Rowerzysterzy letni i zimowi

Ostatnio czytałem „mądrości”, że rower nie może konkurować z transportem samochodowym. Nie wydaje mi, że rower musi konkurować, on już jest bezkonkurencyjny. Sprawdza się o każdej porze roku, tylko niektórzy wciąż ten fakt wypierają.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • madziu

    Marcinie – przejedź się dzisiaj DDR Lipska – Kuklińskiego – Klimeckiego – Herlinga-Grudzińskiego i powtórz to co napisałeś jeszcze raz. Tym bardziej jako ZTCW pracownik firmy zlecającej odśnieżanie w Krakowie. Ja naprawdę mam dużo determinacji w dojeżdżaniu do pracy rowerem, ale niestety od jutra wsiadam w auto. Nie mogę sobie pozwolić na tak długie i tak męczące dojazdy do/z pracy :(.

    • hubert

      Jeśli DDR jest nieprzejezdna lub niebezpieczna jedź jezdnią. Chociaż po drodze do pracy mam kilka DDR i CPR to dziś skorzystałem tylko z pierwszej. Było zbyt ślisko i niebezpiecznie w porównaniu do doskonale odśnieżonej jezdni.

    • @madziu
      odsniezaniem juz drugi sezon zajmuje sie MPO nie ZIKiT. ale zglosze jutro MPO twoje zastrzezenia co do podanej trasy, by zajeli sie nia dokladniej.

      smialo wsiadaj w samochod. mnie to nie przeszkadza, nikogo nie zmuszam do jezdzeniana rowerze przez caly rok. tylko, zeby sie nie okazalo, ze autem utkniesz w korku i dojedziesz do pracy/domu w tym samym czasie co rowerem. moze i bedziesz mniej zmeczony, ale czy nie jezdzisz rowerem by zazyc odrobine korzystnego dla zdrowia wysilku?

      • Krzysztof Kozłowski

        Marcinie wybacz ale widząc rowerzystów brodzących w śniegu na chodnikach Opolskiej (zresztą innych też) nie odniosłem wrażenia że
        „zażywali odrobinę wysiłku” a raczej że są umordowani jak po maratonie…

        Człowiek jadąc do pracy nie może bawić się w sport ekstremalny.

        Sarkazm z tym wysiłkiem Ci troszkę nie wyszedł ;)

      • moze i nie wyszedl, ale to ze ktos z Twojej perspektywy wygladal na umordowanego, nie oznacza, ze tak sie wlasnie czul. zauwaz, ze maratony ludzie biegaja bo chca, a nie dlatego, ze ktos ich do tego zmusza ;)

        mnie rowniez nie podoba sie zimowe utrzymanie Krakowa, ale oprocz interweniowania w MPO nic nie moge w tej sprawie na razie zrobic.

      • Krzysztof Kozłowski

        Tylko że zakładając że oni chcą być umordowani dochodzimy do miejsca w którym rower zimą jest dla „pasjonatów”

        Nie wierzę ze starszy człowiek na obładowanym składaku był szczęśliwy z tego wysiłku…
        Tak samo starsza pani pchająca z trudem swojego mieszczucha.
        Dla dopełnienia „młody” facet który dojechawszy do świateł ciężko wsparł się na kierownicy… :)
        Żeby nie było też kilka osób miało się nieźle…
        Np kurier (przynajmniej z wyglądu i poziomu zasolenia jego osoby sądząc) zasuwający alejami. Ale i trochę osób ulicami jadących..
        Oczywiście zasolenie wszystkich widoczne gołym okiem…
        Nie wiem jak robią to Niemcy ale tam moje auto nie zachowuje się jak kameleon i w zimie nie zmienia koloru na biały…

        A to wszystko z wczorajszego popołudnia więc jak widać wiele osób jeździ. I plaga rowerowa się rozprzestrzenia co cieszy.

        A teraz pytanie do Ciebie…
        Jak mam zabrać dziecko? i to na dystansie 2×8,5km? (samochodem 7,5 !!! bo nie da się dopuścić ruchu rowerów na buspasie a bokami człowiek kluczy co spowalnia)
        Zresztą ja mam ten problem i w dni ciepłe bo sensownego połączenia strzelców-reymonta brak :( więc jak byś w planach umieścił jakąś rowerostradę byłbym wdzięczny ;)

        Niby się da ale ponieważ w grę wchodzi przyczepka to pozostaje jazda ulicami bo chodnikami „nie da się”
        Problem wkładanego wysiłku jest istotny. Nie każdy może (chce – co też jest istotne) pozwolić sobie na wysiłek siłowy podczas dojazdu do pracy. Tak samo nie każdy może sobie pozwolić na zwiększone ryzyko urazu.

