Największe zagrożenie

Największe zagrożenie

Jeśli ktoś śledzi moje wpisy, to pewnie zauważył, że kilka spraw szczególnie mnie „kręci”. Często więc zdarza mi się wracać do tematów, które już poruszałem. Tym razem znów zacytuję sam siebie:

Ilekroć pojawia się temat bezpieczeństwa rowerzystów, w odpowiedzi można usłyszeć mantrę: światła, światła, światła. Dowolny kierowca, policjant i inny „ekspert” prawdę ci powie: „rowerzyści notorycznie jeżdżą bez świateł”. Od zawsze uważałem, że gdyby choć połowę energii kierowanej na nieustannie przypominanie o oświetleniu roweru poświęcić np. na uspokajanie ruchu w miastach, efekt byłby większy. Nie wypuszczam się po zmroku bez lampek i nawet jestem skłonny się zgodzić, że brak świateł jest jakimś problemem. Sęk w tym, że w kontekście bezpieczeństwa „problem” ten lokuje się na skali ważności zdecydowanie poza pierwszą dziesiątką. Sam za siebie przemawia fakt, że wciągu ostatnich 6 lat brak w Krakowie wypadków z winy rowerzystów nie posiadających oświetlenia.

Niedawny epizod przekonał mnie jak skuteczni są „bezpieczniacy” ze swoim dyskursem. Otóż jechałem z Brackiej, z samego końca, przy Franciszkańskiej – na Planty przy Wiślnej. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że cała trasa ta wynosi może 100 metrów.

Tak się akurat zdarzyło, że wsiadłem na rower, ruszyłem i nim zdążyłem włączyć przednią lampkę (tylnia zapalona) usłyszałem od starszego faceta, który właśnie miał wkroczyć na jezdnię: „Światła, idioto!”. Hmm, nie myślałem nawet o jeździe bez świateł, ale z wrodzonej przekory postanowiłem resztę trasy odbyć bez zapalonej przedniej lampki. Nikt mi nie wmówi, że w przypadku takiej „podróży” po oświetlonej ulicy w centrum miasta jest ona jakoś nadmiernie potrzebna. Nim dojechałem do celu usłyszałem jeszcze od jednej pieszej w wieku około 50 lat: „Z lampkami się jeździ!”…

Dwie osoby na dystansie 30m postanowiły mi przypomnieć w mniej lub bardziej grzecznej formie o oświetleniu. Dziwne, nie? Ciekawe czy z równą gorliwością zwracają uwagę właścicielom aut tarasujących chodniki? Albo czy wyrażają się (tu myślę głównie o pieszym nr 1) w podobny sposób do kierowców jadących w strefie zamieszkania powyżej 20km/h? Jakoś wątpię.

Wygląda na to, że tzw. „ekspertom”, reprezentującym wybitnie pro-samochodowy punkt widzenia („Nie może być tak, żeby wszędzie dało się dojechać rowerem!” – cytat z klasyka), udało się przekonać tzw. „przeciętnego Polaka”, że największy problem na drodze to rowerzysta, szczególnie rowerzysta bez lampki. Trudno nie zwrócić uwagi, że jeśli któreś z dwójki wspomnianych przeze mnie pieszych zginie kiedyś na drodze to na 100% pod kołami samochodu, nie roweru. Tak się bowiem dziwnie składa, że to, co i ile się mówi o bezpieczeństwie na drogach, nie odpowiada prawdzie nieubłaganie wynikającej ze statystyk. Tym gorzej dla prawdy.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • Krzysztof Kozłowski

    Ale bezsensowne paplanie….

    Trzy przypadki.

    rowerzysta w korku po zmroku i w mrzawie wyprzedza mnie prawą stroną.
    Na jego nieszczęście lewą jedzie skuter. Rzut oka w prawe lusterko i robię miejsce skuterowi….
    W ostatniej chwili mi zamajaczył lusterku i wyhamowałem
    On zdenerwowany ja też a i kierowca skuterka też się musiał w trybie pilnym zatrzymać.
    Stało się coś? Nie oczywiście że nie. Ale po co to było? Gdyby rowerzysta na początku sezonu wydał zawrotne 15zł na komplet świecidełek z bateriami w komplecie nie naraził by siebie na obrażenia a innych na wypatrywanie nietoperza na ulicy.

    Kolejny delikwent rowerem z podporządkowanej mi wylatuje….
    I co ciekawe miejsca dość żeby sobie ten prawo skręt wykonał i nawet to że się nie zatrzymał to drobiazg… Ale cholera na czarno ubrana na czarnym rowerze i bez nawet jednego elementu odbijającego światło.
    Sorry ale zobaczyłem go i musiałem dać ostro po klamkach co z kolei spowodowało niemałe zaskoczenie u gościa za mną któy bardzo kulturalnie sie za mną wlókł….
    Stało się coś? No skądże znowu nic się nie stało.
    Jak ciemnemu zwróciłem i to grzecznie uwagę ze jest ciemny a wymuszanie pierwszeństwa to zły pomysł to usłyszałem żebym sp….
    Powtarzam przyzwoity komplet światełek 15zł…

    Kolejny przykład to dziewoja na swym miejskim krążowniku która ciemna zasuwała i…. o mało nie spotkałem się z nią jadąc rowerem.
    To że ja ją zauważyłem stosunkowo późno to drobiazg. Ale ona mnie nie widziałem i tuż przede mną ominęła dziurę ładując się pod koła….
    Przerażona stanęła i patrzy nie wie co powiedzieć więc pytam czy widzi gdzie jedzie…. A ona że nie bo wypatruje dziur a nie ma lampy….

    No tu by trzeba do tych 15ł dołożyć kolejne 10 na baterie w połowie sezonu (od końca września stała się zaledwie świecidełkiem bo prądu jej brakuje) gdyż ta sama lampka daje na tyle dużo światła żeby nie trzeba było jechać z nosem w ziemi choć na pewno coś lepszego było by wskazane dla komfortu.

