Astma u dzieci: zanieczyszczenia z aut tak samo szkodliwe jak bierne palenie tytoniu

Astma u dzieci: zanieczyszczenia z aut tak samo szkodliwe jak bierne palenie tytoniu

Nowe badania przeprowadzone w 10 europejskich miastach szacują, że 14% przypadków przewlekłej astmy u dzieci jest związana z narażeniem na zanieczyszczenia z aut w pobliżu ruchliwych dróg. Równolegle zanieczyszczenia z aut przyczyniają się do zaostrzenia istniejących patologii. Wyniki te są porównywalne do szkodliwości biernego palenia: WHO szacuje, że od 4% do 18% przypadków astmy u dzieci jest związana z biernym paleniem.

Badania, opublikowane 22 marca 2013 r. w European Respiratory Journal, przeprowadzono w Barcelonie, Bilbao, Brukseli, Granadzie, Lublanie, Rzymie, Sewilli, Walencji, Sztokholmie i Wiedniu. Ich wyniki wykazały, że zanieczyszczenia z ruchu samochodowego były odpowiedzialne za średnio 33 200 przypadków przewlekłej astmy dziecięcej.

Badanie szacuje również, że średnio 37 200 przypadków choroby wieńcowej (CHD), co przekłada się na 28% wszystkich osób starszych z tą chorobą, było związanych z zanieczyszczeniami pochodzącymi od ruchu kołowego.

W badaniu stwierdzono również, że średnio 31% zanieczyszczeń znajduje się odległości 75 metrów od drogi, a 53% w odległości 150 metrów od niej.

Jedna z autorek Dr Laura Perez ze Swiss Tropical and Public Health Institute stwierdziła:

„W świetle wszystkich dotychczasowych badań epidemiologicznych wykazano, że ruch drogowy przyczynia się do występowania chorób u dzieci. Musimy wziąć pod uwagę te wyniki w celu poprawy polityki miejskiej i urbanistyki.”

W zbadanych 10 miastach średnia roczna ważona dla pyłu PM10 wynosiła 30 ug/m3 i 39 ug/m3 dla dwutlenku azotu. Średnie roczne limity UE dla pyłu PM10 i dwutlenku azotu są ustalone na 40 ug/m3. Dodajmy że w Krakowie emisja zanieczyszczeń pochodzących od samochodów jest o wiele większa. Średnia roczna dla pyłu PM10 jest mocno zawyżona przez palenie węglem, dlatego dla porównania podam, że średnia miesięczna na Alei Krasińskiego w miesiącach czerwiec – sierpień 2013, a więc wtedy gdy nikt nie pali węglem wyniosła w granicach 40-42 ug/m3! Dodajmy, że przecież w wakacje natężenie ruchu samochodowego jest najniższe w skali roku, a odnotowywane korki są o wiele mniejsze niż w pozostałej części roku. Natomiast drogowy szczyt komunikacyjny szacowany jest na październik, jednak tu październikowa średnia miesięczna w 2013 na Alei Krasińskiego: 57 ug/m3 to po części wynik także początków okresu grzewczego. W skali roku szacuje się, że na 100 kg pyłów PM10 i PM2.5 wyemitowanych przez piece na paliwa stałe przypada 38 kg pyłów PM10 i PM2.5 wyemitowanych przez samochody.

Wpływ ‘piecowej’ emisji dwutlenku azotu jest w zasadzie pomijalny, bo zgodnie z danymi „Programu ochrony powietrza dla województwa małopolskiego” emisja ‘transportowa’ jest aż 17,3 razy większa od emisji ‘piecowych’. W 2012 średnioroczne stężenie dwutlenku azotu na Alei Krasińskiego wyniosło 71 ug/m3. Co gorsza od kilku lat to stężenie dwutlenku azotu na Alejach ma tendencję wzrostową. Winą za ten stan rzeczy należy obarczyć obecną politykę transportową, zachęcającą coraz więcej osób do dojazdu autem do śródmieścia, przy równoległym braku osobnego, dużego budżetu dedykowanego inwestycjom w infrastrukturę rowerową. W skutek tej polityki tylko w latach 2008-2012 na Alejach Trzech Wieszczów natężenie ruchu samochodowego wzrosło o 12%.

Narażenie mieszkańców na długotrwałe wdychanie „samochodowego” dwutlenku azotu przy wysokich stężeniach, notowanych w śródmieściu Krakowa zwiększa ryzyko alergii i chorób układu oddechowego, Jeszcze gorsza jest sytuacja niemowląt: Dr H. Klonoff – Cohen z kolegami z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (La Jolla) wykazał, że wysokie stężenie dwutlenku azotu ponad dwukrotnie podnosi ryzyko zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt (SIDS), nawet po uwzględnieniu ekspozycji na dym tytoniowy . Istnieje też synergia między szkodliwym działaniem pyłów PM10 i dwutlenku azotu NO2 – efekt zanieczyszczeń zostaje wzmocniony. Astma, choroby układu krążenia (zwiększone ryzyko zatorów i zawałów), zaburzenia funkcjonowania układu nerwowego, w tym depresje
i choroby endogenne, ustawiczne stany znużenia to tylko niektóre ze skutków zdrowotnych powstałych wskutek narażenia mieszkańców na wdychanie dużych ilości spalin w dłuższym przedziale czasu.

W obliczu tych danych sytuacja np. mieszkańców Alei Trzech Wieszczów wydaje się dramatyczna. A przecież odpowiednia polityka transportowa daje rezultaty: w Monachium w latach 2002-2008 dzięki systematycznym inwestycjom w infrastrukturę rowerową udało się odsetek podróży wykonywanych rowerem zwiększyć o 4%, gdy równolegle odsetek podróży samochodowych spadł o -4%. W Monachium liczba pojazdów/1000 mieszkańców w latach 2006-2011 spadła z 557,5 do 457,3, równolegle w Krakowie w tych latach nastąpił wzrost z 533 do 604 poj./1000 mieszkańców. Obecna polityka transportowa Krakowa przekłada się na realny i mierzalny wzrost emisji zanieczyszczeń transportowych, dlatego proponowany w 2013 roku budżet na inwestycje rowerowe w wysokości 1 mln zł można wręcz nazwać sabotażem wobec zdrowia mieszkańców.

Źródło: Laura Perez, Christophe Declercq, Carmen Iñiguez, Inmaculada Aguilera, Chiara Badaloni, Ferran Ballester, Catherine Bouland, Olivier Chanel, FB Cirarda, Francesco Forastiere, Bertil Forsberg, Daniela Haluza, Britta Hedlund, Koldo Cambra, Marina Lacasaña, Hanns Moshammer, Peter Otorepec, Miguel Rodríguez-Barranco, Sylvia Medina and Nino Künzli (2013) Chronic burden of near-roadway traffic pollution in 10 European cities (APHEKOM network). Eur Respir J(22 marca 2013 r.)
oraz:
Archives of Disease in Childhood, July 2005.

PS. A Radnym RMK w kontekście budżetu przypominam też, że w 2008 roku Kopenhaga podjęła inicjatywę opracowania metodologii analizy kosztów i korzyści wynikających z budowy infrastruktury rowerowej. Obliczono koszty i korzyści wynikające z ruchu rowerowego zarówno dla społeczności jako całości, jak i dla samego rowerzysty. W równaniu uwzględniono takie czynniki jak koszty transportu, bezpieczeństwo, komfort, markę miasta, rozwój turystyki, czas transportu i zdrowie. Po uwzględnieniu wszystkich tych czynników okazało się, że każdy kilometr przejechany rowerem przynosi społeczeństwu zysk netto w wysokości prawie 0.68 PLN (org. 1,22 DKK), jednocześnie każdy kilometr przejechany samochodem oznacza dla społeczności straty netto w wysokości 0.38 PLN (org. 0,69 DKK).