        Na zimową (masową) jazdę musimy jeszcze troszkę poczekać.
        Tak jak lawinowo rośnie liczba rowerzystów wraz z każdą nową częścią infr. rowerowej. Tak jak zacznie być sensownie utrzymana infr. rowerowa w zimie to i zimowi rowerzyści się pojawią sami w większej ilości.
        Swoją drogą czy interesowałeś się czy są jakieś specjalne metody na utrzymanie ddrów w krajach „rowerowych”? Czy wychodzi im „samo” Może mają wypracowane sposoby i wystarczy zapytać żeby zrobić krok milowy.

        Na ten moment przydało by się prawo mówiące że jak ddr jest zaśnieżony to rower może korzystać z jezdni….

      • to moze inaczej odpowiem. swiat zwairiowal z predkoscia zycia. zapomnielismy, ze zima to czas, w ktorym przyroda naturalnie spowalnia, przechodzi w stan hibernacji i my – ludzie tez powinnismy zwolnic tempo. przynajmniej ja tak to postrzegam.

        z odsniezaniem w innych krajach, imho jest tak, ze maja lepszej jakosci infrastrukture rowerowa. wszystko to na co narzekaja polscy, krakowscy rowerzysci – krawezniki, odgiecia, obiekty w skrajni – sa przeszkoda dla sprzetu odsniezajacego. z rownej nawierzchni jezdni jest znacznie latwiej usunac snieg niz z ddr’a.

        a jesli chodzi o Twoje polaczenie strzelcow-reymonta to naprawde nie jest tak zle. ja pojechalbym przez rondo polsadu do ronda mlynskiego pozniej (zgoda nieprzyjemnym) ciagiem pilotow – olszyny – brodowicza do ronda mogilskiego, dalej kopernika do rynku i pozniej szewska, krupnicza, czysta i juz jestes na reymonta :)

      • lukasz

        „Swoją drogą czy interesowałeś się czy są jakieś specjalne metody na utrzymanie ddrów w krajach „rowerowych”? ”

        W Holandii podobno chce budowac podgrzewane sciezki rowerowe:) To by bylo cos gdyby glowne szlaki rowerowe byly w miescie podgrzewane. O ile nie jest problemem przejechanie kilkuset metrow po osniezonej bocznej drodze o tyle jazda kilku lub kilkunastu kilometrowa po sciezkce pokrytej sniegiem, nawet jesli jest ubity, jest uciazliwa i 2x bardziej meczaca niz w lecie.

      • ktosiek

        Podgrzewane ścieżki rowerowe, SUPER pomysł, jednak niestety nierealny. Wszak sam pomyśl jakie nakłady energetyczne potrzebne będą na podgrzanie kilku km odcinka asfaltu o grubości 5 cm i utrzymanie jego temperatury powyżej zera. Powiedzmy temperatura otoczenia Polski zimowy standard -5 stopni

      • fragmenty podgrzewanych drog rowerowych juz sa w Krakowie. wystarczy, ze pod ddr przebiega cieplociag MPEC, najlepiej oddaja/traca cieplo komory cieplowicze. jedna z nich byla modernizowana przy ul. Kotlarskiej i dzieki temu lacznik z Masarska sam sie odsnieza

      • ktosiek

        Super jest się czym chwalić, super sprawnymi termicznie Ciepłociągami i świeżo wyremontowanej komorze, ciekawe na czym polegała modernizacja.Pewnie na wymianie żarówek. To jakiś absurd. Ja rozumiem nie ma 100% sprawnego ciepłociągu, jednak bez przesady, izolacja termiczna pozwalająca na ogrzanie kilku metrów gruntu o kilkanaście stopni to już lekka przesada. A potem wszyscy zdziwieni, że rachunki wysokie i duże zanieczyszczenie :) No dobra to żem sobie ponarzekał

      • @ktosiek
        a czy ja sie chwale? pisalem to z podobnym przekasem co Ty

      • Krzysztof Kozłowski

        Pewnie że świat zwariował.
        Tu się zgadzam. Co gorsza im bardziej sie człowiek stara go zatrzymać tym bardziej on z nas drwi :)

        Dzieci posłałem do szkoły na osiedlu firmę przeniosłem tak żeby do auta nie musieć wsiadać w drodze do pracy….
        No a córce zachciało się mieć predyspozycje i wylądowałem z problemem codziennego pchania się na Krowodrzę dwa razy dziennie.
        Niestety z spokoju zrobiło się gonienie i kombinowanie jak zdążyć i wszystko pogodzić.