    Czy coś się stało? Nie po raz kolejny i potem setny. Tylko po co próbować?
    Bezpieczeństwo to też to żeby kierowcy nie musieli nas wypatrywać.
    Bezpieczeństwo to to żeby pieszy nam nie wlazł pod koła przypadkiem bo na s nie zauważył.
    Bezpieczeństwo to to żeby kierowca pieszy czy rowerzysta jechał bez ciągłego stresu skąd mu jaki batman wyskoczy.
    Bezpieczeństwo to to żebyśmy nie dojeżdżali zmęczeni nadmiarem skupienia z powodu ciemnoty i głupoty innych na drodze.
    Bezpieczeństwo to to żebyśmy nie jechali ulicą nie widząc kompletnie nic na asfalcie.

    Koszt? 15zł. Nawet nie trzeba ściągać nikt nie chce kraść. A jak ktoś się boi to 1,5 i jakąś kropelko podobną masę można wcisnąć na uchwyt i będzie bezpieczna inwestycja w bezpieczeństwo i komfort jazdy swój i innych.

    A teraz reszta kampanii.
    Więc ja jak mogę to zwracam uwagę wszelkiego rodzaju debilom.
    W strefie zamieszkania i kierowcom i rowerowym piratom mającym w głębokim poważaniu pieszych.
    Jak jedzie ciemny samochód po zmroku to większość gościa wyruguje aż zaświeci światła. A przecież go widać :) I on widzi….
    I jakoś wszyscy mają o takim ciemnym niepochlebne zdanie pomimo że pewnie zapominalski tylko a nie jak wielu rowerzystów mający gdzieś.

    Kolejny artykuł pod tytułem „bo kierowców się nikt nie czepia a rowerzystów tak” jest BEZSENSU i tylko szkodzi. I jest nieprawdziwa.

    Jak sobie wyobrażasz powiedzenie kierowcy cokolwiek?
    Przecież promocja roweru jako środka transportu „uspołeczniającego” wynika właśnie z tego faktu ze rowerzyście możesz nawtykać jak zachowuje się jak ciemnota a do kierowcy o wiele trudniej dotrzeć.

    Kierowcy są ścigani i wiem że za słabo nad czym boleję zarówno jako rowerzysta jak i jako kierowca ale nie róbmy sobie żartów i nie hodujmy takiego samego bezhołowia wśród rowerzystów jakie było i wciąż jest wśród kierowców.
    Skoro kierowcy są tacy źli to po co do nich równać?
    Nie rozumiem takich lamentów.

    „Hmm, nie myślałem nawet o jeździe bez świateł, ale z wrodzonej przekory postanowiłem resztę trasy odbyć bez zapalonej przedniej lampki.”

    BRAWO!!! Poważne podejście do sprawy.
    Na złość mamie odmrożę sobie uszy…

    Wiesz jak się nazwywa buraka któremu jak sie zwruci uwagę ze jeździ autem niebezpiecznie robi to dalej?
    Wiesz jaka jest rużnica miedzy taki za kierownicom a na rowerze?

    Taka ze ten drugi ma statystycznie mniejsze szanse kogoś zabić….
    Ale problem w tym ze nadal może kogoś zabić albo z siebie zrobić warzywko które będzie ciężarem dla innych.
    Co gorsza promuje i ugruntowuje pogląd ze rowerzyści to hołota.

    W imię czego?
    Infantylnej przekory?
    Zaoszczędzonych paru zł ?

    Sorry Kameleonie jeśli cię uraziłem ale jak czytam takie teksty to zastanawiam się czemu autor dywersyfikuje sprawę roweru….
    Z jednej strony świetlana masa krytyczna prośba o oświetlone rowery na budżetowej masie a z drugiej taki wpis rozgrzeszający ciemnych i pośrednio promujący pogląd ze światło na rowerze to bezsensowna fanaberia.

    • lukasz

      Tez ostatnio uslyszalem „Gdzie masz kurwa swiatlo” od nomen omen nieoswietlonego pijaczka:-) Oczywiscie pojechalem dalej ale przyznalem mu po cichu racje choc tylko jechalem na rowerze 500m do sklepu, a ze w moim zlapalem flaka to wzialem zony, ktora w nocy nie jezdzi i nie ma oswietlenia…

      Niby nic sie nie ma prawa stac na tym odcinku, ale jednak jazda bez swiatel moze byc niebezpieczna.

      Auto jadace bez swiatel po oswietlonej obwodnicy albo ATW jest rowniez doskonale widoczne, mimo wszystko jest obowiazek jazdy na swiatlach i kierowcy „mowia” innym kierowcom „gdzie masz kurwa swiatla” migajac lampami…:-)

      Jako pieszy tez chodze z latarka, w szegolnosci gdy poruszam sie po drodze bez chodnika i pobocza. Tak wiem, ze to kierowcy maja uwazac bardziej, ale jakos im nie ufam wiec wole sam zadbac o wlasne bezpieczenstwo!!:-)

      A rowerzystom goraco polecam kupienie mocnego siwatelka, bo nie dosc ze lepiej jest sie widocznym, to przedewszystkim widzi sie po czym sie jezdzi, a nie jezdzi niemalze po omacku:-)

  • pinkdotR

    Wcale nie bezsensowne paplanie, bo pokazujące jak skutecznie pomieszano ludziom w głowach i odwrócono uwagę od potrzeby zmiany zachowań głównych sprawców wypadków.

    Jeden przypadek:

    Jadę po zmroku rowerem oświetlony jak zawsze: dobra lampka na dynamo z przodu, równie dobra z tyłu (obie z podtrzymaniem na postoju), dodatkowa lampka migająca pod siodłem, odblaski na obu lampach, na pedałach, na torbie na bagażniku, na torbie podsiodłowej, na kasku, na opaskach na spodnie, na oponach i na szprychach. Dojeżdżam do skrzyżowania prostopadłego, sygnalizuję skręt w lewo, dojeżdżam do środka jezdni i czekam, bo jadą samochody z przeciwka. Pierwszy z nich zwalnia i sygnalizuje skręt w lewo więc ruszam a tu nagle gościu gasi kierunkowskaz i jedzie prosto. Już wiem, że mnie trzaśnie. Upadam jakoś szczęśliwie i kończy się bez obrażeń oraz zniszczeń. I co mi po całym tym oświetleniu, skoro w ogóle na mnie nie patrzył? Nie istniałem dla niego aż do momentu zderzenia.

