Rowerzysta rozjechany przez wyprzedzającego TIRa: wg policji współwinny
Ilustracja: Szczepan1990
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Rowerzysta rozjechany przez wyprzedzającego TIRa: wg policji współwinny

Drodzy „Masowicze”,

Chciałbym się podzielić z Wami swoją historią, która obrazuje podejście Policji i Prokuratury do swoich obowiązków, praw ruchu rowerowego i sumienności wykonywanej pracy.

Opisywane zdarzenie miało miejsce 19 czerwca 2013 r. Wracałem do Krakowa z miejscowości Zawoja, oddalonej o około 80 km. Cieszyłem się piękną pogodą, wspaniałymi warunkami jazdy i świadomością że w tym roku pobiję swój ubiegłoroczny rekord przebytych na rowerze kilometrów – ponad 3 500 km. Byłem już na ul. Krakowskiej w Skawinie, kiedy przy wyjeździe w kierunku Krakowa, w miejscu z podwójną linią ciągłą i z poboczem nie nadającym się do jazdy, zaczął wyprzedzać mnie TIR. Jechał z dużą prędkością i niemal się o mnie otarł. Zachwiało mną lekko, ale ponieważ z podobnymi praktykami kierowców ciężarówek miałem już wielokrotnie do czynienia, wybroniłem się – ale to niestety nie był koniec. Za pędzącym drogowym kolosem jechał z równie wielką prędkością następny. Nie reagując na to, że jadący przed nim TIR o mało nie spowodował właśnie wypadku, zaczął wykonywać ten sam manewr. Przed wciągnięciem pod jego naczepę uratowało mnie to, że udało mi się odbić łokciem od burty – uratowało mi to życie. Robiłem co mogłem aby nie dostać się pod koła, ale noga dostała się pod ostatnie koło naczepy.

Nie będę się zbytnio rozpisywał o potwornym bólu, otwartym złamaniu, zmiażdżonej i oskórowanej nodze. Chciałem za to opisać jak na tę sytuację zareagowała Policja.

Po przyjechaniu na miejsce wypadku policjanci zbadali mnie alkomatem. Po stwierdzeniu mojej trzeźwości i spisaniu personaliów pozwolono mnie odwieźć do szpitala, gdzie jeden z nich stwierdził: „miałeś dużo szczęścia ze żyjesz, a sprawa zostanie pewnie umorzona no bo jak można ścigać podmuch powietrza.” Nie skomentowałem wtedy tego, bo byłem pod wpływem potwornego bólu. Nie przeczuwałem, że właśnie taką linię śledztwa przyjmie prowadzący je.

Lekarze SOR–u odesłali mnie do domu po opatrzeniu rany i założeniu szyny z poleceniem zgłoszenia się w ciągu paru dni do poradni chirurgicznej. Następnego dnia wylądowałem w szpitalu z gorączką i zagrożeniem amputacją stopy z uwagi na rozwijającą się martwicę skóry i możliwość wystąpienia gangreny. Tylko dzięki lekarzom ze Szpitala w Suchej Beskidzkiej oraz poradni specjalistycznej chirurgii plastycznej oraz ran trudno gojących Szpitala im. Rydygiera w Krakowie uratowano mi stopę.

W szpitalu spędziłem prawie 2 tygodnie. Pełnej sprawności nadal nie odzyskałem, pomimo że od wypadku minęło już prawie 7 miesięcy. Przez ponad dwa miesiące byłem przykuty do łóżka, co wymagało mobilizacji całej mojej rodziny do obsługi oraz transportu na zabiegi i rehabilitację. Pochłonęło to mnóstwo czasu i środków na specjalistyczne leczenie.

