Strefa powiększona, carmagedonu nie będzie

Strefa powiększona, carmagedonu nie będzie

Pewnie nie tylko mnie zaskoczyła ilość wolnych miejsc parkingowych na ulicach w rozszerzonej strefie płatnego parkowania. Informacje docierające z różnych części miasta – Zwierzyńca, Grzegórzek, Osiedla Oficerskiego – potwierdzają to samo: wszędzie pusto na ulicach. Wbrew przewidywaniom sceptyków pracownicy firm i instytucji zlokalizowanych w strefie jakoś dojechali. Obszaru strefy nie zalała również powódź aut osób nowozameldowanych – już w zeszłym tygodniu okazało się, że Urząd Miasta pomylił się… o 10 tysięcy. Zresztą, jak miałoby do tego dojść? Z prostej matematyki wychodzi, że mniej aut to mniej aut.

Przeciągane przez urzędników i radnych wprowadzenie strefy ostatecznie udowodniło to co wszyscy wiedzieliśmy od dawna: zdecydowana większość mieszkańców miasta jest w stanie normalnie funkcjonować bez auta, dotyczy to nawet tych, którzy jeszcze niedawno nie wyobrażali sobie innej formy dojazdu. Co więcej, możliwości ograniczenia ruchu samochodowego nie zostały jeszcze wyczerpane, wystarczy wspomnieć o parkingowych cwaniakach, których jest zapewne sporo.

Jeśli coś mnie rozczarowuje w rozszerzonej strefie to zmarnowana szansa na odzyskanie przestrzeni zajmowanej dotąd przez samochody i oddanie jej pieszym i rowerzystom. Nie wiem ile dokładnie pieniędzy wydał ZIKiT na projekt reorganizacji ruchu, ale z zasady przyjęto że istniejąca liczba miejsc parkingowych ma zostać zachowana, a zatem reorganizacja sprowadziła się do oznakowania istniejących (legalnych) miejsc. Jakoś nie dostrzeżono w tym oczywistej sprzeczności: z jednej strony miasto chce ograniczyć liczbę aut w centrum, z drugiej wyraża niewiarę w swoje własne działania. Sądzę, że efekt wprowadzenia strefy byłby jeszcze lepszy, gdyby kolejnym setkom mieszkańców zaoferowano choćby nowe kontrapasy, umożliwiające ominięcie rowerem ruchliwych ulic. Podobnie, gdyby urzędnicy oprócz straszenia carmagedonem, postawili na przekonanie kolejnych mieszkańców do dobrowolnej rezygnacji z samochodu oraz przesiadki na rower. Do takich działań skłania choćby wyjątkowo ciepła zima.

Na koniec mam jeszcze jedną dobrą wiadomość: to z pewnością nie koniec. Prędzej czy później strefa obejmie całe miasto albo przynajmniej jego znaczną część. Wynika to z połączenia prostych faktów – przestrzeń w miastach ma swoją określoną wartość, a parkowanie auta jest jednym z najmniej efektywnych sposób jej wykorzystania.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • lukasz

    Rownoczesne wprowadzenie strefy wraz z ograniczeniem miejsc parkingowych z cala pewnoscia wzbudziloby wiele negatywnych emocji. Jak obecny stan „pustosci” drog sie utrzyma, urzednicy zobacza, ze mozna zmieniac profile ulic, malowac kontrapasy i likwidowac miejsca parkingowe tak gdzie i tak jest luz, a mieszkancy tez nie beda protestowac bo widza, ze miejsca jest baaardzo duzo:-)

  • max

    Jak już pisałem w innym miejscu, wkrótce strefa nie tylko obejmie cały Kraków ale go przerośnie !

    http://ibikekrakow.com/2014/02/25/krakow-nie-rosnie-tak-szybko-jak-strefa/

    Już sobie wyobrażam ten las parkomatów przy Podgórkach Tynieckich, czy na łąkach pychowickich… ;)))

  • Sebastian Ociepka

    (Indywidualne) auto nie może się sprawdzić na dłuższą metę skoro w 95% procentach czasu czeka na właściciela. Po wprowadzeniu strefy zdecydowanie można sprawniej przejść, przejechać rowerem i w ogóle jakieś ładniejsze to miasto. Nawet zniknely auta, ktore już nie były w stanie jeżdzić :) Trzymam kciuki, żeby tak pozostało, aby można wykonać kolejne kroki na rzecz pieszych, rowerzystów i MPK.