    Nie, nie wyrzucę ani nie zgaszę lampek ale przyczyna niebezpieczeństwa na drogach leży zupełnie gdzie indziej i będzie dalej tam leżeć i się rozwijać, bo nikt o niej nie mówi a o lampkach rowerzystów owszem.

    • Krzysztof Kozłowski

      Bardzo mi przykro że cię to spotkało ale nie mieszajmy różnych spraw.
      To co opisałeś przytrafia mi się średnio z dwa trzy razy w mc jak jadę autem.
      Z światłami i nie malutkim.
      Jadąc rowerem wiem że bezmózgie lemingi zmieniają zdane i nie myślą ze to co zasygnalizowali może zmylić innych albo wprost to mają w nosie. Ale tak samo mi potrafił rowerzysta zasygnalizować skręt i pojechać prosto.

      Bezsensownym paplaniem nazwałem ten wpis bo nie przybliża nas on do oprawy bezpieczeństwa.
      Nie mówienie o oświetleniu rowerów odbije się nam czkawkom taką samą jaką odbijają się lata zaniedbań w wychowaniu kierowców.
      Lata gadania ze ograniczenia są złe a fotoradary służą wyciąganiu pieniędzy od biednych kierowców.

      Ja jeżdżąc bardzo dużo nie raz i nie dwa zauważam ciemnych rowerzystów później niż bym chciał. Skutkuje to czasem gwałtowniejszym niż bym chciał hamowaniem czasem tylko zdenerwowaniem ale zawsze głupim i niepotrzebnym zmniejszeniem bezpieczeństwa mojego i rowerzysty.
      Bardzo niefajne są sytuacje w których rowerzysta jadący wzdłuż głównej ulicy ddr oddalonym i ciemnym wlatuje na przejazd a jest nie oświetlony.

      Takie przegadywanie się kto jest biedniejszy z jakiego powodu hoduje grupy rozgrzeszające się z łamania przepisów. Wiec można nagłaśniać grzechy kierowców ale nie należy krytykować równoczesnego nagłaśniania grzechów rowerzystów.

      Tu przykłady na totalną ignorancję w kwestii przepisów Przepychanie się między pieszymi? Gwałcenie ich? Przelatywanie obok bram?
      To dokładnie tak samo bagatelizowane przez wyznawców takiej jazdy sprawy jak światełka.
      Tłumaczenia? Warto posłuchać. Bo innych nie ukarali…. Bo inni…
      Podejście rowerzystów do pieszych analogiczne jak parkujących w poprzek samochody kierowców

      Trzeba na równi czepiać się światełek u rowerzystów jak i prędkości u kierowców ale i przestrzegania strefy zamieszkania a raczej norm tam panujących przez jednych i drugich.

      Stwierdzenie ze czepianie się mniejszego wykroczenia jest bez sensu bo większe jest ścigane z małą skutecznością jest absurdalne.
      Mówienie że nie ma sensu edukować z możliwie dużym naciskiem nowej grupy komunikacyjnej bo stara kadra jest tępa jak stołowe nogi też zakrawa schizofrenie.

      Nie dajmy się zwariować.

      Ten tekst jest jakby wypisz wymaluj kalką kierowcy złapanego za przekroczenie prędkości.
      „a czemu tamtych dwóch przede mną nie zatrzymaliście tylko mnie….”

      Mały „jasio” zamiast się cieszyć ze jemu nie pozwolili zrobić komuś albo sobie krzywdy i zniszczyć życia i swojego i innych wyciągnąć wnioski i się poprawić bardziej ubolewa nad tym ze ktoś inny dalej będzie debilem a on już nie będzie mógł….
      Potem skupi się nad tym jacy to policjanci niedobrzy bo innych nie złapali a jego tak. Biedny będzie się czuł pokrzywdzony bo on przecież tylko o 20 przekroczył a inni o 40….

      Chciałbym żeby środowisko rowerowe wyznaczało poziom poprzeczki a nie równało do dołu. Chciałbym się móc z takim środowiskiem w pełni i z dumą utożsamiać.
      A niestety pisanie „bo oni a przecież są niebezpieczniejsi” jest równaniem w dół.

      BĄDŹMY DO JASNEJ CIASNEJ IDEALNI, SUPER BEZPIECZNI I UPRZEJMI NA PRZEKÓR KIEROWCOM. NA ZŁOŚĆ IM….
      WYZNACZAJMY STANDARDY!

      Bo na razie to statystyki pokazują że choć statystycznie mniej szkodliwi to wcale nie mniej durni od kierowców jesteśmy.

    • normalny

      Nie mniej jednak lepiej być oświetlonym, aniżeli nie. Bez podstaw bezpieczeństwa nie ma znaczenia uspokojony ruch, gdy kierowca nie zauważy nas w porę to dostaniemy strzała z prędkością 10-20 km/h a stanie się tak, gdyż same ograniczenia prędkości niczego nie zmieni. I jeśli nie zwiększy się liczba rowerzystów, to nadal będą niezauważalni, gdyż ruch uliczny działa na zasadzie dżungli( i nie mam tu na myśli prawa silniejszego). Większość jego uczestników jest traktowana jako zagrożenie, na które trzeba uważać i jeśli nie jest ono powszechne to nikt na nie zwraca uwagi.

  • Marek

    Rowerzyści to w większości bezczelna, arogancka, niewychowana, roszczeniowa, bezmyślna, nieznająca przepisów grupa poruszająca się po mieście. Notoryczne jeżdżenie bez świateł, bez elementów odblaskowych, brak zdrowego rozsądku, brak znajomości zasad ruchu drogowego, przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych, jeżdżenie po chodnikach w miejscach gdzie im nie wolno, często niebezpiecznie slalomem między pieszymi – to tylko główne grzechy tych osób. Jeśli ktoś zaprzeczy, to znaczy, że jest ślepy, albo perfidnie kłamie. I żeby nie było, kierowcy też maja sporo na sumieniu, ale to z rowerzystów nie wiedzieć czemu robi się „pokrzywdzone niewiniątka”.

