Krakowski budżet rowerowy 2014 wg Prezydenta Majchrowskiego

Krakowski budżet rowerowy 2014 wg Prezydenta Majchrowskiego

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zaprezentował projekt budżetu miasta na 2014 rok. Wydatki – 3,87 mld zł, dochody – 3,88 mld zł, nadwyżka – 6,5 mln zł. Nadwyżka zostanie przeznaczona na wcześniejszą spłatę długów, które wyniosą 1,97 mld zł. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w przyszłym roku na utrzymanie komunikacji miejskiej, dróg i zieleni zaplanował 603 mln zł. Środków na komunikację miejską trzeba będzie jednak szukać w ciągu roku. Na ten cel w projekcie budżetu przeznaczono bowiem 420 mln zł, czyli o 65 mln zł mniej, niż potrzeba na utrzymanie komunikacji na dotychczasowym poziomie. Szperając w budżecie głębiej można się doszukać również pozycji rowerowych opiewających na kwotę 1 mln zł.

Krakowskie Priorytety Inwestycyjne

Poszukiwania inwestycji rowerowych wypadałoby rozpocząć od sprawdzenia inwestycji strategicznych. Po podpisaniu przez Kraków Karty Brukselskiej można by oczekiwać, iż  rozwój ruchu rowerowego właśnie tam powinien się znaleźć. Dla jasności sytuacji poniżej został przytoczony zakres zobowiązań wynikających z tego dokumentu:

  • zwiększenie do 15% udziału komunikacji rowerowej w ruchu miejskim do 2020 r., oraz dalszego wzrostu po tej dacie
  • zmniejszenie o 50% ryzyka wypadków z udziałem rowerzystów do 2020 r.
  • opracowanie systemu parkingów rowerowych oraz polityki przeciwko kradzieży rowerów
  • udział w projektach i opracowanie własnych rozwiązań zwiększających wykorzystanie rowerów w dojazdach do szkoły i pracy
  • inwestycje w celu poprawy i wzrostu turystyki rowerowej
  • bliska współpracy ze środowiskami rowerowymi, biznesem, policją  oraz  instytucjami publicznymi w celu upowszechnienia ruchu rowerowego

Przeglądanie strategicznej sekcji budżetu rozpoczyna się wydatkami na Centrum Kongresowe, Obiekty Kultury i Dziedzictwa Narodowego, obiekty sportowe i administracji. Następnie są drogi, drogi, drogi, linie tramwajowe (uff), drogi, drogi, parkingi, szybka kolej aglomeracyjną (uff), a sekcja kończy się  pozyskiwaniem nieruchomości.

Rowerów BRAK.

Rowerowe Inwestycje Programowe

Przechodząc zatem do inwestycji programowych i przewijając tekst można dotrzeć do pozycji III Transport i Łączność. Ciśnienie krwi wzrasta, czytelnik prostuje się na krześle docierając do upragnionego tekstu wytłuszczonym drukiem napisanego: „Budowa i przebudowa dróg wraz z oświetleniem oraz budowa ścieżek rowerowych”. JEST! W budżecie znajdują się dwa wpisy na rozwój infrastruktury rowerowej oprócz inwestycji przy okazji dofinansowania z Unii Europejskiej:

  1. 750 tys. zł na ścieżki rowerowe
  2. Budżet 2014_Budowa ścieżek rowerowych250 tys. zł na rozbudowę KMK Bike

Budżet 2014_Rozbudowa KMK Bike

Razem okrągły 1 mln zł, czyli jedynie 10% uchwały kierunkowej przyjętej przez Radę Miasta Krakowa z inicjatywy Pawła Ścigalskiego. Teraz Budżet trafi pod obrady Rady Miasta i w radnych jedyna nadzieja na poprawki zwiększające te środki. Dyskusja nad finalnym kształtem budżetu odbędzie się w grudniu.

„Porównywarka cen”

Obecnie planowana w budżecie Krakowa kwota na inwestycje rowerowe jest około 7,5-krotnie niższa, niż w wiodącym pod względem infrastruktury Gdańsku, 9-krotnie niższa niż w Szczecinie, 15-krotnie niższa niż w Łodzi oraz ponad 20-krotnie niższa niż w Warszawie. (dane za: GW).

Dla porównania w budżecie Krakowa na 2014 jest zapisane prawie 10 mln zł na parkingi wielokondygnacyjne. Zaplanowana jest budowa parkingu przy Muzeum Narodowym i przy Koronie. W sumie oba parkingi będą miały pojemność 400 miejsc parkingowych, a wydamy na nie około 25 mln zł. Miasto najprawdopodobniej do nich będzie później dopłacać, ponieważ cena parkowania będzie większa o 20%, niż ta na ulicy po rozszerzeniu strefy parkowania. Nawet jeżeli te inwestycje zaczną się zwracać to ich spłata zajmie około 30 lat! Jedynym zatem racjonalnym wytłumaczeniem tego faktu jest data zakończenia inwestycji w 2014 roku, kiedy to będzie trwała kampania do wyborów samorządowych.

Przy obecnym poziomie finansowania istnieje obawa, że spójnej i bezpiecznej infrastruktury rowerowej w Krakowie doczekają na późną starość nasze wnuki. 29 XI o godz. 18 spotykamy się pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Rynku Głównym i wyruszymy w trasę Krakowskiej Budżetowej Masy Krytycznej. Po drodze zatrzymamy się pod Urzędem Miasta na pl. Wszystkich Świętych i budżetowym happeningiem wyrazimy nasze niezadowolenie z tak niskich, planowanych nakładów na infrastrukturę rowerową.

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!

  • Mariusz

    Rower w Krakowie teraz nie jest w modzie, teraz są trendy biegówki, łyżwy i sanki.
    Dlatego zamiast narzekać i pedałować, doceńcie władze Krakowa, że dbają tak o mieszkańców i przeznacza na samą aplikację do Zimowych Igrzysk Olimpijskich tylko 22 mln zł, co oczywiście nic nie kosztuje, bo to inwestycja w przyszłość.

    Drogi dla rowerów są nieopłacalne, Krakowian nie stać na pedałowanie, zdecydowanie bardziej opłacalne jest oglądanie łyżwiarzy lub saneczkarzy.

    • lukasz

      Troche to smutne, a zarazem totalnie niezrozumiale, biorac pod uwage nadchodzace wybory. Nie wiem, kto doradza, Panu Majchrowskiemu, ale robi to w sposob bardzo niespojny. Skoro juz, Pan Prezydent staje „na czele” urzedniczego frontu walki ze smogiem i planuje wydanie okolo 800mln w ciagu 5 lat na wymiane piecow, to czemu nie pojdzie za ciosem i nie stanie „na czele” urzedniczego frontu rozwoju infrastruktury rowerowej??

      Czy jego doradcy nie widza, ze stosunkowo niewielkim kosztem, mozna zjednac sobie spore, rozwijajace sie i bardzo aktywne spolecznie srodowisko?? Te 25mln na parkingi zbyt wielu wyborcow mu nie przyspozy bo i tak beda drozsze niz te na ziemi wiec ludzie beda ich unikac. Te same 25 mln rozlozone na 3 lata i przeznaczone na infrastrukture rowerowa, byly by milowym krokiem i pozwolily osiagnac dynamiczny rozwoj infrastruktury. Malo tego, te pieniadze, moglyby zaczac pracowac bardzo szybko!!

      Z tego co pamietam istnieje lista kilkudziesieciu czy nawet dobrze ponad 100 ulic na ktorych, moznaby i nalezy wprowadzic kontrapasy!! Gdyby Pan Prezydent przekonal ZIKiT i zaczal malowac kontrapasy, zyskalibysmy w Krakowie bardzo niskim kosztem kilkadziesiat kilometrow sciezek rowerowych!!

      Mysle, ze malowanie kontrapasow doskonale wypelniloby okres potrzebny do stworzenia sensownej polityki rowerowej miasta i zaplanowanie duzych inwestycji rowerowych. Ludzie zauwazyliby, ze „cos” zaczelo sie zmieniac, ze Prezydent osiaga male sukcesy. Bo od malych sukcesow nalezy rozpoczac Panie Prezydencie. Wlasnie tak zyskuje sie wsparcie ludzi. Wymalowanie kontrapasow odczulby prawdopodobnie kazdy mieszkaniec krakowa. Jedna 500 metrowa sciezke zauwazy tylko garstka osob z niej korzystajaca.

      Moze wzorujac sie na KASie przygotowac list do radnych i wyslac do nich „pare” petycji z prosba o zwiekszenie budzetu?? Niech zobacza, ze moga w kolenych wyborach sporo zyskac??

