Zaproszenie na Budżetową Masę Krytyczną

Zaproszenie na Budżetową Masę Krytyczną

W piątek 29 listopada o godzinie 18 na Rynku Głównym pod czujnym okiem Adama Mickiewicza zbiorą się cyklistki i cykliści, aby wyruszyć w trasę Budżetowej Masy Krytycznej. Swoim przejazdem oraz protestem i happeningiem pod UMK na placu Wszystkich Świętych wyrazimy sprzeciw wobec żenująco niskiej kwoty zaplanowanej w budżecie Krakowa na 2014 rok na wydatki rowerowe.

Milion złotych zapisany w projekcie budżetu na przyszły rok jest kwotą niską nie tylko w porównaniu z pieniędzmi przeznaczanymi na infrastrukturę rowerową na Zachodzie, lecz również na naszym polskim podwórku. Kraków plasuje się w tyle nie tylko za dużymi miastami takimi jak Warszawa, (gdzie planowane wydatki będą ponad 20-krotnie wyższe), czy Łodzią (15-krotnie), lecz również Szczecinem (9-krotnie) i Wałbrzychem (4-krotnie wyższe, planowane wydatki). Dodatkowo zapisana przez prezydenta Majchrowskiego kwota stoi w jaskrawej sprzeczności z uchwałą kierunkową radnych miasta, którzy postulowali przeznaczenie 0.3% budżetu na inwestycje rowerowe (ok. 10 mln).

Poza walką o większy budżet rowerowy przed Masą członkowie stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów oraz uczestnicy przejazdu wesprą potrzebującą rodzinę w ramach akcji Szlachetna Paczka. Deklarowaną pomoc można wpisywać tutaj.

W tym miesiącu Masa przejedzie następującą trasą Rynek – Grodzka – Plac Wszystkich Świętych – Franciszkańska – Straszewskiego – Piłsudskiego – Al. 3 Maja- Piastowska – Głowackiego – Czyżewskiego – Wybickiego – Bratysławska – Prądnicka – Opolska – Al. 29 listopada – Pawia – Warszawska – Plac Jana Matejki – Basztowa – Szpitalna – Rynek Główny (Rowery w górę)
Mapka: http://kmr.org.pl/wp-content/uploads/2013/11/2013_11_2.png

Wybór alei 29 listopada na trasie przejazdu jest nieprzypadkowy, gdyż na dzień przed Masą odbędą się konsultacje społeczne dotyczące przyszłości tej jednej z najbardziej anty-rowerowych ulic Krakowa.

Zapraszamy!

Jedźcie z nami (dobrze oświetlonymi) rowerami!

  • kubeu
  • zibi22

    Nawet chętnie bym się przyłączył do waszego protestu jakby nie to, że kompletnie jest to bezskuteczne. Od kilku lat organizujecie Masę i efektów niewiele po stronie władz. Widać nie jest to dobry sposób na wyrażanie swoich potrzeb. Większy wkład mają ci, którzy codziennie mimo listopadowego chłodu znaczą swoją obecność na naszych drogach, a w tym roku tłumy niemałe. Może lepszym pomysłem byłyby przejazdy rowerowe w korkach między autami, żeby pokazać kierowcom, że faktycznie rower jest szybszy, nie gryzie i można go używać nawet w zimie. Taki zorganizowany przejazd blokuje tylko ruch i nastawia kierowców antyrowerowo. Może przejazd 10 rowerzystów w grupie ulicą wielicką , starowiślną lub dietla w godzinach szczytu znacznie większy odniósłby skutek?

    • Bulwersator

      A skąd wiesz które efekty wywołała Masa a które coś innego?

      • zibi22

        A gdzie napisałem, że są efekty? Napisałem właśnie że Masa nie powoduje żadnych wymiernych efektów jeśli chodzi o działania władz, bo żadnych efektów nie ma. Czyli tłumacząc łopatologicznie nie ma żadnych efektów, czyli Masa sformułowana jako protest czy też zwrócenie uwagi władz na jakiś problem nie ma zupełnie sensu. Była taka już nie jedna i efektów nie ma.