    • zibi22

      Zgodzę się z tym że nie znająca przepisów. Ale powiem Tobie, że ja przepisy ruchu drogowego mam w jednym palcu. Czytam wszystkie nowelizacje, ale z moich obserwacji wynika, że kierowcy aut znają przepisy w równym stopniu co rowerzyści. Obejrzyj Marka Dworaka „Jedż bezpiecznie”. Przecież tam prawie nikt nie wie co to wyprzedzanie i jest zdziwiony jak dostaje 10 punktów za wyprzedzanie na przejściu na drodze dwupasmowej. Zapytaj znajomych kierowców czy wiedzą jaki manewr wykonali jadąc lewym pasem i przód ich auta minie zderzak auta jadącego po prawej stronie? Zdziwisz się odpowiedziami. Ja zrobiłem test i tylko 5% poprawnych odpowiedzi. Więc nie chrzań mi o znajomości przepisów.
      Zapytaj pieszych czy wiedzą że od listopada tego roku weszła w życie ustawa nakazująca im używania odblaskowych elementów na nieoświetlonych drogach.

      A jak ty znasz przepisy??

    • lukasz

      Juz wylales swoje zale?:)

      Rowerzysci to taka sama grupa poruszajaca sie po miescie jak kazda inna. Piesi, rowerzysci, kierowcy zachowuja sie statystycznie tak samo bezczelnie, arogancko, niewychowanie, roszczeniowo, bezmyslnie, tak samo nie znaja przepisow ruchu drogowego, popeniaja wykroczenia, wymuszaja pierwszenstwo, stwarzaja niebezpieczenstwo.

      Nie ma jednej winnej wszystkiemu grupy, choc niestety wiekszosc osob stara sie ta latke przypiac rowerzystom. Typowe ludzki zachowanie czyli odrzucanie wlasnej winy i nieudolnosci i przypisywanie jej komu innemu, najlepiej mitycznemu UKLADOWI. W ruchu drogowym tym UKLADEM sa rowerzysci.

      Jak chcemy to zmienic to proponuje zaczac od siebie, tak zeby nikt nam nie mogl zarzucic powyzszego, niewazne do ktorej grupy przynalezymy.

      Marku czy mozesz z reka na sercu powiedziec, ze nie bywasz na drodze czasem bezmyslny, arogancki, nie popelniasz wykroczen, nie lamiesz przepisow i nie stwarzasz sytuacji niebezpiecznych?

      Ja nie moge, choc sie staram, ale jestem tylko czlowiekiem wiec bledy popelniam i bede popelnial. Grunt, ze zdaje sobie z tego sprawe w przeciwienstwie do Ciebie.

  • Zeb

    kameleon, patrząc po tych wszystkich wpisach trafiłeś w sedno, a nawet uderzyłeś w stół

  • Michał Pe

    Krzysztofie, popełniłeś świetny komentarz, sądzę że to on powinien znaleźć się na głównej stronie. A reakcja kameleona na zwróconą uwagę o wyłączonej lampce po prostu dziecinna. Do końca nie wiem co ten wpis ma w ogóle promować, bo na pewno nie poprawę bezpieczeństwa rowerzystów na drogach.

    Kameleon piszesz: „Nie wypuszczam się po zmroku bez lampek i nawet jestem skłonny się zgodzić, że brak świateł jest jakimś problemem. Sęk w tym, że w kontekście bezpieczeństwa „problem” ten lokuje się na skali ważności zdecydowanie poza pierwszą dziesiątką. Sam za siebie przemawia fakt, że wciągu ostatnich 6 lat brak w Krakowie wypadków z winy rowerzystów nie posiadających oświetlenia.”
    W ciągu 6 ostatnich lat w Krakowie nie było wypadku z winy nieoświetlonego rowerzysty, ale co to dokładnie znaczy? A ile było wypadków z winy oświetlonego rowerzysty? Więcej niż 0? Hurra, zacznijmy jeździć bez oświetlenia, będziemy mieć większe szanse na przeżycie w miejskiej dżungli, fuck logic.

    I najważniejsze: DO ILU WYPADKÓW NIE DOSZŁO, PONIEWAŻ ROWERZYSTA BYŁ OŚWIETLONY? Tego statystyki niestety nie podają.

    Ja zinterpretowałem ten tekst jako skargę rowerzysty, który czuje się „zaszczuty” przez innych użytkowników chodników i dróg ( pieszych i samochodziarzy) i który chce się poskarżyć na publicznym forum jako to świat zły i niedobry. Natomiast jeśli wszedłby tutaj jakiś rowerowy casual co to wsiada sobie na rower w weekend bo ładna pogoda jest to czemu nie, to on czytając ten tekst może go zrozumieć zupełnie inaczej.

    No offense, ale ten tekst imo nie powinien się znaleźć w dziale „bezpieczeństwo”, nie ma nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa DLA ROWERZYSTÓW, a o to chyba nam wszystkim chodzi, prawda.

  • Malachiasz

    Czy oświetlenie gwarantuje uniknięcie wypadku? Jasne, że nie, ale oświetlony rowerzysta to bezpieczniejszy rowerzysta i to nie ulega wątpliwości.

    Sądzę jednak, że nie oto chodzi autorowi. Wyobraźcie sobie sytuację, że na osiedlu mieszkalnym grasuje szajka złodziejów, którzy codziennie okradają mieszkania. Czy byłoby w porządku gdyby policja poświęcała 30 min dziennie na łapanie złodziejaszków, a 10h dziennie na zwracaniu uwagi mieszkańcom, że:
    -zamknęli drzwi na jeden zamek, a nie na dwa
    -zostawili uchylone okno
    -nie umówili się z sąsiadem, że będą nawzajem obserwować swoich mieszkań
    -nie podłączyli systemów alarmowych
    -itd…
    ?
    Oczywistym jest, że przy zastosowaniu wszelkich wyżej wymienionych czynności, ilość kradzieży spadłaby, ale czy naprawdę problemem jest zachowanie mieszkańców, czy jednak grupa złodziejaszków? Na co powinno się położyć zatem większy nacisk?

    Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku nieoświetlonych rowerzystów i jadących z nadmierną prędkością kierowców samochodów. Ludzie nie giną od braku lampki na rowerze, tylko od uderzenia 1 tonowej puszki stali, rozpędzonej do 70 km/h, więc to z tym czynnikiem powinno się walczyć „10h dziennie”. Na rowerowe lampki można wówczas poświęcić te „30 min dziennie”.