    • max

      Co to znaczy „Auto nie może się sprawdzić na dłuższą metę skoro w 95% procentach czasu czeka na właściciela” ? To, że właściciel może skorzystać z samochodu dokładnie wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba jest wg ciebie złe ?… Lepiej wg ciebie byłoby, gdyby to on musiał oczekiwać na przystanku na tramwaj, czy autobus, wykonując wcześniej mnóstwo czynności aby zaploanować podróż tak, by dotrzeć na czas (i oczywiście odpowiednio wcześniej wyjść z domu) ?…

      Ja dziś w związku z wprowadzeniem strefy w Podgórzu musiałem odbyć tam dłuższy spacer i nie tylko nie zauważyłem poprawy ale wręcz odwrotnie – w miejscach gdzie dotychczas obowiązywał zakaz parkowania urządzono parkingi, np. na Warneńczyka od Pl. Serkowskiego do Kalwaryjskiej; przedtem parking był tylko po 1 stronie tej ulicy, obecnie jest po obu, przy czym tam, gdzie wcześniej był zakaz, samochody stoją częściowo na chodniku, utrudniając przechodzenie pieszym. A takich miejsc jest znacznie więcej. Z drugiej strony, w miejscach, gdzie do tej pory można było legalnie (!) parkować, wprowadzono zakazy. Natomiast miasto nie robi się brzydkie przez auta tylko przez chaotyczną, niekontrolowaną zabudowę o nędznej jakości (-> bloki pod Wawelem).

      • Sebastian Ociepka

        Uważam, że jeżeli auto w 95% oczekuje bezużytecznie na właściciela to jest to bardzo nieefektywny sposób transportu. Szczególnie jeżeli pomnożymy ilość aut przez ten czas i zajmowaną cenną powierzchnię miasta. Na pewno komunikacja zbiorowa, piesza i rowerowa jest bardziej efektywna, a auto wcale nie jest tak konkurencyjne czasowo (między innymi wymaga poszukiwania miejsca parkingowego, powrotu zawsze do miejsca zaparkowania, czasu spędzonego na przeglądach i naprawach, etc.). W przyszłości będziemy oddchodzić od tego modelu na rzecz współużytkowania elektrycznych samochodów na zasadzie wypożyczalni, czy później aut automatycznych.

      • max

        Po pierwsze primo, skąd wziąłeś te 95 % i co ono oznacza ? Po drugie primo, skoro samochód jest nieefektywny bo w 95 % oczekuje bezużytecznie na właściciela, to co powiedzieć o efektywności… roweru ?… Po trzecie primo, po podróży zazwyczaj wraca się do miejsca zamieszkania, więc na czym polega niedogodność związana z „powrotem zawsze do miejsca zaparkowania” ?… Po czwarte primo, odnośnie przyszłości, to już ponad 40 lat temu, gdy będąc w podstawówce pisałem wypracowania pt. „Jak będzie wyglądał świat w 2000 roku”, miałem znacznie śmielsze pomysły, tymczasem przez cały ten czas niewiele się zmieniło w kwestii przemieszczania…

      • Sebastian Ociepka

        Odsyłam do załączonych artykułów. Rower zajmuje mało miejsca. Parkingi dla samochodów są odległe od celów podróży.

        Nie chodzi mi o przekonanie Twojej osoby, a pokazanie trendu, który chcąc nie chcąc wpłynie na nasze życie i to w nieodległej przyszłości. Ja sie z tych zmian cieszę, ponieważ oceniam je pozytywnie. Jestem pewny również, że te zmiany najlepiej odpowiadają na oczekiwania wiekszości mieszczan. Chodzi o naszą jakość życia, która wcale poprzez rozwój motoryzacji w mieście się nie zwiększa. Transport samochodowy zostanie, ale nie jako dominujący środek, a jedynie uzupełnienie reszty: kolei, MPK, rowerów i transportu pieszego. To wszystko.