W związku z tym, że nie mogłem się poruszać, przesłuchanie odbyło się w domu po miesiącu od zdarzenia. Już wtedy uwidocznił się fundamentalny brak rzetelności i sumienności śledczych. W dokumentach zlokalizowano miejsce zdarzenia w miejscowości Wielkie Drogi oddalonej od faktycznego miejsca zdarzenia o ok. 10 km. Po ok. 5 miesiącach otrzymałem postanowienie sporządzone na podstawie opinii Policji o umorzeniu dochodzenia z uwagi na niemożność wskazania winnego. Według ich ustaleń winni jesteśmy obaj na równi, a moja wina polegała na niezjechaniu na pobocze drogi, przez co utrudniłem poruszanie się innym użytkownikom i spowodowałem zagrożenie w ruchu drogowym. Taka decyzja oznacza brak możliwości dochodzenia odszkodowania z firmy ubezpieczeniowej za uszczerbek na zdrowiu, koszty leczenia oraz zniszczone mienie.

Wypadek zaważył na całym moim życiu. Od października 2013 miałem zostać studentem AWF w Krakowie aby kontynuować już zdobyte wykształcenie i realizować swoją życiową pasję. Kierowca TIRa nie tylko cudem uniknął pozbawienia mnie życia, ale zniszczył moją przyszłość i spowodował częściowe kalectwo.

Decyzja prokuratury w Wieliczce była poparta przesłankami, które mijały się z prawdą i były sprzeczne nie tylko z przepisami ruchu drogowego, ale też ze zdrowym rozsądkiem oraz znajomością realiów jazdy na rowerze. Decyzja ta zachwiała moim zaufaniem do służb, które reprezentują Państwo Polskie. Wnioski Prokuratury potwierdzały pobieżne wyjaśnienie zdarzenia podane przez policję. Nie zbadano sumiennie miejsca wypadku ani pojazdów w nim uczestniczących.

Wskazując na bardzo istotne fakty, które zostały pominięte w postępowaniu, złożyłem odwołanie do Prokuratury Rejonowej w Wieliczce, powołując się na odpowiednie przepisy Prawa o Ruchu Drogowym. Do odwołania dołączyłem opinię serwisu rowerowego analizującą rodzaj roweru, którym się poruszałem, z uwagami co do niemożliwości poruszania się tym rowerem po takim rodzaju pobocza, jakie znajdowało się w miejscu wypadku. Zamieściłem także zaświadczenie z Klubu Kolarskiego, którego byłem członkiem, poświadczające, że byłem wyszkolony co do zasad poruszania się po drogach publicznych na rowerze wyczynowym.

Policja nie czekając na odpowiedź na moje odwołanie… wezwała mnie do stawiennictwa celem ukarania.

Uzasadnienie, jakie otrzymałem z Komisariatu Policji V w Krakowie (pismo MKP-W-1265/2013), brzmi następująco: „w dniu 19 czerwiec 2013 r . o godz.11.35 w . Skawina na ul. Krakowskiej kierując rowerem, wbrew obowiązkowi poruszania się poboczem i panowania nad kierowanym rowerem utracił panowanie nad rowerem, skutkiem czego zjechał z pobocza na pas ruchu i doprowadził do bocznego zderzenia z pojazdem marki Scania nr rej ……….., który był w trakcie wyprzedzania czym przyczynił się do zagrożenia w ruchu drogowym.”

Argumenty policji są absurdalne, o czym świadczą następujące fakty:

FAKT 1 – nie mogłem jechać po poboczu, bo podłoże składało się z piasku, gruzu i ostrych kamieni. Koleiny po spływie wody i odrobina spękanego asfaltu oraz zastosowane ogumienie o szerokości 23 mm również skutecznie mi to uniemożliwiły. Jaki to przepis nakłada na mnie obowiązek jechania poboczem na drodze tego typu? Art.24 ust.6 PoRD nakazuje mi jedynie „zjechać jak najbardziej na prawo”, ale ten sam artykuł w ust.2 nakłada na wyprzedzającego obowiązek zachowania bezpiecznej odległości od wyprzedzanego pojazdu, która w razie wyprzedzania roweru nie może być mniejsza niż 1 metr. Na krawędzi drogi znalazłem się na skutek wyprzedzania przez pierwszego TIR- a. Oba TIR-y wyprzedziły mnie jadąc pod górę na podwójnej ciągłej linii. Więc kto złamał przepisy ?