    • VAT

      Bardzo dobrze powiedziane.

  • kameleon

    @K. Kozłowski, @Marek, @Miachał Pie: Pała za czytanie ze zrozumieniem. Kto tu twierdzi, że dobrze jest jeździć bez świateł? Kto mówi, że światła są nieważne czy zbędne? Przeczytajcie sobie Panowie ponownie, a potem może jeszcze parę razy.

    Problem w tym – jak dobrze zauważył Malachiasz – że totalnie odwrócone zostały proporcje w debacie oraz aktywności SM i Policji co do spraw wpływających na bezpieczeństwo. Skoro Policja, „eksperci”, a także jak się okazuje również zwykli ludzie itd. tak aktywnie uczulają na problem lampek. Czy to znaczy, że wszystkie ważniejsze problemy bezpieczeństwa zostały załatwione? A nie, sorry, tak się składa że w przyszłym roku znów zginie małe miasteczko, bo banda debili interpretuje znaki ograniczeń prędkości jakby oznaczały prędkość minimalną.

    @K. Kozłowski: nie wiem czy jest taka opcja, ale będę postulował u adminów, żeby skrócili długość wypowiedzi w komentarzach. Bełkot.

    • Krzysztof Kozłowski

      @Kameleon a gdzie ja napisałem że napisałeś?
      :) To co teraz ty dostajesz pałę?
      Skoro piaskownicę juz załatwiliśmy to do rzeczy.

      Ma ma żadnego odwrócenia proporcji!
      Tylko wy se interesujecie sprawami rowerowymi obracacie się w tym środowisku i czytacie nieraz setny przedruk tego samego art.
      No chyba ze odwróceniem proporcji nazwiecie „świetlaną masę krytyczną”
      A to wtedy przepraszam trzeba było zrobić anty prędkościowa żeby proporcji nie odwracać….
      Tylko czy do kierowców by dotarło?

      Kampanii kierowanych do kierowców jest sporo są też programy od wszelkiego rodzaju piratów i drogówek poprzez „jedź bezpiecznie” czy jazdę polską.
      I co więcej efekty są i są bardzo widoczne. Choćby w tym że jak na wiosnę zatrzymywałem sie na dwupasmówce to prawie nigdy ten z drugiego pasa nie stawał a teraz w większości wypadków staje.

      Więc lament że biednym rowerzystom ktoś zwraca uwagę jest głupi szkodliwy i niepotrzebny. Jest to wprost lament nad świadomością (powoli sie rodzącą) drogową. To że dwie osoby ci na 30m zwróciły uwagę powinno być dla ciebie radością z powodu ich świadomości i nie mania w D.

      A to ilu ciemnych jeździ po ulicach pokazuje że te akcje nie są przesadzone bo do wielu nie dotarły. I wraz ze wzrostem iloci rowerzystów ciemni zaczną stanowić realny problem więc nawet przesadna edukacja ma sens właśnie teraz.

      Problemy z kierowcami wynikają z tego ze 25 lat temu zaniedbano edukację.
      Czy w związku z tym mamy popełnić ten sam błąd z rowerzystami?
      Jak wzrośnie udział rowerzystów w przejazdach do 25% w mieście w miesiącach „wczesno ciemnych” i połowa „zapomni światła” to będzie fajnie?

      I Ty i @Malachiasz powinniście się zastanowić czy zażyło się wam kiedyś na drodze ostatniej chwili zobaczyć ciemnego rowerzystę i musieć odbijać na lewy pas. Jak się jeździ tylko po centrum Krakowa to jest problem który może się wydawać rozdmuchany ale już jak ostatnio jechałem koło łęgu to taka ciemna masa pomimo ze w mieście kompletnie była niewidoczna.

      Budujesz takim głosem obraz biednego pokrzywdzonego rowerzysty.
      Rowerzysty szczególnie nękanego.
      Budujesz obraz jakoby kampanie kierowane dla rowerzystów miały jakiś priorytet i były częstsze niż dla kierowców.
      TO że tak twierdzisz pokazuje jak mało widoczne są kampanie.
      Docierają w większości do ludzi świadomych i zainteresowanych.

      Chcę ci tez zwrócić uwagę ze jest olbrzymi opór społeczny przeciwko egzekwowaniu bezpiecznych zachowań.
      Tak jak kierowcy bredzą ze fotoradary służą „wyciąganiu pieniędzy” tak ty płaczesz że jak nie zaświeciłeś światełka zostałeś upomniany (pomijam jakość tego upomnienia )

      Kolejne utyskiwanie że kierowcom nie zwracają uwagi…
      Wiesz o tym? Łamiesz przepisy jeżdżąc autem że masz wiedze na temat tego jak ludzie reagują? Parkujesz w poprzek chodnika?
      Ja zwracam uwagę. Widziałem nie raz i nie dwa jak ludzie opierniczali buraka za kółkiem…
      Od jakiegoś czasu bardzo często widzę policję zajętą nagradzaniem głupoty kierowców.

      Wiesz co łączy tych wszystkich ludzi którym sie zwraca uwagę?
      SĄ CIĘŻKO OBURZENI BO PRZECIEŻ „ONI TYLKO” A INNI SĄ TAAAAAACY NIEBEZPIECZNI.

      I wiesz co?
      Należało ci się to co pierwszy burok ci powiedział…

      A wiesz czemu?
      Bo zachowałeś się w odpowiedzi na jego chamstwo idiotycznie.
      Pierwszy raz nie włączając światła
      Drugi raz chwaląc się tym tu
      Trzeci raz robiąc z tego powód do krucjaty.
      Czwarty utyskując ze świadomość społeczeństwa choć w jednym aspekcie rośnie szybko a ludzie nie są obojętni.

      A było krzyknąć „dzięki zapomniałem” i włączyć.
      Efekt był by taki że burakowi by się jedynie mogło głupio zrobić z tego powodu że zachował się jak burak. Może następnym razem tylko by dał znak że „zapomniałeś światła”?