      • Sebastian Ociepka

        W kwestii opracowań o przyszłości, 40 lat temu w podstawówce, to odsyłam na przykład do krótkiego fragmentu w New Yorker:

        The Google car is an old-fashioned sort of science fiction: this year’s model of last century’s make. It belongs to the gleaming, chrome-plated age of jet packs and rocket ships, transporter beams and cities beneath the sea, of a predicted future still well beyond our technology. In 1939, at the World’s Fair in New York, visitors stood in lines up to two miles long to see the General Motors Futurama exhibit. Inside, a conveyor belt carried them high above a miniature landscape, spread out beneath a glass dome. Its suburbs and skyscrapers were laced together by superhighways full of radio-guided cars. “Does it seem strange? Unbelievable?” the announcer asked. “Remember, this is the world of 1960.”

    • AdamP

      A wiesz że to samo można powiedzieć o np. wannie, umywalce, pralce, kuchence, itd. Myślę że masz swoje w domu, a jak są wspólne to oceniasz to jako ‚fatalne warunki lokalowe’.

      • lukasz

        Z pralka sie nie zgodze. Niektorzy hipsterzy nie maja pralek w domu i korzystaja z pralni i nie godzi to w ilosc lajkow na FB:-) A tak na powaznie to troche bredzisz:-)

        Naprawde uwazasz, ze pojazd za ktorego ubezpieczenie nie placisz, nie musisz szukac miejsca parkingowego, bo jest zarezerwowane, nie musisz tankowac, myc, serwisowac itd tylko uiszczasz jednorazowa oplate za przejazd albo abonament za korzystanie mozna nazwac „fatalnymi warunkami”?? Bo jak dla mnie jest to opis idealnego srodka transportu :-) Ale moze to dlatego, ze nie traktuje samochodu jako przedluzenia swojego….ego:-)

      • AdamP

        >lukasz.
        Raczej nie bredzę.
        Uważam rower za taki sam środek transportu jak auto, który ma wszystkie zalety o których piszesz [szczególnie jak się mieszka w przynajmniej pobliżu centrum miasta], ale ma również sporo wad o których nie piszesz. Auto zresztą podobnie.
        Natomiast nie wierzę bezkrytycznie w jednoznaczną przewagę roweru nad autem czy auta nad rowerem.

      • Krzysztof Kozłowski

        lukasz trochę „wybielasz” rower ;)

        Naprawiać trzeba. Bo się zużywa. Zasadniczo żeby nie rozciągać to koszty jazdy rowerem ostatnio mi wyszły an poziomie kosztu paliwa
        :D
        Musiałem zainwestować w bagażnik, siodełko, a za chwile napęd się podda i będzie trzeba wymienić i kolejne 200-300 zł pójdzie….

        Samo parkowanie też nie jest różowe. Nie rzucasz roweru ale musisz znaleźć kawałek stali żeby się przykuć. Zabrać co masz nieprzyklejone do roweru zabrać sakwę/siodełko/ itd itp.
        Potem nieraz też kawałek dojść….
        I po powrocie procedura odwrotna.

        To zajmuje czas. Często więcej niż zaparkowanie i trzaśnięcie drzwiami! Czasem mniej czasem więcej ale bilans nie będzie jakiś szczególnie ważący dla któregoś ze środków lokomocji.

        Dodatkowo jednak w większości wypadków rowerem jedziesz dłużej. Więc ja muszę wliczyć czas stracony. I tu rower zaczyna być śliski…

        Rezygnacja całkowita z auta to dodatkowo koszty taksówek transportów i KZ…
        Nie zrezygnujesz z auta to koszty stałe/km rosną obniżając nie rentowność auta a roweru :)

        No i spróbuj zrobić 120km po mieście rowerem i jeszcze wykonywać pomiędzy przejazdami usługi ;) (pomijamy kurierów bo oni żyją z omijania korków i narażania się)

        I spróbuj zawieść rowerem teściową do szpitala…

        I teraz dochodzimy do „wypożyczania”
        Tak to jest idealne ale nie dla wszystkich.
        Taki patent powinien w mieście powstać i funkcjonować bo na pewno obniżył by ilość aut i co ważniejsze podniósłby jakość życia osób biedniejszych. Jednak kalkulacja przejechanego km musiała by być tak zrobiona żeby to się opłacało.
        Pytanie jak widziałbyś kalkulację na poziomie 0,7zł za km :)
        Mi Wszystko powyżej 0,57 za km się nie opłaci :D
        To jest mój koszt km i on ma tendencję spadającą z każdym dniem eksploatacji.