    • Bulwersator

      22 miliony to nieprawda, Kraków zmarnuje „tylko” 6 – patrz

      I mam nadzieje że nie będzie okazji do zmarnowania następnych setek milionów.

    • ktosiek

      Powiedz czy Kraków posiada idealną zarówno infrastrukturę rowerową, jak i komunikacje miejską ? Odpowiedź jest oczywista. Powinien brać przykład ze Sztokholmu, który zrezygnował z ubieganie się o Igrzyska bo są zbyt drogie a oni mają ważniejsze wydatki na głowie. Jakoś nie wierzę w to iż igrzyska będą inwestycja w przyszłość, jakoś na EURO 2012 nie zarobiliśmy. A jak na razie dokładamy do pozostałości po nich

      • lukasz

        Nie przesadzaj, Euro 2012 mysle, ze wyszlo nam na plus. Nie wszystko da sie i trzeba przeliczac na pieniadze. Wartoscia dodana sa tez pozostawione inwestycje (to wkoncu nie tylko stadiony), dobra opinia jako organizatora duzych imprez, dobra reklama wsrod turystow, prestiz….w tym roku mamy mistrzostaw swiata w siatkowce, a wiec kolejna szansa zeby pokazac sie z dobrej strony. Za rok mistrzostwa europy w pilce recznej i pewnie w kolejnych latach wiele innych mniejszych i wiekszych imprez.

        Okej, do wielu stadionow bedziemy doplacac przez wiele lat, ale czy nie doplacamy do teatrow, muzeow itd?? Jest szansa, ze dzieki tym obiektom sciagniemy do Polski wiecej imprez, koncertow, eventow. Bedzie ciekawiej i bedzie blisko.

        Generalnie nie jestem przeciwnikiem duzych imprez, fajnie byloby jednak zeby za duzymi inwestycjami szly tez inwestycje w szkolenie mlodziezy i lokalne kluby tak aby mial kto wystepowac na duzych obiektach.

        A do sztokholmu nie ma co sie porownywac. Oni moga sobie grymasic bo maja marke i renome, my dopiero musimy o nia zadbac, a to kosztuje:-)

      • po raz pierwszy chyba zgodze sie z ktosiek.
        @lukasz czy jestes pewien, ze na Euro2012 Krakow zyskał? na czym, czy co takiego zyskał?
        oprocz ciezaru utrzymywania 2 stadionow, o ktorych kraza plotki, ze moga zostac sprzedane, bo kluby ni esa zainteresowane ich utrzymywaniem.

        do teatrow i muzeow ludzie chodza codziennie i dlatego nie mam nic przeciwko dofinansowywaniu tych instytucji, bo to i tak sa mniejsze pieniadze niz koszt budowy i utrzymania stadionow.

        i ciekawe na jakiej podstawie twierdzisz, ze Sztokholm ma lepsza marke niz Krakow. oni zrezygnowali z aplikowania do ZIO 2022, bo potrafia liczyc swoje pieniadze, bardziej racjonalnie nimi gospodaruja. a u nas sie dziala na zasadzie ‚postaw sie a zastaw sie’. pod tym wzgldem dalej blizej nam jest do rosji niz do zachodu, czy polnocy :)

      • Krzysztof Kozłowski

        Na euro straciliśmy wszyscy.
        To był wał.

        Najpierw przyspieszenie budowy autostrad pospolite ruszenie zapewnienia że państwo wypłaci. Mrzonki ze sie uda a potem przy cichym przyzwoleniu władzy obsuwy w terminach i nie wypłacenie podwykonawców.
        Cios z krótkiego wielu nie udało się wstać.
        Do tej pory się te „inwestycje” ciągną za nami i czkawką odbijają.

        Aż się odechciewa myśleć jak się wie jak nas to rzekomo opłacalne przedsięwzięcie przeorało…

        Jedyny zysk ze nasze marne podróbki orłów mogły zagrać w turnieju międzynarodowym…

        U nas olimpiada mogła by się opłacić ale jest za dużo chętnych do położenia łapki na kasiorce. Poza tym mamy dwa stadiony… :)
        Czyli na olimpiadę kiepsko :D

        A w kwestii stadionów…
        Jakby miasto zbudowało kilka basenów ogólnodostępnych albo chociaż dofinansowało kluby z ich sekcjami w których są wyniki żeby trenowali w ludzkich warunkach to bym to rozumiał i popierał.
        Basen z prawdziwego zdarzenia żeby zawody mogły się odbyć w Krakowie..
        Ale nie my mamy dwa stadiony na których nawet zawodów lekkoatletycznych się nie zorganizuje.

        Jakby nie można było jednego dla trzech czołowych klubów zbudować.
        Wynajmowali by na mecze i cześć. Resztę czasu organizowało by się inne imprezy.

      • lukasz

        O zysku z Euro nie do konca mowilem w kontekscie Krakowa, bo my tego euro nie mamy. Sprawa ze stadionami w Krakowie jest rzeczywiscie jedna z wiekszych porazek, choc glownie dotyczy to stadionu Wisly, ktory jest paskudnym, nieuzytecznym, betonowym klocem. Cracovia jest ladna i byla ponad 2,5krotnie tansza. Mysle tez ze jest i bedzie zdecydowanie mniejszym obciazeniem dla miasta.

        Na Euro zyskala cala Polska wizerunkowo. Ludzie zobaczyli, ze jest tu fajnie, potrafimy zrobic duza impreze i jest co w Polsce zobaczyc. I tu poniekad zyskal rowniez Krakow.

        Czy ZIO w Polsce bylyby na zasadzie zastaw sie a postaw sie?? Watpie, nie dysponujemy takimi pieniedzmi. A ze rozsadnie zbudowana infrastruktura zimowa w Polsce by sie przydala, nie ulega to watpliwosci, jezeli chcemy odnosic sukcesy w konkurencjach zimowych.

        Sztokholm to bardzo bogate miasto, ktore nie potrzebuje sie reklamowac i wydawac duzych pieniedzy na olimpiade. Krakow wciaz buduje swoja marke i jezeli chce stac sie miastem swiatowym, musi duzo inwestowac w reklame. A ZIO to nic innego jak reklama.

        Ale zeby nie bylo nie jest tak ze uwazam ze musimy robic ZIO. Jak ich nie bedzie to nie bede plakal:) Poprostu chcialbym aby w Polsce odbywaly sie duze swiatowe imprezy.

      • zeralda

        @ KK
        „Na euro straciliśmy wszyscy.
        To był wał”

        O Bosz…. Jaki wał? Proszę, nie pisz tekstów rodem z Superexpressu. To, że część wykonawców licytowała ceny w dól licząc, że jakoś to będzie i Gdaka dopłaci (przy galopujących cenach materiałów) to nie wina EURO tylko złego zarządzania. Dlaczego Budimex, Strabag i Motta jakoś potrafiły dobrze kalkulować i poza nielicznymi wpadkami raczej dobrze wywiązały się z podpisanych umów?
        Dzięki Euro Państwo dostało niezłego kopa do rozwoju zapyziałej infrastruktury. Można dyskutować czy wydatki na drogi powinny tak priorytetowe (choć niestety kolejarze są w dużej częsci sami sobie winni).

        Co do inwestycji w sport bardziej masowy to pełna zgoda (baseny na pewno by się przydały). Nie jestem fanem ZIO w Krakowie ale nie zapominaj, że w przeciwieństwie do EURO poza torem bobslejowym i skoczniami (które już i tak istnieją) częśc infry może być wykorzystana później przez naszych mieszkańców (lodowiska, trasy narciarstwa biegowego). O trasach narciarskich nie wspominam bo to będzie zlokalizowane po Słowackiej części.

      • Krzysztof Kozłowski

        @zeralda po twojej wypowiedzi wiem że mało wiesz w tym temacie…

        Duzi mało na tym stracili. Poleciały małe firmy podwykonawcy.
        Nie mam ochoty się wdawać w dyskusje bo jak byś wiedział coś z pierwszej ręki to nie pisałbyś z takim oburzeniem i w takim tonie.

        Sorry to co się działo w koło euro to było „bardzo brzydkim bąkiem”

      • zeralda

        Poza durnymi artykułami w prasie poznałem temat z bezpośrednich relacji obywdu stron barykady (część z tych firm to moi klienci). Sam również byłem klientem tych małych podwykonawców (poza wyjątkami mam o nim bardzo złe zdanie). Po prostu zachowajmy pewien poziom i nie nazwywajmy wszystkich otaczających nas zjawisk „wałem”, spiskiem masonów czy innych cyklistów… Jak wspomniałeś – temat na inną dyskusję – może na piwie w Krsypinowie (teraz już można ;-).

