Trup będzie się ścielił gęsto, dopóki transport publiczny będzie marny i drogi, rowerzyści sekowani, a kierowcy obdarzeni szlacheckimi przywilejami szybkiej jazdy i władzy nad miejską przestrzenią. I nie miejmy złudzeń, że trendy cywilizacyjne oraz moda przerobią szlachciców na mieszczan – konkluduje Arkadiusz Pacholski w tekście Samochodoza polonika

– Polskie zachowanie na drodze
  • max

    GW i wszystko jasne… ;) Wyjątkowo kretyński tekst, a „SUVy wielkości traktora” doskonale oddają „kwalifikacje” autora… Ciekawe jakie wnioski wysnułby z pobytu w USA i obserwacji tamtejszych obyczajów motoryzacyjnych – ciekawe, czy też przypisałby je „szlacheckiej przeszłości”… ? ;)))

    P.S. Skoro pisarze biorą się za komentowanie zagadnień technicznych, to może inżynierowie wezmą się za recenzowanie książek ?… ;)))

    • lukasz

      A co ma wyksztalcenie autora do jego kwalifikacji do komentowania sytuacji na drogach? Kazdy kto jezdzi autem ma prawo komentowac swoje odczucia. Ja tez uwazam, ze na polskich, krakowskich drogach pelno jest „szlachty”, w szczegolnosci takiej „podmiejskiej”-KRA, KWI, KMY, KMI niekoniecznie bogatej w 20 letnich wozach:-) Co nie oznacza, ze mieszczuchy do drogowej „szlachty” nie naleza.

      A czy „szlachecka przeszlosc” odbija sie na zwyczajach? Pewnie, ze tak. To tak jakby twierdzic, ze polskie historyczne zamilowanie do gorzaly, nie ma wplywu na obecne zwyczaje:-)

      • max

        Ma to, że jak ktoś nie zna się na jakimś zagadnieniu, a zabiera głos, to zazwyczaj plecie bzdury i tak jest w tym przypadku. Co innego wyrażanie swoich odczuć, a co innego „naukowa” analiza zjawiska – żeby „naukowa” nie była w cudzysłowiu, trzeba mieć jakąś wiedzę w danej dziedzinie – inaczej wychodzi pseudonaukowy bełkot. No i nie każdy ma możliwośc wyrażenia swoich odczuć na łamach „opiniotwórczego” organu, a trzeba przy tym pamiętać, że wciąż są ludzie, dla których każdy pierd „opiniotwórczego” organu stanowi prawdę objawioną. W ten sposób jakiś pisarzyna z Grudziądza staje się „autorytetem” w dziedzinie ruchu drogowego… ;)))

        Gwoli ścisłości, przeciętny SUV jest WIĘKSZY (na pewno dłuższy) niż przeciętny traktor, a jeśli chodzi o „polskie historyczne zamilowanie do gorzaly”, to najpopularniejszym trunkiem w dawnej Polsce był miód pitny, a jakoś nie zauważyłem, by obecnie cieszył się dużym wzięciem… ;)

  • Krzysztof Kozłowski

    GW nie GW nie ma znaczenia….
    Zastanawia mnie z jak bardzo patologicznego środowiska pochodzą autorzy takich durnych tez. Młodzi nowobogaccy dla których liczy się tylko kasa? A może z zakompleksionej współczesnej biedoty? Mam wrażenie że świat obserwują przez pryzmat „clubbingu” i reality show z TV.
    A może sami uważają że duże auto to nobilitacja?

    Na pewno nie rozmawiają z normalnymi ludźmi :)
    Wiedzieli by że wcale nie chęć pokazania kieruje zakupem takiego anie innego auta. 3 letni suw kosztuje tyle co nowy „maluch” więc co to za pokazanie się?

    Przykro się czyta takie rzeczy.