        I tu kolejne pytanie. Przy jakim koszcie zacznie się opłacać używanie takiego auta tylko okazjonalnie? Zapewne około 1.2zł/km
        Pamiętaj że biorąc takie auto będziesz ty ponosił wszystkie koszty + koszty obsługi. Nigdy to nie będzie tańsze od własności.
        Może się opłacić przy specyficznym niezbyt częstym wykorzystaniu. Ale za cenę dostępności.

        A tak na marginesie to transport samochodowy jest tylko jakimś marginesem już dziś ;)

        Co do pomysłów z wszelkimi samochodami automatycznymi…
        Proponuje sobie przypomnieć przyspieszające toyoty :)
        I pamiętać o autach na gps jak kiedyś was mapa zaprowadzi do stawu uparcie twierdząc „jedź …..”

      • lukasz

        Chyba troche nie do konca zostalem zrozumiany. Odnioslem sie Adam do Twojej wypowiedzi odnosnie wspoldzielenia „auta” (bo rozumiem ze to miales na mysli porownujac do wanny itd). I wyrazilem swoja opinie nt wypozyczalni aut. To ich dotyczyla moja wypowiedz a nie rowerow:-) wiec pytanie tylko czy do wanny itd porownywales wypozyczalnie rowerow czy aut?

        Tak wiec nastapilo drobne nieporozumienie:-)

    • max

      Poza linkiem do artykułu na lovekrakow.pl (że urzędnicy pomylili się o 10 tys. mieszkańców) nie znalazłem żadnego innego, tak więc nadal czekam na wyjaśnienie sformułowania, że samochód w 95 % czeka na swego właściciela. Ilość zajmowanego miejsca nijak się ma do efektywności wykorzystania, zresztą jeśli o to kryterium chodzi to najwięcej miejsca w mieście zajmują… budynki, czy zamknięte osiedla – proponujesz je wyburzyć ?… ;)

      ” Parkingi dla samochodów są odległe od celów podróży” to kolejne wzięte z sufitu i nic nieznaczące stwierdzenie. Jeśli o mnie chodzi, to swój samochód trzymam prawie pod oknem i po dojeździe do celu podróży również zostawiam go w pobliżu. Tymczasem samo dojście do najbliższego przystanku MPK zajmuje mi ok. 10 minut – niewiele mniej niż przejazd autem np. pod Halę Targową.

      Trendy mają to to siebie, że się często zmieniają… ;) Ja oczywiście nie mam nic przeciwko korzystaniu z alternatywnych wobec samochodu środków transportu pod warunkiem, że będą korzystniejsze ekonomicznie i czasowo. Jeśli te korzyści będą znaczące, to gotów jestem nawet poświęcić swój komfort. Powinno się to jednak osiągać poprzez mechanizmy rynkowe, a nie fiskalne, czyli obniżanie kosztów i uatrakcyjnianie oferty alternatywnej zamiast podnoszenia administracyjnych kosztów użytkowania samochodu, bo to jest typowo socjalistyczne posunięcie będące zaprzeczeniem wolnorynkowej konkurencji.

      • Sebastian Ociepka

        Nie wdaje się w dalszą dyskusję, ponieważ po prostu inaczej traktujemy miasto oraz jakość życia.
        Jestem jednak pewny, że propozycje zmian, o których mówię przekonają większość mieszkańców i to już niebawem.
        Pozdrawiam.

        Przykładowe linki, o których wspominałem:
        Samochodowe Veturilo
        Rewolucja cyfrowych samochodów

      • max

        Sebastian, ja cię tylko proszę o podanie skąd wziąłeś to, że „samochód w 95 % czeka na swego właściciela” i co to konkretnie oznacza, a ty rejterujesz… ?

        Artykuły ciekawe ale nie na temat.