        Co do trasy to też rozpatrywałem to co podałeś jednak jest to wariant najdłuższy. Czasowo niewesoły i co tu dużo mówić Olszyny Młyńska Pilotów…. Sam nieraz jadę ale z dzieckiem…
        Dwa że wtedy utknę w korkach.
        Pamiętaj że wchodzi w grę przyczepka. No i czas. Mogilskie to koszmarna strata czasu :(
        Najlepiej by było skoczyć do alei potem kamienną modląc się o brak pociągu i potem przez mazowiecką
        Ale tu znowu na odcinku od wileńskiej do kamiennej albo chodnik i z przyczepką przepychanie się między studentami albo przeprawa przez przystanek koło BP.
        Normalnie jadę tam alejami/bus pasem ale z przyczepką bym miał jednak obawy znają wysoką kulturę autobusiarzy a prawym pasem alei chyba przekroczyło by to mój poziom abstrakcyjnego mylenia poza tym nie miałbym po co się chyba w domu pokazywać :D.

        Jak by się dało z Brogi w Rakowicką przez tory przejechać to by było już z górki :)

        Powrót jeszcze bardziej przekichany bo trochę inny punkt startowy :)

        ZA dwa tygodnie będę wiedział czy problem mam czy nie i pewnie z pierwszymi cieplejszymi dniami będę kombinował co z tym fantem zrobić…

        A tak przy okazji to nie dało by się wyciąć jakiejś szczeliny w szlabanach na kamiennej dla rowerzystów?
        Jak się jedzie w mrozie i złapie przymusowy postój „kilkuminutowy” to szkliwo na zębach potrafi protestować…

  • madziu

    Przykro mi, ale nie będę jeździł rowerem miejskim jezdnią po drodze, po której samochody jeżdżą powyżej 80 km/h – najwyraźniej jestem leszczem. Pomijając kwestię tego jak bym wyglądał po takiej przejażdżce.
    Piękna jest polityka transportowa Krakowa – po opadach śniegu z roweru nie rezygnują chyba tylko mega desperaci. A jak się porówna stan chodnikówi DDR z jezdniami dla samochodów – utrzymanymi miejscami z najwyższą dbałością – to naprawdę robi się smutno. NIestety znów się okazalo, że żyjemy w totalnej pipidówie.

  • Krzysztof Kozłowski

    Bez zbędnych emocji…
    To nasza pierwsza zima rowerowa :)
    I co by nie mówić zima zaskoczyła drogowców. Dzisiaj wciąż wiele ulic jest nie odśnieżonych :D

    utrzymanie ddr jest wyzwaniem (napiszę coś niepopularnego) w naszym klimacie.
    Albo odśnieżamy je do czysta. Prawie nierealne bo nie rozniosą soli rowery tak dobrze jak auta. I duże ryzyko powstawania gołoledzi.
    Albo zostawiamy „ubite” ale wtedy przy takim dniu jak dzisiaj mamy breje a wieczorem wądoły….

    Nauka jak to zrobić dobrze i kiedy co robić zajmie pewnie z dwa trzy sezony sezony. A nasze ciągłe roztopy i opady będą zapewne niezłym wyzwaniem.

  • Grzesiek

    Jest jeszcze jeden problem, którego na filmie nie ma, a mianowicie sól. O ile sam śnieg nie przeszkadza ani mnie samemu, ani mojemu rowerowi, to wszechobecna solanka już tak. Powoduje, że po kilku kilometrach napęd zaczyna przeraźliwie zgrzytać, mimo wcześniejszej konserwacji. Przez to czekam na roztopy i zbawienny deszcz, który zmyje pozostałości soli z dróg. Szkoda mi narażać na o wiele szybsze zużycie sprzęt, który tak lubię.

    • Heniek

      Najwyrazniej trzeba zmienic klimat, w Holandii snieg raczej nie zalega, tam nie ma takich temperatur, wiec nie ma problemow. Zwroc uwage, ze na filmie nie ma duzo sniegu, jest max 5 cm…

      • Grzesiek

        Owszem, średnia temperatura w zimie w Holandii jest wyższa niż w Polsce, ale to nie znaczy, że brakuje mroźnych dni. Jeśli chodzi o opady to w Holandii może być ich dużo więcej niż w Krakowie z powodu bliskości morza i wilgotnych prądów powietrza. Podkreślam jednak, że to nie śnieg, lecz sól jest problemem. Aby utrzymać przejezdność wystarczy usunąć nadmiar śniegu pługiem, zostawiając ubitą cienką warstwę. Po takim podłożu jeździ się bardzo przyjemnie, o niebo lepiej niż po śnieżno-solnym błotku, które przy okazji trawi napęd roweru.