      • Bulwersator

        Serio nie widzisz że się poprawia? Tego iż wreszcie zaczęli stawiać stojaki też nie zauważyłeś?

      • zibi22

        Przepraszam, ale postawienie kilku stojaków i zrobienie paru metrów ścieżki jest mało efektowne. Efektowny za to jest ten tłum na rowerach w listopadowe popołudnie. Efektowna byłaby jakaś rowerostrada na której nie musiałbym co chwilę się zatrzymywać. Droga taka jak bulwary, tylko bez tłumów spacerowiczów i z dobrym asfaltem. Nawet wielickiej nie umieli zrobić normalnie.

      • @zibi22
        235 + 30 w ramach nowych stacji roweru publicznego to malo? jak do tej pory to najwieksza taka akcja stawiania stojakow w Krakowie.
        jechales Wielicka, ze juz krytykujesz nawierzchnie? owszem nie jest ten fragment jeszcze do niczego podlaczony, ale w pryzszlym roku bedzie. bede zabiegal o to, by ddr podlaczyc sensownie ze skrzyzowaniem z powstancow. dalej w kierunku miasta moim zdaniem rowerzysci powinny kontynuowac jazde w ruchu ogolnym.
        poza tym tu nie o efektowne dzialania chodzi, tylko o dobre rozwiazania.

      • zibi22

        no wielicką raczej nie pojadę bo na kolarkę płyta chodnikowa się nie nadaje. Po pierwszej zimie jakość tej drogi będzie powodować nieprzyjemne stukanie na kierownicy. A stojaki faktycznie jeśli 235 to jest już coś. Choć ja tego nie zauważam bo nie korzystam. Jeżdżę natomiast ulicą włóczków i przeprawiam się na bulwary. I za każdym razem po opadach jak tam jest kałuża to mam stres czy nie wjadę w tamtejszą dziurę. Kiedyś Marcinie ci to zgłaszałem i prosiłeś o zgłoszenie na maila. Jak do tej pory dziura jest jak była utrudniając opuszczenie ulicy Kościuszki. Po co mi zatem taki oficer utrzymywany z moich podatków skoro nawet tak bzdurnej sprawy załatwić nie potrafi? Sytuację w KRK oceniam z egoistycznego mojego podejścia. Rok podsumowywuję oceniając inwestycje, które dla mnie miały znaczenie w mojej drodze do pracy (jeżdżę prawie 20km) . Z istotnych rzeczy naprawiono tylko jedną (jakiś wystający korzeń na Armi Krajowej )

      • widzialem ten przejazd, mam zdjecia i mam nadzieje, ze uda sie go naprawic. to nie ja podejmuje ostateczne decyzje o tym czy i gdzie poslac kociol z asfaltem, by zalatac dziure. wybacz, ze zajety bylem i nadal jestem takze innymi sprawami zwiazanymi z infrastruktura rowera, takze ta, ktora ma powstac. nie mysl wiec prosze, ze dostalem ciepla posadke i pije kawe za nasze podatki. jest nas w Sekcji za malo, zeby natychnmiast reagowac na kazde zgloszenie, a uwierz mi, nie jestes jedyna osoba cos zglaszajaca.

        Tobie moze i nie jestem potrzebny i moze masz racje, ze to bzdurna sprawa z tym przejazdem, stad odlozylem ja na pozniej, by wyrobic sie w terminach i zalatwic stojaki, bo te co stanely w jezdniach Slawkowskiej i Wislnej, troche zachodu mnie kosztowaly. to, ze cos jest oczywiste dla ciebie i innych rowerzystow, ze stoajki powinny byc na kazdym rogu, juz takie oczywiste dla innych, ktorzy uczestnicza w procesie decyzyjnym, wcale byc nie musi. o maly wlos, a nie byloby tych duzych parkingow i wtedy mialbys jeszcze wiecej powodow do narzekania.

      • zibi22

        Przepraszam Marcinie, trochę mnie poniosło. Na pewno się starasz coś zrobić żeby poprawić sytuację. Ale ten budżet miasta to totalna porażka. Kolejny rok mamy w plecy, bo ktoś nie zauważa, że wydolność komunikacyjna tego miasta jest na granicy.