      • Sebastian Ociepka

        Artykuły są jak najbardziej na temat, a oto cytat z jednego z nich:

        …Zdaniem wspomnianego Sebastiana Thruna z Google’a liczba maszyn potrzebnych do zmotoryzowania społeczeństwa bez kierowców zostanie zredukowana nawet o 90 proc. Naukowcy z Columbia University Earth Institute są odrobinę bardziej sceptyczni. Ich zdaniem przesadzenie wielkomiejskich społeczności z prywatnych samochodów do współdzielonych flot może zredukować koszty transportu „jedynie” o… 80 proc. Auto nie będzie musiało czekać bezczynnie na właściciela przez 95 proc. czasu. Wyruszy na miasto wozić innych, zwalniając miejsca parkingowe pod inwestycje…

      • Krzysztof Kozłowski

        „Wyruszy na miasto wozić innych, zwalniając miejsca parkingowe pod inwestycje…”

        Proponuję przeczytać 100 razy :D
        Proszę państwa wszystkie pomysły korporacji kosztują krocie.
        Czemu? Bo oni chcą zarabiać.

        Kampania na automatyczne auta to jeden z ślepych strzałów googla.
        Uda sie abo nie ale strzelać trzeba.
        Jedyną ich szansą na auta współdzielone są dopłaty państwa.
        A to będzie bardzo drogie dla nas tylko że ukryte w podatkach.

        Ile będą rocznie zarabiać wypożyczalnie rowerów w Krakowie? ;)

  • Krzysztof Kozłowski

    Kameleonie…. A widziałeś dzisiaj popołudniu Prądnicką? :D
    Sorry ale takiego korka to ja tam jak żyję nie widziałem.

    Czas dojazdu dzisiaj na trasie Prądnik Czerwony- Reymonta…. Dłuższy niż przed strefą. :)

    Owszem w „strefie” jest pusto nad podziw pusto….
    Przyznam ze nie spodziewałem się aż takiej pustki.
    Ale…. w obrębie drugiej obwodnicy się zagęściło bo skoro trzeba płacić to czemu by nie wjechać bliżej :) (tu da po tyłku brak parkingów w sensownych miejscach)

    Na obrzeżach strefy różowo już nie jest…
    Wczoraj było super i byłem pod wrażeniem nawet sie zastanawiałem czy będzie miało sens używać roweru do wożenia córki do szkoły ;). Dzisiaj już niestety stało się to co pisałem tu kilka razy.
    Po przesuwały się korki w inne miejsca.
    W ciągu 2-3 tygodni zobaczymy ile osób zdecyduje się na KZ i co ważne przy niej pozostanie a ile po tygodniu stwierdzi „nie da się” i wróci do auta.
    Za miesiąc cześć może wybierze rower.
    Na ten moment ludzie uczą się nowej mapy drogowej nabierają przyzwyczajeń kombinują. Niestety nowa strefa daje spore pole do manewru dla kombinatorów bo ma wiele „niedociągnięć”
    Podejrzewam ze gdyby była na dzień dzisiejszy alternatywa w postaci P+R i dobrej komunikacji to strefa mogła by na dłuższy czas rozwiązać problem miasta.

    Ale…. P+R nie ma wiec trzeba szukać miejsc po osiedlach a potem „dyndać” do KZ… Wiec wiele osób zapłaci. Albo „tylko” zapcha osiedla wkoło strefy.

    I kolejny błąd karygodny.
    Rower miejski powinien od poniedziałku działać pełną parą. To że nie ma go w okresie kiedy ludzie uczą się nowych zachować komunikacyjnych zadaje olbrzymi cios.
    Wiele osób które przez tydzień dwa będzie szukało „sposobu” mogło by wybrać rower miejski. Za chwilę nabiorą nawyków i już nigdy nie spróbują nawet podjąć nowego trudu nawet jak by to było dla nich optymalne rozwiązanie.

    Wiec twoja teza że da się funkcjonować bez auta bo jest tu i ówdzie pusto na razie jeszcze jest wątpliwa.
    Te auta nie wyparowały :) Tylko są gdzieś indziej ;)
    Za miesiąc będziemy mogli wysnuć jakieś konkretniejsze wnioski.

    Co do odzyskania przestrzeni…
    :) Wiesz strefa ma na celu zapewnienie rotacji i likwidacji ruchu szukających miejsc. Jak zmniejszymy ilość miejsc to szybko dojdziemy do wypełnienia i znowu będzie po staremu.
    Jak za jakiś czas będziemy wiedzieć jak sprawa wygląda naprawdę to będzie można pomyśleć nad pasami rowerowymi i przesuwaniem miejsc oraz likwidacją. Jednak bez przesady żeby nie przedobrzyć.
    Przy kolejnych remontach zapewne będzie część niewykorzystanego miejsca znikać.
    Jest niestety też opcja że te auta w wyniku braku alternatyw wrócą jak zmora.

