Cykloakademia – skrzyżowania

Skrzyżowania – miejsca, w których zdarza się najwięcej zderzeń rower – auto. Nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu to pierwsza pozycja w statystykach. Niestety, nie da się uniknąć skrzyżowań (chyba, że zastosujemy drogi witruwiańskie – kto zna, już się śmieje, kto nie zna, może poszukać dla zabawy).

Niestety edukacja kierowców w Polsce pomija sprawę najważniejszą dla rowerzysty – ostrożność i wypatrywanie roweru na każdym skrzyżowaniu. Tak są uczeni kierowcy w innych krajach – i są do tego przyzwyczajeni uczestnicząc w ruchu, gdzie rowerzystów jest dużo. A my musimy zachować ostrożność – zawsze zakładajmy, że ktoś nas nie zauważy, nie zorientuje się, jedzie za szybko…

Projektanci i zarządzający ruchem też nas nie rozumieją – rower to często jakieś „niewiadomoco”, które trzeba upchnąć na skrzyżowaniu po zaprojektowaniu wygodnej jezdni. A to nie tak powinno wyglądać. Zła infrastruktura będzie powodowała wypadki, choćbyśmy nawet wszystkich edukowali i egzaminowali do utraty cierpliwości.

A dziś zajmiemy się skrzyżowaniami, na których nie ma dróg dla rowerów. Temat o tyle istotny, że tu akurat zwykle kierowcy radzą sobie całkiem, całkiem (chyba, że „nie widzą” roweru), a dla rowerzystów może to być miejsce mało oczywiste i dość niebezpieczne. Warto wiedzieć, kiedy mamy pierwszeństwo, warto też wiedzieć, że ktoś może o tym nie wiedzieć. I uważać.

  • gronel

    Droga skręca? A to droga jest pojazdem? Zacznijcie używać prawidłowych określeń. Droga z łamanym pierwszeństwem.

    • Bulwersator

      Nie wiem czy odpowiadam na komentarz które pisany był na serio, ale…

      „droga skręca” jest powszechnie używanym określeniem, podczas gdy „Droga z łamanym pierwszeństwem” to jakiś niezrozumiały koszmarek. Czemu to drugie ma być lepsze.