Cykloakademia – dzieci

Dziś nie będę dużo pisał. Zapraszam do oglądania, mimo że film jest o wiele za krótki aby wyczerpać temat – każdy rowerowy rodzic mógłby dorzucić kilka uwag i porad o jeździe z dziećmi.

Pod pewnymi względami, we własnym zakresie, dogoniliśmy tutaj np. Holandię – mamy rodziców, którym wystarczają rowery (nie potrzebują ani nie używają auta w mieście), dzieci coraz częściej uczą się jazdy na rowerze w najbardziej naturalny sposób (na rowerkach biegowych), rozwijają swoje rowerowe umiejętności jazdy w mieście obserwując rodziców, a nie wysłuchując wykładu o przepisach.

Ale sporo nam brakuje – możliwości dojazdu wszędzie z siedmiolatkiem na własnym rowerku (w Amsterdamie się da), zachowania innych uczestników ruchu (dziecko to „święta krowa” w krajach o wyższej kulturze jazdy), zlikwidowania karty rowerowej (w Holandii nie ma, trochę się z nas śmieją, że u nas coś takiego pokutuje…).

Postuluję – Kraków Miastem Rowerków.

A jakby się ktoś czepiał, że niebezpiecznie, że się nie da, że rowerem „wszędzie nie można”, to niech zobaczy, jak to robią mistrzowie: miasto, które jest o wiele bardziej bezpieczne niż Kraków.

  • potwierdzam, ze dzieci uwielbiaja przewozenie ich cargo bike’iem.
    2 chlopcow znajomych za kazdym razem jak nas odwiedzaja, domagaja sie przejazdzki po okolicy ‚taczka’. moge sie jedynie domyslac dlaczego i jak bardzo jest to dla nich ekscytujace. w sumie to im troche zazdroszcze, ze mnie w dziecinstwie nikt tak nie wozil. z drugiej strony ciesze sie, ze ja do przedszkola oraz szkoly podstawowej i sredniej chodzilem pieszo. nawet na rower bylo za blisko :)

    • Krzysztof Kozłowski

      Szkoda tylko ze cena rowerów cargo jest tak przytłaczająca :(

      Sam rozważam zakup bo szykują mi się dojazdy z dzieckiem 5x w tygodniu do miasta a samodzielna jazda jeszcze długo odpada. Przyczepka jest mało praktyczna… Wymyśliłem cargo z bagażnikiem (Yuba) przystosowanym dla dzieci bo wydaje się najpraktyczniejszy na nasze warunki i moje potrzeby jednak cena…
      No i gdzieś by trzeba ten ósmy „rowerek” trzymać a bydle do windy raczej nie wejdzie :D

      A swoją drogą może ktoś się orientuje jak ma się przewożenie dzieci na takim bagażniku do naszych przepisów?

  • Marcin

    Obecne przepisy, które traktują dziecko do lat 10 na rowerze jako pieszego kompletnie nie przystają do rzeczywistości. Powinien być zapis że pod opieką opiekuna/rodzica dziecko traktowane jest jak rowerzysta.

    • Krzysztof Kozłowski

      Dokładnie jazda samemu po Krakowie czasem przypomina łamigłówkę.
      Jazda z dzieckiem robi się jakimś absurdem.
      DDR źle chodnik jeszcze gorzej ulica….
      A jak dziecko ma 10 lat a nie ma karty? Za daleko to nie dojedzie zgodnie z przepisami :)

    • Bulwersator

      „Powinien być zapis że pod opieką opiekuna/rodzica dziecko traktowane jest jak rowerzysta.” – raczej „może być” – już widzę jak uczę dziecko jeździć na rowerze na ulicy.

      Zresztą – mam jeździć z 11 letnim dzieckiem po ulicy, nie po chodniku? Serio?

      • Marcin

        Może być „może być”. Ponadto nie wiem skąd pomysł uczenia dziecka jeżdżenia na ulicy.

        Tak, serio. Nie widzę przeciwskazań aby jeżdzić z 11-letnim dzieckiem po ulicy. „Ulica” jest bardzo szerokim pojęciem. Jest wiele „ulic”, po których mógłbyś bezpiecznie jeździć ulicą, zamiast tłuc się chodnikiem.

  • Krzysztof Kozłowski

    Dziecka nie uczysz na ulicy jeździć a np w strefie zamieszkania czy parku. Jak jeździ to spokojnie bierzesz na ddry na których masz namiastkę dróg. potem idzie już z górki.

    A z 11 latkiem to już obowiązkowo na drogi :)
    Ja problemu nie widzę jeśli jedenastolatek ma opanowany rower.

    Wiem że obecne dzieciaki są roztrzepane jak galareta a możliwość skupienia się u niech jest minimalna ale nie przesadzajmy że nie mogą drogą jeździć.

    Ja jeździłem rowerem po ulicach jeszcze przed uzyskaniem tej wymarzonej karty rowerowej. Z ojcem jeździłem nawet takim cudem jak szosa Olkuska… Jak już dostałem to pierwsze prawo jazdy to był dzień wolności :) Można było legalnie zwiedzać Krowodrzę na rowerze samemu.
    Tak jeździłem ulicami w ruchu jako 11letni smarkacz… O ZGROZO CAŁKIEM SAM :)
    Tak jeździłem z ojcem wcześniej po ulicach nieraz kawał drogi razem z tirami. Nieraz przez najbardziej ruchliwe i pokręcone skrzyżowania. Po prostu się jechało i i już. Nie było jazdy chodnikami i uciekania z drogi

    Normalne dziesięcioletnie dziecko z kartą rowerową spokojnie powinno poradzić sobie na drodze. A pod opieką dorosłych już zupełnie nie powinno być żadnego problemu. Widziałem pytrków po kilka lat które wykazywały się większą kulturą i jakością jazdy niż niejeden dorosły.