FAKT 2 – Obaj uczestnicy zdarzenia, czyli ja i TIR, poruszaliśmy się w tym samym kierunku, tylko z różnymi prędkościami. To na kierowcy TIRa, jako na wyprzedzającym, ciąży obowiązek prawidłowego zachowania podczas manewru wyprzedzania. Art. 24 ust.1 brzmi: „Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy: 1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu.”

Na koniec – wisienka na torcie, czyli uzasadnienie postanowienia o umorzeniu dochodzenia: „kierowca TIR-a przystąpił do wyprzedzania rowerzysty w chwili, gdy rowerzysta już tracił równowagę i jechał chwiejnie, mimo obowiązku powstrzymania się od takiego manewru.” – GDZIE TU LOGIKA ?

Szanowni Państwo, oceńcie sami, wyciągnijcie wnioski. To jeszcze nie wszystkie sprzeczności, wątpliwości i potwierdzenia braku profesjonalizmu Prokuratury i Policji. Myślę że każdy kierujący miał kiedyś „przyjemność” obserwowania „kultury” jazdy panów kierujących TIR-ami. Wszystko im wolno, na wszystko sobie mogą pozwolić, są duzi i nikt im nie podskoczy. Przykre jest to, że w tym przypadku Policja wbrew faktom i logice trzyma ich stronę.

P O Z D R A W I A M .
Andrzej Kozyro

  • anhydryt

    Trzeba uderzać z tym do mediów ogólnopolskich. Co za łajzy:/

  • Malachiasz

    Tą sprawę trzeba eskalować. Wina ewidentnie leży po stronie wyprzedzającego.

    Art 16.5 stanowi, że:
    „Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, wózkiem rowerowym, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.”

    W twojej sytuacji pobocze nie nadawało się do jazdy, więc nie miałeś obowiązku się nim poruszać. Nie złamałeś żadnych przepisów, a kierowca TIRa złamał ich kilka.

    • obiektywnie

      W opinii rowerzysty – pobocze nie nadawało się… ale w innej opinii – pobocze mogło nadawać się. Zastosowane wąskie ogumienie nie jest argumentem. Należało w rowerze mieć zainstalowane ogumienie umożliwiające jazdę po poboczu, bo z opisu pobocza wynika, że było ono utwardzone, czyli nadające się do użytkowania.
      Teoretycznie – rowerzysta ma rację… ale w celu ochrony własnego zdrowia i życia lepiej jednak jechać po poboczu i nie narażać się na bezpośredni kontakt z kilkudziesięciotonowym TIRem. Bo nawet co z tego, że rowerzysta ma rację, skoro wypadek zaważył na całym życiu rowerzysty.
      Nie warto być rowerowym Don Kichotem rowerowym wojującym z TIRami.

      • Sebastian

        Dzialanie Policji i Prokuratury godne pożałowania. Współczuję takiego wydarzenia. Ale obiektywnie to jazda drogą krajową, szczególnie dojazdówką do autostrady, nie była zbyt rozsądna.

      • JInx

        Wina jest po stronie kierowcy. To powinno być odpowiedzią na wszelkie Twoje argumenty. Kolejna osoba, która próbuje zwalać winę na ofiarę, żal….

      • Marcin

        Ty jesteś z drogówki, czy podobne głupoty sam wymyśliłeś? Jak urwiesz zawieszenie na dziurze w asfalcie to też będziesz uważać, że powinieneś wybrać inny samochód?

      • Czarny Rower

        Zamień potrącenie na gwałty, tira na gwałciciela, rowerzystę na kobietę i jesteś w tej samej bajce co kolesie którzy twierdzą że powinna ubrać się przyzwoicie, a najlepiej jakby nie szła ciemną ulicą, w sumie to sama sobie winna.