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • normalny

    Skoro zyskujemy, to niema potrzeby zmieniać rzeczywistości

    • lukasz

      Z danych odnosnie aut w Krakowie i Monachium widac doskonale potwierdzenie zasady, ze „bogate miasto to nie te, w ktorym wiekszosc mieszkancow porusza sie autem, ale te, w ktorym wiekszosc mieszkancow porusza sie KM”

      Niestety u nas dalej auto jest wyznacznikiem statusu spolecznego i kazdy kto zaczyna zarabiac pieniadze, pierwsze na co je wydaje to auto….

      • ktosiek

        Dopóki mam wybór pomiędzy samochodem a KM, dopóty wszytko jest w porządku. Jeśli wybór będzie rower ewentualnie KM, wtenczas można powiedzieć, iż wolności już nie ma

      • Adam Łaczek

        A jak mamy brak DDR, cięcia w transporcie publicznym etc i realnym wyborem jest tylko samochód to to już jest ok? Zresztą samochód zawsze będzie wyborem, tylko w normalnym systemie będzie to wybór płatny i dlatego wybierany tylko wtedy gdy jest to konieczne

      • lukasz

        Strasznie egoistycznie pojmujesz wolnosc…a co z wolnoscia i prawem mieszkancow do czystego powietrza, poczucia bezpieczenstwa, niepozastawianych chodnikow?

        Auto samo w sobie zle nie jest, tez go czasem uzywam, ale tylko wtedy gdy w naprawde musze. Problem polega na tym, ze wiekszosc ludzi jest jak przyspawana do samochodow i inaczej poruszac sie nie potrafia/nie chce nawet jesli inaczej byloby szybciej, taniej, milej itd. Z rzeczy ulatwiajacych zycie ( a samochod zycie ulatwia) trzeba umiec korzystac z umiarem. Inaczej zaczynamy sami sobie szkodzic.

        No ale czego oczekiwac od narodu, ktory slowo „umiar” niespecjalnie zna, w szczegolnosci jak przyjdzie pojsc do baru:-)

      • ktosiek

        Ja Rozumiem pewne ograniczenia, typu opłaty za wjazd itp. Jednak zakaz poruszania się samochodem w obrębie miasta, czego niektórzy czytelnicy tego zacnego portalu bardzo by chcieli, jest już zbyt daleko idącym obostrzeniem. Fakt będzie czyste powietrze przyjemnie wyglądające parki, jednak będzie to bardziej przypominało więzienie aniżeli miasto wolnych ludzi.

      • lukasz

        Nie zauwazylem, zeby osoby chodzace na rynek czuly sie jak w wiezieniu…wrecz przeciwnie, fakt, ze nie ma tam samochodow (poza godzinami porannymi) jest rzecza fantastyczna. Dzieki temu mozna usiasc w ogrodku i spokojnie delektowac sie krakowskim rynkiem. Oczywiscie, na Placu Nowym stoliki tez sa na zewnatrz. Celowo mowie stoliki, bo nie sa to ogrodki…czemu? Bo po postawieniu malego stolika i 2 krzesel pozostaje tylko miejsce na przejscie a pozniej juz miejsce parkingowe, jezdnia i znowu miejsce parkingowe…

        Pewnie, ze ludzie tam siedza, ale ja tego unikam bo nie bawi mnie wdychanie smrodu emitowanego przez jakiegos palanta, ktoremu nie chcialo sie ruszyc dupy do miasta tramwajem albo taxowka i probuje zaparkowac tuz przed moim stolikiem oczywiscie tylem, rura wydechowa prosto w moja twarz….

        Kolejnym przykladem obalajacym twoj mit jest czesc ulicy Krupniczej. Tzw. Nowa Krupnicza jest o wiele bardziej przyjazna i otwarta dla ludzi od kiedy ograniczono do minimum ruch samowodow na niej!!

        Grodzka tez sie zrobila o wiele przyjemniejsza, ladniejsza i bezpieczniejsza od kiedy jest tam strefa A. Czy ludzie narzekaja? Pewnie, ale tylko Ci, ktorzy wozili tam do tej pory swoja dupe autem, czyli jakis niewielki promil wszystkich korzystajacych z ulicy Grodzkiej tudziez innych ulic, ktore zostaly zamkniete dla ruchu.

        Po to jest KM, rowery i buty aby dostac sie w wybrane przez siebie miejsce. Autem mozna podjechac do przystanku, parkingu itp. Oczywiscie zgadzam sie, ze powinny byc w Krakowie parkingi, a rownolegle powinni sie byc likwidowane miejsca na ulicy.

        Mozna by tez na wzor dunski dopuscic parkowanie przez max. 2-3h. Jak ktos ma do zalatwienia sprawe do z latwoscia znajduje miejsce, zalatwia sprawe i odjezdza, a wyeliminowaloby sie osoby ktore stoja na ulicy caly dzien. Takie osoby powinny parkowac na podziemnych parkingach.

        Ja w kazdym badz razie nie czuje sie jak w wiezieniu, kiedy ogranicza sie ruch samochodowy. Uwazam wrecz, ze dopiero wowczas przestrzen jest wolna i dostepna DLA LUDZI!!:-)

      • ktosiek

        No i o tym właśnie chodzi, gdy napisałem więzienie. Urzędnik Państwowy będzie mówić, gdzie , której i po jakiej trasie możesz się po mieście poruszać(rozkład jazdy) możesz ewentualnie rowerkiem się przemieści lub pójść na pieszo, a wiec w sposób skrajnie nie wydajny. Dzięki za tak przyjazne miasto. Jaką jeszcze dziedzinę życia chciałbyś oddać urzędnikom? A może mają decydować co i w jakich ilościach możemy jeść i pić, chociaż jakby głębiej na to spojrzeć to już to robią.

      • juz to robia, a jednak zyjesz, czy moze przymierasz glodem?
        mysle, ze powinienes sie doszkolic z filozofii, bo zle pojmujesz pojecie _wolnosc_.
        na poczatek polecam lekture polskiego filozofa romana ingardena ‚ksiazeczka o czlowieku’

      • lukasz

        Ja nie chce nic oddawac urzednikom. Ja chce oddac ulice LUDZIOM!! Twoja wolnosc do pojechania autem w kazde miejsce w miescie, kluci sie z wolnoscia mieszkanca tej ulicy do czystego powietrza, bezpiecznego i szerokiego chodnika, ciszy itd.

        Jezeli mowa o sposobie poruszania sie ktory jest skrajnie niewydajny w centrum to wlasnie sa to samochody. Sprobuj wychodzac z pracy o 16 zalatwic 3 sprawy w 3 roznych miejscach w centrum miasta przed zamknieciem urzedow, sklepow o 17. Mozesz miec problem zeby dojechac do punktu 1. A na rowerze czy tez KM + buty zalatwisz to spokojnie. Wiec o jakiej efektywnosci auta mowisz? To ze na prostym odcinku na ktorym akurat nie ma korka rozpedzisz sie do 80km/h nie oznacza, ze Twoja srednia predkosc bedzie wyzsza od KM albo roweru.

        Jezdzac po obrzezach miasta auta niewatpliwie jest szybsze i wygodniejsze, ale my mowimy o poruszaniu sie w centrum i przez centrum, bo tam najczesciej ludzie pracuja, zalatwiaja codzienne sprawy.

        Z jedzeniem to wcale nie jest glupi pomysl. Patrzac na ludzi co i ile jedza i jak tyja chyba nie bedzie wyjscia. Nie chce placic ze swoich podatkow na leczenie skutkow otylosci, zawaly, protezy itp itd.

        Zaczalbym od wyeliminowania ze szkol slodzonych napojow, przekasek, ciastek i chipsow. Bo zygac mi sie chce widzac wycieczke szkolna gdzie na 30 dzieciakow 20 to male toczace sie kule, a glownym punktem zwiedzania Krakowa jest mcdonald. A potem kochani rodzice daja zwolnienie z WF. I rosnie taka mala „sierota”, ktora co wyjdzie na pole w zimniejszy dzien to choruje, placze jak go cos boli, a o wysilkiem jest dla niego wejscie po schodach.