      • Krzysztof Kozłowski

        @zeralda nie wie o których inwestycjach i momencie mówisz.
        Nie czemu masz złe zdanie i o których podwykonawcach ale myślę ze nie mówimy o tym samym :)

        Sorry ale jeśli zleceniodawca (państwo ) wypłaca wykonawcę w momencie kiedy wie że ten nie wypłaca podwykonawców i pomimo zapewnień państwa że zabezpieczy interesy podwykonawców.
        To śmierdzi.

        I kolejna bajka to wstrzymywanie wypłaty dla głównego wykonawcy z względów ( :D różnych ) i w efekcie wstrzymywanie wypłat dla podwykonawców którzy swoją robotę wykonali w 100%.
        I to potrafi trwać…. Co śmieszniejsze główny dostaje w końcu kasę ale ona nie jest od razu dystrybuowana w dół bo główny ma już problemy.

        Zresztą temat budowy dróg to jest temat rzeka i jeśli go znasz to wiesz gdzie i w jaki sposób robi się tam wały.
        Przecież już na etapie przetargów widać że się budżet nie domyka.
        I nie jest tak że firmy zakładają że jakoś to będzie :)

        A pamiętaj że podwykonawcy nieraz małe firemki mające dwie koparki żyć muszą więc ryzykują. Wielu inwestowało pod bum euro. A wiele inwestycji miały być gotowe na euro jeszcze się wleką.

        Ale masz rację firmy są same sobie winne…
        Nie wchodzi się w interesy z bankrutem ;) (państwo)
        I „desperatem” (firmy dające stawki z kosmosu w przetargach)
        I idiotami (przyjmującymi takie oferty wiedząc że albo nie wypłacą podwykonawców albo są błędy które pozwolą na zmianę stawek).

      • lukasz

        Moze i waly byly, zreszt jak wszedzie. Od tego powinno byc panstwo zeby tym walom zapobiegac. System prawny mamy jaki mamy ale w takich warunkach tez trzeba dzialac. Idac Twoim tropem KK powinnismy siedziec i nic nie robic bo tylko wtedy walow nie bedzie:-)

        Ze stadionami masz absolutna racje. Powinien bylbyc wybudowany jeden wielofunkcyjny, wynajmowany na mecze, ale z mozliwoscia organizacji zawodow lekkoatletycznych, zuzlowych itp itd. Do tego w innej lokalizacji tak aby wynajem powierzchni byl komercyjnie oplacalny, a nie tak jak robia to na Wisle.

        A dofinansowania lokalnych sekcji to juz zupelnie osobny temat. Raczej nie powinno sie go laczyc z organizacja duzych imprez, przynajmniej organizacyjnie. Przykre jest to ze u nas laduje sie kupe pieniedzy w marnych kopaczy, co nie osiagaja nawet sredniego wsodnioeuropejskiego poziomu, a nie ma pieniedzy na mlodych zdolnych osiagajacych sukcesy sportowcow. Zamiast marnowac pieniadze na sporty w ktorych nie mamy w najblizszym stuleciu rzadnych szans na sukces powinnismy inwestowac w sporty typu kajakarstwo, zapasy, podnoszenie ciezarow, judo, boks, wioslarstwo, lekkoatletyka (dysk, kula, mlot), z ziomowych to biegi, biathlon, lyzwiarstwo szybkie, panczeny i temu podobne. W tych sportach mimo braku finansowania szkolenia osiagamy, albo kiedys osiagalismy sukcesy. Moglibysmy zgarniac mnostwo medali ME, MS i olipijskich moze w nie najbardziej prestizowych konkurencjach, ale na te i tak wiekszych szans nie mamy.

      • Krzysztof Kozłowski

        @lukasz to absolutnie nie jest tak że uważam ze nic nie powinno być robione.

        Robione powinno być. Nawet taka organizacja igrzysk by nie była głupim pomysłem.
        Tylko trzeba by zmienić „korupcyjno-polityczno-nieudolną pogodę”
        Nie łudźmy się że wszystkie wały wynikają z korupcji.
        Wiele wynika z niemożności zapobiegania wałkom. Urzędnicy wiedzą że jest wał ale nie są w stanie tego udowodnić i nie ugryzą tematu nawet jak by chcieli.
        Część „wałów” to zwykła nawet niezamierzona niewiedza.

        Patrząc na stadiony trudno uwierzyć że jest szansa na normalne i skalkulowane na zysk społeczeństwa organizowanie dużych imprez.
        Igrzyska może miały by sens gdyby zorganizowały je dwa trzy województwa z założeniem wydatków i zysków.
        W momencie kiedy finansowanie i realizacja projektu typu euro czy IO odbywa się na zasadzie oderwanych od rzeczywistości i finansów obietnic premiera na konferencji prasowej to sorry.
        A tak się u nas podchodzi do tematu.
        To że na euro się nie zarabia a i że zyski wizerunkowe są takie sobie wszyscy wiedzieli bo wiele krajów to przerabiało.

        Olimpiada jest o tyle lepsza ze przyciąga o wiele większe spectrum ludzi.

        Wracając do samej infrastruktury sportowej.
        Braki w dostępności są niesamowite. Sportem krakowian jest bieg przez centra handlowe…
        I to nie z wyboru.
        Naprawdę odechciewa się chodzenia na basen jak na jeden tor przypada nawet 8 osób :) Posiedzieć w wodzie można w własnej wannie. Znam sporo osób pływających i większość jeździ poza miasto żeby pływać :) Przyjazne miasto? :D
        I jak tu zrezygnować z auta :)

        Powinniśmy zorganizować kilka mistrzostw świata w dyscyplinach zimowych i letnich budując obiekty z założeniem dostępności Z gotową infrast. i marką a może i kadrą która miała by gdzie trenować przystąpić do starania o olimpiady.

        Budowa na hura całej infrastruktury to zwykłe majaki szaleńca.

      • lukasz

        @KK

        Zgodze sie, ze lepiej byloby stopniowo dochodzic do standardu obiektow na ZIO. Niestety znajac polska mentalnosc jest to malo mozliwe:) Albo robimy cos duzego na hurra zeby wszycy widzieli albo nie robimy nic albo prawie nic:-)

        A walki to tez kwestia uczciwosci obywateli, ktora jest jaka jest. Walki same sie nie robia. Przepisami mozna jedynie takie rzeczy utrudnic, ale puki nie zmienimy mentalnosci ludzi to i tak beda kombinowac i prawdopodobnie znajda sposob zeby wala wykrecic:-)

      • zeralda

        U podstaw tych problemów leży też chore prawo o zamówieniach publicznych promujące tanich „kosmitów” z kiepskim doświadczeniem oraz durne orzecznictwo KIO. Znany mi jest przypadek kiedy PLK ogłosiło przetarg na rewitalizację pewnej linii kolejowej. Jednym z kryteriów był bardzo napięty termin. Wiadomo było od razu, że mogą to udźwignąć tylko porządne firmy wyposażone w odpowiednie specjalistyczne maszyny. Nędzne firemki zaskarżyły przetarg do KIO (pod pretekstem dyskryminacji mniejszych podmiotów). W efekcie PLK musiało wydłużyć termin realizacji robót i dopuścić wszystkich (wygrał oczywiście najtańszy wykonawca). Podobny przypadek to pierwotny wybór drugiej pod względem ceny MOTA ENGIL na wykonanie Ronda Ofiar Katynia. RADKO się odwołało się i wadomo co było dalej… Teraz RADKO nie istnieje a podwykonawcy pożegnali się z pieniędzmi.

      • Krzysztof Kozłowski

        I dlatego trzeba zacząć od bezwzględnego ścigania wykroczeń na drogach. Właścicieli piesków minujących każdy kawałek chodnika i trawnika w okolicy zamieszkania. Palaczy petujących chodniki..

        Takie drobiazgi coby nam nowe pokolenia w poczuciu potrzeby posiadania porządku wkoło siebie. Reszta się zacznie powoli normalizować.
        Teraz trwamy w impasie.

        Obywatel łamiąc przepisy mówi ze to „nieposłuszeństwo obywatelskie”. Państwo wymyśla coraz bardziej absurdalne obostrzenia żeby opanować powstający chaos…

        Robi się coraz większy bajzel a cwaniaczki żerujące na tym mają się coraz lepiej.
        Dochodzi do absurdu że bycie uczciwym i praworządnym staje się nie tylko nie opłacalne ale wprost czasami niemożliwe :)
        To z kolei prowadzi do sytuacji w której prawo przestaje być egzekwowane….

        Napisałbym z konkretnym przykładem z Krakowa ale nie chce ułatwić życia cwaniaczkom :)

      • Krzysztof Kozłowski

        @zeralda co do ustawy to się zgadzam z tobą w 100%
        Tylko wytłumacz mi jak to jest że przez tyle lat nikt tego nie mógł zmienić?
        Kto ma interes w trwaniu takim impasie?