      • Michał

        Czemu uważasz że zastosowane ogumienie nie jest argumentem? Nie wiem czy siedziałeś kiedyś na kolarzówce, ale konstrukcja tych rowerów często uniemożliwia zastosowanie opon szerszych niż 25mm, a czasem i 23mm. Czy w związku z tym UOKIK czy jakiś tam inny urząd ma zakazać importu i sprzedaży rowerów SZOSOWYCH, bo nie można nimi jeździć po POBOCZU? Plz…

  • zeralda

    Cholera wie jak świadkowie zeznawali, jeśli kierowca tira grzecznie „poprosił” kolegów tirowców o korzystne dla siebie relacje ze zdarzenia to niestety szanse na wygranie sprawy są znikome.

    NIestety poszkodowany z oczywistych względów nie ma możliwości „zabezpieczenia” sobie (nazwisk, telefonów) świadków…

    • Maciek

      Z tego co zrozumiałem to policjanci nie znaleźli kierowcy. Inna sprawa czy w ogóle próbowali.

    • zeralda

      Cytat: „w dniu ..bla, bla, bla …doprowadził do bocznego zderzenia z pojazdem marki Scania nr rej ……….., który był w trakcie wyprzedzania czym przyczynił się do zagrożenia w ruchu drogowym.”

      Czyli sprawca był znany a numer rejestracyjny został z wiadomych względów wykropkowany.

  • zibi22

    „wbrew obowiązkowi poruszania się poboczem ……. ” a potem „zjechał z pobocza” czyli poruszał się jednak po poboczu skoro z niego zjechał ?

  • Nipsu

    1. Kamera na kierownicy
    2. W miarę możliwości konsekwentne odwołania do momentu trafienia sprawy do sądu najwyższego, lub wywalczenia sprawiedliwego wyroku
    3. Jeśli powyższe nie pomoże – w miarę możliwości angażowanie w sprawę kolejnych mediów
    Bo żyjemy w chorym kraju, niestety.

  • Wenceslaus

    Trzeba to nagłośnić, a nazwiska tych niekompetentnych ludzi z policji, sądu i prokuratorury upublicznić.

  • Misiek

    jeżeli jeszcze tego Pan nie uczynił, powinien się Pan czym prędzej zwrócić do prawnika. Leci krótki termin, więc proponuję się sprężyć, znaleźć adwokata i prowadzić dalej sprawę, bo to przecież nie koniec.
    Pozdrawiam

  • Kuba

    Do telewizji z tym, Rysiu Cebula z UWAGI na pewno się tym zainteresuje!!!!!!!
    3 mam kciuki za ciebie stary, nie poddawaj się, walcz o swoje

    Kuba

  • Mariusz

    Przechodziłem podobną sytuację.

    Niestety krakowska drogówka nie dość, że przyjechała dopiero po godzinie na miejsce wypadku to jeszcze nie raczyli zbadać sprawcy wypadku na miejscu alkomatem!
    W dodatku nie zrobili dobrze zdjęć miejsca wypadku i musiałem udowadniać w sądzie, że zdarzenie nie miało miejsca na przejściu dla pieszych.

    Oczywiście sądu nie interesuje czy świadek z oskarżonym jest dobrym znajomym. Nawet jak miałem dowody na to, że świadek z oskarżonym dobrze się znają, sądu to zupełnie nie interesowało.

    A już sposób protokołowania zarówno na policji i w sądzie, to już totalna kpina.
    Zabawa w głuchy telefon. Dodam, że ani na Policji ani w sądzie nikt nawet nie próbował graficznie zobrazować przebiegu zdarzenia.
    Gdyby to zrobiono wyszło by, że świadek z oskarżonym kłamie.

    Dlatego dwie rady dla wszystkich którzy znajdą się w podobnej sytuacji:

    1. Wszystko fotografować, filmować i nagrywać. Nawet jak nie macie nogi czy ręki to musicie to zrobić, bo policja za was tego dobrze nie zrobi.

    2. Jak idziecie zeznawać na policję to tylko z prawnikiem. Niestety w Polsce zeznania nie są nagrywane i sposób spisywania zeznań potrafi całkowicie zmienić ich sens.

    • Mariusz

      Jeszcze ostatnia rzecz. Na rozprawę w Krakowie czekałem ponad rok, niczym w bananowej republice.