        Skoro ani ich rodzice ani oni sami sobie nie radza z zywieniem to byc moze ktos powinien za nich podejmowac decyzje. Tak samo jak z transportem i paleniem fajek. Tyle placzu bylo o ten zakaz a jakos wiekszosc palaczy go teraz popiera….

      • Krzysztof Kozłowski

        Lukasz wyluzuj trochę.
        Zacznę od dzieci urzędników jedzenia i regulacji.

        NIGDY!
        Mam trójkę i szlak mnie trafia jak urzędasy (nauczyciele i cała szkoła do kupy) mi trują że dziecko MUSI mieć drugie śniadanie MUSI mieć soczek….
        Odczepili sie dopiero jak pokazałem urzędasom gdzie przez dłuższy czas lądowało drugie śniadanie mojej GŁODNEJ córki….
        NIGDY do szkoły nie dostawałem picia drugie śniadanie było dla mnie niestrawne (zgniecione kanapeczki) więc też nie brałem z domu i Jakoś dożyłem. Teraz jak dziecko nie ma drugiego śniadania to GŁODZISZ DZIECKO!
        Żeby była jasność moje dzieciaki jadły obiady w szkole :)
        Nie mają nadwagi nie są chore i to bez urzędasów.

        Gdybym słuchał urzędasów to bym spasł dzieci nauczył żarcia co chwilę. Jedyne co odpuściłem to dostają butelkę picia bo by mi maszyna durnego urzędniczego kołowrota nie dała żyć.

        Ale to hoduje nam obżartuchów i tłuściochów . Ciągle chłepczą soczki bo dziecko MUSI pić… (moje najczęściej dostają wodę i złe na mnie przynoszą nieraz do domu za to jak jest soczek to nieraz na pierwszej przerwie już wychlany) Cała szkoła dzieciaków z butelkami… Słodkie soczki.
        I to pod dyktando „aparatu państwa” wbrew potrzebom.

        Regulowanie tego co kiedy będę jadł z kim spał kiedy i jak wydalał jest „lekkim” przegięciem.
        Naprawdę nie wolno nam wszystkich chronić przed nimi samymi.

        Teraz argument
        „nie chcę płacić za ich choroby”

        A ja nie chcę płacić za emeryturę jakiegoś fanatycznego rowerzysty który przez to że jeździ na rowerze dożyje 120lat w dobrym zdrowiu…. I co? Pasi ci taki argument?
        Przecież taki tłuścioch szanse na dojrzycie do 65 ma znikome więc wydatki na jego leczenie się mają szanse ładnie zbilansować na plus….
        A jak cię nieszczęszczenie wyrzniesz na rowerze albo złapiesz zapalenie płuc z powikłaniami i grubas powie ci że on nie chce płacić za twoje fanaberie?

        Idąc tym tokiem za chwilę weganie stwierdzą ze tylko weganizm a za chwilę zjawi się jakiś fascynat uryno terapii i powie że on tylko tym żyje i nie chce płacić…
        Potem pozostają nam ludzie żywiący się „energią słoneczną”… Którzy mogą przecież nie chcieć płacić za różne twoje schorzenia których oni nie mają….
        Na koniec pojawią się radykałowie którzy uważają że niepełnosprawnych trzeba poddawać eutanazji bo po co na nich płacić przez tyle lat?

        I dojdziemy do modelu w którym należało by profilaktycznie zabijać każdego noworodka bo może kosztować….
        A ja nie chcę na to płacić bo jestem zdrowy sprawny chudy…

        DRASTYCZNE?
        Tak ale do takiego absurdu prowadzą chęci uregulowania wszystkiego. Postarajmy się nie powielać błędów poprzedniego stulecia które obfitowało w ludzi uważających że ich wizja i „rasa” jest najlepsza a resztę trzeba albo przystosować siłą albo zgładzić.

        Pamiętaj że jak byś nie regulował to i tak obżartuch pozostanie obżartuchem na którego ktoś będzie płacił. Chyba ze zastosujesz model koreański… ale ale…. Tam obżartuchy po prostu lepiej się przysługują aparatowi zamordyzmu i nie są obżartuchami.

        Wolność do czystego powietrza przestrzeni bardzo często kłuci się z wolnością do dojechania…
        Miałem okazję polizać jak to jest być „niepełnosprawnym” bez prawa do identyfikatora…. A jakże częsty to przypadek.
        Wtedy nagle wolność zmienia swoje położenie i niedawna wolność staje się więzieniem.
        Tak samo wielu „wolnościowców” zupełnie zapomina o wolności innych jak trzeba ściągnąć ekipę remontową, przeprowadzić się i w wielu innych wypadkach.

        Kiedyś stałem za napływowymi „hipsterami? rowerowymi” którzy wypakowywali swoje piękne mieszczuchy i tony bagażu z auta zastawiając przy tym ulicę. (niebieskie naklejki na rowerach kusiły żeby kolegów sprowadzić do pionu)
        Przepraszam gdzie się podziała wtedy wolność innych?
        Już spieszę z wyjaśnieniem. Została zdeptana przez ich wolność do wygodnego wypakowania auta!!!
        Wtedy nie zastanawiali się nad powietrzem korkami i wolnością innych do nie przeciskania się między ich majdanem bezładnie i z wolna rzucanym na chodnik. O kierowcach i ich czasie nie wspomnę bo zapewne nimi gardzą jako tymi co „odbierają wolność”.

        Co do wydajności.
        Jest pewien problem. Nie wszyscy mogą mieszkać w centrum :D
        Ja się zgadzam ze rower jest alternatywą ale niestety czasem ilość spraw do załatwienia i rzeczy do przewiezienia powoduje że staje się co najmniej niewygodny.
        Co gorsza jak się chce być rowerowo w pełni niezależnym nagle okazuje się że koszt km też nie jest różowy bo zwykły rower nie starcza.

        Jutro na popołudnie mam plan w postaci 5 punktów . Klienci urzędy. Jak dobrze pójdzie pojadę rowerem bo nie w smak mi jazda po Krowodrzy Dębnikach i Kazimierzu autem. Jednak jak by nie patrzeć muszę dojechać z Prądnika i nie mogę ułożyć trasy „w sensowny ciąg”…
        Wedle gogli ~26km (minimum?) i autem i rowerem… Czasy przejazdów szacuję na ok 2h A znając moje szczęście coś po drodze dojdzie. A jest to mój BARDZO luźny dzień :)

        Czy rower jest wydajny?
        To zależy. Jak pracujesz na etacie i masz coś załatwić „w mieście” a nie mieszkasz na końcu świata to niewątpliwie. Jak gonisz w wiele miejsc… już różnie. Jak dołączysz start z obrzeży robi się mocno dyskusyjnie…
        Jestem ci wstanie udowodnić na przykładzie wielu tras że rower nie ma szans w starciu z autem :)
        Również jestem w stanie udowodnić tezę odwrotną…
        Co gorsza obie są prawdziwe dla Krakowa i dla godzin szczytu.
        Kwestą jest tylko dobranie „parametrów” :D

        Chcąc kogoś przekonać do racji rowerowej można jajo znieść i nic to nie da jak druga strona ma odmienny pogląd i nie korzysta z auta totalnie irracjonalnie.

        Prawda jest taka ze w wszystkich działaniach trzeba zachować umiar i rozsądek żeby maksymalnie ułatwiać rowerzystom minimalnie utrudniając kierowcom a dokładniej mieszkańcom.

        W tym samym czasie należy liczyć że ludzie którzy spróbują jazdy rowerem po nowej świetnej infrastrukturze rowerowej, która zapewne niedługo powstanie, nie będą chcieli zamienić tego na nawet krótszy czas spędzony w samochodzie.

        No a teraz zupełnie irracjonalnie i nieefektywnie jadę samochodem zrobić zawrotne 2x po 2,5km…..
        Czemu nie wybieram efektywnego środka transportu?
        :D Bo jest cień szansy ze będę musiał zabrać od klienta coś czego bezpiecznie nie przewiozę moim rowerem ;) I wtedy nagle idealnie efektywny środek transportu stałby się w połowie drogi skrajnie nieefektywny.
        Myśląc rowerowo trzeba zawsze mieć w pamięci że czasem tak jest ;) i nie da się tego łatwo przeskoczyć. I żadne stawianie za sobą wolności do „fajnej ulicy” nie da nic w przeciwstawieniu „konieczności” albo zwykłej niemocy wynikającej z pracy czy innych uwarunkowań.