      • Grzesiek

        Na potwierdzenie faktu, że nie trzeba stosować soli aby utrzymać przejezdność zamieszczam film z Oulu w Finlandii:
        https://www.youtube.com/watch?v=aE-6gUoPGPM
        Moim skromnym zdaniem powinniśmy dążyć do znacznego ograniczenia soli lub nawet jej całkowitej eliminacji :)

      • Krzysztof Kozłowski

        Z tym zostawianiem warstwy nie jest tak różowo.
        Przyjdzie ci słońce i nawet przy sporym mrozie zrobi się breja a na noc stwardniałe grudy.
        Po paru dniach nie będzie się dało po tym jeździć.
        Wiem bo u mnie nie solą i z zasady nie odgarniają :)
        A jak odgarniają to zostawiają cienką warstwę ubitego :D

        Najlepszy jest moment kiedy ta warstwa zmienia się w gruby lód…

        Nie ma się co oszukiwać pod tym względem klimat nas nie rozpieszcza ale z drugiej strony problem dotyczy maksymalnie kilkunastu dni w roku a.
        Przy dobrej organizacji MPO powinno z palcem w nosie dobrać taktykę która zredukuje dni z koszmarkiem drogowym do kilku dni w roku.

        Z powyższego powodu nie powinno się robić ddrów a pasy rowerowe które łatwiej by było utrzymać.

  • max

    „Ostatnio czytałem „mądrości”, że socjalizm nie może konkurować z kapitalizmem. Nie wydaje mi, że socjalizm musi konkurować, on już jest bezkonkurencyjny. Sprawdza się o każdej porze roku, tylko niektórzy wciąż ten fakt wypierają.”

    Nie brzmi znajomo ?… ;)))

  • Heniek

    Heh, jak zawsze propaganda i zaklinanie rzeczywistosci. Jak widze te wykrzywione mordy rowerzystow, ktorzy mkna przez „sniezyce”, ktore w porownaniu do Krakowskich opadow ostatnio to NIC:) Dodatkowo w Amsterdamie prosze panstwa srednia temperatura nie przekracza 0!!! W Krakowie bylo -17, ale nie – chodzcie koledzy na rowery, reumatolodzy juz zacieraja rece;) BA! Nawet ortopedzi, ile to bedzie rekonstrukcji stawow, ile pieniedzy i oszczednosci! (Tylko nie dla nas)

    Prosze sobie odpowiedziec – ile rowerzystow dzis widziales? Zadnego? Cos chyba w tym jest…

    PS. Zeby nie bylo ze tylko narzekam, widzialem dzis rowerzyste jak fiknal fikolka na chodniku, z litosci nie zadzownilem po policje, bo przeciez mogl zabic pieszego jak tak sie przewracal w niekontrolowany sposob.

    • Krzysztof Kozłowski

      :D no proszę ty widziałeś jednego Ja też jednego….
      A przejechałem dzisiaj zawrotne 300-500m :D

      Więc jednak ludzie jeżdżą
      A w warunkach jakie mamy można jechać chodnikiem więc twój telefon był by nieuzasadnionym wezwaniem i by cię to po kieszeni uderzyło.

      Swoją drogą zatrzymałeś się i udzieliłeś pomocy ofierze wypadku?
      Bo jak nie to już masz sprawę karną…

      • max

        @Krzysztof Kozłowski: „A w warunkach jakie mamy można jechać chodnikiem”

        Naprawdę ?… Dziwne, bo ja żadnych ekstremalnych warunków pogodowych (śnieżyce, zamiecie itp.) uzasadniających jazdę po chodniku ostatnio w Krakowie nie zaobserwowałem. Obserwuję natomiast niemal codziennie rzecz dla mnie zupełnie niewytłumaczalną, mianowicie zawodników jadących prawie nieodśnieżonym chodnikiem, z wąskim wydeptanym przez ludzi przejściem węższym niż 1 m obok ODŚNIEŻONEJ do czarnego asfaltu i gładziutkiej jak pupa niemowlaka jezdni, dodajmy, jezdni o niewielkim ruchu i z ograniczeniem prędkości do 40 km/h. Może mi ktoś ten fenomen wyjaśnić ?…

      • @max
        wiekszosc uzasadnia to strachem. az trudno uwierzyc, ze to nasi rodacy. jeszcze nie tak dawno nie balismy sie wykrwawiac w roznych dzialaniach zbrojnych ;)

      • Krzysztof Kozłowski

        No widzisz a ja wczoraj widziałem dość silne opady śniegu i śliczną warstwę marznącej bryi na licach.
        Czy to ekstremum?
        Dla jednego tak dla drugiego nie….