  • pinkdotR

    Jestem w szoku po przeczytaniu tej historii. Jak myślicie, która redakcja mogłaby zrobić odpowiedni dym w tej sprawie?

    • ktosiek

      Do wyboru ma kilka Polsat TVN TVP. itp. Niech się zgłosi do którychś z programów typu Sprawa dla reportera, Uwaga ,ewentualnie Interwencja. Oni lubią takie tematy. A taka sytuacja potwierdza moją teorię, iż lepiej jeździć z kamerką przytoczoną do kierownicy, lub też kasku jeśli ktoś takowego używa. Zawsze jest jakiś dowód. A poszkodowanemu życzę powrotu do zdrowia i niech podąża za radą, zaatakowania po przez media gdyż jedynie przed nimi przedstawiciele władz czują mores.

      • zeralda

        Chłopak jechał na ‚szosie”. Tacy racej nie wożą niepotrzebnych gramów. W tym przypadku jednak się okazuje, że lepiej było zabrać zamiast batona jakąś dobrą „wylajtowaną” kamerkę…

        A co do odwoływania się do sądu to tutaj jest problem, gdyż zdaje się, że w tym przypadku nie doszło do rozprawy z powodu odmowy wszczęcia postępowania przez prokuraturę.

      • zeralda

        Tak się zastanawiam – pewnie gdyby chłopak odmówił przyjęcia mandatu to policja z urzędu musiałaby wszcząć postępowanie przed sądem. Musieliby się trochę napocić w udowodnieniu mu winy a chłopak mógłby wtedy wynająć porządną papugę.

  • Maciek Piekarski

    Cholera, chyba czas zacząć jeździć z kamerą na kasku… Chociaż ciągle mam wrażenie że to jakoś przyciąga wypadki ;)

    Może jeszcze coś uda się zrobić, trzymam kciuki!

  • Andrzej Michalik

    A teraz KMR będzie ponownie wzywał niepokornych rowerzystów, aby jeździli w ruchu ogólnym oraz krytykował tworzenie DDR, bo lepiej, aby ci rowerzyści jeździli po ulicach, bo tak będzie bezpiecznie. Mnie niedawno na tym 200 m odcinku między KRK a Wieliczką, którego nie da się ominąć usiłował autobus wyjeżdżający z przystanku rozetrzeć między sobą a TIRem. Pójdźmy jednak drogą Holandii, a nie burmistrza Londynu.

    • JInx

      W mieście lepiej w ruchu ogólnym, ale poza miastem oczywiście bezpieczniej byłoby jeździć po DDR, pod warunkiem, że przypominałyby one te holenderskie, a nie typowe nasze: kostka Bauma, co kilkaset metrów „punkt teleportacyjny”

    • Marcin

      A o tym, że ten autobus ma pierwszeństwo slyszałeś? Największymgrzechem rowerzystów jest ich przeskalowane ego (szczególnie tych na szosówkach), które zmusza ich do łamania prawa, a potem obwiniania całego świata za konsekwencje.

  • zeralda

    Z tego co ja rozumiem, to KMR krytykuje tworzenie de facto bieda CPRów w miejscach w których jest to niepotrzebne (strefa uspokojonego ruchu, mało uczęszczane uliczki itp). Wspomniany wyżej wypadek miał miejsce na „krajówce”, przez którą przetacza się masa Tirów.

    Nie przypominam sobie ponadto, żeby KMR nie chciało DDR-a na Wielickiej (i dalej w stronę Wieliczki).

  • Ilbi

    Walcz o swoje! Na pewno media się tym zainteresują. Przecież to jakaś kompletna paranoja. Gdzie my żyjemy, czy raczej jeździmy na rowerach ? ;/

  • RAUBER

    Czy na prawdę w organach ścigania muszą pracować tacy idioci? Przecież to jest chamska próba odwalenia roboty i wyczyszczenia statystyki. I to kompletnie niezgodnie z przepisami. Ciekawe co by głąby zrobili jakby poszkodowanym był ktoś z ich rodziny, sprawca siedziałby w ciągu kilku godzin.
    Dawaj Andrzej do mediów i z internautami nagłaśniamy sprawę.

