Nowe symbole Krakowa

Nowe symbole Krakowa

W lokalnym portalu padło pytanie „Co mogłoby stać się nowym symbolem Krakowa?”, które warte jest dyskusji. Kraków jest miastem-narodową pamiątką, ale to nie oznacza, że jego mieszkańcy mają stać się jedynie strażnikami dokonań naszych dziadów i pradziadów. Historia oraz otaczające nas zabytki są źródłem, z którego obecnie możemy czerpać pełnymi garściami. Z tego powodu potrzebujemy starych symboli, starych symboli w nowych interpretacjach, oraz zupełnie nowych symboli. W symbolach zaklęte są idee, które zmieniają świat i piszą nowe opowieści.

krk-3

Siła różnorodności

W mieście, jak i w innych społecznościach, różnorodność stanowi o sile danej grupy, dlatego nasze symbole powinny reprezentować różnorodne narracje. Po jednej stronie Wisły stoi wielki pomnik historii, Wawel, który z zaciekawieniem spogląda w kierunku Mangghi, a następnie na Centrum Konferencyjne (Ingarden&Ewy). Nagle napotykamy się na szalenie inspirującą miejską legendę przy pomniku Dżoka. „Najwierniejszy z wiernych” pies, który przez rok 1990-1991 czekał na Rondzie Grunwaldzkim na swojego pana zmarłego tam na atak serca. Za niedługo w okolicy powstanie nowy symbol architektoniczny – kładka łączącą Kazimierz z Ludwinowem (Lewicki&Łatak), która jeszcze przed realizacją trafiła do prestiżowego kalendarza. W Podgórzu zachwycamy się Cricoteką, a na Zabłociu sąsiedztwem Muzeum Schindlera i MOCAKu (nMoon studio) w przemysłowej scenerii! Dalej na Rondzie Mogilskim możemy podziwiać galerię sztuki złożoną z murali i mozaiki. Stąd już blisko do Nowej Huty, gdzie można było zobaczyć fluorescencyjnego Lenina sikającego do fontanny, który sprowokował żywą dyskusję w całej Europie (ArtBoom). Natomiast wszystkie dzielnice zostaną połączone rowerowym symbolem Krakowa, który został wybrany w referendum przez większość mieszkańców.

scieżka

KRK

Jestem przekonany, że przykładów można mnożyć więcej, a kolejne będą powstawać. Mam nadzieję jednak, że powyższa przechadzka po mieście dobrze ukazała różnorodność symboliki oraz potencjał naszego miasta. Jednakże, o ile różnorodność może być wielką wartością, tak w kwestii komunikacji zewnętrznej nie bardzo się sprawdza. Podobnie jak Michał Niezabitowski, jestem fanem lotniczego skrótu KRK, którym Kraków obecnie się posługuje. Uważam, że ten symbol i opracowane logo jest bardzo przejrzyste, zachęcające i uniwersalne. Tym bardziej nie rozumiem z jakiego powodu funkcjonuje też inna identyfikacja wizualna taka jak napis „Cracovia” lub „Kraków” w otoczeniu murów. Przyznaję, że nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, a pewnie jakieś dokumenty w urzędzie tłumaczą zawiłości tego zagadnienia. Jednak ostatnio wysiadając z samolotu zobaczyłem na jego kadłubie jeden z symboli, na lotnisku inny, a w mieście jeszcze inny. Pewnie niejeden zastanawia się wówczas, czy to jedno i to samo miasto organizuje te wszystkie działania promocyjne, szczególnie jeżeli jest z zagranicy. Kakofonie symboliki miasta można było doskonale zaobserwować w trakcie konferencji prezydenta podsumowującej trwającą kadencję.

Kraków loga

Smocza dolina

Kraków położony jest w dolinie, więc jesteśmy na nią niejako skazani (co niestety przy obecnej technologii ma swoje skutki uboczne w postaci smogu). Chciałbym jednak bardziej użyć porównania z Doliną Krzemową w Kalifornii, lub Doliną Lotniczą na Podkarpaciu. Widać taki jest trend w nazewnictwie, ale kryjący w sobie sporo ciekawej symboliki i dążący do różnicowania. Będąc na dużej konferencji w Krakowie związanej z branżą outsourcingową zapadły mi dwie kwestie w pamięć. Po pierwsze konferencja rozpoczęła się od stwierdzenia, że prosty outsourcing się kończy, ponieważ w Wielkiej Brytanii i w USA programiści już testują roboty, które przejmą część procesów. To nieuniknione, a co za tym idzie Kraków będzie musiał przesuwać się w kierunku coraz bardziej zaawansowanych usług. Po tym stwierdzeniu padło pytanie: „W czym Kraków będzie się specjalizował, w czym będzie najlepszy i co będzie go odróżniać w przyszłości?”. Te pytania dotyczą wszystkich obszarów: turystyki, nauki, B+R, przemysłu, targów, konferencji, itd. Na koniec dnia w  jednej z grup tematycznych dyskutowano o przyciąganiu talentów, które będą chciały zamieszkać, pracować i rozwijać Kraków. Jednym z pomysłów była promocja w innych miastach w Polsce oraz Europie. Osoba , która prowadziła panel była obcokrajowcem i stwierdziła, że jeżeli ma wybrać jeden symbol, który byłby przewodni to byłaby to Smocza Dolina (Dragon Valley). Właściwie to szewczyk Skuba był bardzo innowacyjny ze swoim pomysłem na pokonanie smoka, chociaż niektórzy donoszą, że cała historia zupełnie inaczej się przedstawiała ;)

Smocze Łodzie

 

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!