  • Malachiasz

    Zibi22, jeżeli nie widzisz zmian pro-rowerowych jakie zachodzą w Krakowie od 2 lat to być może mieszkasz w Opolu, albo Suwałkach? Dla każdego krakowskiego rowerzysty jest oczywistym, że z roku na rok nasza sytuacja się poprawia, a rowerzystów jest coraz więcej. Naszą bolączką jest to, że zmiany idą wolniej niż tego oczekujemy i stąd organizacja mas krytycznych jest konieczna. W momencie, gdy budżet na infrastrukturę drogową będzie dzielony sprawiedliwie (proporcjonalnie do ilości użytkowników) masy przestaną być potrzebne.

    Dla wyjaśnienia, na „transport i łączność” w Krakowie jest przeznaczone 732 mln złotych (www.wydatkikrakowa.pl). Ponieważ 3% podróży po Krakowie odbywa się na rowerze, a ilość rowerzystów cały czas rośnie, na budowę infrastruktury rowerowej powinno się przeznaczyć około 22 mln złotych. Przy budżecie rowerowym opiewającym na 22 mln złotych sytuacja zrobiłaby się sprawiedliwa i można by przemyśleć zredukowanie ilości/charakteru mas krytycznych.

    Przypominam, że te 3% Krakowian, będących rowerzystami płaci podatki i oczekuje, że te pieniądze będą wykorzystane zgodnie z ich oczekiwaniami. Aktualnie rowerzyści (pośrednio) wpłacili do kasy miasta 22 mln złotych w konkretnym celu – budowy infrastruktury rowerowej. Prezydent miasta z tych 22 mln PLN przeznaczył 750 000 PLN na budowę ścieżek rowerowych, a za pozostałe 21 mln wybuduje dodatkowe pasy dla samochodów (al 29 listopada), parkingi dla samochodów, ronda, estakady itd.

    Innymi słowy, nasze pieniądze zostały wydane na inny cel niż ten w jaki je powierzyliśmy. Taki zabieg w fachowej nomenklaturze nazywa się malwersacją. Dodatkowo, konstytucja gwarantuje równe traktowanie, a ewidentnie równość została zaburzona i faworyzuje się jedną grupę społeczną (kierowców), kosztem innej grupy (rowerzystów).

    • Krzysztof Kozłowski

      Jedno ale. 3% podróży to nie to samo co 3% rowerzystów.

      To dwie różne bajki bo rowerzyści to może być 6% albo 1%.
      Co więcej rowerzysta to też kierowca.
      Ja wykonuję ok 7% swoich tras rowerem (auto vs rower bo butów nie liczę). Są tacy co 100% są tacy co promil.

      Ale to że ktoś 100% tras wykona autem nie znaczy że nie chce żeby jego pieniądze szły na infr. rowerową. Wielu rozumie zależność między wzrostem przejazdów rowerem a zmniejszeniem korków i pomimo że rowerów nie tknie to chętnie się przyłączy do „sprawy rowerzysty”

      I ja jeszcze bym mógł przeżyć taki budżet gdyby każdą remontowana droga była remontowana w sposób przynajmniej zaznaczające miejsce dla rowerów i dająca im szanse na kulturalne współistnienie z samochodami.
      Tak samo jak nowe inwestycje by stawiały rower na równi z autami a nie wciskały nas na chodniki co jest szkodliwe dla jakości podróży rowerowej jej czasu i bezpieczeństwa.

      Niestety oba powyższe założeina są w większosci fikcją.

      Powyższy budżet znowu jest nie tylko anty rowerowy.
      On jest anty samochodowy i anty komunikacji zbiorowej.

      Mniej rowerów to większe korki
      Mniej rowerów to większe nakłady konieczne na KM która i tak będzie niewystarczająca i mniejsze środki na jej rozwój.
      Mniej roweru to zakazy palenia w piecach które dotykają w dużej części najuboższych. Przecież to że mamy takie powietrze to w większości wina nawet nie tyle aut co aut stojących w korkach.

