Nietrzeźwi rowerzyści: czy małopolscy policjanci powinni brać przykład z Opola?

Nietrzeźwi rowerzyści: czy małopolscy policjanci powinni brać przykład z Opola?

Podczas gdy w Małopolsce policja deklaruje, że każdego złapanego nietrzeźwego rowerzystę wyśle do sądu, w Opolu zapowiadają dokładnie odwrotne postępowanie. Która komenda wyjdzie na tym lepiej?

Policja = ustawodawca?
Stwierdzenie, że 500 zł, czyli maksymalna wysokość mandatu jakim policja może ukarać nietrzeźwego rowerzystę, wydaje się „karą nieadekwatną w stosunku do wagi czynu” chyba nie powinno paść ze strony małopolskiej policji. Ustawodawca wyraźnie zaznaczył, że minimalna kara za przewinienie z art 87 §1a i §2 kw to odpowiednio 50 i 20 zł (w zależności od stężenia alkoholu), tzn. że zdaniem ustawodawcy są przypadki gdy wystarcza tak niska kara, jak i są przypadki gdzie kara powinna być większa. Gdyby ustawodawca uważał inaczej, to podniósłby minimalny próg kary grzywny.

Co z mandatami za picie „pod chmurką”?
Dziwi mnie także, że w Małopolsce mamy wątpliwości w przedmiocie prawnej dopuszczalności karania mandatem karnym osoby znajdującej się w stanie pod wpływem alkoholu/nietrzeźwości. Oto w całej Polsce rozdaje się tysiące mandatów za „spożywanie alkoholu w miejscu publicznym” i sprawy te dotyczą w ponad 99% osób, które są co najmniej w stanie pod wpływem alkoholu. Czy oznacza to, że wszystkie te mandaty są obarczone wadą (w rozumieniu przepisów Kodeksu Cywilnego) uniemożliwiającą uznanie tej czynności za prawnie ważną? Nigdy nie słyszałem by w związku z tym policja masowo kierowała takie sprawy do sądów, czy odsuwała procedurę nałożenia mandatu do 14 dni. By oświadczenie woli, w wyniku np. stanu nietrzeźwości, miało nie zostać uznane za czynność prawnie ważną trzeba jednak znacznego upojenia alkoholowego, tak by sprawca rzeczywiście nie zdawał sobie sprawy z tego co się dzieje, miał luki w pamięci, czy problemy z komunikacją. W takich jednak przypadkach, jak deklaruje opolska policja, trzeba procedurę nałożenia mandatu odroczyć w czasie. Ale czy rowerzysta po 1-2 piwach nie jest w stanie w pełni świadomie podpisać się pod mandatem za wykroczenie, które popełnił? Gdyby ten rowerzysta był pieszym pijącym piwo na Plantach to z pewnością policja nie protestowałaby przy podpisywaniu przez niego mandatu.

Fakultatywny zakaz to nie obligatoryjny sąd
Policjanci z Małopolski uzasadniają swoją procedurę także tym, że „w opisanej sytuacji sąd może nałożyć grzywnę w wysokości do 5000 zł, jak również orzec środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów”. Tymczasem sąd może nałożyć grzywnę w wysokości do 5000 zł przy każdym wykroczeniu, co to za argument? Równie nietrafione jest powoływanie się na fakultatywny zakaz prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne, który sąd może nałożyć na wstawionego rowerzystę. Nie jest to żadną przesłanką do automatycznego kierowania sprawy do sądu. Warto tu przytoczyć art 86 kw odnoszący się do kolizji i wypadków, w których kierujący powoduje u osoby trzeciej naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni. Art 86 § 3 kw

„W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.”

I mimo możliwości nałożenia na kierującego fakultatywnego zakazu prowadzenia pojazdów policja w ponad 99% przypadków chce skończyć sprawę mandatem.

Mandat – co w tym niezwykłego?
Mandat dla wstawionego rowerzysty to nic niezwykłego, to norma np. w Holandii. Nietrzeźwy rowerzysta nie stwarza specjalnego zagrożenia, stwarza je głównie dla siebie, a przypadki w których krzywdę wyrządza osobie trzeciej zdarzają się bardzo rzadko i są to głównie lekkie obrażenia, które karane są ze wspomnianego art 86 kw. Przykładowo w Małopolsce w całym 2012 roku z winy nietrzeźwych rowerzystów ucierpiały tylko 2 lekko ranne osoby trzecie: motorowerzysta w Barwałdzie Średnim i pieszy na ul Lublańskiej w Krakowie, a w 2011 tylko 1 lekko ranny pieszy z Dąbrowy Tarnowskiej.