      I jeszcze ci zwrócę uwagę na twoją 100% pewność że pieszy zginie od kołami auta a nie roweru….
      Typowa ignorancja drogowa i nie dopuszczanie faktów.
      Było już kilka przypadków kiedy to rowerzysta SKUTECZNE przejechał pieszego. Jak pieszy wyjdzie pod ciemnego (zresztą każdego rozpędzonego) cichego rowerzystę ma spore szanse już nie wstać.
      Wszystkich którym palce już się rwą żeby mi napisać że przecież samochody zabijają więcej osób proponuję udać się do rodziny tego zabitego przez rowerzystę i zapytać czy przyniosło im to ulgę że to statystycznie bezpieczny rowerzysta zabił im bliskiego a nie kierowca samochodu.

      • Jakub

        Też uważam, że twoje komentarze są stanowczo za długie, już dawno przestałem je czytać (w tym i ten, pod którym opowiadam).

  • Adam Łaczek

    Winny jest efekt potwierdzania

    • Krzysztof Kozłowski

      Adamie a krzyczałeś kiedyś na kierowcę który ci przed nosem przejechał?
      I jaki efekt?
      Tak coś czuję że bez megafonu ani rusz…
      Rowerzystom się obrywa z powodu dla którego tak cenicie rower :)
      Nie odcina nas od otoczenia i jak kogoś wkurzymy naruszeniem jego prawa do drogi to może nam to łatwo przekazać.

      Widziałem już gościa dającego drugiemu za zajechanie „w pysk”
      I starszego pana który rozwalił laską lusterko bałwanowi który mu przed nosem przejechał. „Karne kutasy” w ilości kilku na szybie też już widziałem i piękną rysę na kilku „zaparkowanych w poprzek” autach
      Wiec to nie tak że kierowców nikt nie tyka.
      Ale jednak puszka utrudnia dotarcie…

      Parę razy jak podjeżdżałem rowerkiem żeby zapytać delikwenta co nim kierowało to zamykali wszystkie szyby i udawali ze mnie nie widzą…
      Co im zrobię? Mam wybić szybę?

      Po prostu czy nam się to podoba czy nie na rowerze nie jesteśmy anonimową masą żelastwa a konkretną osobą z krwi i kości z twarzą.

      Najnormalniej
      „Jest komu …… powiedzieć”
      To część mówi…

      I naprawdę nie ma znaczenia jak bardzo niebezpieczne jest w skali globalnej nasze przewinienie a jak bardzo naruszyliśmy czyjś spokój.
      Starsi ludzie boją się lawirującego chodnikiem rowerzysty bo boją się wypadku. A taranujące drogę auto to tylko przeszkoda.

      Dla wielu ciemny rower będzie śmiertelnie niebezpieczny bo najnormalniej ich zaskakuje jak dochodzą do ulicy. Będzie bardziej niebezpieczny niż debil w aucie jadący setką bo tego drugiego łatwiej im dostrzec/usłyszeć/i bardziej się go spodziewają.
      Statystyki nie mają tu znaczenia a chwilowe poczucie bezpieczeństwa.

    • kameleon

      Tak, to na pewno istotny element.

    • kameleon

      Trzeba jeszcze tylko postawić pytanie: kto wykreował w ludziach takie przekonanie?

  • Paweł Krzyżanowski

    Teraz podobno śmiertelne zagrożenie stanowią nieoświetleni rowerzyści, a jeszcze niedawno byli to pijani rowerzyści. Czekam, kiedy będzie medialna nagonka w telewizji śniadaniowej i w wiadomościach na trzeźwych rowerzystów jeżdżących na światłach, ale za to bez kasków.

  • Mariusz

    Nieoświetlony rowerzysta jest niestety zagrożeniem nie tylko dla samego siebie ale także dla innych rowerzystów.
    To samo z rowerzystami korzystającymi z czołówek lub innych ośleplampek.

    To, że kogoś przejedzie samochód bo był nie oświetlony niespecjalnie mnie interesuje jego ryzyko. Jednak jeśli ktoś ryzykuje zdrowie lub życie innych, ze swojej głupoty to już nie ma przebacz.

    Generalnie najgorszy jest tandem z przodu ośleplampka z tyłu cichociemny który akurat chce wyprzedzić oślep lampkę w trakcie mijania drugiego rowerzysty z naprzeciwka.

    Wystarczy sobie pojeździć w nocy trochę bulwarami od mostu kotlarskiego do stopnia Dąbie by przekonać się jakie czasami są tam chore akcje.

  • Ja miałem dziś jeszcze lepszy numer: koło 9 rano, na skrzyżowaniu Mazowieckiej i Alej, stałem sobie na początku kolejki czekając na zielone. I jakaś przechodząca przez pasy babka (piesza) pouczała mnie, że mam włączyć oświetlenie. Białe z przodu, czerwone z tyłu. Pouczała i pouczała.

    Co ciekawe (zauważyłem to parkując pod pracą) miałem włączone przednie oświetlenie na dynamo (zapomniałem wczoraj wieczorem wyłączyć), ale oczywiście jak stałem, nie świeciło się.

    • kameleon

      No i o tym właśnie mówię. Rowerzysta = śmiertelny wróg ludzkości.

  • Sorry, lubię Twoje teksty, ale ten to wyraz jakiejś totalnie bezsensownej kontestacji, podobnie jak niezapinanie pasów w samochodzie, w imię walki z systemem.
    „Będę jeździć bez lampki bo auta tarasują chodniki”… a może w ramach walki z autami na chodnikach dokonać samospalenia? Równie skuteczne.

    Tak się składa, że jeżdżę na rowerze i samochodem, zdarza mi się też chodzić na piechotę. Rower bez oświetlenia jest zawsze źródłem dyskomfortu dla innych uczestników ruchu, a często też zagrożenia (dla siebie lub innych).

    Jak jadę rowerem, wolę być widoczny dla pieszych i rowerzystów, żeby uniknąć hamowania i siniaków dla siebie i innych, że o widoczności dla kierowców nie wspomnę. Kiedy jadę przez Rynek, specjalnie podnoszę lampkę, żeby świeciła ludzim w oczy, inaczej często mnie nie dostrzegają.

