Rowerowa Kalifornia (z perspektywy emigranta)

Rowerowa Kalifornia (z perspektywy emigranta)

Santa Cruz w Kalifornii to zaprzeczenie stereotypu, jakoby kraj hamburgerów i Hollywood był skrajnie nieprzyjazny rowerom. Miasteczko, w którym przyszło mi zamieszkać po „przeprowadzce życia”, nie jest oczywiście jedynym na tej chlubnej liście – na stronie bicycling.com można zapoznać się z listą miejscowości w USA przyjaznych rowerom i rowerzystom (link do artykułu: http://tinyurl.com/235yvxo). W rankingu wzięto pod uwagę jedynie miasta o populacji powyżej 100.000 mieszkańców, jednak jestem pewna, że gdyby obniżono ten parametr o połowę, Santa Cruz znalazłoby się w pierwszej dziesiątce… nooo, może dwudziestce.

IMG_0747

Trzeba przyznać, że kalifornijska pogoda to wymarzone środowisko dla rowerów: przez większość roku jest tu słonecznie i sucho, a temperatura rzadko wykracza poza przedział 5-25 stopni Celsjusza. Jedynym minusem, którego można by się doszukiwać, jest zimny oceaniczny wiatr – ale ten przecież skutecznie odgania od rowerzystów spaliny samochodowe, więc można go nawet zaliczyć na plus.

DSC00198

Rowerom sprzyja także klimat światopoglądowy – środkowa Kalifornia to ostoja amerykańskiego liberalizmu, a ten zakłada odchodzenie od tradycyjnego skupienia się na „świętym” prawie jednostki do własności, jak również powiązanym z nim postrzeganiem przestrzeni jako albo prywatnej i odgrodzonej od przestrzeni innych, albo obcej. Można zauważyć mocno obecny w społeczeństwie postulat tworzenia przestrzeni wspólnych, a także szukania alternatywnych w stosunku do samochodów sposobów poruszania się po mieście. Wymusza to na pewno gęste (w porównaniu do reszty kraju) zaludnienie Doliny Krzemowej, jak również wysoka świadomość ekologiczna, przedkładająca przyjazność dla środowiska nad wygodę i „luksus” poruszania się pojazdem oddzielającym nas od otoczenia. Santa Cruz posiada również specyficzny „hippisowski” klimat, sprzyjający wszelkiego rodzaju alternatywom.

DSC00211

Nie popadajmy jednak w nadmierny zachwyt. Nawet najbardziej liberalnym okolicom USA pod względem zrównoważonego transportu daleko do Amsterdamu czy Kopenhagi. A jak wypada porównanie z Krakowem? Całkiem nieźle, choć trzeba podkreślić pewne różnice w ogólnie pojętej organizacji tych miast i kulturze transportowej. Santa Cruz jest 8 razy mniejsze od Krakowa, a jego populacja wynosi 12 razy mniej, niż populacja Krakowa. To znaczy, że na 1 kilometrze kwadratowym Santa Cruz mieszka średnio o ok. 1/3 mniej ludzi, niż na takiej samej powierzchni w Krakowie. Przy dość luźnym (w porównaniu z polskimi warunkami) zaludnieniu i niewielkiej powierzchni, rower stanowi wymarzony środek codziennego transportu, i tak też jest tutaj traktowany.

DSC00127

Już w 1994 roku miasto opracowało dokument, w którym sformułowano potrzebę stworzenia spójnej sieci tras rowerowych w obrębie miasta oraz połączenia jej z miastami sąsiadującymi, jak również zintegrowania transportu rowerowego z komunikacją miejską poprzez tworzenie rozwiązań typu Park&Ride. W konsekwencji dziś prawie każda ulica w mieście posiada wydzielone pasy ruchu dla rowerów, umieszczone pomiędzy pasem ruchu dla samochodów a miejscami parkingowymi dla samochodów (o ile istnieją). Pasów tych nie ma jedynie przy najbardziej ruchliwej ulicy, będącej przedłużeniem drogi szybkiego ruchu, oraz przy drobnych uliczkach niemal pozbawionych ruchu samochodowego.

IMG_0684

Co ciekawe, prawie nie istnieją tu osobne drogi dla rowerów – jedynym znanym mi wyjątkiem jest niewielki odcinek popularnej ulicy turystycznej, znajdującej się przy plaży, z którego wydzielono dwukierunkową drogę dla rowerów.

IMG_0738

Zdarzają się też ciągi pieszo-rowerowe, na przykład wzdłuż wałów rzeki San Lorenzo, czy wzdłuż malowniczego klifu. Jak widać na załączonym obrazku, rowerzyści w USA lubią kaski.

IMG_0730

Wielu obecnym tu rozwiązaniom daleko oczywiście do ideału – moim ulubionym „kwiatkiem” jest coś, co wygląda na śluzę dla rowerów służącą do ustawienia się na właściwym pasie w celu jazdy prosto, która kończy się… na wysepce dla pieszych.