        Co do fenomeny pchania się chodnikiem to nie rozumiem czemu niektórzy są tak oporni że wolą się zmordować zamiast kulturalnie jechać ale wynika to z panicznego lęku przed kierowcami.

        Również z lęku przed jazdą w ruchu.

        drógi jest powodowany po pierwsze kompletną nieznajomością przepisów i nie umiejętnością znalezienia sie na drodze. (wiele osób nigdy nie siedziało za kółkiem i nie ma pojęcia jak przejechać skrzyżowanie).
        Więc jadą chodnikiem który mają „oblatany”
        Kolejny aspekt to wpajany wszędzie obraz kierowcy zabójcy.
        Chciałbyś się znaleźć w jednym pokoju z bezwzględnymi mordercami i to uzbrojonymi? Oni też nie chcą.

        Internetowa i nie tylko internetowa antagonizująca środowisk prowadzi do lęku kompletnie paraliżującego rozsądne myślenie.
        Jedzie taki leming chodnikiem i wjeżdża na przejście nawet nie zerknąwszy ani nie sygnalizując że ma taki zamiar….

        Trafił na mnie ma farta ale wielu by do głowy nie przyszło że gość może wjechać na to przejście a nawet jeśli to mieli by to w …..

        Do tego dochodzi lęk przez przewróceniem się pod samochód na śliskiej drodze….

      • max

        @Krzysztof Kozłowski, a owszem, prószył jakiś śnieżek ale przez cały wczorajszy dzień i ostatnią noc napadało go może z 2 cm, więc co to za ekstrema ?… ;) Z resztą twojego wywodu chyba muszę się zgodzić z tą tylko uwagą, że w tym konkrentym miejscu to chodnik był śliski, a nie jezdnia (czarna, gładka i sucha (!) na całej długości), więc to raczej nie lęk przed przewróceniem pchał tego kolarza na chodnik, samochodów też było mało, więc też chyba nie strach przed kierowcami-mordercami, wygoda absolutnie nie… To co ?…

        @marcin wójcik, apropo naszej dzielności i odwagi, przypominam sobie pewną pracę naukową poświęconą dziejom wczesnych Słowian, w której pojawiło się takie określenie, że w chwilach zagrożenia „przypadali do ziemi”… ;) Ale to temat na inne forum… ;)

      • Krzysztof Kozłowski

        ;(
        @max co z tego że w tym danym miejscu…..
        Wiesz na czym polega jazda?
        NA PRZEMIESZCZANIU SIĘ Z MIEJSCA W MIEJSCE!
        Żeby to zrobić trzeba przejechać przez wiele różnych miejsc.

        Oni boją się. To jest lęk lekko urojony.
        Ale twa. I nie ma znaczenia że w tym momencie nie ma aut.
        Przecież za moment ci mordercy mogą się pojawić
        Można dojechać do ruchliwej ulicy!
        Co gorsza do jakiegoś skrzyżowania bardziej skomplikowanego.

        Widzisz jakie koszmarne zagrożenia czyhają na rowerzystę na ulicy? A wymieniłem tylko kilka ;)

        Zrozum to są ludzie z mentalnością pieszego.

        Druga sprawa to nieznajomość przepisów.
        To widziałem w naturze. Wyobraź sobie że ktoś może nie mieć pojęcia jak sie zachować na skrzyżowaniu. Jeśli ktoś pochodzi z rodziny która nie miała auta nie miał roweru jako dziecko i nie zdawał na kartę a potem nie robił kursu na prawo jazdy to może kompletnie nie wiedzieć jak to ugryźć.
        Wyobraź sobie że są ludzie którzy nie wiedzą co znaczą znaki.
        Wyobraź sobie że taka osoba wsiada na rower…
        Jak myślisz jak się będzie czuła na ulicy?

        I tu nie ma znaczenia pora roku :)

        Lęk popycha ludzi do zachowań irracjonalnych. Czasem wybiorą ryzykowną drogę ze strachu.
        Nie ma się czemu za bardzo dziwić.

