Malowanki
Ilustracja: kamelon
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Malowanki

Trudno być pod wrażeniem tempa w jakim powstają w Krakowie nowe drogi dla rowerów. Ot, coś jednak czasem ZIKiT zbuduje (inna sprawa, że niezgodne ze standardami dla infrastruktury rowerowej). Tak czy inaczej coraz częściej dochodzi do sytuacji krzyżowania się istniejących odcinków infrastruktury. Efektem są nowe problemy, dotychczas mało istotne, za to doskonale rozwiązane od lat na Zachodzie.

Otóż sprawą wymagającą pilnego podjęcia staje się temat oznakowania pierwszeństwa na skrzyżowaniach dróg dla rowerów. Tytułowe zdjęcie przedstawia skrzyżowania DDR biegnącej wzdłuż Bora-Komorowskiego z krótkim fragmentem DDR od strony ul. Akacjowej (po prawej) i jeszcze krótszym odcinkiem od lewej od strony niedokończonego przejazdu rowerowego. W czym problem? Otóż z braku oznakowania rowerzysta jadący w kierunku Nowej Huty zobowiązany jest teoretycznie ustąpić pierwszeństwa osobie wyjeżdżającej od strony Akacjowej, ponieważ nadjeżdża ona z prawej strony. Naturalnie najczęściej rowerzysta wyjeżdżający z Akacjowej podporządkuje się „głównemu” ciągowi, również z tej racji że podjeżdża pod niewielkie wzniesienie. Paradoks polega jednak na tym, że w razie ewentualnego zderzenia rowerzystów w tym miejscu winny będzie ten kto jechał wzdłuż Bora-Komorowskiego – bo nie ustąpił pierwszeństwa.

Tego rodzaju sytuacje wymagają wyraźnego oznakowania poziomego, najlepiej w formie tzw. „zębów rekina” czyli linii złożonej ze znaków P-15, które oznaczają „ustąp pierwszeństwa”. Dodatkowo należy podzielić drogę dla rowerów linią przerywaną, wyznaczającą kierunki ruchu, a w rejonie zakrętów stosować linię ciągłą. Często potrzebne jest także oznaczenie krawędzi DDR np. na wałach przeciwpowodziowych. Może ktoś zapytać, po co to wszystko? Przecież nieraz pisaliśmy, że najlepsze rozwiązanie w mieście to uspokojenie ruchu poprzez skrzyżowania równorzędne. Minimalizm oznakowania nie oznacza jednak całkowitego jego braku, tym bardziej że chodzi o aspekt bezpieczeństwa, który już wyjaśniłem (czytelne reguły na skrzyżowaniu, jasny podział przestrzeni). Są także inne względy przemawiające za stosowaniem oznakowania poziomego na drogach dla rowerów.

  •  Oznakowanie poziome powoduje większą czytelność infrastruktury również dla pieszych i kierowców. Trudniej się nie zorientować, że tapowierzchnia to właśnie DDR, gdy oprócz rysunków roweru (znak P-23) są na niej i inne znaki. Spada więc ryzyko wchodzenia pod koła i parkowania;
  • Konsekwentne stosowanie oznakowania poziomego w postaci linii dzielącej pasy ruchu (przerywanej, a także ciągłej w miejscach gdzie niepożądane jest wyprzedzanie) pozwala łatwo odróżnić ciągi jedno- i dwukierunkowe.
  • Oznakowanie poziome ma charakter porządkujący. Użytkownicy naturalnie i intuicyjnie przyzwyczają się do wykorzystywania przeznaczonego dla siebie fragmentu przestrzeni. Łatwiej zresztą ocenić czy wciąż jeszcze jestem na swoim miejscu czy przekroczyłem „granicę ryzyka” (tu polecam szczególnie obserwacje na Rondzie Mogilskim, przy wyjeździe w stronę Kopernika, gdy DDR skręca nagle w prawo i zaczyna wspinać się pod górę).
  • Dzięki liniom na drodze rowerowej łatwiej poruszać się po zmroku, szczególnie dotyczy to miejsc pozbawionych oświetlenia miejskiego, jak Bulwary Wiślane;
  • Wreszcie także – nadaje infrastrukturze rowerowej większą powagę. Może się ktoś uśmiechnąć na taki argument, ale przecież o nic innego nie zabiegamy od lat na tym portalu i w przeróżnej aktywności Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów, jak traktowanie rowerzystów równie serio jak kierowców. Zgadza się?

W związku z problemem na Bora-Komorowskiego, w ramach uwag do protokołu odbioru końcowego inwestycji zwróciliśmy się o domalowanie oznakowania poziomego. Nie zostało to co prawda zrealizowane, ale mamy sygnały, że projekt zmiany organizacji ruchu zostanie wykonany w bieżącym roku. Szkoda oczywiście, że nie zrobiono tego od razu.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • liberte

    W tym tygodniu zauważyłem, że na DDR wzdłuż Bora-Komorowskiego farba, którą wymalowane są oznaczenia, po prostu kruszy się jak styropian. Jeżeli ZIKIT będzie wydawał pieniądze na taką fuszerkę, to lepiej niech nic nie malują.

  • Heniek

    Im wiecej znakow tym gorzej. Ludzie glupieja jak maja za duzo informacji, a ze wzgledu na to ze rowerzysta jedzie powolnie to ma czas sie zastanowic. Im wiecej sie bedzie zastanawial tym bedzie uwazniej jechal, wiec bedzie mniej wypadkow:)

    Tam nie potrzeba dodatkowych oznaczen, a jezeli ktos nie zna przepisow to jego wlasna wina i powinien zostac adekwatnie ukarany w przypadku spowodowania zagrozenia zycia i zdrowia.

    PS. Oznakowanie poziome powinno byc tylko uzupelnieniem oznakowania pionowego, gdyz niesprzyjajace waruni pogodowe, lub zwykly brak slonca powoduja ze znaki poziome staja sie niewidoczne. Jezeli ktos mi tu napisze, ze rowerzysci maja oswietlenie mogace oswietlic takie znaki to z miejsca go wysmieje:)

    • Krzysztof Kozłowski

      Pojedź do Niemców i zobacz jak wygląda ich oznakowanie poziome w kiepskiej pogodzie.
      Środek zimy? daje po oczach…

      To ze u nas jest odblaskowe przez parę dni od wymalowania a po dwóch tygodniach robi się szare nie znaczy że to norma.

      Oznakowanie poziome potrafi kapitalnie poprawiać jakość ruchu.

  • przesadzasz Heniek. moze i nie wszyscy rowerzysci maja oswietlenie, ale tym powinna sie zajac policja i sm.
    a oznakowanie poziome moze byc i na drogach rowerowych powinno byc odblaskowe. w ten sposob bedzie widoczne rowniez w swietle latarni przyulicznych, ktorych na Bora-Komoriowskiego nie brakuje