Nowy, lepszy (?) Kraków Główny

Nowy, lepszy (?) Kraków Główny

W piątek 14 lutego uroczyście otwarty został po latach oczekiwania nowy, podziemny dworzec kolejowy w Krakowie, którego budowę rozpoczęto już 40 lat temu i który nie doczekał się realizacji przed EURO 2012, jak było to pierwotnie planowane. Na uroczystość ściągnęły władze miasta i województwa oraz minister Elżbieta Bieńkowska.
Pierwsze zdjęcia dostępne w Internecie dały nam pewne wyobrażenie o tym, czego się spodziewać, postanowiliśmy jednak w trzyosobowym składzie na własne oczy i przy użyciu realnych dwóch kółek sprawdzić na ile projektancie uwzględnili fakt, że z dworca będą korzystać również rowerzyści. Przystąpiliśmy do tego testu bez uprzedzeń, ale i bez wielkich nadziei. Naturalnie nasuwają się porównania – w ostatnim czasie z wielką pompą otwarto parking na 2000 rowerów na dworcu w Malmö, o czym było słychać i u nas. Jeśli chodzi o rodzime podwórko, to 7 stycznia uruchomiona została w Warszawie stacja Ursus-Niedźwiadek z zadaszonym parkingiem na 100 rowerów. Czyżby to ostatnie miało świadczyć o nowym podejściu do rowerzystów?

Na początek słowo wyjaśnienia, po co w ogóle kolejarze mieliby się przejmować rowerzystami. Po pierwsze – rowerzyści tak czy inaczej korzystają z infrastruktury kolejowej. Są to turyści rowerowi, ale także wcale nie małe grono osób, które dojeżdżają do pracy w Krakowie pociągiem i przesiadają się na dwa kółka. Popularyzowanie tego ostatniego sposobu na codzienne dojazdy wydawać by się mogło szczególnie korzystne dla samej kolei, pozwala pozyskać kolejnych pasażerów, a przecież przy odrobinie wysiłku każdego dnia tysiące ludzi mogą podróżować rowerem i pociągiem, jak w Holandii i Danii. Wreszcie ostatnia sprawa – potrzeby rowerzystów w wielu aspektach pokrywają się z ułatwieniami dla osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej możliwości poruszania się (walizki na kółkach!), wystarczy podać tytułem przykładu dostępność i lokalizację wind. Tak więc jeden rodzaj nakładów pozwala stworzyć udogodnienia aż dla dwóch, ważnych z punktu widzenia kolei, grup.
Niestety do tych oczywistości nie przystają dotychczasowe działania spółek kolejowych, które wiele w ostatnich latach zrobiły by zachęcić potencjalnych pasażerów do wyboru auta czy nawet samolotu.

Czy więc nowy dworzec jest przyjazny rowerzystom? Żeby to ocenić postanowiliśmy przyjrzeć się pięciu kryteriom, które po kolei omawiamy. W każdej kategorii przyznajemy ocenę cząstkową w przedziale od 1 do 5. Średnia ocen da nam ogólną ocenę nowego Krakowa Głównego.

1. Dostęp do dworca – 3
Ten zakres wykracza nieco poza sam teren dworca, ale jest konieczny dla pełnej oceny. W tym obszarze pod uwagę wzięliśmy dostępność z każdego kierunku, z każdym typem roweru, system otwierania drzwi wejściowych i godziny otwarcia.
Pewnie większość czytelników ma mniej więcej wyobrażenie jak wygląda droga na teren dworca przez Galerię Krakowską. Samą konieczność przekraczania galerii należy uznać za niedogodność, na dzień dobry witają nas schody i schody ruchome, ale wytrwali znajdą obszerne windy, a zatem da się. Od strony przystanku Dworzec Główny Wschód wchodzimy na dworzec bez pokonywania różnicy wysokości. Automatycznie drzwi otwierają się bardzo szeroko. Wielkim minusem jest ograniczona dostępność czasowa – między 22 a 6 zamknięta jest galeria handlowa (stanowiąca jak się okazuje większą część dworca), a do dyspozycji podróżnych pozostaje tylko obszar w pobliżu linii kas, co z kolei rzutuje na poruszanie się po dworcu (o czym poniżej).