      • lukasz

        @KK
        Nigdzie nie napisalem, ze wytyczne odnosnie jedzenia maja dotyczyc czestosci jedzenia itp. Tutaj sie z Toba zgadam, ze przesada jest obowiazek 2 sniadania, soczkow itd. Kazde dziecko ma inne potrzeby i trzeba to brac pod uwage. To Ty Krzysztofie wiesz najlepiej czego potrzebuje Twoje dziecko i wlasnie o taka postawe mi chodzi. Niestety wiekszosc rodzicow ma gdzies co jedza ich dzieci. Daja im kase i dzieci same decyduja co chca jesc a niestety najczesniej w sklepiku szkolnym maja do wyboru slodzone napoje, slodycze i slone przekaski. Moze i sa jakies „zdrowe” kanapki ale dla dziecka wybor jest oczywisty. Uwazam jedynie, ze nie powinno sie w szkole sprzedawac tego typu produktow. I na tym skonczylbym temat regulacji:-)

        Co do emerytur i leczenia. Oba systemy sa systemami ubezpieczeniowymi, czyli placisz skladki i jedni dostaja wiecej drudzy mniej. Skladka zalezy od sumy wyplat. W interesie nas wszystkich jest to aby suma wyplat byla jak najmniejsza to wowczas wszyscy na tym skorzystamy. Ale obnizenie wyplat nie powinno sie odbywac poprzez nie leczenie, wczesniejsze umieranie itp ale przez to, ze ludzie mniej choruja, sa zdrowsi itp. Osobiscie wole placic wiecej za emeryture osoby, ktora dozyje jej w zdrowiu, niz ponosic moze i mniejsze ale koszty zwiazane z choroba i wczesniejsza smiercia osoby, ktora o siebie nie dbala.

        Chodzi mi tylko o sensowna alokacje pieniadza. Z punktu widzenia ekonomii, mozesz wydac pieniadze na cokolwiek a i tak wysokosc PKB bedzie taka sama. Tyle ze nie chodzi o to ile wydasz pieniedzy tylko jak je wydasz.

        „Pamiętaj że jak byś nie regulował to i tak obżartuch pozostanie obżartuchem na którego ktoś będzie płacił.”

        W takim razie najlepiej nie robic nic?:-) Zmiana przyzwyczajen ludzi nie jest latwa, ale da sie to zrobic, czasem mozna zrobic to lagodnie czasem trzeba rewolucji:-)

        Wcale nie chce zeby wszyscy jezdzili na rowerach zawsze i wszedzie. Wszystko zalezy od sytuacji. Ale puki co mysle, ze polowa osob jezdzaca autami nie zastanawia sie przed kazdym wyjsciem z domu czym jechac tak jak Ty. Ty wybierasz auto swiadomie wtedy kiedy musisz. Ja robie tak samo. Wiekszosc osob nie i trzeba to zmienic bo wtedy bedzie mniej aut na miejscie i mniej korkow. O nic wiecej mi nie chodzi wiec nie bede polemizowal z reszta Twoich wypowiedzi na ten temat:-)

  • przesadzasz ktosiek.
    rownie dobrze moglbym napisac, ze wolnosci juz dawno nie ma, bo poruszanie sie pieszo w wielu miejscach Krakowa jest mocno utrudnione, ograniczone lub niemozliwe. np w centrum naszego kochanego miasta przy ul. Lubicz stoi znak B-41 zakaz ruchu pieszch. czy to nie jest ograniczanie wolnosci?
    miejsce na jezdnie sie znalazlo, a dla pieszych nie. piszych niezaleznie od wieku i sprawnosci fizycznej zmusza sie do nadkladania drogi i wspinania sie po schodach, moze i designerskich, ale jednak schodach.

    • ktosiek

      Mógłbyś tak powiedzieć, gdyby zakazano chodzenia na pieszo w całym mieście

  • @ktosiek
    mam wrazenie, ze wkladasz w usta innym, wypowiedzi, ktorych nie udzieli. nie przypominam sobie, by ktokolwiek tutaj nawolywal do zakazu poruszania sie samochodem w Krakowie.
    to do czego czesc z nas dazy, to otwarcie ulic dla ludzi, ograniczenie tranzytu przez miasto, wprowadzenie oplat za parkowanie samochodow na wiekszym niz obecnie obszarze. powyzesz zabiegi maja na celu racjonalizacje uzycia samochodow, czyli zmiejszenie natezenia i uciazliwosci z nim zwiazanych.
    to, ze autem trzeba bedzie kluczyc po miescie, ale da sie dojechac pod dom, nie jest ograniczaniem wolnosci, bo dystanst 1km, np. do sklepu, mozna smialo pokonac pieszo lub rowerem, a niekoniecznie autem. ale jesli ktos bedzei usial, bo akurat jedzie po lodowke do tego centrum handlowego, to pokonianie 3 km autem, z powodu tych utrudnien, nie jest ograniczaniem niczyjej wolnosci.

    ktosiek. skoro punktowe zakazy poruszania sie pieszych nie sa ograniczanie wolnosci, to punktowe zakazy ruchu, takze nimi nie moga byc. o co sie w takim razie uburzasz?

  • Krzysztof Kozłowski

    Największym ograniczeniem wolności jest to że żadnym środkiem komunikacji włączając rower nie da się sprawnie szybko i przyjemnie przemieszczać.

    Samochody stoją w nieraz absurdalnych i sztucznych korkach które nie wynikają z nawet z ruchu co jego organizacji wszędobylskich świateł i jakiegoś piramidalnie głupiego założenia że cały ruch musi być kanalizowany na największe skrzyżowania i najszersze drogi…
    Rowery mają niepotrzebnie wydłużoną trasę oraz grzęzną na setkach i tysiącach świateł które jakiś baran zamawia i stawia niemal wszędzie z sadystyczną wręcz systematycznością.
    KM wszystko co wyżej plus niedostateczne pokrycie i zbyt rzadkie kursy które bardzo ograniczają użyteczność…
    No a pieszy nieraz y wygrał z wszystkimi innymi ale aż taki mały to karków nie jest poza tym rowerzyści nie raz i nie dwa wdzierają się na chodniki…

    Ale cóż… Na miasteczku studenckim widzę piękny nowy parking…. zamiast zakazu parkowania… Czy to jest ta polityka ekologiczna?
    Dlaczego nie zaczynamy od ludzi którym najłatwiej się zmienić?
    Dlaczego strefa płatnego parkowania kończy się w połowie AGH?
    Przecież tam największym problemem jest parkowanie w trakcie roku akademickiego. Poza rokiem akademickim warunek że zawsze znajduję miejsce objeżdżając kwartał budynku jest spełniony!
    A to przecież wedle wszelkich informacji ruch „szukających miejsca” jest jednym z bardziej uciążliwych i trujących.
    Niby trochę studenci a AGH dostaną po łapkach ale nie oszukujmy się że nie zaparkują 300m dalej. Gdyby wprowadzić strefy płatne wkoło kampusów i miejsc noclegowych to może studenci by pozostawili auta w domu?

    Dzisiaj krążąc po mieście tak sobie zerkałem na rejestracje…
    Cholera co rusz to „nie nasz”…

    Warmińska….
    Widać ze uczelnia blisko student dojechać autem musi…..
    NIGDY nie mam tam problemów z zaparkowaniem w okresie poza rokiem akademickim. Zawsze jak plaga studentów powraca.
    Zresztą między innymi z tego powodu mieszkańcy nie chcieli rozbudowy UP.