Śmiertelne zagrożenie i … mandat dla kierowcy
Wyprzedzanie na pasach? Mandat, a przecież jest to przyczyna bardzo dużej liczby zgonów pieszych. Prędkość zabija, bo przy prędkości auta 75 km/h, a więc prędkości często spotykanej dla drogi przechodzącej przez małą miejscowość, reakcja kierowcy na pieszego nastąpi po przejechaniu około 21 metrów (czas reakcji około 1 sekundy), a droga hamowania wyniesie około 31 metrów. Samochód zatrzyma się więc po przejechaniu 52 metrów (!) od momentu zauważenia niebezpieczeństwa przez kierowcę. W obszarze zabudowanym kierowca najczęściej dostrzega pieszego na jezdni około 36 metrów przed pojazdem, wobec tego zostanie on potrącony z prędkością 53 km/h, co w praktyce oznacza prawie 90% ryzyko zgonu. Przy takim ryzyku policja i tak poprzestaje na mandacie dla kierowcy, a przecież teoretycznie sprawę może wysłać do sądu … Wskutek tych wykroczeń z winy kierowców na drogach Małopolski co roku ginie kilkadziesiąt osób trzecich, a liczba rannych innych niż sprawca liczona jest w setkach. Porównajmy te gigantyczne liczby z liczbą 1-2 lekko rannych osób trzecich/rok z winy nietrzeźwych rowerzystów i zadajmy sobie pytanie jaki cel chce osiągnąć małopolska policja wysyłając do sądów akurat wstawionych cyklistów?

Kara, a zagrożenie
Pieszy ‚puknięty’ na pasach? Rowerzysta przeleciał przez maskę na przejeździe? Jeśli tylko obrażenia nie są zbyt duże skończy się na mandacie dla kierowcy. A chyba wszyscy się zgodzimy z tym, że wyrządzenie krzywdy osobie trzeciej to znacznie poważniejsza sprawa niż wstawiony rowerzysta? Przyznam, że nie rozumiem sensu małopolskiej polityki sądowych batalii z „potencjalnymi samobójcami” (a za takich uważam podpitych rowerzystów), jeśli równolegle tylko mandatujemy „potencjalnych morderców” (bo jak nazwać inaczej kogoś, kto wyprzedza na przejściu dla pieszych samochód, który właśnie ustępuje pieszemu pierwszeństwa). Sami sobie odpowiedzmy (retorycznie) co da większy efekt dla poprawy brd. Czy lepiej by do sądów trafiło 1000 spraw nietrzeźwych rowerzystów, czy 1000 spraw kierowców, którzy potrącili pieszych na pasach, wyprzedzali na przejściach i pędzili po miastach ponad 30 km/h więcej niż pozwalały na to znaki?

Biurokracja nie poprawia brd
Skierowanie sprawy do sądu to obowiązek podjęcia czynności wyjaśniających, a potem uczestnictwo policjanta w rozprawie jako oskarżyciela publicznego. Jeśli chcemy kierować się chęcią zmniejszenia liczby ofiar wśród osób trzecich, to powiedzmy sobie szczerze: tego biurokracją i wypełnionymi papierami jeszcze nikt nie osiągnął. Nieumiejętność odpowiedniej alokacji małej ilości dostępnych środków to jedna z przyczyn dla których Polska od lat okupuje ostatnie w miejsca w dziedzinie BRD w Europie. Od 9.11.2013 policja ma wybór, nie musi angażować w sprawy nietrzeźwych rowerzystów masy roboczogodzin policjantów, bo sprawę można zakończyć uproszczonym postępowaniem mandatowym. Odzyskane zasoby osobowe można wykorzystać bardziej efektywnie. Policjant podczas ulicznego patrolu odstrasza piratów: na widok patrolu kierowcy zdejmują nogę z gazu, a nietrzeźwi 2x razy się zastanowią zanim zaryzykują jazdę „na bani”. Na społeczeństwo lepiej oddziałuje 10 mandatów niż 1 sprawa w sądzie. Krakowski policjant „za biurkiem” nikogo nie odstraszy i nikogo nie złapie w czasie jak będzie przygotowywał dokumenty dla sądu. W tym samym czasie jego opolski kolega wypisze kilka mandatów, a w trakcje akcji „trzeźwość” złapie jeszcze pijanego kierowcę, czym polepszy wyniki wykrywalności przestępstw opolskiej policji. Oprócz opolskich policjantów, zysk odnotują też odciążeni w pracy opolscy sędziowie, na zwiększonym brd i krótszych kolejkach do sądów zyskają też zwykli opolanie. A co zyskamy u nas, w Małopolsce?

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • lukasz

    „Od 9.11.2013 policja ma wybór, nie musi angażować w sprawy nietrzeźwych rowerzystów masy roboczogodzin policjantów, bo sprawę można zakończyć uproszczonym postępowaniem mandatowym”

    No co Ty zartujesz sobie? Przeciez papierkowa robota dla sadu to o wiele milsza praca niz patrolowanie ulic, sciganie przestepcow, kiboli, zlodzieji, czy mokniecie w brzydka pogode, albo marzniecie w zimie….:)

    Wogole to „odczep” sie od policji, przeciez oni nie poszli do pracy, zeby sie narazac na utrate zdrowia i dbac o bezpieczenstwo ludzi, ale po to, zeby pojsc na wczesniejsza emeryture:)

  • zibi22

    jak już napisałem w poprzednim artykule. Jeśli małopolskiej policji przestępcy uciekają przez okna, to na ich miejsce trzeba zapuszkować innych. To chyba największe nieudaczniki w kraju. Cały Kraków śmieje się z ich podejścia do rowerzystów. Dla ścisłości to kierownictwo jest takie durne. Zwykli policjanci raczej są normalni.

  • Adam Łaczek

    Gazeta Wyborcza o sprawie