Mogilska z pieszej perspektywy

Mogilska z pieszej perspektywy

Prawie codziennie w trakcie pracy przechodzę przez ul. Mogilską. Kiedyś, przed remontem, trzeba było mieć oczy z tyłu głowy, żeby przejść bezpiecznie po pasach. Przyznaję szczerze, że nie wyobrażałam sobie wówczas ulicy w innym kształcie. Nie mieściło mi się w głowie, jak miałaby wyglądać Mogilska po zawężeniu do jednego pasa ruchu. Patrzyłam wręcz z politowaniem na pomysły różnych aktywistów, którzy lansowali tzw. Aleję Mogilską. Przecież to nie mogło się udać. Idealiści albo szaleńcy, tak czy inaczej bez szans.
Teraz przyznaję – mieli rację.

Rozkopana Mogilska z jednym pasem ruchu w każdą stronę, nawet bez tramwajów, stała się zadziwiająco przyjemnym miejscem, pomimo uciążliwości związanych z remontem. Kiedyś sznurek samochodów ciągnął się nieprzerwanie, a co gorsza zaraz po starcie ze świateł zaczynał się wyścig, kto pierwszy do kolejnych. Policja, autobusy, zwykli kierowcy zatrzymują się teraz bez problemu, żeby przepuścić mnie, pieszą. Widać, że jadą sprawnie, ale bez żadnego szarżowania. I ta cisza, jest zupełnie inaczej. Dlaczego nie może tak zostać na zawsze?

Szkoda, że Mogilska nie stała się Aleją. Szkoda drzew dla których zabrakło miejsca, szkoda że nie będzie szerokich chodników i ławek. Szkoda, że do kolejnego remontu, gdy może będziemy mądrzejsi, musi upłynąć pewnie kilkadziesiąt lat. Zmarnowaliśmy dobrą okazję by urządzić sobie w Krakowie kawałek normalnego miasta.

Elżbieta