2. Poruszanie się po dworcu – 2
W zasadzie najistotniejsza sprawa jeśli chodzi o korzystanie z dworca. Uznaliśmy jednak, że waga tego kryterium będzie taka sama jak pozostałych. Pod uwagę wzięliśmy: schody, rampy, windy, szerokość przejść, zakręty, szerokość drzwi wewnątrz i transport z hali na perony. Mówiąc oględnie jest tak sobie. Na pewno można o dworcu powiedzieć, że jest estetyczny, ale nijak nie przekłada się to na wygodę poruszania, szczególnie gdy wziąć pod uwagę rower z sakwami, z przyczepką czy cargo. Do pokonywania różnic wysokości projektanci przewidzieli przede wszystkim schody i schody ruchome. Obszar kas znajduje się w miejscu obniżonym w stosunku do reszty dworca o około 1,5m, ale dostać się tam można tylko zwykłymi schodami lub jedną z 2 ramp dla wózków zlokalizowanych na końcach. Rampy (gdy już je znaleźliśmy) są nieco za wąskie, przez co zawracanie z rowerem obciążonym sakwami wymagało od naszej koleżanki sporej zręczności. Po 22.00, z uwagi na kurtyny zamykające dostęp do części komercyjnej, nie mamy możliwości przejścia przez dworzec bez pokonywania różnic wysokości.
Dotarcie do WC wymaga zejścia jeszcze jedno piętro niżej w stosunku do kas. Do wyboru w tym wypadku są schody i za mała dla roweru winda. Stare windy, łączące parking, perony i halę dworca pozostały, a oprócz nich pojawiły się nowe – w jednym i drugim wypadku brak dosłownie kilku centymetrów (!) by zmieścić rower trekkingowy w poziomie. Doszliśmy do wniosku, że na perony wciąż najłatwiej dostać się tunelem łączącym ul. Pawią i Wita Stwosza o ile ktoś ma już bilet i zna numer peronu.

3. System informacyjny – 3
Kwestia, która dotyczy wszystkich podróżnych. W przypadku rowerów system informacyjny pozwala zniwelować braki w innych obszarach np. przez wskazanie najwygodniejszej drogi, gdy ta najbardziej intuicyjna okazuje się problematyczna. Wizytę na dworcu rozpoczęliśmy od poszukiwania kas, WC i czegoś do jedzenia i picia. Tylko z tym ostatnim nie było większego problemu. Tablice informacyjne na dworcu zostały powieszone frontem do schodzących z peronów, ale bokiem do wejść. Czytelność piktogramów jest taka sobie – co np. ma znaczyć tabliczka z podróżnym idącym po schodach? Mam rozumieć, że nie ma najmniejszego sensu iść w tę stronę z rowerem? Ostatecznie plan pomógł nam zlokalizować kasy i rampy dla wózków, które są jedyną drogą dostania się do kas, przypominam – obniżonych w stosunku do reszty hali dworca. Nie dopatrzyliśmy się żadnych specjalnych oznaczeń dla rowerzystów, ale co właściwie miałoby być oznaczone, skoro brak parkingu rowerowego, jak również pomysłu na przeprowadzenie rowerzysty przez labirynt schodów?

4. Obsługa – 3
Nie możemy powiedzieć nic złego o obsłudze dworca – w czasie naszej wizyty po hali kręciło się co najmniej 3 pary ochroniarzy. Niestety nie da się powiedzieć również niczego nadzwyczaj dobrego. Nikt nie zapytał, czy może w czymś pomóc, nie pokierował naszej koleżanki z rowerem do właściwego przejścia. To jakieś wygórowane oczekiwania? Asystenci, których całą praca polega na pomaganiu podróżnym zatrudnieni są np. na holenderskich dworcach. Na plus oczywiście należy poczytać i to, że nikt się nie czepiał, nie pytał gdzie z tym rowerem itp., a na takie reakcje również byliśmy przygotowani. Okazało się także, że ochroniarze co prawda nie mówią biegle po angielsku, ale nadrabiają dobrymi chęciami („Noł trejn to erport, ju mast bas”).

5. Parkowanie roweru – 1
Standardem na wielu zachodnich dworcach są bezpłatne parkingi rowerowe zlokalizowane w pobliżu wejścia, często ogromne. Zdarzają się także dodatkowo płatne przechowalnie rowerów. Jedno i drugie w Krakowie możemy wybić sobie z głowy. Stojaki zlokalizowane są oczywiście pod Galerią Krakowską, ale od strony przystanku Dworzec Główny Wschód nie ustawiono choćby kilku symbolicznych stojaków, a spokojnie zmieściłoby się ich tam 50. Efekt jest łatwy do przewidzenia – w zasięgu wzroku bez trudu znajdziemy kilka rowerów przypiętych tu i tam do słupków i barierek. Trudno jednak powiedzieć, żeby rozwiązanie takie miało być wystarczające dla podróżnych dojeżdżających do pracy czy na uczelnię.