    Miasto powinno być dla mieszkańców a jak ktoś z zewnątrz chce korzystać powinien płacić tyle że irracjonalne korzystanie z auta by zostało ukrócone.
    Możemy wiele krzyczeć o smogu o konieczności zakazów i innych rzeczy ale ludzie z zewnątrz nie specjalnie się przejmują naszym powietrzem a stanowią dużą cześć „problemu”.
    Ludzie z obrzeży będą jeździć samochodami i będą palić węglem a my mieszkańcy poniesiemy koszty. Czy powietrze się poprawi? Czy nasze dzieci będą zdrowsze? Pewnie za kilkadziesiąt lat tak. Ale na ten moment to jak sie rozwija strefę płatnego parkowania wygląda tylko na wyciąganie pieniędzy od mieszkańców a nie na chęć rozwiązywania problemu.

    Czasem wydaje mi się że ktoś ma świetny ubaw widząc jak się wijemy i męczymy pod naporem kolejnych świetnych pomysłów które nic nie rozwiązują choć mogłyby.

    Od przeszło 20 lat wiadomo ze największym problemem Krakowa są ATW…
    I? No właśnie od 20 lat nie zrobiono NIC
    Czemu? Czemu wciąż jest tam 70?

    Dlaczego od lat nie robi się nic żeby naprawdę upłynnić i zracjonalizować ruch a jedynie zakłada się że kolejne utrudnienia zniechęcą ludzi?

    • lukasz

      Nigdy nie osiagniesz stanu, kiedy wszyscy beda sie poruszac maksymalnie efektywnie. Poprostu sie nie da. Aczkolwiek zgadzam sie, ze spora czesc utrudnien jest na nasze wlasne zyczenie i wcale wiele nie trzeba, zeby sytuacjie poprawic znaczaco…no moza poza checiami urzednikow….a ze checi brak to jest jak jest.

      Tak sie ostatnio zastanawialem czy nie moznaby pobierac oplat za wjazd do miasta (bramki na ulicach wlotowych), ale tylko od osob z rejestracjami innymi niz KR…Dlaczego akurat tak?

      Poniewaz mozna spokojnie zalozyc, ze wiekszosc osob, ktora jezdzi na „obcych” blachach nie jest w krakowie zameldowana i nie placi tutaj podatkow!! Moznaby dzieki temu po pierwsze zmniejszyc ilosc aut na drogach. Watpie, zeby wspomniani przez Ciebie studenci jezdzili codziennie na zajecia jakby ich to kosztowalo np 10zl. Mysle rowniez, ze czesc osob spoza Krakowa zaczelaby parkowac swoje auta na obrzezach i polityka P&R zaczelaby dzialac (pod warunkiem budowy wiekszej ilosci P&R). Ci co jezdza sluzbowo poprostu dorzuciliby sie do budzetu, a osoby, ktore mieszkaja w Krakowie, a zameldowane sa gdzie indziej mialyby kolejny argument, zeby zmienic meldunek.

      Oczywiscie nie trzeba juz dodawac, ze na wiekszej ilosci osob zameldowanych w krakowie zyskalby budzet miasta. Dla przykladu podam, ze na osiedlu gdzie mieszkam, ponad polowa aut ma rejestracje inne niz KR i bynajmniej nie sa to przyjezdni studenci.

    • Bulwersator

      Tradycyjnie dodam iż warto zadbać by rowerem w rejonie AGH mogli się poruszać nie tylko wariaci tacy jak ja. To jak wygląda „ścieżka rowerowa” przy Reymonta (zachodnia część, pasy rowerowe na wschodniej części są w porównaniu z tym OK) jest jedną z większych porażek organizacji ruchu w Krakowie.

      • Krzysztof Kozłowski

        Tam absolutnie powinny być pasy na całej długości zresztą na Nawojki i Czarnowiejskiej jak i Kijowskiej też.
        Do tego na Piastowska i zaczęło by to mieć ręce i nogi.
        Jeszcze Wrocławska i dalej Prądnicka…
        Na koniec dopuścić ruch rowerowy na bus pasie przy ATW i już całkiem kulturalnie i SZYBKO się dostaję na Krowodrzę z Prądnika ;)

      • jako Sekcja, obiecuje, ze w przyszlym roku postramy sie o modernizacje pasow na Reymonta, czyli pociagniecie ich wlasnie do Piastowskiej. na innych ulicach, mam nadzieje, tez uda sie je wyznaczyc.
        musza one jednak byc odpowiedniej szerokosci, bo w przeciwnym wypadku beda bardziej niebezpieczne, niz brak jakiej kolwiek infrastruktury, patrz wydarzenia w Londynie.

      • Bulwersator

        Będzie tam w 2014 remont nawierzchni, więc pasy można by przedłużyć. Pytanie jak zmieścić pasy w miejscach gdzie są wysepki.

        Choć nie jestem pewien czy pasy są tam konieczne, w kierunku wschodnim pozwalają one na ominięcie korków. W części zachodniej nie jestem pewien czy są one uzasadnione.

        Byle przestać irytować pieszych brakiem chodnika, rowerzystów parodią ścieżki rowerowej a kierowców tym iż o dziwo rowerzyści nie chcą jeździć ślicznie wyznakowaną ścieżką rowerową.

        A jak już to się zrobi – ścieżka rowerowa wzdłuż całej długości Armii Krajowej czeka na realizację. Jeszcze kilka takich projektów i można spokojnie narzekać że studenci rowerami nie jeżdżą.

      • Krzysztof Kozłowski

        Świadomie wymieniałem te co szersze ulice które raczej powinny pomieścić pasy rowerowe.
        Oczywiście jakimś problemem są autobusy (choć myślę że an tych ulicach nie powinny być) ale jak zawsze będziemy chcieli mieć rozwiązania wystarczająco szerokie dla wszystkich to w końcu utkniemy i pozostanie się tylko rozpłakać.

        Napisałem o tych konkretnych bo to trasa którą często rowerem robię i owszem jest „młynówka królewska” Ale jest niewygodna (ludzie i dzieci) i WOLNA.
        Więc uciekam na mazowiecką która z kolei bo wąska to wolna i wlekę się za autami…

        Niestety bez pasów rowerowych jazda rowerem jest mało efektywna. Różnica między jazdą po ulicach a po „trasach rowerowych” jest kolosalna.

        Przy okazji zapytam czy Strzelecka doczeka się kontra pasa?
        I czy pod wawelem będzie można z św. Gertrudy pojechać prosto w ddr wzdłuż bernardyńskiej oraz czy nie dało by się wyprowadzić tego ddr na bernardyńską żeby umożliwić wjazd w Stradomską i św Gertrudy.

        Te dwa miejsca i mamy w mojej opinii dość logiczne i bezpieczne połączenie dębnik z Prądnikiem.

      • Krzysztof Kozłowski

        „. Pytanie jak zmieścić pasy w miejscach gdzie są wysepki.”

        Wysepki są dla aut. Nie dla pieszych.
        Ich celem jest brak konieczności zatrzymywania się jak piezy jest przed azylem.

        Należy je wywalić. wynieść przejście do góry ale łagodnie a nie za pomocą martwych policjantów i zwęzić pasy ruchu przed przejściami np montując na pewnym odcinku „krawężnik” oddzielający pas rowerowy od pasa dla aut. zapobiega to zajechanie drogi rowerzyście przy skręcie w prawo i wyprzedzanie się rowerzystów przed przejściem.

        Samo zwężenie nawet tylko optycznie pasów ruchu wystarczy dla spowolnienia ruchu. A pas rowerowy da pieszemu możliwość bezpiecznie wejście na jezdnię (pas rowerowy) co automatem zatrzyma samochody.

        Azyl staje się zbędny.

      • Bulwersator

        Ja jako pieszy lubię wysepki i nie odbieram tego w ten sposób. Choć w tym miejscu chyba rzeczywiście można by je skasować.

  • Krzysztof Kozłowski

    robimy takie cudo z foto bramką rozpoznającą tablice rejestracyjne i mamy myto ;)

    Co więcej nie trzeba na rogatkach bo można na losowych ulicach stawiać takie cuś co puszcza mieszkańców a blokuje przyjezdnych.

