Cmentarz

Cmentarz

Po raz pierwszy zdałem sobie w tym roku sprawę, jak wiele o nas Polakach można się dowiedzieć oglądając nasze cmentarze. Gdy się bliżej przyjrzeć okazuje się, że miejsca pochówku są metaforą Polski i to na kilku poziomach.

Tylko reklam brak – to jedyna różnica. Chaos, szarość, prywata i błotniste drogi to opis, który pasuje zarówno do współczesnej Polski, jak i polskich cmentarzy – pierwszy poziom. Podobieństwo przestrzenne jest uderzające i w zasadzie łatwo wytłumaczalne. Zadziwiające jak wiele jest tych elementów. Przede wszystkim estetyka – żeby wytrzymać tu godzinę trzeba posiąść trudną sztukę niewidzenia, ale i tak bez bólu oczu się nie obędzie. Nagrobki, tak jak budynki, wszystkie takie same i każdy inny swej tandetnej „oryginalności”. Lastriko rządzi od lat, tu i ówdzie tandeta ubrana jest jednak w drogie granity, nie wiadomo tylko czy to lepiej czy gorzej. Każdy chciałby wygodnego szerokiego dojścia do grobów swoich bliskich, ale wiadomo przecież że wykupioną działkę ziemi należy wykorzystać do samych granic, dlatego często nawet przeciśnięcie się sprawia kłopot. Na wielu cmentarzach drzewa wycięto bo ponoć niszczyły nagrobki, zostaje więc betonowa pustynia. „Zabudowa” ciągle się rozszerza, a ci z nowozagarniętych obszarów nie mogą liczyć na nic więcej poza wydeptaną ziemią. No i ta góra śmieci przy wejściu.

Polskę w pigułce widać już w drodze na cmentarze. Jak co roku korki, bo komunikacją miejską czy rowerem, według opinii większości, po prostu nie wypada. Ponieważ 1 listopada chyba wszystkie auta w kraju wyruszają na drogi, to w efekcie każde wolne miejsce zostaje zagarnięte na tymczasowy parking. Szczyt marzeń to podjechanie pod samą bramę. Piesi są w tym wszystkim najmniej ważni – niech lepiej nie pętają się pod kołami. Mając pewne porównanie z Krakowa i Polski powiatowej mogę powiedzieć, że krakowskie dno i tak jeszcze nie jest najbardziej zamulone. No, ale powodów do radości też nie ma za wiele. To poziom drugi.

Niestety jest także i trzecia sprawa, która nie może być pominięta. Cmentarze odwiedzają w tym roku rodziny tych prawie 4000 osób, które zginęły na polskich drogach od poprzedniego 1 listopada. Również w czasie tegorocznego weekendu zginie przynajmniej kilkadziesiąt osób, pomimo 10 tysięcy policjantów zmobilizowanych do akcji „Znicz”. Nieuchronność tych ofiar wydaje się 100%, a przecież mieliśmy masę czasu by coś zmienić w kwestii bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pomysłem roku są odblaski dla pieszych. O rozwiązaniu najważniejszych problemów BRD – nadmiernej prędkości, brawury i przewymiarowanej infrastruktury, dyskryminującej niechronionych uczestników ruchu oraz zachęcającej do szybkiej jazdy – póki co cisza.
Ile osób zginie w kolejnym roku?

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • Krzysztof Kozlowski

    Hmmm…

    Po jakich ty cmentarzach chodziłeś…. ?

    Co do estetyki można się kłócić ale ta obecna ma swój urok. (zależnie od cmentarza) A jak oczy bolą? Czy mniej by bolały jak by było poukładane i od linijki?

    Ja proponuję chodzić „w nocy”.

    A droga do cmentarza?
    Też nie wiem jak „na prowincji” ale u nas jednak ruch mamy ograniczony.
    A że ludzie nie jadą KZ? Ja się nie dziwię. Jak zwykle miasto uznało że ludzie to sardynki a na cmentarz można w puszkach transportować.
    Mieszkam „na cmentarzu” i widząc „rozpłaszczonych na szybach” ludzi nie dziwię się że wielu kombinuje jak dojechać autem.

    Osoby z którymi ustaliliśmy ze nie będę ich podwozić bo KZ będzie łatwiej szybciej i bliżej jasno stwierdziły że „ledwo się udało im wepchnąć „…
    A to są użytkownicy codzienni KZ. Nie ludzie którzy mają w zanadrzu auto a zdeklarowani „a po cholerę mi samochód jak mam zbiorową”!
    Czy obliczu uciekających lat i braku sił na wpychanie się do puszek z sardynkami w przyszłym roku nie będę z nimi krążył wkoło cmentarzy?

    Czy to naprawdę wynika z „nie wypada”?

    A teraz pytanie.