    • lukasz

      Korek na pradnickiej i w ogolnie w polnocnej czesci krakowa byl efektem wypadku ciezarowki i calkowitej blokady Opolskiej w kierunku huty na wysokosci placu Imbramowskiego a nie strefy czy czegos innego:-) Co do roweru miejskiego wpelni sie zgadzam, gdzie do cholery sa rowery??!!!!!!!

      • Krzysztof Kozłowski

        Lukaszu rowery są w magazynach…. ;)

        Co do wypadku to sorry ale korek był w kierunku miasta prawie do Wybickiego… A poza tym jak jechałem to po ciężarówce nie było śladu :) wiec nie mogła być przyczyną jakiegokolwiek korka o tej porze

        Za to na wrocławskiej było „pusto”
        Sorry ale ja naprawdę kręcę się po mieście bardzo dużo. (wczoraj 120km) Uwierz że znam(znałem) rozkład korków niemal z minutową dokładnością i wiem o której jaką trasę wybrać żeby nie utknąć.
        Cały rytm się zaburzył kapitalnie. :) Teraz właśnie zachodzi faza „szukania nowej drogi”

        Swoją drogą to zastanawia mnie czemu SM nie ma wzmożonych akcji za granicą nowej strefy. Przecież to żyła złota. Hołota wykazuje się taką kreatywnością w zastawianiu wszystkiego że naprawdę miasto mogło by załatać dziurę mandatami.
        Pomijam że zracjonalizowało by samą strefę bo cwaniactwo nie miało by swobody cwaniaczenia.

      • zibi22

        A olbrzymi korek koło ronda kotlarskiego? Rano samochodów było mnóstwo.
        I też ponawiam pytanie Gdzie do cholery są rowery!!! Czy te władze miasta wszystko muszą spartolić?

      • Krzysztof Kozłowski

        Kotlarskie Bora i kilka innych ulic jest nadnaturalnie zakorkowanych z powodu wyłączenia mogilskiej. Jednak remont daje mocno w tyłek.

  • max

    Strefa strefą, a ja mam inne pytanie:

    Dlaczego na portalu ibikekrakow nie ma nawet drobnej wzmianki na temat ostatniej masy krytycznej ??? Poprzednio za każdym razem szum był co najmniej miesiąc wcześniej, dyskusje nad wyborem trasy itp., a teraz cicho sza ???… Czyżby powodem tego był fakt, że masa miała w swej nazwie człon „partacka” i jako taka miała wypunktować niedoróbki w infrastrukturze rowerowej w wykonaniu ZIKiTu, a właściciel portalu jest jednocześnie pracownikiem tej instytucji ?… ;) A brał w niej udział ?… ;))) A może sam ustalał trasę ?… ;)))

    • lukasz

      Nie wiem, ale pewnie jak we wszystkim, maczaly w tym palce rosyjskie sluzby specjalne:-) A przynajmniej tak slyszalem….

    • Krzysztof Kozłowski

      Jest jeszcze opcja że nie miał czasu bo wiosna idzie i zapewne ma sporo do roboty w sprawie rowerów w mieście…
      A przecież jest człowiekiem ma rodzinę i czasem musi też mieć czas na te drobiazgi.

    • Grzegorz Marek

      Na ostatniej masie było ponad 3 razy więcej rowerzystów niż rok wcześniej na masie, więc ciężko powiedzieć że się wszystko odbyło „po cichu”. Zwyczajnie ruch się przeniósł na FB, trzeba będzie przypomnieć organizatorom żeby nie zapomnieli tutaj napisać ;)

      • max

        Nie napisałem, że „odbyło się po cichu” tylko, że TUTAJ cicho sza, a to „nieznaczna różnica”… ;) I zastanawiam się nad związkiem tego faktu z miejscem zatrudnienia twórcy tego portalu, której to instytucji ostatnia masa była dedykowana… ;)

  • Pawełłłłł

    Kiedy uwzględnicie jakiś ekwiwalent dla mieszkańców ulic na których skanalizowaliście ruch uliczny. Na niektórych ulicach do centrum smrodzący korek jest non-stop!!!!!!!