Miasto przyjazne dla ludzi nie buduje nowych parkingów

Miasto przyjazne dla ludzi nie buduje nowych parkingów

Tytułowa teza dla sporej części krakowian wciąż jest bardzo kontrowersyjna. W pracy wciąż słyszę opinie oraz czytam listy o rosnącej liczbie samochodów i domniemanej konieczności zapewnienia wszystkim darmowych miejsc parkingowych. Poszerzenie strefy płatnego parkowania odbierane jest jak dodatkowy podatek, a likwidacja nielegalnych miejsc postojowych jak naruszenie wolności obywatelskich.

Powyższe nastawienie do dystrybucji, czy funkcji przestrzeni miejskiej, najprościej wytłumaczyć niewystarczającą wiedzą. Tę można wzbogacić korzystając z działu wiedza lub uzupełniać ją małymi porcjami. Wygląda na to, że zadba o to serwis Transport Publiczny, który publikuje artykuły inspirowane świetną książka Jacka Wesołowskiego „Miasto w ruchu„.

Najważniejszym cytatem z tekstu o bogatej szwajcarskiej Bazylei, której mieszkańcy poradzili sobie z rosnąca liczbą samochodów, ich mobilność i zadowolenie się poprawiło, a i liczba aut przypadających na 1000 mieszkańców zmalała, jest:

Ze względu na ograniczoną chłonność sieci ulicznej i konieczność redukcji zanieczyszczeń powodowanych przez samochody, pożądana liczba wszystkich miejsc parkingowych w centrum miasta ma pozostać na poziomie wyjściowym.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • Krzysztof Kozłowski

    „Dla dojeżdżających samochodem ustawiono urządzenia „P+R” zarówno na zewnątrz miasta, jak i na krawędzi strefy centralnej. Mogą one być przedmiotem finansowania publicznego. ”

    „W parkingach kubaturowych nie wprowadzono zaś ograniczeń długości postoju, narzucono jednak taryfy, które wykluczają masowość zjawiska długotrwałego postoju ”

    „Aby zmniejszyć ruch pojazdów poszukujących miejsca do parkowania, na ulicach dojazdowych ustawiono tablice scentralizowanej sygnalizacji wolnych miejsc ma parkingach”

    „Samochody zarejestrowane na terenie centrum mają możliwość parkować zawsze. W zewnętrznej strefie śródmieścia określono obszary potencjalnych parkingów podziemnych – niektóre pod publicznymi placami zielonymi, inne przewidywane przy okazji budowy budynków państwowych”

    „prawo kantonalne wprost zakazuje parkowania większości pracowników instytucji publicznych na terenie państwowym, niedostępnym dla pozostałych mieszkańców. Mają oni korzystać z tramwajów, chodzić pieszo i jeździć rowerami.”

    Nie mogę tu nie wtrącić że to jest jak najbardziej potrzebne. :)
    Tysiące urzędników urzędy w centrum a przynajmniej w obszarach z kłopotami komunikacyjnymi…

    No i…

    „zarówno w pełni wydzielone drogi, jak i pasy dla rowerów na jezdniach (w tym również pasy przeciwne do głównego kierunku ruchu, przy ograniczeniu prędkości do 30 km/h możliwe nawet bez wydzielania), uzyskane zazwyczaj po jej zwężeniu, pasy łączone autobusowo-rowerowe oraz ulice o ruchu do 30 km/h (bez segregacji pojazdów).”

    My robimy rowerową obwodnicę ATW która będzie zawiła i nieefektywna… bo na bus pas nie można wpuścić rowerów…
    Swoją drogą ciekawe czy tam też kierowcy ichsiejszego „mpk” wyprzedzają rowerzystów po chamsku jak to mają w zwyczaju robić u nas.

  • @Krzysztof Kozlowski
    gdyby nie to, ze ‚nie da sie’ zmienic alei trzech wieszczow, pomysl alei dwoch kolek nigdy by nie zrodzil sie nawet w glowach uczestnikow krakowskiego dialogu cyklicznego. potrzeb ajest matka wynalazkow.
    tyle slowem usprawiedliwienia planowanych dzialan.

    co do lokalizacji urzedow w krk to sie nie zgodze. to ze sa w centrum to nie jest moim zdaniem wada, a zaleta. tam tez mieszkaja ludzie, ktorzy potrzebuja od czasu do czasu z tych urzedow skorzystac. na plac wszystkich swietych z latwoscia mozna dojechac tramwajem, rowerem i dojsc pieszo.
    inne pozostale lokalizacje umk tez sa latwo dostepne transportem zbiorowym. moze najmniej ten na kasprowicza.

    to z lokalizacjami zikitu jest juz gorzej, bo preferuja transport samochodowy, do przystankow blisko nie jest, a rowerem da sie dojechac, ale za torem trzeba sie wspiac pod gorke. problemem jest raczej w przypadku zikitu zbyt duza latwosc w znalezieniu darmowego miejsca postojowego i dlatego tak duzo urzednikow zikit jezdzi samochodami. stad trudnosci w przekonaniu ich, ze miasto mozna, wrecz trzeba, organizowac inaczej, dla ludzi, dla pieszych, pasazerow, rowerzystow, a takze dla kierowcow. ci ostatni nawet jak nigdy nie beda jezdzic innymi srodkami transportu i tak zyskaja, bo ostatcznie korki beda mniejsze nawet przy wezszych ulicach i przy ograniczeniach podawanych w artykule.