    Czy widziałem gdzieś w koło cmentarzy parkingi dla rowerów?
    Czy widziałem akcję w mediach przyjedź na cmentarz rowerem a znajdziesz bezpieczne miejsce żeby go zostawić pod okiem SM?
    Czy widziałem akcję promującą tki dojazd wraz z trasami do tych parkingów?

    Nie. Widziałem za to trochę rowerów poprzypinanych możliwe blisko ludzi żeby były pod okiem i były jak wrócą właściciele. Gdzieś na płocie na bilbordzie….

    Czy to naprawdę nasze „nie wypada”?

    Sam jadąc z rodziną mam 4rowery i przyczepkę…
    I co mam zrobić? Na cmentarz przecież z rowerem nie wlezę jak krowa w szkodę.
    Niby mogę „gdzieś” przypiąć do płota….
    Gdybym wiedział ze dojadę i na którejś z sąsiadujących ulic znajdę kawałek miejsca pod nadzorem z kawałkiem barierki do przypięcia to wybór byłby prosty i oczywisty.

    Szczególnie że w tym roku wyjątkowo pogoda nas rozpieszczała.

    I na koniec ta przewymiarowana infrastruktura…
    A od dawna wiadomo że jednak nasze wąskie drogi są powodem dużej części wypadków z ofiarami….
    W cywilizowanych krajach maja szerokie dobre drogi którymi się jeździ…
    Tam nikt nie neguje potrzeby dobrych dróg które nie zabijają…

    A czy nic się nie robi z prędkością?
    Chcę zwrócić jaką histerię wywołuje temat fotoradarów…
    I to również w śród rowerzystów ta histeria jest widoczna…

    Za to pewne jest że wciąż najlepiej nam wychodzić gadanie ze szczytem marzeń jest „podjechać pod samą bramę… ”
    Że piesi są najmniej ważni (o zgrozo wszyscy z tych aut są pieszymi… )
    I że w opinii większości nie wypada….

    Tai typowy stek bzdur… Frazesów powtarzanych żeby pokazać jacy jesteśmy głupi i beznadziejni…
    A ja widziałem tysiące ludzi niedrepczących na butach kawał drogi i jadących przepełnionymi autobusami…. Nieraz starszych którym nie przychodzi to z łatwością. Nieraz niosących ze sobą tobołek…
    Ja usłyszałem od codziennych wiernych klientów komunikacji zborowej o „koszmarze” dojazdu…

    Nie widziałem dumy, lansu, i szczytów marzeń….
    No może poza tym żeby po ludzku móc się dostać żeby móc się na chwile pochylić nad grobami bliskich… Żeby nie była to walka… Z puszką sardynek z płotem i zapineczką….

    I wkurza mnie że wszędzie słyszę jacy to my Polacy „lansery” którym nie wypada nie mieć szczytu marzeń żeby wjechać do grobu autem po za szerokich drogach…

    Moim szczytem marzeń była komunikacja w której nie bał bym się że ktoś mi dziecko stratuje… A jeszcze większym bezpieczne miejsce żeby zostawić rower żebym był pewien że jak wrócę nie będę musiał z buta do domu wracać i że mój rower nie będzie przeszkadzał innym.

    Ale łatwiej bezrefleksyjnie założyć że ponieważ wsiadłem w samochód to chciałem podjechać pod samą bramę autem….
    A i nie wypadało mi podjechać autobusem czy rowerem bo tłum obcych ludzi by się śmiał :) Szkoda że nie wiedziałem wcześniej ze to +10 do lansu bo bym pokrążył po wszystkich uliczkach w okolicy cmentarzy :D A nie parkował w tych wolnych od tłumu zapewniających mi długi spacer….
    Co ciekawe spacer w tumie… Czy oni wszyscy nie wiedzieli ze trzeba wjechać pod samą bramę?

    Ale w sumie to takie ostatnio modne głosić że polak to idiota lanser i wygodnicki cham…
    Bardzo wygodna teza bo rozgrzesza lata traktowania ludzi jak bydła….

    • Bulwersator

      Dodam jeszcze że zakazy wjazdu w okolice cmentarzy nie przewidywały wyjątków dla rowerów. Nie dziwię się specjalnie że ludzie woleli nie przejeżdżać przez zakazy dwa metry od stojącego policjanta.