  • Tinda

    Najlepsze były by numery rejestracyjne, imienia, nazwiska oraz zdjęcia jakie można okreslić wszystkich winnych oraz osób zamieszanych w „wyjaśnianie” sprawy.
    Niby nie wolno, ale jak dla mnie to oni są kryminalistami.

    • zeralda

      I puścić przez CB na okrągło co 10 min (taki a taki, z takiej firmy transportowej jest wrednym piratem drogowym, który rozwalił chłopakowi życie). NIech chłop i firma dla której pracuje ma reklamę…

  • jarq

    Dlatego przestałem jeździć po większych drogach. Tiry, dostawczaki, przedstawiciele handlowi oraz jasięspieszę mają za przeproszeniem w dupie rowerzystów.
    Kiedyś musiałem zeskawiać z roweru i zeskoczyć z drogi bo wyprzedzająca z naprzeciwka taksówka by mnie rozjechała.
    Takie są polskie realia.
    Jedyne co przychodzi mi do głowy to pozew cywilny

  • Co za bzdury Malachiasz. Art 16.5 stanowi, że:
    „Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem, wózkiem rowerowym, motorowerem, wózkiem ręcznym oraz osoba prowadząca pojazd napędzany silnikiem są obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy lub ruch pojazdu utrudniałby ruch pieszych.”

    W twojej sytuacji pobocze nie nadawało się do jazdy, więc nie miałeś obowiązku się nim poruszać. Nie złamałeś żadnych przepisów, a kierowca TIRa złamał ich kilka.

    Zobacz lepie kodeks drogowy z 2014 roku

  • Nawet nie ma słowa o żadnych poboczach ponieważ rower jest PEŁNOPRAWNYM środkiem transportu
    http://kodeks-drogowy.org/ruch-drogowy/ruch-pojazdow/przepisy-dodatkowe-o-ruchu-rowerow-motorowerow-pojazdow-zaprzegowych

    Dodatkowo kodeks 2014 mówi
    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania roweru, wózka rowerowego, motoroweru, motocykla lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

  • DanAmigo

    Policja, Prokuratura i . . . . Ktoś z imienia i nazwiska podpisał się pod decyzjami!!!! Więc należy te dane podać ! Opisujesz to co Ci się przydarzyło więc to nie są dane tajne. Zawsze warto nazywać rzeczy po imieniu.

  • cucumber

    W którym miejscu Cię potrącili? Mógłbyś podać współrzędne, link do GoogleMaps?

  • cucumber

    Primo. Myślę, że powinieneś poszukać prawników specjalizujących się w odszkodowaniach dla ofiar wypadków. Takie sprawy z tego co wiem przedawniają się długo. Strategia jest prosta – przez to, że łamiesz przepisy i tamujesz ruch nie wynika, że kto inny może świadomie narażać twoje życie, ale na tym najlepiej znają się prawnicy. Koszt prawnika = udział w odszkodowaniu. Według mnie ma sens. Media mogą zostawić Cię na lodzie, potrzebują sensacji do programu, żeby zarobić, ale z tego nie wynika, że ty na tym dobrze wyjdziesz.

    Secundo. Sam dużo jeżdżę rowerem, zazwyczaj na szosie. Dobrze znam drogę 44.
    Znam też zwyczaje rowerzystów (głównie z autopsji). Nie miej do mnie żalu, za tą wypowiedź, nie jest ona tutaj by cię zranić, ale dlatego, że być może ktoś kto to przeczyta, uniknie takiego wypadku. Możliwość, że jesteś współwinny (powód-nie zapanowałeś nad rowerem) wydaje mi się realna. Nieszczęścia chodzą po ludziach, padło na ciebie – po pierwszym tirze mogłeś odpuścić i zjechać na pobocze, bo wiedziałeś, że jedzie drugi. Może mogłeś później (na wysokości tira) odbić na pobocze i wylądować w rowie zamiast ryzykować utrzymywanie roweru na wąskim skrawku asfaltu. Może mogłeś w ostatniej chwili rzucić się na prawo i (prawdopodobnie) stracić rower. W skrócie – może mogłeś przewidzieć co się stanie.