    Rozwiązanie dobre i skuteczne bo cwaniacy szybko się nauczą że cwaniactwo nie jest opłacalne . Poza obciachem eliminuje z ruchu na dłużej i zapewne kończy się mandatem wiec lekcja myślę ze skuteczna.

    I np takie rozwiązanie na alejach i Dietla definitywnie rozwiązało by problem tranzytu przez miasto na skróty po ATW.
    Oczywiście automatem wymusza to uspokojenie ruchu na ATW i wprowadzenie ograniczeń prędkości wiec zracjonalizowalibyśmy ruch i upłynnili go bez wprowadzania podatków dla mieszkańców.

    Foto bramki mają tą zaletę że pozwalają swobodnie kształtować ruch.
    Można pewne ulice otwierać tylko dla mieszkańców danego terenu a inne dla mieszkańców całego miasta albo dzielnicy.

    Zamiast foto bramek można oczywiście zastosować „rfid”. Ale to wiąże się z zakupem urządzeń dla każdego kierowcy (auta?).

    System ma olbrzymie możliwości. Np kierowca/auto (w zależności jakie przyjmiemy założenie) po złapaniu powiedzmy 3x za przekroczenie prędkości traci prawo wjazdu w dany rejon miasta. Wystarczy dopisać delikwenta do bazy i bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów nam wzrasta.
    Wykaże się beztroską parkingową? Znaczy że możemy delikwentowi zabronić wjazdu.

    Oczywiście nie am powodu żeby jeśli ktoś spoza miasta jednak potrzebuje wjechać to podjeżdża na P+R kupuje prawo przejazdu wjazdu ilość wjazdów (w zależności od potrzeb i fantazji jego/naszej) i jeździ sobie.
    Tu znowu wygrywa system foto bramek gdyż można by wprowadzić system wykupu za pomocą internet/smsów prawa wjazdu.

    „Nie zauwazylem, zeby osoby chodzace na rynek czuly sie jak w wiezieniu…wrecz przeciwnie, fakt, ze nie ma tam samochodow (poza godzinami porannymi) jest rzecza fantastyczna.”

    Tu odniosę się do tego stwierdzenia.
    Owszem po części jest to wspaniałe.
    Ale nie można zupełnie pominąć trudności mieszkańców rdzennych jak i tego że centrum przestało być miejscem zamieszkania (uciążliwość braku dojazdu wygnała wielu mieszkańców) a stało się centrum imprezowo kulturalno hotelowym… I tak naprawdę to mało który biznes tam jest zdrowy i stabilny.

    Dla wielu zafascynowanych urokiem starówki może być zdziwieniem że te restauracje w obrębie centrum bardzo ciężki mają żywot. Całkiem realną jest sytuacja że nie będzie gdzie usiąść bo z roku na rok coraz trudniej firmom tam działającym domknąć budżety.
    Studenci nie utrzymają poza tym idą gdzie indziej. Mieszkańcy mają „nie po drodze” A mieszańców samej starówki jest za mało.
    Dla wielu będzie to oczywiście wierutną bzdurą co napisałem powyżej ale niestety to są informacje z pierwszej ręki. Wszystko wskazuje na to że „fantastyczny” rynek umiera. Zniknięcie z rynku „EMPIKU” jest bardzo niepokojącym znakiem.
    Teoria że miasto bez aut jest miastem przyjazny mieszkańcom sie tu nie do końca sprawdziła. Niestety wyludnianie się II obwodnicy też jest realnym zagrożeniem więc trzeba zrobić wszystko co możliwe żeby nie zabić miasta.
    (co nie jest niemożliwe)
    Ludzie muszą chcieć mieszkać i korzystać. Trzeba gdzieś się zatrzymać i przestać się łudzić że jak wyrzucimy auta z ulic to rozwiążemy problem.
    Kolejne utrudnienia w funkcjonowaniu staja się czynnikiem zabijającym.

    Tak się nie da i to nie zadziała. Trzeba pamiętać że społeczeństwo się starzeje a młodych rzadko stać na prestiżowe lokalizacje.

    Trzeba uważać żeby fantastyczne nie stało się „fantastyczne”

    • takie cs to jest wlasnie rozwiazanie za wasiego przepustu kolejowego na Miodowej. tylko dla mieszkancow lub tylko dla uprawnionych sluzb i bez problemu mozna w dwu kierunkach otworzyc ten odcinek Miodowej dla rowerzystow.

      • Krzysztof Kozłowski

        No można by ale proponuję zostawić to miejsce w spokoju… 5 razy do roku tamtędy jeżdżę i by mi to popsuło plany ;)

        A poważnie to rzeczywiście fajnie by to połączyło dwie dzielnice

        A samo rozwiązanie można stosować spokojnie w całym mieście. Nawet na ATW można je wepchnąć. Przy uspokojonym ruchu nie ma żadnego problemu. W zasadzie to samo to cudo by uspokoiło ruch… A jak by ktoś się nie uspokoił to by nawet zatrzymało ;)
        Jest jedną bardzo ważna sprawą żeby zadbać aby takie rozwiązanie było skoordynowane i żeby wszystkie „służby miejskie” miały z automatu wjazd.
        Obecnie zamknięte osiedla to zaraza dla karetek i policji czy straży.

  • Krzysztof Kozłowski

    W kwestii astmy a więc spalin uderzyła mnie jedna rzecz.

    Wczoraj jadąc kilka razy Pilotów i potem Brodowicza uderzyło mnie że praktycznie zawsze staje na kilku czerwonych światłach…
    A ci co lewym pasem łamiąc przepisy lecą szybciej przelatują.
    I teraz ci trochę szybciej na zielonych ci trochę wolniej na żółtych.

    A więc spokojna ekonomiczna (ekologiczna) i bezpieczna jazda jest karana i jej mniejsza szkodliwość dla środowiska niwelowana przez kwitnięcie na światłach i wiele start/stopów
    A agresywna szarpana(nieekologiczna) i niebezpieczna oraz łamiąca przepisy jazda jest nagradzana….

    To samo na al. JPII Jadąc nią (bardzo często) zgodnie z przepisami nader często dojeżdżam na czerwone… Jadać +10-20 przejadę na zielonym.

    Wczoraj na wysokości Dąbrowskiej łapali matołów drogowych i aż żałowałem że nie zszedłem na prawy bo dwóch delikwentów na lewym aż błagało żeby polecieć i dostać nagrodę w wyścigu dla najgłupszych….

    Jednak jestem w stanie zrozumieć ze ktoś kto jeździ tam codziennie stojąc w sposób irracjonalny na prawie każdych światłach dodaje gazu bo wie że nie będzie stał prawie wcale…. (kto na śmieszce staje na 4 światłach na jednym skrzyżowaniu i kwitnie tam już parę minut nie ma ochoty przejechać na czerwonym?)
    Oczywiście w godzinach „luźnych” coś mu to da ale w szczycie jedynie zwielokrotni korki.

    Wiele się krzyczy o węglu o smrodzących autach i wszystko to prawda.
    ALE… :)

    Czemu od lat w Krakowie zachęca się do szarpanej agresywnej (trującej) i niebezpiecznej jazdy?

    Czemu nie zachęca się i nagradza za jazdę płynną i spokojną?

    Tysiące start/stopów.
    Przecież eliminacja takiej jazdy na pewno przełoży się widocznie na jakość powietrza ale i bezpieczeństwo.

    Czy to tylko zaniedbanie czy może indolencja/głupota/ pospolita/niepospolita niewiedza? A może celowe generowanie problemu?
    Co ciekawe nam rowerzystom się funduje to samo… Tyle że my nie wypluwamy ton spalin stojąc i ruszając a jedynie gotujemy od środka….

    • lukasz

      Pisalem kiedys do ZIKiTu z takim pytaniem. Konkretnie chodzilo mi o nowa autostrade na Ruczaju. Tam zazwyczaj na 7 swiatel lapie srednio 5 czerwonych :)

      Odpowiedz pewnie zaskoczeniem nie bedzie:

      Trwaja prace na wprowadzeniem systemu sterowania swiatlami….czyli szybko sie nie doczekamy bo system sterowania swiatlami to nie taka prosta sprawa a do tego dosc droga. Szkoda tylko ze nie mogli tego zrobic od razu np zamiast stawiac durne ekrany akustyczne.