    • Krzysztof Kozłowski

      :) wiem ze nie da się ATW….
      Nie wiem tylko czy skoro się nie da ATW to nie należało by zmienić osoby która decyduje o tym ze się nie da :D

      Tymi cytatami chciałem tylko zwrócić uwagę ze tam się inwestuje w to żeby samochód znikł nie ograniczając do niego dostępu.
      U nas jakby ciężko…

      Tablice, P+R, miejsca dla mieszkańców…

      Co do samych urzędów to się z tobą zgodzę że lokalizacja jak lokalizacja…
      Choć jak muszę na wielicką zasuwać to mnie trochę szlak trafia. Rowerem trochę „daleko” a autem trza sobie dobrą i grubą książkę zabrać. Się mówi trudno…

      W mieście miejsca do zaparkowania nie ma a do przypięcia roweru też jakoś nie widać. At to można pominąć.

      Sam fakt że urzędnicy nie mogą powiększać kasty przemieszczających samochody dwa razy na dzień z jednego parkingu na drugi jest nie do przecenienia :) To miałem na myśli pisząc o urzędach. ;)

      Wyobraź sobie że np. Wszyscy z zikitu muszą tylko 5 dni w miesiącu zameldować się w pracy rowerem…
      Wiesz jak szybko znalazłbyś zwolenników dobrych rozwiązań dla rowerzystów?
      :D

      Po prosty inni myślą szeroko i to działa a my szturchamy to tu to tam bez ładu i składu i cierpią wszyscy.
      Od pieszych przez rowerzystów skończywszy na kierowcach…

      Narasta w wszystkich złość i na koniec dochodzimy do świętych wojen.

      Kraków potrzebuje jakichś sensownych parkingów i szybkich tras rowerowych żeby wszędzie nie trzeba było targać auta.
      Oba te punkty leżą i nie widać szybkiego wyjścia.

      Sorry aleje dwóch kółek to takie lekkie plucie w twarz zdrowemu rozsądkowi.
      Szczególnie patrząc na to co zrobiono w paku kleparskim.
      Na świecie się optymalizuje a u nas… jak zwykle.

    • lukasz

      W urzedach, na uczelniach, prywatnych firmach najgorsze jest to, ze nie prowadzi sie akcji zachecajacych do jazdy na rowerze. Wiekszosc ludzi nigdy nie przesiadzie sie na stale na rower bo jest to poza ich mozliwosciami. A taki jest glowny przekaz kampanii rowerowych. Moze zatem warto zaczac od przekonania ludzi do tego aby np. raz w tygodniu, albo nawet raz na 2 tygodnie zostawili auto pod domem i w ladna pogode przyjechali do pracy rowerem?

      Niektorzy przyjada pierwszy i ostatni, niektorzy zlapia nawyk i bede regularnie raz w tygodniu przyjezdzac rowerem, a jeszcze inni zobacza, ze raz w tygodniu jest fajnie, to pojade 2 raz, 3 raz a na koniec byc moze nawet beda jezdzic codziennie. Tak czy siak efekt bedzie o wiele lepszy niz jesli bedziemy zachecac ludzi od razu do calkowitego zrezygnowania z auta.

      Zreszta dobrze bybylo gdyby to nasz ukochany prezydent Majchrowski wsiadl na rower i dal przyklad, ale na to juz nie licze….

      • @lukasz
        popieram Twoje podejscie. tylko mam klopot jak namowic urzednikow do tego by sprobowali choc raz w miesiacu. sami z siebie sie nie kwapia, wiec pozostaje polecenie sluzbowe lub podejscie komercyjne. gratyfikacje finansowe za przyjazd rowerem do pracy. zadzialalo w prywatnej firmie, to powinno byc skuteczne takze w urzedzie.

      • lukasz

        No wlasnie, w obu przypadkach: polecenie/zalecenie sluzbowe lub gratyfikacje potrzeba zaangazowania „gory”. A z tym jest problem. Niestety wiekszosc z osob na stanowiskach wyzszego szczebla jest przyspawanych do swoich aut, wiec nie ma co liczyc, ze beda dobrym przykladem dla pracownikow.

        To samo jest u mnie w pracy niestety. Gora jezdzi sluzbowymi autami, parkuje na parkingu podziemnym, a na prosbe o zorganizowanie prysznica uslyszalem odpowiedz, ze nikt za to nie zaplaci bo niby po co?%#! Puki co dostalem pozwolenie na zorganizowanie promocji jazdy na rowerze i byc moze dostane jakies drobne na gadzety rowerowe. Z jednej strony podobaja im sie pomysly, ale wsparcie jest glownie slowne…ale dobre i to na poczatek.