      To jest ślepota.
      Podejrzewam że wydanie rzutem 40mln przez 3 lata „na rowerzystów”
      (przy okazji można sprzątać bajzel parkingowy robiąc parkingi rowerowe przed skrzyżowaniami wiec to tez nie były by pieniądze tylko na rowery i nikt by nie czuł się „rugowany” a porządek by sie robił niepostrzeżenie)
      Spowodowało by poprawę w wielu aspektach miasta i brak konieczności zakazywania takich czy innych paliw a jedynie konieczność dopilnowania wymiany pieców na odpowiednio wydajne.
      Co zlikwidowało by problem dopłat do gazu i oszczędności.
      Na 100% po dobrej infras. (wystarczyły by w większości wypadków pasy rowerowe a chociażby „sierżanty” ) więcej osób by się przekonało do roweru spadło by wykorzystanie ulic i można by zweryfikować plany rozbudowy co na pewno by też dało jakąś oszczędność np na budowę obwodnicy która by wywalił tranzyt z miasta.

      Więc budżet rowerowy to nie tylko sprawa rowerzystów. To trzeba podkreślać i nie zakłamywać rzeczywistości. Rower jest alternatywą dla innych środków transportu i trzeba to wykorzystać bo pożytek będzie dla wszystkich.

      Również dobrze by było zjednać sobie środowiska kierowców bo mogli by być bardzo pomocni.

    • Bulwersator

      A czemu tylko 3%? Rowery powinno się promować jako mniej szkodliwy środek transportu niż inny i powinno na to iść dużo większy udział kasy.

      • Krzysztof Kozłowski

        To że jest mniej szkodliwy powinno być gdzieś na końcu listy…
        Zacznijmy od tego ze zmniejsza korki dla kierowców ;)
        Potem ze jest szybszy na krótkim dystansie
        Że jest bardziej „sexy”
        Bardziej „cool”

        Bo argumenty że jest zdrowszy to…. nikogo prawie nie obchodzą.
        Tak samo jego ekologiczność mało kogo obchodzi. Nawet jak część sie zarzeka że tak to za chwilę o tym zapomni.
        Trzeba ludowi pokazywać cukierki a nie jakieś tam wizje odległej przyszłości i opowieści że wtedy będą zdrowsi… :D

        Oni są tu i teraz młodzi i obchodzi ich czy zaimponują dziewczynie więc trzeba przestawić kobiety na to żeby imponowali im faceci na rowerach a nie dorobkiewicz w mercedesie ;)

      • lukasz

        Zgadzam sie z Krzysztofem. Szkodliwosc dla 99% ludzi argumentem nie jest i nigdy nie bedzie. Nie przy obecnej wrazliwosci spoleczenstwa.

        Trzeba dzialac tak, aby jak obecnie kazdy chcial/musial miec auto lepsze od sasiada, tak chcial/musial miec lepszy rower od sasiada i chcial/musial jezdzic wiecej od sasiada :-)

        Musi zapanowac moda na rower, co oczywiscie wsrod hipsterow juz nastapilo, ale teraz trzeba rozszerzyc to na zwyklych ludzi:-)

        Aby wzmocnic przekaz, na rowerze powinny poruszac sie osoby powszechnie znane, a najlepiej te, ktore firmuja zmiany rowerowe w miescie. Niestety tu na Prezydenta nie mamy co liczyc. A szkoda, bo podejrzewam, ze Pan Majchrowski jezdzacy po miescie na rowerze miejskim bylby swietna reklama i uwiarygodnilyby jego dzialania pro-rowerowe. Byleby tylko nie korzystal z obstawy, jak ostatnio urzednicy na swiecie cyklicznym, bo to akurat bylo zalosne.

      • Bulwersator

        Przez szkodliwość nie miałem na myśli emisji (szczerze mówiąc: mnie to nie obchodzi specjalnie) lecz to iż rower zaparkowany zajmuje 30 razy mniej miejsca niż zaparkowany samochód, to iż jadąc zajmuje kilka razy mniej miejsca i x razy mniej hałasuje itd itp wszystkie inne tego typu czynniki.

      • Krzysztof Kozłowski

        eeee ale ja mam małe auto jeżdżę blisko krawędzi i parkuję tylko tam gdzie nikt nie stał więc nie przeszkadzam ;) A poza tym przecież ja moim jednym małym autkiem nie zrobię żadnej różnicy.