      • robotrutra

        powinno się wprowadzić zasadę odrzucania z przetargów 2 ofert: tj o najmniejszej i tej o największej cenie… firmy zaczną kalkulować racjonalnie a nie byle taniej co zwykle odbija się na jakości…

        Szwedzi mimo swej zamożności zrobili prosty rachunek co i w jakich ilościach będą musieli na olimpiadę wybudować, co później im się przyda a co nie (wskazali m.in tor bobslejowy, który będzie bezużyteczny); podjęli ekonomiczną decyzję i zrezygnowali. stwierdzili, że przygotowania do IO są zbyt kosztowne i wolą za tę kwotę wybudować przydatniejszą infrastrukturę (np. domy dla mieszkańców)

        cóż ktoś upatrzył dobry biznes by na przygotowaniu wniosku i przygotowań (spot reklamowy w tv już nadali) odprowadzić trochę (albo sporo) publicznych pieniędzy

      • max

        @zeralda, weź mnie nie rozśmieszaj… „Tani” (???) „kosmici” budujący najdroższe (!!!) autostrady w Europie (poza Szwajcarią, z wiadomych względów) ??? To gdyby miały być budowane po „normalnych”, a nie „kosmicznych” cenach, musiałyby kosztować z dwa razy więcej… ;))) Tłumaczenie podwyżką cen materiałów budowlanych, to zwykła ściema dla lemingów, bo skoro Niemcy (!!!) potrafili w tym czasie budować taniej (!!!), to wystarczyło kupować materiały u nich, a nawet zatrudnić niemieckie ekipy budowlane i jeszcze byśmy na tym oszczędzili oraz uniknęli pozorowanych (duzi) i prawdziwych (mali) upadłości. Tak więc jak najbardziej zgadzam się z Krzysztofem, że był to wał, którego mechanizm bardzo klarownie opisał prezes Ochódzki. To samo zaczyna się już z ZIO 2022 – 20 mln za wypełnienie formularza zgłoszeniowego wędruje do… Szwajcarii, a ponoć to Kraków miał na tej olimpiadzie skorzystać. Bo z kilku tysięcy miejskich urzędasów ZADEN nie potrafi go wypełnić ?….

      • zeralda

        @ max
        Widziałeś bilanse i rachunek wyników spółek zaangażownaych w budowę autostrad? Wiesz jaka jest struktura kosztów i różnice w normach (np. ekrany lub ilość betonu, nowe surowsze normy środowiskowe). Czy wiesz ile trwa pozyskanie wszystkich zgód na zainstalowanie w Polsce otaczarni? Jeśli uważasz, że drastyczne zwiększenie popytu na roboty i materiały budowlane nie powoduje naturalnego wzrostu cen a to trudno mi będzie z Tobą dyskutować. Gdyby nasze firmy budowlane robiły na tym takie kokosy to nie było by kłopotów Polimex-u czy Radko.
        Inna sprawa, że zawsze można taniej (np ograniczając marnotrastwo i kradzież czy lepszą organizację pracy). Gdy Budimex wprowadził system kontroli transportu kruszywa na swoich budowach to nagle okazało się, że 30% firm transportowych zrezygnowało z świadczenia swoich usług. Jak myślisz dlaczego? Zaręczam Cię, że nie z powodu zmowy krwiożerczych, kręcących wałki zachodnich kapitalistów…

      • zeralda

        @ KK
        „Tylko wytłumacz mi jak to jest że przez tyle lat nikt tego nie mógł zmienić?
        Kto ma interes w trwaniu takim impasie?”

        Krzysztof, są przecież ważniejsze, zasadnicze sprawy – walka z polityką gender, smoleńska brzoza, raport WSI i inne takie…
        Stworzenie normalnie funkcjonującego Państwa może przecież poczekać.
        Dobra, kończę ten offtop bo zaraz admin się wkurzy i pozamiata..

      • Krzysztof Kozłowski

        Ponieważ widze że koledzy błądzą wciemnościach i mają blade pojecie jak sie kęci budowa dróg i skąd sie biorą te ceny…
        Więc którtki schemat

        Najpierw projekt w którym są błędy (i zbłądzi ktoś kto myśli że są to błędy )
        Potem przetarg z jedynym kryterium cena.
        Potem często gęsto wygrywający „się wycofuje”… wiec kolejny w kolejce przejmuje zlecenie. Zupełnym zbiegiem okoliczności jest to firma żony ciotki córki kobity szwagra syna…. tego co się wycofał.
        Potem o dziwo znajduje ta firma błędy w projekcie…
        I stwierdza ze się nie da zgodnie z projektem zbudować.
        I tu sobie proszę doczytać co się wtedy dzieje… :)

        W między czasie zachodzi to co @zeralda napisał.
        Czyli główny patrzy ja wyrypać zleceniodawce i podwykonawce.
        Podwykonawcy patrzą jak zarąbać coś głównemu. Wszyscy patrzą jak użyć gorszych materiałów żeby zarobić…

        No a na koniec my przecieramy oczy widząc że mamy najdrożej budowane drogi które co gorsza jeszcze na gwarancji się rozsypują i są w ramach gwarancji „łatane” ślicznymi i fantazyjnym łatami.

        Schemat działa tak. Oczywiście są różne inne metody i zachodzą w różnych kombinacjach ale efekt ten sam :)

        @zeralda nie wiem jakiej jesteś opcji politycznej… Ale ja osobiście nie widzę na horyzoncie nikogo z żadnej strony kto by chciał i mógł to zmienić. Jak by mogli zrobić porządek to mają krzyż i socjalistyczne ciągotki albo lubują sie w świńskich łbach i wibratorach czy mają więcej serca do piłki nożnej i koncertów madonny niż robienia porządku :D
        A i tak kogo byśmy nie wybrali to będą potrzebowali do rządzenia PSLu z ich strategicznymi 5% :D

        W tym kraju chyba się nic nie zmieni dopóki nie zwolnimy wszystkich polityków i nie zatrudnimy jakiejś porządnej firmy do posprzątania tego bagna w które nas wpakowali.
        Firmę można by przynajmniej rozliczyć za niegospodarność a „władzy” się nie da.

      • lukasz

        A ja tak sobie mysle, ze mamy to co sobie sami wybieramy. Sa wybory co 4 lata a wybieramy ciagle te same mordy tylko pod inna nazwa. Ludzi ktorzy zajmuja sie polityka, a nie rzadzeniem. W wyborach lokalnych wogole nie bierzemy udzialu wiec wygrywaja lokalni kretacze, obsadzajacy pozniej stanowiska rodzina a nie osoby z wyksztalceniem i powolaniem do sluzenia ludziom. O radach miejskich i dzielnicowych to nawet nie wspominam.

        Na najnizszym stopniu samorzadow to specjalnie nawet nie trzeba sie starac zeby zostac wybranym do rady. Mysle, ze organizujac event na FB i mobilizujac kolegow da sie dostac do rady dzielnicy.

        Jezeli wiec polowa osob ma w 4literach kto rzadzi Panstwem, a 90% osob ma gdzies kto rzadzi dzielnicami to czy mozna spodziewac sie ze rzadzic beda nami osoby kompetentne dbajace o ludzi a nie o swoje interesy? Niestety Ci co chodza glosowac glosuja na politykow, nie patrzac na ich profesjonalizm i znajomosc ekonomii tylko na ich poglady dotyczace brzozy, gender i innych „waznych” tematow.

        Parafrazujac pewna Pania: „Sorry takich mamy politykow”

        Inna sprawa jest, ze dziwnym trafem urzednicy przychodzac do pracy wylaczaja mozg i zaczyna dzialac procedura i jak to sie konczy wszyscy wiemy:-)

      • robotrutra

        ciekawe jakie wymogi postawi wykonawcy np. toru bobslejowego na IO w Krakowie zamawiający?
        w przeciągu ostatnich 5 lat wybudował tor bobslejowy o długości min. 1 500m
        cała masa polskich firm będzie mogła brać udział w takim przetargu ;)

      • Krzysztof Kozłowski

        @lukasz ale zdajesz sobie sprawę że tak naprawdę to głosując wybieramy między dżumą a cholerą?

        A jak sie pojawia ktoś kto ma jakiś kręgosłup i mógłby cokolwiek zrobić to jest błyskawicznie niszczony w bezpardonowy sposób.
        I nieważne czy pojawi się z lewej z prawej czy w centrum albo mając w tyle wszystkich.
        W każdym wypadku zostanie zniszczony. Przez konkurencje przez swoich przez… komu będzie przeszkadzał.

        Pomijam fakt że głosujemy nie na mordy tylko na skróty a mordy to oni sobie sami doklejają.
        Tak to sobie chłopaki wygodnie to chłopaki poukładały.

