Wszyscy mamy źle w głowach?

Odrzucenie idei olimpijskiej w referendum w Krakowie spowodowało polityczne rozgoryczenie. Prezydent Krakowa nie rozumie jak to możliwe, żeby przegrać z młodymi ludźmi, którzy nic w życiu jeszcze nie osiągnęli. Znana publicystka zrzuca winę na konserwatyzm, z którego Kraków ponoć słynie. Były prezydent Krakowa zrównał głosujących przeciw igrzyskom z innowiercami niechcącymi przyjąć nowej religii i tak jak Mieszko I nie pytałby nas o zdanie. Redaktorzy wyliczają ile rzekomo straciliśmy szans mówiąc „NIE”.

Otóż, proszę Państwa, „dzieci” radośnie wybiegły ze szkoły, dorosły i mają własne zdanie. Właśnie zrobiły ważną rzecz w życiu i zagłosowały w referendum. Niezrozumiałe jest, aby się teraz o to obrażać. Większość nie wierzy w siłę napędową wielkiej imprezy, która słabo odpowiada na potrzeby mieszkańców. Nie było zgody również na szantaż, że bez olimpiady nie będzie niczego. Czy zatem wszyscy mamy źle w głowach? Wyniki referendum w Krakowie to raczej manifest, a nie tylko „protest song”. Chodzi o nadanie nowego kierunku rozwoju. Pod tym względem to, co się stało pod Wawelem jest awangardowe.

Następny budżet europejski musi służyć budowie mocnych podstaw rozwojowych na przyszłość. Przede wszystkim chodzi o rozwój zrównoważony dla nas samych. Nie musimy nikomu nic udowadniać i popadać w megalomanie. Niewielu będzie żałować torów bobslejowych i innych, za dużych obiektów sportowych. Natomiast większość będzie szczęśliwa, jeżeli będą warunki do uprawiania sportów masowych. Publiczne pieniądze trzeba inwestować dla dobra publicznego, a politycy muszą być skuteczni i bez olimpijskiej „różdżki”.

W Krakowie jest pragnienie, aby strategią rozwoju nie były wielkie imprezy, a jakość życia w mieście. Długofalowo to się bardziej opłaca, ponieważ im lepiej będzie się nam żyło tym więcej ludzi będzie chciało tu zamieszkać i pracować. To wspiera tak lokalną gospodarkę, jak i przyciąga duże firmy.  Edukacja powinna pozostać priorytetem wraz ze wsparciem przedszkoli. Warto stawiać na współczesną sztukę i kulturę, aby czerpiąc z dziedzictwa szukać nowych interpretacji, a nie tylko odtwarzać stare role. Mieszkańcy oczekują czystego powietrza, parków oraz zielonych drzew wzdłuż ulic. To pozwoli wszystkim przemierzać bezpiecznie miasto przede wszystkim pieszo, rowerami lub komunikacją publiczną. Turyści nie będą tu przyjeżdżać z powodu zorganizowanej olimpiady i możliwości skoku na skoczni, a dlatego, że znajdą dobre warunki do wypoczynku.

Najistotniejsze, aby poważnie pochylić się oraz posłuchać tego głosu zamiast obrażać 70% osób, które poszły na referendum. Natomiast tym, którzy nie chcą słuchać chyba faktycznie należy się już pomnik, żeby zrobić miejsce innym.

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!