        Ludzie do których twoje argumenty przemawiają już jeżdżą.
        Jeszcze parę procent zacznie jak się poodmyka infrastrukturę bo wierzą w słuszność ale się boją (albo ich żony się boją co czasem jest większym problemem ;) )

        Racjonalność jest w odwrocie.
        O wiele lepsze efekty przynoszą emocje. Potem moda.
        Później zaczyna działać mentalność stada.

        No i jeszcze jeden aspekt. Wciąż wiele osób się wstydzi jeździć na rowerze. Ot po prostu wciąż rowerzysta to zakręcony hipster, terrorysta, bandyta, wiecznie pokrzywdzony, outsider, sportowiec, szaleniec, oszołom rowerowy…

        Ten czarny piar powoduje że cześć ludzi nie wsiądzie na rower bo boją się być utożsamiania z taką niepozytywnie odbieraną grupą społeczną jaką stali się rowerzyści.

  • Krzysztof Kozłowski

    Niestety przychodzi taki moment w którym wszyscy uodparniają się na pewne formy happeningów.
    Masa stała się mało uciążliwą i niespektakularną zabawą która przeszkadza w dużej części tym niewinnym.

    Teraz jedynym sposobem obudzenia towarzystwa jest ruch rowerowy odbywający się między autami…
    Gdyby urzędnicy zobaczyli1000 rowerzystów jadących po ich trasach wyjazdu z pracy szybko by zrozumieli że rowerzysta to nie szaleniec na dwóch kołach a coś co staje się faktem dokonanym z którym trzeba się liczyć.
    Jazda w zorganizowanej grupie o ustalonej porze stała się nieskuteczną zabawą.

    Ot kolejna impreza w mieście. Decydenci siedzą u siebie w domkach przed kominkami i popijają drinka…. Ni ich to grzeje ni ziębi że ktoś sobie tyłek na rowerze odmraża w słusznej sprawie.

    • zibi22

      @Krzysztofie dziękuję za głos poparcia i mam wrażenie, że jako jedyny umiesz czytać ze zrozumieniem.
      @Malachiaszu powiedz, w którym miejscu napisałem, że nie ma zmian pro-rowerowych, a postawię ci piwo w najlepszej knajpie? Ja napisałem tylko, że te masa nie odnosi pożądanego skutku i jest bez sensu. Zmiany pro-rowerowe są, ale nie dzięki masie i nie dzięki nowemu stanowisku oficera rowerowego, ale dzięki kierowcom aut, którzy blokują drogi i zmuszają rozsądniejszą część społeczeństwa do szukania alternatywy. Zmiany są dzięki Zikitowi, który wie jak umiejętnie zniechęcić do korzystania z KM. Zobaczycie jak zwiększy się ruch rowerowy po wprowadzeniu strefy parkowania i bynajmniej nie jest to zasługa Masy. Owszem stojaki uznaję za efekt działania środowisk rowerowych i z tym faktem nie dyskutuję, ale wpływ Masy na ich ustawienie jest znikomy. Moim zdaniem formuła Masy się wyczerpała i nie przynosi rezultatów. Tracicie czas. W dodatku jechanie i krzyczenie „My nie blokujemy ruchu…..” podczas gdy właśnie kierowcy stoją zablokowani i czekają na wasz przejazd z mety podważa waszą wiarygodność. Lepiej krzyczcie „Blokujemy ruch bo walczymy o swoje prawa…”

      • Krzysztof Kozłowski

        @zibi22 dwie sprawy.
        Masa na pewno no popularyzację roweru ma wpływ. Choć myślę że spektakularnie wielu nowych uczestników już nie będzie choćby z zaczepnego jej pierwotnego charakteru pod którym nie wszyscy się podpiszą.
        Więc na pewno masa wpłynęła na zmiany. I na tym skończmy bo to czas przeszły.

        Największą porażką masy i działań organizacji rowerowych jest obecny budżet.
        To co sie stało pokazuje że miasto uznało rowerzystów za wytresowane małpki i że można temat zamknąć kilkoma ochłapami…

        Skoro władza nas ignoruje najwyższa pora zaznaczyć swój teren…
        Stąd też uważam ze zmasowany przejazd w ruchu byłby lepszą formą wywierania wpływu.