    Kiedy jadę autem i znienacka pojawia mi się nieoświetlony rowerzysta (najlepsi są ci z lampkami z przodu, ale nie z tyłu), to nie myślę „burak”, lecz „samobójca”. Ja go ominę, drugi, trzeci go ominie, a kolejny zabije. Przypominam, że „zawsze tak jeżdżę i nic mi się nie stało” mówią tylko żywi. Pozostałym stawia się ghost bike’i.

    • Krzysztof Kozłowski

      ” Kiedy jadę przez Rynek, specjalnie podnoszę lampkę, żeby świeciła ludzim w oczy, inaczej często mnie nie dostrzegają. ”

      @Maciek O i dziwisz się ze rowerzyści są źle postrzegani?

      Po pierwsze „na Rynku” to ty masz widzieć pieszych. Oni mogą leźć jak chcą gdzie chcą a ty masz BEZWARUNKOWO im ustąpić pierwszeństwa. Tam ONI nie muszą cie widzieć. To ty ich masz widzieć przewidywać i ustępować.
      BEZWARUNKOWO!!!

      Po drugie świecenie świadome komuś po oczach jest jakąś totalną porażką.

      Zresztą tego co napisałeś się zgadzam ale ten fragment kompletnie mnie rozwalił

    • mnie tez swiecenie specjalnie po oczach sie nie podoba. to jest zachowanie niekulturalne. Krzysztof Kozlowski ma racje. Rynek to strefa piesza, wiec to Ty masz uwazac na pieszych.

      a poza tym, to zgadzam sie z kamelonem. w Polsce tzw. „bezpieczniacy” skutecznie przekierowali odpowiedzialnosc za bezpieczenstwo na drogach na potencjalne ofiary – pieszych i rowerzystow, a to kierowcy zabijaja innych i siebie na drogach. dopiero ostatnia kampania KRBRD jest sensowna i apeluje do kierowcow o zwolnienie o 10 km/h.

  • piotr

    Drogi autorze
    Jestem przede wszystkim rowerzystą. Także pieszym, kierowcą oraz pasażerem KM. Dwa kółka, to mój ulubiony sposób poruszania się po mieście, doskonale znam jego zalety i tę formę wybieram najczęściej. Jednakże jestem także pieszym i kierowcą, który dostrzega mnóstwo błędów i idiotyzmów w zachowaniu się rowerzystów na drodze. Jednym z nich jest właśnie brak oświetlenia…

    Bardzo często rowerzystów wieczorami nie widać. Sam się kiedyś przekonałem jak niezmiernie wielkim jest to problemem, gdy wymusiłem pierwszeństwo na takim jednym, który lekko uderzył w mój samochód. O tym, że na drogę, w którą wjeżdżałem, znajduje się rowerzysta dowiedziałem się dopiero, gdy go… usłyszałem. Co ciekawe, rowerzystą był mój sąsiad i po całym zajściu umówiliśmy na piwo rozważając tematy bezpieczeństwa rowerzystów.

    Podobnych historii, gdzie rowerzystów nie widzę o zmroku, o brzasku czy po prostu w nocy jest mnóstwo.

    Uwierz mi, że cholernie ciężko jest dostrzec rowerzystę, nawet w terenie oświetlonym, gdzie jest cieniem, na tle zacienionego miejsca… Gdy dojdą do tego jeszcze światła innych pojazdów taka ciemna plama bez jakiegokolwiek oświetlenia jest absolutnie niewidoczna. Błogosławię natomiast pomysł producentów odzieży, bo odblaskowe wstawki robią wręcz genialną robotę, gdzie szybko dostaję sygnał „coś tam jest”.

    Podobny problem występuje z pieszymi, którzy poruszają się po ulicach. Sam niejednokrotnie mam wrażenie, że piesi myślą jak sześciolatkowie „skoro ja cię widzę, to ty mnie też widzisz”. Podobna historia jak z rowerzystami, z tą różnicą, że rowerzysta porusza się znacznie szybciej od pieszego.

    I pamiętaj też jedną kwestię, którą przyzna mi chyba każdy rowerzysta poruszający się także samochodami. Jadąc rowerem masz znacznie lepszą widoczność. Jesteś wyżej i niczego nie ma pomiędzy Twoimi oczami a ewentualną przeszkodą. Kierowca ma w najlepszym przypadku szybę, słupek pomiędzy przednią szybą i drzwiami. Wspomniane szyby wystarczy, że mają lekkie zacieki również cholernie ograniczają widoczność.

    Jeśli nie zgadzasz się z powyższymi argumentami zapraszam na wieczorną przejażdżkę samochodem, zobaczysz wtedy o czym mówię. Weźmiemy też kogoś z rowerem i zobaczysz jaka różnica jest ze światłem, bez czy ze światłem i odblaskami.

  • barklu

    Bardzo dobrze, że ludzie zwracają uwagę rowerzystom. Powinni nie tylko na oświetlenie, ale i np. na jazdę po chodniku. Jakby każdy zwracał rowerzyście uwagę, to w końcu by mu się znudziło i zacząłby jechać zgodnie z przepisami.

    I wracając do świateł, przykład z przedwczoraj. Podczas powrotu z pracy wypaliła mi się żarówka z tyłu, w związku z czym część trasy przejechałem nieoświetlony (o czym nie wiedziałem). Dlaczego do jasnej cholery nikt mi nie zwrócił uwagi? Żaden kierowca nie zatrąbił? Żaden mijany pieszy nie krzyknął? W kieszeni miałem zapasową lampkę bateryjną, którą tylko wystarczyło powiesić. Podobnie parę razy widziałem rowerzystów, którym tylne światło zasłaniała np. długa kurtka albo bagaż na bagażniku. Zwracałem uwagę i dziękowali.
    Jak jedzie samochód bez świateł, to się mu mruga, bo uznaje się, że kierowca zapomniał. Dlaczego wobec rowerzystów stosuje się „domniemanie winy” i nie informuje o brakach w oświetleniu?