      • lukasz

        @KK

        Tym bardziej trzeba glosowac madrze. Z jednej strony wspierac tych co chca a im inni przeszkadzaja. Z drugiej strony pokazac tym co przeszkadzaja, ze ich czas sie konczy. Wymaga to czasu ale jest do zrobienia. Trzeba przebic sie przez beton, tak samo jak srodowiska rowerowe przebijaja sie powoli przez urzedniczy beton. Puki bylo kilku zapalencow, ktorzy bez wsparcia spolecznego niewiele mogli zdzialac, a teraz jak coraz wiecej osob ich popiera, jezdzi na rowerach, pokazuje sie na eventach rowerowych, wysyla maile do urzedow, radnych, prezydenta sa zauwazani i maja szanse dzialac skuteczniej.

        Dalej daleko do idealu ale zdecydowanie blizej niz jeszcze rok czy 2 lata temu. Srodowiskom rowerowym byloby jeszcze latwiej gdyby wszyscy, a co najmniej wiekszosc rowerzystow aktywnie uczestniczyla w lobbowaniu na rzecz rowerow nawet poprzez wyslanie maila do radnych miasta. Niestety podejrzewam, ze procent osob ktore „aktywnie” dzialaja jest zblizony do odsetka osob uczeszczajacych na wybory lokalne…i tu jest miejsce na poprawe:-)

      • max

        @zeralda, nie widziałem, więc jeśli dysponujesz takimi danymi polskich i niemieckich firm budujących drogi, to bardzo chętnie się z nimi zapoznam. Chyba jednak nie chcesz mi wmówić, że polskie normy jakościowe, czy środowiskowe są bardziej rygorystyczne niż niemieckie… ? ;))) Bo skoro tak, to dlaczego polska autostrada (budowana wg tych rzekomo wyśrubowanych norm jakościowych) rozsypuje się po pół roku (a czasami jeszcze przed końcem budowy jak np. wiadukt w ciągu A4 koło Łańcuta, który osiadł ok. 5 cm…), a niemiecka dopiero po 40 latach albo i później ???… A może chcesz mi wmówić, że w Niemczech „zainstalowanie” otaczarni jest łatwiejsze i tańsze niż u nas ??? ;))) Co do cen materiałów, już pisałem – jeżeli wskutek wzrostu popytu rosną u nas ceny, można szukać tańszych dostawców za granicą, choćby w Niemczech… ;)

        Mam jeszcze do ciebie prośbę o informację ile firm zbankrutowało przy budowie autostrad np. na Słowacji i dlaczego są one tańsze od naszych pomimo, że są poprowadzone przez tereny górskie, z dużą ilością estakad i tuneli. Jakim cudem to mozliwe ???…

      • zeralda

        @ max
        Z racji wykonywanego zawodu miałem w ręku „papiery” polskich spółek. Nie są to spółki giełdowe więc z wiadomych względów nie
        mogę tych dokumentów upubliczniać. Spółki te są dochodowe ale dalekie od zysków kartelu z Medelin

        Co do norm to Polska wprowadziła szereg bardziej rygorystycznych norm (ekrany, przejścia dla zwierząt itp). Polskie normy w budownictwie z uwagi na partactwo naszych budowlańców są często przewymiarowane (czyli idiotoodporne). Stąd czasem mamy więcej betonu i zbrojenia niż w krajach, gdzie kultura techniczna stoi na wyższym poziomie.
        To, że mimo norm nasi geniusze potrafią spartolić zagęszczanie podbudowy wynika często z innych cech naszych genialnych budowlańców – kombinowanie i niestety również zwykłe złodziejstwo (nie znam dokładnie przykładu z Lubartowa więc o tym się nie wypowiadam) . Kiedy ostatnio widziałeś dobrze zrobioną studzienkę kanalizacyjną w naszym kraju? Mimo norm panowie tak zagęszczają, że po 3 miesiącach jest wgłębienie na 3-5 cm.
        Co do otaczarni, to znam przypadek, że firma, której pomogłem taką sfinansować 2 lata starała się o lokalizację i miała z tym ciągłe problemy (a to ksiądz się nie zgadzał, a to krowy nie będą dawać mleka itp…).
        Jakbyś się choć trochę zapoznał z tematem to wiedziałbyś, że kruszyw, cementu i masy nie transportuje się na duże odległości (koszt transportu przewyższy ewentualne oszczędności przy zakupie).
        Na Słowacji mało się budowało, więc siłą rzeczy nie było takiego owczego pędu i parcia na ceny. Nie znam metodologii liczenia tych kosztów. Mogę się domysłać, że cena 1 km autostrady może wynikać z niskich kosztów wykupu gruntów (w Słowacji po „reformie rolnej” nie było praktycznie własności prywatnej na terenach wiejskich).
        Zresztą te cyfry o średnim koszcie budowy autostrady były chyba liczone przez jakiegoś dyletanta (weź na przykład branie pod uwagę kosztu 1 km w Holandii – 50 mln EUR!!?).
        Co do kosztów w Polsce to nie myśl, że nasze koszty były wtedy dużo niższe. Znany mi jest przypadek mojego klienta, który nagle stanąl w obliczu poważnego problemu z powodu porzucenia pracy przez operatora rozcielacza. Mianowicie jeden z konkurentów wpadł na budowę i zaproponował rzeczonemu operatorowi wyższą pensję (a była niemała gdyż wynosiła 8 tys PLN). Teraz pewnie się to znormalizowało ale były czasy, że wynajęcia koparki w rozsądnej cenie czy znalezienie człowieka z kwalifikacjami graniczyło z cudem.

      • Krzysztof Kozłowski

        @max strasznie jesteś odporny an informacje.
        Nie mamy najdroższych autostrad bo kupujemy drogie kruszywo tylko dla tego że łańcuszek chętnych po kasiorkę począwszy od urzędników skończywszy na podwykonawcach kradnących połowę materiału skończywszy.
        W imię naszej doktryny budowlanej „lej wodę syp piasek nie żałuj materiału”

        Co do twojej teorii o normach to my musimy mieć inne i to zupełnie inne normy na wiele rzeczy.
        Choćby głębokość przemarzania gruntu.
        Zupełnie inaczej się buduje u nas drogi inaczej u Niemców.

        U nas grunt przemarza nawet do 1,5m. W wielu miejscach jest nieoszacowane i drogi rozwala.

        A jako ciekawostkę możesz sobie poczytać o podbudowach pod drogi forteczne. Praktycznie jedyne w Krakowie które nie rozlatują się. Przynajmniej jak jakaś firma uduś nie wymieni podbudowy.

      • max

        @zeralda, możliwe, że w Europejskim Trybunale Obrachunkowym pracują dyletanci… ;)))

        18 % różnicy w cenie betonu to wystarczająco dużo, żeby opłaciło się sprowadzanie cementu z Niemiec (woda i piasek nie są chyba u nas droższe niż tam…?), zaś 40 % różnicy w cenie barier bezpieczeństwa sugeruje, że nasze są odpowiednio bezpieczniejsze… ;)))

        Na Słowacji też zapewne dawno cię nie było skoro twierdzisz, że mało tam się buduje… ;)

        http://pl.wikipedia.org/wiki/Autostrady_i_drogi_ekspresowe_na_S%C5%82owacji

        http://www.euroinfrastructure.eu/rynki-zagraniczne/slowacja-przyspiesza-budowe-autostrad/

        Co do tych dokumentów, to czy znalazłeś w nich odpowiedź dlaczego nasze autostrady są prawie najdroższe na świecie, a jednocześnie ich ceny są „kosmicznie niskie” ?…

        @Krzysztof, przecież właśnie do tego dążę… ;) Uważasz, że w Niemczech, Austrii, na Słowacji ziemia przemarza dużo płycej ?… ;)))

      • Krzysztof Kozłowski

        @max na moją wiedzą to tam na większości kraju mają 0,8m a my mamy 1-1,2m co i tak jest zaniżone.