Tak się również zdarzyło, że już przy innej okazji jeden ze współautorów niniejszego tekstu postanowił wybrać się na zakupy do dworcowego supermarketu z owadem w kropki w logo. Przy próbie zapięcia o-lockiem roweru w pobliżu wejścia do sklepu natychmiast pojawiła się ochrona, powołująca się na zakaz parkowania jednośladów na terenie dworca, wynikający ponoć z regulaminu PKP. Było też coś o terroryzmie. Nie da się ukryć, że zakaz parkowania roweru na terenie dworców (choć tu raczej mamy do czynienia z pasażem handlowym z funkcją dworca) jest czymś normalnym w Europie. No, ale cywilizowanych warunków do zaparkowania przed wejściem brak.

Średnia ocena, jaką uzyskaliśmy z testu to 2,4. Słabo.

Inwestycja zakończona, pieniądze wydane (133.877.421,77zł brutto) i nie ma co liczyć na cud, jednak parę rzeczy jeszcze da się poprawić. Częściowym rozwiązaniem problemu schodów są rynienki umożliwiające prowadzenie roweru. Obsługę należałoby przeszkolić w zakresie udzielania pomocy inwalidom, podróżnym z większym bagażem, wózkami dziecięcymi i rowerami. Pilnie należy ustawić co najmniej kilkadziesiąt stojaków od strony przystanku Dworzec Główny Wschód.

Doktorant w Katedrze Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji UJ w Krakowie. Rowerzysta.

  • lukasz

    Jakos specjalnie zdziwiony nie jestem:-)

  • krzysiek

    „Pilnie należy ustawić co najmniej kilkadziesiąt stojaków od strony przystanku Dworzec Główny Wschód.”

    Stojaki są jakieś 15m na prawo od wejścia do hali dworca, od strony tunelu samochodowego. Oczywiście klasyczne wirwikólka ustawione za blisko ściany chociaż miejsca jest w pieron.

  • Andrzej Michalik

    Proponuję nie powoływać się na sakwy, cargo lub przyczepki. W Passawie, miejscu kultowym dla rowerzystów zaczynających tam wycieczkę wzdłuż Dunaju do Wiednia, ze specjalnego pociągu dla tych rowerzystów na ulicę z sakwami też się nie da. Trzeba sakwy zdjąć, rower wypchać po metalowej rynnie przyczepionej do schodów, a następnie wrócić po sakwy. Dwa razy już to przerabiałem. Windy brak, przejście przez tory powoduje natychmiastowe komunikaty przez głośniki (co jednak zupełnie nie zraża sporej części pasażerów ww. pociągu, którzy uważają, że zapłacili za tę wycieczkę i się im należy jak psu buda to przejście).

  • srbike

    Bez zaskoczenia. Było i jest gorzej niż obecnie na dworcu w Katowicach i jest to JEDYNY element w jakim Katowice są rowerowo lepsze od Krakowa…

  • bejkon

    Rzeczywiście szkoda, że w Polsce dojazdu rowerem na dworzec nie bierze się pod uwagę. Na stacjach zadaszone miejsca na rower wielu osobom ułatwiłyby życię -np. dojeżdżającym pociągiem z Bieżanowa czy Wieliczki.

  • te windy to jest śmiech, nie tylko ze względu na niepełnosprawnych, bo na normalnym dworcu windy służą ludziom do przemieszczania się masowego z walizkami, a tu mamy jakieś mini windy, gdzie mieszczą się 2 osoby z walizkami. wystarczy popatrzeć na kolejki jakie się tworzą (jesli winda akurat wyjatkowo dziala) po przyjeździe jakiegos popularnego pociagu. Nie ma co mówić o wózku, rowerze czy osobach niepełnosprawnych. Windy jakie powinny być instalowane na dworcach pokroju krakowa, powinny wyglądać przynajmniej tak: http://static.panoramio.com/photos/large/84534394.jpg

    To przykład z Berlin Hauptbahnhof, ale takie rzeczy to dla naszych projektantów science fiction. Szwagier takich nie produkuje, to przecież nie ma sensu takich robić. ..

  • Oczywiscie chcialoby sie lepiej, ale… w gruncie rzeczy i tak najwygodniej wjezdzac na dworzec rampami od str. tunelu przy hotelu ibis;
    Wystarczyloby tylko zrobic tam jakies wyswietlacze z info przy wjezdzie na dany peron + opcja kupowania biletow w pociagu BEZ DOPLATY (co jest czystym zlodziejstwem, nie mowiac juz o samej koniecznosci placenia za przewoz roweru!)