      • Heniek

        lukaszu, wiem ze jestes jeszcze mlody i glupi, ale „Puki co”?! Za jakie grzechy!??!?

        Dlaczego sadzicie, ze ktos poslucha waszej milej kampanii, jezeli slyniecie z hasel ktore zaczynaja sie od „zakaz”, „mordercy”, „blachosmrodziaze”? Z ust Lukasza lub Marcina stwierdzenie „moze sprobujecie” brzmi co najmniej podejrzanie i dwuznacznie.

      • lukasz

        Heniek, ciesze sie, ze pokazujesz poziom nazywajac mnie „glupkiem”. Od razu milej sie rozmawia:-)

        zakaz, blachosmrodziaze i mordercy to slowa wyrwane z kontekstu. Odnosza sie do konkretnych sytuacji, a ich uzycie jest czesto uzasadnione aby wzmocnic przekaz. To ze sobie na forum dyskutujemy i ich uzywamy, nie oznacza, ze w taki sposob przedstawiam argumenty przekonujac kogos do jazdy na rowerze. Az takim „glupkiem” nie jestem:-)

        A to ze nie jest latwo z ludzmi rozmawiac o zmianach, nie jest niczym nowym. Chocby nie wiem jak temat przedstawiac, dzialania prorowerowe beda uderzac w interesy osob jezdzacych autem, ograniczenie ruchu bedzie traktowane jako zakaz, mowienie o tym, ze jego auto smrodzi bedzie dla niego inwektywa w stylu „blachosmrodziarza”, a pietnowanie nadmiernej predkosci i przytaczanie statystyk „miszczowi kierownicy” zakonczy sie stwierdzeniem „ja nie jestem morderca, ja jezdze dynamicznie ale bezpiecznie”.

        Zreszta nie trzeba daleko szukac przykladow, ze ZAKAZ tez moze odniesc sukces, patrz zakaz palenia weglem, albo zakaz palenia papierosow w miejscach publicznych. Obie zmiany zyskaly szerokie poparcie spoleczne. Zajelo to troche czasu, a tez w dyskusji uzywano mocnych argumentow uderzajacych w palaczy czy tez uzytkownikow piecow weglowych.

        A zeby bylo jeszcze smieszniej, wiekszosc palaczy jest zadowolona z wprowadzonego zakazu palenia w miejscach publicznych. Niestety ludzie nie sa przyzwyczajeni do zmian i zawsze budza ona sprzeciw i niezadowolenie nawet jesli finalnie okaza sie sluszne. Mysle, ze kiedys tez to Henku zrozumiesz, tym bardziej ze zapewne jestes „dorosly i madry” a to przeciez do czegos zobowiazuje:-)

  • Bartek Czopyk

    inwektywa w stylu „blachosmrodziarza”

    jaka inwektywa? To fakt. Urestwo spalinowe trzeba nazywać po imieniu, inaczej to obłuda :).

  • zeralda

    A tymczasem nasi wspaniali sędziowie NSA orzekają taki wyrok :
    http://tinyurl.com/ooba6je

    Poziom interpretacji jest z jakiegoś Turkmenistanu:
    „Abonament za trzecie auto, należące do mieszkającego pod tym samym adresem właściciela, kosztował już 100 zł, a za abonament dla każdego kolejnego pojazdu trzeba było płacić 250 zł. Sąd administracyjny zmusił jednak radę miasta do zlikwidowania tej zasady. Zdaniem sądu dotychczasowe zasady DYSKRYMINOWAŁY ZAMOŻNYCH mieszkańców ze względu na stan posiadania.”

    Drugi babol to umożliwienie wykupienia tańszego abonamentu dla tymczasowo zameldowanych (znów pojawią się kawalerki z 50 zameldowanymi osobami)

    Z drogi leszcze, mam cztery bryki i nie zawaham się ich użyć…

    • Bulwersator

      Zgodnie z ta logiką każdy powinien płacić z 50 000 zł podatku rocznie, niezależnie od dochodów. Jak przeczytałem ten artykuł to sprawdzałem czy to rzeczywiście strona gazety a nie jakaś satyryczna imitacja.

      Ratunku.

      „Nieżyjący już prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych, postanowił ograniczyć przyznawanie ulg po tym, gdy urzędnicy wskazali mu kawalerki znajdujące się w ścisłym centrum, w których, według meldunku, miało mieszkać po kilkanaście osób poruszających się samochodami wartymi powyżej 200 tys. zł.

      W styczniu ubiegłego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził jednak nieważność „zasady Oklejaka”. Miasto się odwołało, ale w październiku 2013 r. Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał rozstrzygnięcie; wyrok spłynął do magistratu dopiero w ostatnich dniach.”

      • ktosiek

        Abonament za każdy pojazd powinien być taki sam, powiedzmy 200 zł rocznie. proste i klarowne zasady. Nie można karać dziecka wyższymi opłatami, tylko dlatego iż jego rodzice już takowy posiadają. To byłoby draństwo. A tak na marginesie to tak powinien wyglądać system podatkowy Każdy płaci po równo. A reszta którą zarobi powinna zostać w jego kieszeni.