    • zeralda

      Jak zwykle się rozpisałeś i jak zwykle jojczysz ;-). Nie rozumiem po co Ci specjalne zaproszenie do pojechania na rowerze na cmentarz? Robi się tak : idziesz do piwnicy/garażu, bierzesz rower, pakujesz znicze do plecaka i dymasz na te Rakowice czy inny cmentarz (wężykiem Jasiu, wężykiem)…
      Zwłaszcza, ze pogoda dopisała i grzechem było jak w moim przypadku nie popedałować te 15 km wzdłuż wałów wiślanych). Na miejscu przypiąłem rower do jakiejś kraty i nie odczułem specjalnej potrzeby znalezienia stojaka (choć nie przeczę, że było by wygodniej).
      Co do komunikacji miejskiej to imho była dość dobrze zorganizowana – podczas gdy zapinałem rower przyjechały 4 tramwaje (w tym samym czasie 4 odjechały). PO PROSTU NIE DA SIĘ UPCHAĆ więcej wagonów w czasie nadzwyczajnego zwiększenia zapotrzebowania na KM.
      P.S. Rzeczywiście zapomniano o odpowiednim oznakowaniu (tabliczek : nie dotyczy rowerów) ale jak podjechałem do zakazu z pytającym wyrazem twarzy skierowanym w stronę policjanta ten się uśmiechnął i bez problemu przepuścił.

      • Krzysztof Kozlowski

        Bo widzisz @zeralda nie chodzi o to żebyś ty popedałował….
        Nie o to żebym ja popedałował ale żeby kolejne kilkaset osób popedałowało. Bo dopiero wtedy zobaczymy różnicę.

        Ale żeby to się stało trzeba pomyśleć nad zapewnieniem logistyki dla tych kilkuset osób nad zapewnieniem ich że będą mieli ten kawałek płotu i że żaden policjant ich nie przegoni i nie wlepi za płot mandatu.

        Co do komunikacji wyraziłem zdanie osób które korzystają na co dzień tylko i wyłącznie z tej.
        A co do 4 tramwajów…
        Ja widziałem kilka razy po 4 autobusy jeden za drugim…
        Czy było to dobrze zorganizowane czy nie dało się lepiej…
        Może rzeczywiście nie? nie wnikam ale wiem że nie dziwię się że ludzie mając taką alternatywę wybierali auto i nikt się temu dziwić nie powinien.

        I po prostu dziwi mnie że obliczu tego nie pomyślano o rowerach. Nie zachęcono nie zorganizowano.
        Tylko tyle i aż tyle.

    • srbike

      Co do przewymiarowania ulic tylko, bo krytykujesz tekst w czambuł, a nie mam czasu odnosić się do innych kwestii.

      Dotyczy ono ulic w miastach i innych „terenach zabudowanych” i nie jest w żaden sposób wymierzone w „bezpieczne drogi do jeżdżenia”. Niestety, w tym kontekście, w mieście nie da się połączyć słów „szybkość” i „bezpieczeństwo”. Zresztą, nie wiem czy w ostatnim dwudziestoleciu byłeś w jakimś „cywilizowanym” mieście, np. w Wiedniu, bo wtedy wiedziałbyś o czym mowa…
      Nie jesteś w temacie, nie znasz się, chcesz tylko wbić kolejną szpilkę – zamilknij.

      Nikt NIGDY nie mówił o przewymiarowaniu dróg poza terenami zabudowanymi. O tych naszych wąskich drogach to, zresztą, też coraz mniej aktualny mit powtarzany od dekad, mimo że poprawa na tym polu jest widzialna gołym okiem. Wystarczy porównać podróż z Krk nad morze lub do Wrocławia/Poznania w 1995 r. i teraz.

      A na chłopski rozum – prosta definicja:
      Przewymiarowanie to jest dokładnie to, co mówi Ci (i innym kierowcom), gdy jedziesz autem, że „to ograniczenie do 50 km/h (lub jakiekolwiek inne) jest durne”.

      • Krzysztof Kozlowski

        „Wystarczy porównać podróż z Krk nad morze lub do Wrocławia/Poznania w 1995 r. i teraz.”

        A może porównaj taką samą drogę u Niemców? Albo Holendrów…
        Wtedy będziemy mogli dalej uczciwie prowadzić rozmowę…

        Pisać o bezpieczeństwie drogowym i infr. w miastach w obliczu święta w które nagle „cała” Polska zaczyna przemierzać olbrzymie odległości w krótkim czasie po naszych świetnych drogach jest jakby dziwne.

        Prawda jest taka że jakby polak mógł wsiadając do auta mieć te 95% pewności że dojedzie w założonym rozsądnym czasie to ilość wypadków by zmalała błyskawicznie.
        Gdyby droga z karkowa go gdańska nie zajmowała 8-10h a 6h to też zupełnie inaczej by to bezpieczeństwo wyglądało. Poziom zmęczenia i stresu jest olbrzymi i z każdym kilometrem z kierowcy robi niebezpieczne śmiercionośne narzędzie.