  • luck69

    Współczuję przede wszystkim bólu i utraty zdrowia! Ja omijam główne drogi, a od czasu podobnego zdarzenia mojej Śp Teścia przesiadłem się na treka, bo nie sposób na „szytkach” po polskich bocznych drogach się nie rozwalić. Policja jak widać, jeśli ma taką możliwość, dąży do najszybszego umorzenia i zakończenia sprawy po swojej stronie. Gdyby były ofiary śmiertelne wkracza prokurator i wygląda to nieco inaczej i bardziej profesjonalnie. Sprawę musisz jak najszybciej przekazać firmie prawniczej specjalizującej się w odszkodowaniach komunikacyjnych (jak napisał cocumber). Sam nic nie zdziałasz. Faktem jest, że to trwa i niestety często kosztuje , a jeszcze zapłacisz za „odrapanie” TIR-a.
    TIRY NA TORY!!!! A ja zbieram na kamerkę…mówi się trudno….
    Trzymaj się i walcz o swoje! Jestem również za nagłośnieniem tematu!

  • zyrol81

    Jakie to u nas w Polsce normalne. Prawo zawsze chroni bardziej sprawcę niż poszkodowanego. No niestety. Sam się czasem boję jechać ulicą, tym bardziej że od siebie z domu do centrum mogę się dostać drogą przelotową łączącą wschód i zachód polski. Mogę również pojechać wązką dróżką polno-leśną. I ta druga opcja jest miła o ile nie jedzie się z przyczepką, a w przyczepce z dzieckiem. Wówczas pozostaje tylko przejazd drogą zapchaną przez pędzące tiry i kierowców mających gdzieś rowerzystów. Miałem już przypadki, kiedy jadąć z dzieckiem zostałem wyprzedzony na kilka centymetrów przez rozpędzonego tira. Sam ledwo utrzymałem równowagę. Na szczęście przyczepki nie wciągnęło pod naczepę. Boję się jak diabli jadąc z dzieckiem, ale wyjścia czasem nie ma. Jechać trzeba. I można liczyć na to, że kierowcy przynajmniej tych większych aut zwyczajnie się trochę opanują. Inaczej wypadków będzie coraz więcej, a policja i tak będzie to miałą w głębokim poważaniu.

  • rowerzystka

    Cucumber tylko zauważ, że jakby TIR wyprzedzał w odległości przepisowej (czyli +1m) to nic pewnie by się nie stało, bo zostaje niewielka przestrzeń na manewry i podmuch nie jest tak dotkliwy.

    Rozwiązanie – jeździć środkiem pasa uniemożliwiając takie manewry, dopóki bydło nie nauczy się jak traktować rowerzystów.

  • Wielkie wyrazy współczucia. Po pierwsze z powodów zdrowotnych (oczywiste), po drugie z uwagi na dużą wagę wypadku na Twoje dalsze życie zawodowe i prywatne. Sam jestem aktywnym rowerzystą – jako że mieszkam na Podbeskidziu jeżdżę głównie po okolicznych górach. Co do jazdy po szosie to oczywiście nie da się unikać korzystania z dróg publicznych – więc z podobnymi sytuacjami w których zostałem obtrąbiony / zmuszony do ucieczki z drogi także miałem do czynienia. Od kiedy jestem ojcem – powiedziałem basta. Po prostu pieprzę to – nie będę narażał własnego życia i przyszłości rodziny bo jak sam się przekonałeś w tym kraju można liczyć tylko na siebie. Bo jak coś się nie daj Boże wydarzy to gotowi są Tobie / czy mnie przypiąć łatkę współwinnego. Mam nadzieję że dla Ciebie wszystko skończy się pomyślnie – ja już dawno postanowiłem, że dalsze wycieczki realizował będę wyłącznie u naszych południowych sąsiadów. Kraj to bliski a zarazem piękny. Kultura ruchu drogowego tam panująca jeszcze chyba długo będzie poza zasięgiem naszych kierowców. Zresztą, to nic dziwnego – w Czechach praktycznie każdy jeździ na rowerze. Życzę Ci zdrowia ! Get better soon mate !