        Więc tak tak twierdzę :)

        Tak jak ci napisałem temat rzeka.
        A co do samej ceny to jak mam nadzieję wiesz cena zapisana w przetargu jest fikcją bo jak są błędy w projekcie to przetarg można sobie na ścianie powiesić. (żeby była jasność to upraszczam )

      • zeralda

        @ max
        „możliwe, że w Europejskim Trybunale Obrachunkowym pracują dyletanci… ;)))”

        Jak ktoś bierze do liczenia (średniej) odcinek autostrady, który kosztuje 50 mln EUR do porównań z polskimi uwarunkowaniami to imho jest dyletantem (bez względu czy pracuje w ETO, Gdace czy Ernst & Young).
        Powinno się liczyć wyselekcjonowane odcinki budowane w określonych warunkach geologicznych, terenowych o podobym stopniu zurbanizowania.
        Skorygowane o różnice w normach (np co do ilości ekranów).
        Poza tym już wspominałem wcześniej – inaczej się kształtują ceny w kraju o zrównoważonym rozwoju od takiego, w którym nagle cały rynek staje na głowie żeby oddać w 2 lata 1500 km…

        „18 % różnicy w cenie betonu to wystarczająco dużo, ”
        Tak u nas pracują skończone debile i na pewno przepuścili taką okazję ;-)))
        Gdyby to był taki biznes to w momentalinie pojawiło by się mnóstwo importerów piasku, kryszywa i cementu oferujących rewelacyjnie niskie ceny.
        Wiesz co? Jakoś się nie pojawili….

        „Na Słowacji też zapewne dawno cię nie było skoro twierdzisz, że mało tam się buduje… ;)”
        Mądrość czerpana z internetu to podstawa ;-))). Z powodu kłopotów budzetowych Słowacy zastopowali program autostradowy w 2008 r. Np. Mota Engil wygrała wtedy przetarg na dokończenie D1. Do tej pory nie wbiła łopaty… Zresztą w podanym przez Ciebie artykule mamy: „W latach 2005-2012 na Słowacji średnio w roku oddawanych było 20 km dróg ekspresowych i autostrad”. Nie ma co – mają chłopaki rozmach…;-))))

        Dla mnie EOT.

  • IronMike

    Jestem za przygotowaniem petycji i rozpropagowaniem jej wśród krakowskich rowerzystów. Wysyłajmy do wszystkich radnych, niech widzą, że im się opłaca przeznaczyć ten malutki wycinek budżetu na rowery, bo małym kosztem mogą zrobić dużą różnicę i przyjemny PR.

    • jestem w kontakcie z osobami stojacymi za chceoddychac.pl i moge wam napisac, ze spokojnie mozemy uzyc tego mechanizmu do wysylania maili do radnych. potrzebna jest tylko jakas chwytliwa domena

      • tptak

        cyklistatezczlowiek.pl ?

      • _mr

        A co ZIKIT na to? Przecież mieli(ście) wnioskować o około 2 miliony na infrastrukturę.

      • ja do wnioskowania o pieniadze nie mam dostepu. na moja wiedze, wpisane bylo we wniosku budzetowym wiecej pieniedzy. najwidoczniej prezydent zdecydowal, ze sie nam nie nalezy :(

  • Krzysztof Kozłowski

    „Pan Prezydent staje „na czele” urzedniczego frontu walki ze smogiem i planuje wydanie okolo 800mln w ciagu 5 lat na wymiane piecow, to czemu nie pojdzie za ciosem i nie stanie „na czele” urzedniczego frontu rozwoju infrastruktury rowerowej??”

    @lukasz nie wiesz jak to jest?
    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi….
    Słyszałeś o lobbingu?

    DDRy nie są dość dochodowe. i nie zacznijcie mi tu o oszczędnościach dal ludzi społeczeństwa gospodarki państwa bo nie o te dochody czy oszczędności chodzi a wprost przeciwnie.

    To że zmiany mogą się przyczynić do zwiększenia oszczędności mieszkańców a zmiany w mentalności transportowej mogą spowodować ze ludzie docenią lokalne sklepy rezygnując z marketów nie jest w kręgu zainteresowania samorządu bo oni są tu i teraz i ich szanse na bycie tu jak takie zmiany nastąpią są praktycznie zerowe.
    Oni tu i teraz chcą profitów a te zapewniają duże inwestycje prowadzone przez duże firmy. DDR to nie ta bajka. Stojaki rowerowe też nie a kontra pasy gdzie wystarczy kogoś s puszką farby to zupełnie nie ten przedział….

    Chcecie prawdy? Znajdźcie dużą firmę chcącą zrobić dużą i drogą inwestycję rowerową w mieście i mającą swojego „lobbystę” i zapewniam ze znajdą się pieniądze w budżecie.

    Nasze chciejstwo jazdy na rowerze jest problemem dla wielu sporych graczy.
    Koncerny paliwowe lubią zakorkowane ulice…. Nie oszukujcie się ze to tak nie działa. Ich lobbiści są lepsi niż nasi…

    Wpuszczenie rowerów na ulice? Przecież nie trzeba by stawiać setek znaków z ograniczeniami… Deregulacja ruchu w obrębie II obwodnicy? to samo

    Likwidacja setek niepotrzebnych korkujących miasto sygnalizacji świetlnych?
    A co z tymi wszystkimi którzy zarabiają na ich utrzymaniu i wymienianiu co parę lat… (zwróćcie na to uwagę) Pomijam już „systemy sterowania” które mają zapewnić lepszy przepływ…
    Co to jest warte pokazało skrzyżowanie pod dworcem….
    Kto się zgodził żeby po rozbudowie tam postawić sygnalizację?

    Czy ja uważam ze parkingi są niepotrzebne? Ależ wprost przeciwnie. Tylko czemu miasto buduje parkingi które będą miały wątpliwy sens?
    Czemu nie zaczyna od P+R?
    A potem nie myśli o parkingach w centrum dla mieszkańców które by wyraźnie odciążyły ulice?
    Czemu nie pomyśli nad parkingami dla rowerów w których mieszkańcy mogli by trzymać bezpiecznie rower?

    Nie wiecie? Rowerzyści nie mają dość „przekonującego i atrakcyjnego” lobbingu….
    A zdrowy rozsądek w podejmowaniu decyzji nie liczy się kompletnie.

    Pomijam już zupełnie fakt że „wychylenie się” mało któremu politykowi wyszło na dobre. A mając kilka procent „wyborców rowerowych” nawet tej wątłej karty przetargowej nie mamy.

    • Bulwersator

      „Stojaki rowerowe też” – ZIKIT właśnie zaczął stawiać je na większą skalę.

      Nie zwalajmy wszystkiego na lobby podczas gdy problemem jest raczej zwykła niewiedza.

      • Krzysztof Kozłowski

        Zakładam że pisząc to wiesz jak działają przetargi w Polsce?
        Startowałeś widziałeś przygotowywałeś?
        Widziałeś realizowane za ich pomocą wdrożenia i jak to wygląda w praktyce?

        „Lobbing” jest w tym momencie jedną z głównych metod działania
        A to czy ten lobbing odbywa się tu przy butelce wódki czy poprzez specjalną firmę na wakacjach w ciepłych krajach przy butelce zimnej wódki czy w bardziej cywilizowany sposób przez lobbujących fachowców promujących swoje nieraz świetne rozwiązania to inna bajka.
        Sami sobie oceńcie co i jakie powstaje u nas ;)

        Brak fachowej wiedzy przez podejmujących decyzję jest sprawą nie mniej ważną ale mało istotną skoro do tej pory przetargi odbywały się na zasadzie 100%cena.

        Gdyby dobre chęci były ale brakowało wiedzy to zatrudnilibyśmy już dawno kilku niezależnych fachowców którzy przygotowali by wieloletnią politykę rowerową w oparciu o dostępne środki.
        Nie jej zarys i kierunki a konkretne rozwiązania.

    • lukasz

      @KK

      Juz nie dramatyzuj tak z tym lobbingiem. Lobbing to nic nadzwyczajnego. Poprostu pewne grupy przedstawiaja swoje opcje. Nie demonizujmy slowa Lobbing, tak jak Naczelny Prezes demonizuje slowo Uklad.

      Lobbysci to takze KMR, a takze kazdy z nas. Moze nie mamy duzych zasobow finansowych, jak inne grupy, za ktorymi stoi jakis kapital, ale to nie znaczy, ze stoimy na straconej pozycji. Nasza sila jest aktywnosc i rosnaca liczba. Moze jeszcze nie teraz, ale w niedlugim czasie bedziemy wystarczajaco liczna grupa, z ktora wladze beda musialy sie liczyc, bo nasze glosy beda mogly decydowac o wygranej w wyborach.