        Druga sprawa to twoje żale do Marcina…
        Boję się że za ostro go traktujesz i za dużo wymagasz w stosunku do jego kompetencji i możliwości ale też stażu.
        Nie jest tam jeszcze szefem i osobą mającą ostatnie słowo ;)

        Co do samych płyt na wielickiej podobno mają być nie chodnikowe i podobno dobrze ułożone i podobno po roku mają nie klekotać więc poczekaj z osądem bo dobra nawierzchnia z odpowiednich płyt może być lepsza od asfaltu. Choć powinna być chyba układana na betonie ale może ja czegoś nie wiem.

      • zibi22

        OK . faktycznie staż Marcina jest za krótki więc przepraszam za uwagi. Po prostu wkurza mnie sytuacja, w której nie można załatwić prostych spraw. Co do płyt na wielickiej to relację zdaje mi brat, który dojeżdża tamtędy. Ja jestem sceptyczny i wyrażam moje wątpliwości. Od jazdy po płytkach i fazowanym bruku zaczęły mi drętwieć ręce i dopiero zmiana kierownicy na karbon pomogła.
        Ja po prostu w tej chwili nie mam wyboru, albo dojazd autem lub KM, który trwa 1h:30min. albo rower 40 minut. Tak się niestety dojeżdża spoza Krakowa.

  • Piotr

    Cóż, wszystko fajnie, nie mam nic przeciwko rowerzystom, choć jestem kierowcą i sam z pewnych powodów poruszam się przeważnie samochodem bądź MPK.

    Ale cóż, muszę trochę ponarzekać i przedstawić też sprawę z innego punktu widzenia. Oczywiście nie generalizuję, że wszyscy tak robią, ale warto abyście też poświęcili nieco uwagi na uświadomienie współuczestników ruchu, by byli z drugiej strony bardziej życzliwsi i ostrożni.

    Po pierwsze czasami niestety pomimo dostępności infrastruktury ścieżek rowerowych cykliści i tak z nich nie korzystając poruszając się po drodze i jakby na to nie spojrzeć utrudnia to nam ruch, jeśli musimy znacznie zwolnić, aby w dogodnym momencie Was wyprzedzić.

    Druga kwestią jest całkowity brak ostrożności ze strony cyklistów – już niejednokrotnie zdarzyło mi się być o włos od groźnego kontaktu z jednośladem – włączanie się do ruchu drogowego z przejazdu rowerowego, gdy pali się zielone dla samochodów, brak sygnalizowania zamiaru skrętu, wyprzedzanie w niebezpieczny sposób (bo jak inaczej można nazwać wpychanie się w 80cm przerwę między maskę ruszającego samochodu i tramwaju), omijanie Z PRZODU samochodu, który już znajduje się na przejeździe rowerowym.

    Podsumowując – też uważam, że wydatki miasta nie są dzielone sprawiedliwie, nie tylko w Naszej (w sumie rozbudowa infrastruktury rowerowej przecież pomoże obu stronom) sprawie. Nie mam nic przeciwko tej formie protestu, jednak fajnie by było, gdybyście też pomyśleli o poprawie bezpieczeństwa i edukowaniu kolegów.

    Pozdrawiam
    Piotr

    • Krzysztof Kozłowski

      Weż pod uwagę że te ddry nieraz prowadzą donikąd. Co więcej często nie da się w nie włączyć. Poza tym często są to skrawki na które trzeba by wjeżdżać żeby zaraz z nich zjechać.

      Np. Wzdłuż młyńskiej często muszę kawałek pojechać ulicą bo nie mam jak bezpiecznie wjechać na ddr. Zresztą praktycznie nigdzie ddry nie maja połączenia z drogami.

      Choć czasem rzeczywiste są delikwenci którzy wyraźnie troszkę przesadzają.

