Wiszące rondo

Spektakularną kładkę rowerową – Hovenring – zafundowali sobie oczywiście holenderscy rowerzyści. Celowo piszę, że rowerzyści, wiedząc, że to byli tzw. drogowcy. Ale w przeciwieństwie do swoich niekolegów z Polski, konstruktorzy tej imponującej i praktycznej infrastruktury, na pewno korzystają z roweru jako środka transportu.

Wiszące rondo rowerowe, po polsku dobrze opisane przez Zielone Mazowsze, to nie nowość, ale przez swą nietuzinkowość, warto o nim mówić.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • Heniek

    Ale jak to!??! Dlaczego promujemy rozwiazania, ktore dyskryminuja rowerzystow??!?! Przeciez to rondo kosztowalo miliony, zamiast tego powinno sie zwezic ulice, dorobic szykany, postawic wszedzie stopy i polozyc progi. Po srodku powinno sie znajdowac rondo rowerzystow, a samochody powinny moc przejechac jezeli absolutnie nic sie tam nie bedzie juz znajdowac!

    To rondo jest przykladem, jak mozna upodlic rowerzystow, jak ich zepchnac na margines spoleczenstwa!

    • Bulwersator

      Nie wiem czy to na serio czy też ironia.

      Patrz

  • Tomek

    Ja mam taką samą myśl, jak Heniek i to na serio. Jakoś utarł mi się stereotyp, że w Holandii się tak nie robi, że utrudnia się życie rowerzystom, a tutaj chcąc przejechać np. na prosto trzeba wjechać pod górę z dwoma (o ile dobrze widziałem) zakrętami, nadrzucić drogi po łuku i zjechać (znów z zakrętami). Ktoś potrafi to obronić?

    • lukasz

      Jak dla mnie jest to na tyle dobrze zrobione, ze bardzo bym sie cieszyl z takiego rozwiazania w Krk. Dlaczego? Bo podjazdy sa lagodne, bo sciezka jest oddzielona od ulicy ze wszystkich kierunkow a dzieki temu, ze jest rondo dla rowerzystow ruch bezkolizyjny jest kontynuowany i nie musialbym stac na swiatlach i czekac na zielone. Argument z nadrabianiem drogi i zakretami dosc zabawny bo jakbym jechal po skrzyzowaniu albo przejazdach dla rowerow tez bym musial robic zakrety.

      A jezeli nawiazujesz do krytyki „prawie” takiego samego ronda w Rzeszowie to proponuje wejsc na google i zobaczyc czym oba te ronda sie roznia i dlaczego to Rzeszowskie bylo krytykowane przez pieszych i rowerzystow. Bo „prawie” robi wielka roznice:-)

      • calkowicie sie zgadzam z lukaszem. ta konstrukcja tutaj, tzn. w holandii jest nie w centrum mieasta, ale na terenach podmiejskich, czy tez lepiej byloby ten teren nazwac miedzymiesciem. a kladka w rzeszowie zmusza do korzystania ze schodow lub wind w samym centrum miasta.

    • w tekscie podalem link do opisu po polsku, gdzie wyraznie stoi, ze wczesniejsze rozwiazania zastosowane na tym rondzie nie sprawdzaly sie. pewnie przypominaly nasze i czasy przejazdu oraz bezpieczenstwo nie bylo na wystarczajacym poziomie. z ta jazda pod gore to bym nie przesadzal. najostrzejszy podjazd pod to rondo to 3% pochylenie podłużne.

  • JT

    Dokładnie. Na oko już widać że poziom jezdni dla samochodów jest obniżony. Rowerzyści mają zatem do pokonanie niewielki, płynny podjazd, który każdy pokona bez wysiłku. Fajna sprawa.

  • zeralda

    Dla mnie super rozwiązanie – bezkolizyjne, brak zbędnego oczekiwania na światłach, lekki podjazd (ale rozumiem, że ktoś kto ma singla holendra ważącego 22 kg to może lekko psioczyć).