Krakowska krucjata transportowa

Radni Prądnika Czerwonego na ostatniej sesji przyjęli uchwałę w obronie pieszych przed rowerzystami. Radni przy pomocy tego oręża chcą zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i zmotywować „króla” Jacka Majchrowskiego oraz „dwór” ZIKiT do wytężonych i zdecydowanych działań w walce z plagą rowerzystów. Zagrożenie jest tym bardziej realne, że władze miasta zamierzają realizować postulat mieszkańców z referendum w sprawie budowy ścieżek rowerowych. Inicjator akcji, „rycerz”, radny Mateusz Drożdż przestrzega, że będzie jeszcze gorzej, ponieważ im więcej ścieżek, tym więcej rowerzystów! Podobno kierowcy też narzekają, ponieważ rowerzyści przejeżdżają przez przejazdy rowerowe rowerem. Jednym słowem należy rozpocząć krucjatę, ponieważ jak dobrze wiemy rowerzyści są tylko rowerzystami, piesi pieszymi, a kierowcy kierowcami i są to przeciwstawne, zantagonizowane grupy walczące na śmierć i życie.

Rowerowa mniejszość nie może tyranizować większości

W maju 2013 roku na łamach lokalnego portalu rozgorzała dyskusja o tym, że rowerowa mniejszość nie może tyranizować większości:

Aleja 29 Listopada jest tą arterią wylotową z miasta, na której nie ma ścieżki rowerowej, jezdnią dwupasmową w obie strony do centrum i z centrum ruch odbywa się z szybkością powyżej 50 km/h, dlatego rowerzyści jeżdżą po chodniku, nie stosując się do przepisów ruchu drogowego, m.in. ruchu prawostronnego. Przez pasy przejeżdżają zamiast przechodzić, prowadząc rower, wśród oczekujących na przystankach autobusowych, wysiadających i wsiadających przemykają jak wśród przysłowiowych „tyczek slalomowych”. Ci oczekujący na przystankach są wobec rowerzystów bezbronni. Brak jakiegokolwiek oznakowania nakazującego rowerzystom zachowanie szczególnej ostrożności tam, gdzie nietrudno o kolizje z pieszymi. Często daje się zauważyć powielanie przez rowerzystów nieodpowiedzialnych zachowań kierowców, polegających na prowadzeniu pojazdu jedną ręką i rozmowie przez telefon komórkowy, trzymany w drugiej ręce.

Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? 

Przysłowia mają to do siebie, że zawsze się sprawdzają. „Uderz w stół, a nożyce się odezwą” i tu znalazło swoje zastosowanie. Na reakcje rowerowego giermka nie trzeba było długo czekać i list znalazł odpowiedź. Jeżeli poczuliście, że teraz nastąpi eskalacja, miecze zetkną się w śmiertelnej próbie, a krew tryśnie na ekrany komputerów to będziecie rozczarowani:

Problem jest bardziej złożony, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Większość z nas w czasie dnia, tygodnia, miesiąca czy roku przyjmuje różne role. Wszyscy jesteśmy pieszymi, kierowcami, rowerzystami czy jeździmy na rolkach, bądź biegamy. Jakże jednak często o tym zapominamy i targają nami skrajnie różne emocje, w zależności od sytuacji. Będąc pieszym denerwujemy się na rowerzystę przejeżdżającego koło nas zbyt szybko. Prowadząc auto unosimy się na pieszego, który wszedł nam „pod maskę”. Rowerzysta dostaje szału, gdy widzi spacerowiczów na jednej z niewielu dróg rowerowych. Co gorsza, będąc w każdej z tych ról dostajemy amnezji i często nie staramy się postawić w sytuacji innego użytkownika drogi.

Krucjata o nową kulturę

Środowiska rowerowe również potępiają łamanie przepisów i brak szacunku dla innych użytkowników wspólnych ulic i chodników. Świadomi wyzwań związanych z rosnącą liczbą rowerzystów przygotowali między innymi Cykloakademię, przeprowadzili Krakowski Dialog Cykliczny z mieszkańcami Krakowa, aby stworzyć listę rozwiązań pod nazwą Kontrakt 100 rozwiązań, oraz w sposób ciągły przypominają w czasie Masy Krytycznej o potrzebie zapewnienia odpowiedniej infrastruktury. Radni zatem muszą się bardziej wysilić intelektualnie, ponieważ uchwałami w tym stylu nie da się rozwiązać żadnego problemu. Mieszkańcy opowiedzieli się w przytłaczającej większości za tym, aby infrastruktura podążała za zmieniającą się kulturą poruszania po mieście.  W referendum „za” było ich 177 033, a to jest około 55 tysięcy więcej, niż urzędujący prezydent uzyskał w II turze wyborów jesienią 2010 roku. Połączenie komunikacji zbiorowej, rowerowej i pieszej stworzy Kraków przyjazny mieszkańcom. Miejski zespół do spraw ścieżek rowerowych i oficer rowerowy są obecnie jednymi z największych adwokatów niechronionych użytkowników dróg opracowując zrównoważone rozwiązania. Rowerzyści zatem realizują uchwałę radnych Prądnika od ponad 20 lat i cieszą się, że coraz to nowe kręgi popierają ich postulaty.  To nie jest krucjata o rozpychanie się poszczególnych grup Krakowian na drodze, to jest krucjata o nową kulturę poruszania się po mieście ku prawdziwej wygodzie i bezpieczeństwu wszystkich użytkowników ulic.

IMG-20130508-01210

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!