      „nie jest w kręgu zainteresowania samorządu bo oni są tu i teraz i ich szanse na bycie tu jak takie zmiany nastąpią są praktycznie zerowe”

      To jest typowa postawa karierowicza jednokadencyjnego. Mimo wszystko wiekszosc ludzi u wladzy chce jej sie trzymac jak najdluzej, wiec musze robic cos zeby spoleczenstwo na nich glosowalo. I jak zauwaza, ze rowerzysci stali sie znaczaca grupa spoleczna to zaczna realizowac ich postulaty. A do tego trzeba byc aktywnym, a nie marudzic o lobbingu i mitycznych ukladach, ktorych nikt nie widzial, ale podobno to przez nie w zyciu nam nie wychodzi:)

      „Oni tu i teraz chcą profitów a te zapewniają duże inwestycje prowadzone przez duże firmy”

      Duze inwestycje i tak beda czy dadza 1mln czy 10 na rowery…

      „A potem nie myśli o parkingach w centrum dla mieszkańców które by wyraźnie odciążyły ulice?
      Czemu nie pomyśli nad parkingami dla rowerów w których mieszkańcy mogli by trzymać bezpiecznie rower? ”

      Smiem twierdzic, ze ani jedno ani drugie nie jest w kompetencjach miasta. Nie widze powodu dla ktorego miasto ma budowac parkingi dla mieszkancow w centrum miasta. Jak dla mnie miasto powinno jedynie ulatwic inwestycje w parkingi na prywatnych dzialkach, ewentualnie na dzialce miejskiej pozwolic wybudowac parking dla mieszkancow, sfinansowany przez mieszkancow. Wiekszosc kamienic ma podworka i jestem przekonany, ze na wielu z nich daloby sie zrobic parkingi podziemne.

      Z parkingami rowerowymi podobnie. To jest zajecie dla administratorow, zarzadow wspolnot, prywatnych wlascicieli aby wyznaczyc na nieruchomosci miejsce, postawic stojaki, udostepnic piwnice albo inne pomieszczenie. Miasto powinno zadbac o parkingi rowerowe pod budynkami miejskimi i urzedami.

      „A mając kilka procent „wyborców rowerowych” nawet tej wątłej karty przetargowej nie mamy”

      Kilka procent to nie tak malo. Mysle, ze gdybysmy rzeczywiscie mieli kilka procent mocnego rowerowego elektoratu to moglibysmy sporo zdzialac. Patrz przyklad PSL ktory zazwyczaj ledwo przekaracza prog wyborczy, a jest partia, ktora najczesciej w historii byla w rzadzie:)

      • Krzysztof Kozłowski

        ” Nie widze powodu dla ktorego miasto ma budowac parkingi dla mieszkancow w centrum miasta”

        A ja widzę taki że chce oczyścić ulice z aut….

        Przy obecne restrykcyjnej polityce budowlanej pomysł wyburzenia kamienicy i zamienienia jej w parking jest praktycznie nierealny. Budowa podziemnych pod nowymi inwestycjami w centrum też nie jest praktycznie realna.
        A jakiekolwiek kopanie w Krakowie (centrum) to praktycznie zawsze kopanie przez archeologów.

        Co więcej tereny na których miasto mogłoby zrobić parkingi o cenie niższej niż cena parkowania na ulicy i tym samym znacząco zmniejszyć ruch w celu znalezienia miejsca również nie są wykorzystane.
        Parking pod wawelem z bardzo wysokimi cenami jest moim zdaniem nieporozumieniem.

        Ja wcale nie twierdze ze miasto ma sfinansować te parkingi samo.
        Spokojnie może wysprzedać te miejsca mieszkańcom. Chodzi o takie zbilansowanie kosztów i samego kosztu miejsca żeby ludzie mogli dźwignąć bez płaczu.

        Więc można powiedzieć się z tobą zgadzam. Miasto powinno umożliwić ale ja idę dalej powinno wykreować pewien trend.
        Co więcej powiedzmy (lekka utopia ale strzelam) jeden parking na kwartał. i odpowiednia ilość miejsc dla rowerów mogła by zaowocować nieopłacalnością brania auta!!!
        Więc delikwent brałby rower bo iść do parkingu poczekać aż mu maszynka poda auto (bo uważam że powinniśmy budować „szafy na auta” za fasadami kamienic) pojechać zaparkować….
        A jak się ma auto na ulicy to nieraz irracjonalny przejazd staje się choć nie logiczny a jednak jakoś tak naturalny.

        Połączanie tego z systemem wypożyczalni samochodów „na godziny” (dzielenie się samochodem) mogło by się okazać bardzo spójnym ciekawym i zarazem przyjaznym użytkownikowi systemem dającym duże korzyści wszystkim.

      • lukasz

        „A ja widzę taki że chce oczyścić ulice z aut….”

        Ja tez chcialbym oczyscic ulice z aut. Ale tak jak wspomnialem, miejsca dla mieszkancow nie moga byc finansowane z budzetu. Ja za swoje zaplacilem kupe kasy podobnie jak inne osoby. Co innego udostepnic miejsce albo ulatwic budowe. To juz moze byc zadania miasta.

        A oczyscic ulice najlatwiej wykluczajac mozliwosc parkowania na ulichac. Oczywiscie nie wszystkich. Zmniejszy sie podaz, przez co albo ludzie pozbeda sie auta bo bedzie to tak uciazliwe, albo wykupia miejsce parkingowe na strzezonym albo stwierdza, ze warto wydac kase na parking podziemny, o ile miasto ulatwi budowe takich.

        Osobiscie uwazam, ze miasto mogloby zajac sie budowa parkingow i odsprzedaniem ich mieszkancom oczywiscie po rynkowej stawce.

        W kwestiach rowerowych miasto niech robi wszystko co moze:) najlepiej jak najwiecej kontrapasow w centrum, sciezki, stojaki itp.

  • zibi22

    a ja proponuje bardziej radykalne działania. Oczywiście wszystko zgodne z prawem. Bo próśb i petycji nikt z włodarzy nie traktuje poważnie.

  • Sebastian Ociepka

    Co do priorytetów transportowych Stołecznego Miasta Krakowa to oprócz braku rozwoju infrastruktury rowerowej miała być podwyżka cen biletów MPK. Wycofano się z tego pewnie jedynie ze względu na zbliżającą się kampanię wyborczą w 2014. W 2015 jednak wróci to ze zdwojoną siłą: pewnie będzie 0 na rowery i bilety MPK w górę :(

  • robotrutra

    w piątek po godz. 18 Urząd i tak już pusty – może lepiej jechać prezydentowi pod dom

    • Marcin

      To może by zrobić masę krytyczną o 16:00. I to takimi ulicami, aby stało się to faktycznie uciążliwe dla ruchu samochodowego, ale z minimalnym impaktem na ruch tramwajowy.

      • zibi22

        proponuje dodatkowo nie uprzedzać służb i traktować całe zajście jako powrót do pracy a że wszyscy tą samą trasą… Czysty przypadek taki sam jak to że przypadkowo w tym roku jak co roku nie ma środków na rowery….

      • Krzysztof Kozłowski

        Już kiedyś proponowałem żeby tak zrobić ale podobno to zły pomysł ;)

      • zeralda

        Przy takim budżecie na 2014 to chyba byłby świetny pomysł… Ja bym poszedł dalej i zaczął o 15:00 może jeszcze trochę słońca będzie ;-)

      • Krzysztof Kozłowski

        Według mnie to jedyny sposób żeby otrzeźwić towarzystwo.

        Ewidentnie coś pękło i ludzie korzystają z rowerów. Widać ich na ulicach co samo w sobie musi doprowadzić do swego rodzaju samo nakręcającej się spirali. Nie wiem jak ślepym trzeba być żeby nie zauważyć że należało by już poważnie i sensownie podejść do tematu.
        Ale to jest standard. Zamiast iść w sensownym tempie do przodu to za dwa trzy alta będziemy gasić pożary rozdzierać szaty i toczyć walki w atmosferze że ktoś komuś coś zabiera kosztem kogoś.

        A z pozytywnych wiadomości to szkoła podstawowa nr2 na Prądniku zamontowała w ostatnich dniach 3 stojaki rowerowe (podkowy). Wystarczyło ze przez okres „ciepły” wszystkie barierki przy wejściu były oblepione rowerami i stojaki wyrosły :)

        Może gdyby nasi radni nie mogli wyjechać z pracy nie przedzierając się przez tłum rowerzystów to by zaskoczyli?

      • lukasz

        A co sie dziwic, ze ludzie korzystaja:) Taniej, szybciej, milej, zdrowiej!! Fajne jest to, ze coraz wiecej osob jezdzi pomimo deszczu, zimna itp. Mamy druga polowe listopada, a na trasie do pracy spotykam tylu rowerzystow co we wczesniejszych latach we wrzesniu przy dobrej pogodzie.