IMG_0690

Zdarzają się też niebezpieczne zjazdy z chodnika, na którym dopuszczona jest jazda rowerem, na pas rowerowy w jezdni. Na własne oczy widziałam wywrotkę rowerzysty w tym miejscu.

IMG_0723

Ale i tak jest nieźle – bo systemowo i spójnie.

Pewien problem w „przestawianiu się” z Krakowa na Santa Cruz sprawiły mi specyficzne dla Ameryki skrzyżowania ze znakiem STOP po wszystkich stronach. Według przepisów każdy nadjeżdżający do takiego skrzyżowania pojazd ma obowiązek zatrzymać się przed znakiem STOP i ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom, które stały tam przed nim.

IMG_0680

Oprócz faktu, że tego typu skrzyżowania spotyka się dość często (w związku z czym często trzeba się zatrzymywać), to jeszcze wielu kierowców nie traktuje rowerów jako pełnoprawnych pojazdów i przepuszcza je bez kolejki, co bywa kłopotliwe, bo podjeżdżając do skrzyżowania nie wiem, czego się spodziewać. Na początku trochę mnie to irytowało, bo wolałabym żeby wszyscy stosowali się do przepisów, ale z czasem się z tym pogodziłam – w końcu każdy uprzejmy kierowca to mniej czekania.

IMG_0726

Widać, że często nakaz zatrzymania się obejmuje nie tylko 4, ale np. 6 pasów plus pasy rowerowe. Rozwiązanie to jest bardzo bezpieczne, bo znacząco uspokaja ruch w mieście, jednak nie sprawdzałoby się, gdyby natężenie ruchu było większe. Poza tym, wymaga od kierujących cierpliwości.

IMG_0725

Santa Cruz to także autobusy przystosowane do przewozu rowerów oraz całkiem niezła liczba stojaków (choć dobiegające z Krakowa informacje o nowych stojakach pozwalają mi sądzić, że mieszkańcy grodu Kraka mogą mieć się lepiej pod tym względem).

IMG_0705

Stojaki to często tzw. odwrócona litera U, w Krakowie bardzo pożądane, tu – nie zawsze używane (właśnie skończył się sezon turystyczny).

IMG_0706

Najpowszechniejsze są jednak stojaki w postaci palika z zaczepem na zapięcie rowerowe z dwóch stron. Takie na przykład stoją przed naszym domem. Jak widzicie, zabezpieczam się przed kradzieżą podwójnie, zgodnie z holenderską zasadą, która mówi: jeśli chcesz, żeby twój rower był bezpieczny, postaraj się, żeby twoje zapięcia były lepsze od zapięć sąsiadów.

IMG_0678

Tak przyjazna infrastruktura i duża liczba rowerzystów znajduje odzwierciedlenie w biznesie rowerowym. Miasto usiane jest sklepami rowerowymi, wypożyczalniami i warsztatami. Posiada także lokalną firmę produkującą rowery, o dość oczywistej nazwie Santa Cruz Bicycles.

IMG_0718

Istnieją także inicjatywy niekomercyjne. Jedną z nich jest Bike Church – bezpłatny warsztat rowerowy, w którym wolontariusze pomagają w samodzielnych naprawach. W godzinach szczytu warsztat przeżywa prawdziwe oblężenie.

IMG_0713

Pracownicy tego miejsca organizują także tematyczne przejazdy rowerowe, tzw. „bike parties”, podczas których można poznać innych rowerzystów, pobawić się, a nawet zatańczyć na przystankach. Oto zdjęcie z jednego takiego przejazdu.

DSC00193

Santa Cruz uczestniczy także w wydarzeniach promujących ideę miasta przyjaznego mieszkańcom, takich jak Open Streets (znane także jako Ciclovia). Dwa lata temu z inicjatywy lokalnych działaczy powstało stowarzyszenie zajmujące się organizacją corocznych przejazdów rowerowych połączonych z piknikami, koncertami oraz wyłączeniem pewnego (atrakcyjnego) obszaru miasta z ruchu samochodowego. Specyficzną cechą tego wydarzenia jest współpraca urzędu miasta z organizacjami pozarządowymi – miasto dostarcza środków finansowych, pracowników i ochronę policji, zaś działacze miejscy zajmują się stroną organizacyjną. Ostatnie wydarzenie tego typu odbyło się wiosną.

DSC00102

Co ok. pół roku organizowane są także „dni dojazdu rowerem do pracy”, najbliższy odbędzie się 2 października. Tak wyglądają plakaty promujące tę imprezę w dwóch najważniejszych językach kraju.

IMG_0710

Tak w dużym skrócie wygląda życie rowerowe w małym miasteczku nad Pacyfikiem. Jeśli ktoś miałby ochotę doświadczyć go na własnej skórze, zapraszam w odwiedziny!

Magda

Artykuł pochodzi z Masówki, gazetki Krakowskiej Masy Krytycznej, z numeru 09.2014.

Jesteśmy ekipą Masówki - gazetki Krakowskiej Masy Krytycznej. Nasze archiwalne numery można znaleźć tutaj: http://issuu.com/krakowskamasowka Najnowszy numer jest do zdobycia na każdej masie!