      Co do samego utrudniania ruchu to nie świrujmy :)
      Spowolnią cię o 30s? minutę? I tak na którychś kolejnych światłach ci się to wyrówna.
      Mierzyłem to kilka razy ;)
      Pomijam że kierowcy robią to samo.
      Bardzo często jak jadę rowerem wyprzedzają mnie i spowalniają potem….
      Zresztą czasem po prostu jadą w korku i najnormalniej mnie spowalniają…
      Zmuszając do wyprzedzania… :D Ostatnio całą mazowiecką się wlokłem za takimi samochodami z zawrotną spacerową prędkością 16/h gdzie normalnie jadę spokojnie 25-27….
      Muszę się za nimi wlec bo jest za wąsko żeby wyprzedzić ;) I co mam powiedzieć?

      Tak na marginesie to żeby była jasność to jestem głównie kierowcą ;)
      I poza tymi drobiazgami to zgadzam się z tobą że rowerzyści czasem (nawet często) przeginają tak jak i kierowcy :)

    • zibi22

      Spróbuj pojeździć trochę na rowerze w takim razie aby ocenić jakość tych ddr z naszego punktu widzenia i zrozumiesz o co właśnie walczymy. Walczymy o to żeby wam kierowcom nie utrudniać życia. Ja naprawdę nie czuję się komfortowo jeśli mam wrażenie że muszę zablokować ruch. Pożycz proszę kolarkę i spróbuj poruszać się nią po krakowskich ścieżkach.
      Przejedź Młynówką a zobaczysz dlaczego wybieram tam drogę. Najlepsza ścieżka w KRK to Bulwary, ale spróbuj pojechać tam wtedy jak będzie Ci się spieszyć w pogodny dzień. Przy większej prędkości bardzo łatwo potrącić tam dziecko, które wbiegnie ci wprost pod koła, albo wykonuj slalom wśród pieszych, którzy spacerują rowerowym pasem. Pomijam już stan asfaltu na tej ścieżce. W Krakowie największą bolączką jest brak jednolitych ciągów rowerowych przecinających całe miasto takich jak bulwary gdzie rowerzysta jedzie i szybko pokonuje dużą przestrzeń. Przydałoby się jeszcze ze 4-5 takich ciągów w różnych kierunkach i byłoby wspaniale.

  • Marek

    No tak, to już jutro roweroterroryści urządzają swój tradycyjny spęd blokujący ludziom powrót z pracy do domów. No to życzę miłej jazdy w prognozowanych na jutro opadach deszczu ze śniegiem i temperaturze 2 stopni.

    • Krzysztof Kozłowski

      Trasę i godzinę znasz to sobie ich omiń a nie marudź

    • lukasz

      Ciesz sie, ze to tylko raz w miesiacu, a nie tak jak blachoterrorysci kazdego dnia w godzinach dojazdu i powrotu do pracy:) Tacy Ci nie przeszkadzaja?

    • kameleon

      Dziękujemy za troskę, pogoda zapowiada się jednak całkiem przyjemna jak na tę porę roku.
      Miłego stania Blachoterroryści!

  • magda

    Calkowicie zgadzam sie z zibi22,
    krakow niewatpliwie potrzebuje wiecej lepszych tras rowerowych ale celowe blokowanie miasta w piatkowym szczycie komunikacyjnym nie tylko sie do tego nie przyczynia ale w oczywisty i niezaprzeczalny sposob zwraca uwage na roszczeniowa postawe nieudolnych organizatorow probujacych wuciazliwy dla wszystkich mieszkancow i nieefektywny zwrocic uwage na spory i wazny problem

  • Mavors

    Szyt komunikacyjny w Krakowie to 15-17, korki o 18 są w Polsce tylko w Warszawie.

    • zibi22

      Tak w zwykły dzień tak jest, ale w piątek przy ładnej pogodzie korki są też o 18, bo ludzie zwyczajnie jadą na weekend.

    • Krzysztof Kozłowski

      Tak naprawdę to znowu paplanie trzy po trzy.

      O 18 w Krakowie niema korków?
      Gdzie nie ma to nie ma. W każdy dzień jest trochę inaczej.
      Żeby było śmieszniej to o 18 w jednym miejscu będzie korek w drugim nie.

      W Krowodrzy są korki jak trza. Dojazd na Prądnik zależnie od pogody i szczęścia.
      Czasem już jest ok a czasem jest tragicznie.