        Najlepsze jest to, ze wcale nie potrzeba budowac gigantycznych inwestycji rowerowych, zeby przekonac ludzi do jazdy. One oczywiscie w niektorych miejscach sa potrzebne, ale jestem przekonany, ze wiele osob przesiadloby sie na rowery gdyby:

        a) wymalowano wszystkie kontrapasy z listy KMR
        b) postawiono duza ilosc stojakow w calym miescie
        c) uzupelniono braki w sciezkach – czasem brakuje 100m, czasem przejazdu dla rowerow

        Nic z tych punktow nie jest specjalnie kosztowne, a efekt zdecydowanie wiekszy niz przy budowie 500m zupelnie nowej sciezki…co nie znaczy, ze nie nalezy ich budowac:)

  • robotrutra

    zikit przedstawił wyniki przetargu na świąteczną dekorację miasta – będzie to kosztowało 532 332 pln brutto w tym 93 000 na dekoracje drzew… do tego jeszcze dojdzie rachunek za zasilanie…
    natomiast na rozbudowę Systemu Roweru Miejskiego miał tylko 163 377,50 pln i przetarg unieważniono bo nikt nie zmieścił się w tym budżecie…

    po co komu rowery ma być aniołek na rondzie i wszyscy będą szczęśliwi!

    • Krzysztof Kozłowski

      Przy budżecie rocznym na infr. rowerową budżet na dekorację wygląda imponująco….

      Nie żebym nie lubił udekorowanego miasta bo jest fajnie i przyjemnie i ….
      Ale i tak śmieszne proporcje…
      I zdecydowanie bardziej (bo przez cały rok by cieszyła) bym lubił jak bym miał więcej dekoracji rowerowej.

      • robotrutra

        może prezydent dolicza te wszystkie „wycinki” ścieżek rowerowych, które powstają przy przebudowie dróg w Krakowie (bo przecież jakiś promil pieniędzy z inwestycji idzie wtedy na DDR) i może mu się kalkuluje, że proporcja jest w porządku ? :)

        może warto by w budżecie przeanalizować jakie przebudowy ulic nas w 2014 roku czekają i ile ścieżek powstanie wraz z nimi?

        np. zikit ogłosił teraz przetarg na przebudowę ulicy Reduta i tam jakiś odcinek („wycinek”) ścieżki będzie budowany

  • Marek

    Tradycyjnie rowerzyści-terroryści muszą krzyczeć, jak to im źle. Jedynie 3% podróży jest wykonywanych rowerem w tym mieście, jak pokazują statystyki, zatem nakłady na infrastrukturę powinny być proporcjonalne do ilości użytkowników.
    A jeszcze uwaga, do informacji, że podobno takie tłumy jeżdżą na rowerach i to mimo złej pogody. Autor tej wypowiedzi świadomie pisze bzdury, uprawia denną propagandę, bo jakoś nie widuję rowerzystów w deszczowe i zimne dni, a jeśli już to jedynie pojedynczych maniaków.

    • Bulwersator

      Celem tych inwestycji jest też zwiększenie ilości podróży wykonywanych rowerem jako mniej uciążliwego dla otoczenia i generujący mniejsze dodatkowe koszty.

    • zibi22

      Rok temu o tej porze było 1%. Tak więc mamy wzrost o 300%. A o ile % zwiększyła się infrastruktura?

      • Bulwersator

        Nie jestem pewien czy porównywanie tego miesiąca z poprzednim rokiem to szczęśliwy pomysł, pogoda jest kompletnie inna (np: nie mamy opadów śniegu).

    • Krzysztof Kozłowski

      Marek Ja jestem kierowcą. Przede wszystkim kierowcą.
      Robiłem setki kilometrów dziennie po Krakowie…
      Robię wciąż….
      I choć robię dużo żeby to ograniczać to pewnie często jeszcze będę musiał…

      I wiesz co?
      Błogosławie każdy dzień kiedy więcej ludzi jedzie rowerem.
      Wiesz czemu?

      Tu małe wyjaśnienie. Ponieważ auto to nie fanaberia a praca więc dość dokładnie zliczam przejazdy czasy jakie one zajmują odległości i średnie prędkości jazdy i przejazdu.

      Więc wiesz czemu?
      Bo w dni kiedy te 3% rowerzystów jest na rowerach ja mam średnią o 25% -60% większą… Co oznacza do 1,5h mniej czasu w aucie.

      I jak z wieloma postulatami „rowerzystów” się nie zgadzam co tu często piszę to twój tekst jest jakąś farsą. Przecież rowerzyści to mniej aut na ulicy wiec twój większy komfort drodze. Mniej spalonego paliwa mniej czasu straconego w korkach. I większe szanse że najbliższe wolne miejsce parkingowe to nie będzie to pod twoim domem.
      I piszę to jako kierowca który robi nieraz dziennie po Krakowie 200-300km!
      Jako kierowca który musi parkować możliwie blisko miejsca docelowego bo auta używam nie tylko do wożenia własnego tyłka.

      Muszę cię zmartwić że ja uważam iż rowerzyści powinni jeździć swoimi pasami po ulicach. Uważam tak i jako rowerzysta i kierowca (wciąż z ~30kkm na rok bardziej kierowca a tylko ~7% rowerzysta)

      Co do jeżdżących w złych warunkach…
      Niestety jest ich mało… ale są i jest ich coraz więcej.
      Dzisiaj przy padającym deszczu po 21 na odcinku 7km naliczyłem 7…..
      po połódniu było już wyraźnie widać rowerzystów.

      Gdyby infrastruktura była sensowna i spójna i w deszczu nie trzeba by jechać przeciskając się między autami i jechać po setkach kałuż, co powoduje że człowiek wygląda jak by z jakiegoś kanału wyszedł, to zapewniam cię ze tych rowerzystów na ulicach było by więcej a ty byś stał w o wiele mniejszych korkach….

      Nie warto w to inwestować?
      Ty chyba nie lubisz kierowców….
      Wiesz ze z jazdy po Krakowie na próbie ok 1000km średnia z przejazdów to 22km/h? (a kilka razy jeździłem w tym czasie obwodnicą i często w nocy gdzie średnie w obu przypadkach oscylują w granicach 30-40) Jednak na wielu trasach osiągnięcie więcej niż 15/h graniczy z cudem.
      A są i przypadki gdzie ta średnia to 6-8km/h i tak się głupio składa że to średnie z przejazdów bez krążenia z szukaniem miejsca a z pod drzwi pod drzwi.
      Żeby było śmieszniej po ulicach gdzie nie ma rowerzystów!

      Wiesz co to znaczy? Że rowerzysta jest najlepszym przyjacielem kierowcy.
      Każda złotówka na nich to konkretna kwota oszczędności w twojej kieszeni ale i oszczędność tego co bezcenne czyli czasu.

      Spróbuj pojeździć rowerem.
      Potem pogadamy i tym czy nie należy się dla rowerzystów trochę więcej….
      A tak na marginesie to jak by policzyć ile miasto w ciągu ostatnich 20 lat wydało na drogi a ile na infr. rowerową to mogło by się okazać że żeby oddać 3% te ich 3% to sporo by trzeba dopłacić.

    • lukasz

      @ Marek,

      Ile klas matematyki skonczyles, ze nie umiesz liczyc? Albo inaczej, czemu jestes totalnym ignorantem powtarzajacym po forumowych hejterach durne argumenty, ze rowerzysci chca nie wiadomo czego, bez ich weryfikacji? A moze poprostu jestes takim hejterem….

      Ale do rzeczy. Pytam sie o klasy matematyki poniewaz, nie liczenie procentow to jeszcze zakres szkoly podstawowej. Wystarczy zagladnac do Biuletynu Informacji Publicznej, znalezc budzet miasta np. na rok 2013 i zobaczyc, ze wymienione tam wydatki na drogi to 231mln zl. (Choc pewnie jest tego wiecej bo to tylko 3 pozycje znalezione na szybko – nie chce mi sie przegladac 119 stron)

      Teraz przejdziemy do rzeczy latwiejszej, bo strasznie sie wysililismy i w 2 min znalezli informacje o wydatkach na drogi. Skoro jak twierdzisz 3% ruchu to ruch rowerowy i nalezy budzet dzielic proporcjonalnie to 3% z 231mln daje nam 6,9mln zl.

      O kurde, to 6,9 razy wiecej niz 1mln zlotych, ktory Majchrowski chce zapisac w budzecie na 2014, czyli brakuje jeszcze 5,9mln??

      Moze jeszcze policzmy w takim razie ile miasto zalega rowerzystom za brak rownowagi w budzetach ze wczesniejszych lat??

      Naucz sie tez czytac ze zrozumieniem. Nie napisalem, ze jezdza tlumy, ale ze jezdzi coraz wiecej osob w porownaniu do lat ubieglych.

      Reszte wytlumaczyl Ci chyba Krzysztof Kozlowski. Swoja droga chyba pierwszy raz sie z Panem, Panie Krzysztofie zgadzam w 100% :)

  • brawo Krzysztof Kozłowski. sam bym tego lepiej kierowcy nie wyjasnil, dlaczego warto inwestowac w infrastruktrure dla rowerzystow, ale takze dla pieszych.