      Przy okazji poruszylem temat dla calego Krakowa i jego glownych ciagow komunikacyjnych. Oczywiscie w odpowiedzi uslyszlalem, ze sie nie da bo jak zmienia swiatla na jednym ciagu to zaburza swiatla na innym.

      No tak lepiej zeby wszedzie bylo zrabane, wszystkim po rowno:-)

      Mnie na przyklad irytuje synchronizacja a raczej jej brak na swiatlach na skrzyzowaniu Brozka i Cegielnianej oraz glownego Brozka i Zakopianskiej. Jadac od Ruczaju staje sie na czerwonym z cegielniana i jak robi sie zielone to nawet wolno jadac dojedzie sie do kolejnego skrzyzowania zanim wlaczy sie na nim zielone. Dzieki temu 2krotnie trzeba ruszyc od 0 na bardzo krotkim odcinku drogi. A wystarczylo by wstrzymac o 5 sekund dluzej czerwone na skrzyzowaniu z cegielniana. Od razu wiecej plynnosci.

      Podobna sytuacja jest na Dietla i skrzyzowaniach Dietla – Brzozowa i Dietla Starowislna.

      Na skrzyzowaniu z Brzozowa wlacza sie zielone swiatlo i zaraz trzeba zatrzymac sie przy Starowislnej, gdzie po kolejnych 15-20 sek jest juz zielone. Kolejny raz 2 starty na krotkim odcinku drogi. Znowu wystarczyloby przestawic fazy na skrzyzowaniu z Brzozowa.

      Takich miejsc sa niestety dziesiatki w Krakowie. Kiedys jechalem z Ruczaju pod Hale Targowa wieczorem czyli zupelnie bez korkow. Na 21 swiatel przez ktore przejezdzalem zatrzymalo mnie 13!!!! Na rowerze to lepiej wychodzi ale glownie dlatego, ze czesc swiatel wogole sie omija jadac sciezkami, a do tego przy predkosci 20-25km/h latwiej wbic sie na zielone swiatlo:-) Takie przynajmniej mam wrazenie.

      O ile bezpieczniej by bylo jakby wszyscy mieszkancy wiedzieli ze np. mozna przejechac cale aleje, przy zalozeniu ze nie ma totalnych korkow, bez zatrzymania na czerwonym jadac np 50 – 60-70km/h. Nie byloby powodu dociskania gazu bo i tak nigdzie by sie nie zdazylo na zielone. A tak jak sie komus spieszy to mozna gnac ile wlezie bo jest wieksza szansa ze sie zdazy….

    • zeralda

      We Włoszech widziałem niezły patent. Przejeżdżając przez górskie wioski co rusz dostawałem czerwone światło przy jakiś mało znaczących skrzyżowaniach (mimo że 10 sekund wcześniej włączało się zielone). Po którymś razie wpadłem na to, że były tam zainstalowane małe radary i kiedy jechałem choćby 55 km/h to wzbudzałem zmianę świateł na czerwone. Człowiek widział zmieniające się światła na zielone i instynktownie naciskał na pedał gazu (a tu trzeba było piano…).

      A autotrada Skawina rzeczywiście jest spartolona – i jak tu się dziwić, że zapieprzają tam stówą…

    • Krzysztof Kozłowski

      @zeralda taki sam patent działa (działał?) na Lublańskiej na wysokości stacji Statoil. Chyba przy 80 włączało czerwone. O tyle irytujące że lemingi cię wyprzedzające wzbudzą czerwone ale patent rzeczywiste skuteczny.

      Niebezpieczny o tyle że widziałem delikwentów którzy przelatywali na czerwonym….

      No wiec dzisiaj „pochyliłem się ” nad Al JPII i mamy synchronizację na 70…
      Trzeba się ściskać i wymijać maruderów bo to jest na wcisk. 65 już będzie za wolno…
      Od Nowohuckiej do al Pokoju też żeby zdążyć trzeba by jechać 70 :) A jest 50
      Potem dalej do tomickiego też 50 nie da rady. Trzeba by łamać przepisy i szarpać.

      Takich miejsc sa niestety dziesiatki w Krakowie. Kiedys jechalem z Ruczaju pod Hale Targowa wieczorem czyli zupelnie bez korkow. Na 21 swiatel przez ktore przejezdzalem zatrzymalo mnie 13!!!! Na rowerze to lepiej wychodzi ale glownie dlatego, ze czesc swiatel wogole sie omija jadac sciezkami, a do tego przy predkosci 20-25km/h latwiej wbic sie na zielone swiatlo:-) Takie przynajmniej mam wrazenie.

      Rozwaliła mnie liczba świateł… :D
      Nigdy nie liczyłem ale rzeczywiste ilość świateł w Krakowie przytłacza.
      Po powrocie z Niemiec czułem to w sposób niesamowicie wyraźny.

      Nic dziwnego że się „nie da” zsynchronizować skoro niemal na każdym skrzyżowaniu jest sygnalizacja. Jeszcze chwila i zaczną na osiedlowych dróżkach stawiać.

      Ja osobiście bym próbnie wyłączył wszystkie światła w mieście na jakiś miesiąc…
      Po pierwszym tygodniu „carmagedonu” i eliminacji co tępszych uczestników ruchu poprzez selekcję naturalną myślę że jazda po mieście nabrała by nowego lepszego wymiaru.
      Ludzie na nowo by musieli myśleć i uważać na drogę i co więcej musieli by włączyć uprzejmość i wpuszczanie się bo inaczej wszyscy by stali.
      Dodatkowo rowerzysta stałby się błogosławieństwem dl kierowców bo w naturalny sposób spowalniał ruch i wymuszał luki w potokach aut…

      Oczywiście dodatkowa likwidacja większości znaków poprzez wygięcie ich w stojaki rowerowe też by nie zaszkodziła…

      • lukasz

        Nie wiem czy bym zaryzykowal wylaczenie wszystkich swiatel, ale napewno spora czesc jak najbardziej moznaby wylaczyc:-)

        W norwegii jest smiesznie bo nawet na glownych drogach obowiazuje zasada prawej reki. Pierwsze dni jak tam bylem to bylo spore wyzwanie:-) Niestety w Polandowie mamy tendencje do uznawania za oczywiste, ze jadac „glowna” droga mamy pierwszenstwo….

      • Krzysztof Kozłowski

        Przy czym „główna” to w Polsce ta która wydaje się większa/szybsza/ruchliwsza :D

        Kto jadąc Lea przy wyłączonej sygnalizacji z Kijowską próbował wyegzekwować swoje pierwszeństwo ten wie jak dziwne jest postrzeganie przepisów ;)

        @lukasz jak bym tak tylko na próbę….
        A np na alejach wprowadzenie zasady „prawej ręki” nie było by głupie ;) Oj było by zabawnie…..

      • Vookie

        W samym Starym Mieście już jest zabawnie. Większość nie zauważa, że jadąc Sławkowską, Szewską czy Grodzką nie jest na głównej tylko należy przepuścić samochody dojeżdżąjące do skrzyżowania z prawej strony. Podobnie na Rynku gdzie wjeżdżający ma pierwszeństwo przed pojazdami będącymi już na „rondzie”.
        Pewnie by się wszyscy przyzwyczaili po jakimś czasie i byłoby bezpieczniej. Chociaż w przypadku drogi dwujezdniowej jak aleje nie wiem czy ma to sens.

      • lukasz

        Na Starym Miescie to sie doskonale sprawdza. Masz racje, ze niektorzy sie jeszcze nie nauczyli i czasem wymuszaja, ale z drugiej strony wiekszosc osob zwalnia przed kazdym skrzyzowaniem, niezaleznie od tego czy maja pierwszenstwo czy tez nie. Dodatkowy plus jest taki, ze poznikaly dziesiatki znakow.

