Lwów wyprzedza rowerowo Kraków?

Lwów, niegdyś polskie miasto, znalazło się na 3. miejscu subiektywnego zestawienia najbardziej rowerowych miast 2014 roku wg. bloga Friday Flats. Na liście są tylko miasta z Europy Wschodniej z prostej przyczyny: na razie nie miałyby one szans na konkurowanie z potęgami rowerowymi.

Polskę w zestawieniu godnie reprezentuje Gdańsk na miejscu 2. Liderem w naszej części Europy jest Budapeszt. Szczyptą obiektywizmu tego rankingu jest artykuł o Krakowie – stolicy kultury polskiej.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • Niestety, Lwowowie jest jeszcze daleko do Krakowa, jeżeli chodzi o infrastrukturze rowerowej i w ogóle drogowej.

  • Zgadzam się z Vedomyrem, niestety parada super wyglada na filmiku, ale poki co Lwów jeszcze jest z tyłu. Jeździłem po Lwowie w listopadzie i widać, że coś się dzieje, ale wciąż jeszcze dużo mniej rowerzystów na ulicach niż u nas.
    W centrum dużo więcej ulic niż u nas jest z kostki i to zwykle starej i w fatalnym stanie. W niektórych miejscach niby są ścieżki ale chorują na tą samą nieciągłość co u nas. No i kierowcy też jeszcze nie przyzwyczajeni do rowerzystów.

  • Magda

    We Lwowie prawie nie widać rowerów, a autobusy dalekobieżne przejeżdżają przez centrum miasta. Sytuacja pieszych jest nie do pozazdroszczenia, bo kierowcy zdają się nie zauważać zebry. Huk rozklekotanych samochodów i smród nieodfiltrowanego produktu spalania benzyny zakłóca zwiedzanie wszystkiego, no może z wyjątkiem cmentarza łyczakowskiego, będącego jedyną ostoją spokoju w tym mieście.
    Już nie przesadzajmy z tym naszym polskim pesymizmem :)

  • Al

    Budapeszt – owszem, Gdańsk – a jakże, ale Lwów? Autor artykułu chyba we Lwowie nie był – rowerów jak na lekarstwo, dróg dla rowerów mniej niż w Krakowie, chyba, że atutem ważącym miała być uroda rowerzystek – ale co w takim razie Budapeszt robiłby na 1 miejscu.