        Co do extremum…
        Wiesz dla wielu już jazda zimą to extremum.
        A co do dróg to dzisiaj widziałem trzy karambole…
        Dziwne. Czarne miejscami suche drogi…
        Brak opadów.

        Ja lubię ulice i „nie rozumiem” „chodnikowców”.
        Czuję się na drodze pewnie i u siebie tak samo jakbym jechał autem :)
        Co nie zmienia faktu że chodnikowcy są tam gdzie przebiega ich granica bólu. Że to nieraz irracjonalne głupie a nawet mniej bezpieczne?
        Zapisz się na kurs socjologii i ich ponaprawiaj ;)

        I jeszcze o Słowianach. Przyszliśmy na nasze tereny i złoiliśmy tyłki wielu „silnym”. A że żeśmy się chowali po bagnach?
        Ot inteligencja ;)

        @marcinie myślę że się za bardzo wykrwawiliśmy i chwilowo nie mamy sił…
        A propaganda strachu i bezpieczeństwa ponad wszystko robi swoje.
        Zerknij sobie po forach jak rowerzyści się nakręcają na kierowców. Jeśli ktoś nie jeździ ulicami i poczyta to nie dziwie się że boi się ulicy :)

      • max

        @Krzysztof, pisząc o tym konkretnym miejscu miałem na myśli całą konkretną ulicę na jej całej długości, czyli kilka km (!!!). Gdybyś jechał samochodem i miał do wyboru doskonale utrzymaną i bezpłatną autostradę oraz dziurawą i błotnistą polną drogę, to co byś wybrał ?… Tłumaczenie tego lękiem jakoś do mnie nie trafia z tego względu, że gdy takiej osobie w delikatny sposób zwracam uwagę, to najczęściej słyszę „Spier…”. Czy tak reaguje osoba strachliwa ?… ;)

      • Krzysztof Kozłowski

        @max niech ci będzie Wojtek

        Oni są po prostu koszmarnie głupi…
        I co im zrobimy?

        A tak na marginesie reakcja agresywna jest jak najbardziej możliwa i prawidłowa dla osób wystraszonych.

    • JT

      A słyszałeś taką mądrość „nie śmiej się bratku z cudzego wypadku”? Skąd u niektórych taka zajadłość, że ktoś ośmiela się inaczej (czyt. jeździć na rowerze w zimie)? Czy gdyby zaistniała taka sytuacja, że IDĄC na piechotę po chodniku pośliznąłbym się na lodzie podkaszając idącego obok – też dzowniłbyś po policję, bo mogłem kogoś zabić? Czy pomógł któremuś z nas? Dżizes, czasem mnie przeraża niektórych rozumowanie…

      Pozdrowienia dla wszystkich którzy dają radę i w taką pogodę – bo lekko nie ma nikt.

    • robotrutra

      widać rowerzystów nawet w taką pogodę… ja jadąc do pracy rano z prądnika na bronowice widziałem 5 sztuk

      • lukasz

        Ja dzisiaj naliczylem 15:)

    • lukasz

      Heniek juz spiesze z odpowiedzia. Widzialem conajmniej kilkunastu:-) Jak na dzisiejsze warunki wynik calkiem niezly. Ortopedzi maja wiecej roboty z pieszymi. Rowerzysci sa z reguly bardziej sprawni i zadziej sobie robia krzywde nawet jak przywala w ziemie:) Ja osobiscie juz kilka razy glebe zaliczylem przez ostatnie 3 zimy i jeszcze sobie krzywdy nie zrobilem.

      Reumatolog za to bedzie mial duzo pozytku z Ciebie bo przez Twoje lenistwo bedziesz u niego goscil w mieku 50-60 kilku lat. Do ortopedy tez bedziesz latal bo przez brak ruchu i cwiczen, kazdy upadek albo wiekszy wysilek bedzie powodowal urazy stawow, zlamania, zwichniecie itp.

      Nie mowie juz o kosztach lekow na cukrzyce i nadcisnienie. A krzywa morde to masz Ty od trollowania:-) Wez idz wylewac swoje frustracje gdzie indziej. Nikt Ci nie karze jedzic po miescie na rowerze, wiec co Ci przeszkadza, ze sa ludzie, ktorym sie chce i to lubia?

  • Krzysztof Kozłowski

    Dzisiaj ok 13 stałem w rynku podgórskim jakieś 10min i z nudów liczyłem rowerzystów i auta….
    20 do 1 czyli jak by nie było 5%….
    I poza jednym wyglądającym na kuriera reszta ewidentnie „cywilna”.