        Mysle, ze wewnatrz osiedli i dzielnic takie rozwiazanie jest bardzo dobre i zwieksza bezpieczenstwo, bo poprostu nie ma „glownej” przez osiedle jak np Wyslouchow na Kurdwanowie, gdzie niezadko lokalne chlopaki urzadzaja sobie rajdy w swoich sportowych cinqecento, 30 letnich BMW itp….

      • Krzysztof Kozłowski

        Wymuszać może i wymuszają ale wypadków w nadmiarze nie ma ;)
        W gruncie rzeczy lepszego spowalniacza ruchu nie wymyślimy jak ryzyko dostania strzała na każdym skrzyżowaniu :D i co za tym idzie konieczność myślenia w czasie jazdy.

        Myślę że największym problemem z taką organizacją jest to że ludzie nie wiedzą czym to się je. Przyzwyczajeni do dziesiątek znaków i świateł zachowują się jak pies który się zerwał z łańcucha… Głupieją :)

  • jestem zwolennikiem wpraowdzania skrzyzowan rownorzednych, likwidacji znakow, czyli tak jak piszecie wlaczania myslenia u uczestnikow ruchu, co tez publicznie wyrazilem na piatkowej konferencji. zeby nie bylo, ze w zikicie sa tylko ludzie, co to chca w calym miescie sygnalizacje swietlna.

    ale, rownorzedne skrzyzowania i tzw. strefy wspoldzielone (shared space) maja tez przeciwnikow w tzw. srodowiskach rowerowych i to nie tylko w Polsce. dlaczego? bo taka organizacja ruchu spowalnia tez rowerzystow, a to nie zawsze jest dobrze postrzegane i akceptowalne, szczegolnie na trasach glownych rowerowych.
    bo np. na kopernika wprowadzenie skrzyzowan rownoleglych spowolni tak naprawde tylko rowerzystow jadacych do miasta, nikogo innego.

    problematyczne sa takze skrzyzownaia rownorzedne kiedy wystepuje na nich wyseparowana infrastruktura rowerowa, patrz skrzyzowanie filipa, warszawska. z ddr to jest to skrzyzowanie z 5 wlotami, tylko czy wszyscy uzytkownicy tez by tak czytali to skrzyzowanie?

    • lukasz

      Dlatego wlasnie trzeba je wprowadzac we wlasciwych miejscach i tu licze na specjalistow:-) A czy w przypadku rownorzednego na filipa i warszawskiej, rowery na sciezce nie mialyby tak czy siak pierwszenstwa? Ciekawy przyklad, moze rozwiniesz bo, az jestem ciekaw jak na takim skrzyzowaniu przy skrzyzowaniu rownorzednym powinno sie poprawnie poruszac!

    • Krzysztof Kozłowski

      Niby tak ale bez przesadyzmu z tym spowolnieniem.
      To mógłby być problem an mogilskiej jak już za 100 lat będziemy tam jechali szybkimi pasami rowerowymi… :)

      Na Kopernika mamy dwa wloty z prawej jak jedziemy do miasta Kontra-pasem.

      Tak czy inaczej trzeba zwolnić bo kierowcy wysuwają nos żeby coś zobaczyć.

      Dokładnie taka sama ilość wlotów „z prawej” jest z kierunku od miasta. I te spowolnią z kolei kierowców.

      „problematyczne sa takze skrzyzownaia rownorzedne kiedy wystepuje na nich wyseparowana infrastruktura rowerowa, patrz skrzyzowanie filipa, warszawska”

      To jest namacalny dowód na to że takie rozwiązania są złe… W tym miejscu wydzielenie infr. i zrobienie takiego przejazdu jest CHORYM pomysłem.
      Zamiast ddr wzdłuż Warszawskiej powinien być kontra-pas a rowery powinny tam jeździć ulicami.
      To miejsce jest tak kapitalnym spowalniaczem (a jak się jeszcze doda skrzyżowanie pod PK…) dla rowerzystów że równorzędne skrzyżowania i konieczność puszczenia paru aut przy tym to pikuś :)
      (pomijam że wjechanie rowerem z Filipa w Warszawską jest „niemożliwe” co dodatkowo kwalifikuje to miejsce do reorganizacji zresztą jka setki innych )

      Masz rację że wiele osób by się tam gubiło ale gubią się i teraz a samochody zastawiają ddr bo nie da się inaczej wyjechać z filipa.

      Zresztą zawsze w systemie skrzyżowań równouprawnionych można stosować magiczny znak STOP w niektórych miejscach. Oczywiście rozwiązaniem mogło by być też w miejscach szczególnie trudnych All-way_stop ;)

      • to od konca. znam ‚all way stop’. sympatyczne rozwiazanie. moze jednak w Polsce nie wprowadzajmy takich udogodnien. na poczatek uspokojmy ruch i wlaczmy myslenie u uczestnikow ruchu, szczegolnie zmotoryzowanych, z wiadomych przyczyn.

        co do warszawskiej, sie z Toba zgadzam, ale blad juz popelniono i teraz nie ma kasy by te droge zmieniac.

        wrocmy jednak do Kopernika. to jest trasa glowna rowerowa nr 4 i 6 i spowalnianie rowerow jadacych do centrum na 2 skrzyzowaniach – Strzelecka i Radziwillowska, gdzie wystepuja duze potoki samochodow, nie jest najszczesliwszym rozwiazaniem. tam sa naprawde duze potoki rowerzystow, wieksze od samochodowych i nie widze uzasadnienia dla uprzywilejowania samochodow przed rowerzystami jadacymi, powtorze, glowna trasa rowerowa.
        tak jak nie bedzie skrzyzowan rownorzednych na ulicach z tramwajami, tak i w przypadku glownej trasy rowerowej, tez ich nie powinno byc. w obrebie 1. i 2. obwodnicy w oficjalnych dokumnetach miejskich zapisane jest, ze preferowany powinien byc transport zbiorowy, rowerowy i pieszy.

        w innych przypadkach, czyli na skrzyzowaniach, gdzie nie przebiega trasa glowna rowerowa, takie rozwiazania sa jak najbardziej porzadane.

    • zibi22

      Dzięki za interwencje w sprawie przejazdu na Kościuszki. Teraz jest gładko i płynnie i nie boję się, że dostanę zderzakiem po kole w momencie zjazdu :) Marcin zareagował na moje zgłoszenie i zikit naprawił tam dość nieprzyjemną dziurę.

  • @zibi22
    nie ma problemu. dopiero jak zobaczylem to miejsce po deszczu i je sfotografowalem to zrozumielem na czym polega problem tego przejazdu.
    ciesze sie, ze mi sie w koncu cos udalo ;)

    zastanawiam sie czy nie trzeba by zrobic na ibike’u specjalnej sekcji do tego rodzaju offtopic’ow

    • zibi22

      To byłby chyba dobry pomysł. Portal czyta spora grupa często jeżdżących ludzi a czasem naprawdę niewiele trzeba, żeby coś znacząco poprawić.

    • lukasz

      Mysle, ze to bardzo dobry pomysl, aby moc zglaszac tego typu problemy. Pisanie bezposrednio do ZiKITu jest raczej watpliwa przyjemnoscia, a na ibike mielibysmy pewnosc, ze sie nad tematem pochylisz Ty albo inna osoba blizsza wladzy :-)

  • @lukasz i inni
    pamietajcie prosze, ze mamy tu w sekcji rowerowej ‚kontrakt 100 roziazan’ w ktorym jest mnostwo zgloszonych do rozwiazania problemow. sa tam tez male poprawki. nie oznacza to, ze bronie sie przed udostepnieniem mechanizmu, kotry byl dostepny przez tydzien w maju i wtedy zgloszonych zostalo 633 punkty.
    obawiam sie, ze mozemy zostac ‚zalani’ sprawami i zwyczajnie nie poradzimy sobie z ich realizacja.

    chyba, ze zgloszenie, by zostalo przyjete, bedzie wymagac np. zalaczenia zdjecia wraz z uzasadnieniem. mysle rowniez, ze nie powinno to byc anonimowe zgloszenie, a np. wymagajace zalogowaia sie chocby przez facebook id.