      Piszecie jakbyście karakowa nie znali…

      To wszystko nie ma większego znaczenia w obliczu masy bo trzeba być ciemną masą albo mieć nieziemskiego pecha żeby masa mogła wpłynąć szczególnie na nasz przejazd przez miasto.

      Po pierwsze wiemy o niej po drugie znamy jej trasę.
      Po trzecie poruszają sie z prędkością o parę km mniejszą (albo i nie) od średniej dla samochodów o tej porze.
      Więc nie dramatyzujcie.

      A tera jeszcze taki drobiazg.
      Ja uważam że taki protest miałby o wiele większy sens gdyby powiedzmy że tysiąc ale niech i będzie 500 uczestników powiedzmy przez godzinę krążyło po jakimś z góry określonym terenie rowerami w ruchu…. Zgodnie z przepisami ale bez zbędnego pośpiechu.

      Czy byli by bardziej uciążliwi?
      Zapewne przy braku pasów kontra pasów rowerowych tak.
      Czy bardzo by wydłużyli czas dotarcia do domów kierowcom? Nie zaledwie i jakieś 2-3km/h albo i to nie.

      Czy blokowali by ruch? Nie byli by ruchem…
      I myślę że o wiele bardziej widocznym niż podczas masy :)
      Czy wywołali by agresję kierowców? Zapewne kilku tak choć przy odrobinie szczęścia i nasileniu takich akcji bardzo szybko przeciwnicy rowerów zaczęli by wymagać od władz wydzielenia miejsca dla rowerzystów…

      Protest żeby był skuteczny musi być bardzo uciążliwy albo bardzo widoczny.
      Udomowiona masa nie spełnia już żadnego z tych postulatów.

      • Michał

        @Krzysztof Kozłowski
        „Protest żeby był skuteczny musi być bardzo uciążliwy albo bardzo widoczny.”

        Jest takie powiedzenie: kropla drąży skałę. Ani ona uciążliwa, ani widoczna.

        Protest może być skuteczny także, jeśli będzie konsekwentnie prowadzony. Trwa to długo, ale rowerzyści to cierpliwi ludzie, nie? :)

      • Krzysztof Kozłowski

        Połóż się pod kranem i pozwól żeby ci kropla kapała na czoło…
        Potem pogadamy jaka ona nieuciążliwa i niewidoczna…

        Zresztą kapiący kran niejednego do furii doprowadził ;)

        Może i rowerzyści są cierpliwie tylko ja naprawdę przed starością chciałbym móc jeszcze po Krakowie pojeździć dobrą infr. rowerową
        Bez idiotycznych ddrów które pogarszają prędkość przejazdów bez potworków jak cpr i innych dziwnych przejazdów rowerowych na których spędzam połowę czasu przejazdu…

      • zibi22

        Nie chcę czekać 60 lat na jakieś działania. Prędzej ropa się skończy i to rozwiąże problem.

      • Bulwersator

        Koniec ropy naftowej nie pomoże, samochody elektryczne już się pojawiają.

      • zibi22

        Samochody elektryczne raczej mnie nie martwią. Czytałem trochę o temacie i raczej komunikacja nimi nie będzie możliwa tak jak jest teraz w obecnym kształcie. Można by na ten temat napisać doktorat, ale argument pierwszy z brzegu. Nie ma tylu surowców żeby wyprodukować baterię do choćby 1/4 obecnie jeżdżących aut. Baterie produkuje się z surowców ziem rzadkich a tych nie starczy. Ale to chyba nie jest dyskusja na ten temat?…

      • Krzysztof Kozłowski

        Fajnie popłynęliście z tymi elektrycznymi autkami :)
        Zapomnieliście o gazie…

        Co więcej ropa się nie skończy nigdy bo spokojnie można hodować rzepak z którego się produkuje świetne paliwa (tylko frytkownicą od napędzanych nią samochodów śmierdzi i robią ludziom smaku na jedzonko ;) )

        Co najśmieszniejsze najprędzej nam nie do innych paliw a załamania systemu monetarnego który wymusi zmiany w postrzeganiu społeczeństwa jako „globalnego”