  • carowicz

    kolejny rowerzysta ktory uwaza ze wszystko powinno byc tak jak on sobie wymysli a rower jest najwazniejszy… bylo pobocze to cza bylo po nim jechac!! co? jak droga jest dziorawa to tez powiem ze niebede po niej jechal i pojade pasem „pod prąd”? bo jest leprzy? chyba nie. ostatnio jest moda ze wszyscy rowerzysci sa super i idealni i świeci.. a prawda jest zupełnie inna, ze jezdząjak im sie podoba a w razie W maja setki roszczeń…

  • Michał

    Jaki efekt odwołania w prokuraturze?

  • Marcin

    Andrzej – dobra papuga i walcz. A po kazdej wygranej zawiadomienie do komendanta głównego na każdego, kto podpisuje się pod tymi bredniami (łacznie z asami, co źle miejscowość wskazali), z kopią do sejmowej komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, pełnomocnika rowerowego, mediów.

    Nie cierpię drogówki i bym im nie odpuszczał. Banda hipokrytów, co statystyki na radarze sobie robi, a o bezpieczeństwie ruchu mają tyle pojęcia co jogurt ważności. Póki sie ich ze stołków nie pozbędziemy, bezpieczniej na drogach nie będzie.

  • Alicja

    Andrzeju-trzymam za ciebie kciuki, ale też życzę ci dużo cierpliwości.. Analogiczna sytuacja przydarzyła się mojemu koledze ok. 3 lata temu – z tą różnicą, że jechał na motorze, a wydarzenie miało miejsce w Zabrzu. Podczas manewru skręcania w lewo został staranowany przez rozpędzone BMW prowadzone przez 24-latka, który właśnie na pasie do skrętu w lewo postanowił uskutecznić manewr wyprzedzania. Kierowca BMW okazał się dobrze ustawionym ‚czyimś’ synem, w skutek czego – przy braku świadków – policja tamtejsza wystawiła bardzo stronniczy protokół z miejsca wypadku. Kolega odwoływał się z pomocą adwokata dotychczas 2-krotnie do sądu – w rezultacie protokół policji został obalony, jako nieprawdziwy i niekompetentny oraz nieadekwatny do zaistniałej sytuacji.
    Małe to jednak pocieszenie, ponieważ zmiażdżonej stopy nie udało się uratować i doszło do amputacji nogi poniżej kolana… Kolega (31lat) nie może się oczywiście z tym kalectwem pogodzić – mało z tym – nie może nadal dojść ostatecznie swojej racji przed wymiarem sprawiedliwości (bez komentarza) i dotąd nie uzyskał odszkodowania, które pozwoliło by mu na zakup porządnej protezy i powrót do jako tako normalnego funkcjonowania.
    Szczęście, że wyszedłeś z tego wypadku cało… Próbuj cały czas walczyć – bo warto i uparci w tym kraju często jednak dochodzą swoich praw ->powodzenia!

  • Wojtek

    Spróbujcie zainteresować tą sprawą ich.

  • grant

    wykresówki tirów i gps radiowozów powinny sprowadzić tą sytuacje na ziemię, być może również firma transportowa monitoruje swoje ciężarówki przez gps

  • Maciek

    Naprawdę współczuję. Uważam, że powinieneś skontaktowac się z adwokatem i zaskarżyc kierowcę tira z powództwa cywilnego, a na postępowanie policji złożyc zażalenie. Sam miałem kiedyś podobną sytuację, tylko w centrum Krakowa i nie z tirem, tylko samochodem osobowym, który zaczepił mnie błotnikiem i przeciągną przez całą ulicę rozwalając mi nogę o zaparkowane samochody. Nie zdążyłem zapisac nr. rejestracyjnego samochodu, a kierowca uciekł.