  • zibi22

    niech i ja zabiorę głos….
    Moja pierwsza prawdziwa zima z regularną jazdą. Trasa musiała zostać zmodyfikowana bo bulwarami wiślanymi za bardzo trzepie. Kolarka zmieniona na górala, który daje radę. Więc za radą kolegi mykam przez Reymonta i rynek do błękitka z pętli na Bronowicach. Dystans całkiem spory zajmuje mi 30 minut. Oba koła na kolcach.
    Wydaje mi się że warto zainwestować w kolce bo na asfalcie z lekkim lodem nie ma na mnie mocnych. Auta zostają z tyłu. Głębszy śnieg na Czystej to masakra. Reymonta jadę torę zrobionym przez lewe koło auta i niestety wstrzymuję ruch samochodów, ale jako że mam kolce to poruszam się niewiele od nich wolniej. Tramwaj ten dystans pokonuje 35-40 minut. Wkurzające są światła na Alejach i Piastowskiej bo długo się stoi. Wysiłek znacznie większy i czas dłuższy od kolarki (25 minut).
    Co do aut to one w zimie też jadą wolniej i kierowcy bardziej uważają więc jest bezpiecznie. Kultura kierowców jest niesamowita nikt na mnie jeszcze tej zimy nie zatrąbił choć czasem wiem że wkurzam. Na mojej długiej trasie spotykam wielu takich samych desperatów. 10-15 dziennie. Ludzie nie patrzą na nas już jak na wariatów…

    • Krzysztof Kozłowski

      zibi22 kolce sam robiłeś czy kupiłeś opony fabryczne?
      I jak to się zachowuje na czystym/i mokrym asfalcie?

      „Wkurzające są światła na Alejach i Piastowskiej bo długo się stoi.”

      No światła to zło wcielone. Gorszy jest tylko przejazd na Kamiennej :)
      Na niektórych trasach i przy niepomyślnej czerwonej fali między średnią prędkością a średnią przejazdu dzięki wszędobylskim światłom potrafi się zrobić różnica 5km :D

      Na nie jednym skrzyżowaniu można stracić i 4min. :(

      • zibi22

        Kolce kupione. Nie będę polecał żadnej firmy żeby nie reklamować. Oczywiście jazda w kolcach też wymaga pewnej wprawy. Na gołym lodzie trzeba przyzwyczaić się do lekkiego uślizgu, na głębokim śniegu nie za wiele to daje. Trudniej złożyć się w zakręt. Dobrze jeździ się natomiast po rzadkim solnym błotku :) No i na prostej na pewno poruszam się znacznie szybciej. Wczoraj na szewskiej na tej kostce piesi ledwo stali, tak było ślisko praktycznie wszyscy szli chodnikiem, a ja tym śliskim środkiem z pełną prędkością.
        Oczywiście na gołym asfalcie opór będzie większy niż na oponach. Do tego dochodzi dość duży hałas do którego trzeba się przyzwyczaić.
        Nowe kolce trzeba trochę rozjeździć (ułożyć) na gołym asfalcie. wpakowanie ich od razu w śnieg spowoduje to że powypadają.

    • Jakub

      Wszyscy tu piszą o tej niby zwiększonej kulturze kierowców w zimie, a ja tego wcale nie dostrzegam, nawet jest jeszcze gorzej. Ostatnio była spora śnieżyca i drogi były białe, co nie przeszkadzało kierowcom wyprzedzać mnie ,,na gazetę” na małych osiedlowych uliczkach (np. Zbrojarzy). Bardziej cenią sobie swoje 0.5s niż moje życie.

      • ktosiek

        I tu się mylisz, ogólna kultura jazdy uległa znaczącej poprawie i to nie tylko zimą. Ty tego nie dostrzegasz bo jeździsz cały czas w tym środowisku, jesteś za przeproszeniem niczym Rak w stopniowo ogrzewanej wodzie, nie dostrzegasz zmian. Ja miałem 15 letnią przerwę w jeździe rowerem jako takiej, z miły zaskoczeniem stwierdziłem różnicę i do dużą. Oczywiście zdarzają się imbecyle np. trąbiąc wyprzedzają na tzw gazetę, jednak jest ich zdecydowanie mniej

      • Krzysztof Kozłowski

        Zbrojarzy nie taka mała i nie taka osiedlowa :)

        Po pierwsze zawsze możesz trafić na buraków bo oni są i jeszcze długo będą. A że czasem wystąpią w stadzie to odbiór jest silniejszy.