    • lukasz

      Mam nadzieje barklu, ze rownie gorliwie zwracasz uwage kierowcom, ktorzy lamia przepisy. Tak zeby bylo sprawiedliwie. Wkoncu im sie znudzi lamianie przepisow i zaczna jezdzic zgodnie z przepisami!!:-)

      A tak pozatym to masz racje, ze normalne zwrocenie uwagi jest jak najbardziej na miejscu. Czego nie mozna powiedziec o tym co ostatnio uslyszalem jadac do sklepiku osiedlowego 400m: „Gdzie masz kurwa swiatla”, od lokalnego pijaczka zataczajacego sie srodkiem jezdni, oczywiscie bez zadnego odblasku na ubraniu:-)

      I nie chodzi mi o usprawiedliwianie siebie, bo swiatelko miec powinienem rzecz jasna:-)

      • Krzysztof Kozłowski

        Dzisiaj widziałem pieszego zwracającego uwagę kierowcy na brak świateł…
        Z miny i późniejszej mowy ciała można było odczytać że nie miał najlepszego zdania o kierowcy który kompletnie nie załapał oc do niego macha ten człowiek…

        Jeszcze trochę i może zbudujemy społeczeństwo obywatelskie dbające o swoje podwórko.
        Oczywiście gdyby SM i Policja reagowały na zgłoszenia w czasie akceptowalnym było by łatwiej budować prawidłowe zachowania.

        Dla przykładu jak pracowałem na Lea zastawiali nam notorycznie wjazd. SM potrzebowała 45min żeby się zjawić. I wprost kiedyś jeden ze zdziwieniem się mnie zapytał „to jeszcze nie odjechał czy następny stanął”
        Jak już nie było delikwenta to się ciskali żeby nie wzywać ich na darmo…

        To było dobrze ponad 10 lat temu…
        Jednak teraz jak się dzwoni na SM to zapal do pracy jest jeszcze mniejszy niż wtedy.

      • zeralda

        Jak byś mu dawał od czasu do czasu parę groszy na browara tobyś usłyszał – Après vous, szanowny Kierowniku…. ;-)

  • Marek

    A ja powiem, że wczoraj ok. godz. 16.30 widziałem wzorowego rowerzystę. Miał ubrane odblaskowe elementy na spodniach i kurtce, włączone, wyraźne oświetlenie roweru i na przejściu dla pieszych przy al. 29-listopada (przy estakadzie) przeprowadzał rower. I czy to tak trudno żeby wszyscy tak postępowali zgodnie z przepisami? Od razu odbiór społeczny rowerzystów byłby lepszy.

    • zibi22

      Pewnie to Pan Marek Dworak wybrał się na przejażdżkę rowerem.
      Wczoraj spodziewając się silnego wiatru zamieniłem rower na KM. I powiedziałem sobie nigdy więcej. Bilety kosztowały mnie 10 złotych. Tramwaj linii 22 zepsuł się na Starowiślnej. Przy powrocie znów awaria i marznę na przystanku 20 minut.
      Niemniej jednak dyskusja jest o tym, że zwraca się uwagę na to że urzędnicy skupiają się na problemach, które nie są najważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa. Bo przecież dużo łatwiej zrobić akcję medialną typu wręczanie kasków przez policję czy jakiś marketingowy spot typu „używaj świateł” niż wymalować gdzieś pas dla rowerów. Jedyna nadzieja w Uni Europejskiej, że narzuci jakiś obowiązek tworzenia przyjaznego miasta, bo mam wrażenie że nasze władze są na to zbyt tępe.

      • Marcin

        Mam takie same doświadczenia kiedy przesiadam się na tramwaj. Zwłaszcza nie mogę zrozumieć dlaczego pojedyńcze samochody mogą blokować tramwaj na parę metrów na trasie Bagatela-Bronowice. Nawet na torach są wydzielone pasy do lewoskrętów, gdzie jeden kierowca może przyblokować tramwaj z 200 pasażerami w środku na minutę. Dziękuję, wolę jechać rowerem albo samochodem jeżeli z jakiś powodów nie mogę rowerem.

    • Marcin

      @Marek, jeździsz na rowerze czy teoretyzujesz? Bo jeżeli to drugie, to szkoda czasu na akademickie rozważania. Zdobądź trochę praktyki. A jeżeli to pierwsze – to podziwiam. Na codzień musisz nadrabiać wiele kilometrów i poświęcać dużo więcej czasu na przejazd z jednego miejsca na drugie niż większość pozostałych rowerzystów. „Postępowali zgodnie z przepisami to odbiór społeczny rowerzystów byłby lepszy”. Oczywiście że nie. Rowerzyści wzbudzają negatywne odruchy nie dlatego że łamią przepisy. Kierowcy i piesi łamią je w takim samym stopniu, a jednak takich emocji nie wzbudzają. Powód niechęci do rowerzystów jest prosty. Kierowcy i piesi podzielili przestrzeń publiczną między siebie. A tu nagle rowerzyści probują wykroić jakąś przestrzeń z tego dla siebie, przy okazji zabierając przy tym innym. Ból jest naturalny i zrozumiały.

      • Krzysztof Kozłowski

        „Kierowcy i piesi łamią je w takim samym stopniu, a jednak takich emocji nie wzbudzają”

        :D
        A jakże nie jak tak…
        Kwestia tylko którą grupę zapytasz.
        Tu kierowcy są wyklęci i to nie tylko ci łamiący przepisy…
        Gdzie indziej piesi a wśród zagorzałych użytkowników KM i butów do odstrzału się nadają wszyscy inni.

        Najweselsze jest to że kierowca i rowerzysta będą pomstować na pieszych a jak staną się pieszymi będą pomstować na kierowców i rowerzystów…

        Najładniejszy obrazek jaki widziałem to facet który po bezceremonialnym zastawieniu chodnika kilkadziesiąt metrów dalej musząc sie przeciskać koło auta takiego samego barana jak on pomstował głośno „jak ci ludzie parkują”
        Jak mu zwróciłem uwagę że dokładnie tak jak on….
        Usłyszałem że ja nic nie wiem o jeździe i parkowaniu bo młody jestem i mało jeżdżę i on stanął dobrze….
        (idąc z komputerem pod pachą musiałem uprawiać ekwilibrystykę koło jego auta)

        Krótkowzroczność głupota czy może tylko przekonanie o własnej doskonałości która sprawia że każde buractwo własne postrzega jako zachowanie ok a cudze prawidłowo?
        Znam osoby które są bez mała „moralnymi ideałami” a jak wsiądą do auta jadą tak że siąść i płakać pozostaje. Może to tylko nie umiejętnosć?