        Po drugie jeśli często trafiasz to zastanów się nad sposobem jazdy. (może masz tylko pecha a morze coś na rzeczy jest )
        Są rowerzyści którzy wtapiając w ruch są uprzejmi i ułatwiają jak tylko mogą a są tacy co nieważna co się dzieje jadą środkiem niespiesznie.
        I nawet jak by mogli zrobić miejsce to nie.

        Jest jeszcze taki drobiazg że czasem ten metr jest ale ponieważ są trudne warunki i czujesz presję oraz zmęczenie/skupienie jazdą w śniegu co dodatkowo zaburza percepcję może ci się wydawać że jest gorzej niż jest w rzeczywistości.
        Ja sam sę czasem na tym łapałem że może to auto nie zrobiło nic „niezgodnego” poza tym ze wywołało złe samopoczucie.
        1m od kierownicy to BARDZO mało szczególnie przy większej różnicy prędkości.

        Kolejna sprawa ze przy niedużej prędkości nie przeszkadza mi nawet jak ten metr nie jest zachowany.
        Na wąskich „wolnych ” drogach często daję szanse na wyprzedzenie (nieraz znak) i wtedy auta powoli mnie wyprzedzają
        Pomimo ze tego metra nie ma ale i zagrożenie niewielkie.

        Jak mam zatoczkę to nieraz puszczam dwa trzy auta za mną.
        I nie mam problemu z powrotem w kolumnę a wprost przeciwnie.

        Jadąc alejami jadę po lewej bus pasa.
        I jak dotąd praktycznie nie zdarzyło mi się żeby auta jadące środkowym pasem nie zrobiły mi miejsca jak coś zbliżało się do mnie bus pasem.
        Zdarzało mi się ze mnie samochód z podporządkowanej wpuścił przed siebie :)
        Tak samo w korku coraz częściej ktoś kto stanie przy prawej potrafi zrobić miejsce ja dojadę do niego.
        Coraz rzadziej zdarzają się gazety. (tu przodują barany z MPO trzeba uważać)

        W mojej opinii przeskok jest olbrzymi.
        A jeździłem jak jeszcze nie śniło się o ddr w Krakowie ;)

      • lukasz

        Wiem, ze to jest zupelnie indywidualna rzecz, jak odczuwamy odleglosc bedac wyprzedzanym, wiec wypowiem sie tylko za siebie. Generalnie lepiej sie czuje jak pojazd mnie wyprzedzajacy zachowuje duza odleglosc, to chyba nic dziwnego, ale najwazniejsze dla mnie zeby pojazd mnie wyprzedzajacy robil to w bezpieczny sposob. A poprzez bezpieczny sposob rozumiem zmniejszenie predkosci i spokojne wyprzedzenie ( to na drogach jednojezdniowych przy zalozeniu, ze z przeciwka tez jada auta i miejsca jest niewiele ale wystarczajaco zeby mnie wyprzedzic), lub duzy dystans przy wiekszej predkosci (wtedy gdy sa 2 jezdnie lub z przeciwka nic nie jedzie). Nic mnie bardziej nie denerwuje jak barany, ktore nawet nie zwalniaja i wyprzedzaja mnie mnie zyletki.

        Cale szczescie zdarza sie to wyjatkowa rzadko. O wiele bardziej denerwuja mnie kierowcy, ktorzy na sile wyprzedzaja mnie widzac, ze dalej jest korek lub przed swiatlami na ktorych i tak stoi kilkanascie aut. Wtedy tez czesto zdarzaja sie niebezpieczne sytuacje, bo pacjent zaczyna wyprzedzac, ja poruszam sie z dosc spora predkoscia i oczywiscie gosc nie jest wstanie zakonczyc manewru i bedac na mojej wysokosci zaczyna zjedzac do prawej bo z przeciwka nadjezdza samochod…..

      • Krzysztof Kozłowski

        Ci ostatni opisani to klasyka gatunku baranów.
        Ale oni chyba nieuleczalnie głupi są bo potrafią nawet samochody w ten sposób wyprzedzać. Ot chcą być pierwsi w korku…

        Są o tyle niebezpieczni że raz wyprzedzając ryzykują nasze zdrowie a potem jak się ich wyprzedzi w korku włącza im się agresor i robią się nieprzewidywalni.

        Z tym ze to są ludzie którzy powinni być usuwani z drogi jeśli nie ze społeczeństwa….
        Co gorsza np. w MPK takie zachowanie jest uważane za zachowanie szczególnej ostrożności.