        „O tych naszych wąskich drogach to, zresztą, też coraz mniej aktualny mit powtarzany od dekad,”

        Proponuję pojedź na zachód…
        Pojeździj.
        Zobacz…
        Nie tylko autostrady ale i te wąskie wiejskie drogi…
        A potem uczciwie na zimno porównaj z naszymi :)

        A co do reszty…
        Cóż śmieci mnie tez drażnią ale to nie wina ludzi że śmietniki nie są opróżniane na czas.
        A nasza „tandeta”…
        Jakoś tak jest dziwnie że naszą to widzimy a cudza nam się podoba…. Jakoś tak mnie to męczyć zaczyna.
        Czy lepsze by było piękne i idealnie poukładane?

        Czy nasza tandeta gorsza od cudzej? Czy nasze cmentarze mniej upchane od innych? Czy przejścia węższe?
        A to już zależy w którym kierunku spojrzymy i jak długo będziemy patrzyć….

        Czy krytykuję „tekst w czmbuł”
        A może pokazuję odmienne spojrzenie?
        Inną interpretację tego samego?
        Czy gorszą, błędną? Może a może nie…

  • Deltar

    Smutne, ale niestety w stu procentach prawdziwe. Nawet reklamy są, co prawda nie na samym cmentarzu, ale ogrodzenie jest całe obwieszone. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że prawie nikomu to nie przeszkadza. Cała nadzieja w garstce ludzi nieobojętnych, którzy mają siłę, determinację i odwagę by chociaż próbować coś zmienić.

  • zeralda

    Jak księdzu nie przeszkadza to dlaczego zwykłemu statystycznemu Polakowi- katolikowi miało by to przeszkadzać ? Skoro jesteśmy w temacie Sacrum to problem jest głębszy i edukacja estetyczna obywatela tworzy się też na etapie zaprojektowanego kościoła-potworka albo zabytkowej świątyni z powieszonym banerem/szmatą na fasadzie…

  • anhydryt

    Wczoraj byłam w Warszawie na Bródnowskim. Ulica przycmentarna była zamknięta dla ruchu kołowego, a dojeżdżając mijało się kilka patroli policji (ja jechałam rowerem, więc przepuszczali mnie do samego końca). Dzisiaj byłam na obrzeżach województwa i nikt się nie certolił i bez problemu można było autem wjechać na sam cmentarz. Można też było stać sobie na zakazie i w samej bramie kompletnie ograniczając widoczność, ale po południu jakiś patrol policji (sztuk jeden) coś tam działał i komuś mandat wypisywał.

    Rowerzyści prowadzili rowery na teren cmentarza i wczoraj (ja) i dziś (inni).

  • lukasz

    Jak dla mnie w tym roku w Krk ogranizacja ruchu byla calkiem przyjemna. MPK dzialal sprawnie, moi rodzice zostawili auto pod domem i tramwajem dojechali pod sama brame Rakowic. Specjalnie nie narzekali, choc trwalo to dluzej nizby jechali autem.

    Ja przyjechalem na Rakowice autem, poniewaz pozniej jechalem na cmentarz za Krakow. Przez miasto przejechalem bez najmniejszego problemu. Auto zaparkowalem zaraz po zjezdzie z Mogilskiego i te 500 metrow do cmentarza przeszedlem z buta. Piekna pogoda wiec i spacer fajny. Generalnie uwazam, ze zdecydowana wiekszosc mieszkancow wybrala KM i w porownaniu do lat poprzednich nie bylo wiekszych korkow.

    Jedyne co mnie uderzylo przy Rakowicach to kolejka aut na 30-40 min do zaparkowania na jedynym platnym parkingu przy glownej bramie. Auta stojace w kolejce zablokowaly Beliny Prazmowskiego. Dziwie sie osobom, ktore nie zostawiaja auta kilkaset metrow od cmentarza tylko wola stac i czekac na miejsce…

    Zastanawiam sie czy na przyszlosc Policja nie powinna „ukrocic” kolejki tylko do ul. Olszanskiej i jak kolejne auto nie jest w stanie skrecic w olszanska powinno byc odjezdzac w strone Ronda. Ruch na Beliny bylby plynny. Inna sprawa jest kwestia czy nie powinno sie zrobic parkingu dla aut np. pod budynkiem sadu i tam kierowac auta i podstawic autobus kursujacy w kolko miedzy parkingiem a cmentarzem.

  • w tym roku, rzeczywiscei kierowcy zachwowyali sie znacznie lepiej i chyba bylo ich mniej, bo mi brame w tym roku przez 3 dni tylko jeden ‚mistrz’ zastawil.
    czy wiecej osob przyjechalo KZ, pewnie tak, ale tez bardzo duzo osob dotarlo pieszo.
    zwyczaje komuniacyjne Polakow sie zmieniaja na lepsze, przy nie malym uporze i pracy organizacji pozarzadowych

  • Marek

    W Krakowie z tego co widziałem, to jeździły puste autobusy tych specjalnych cmentarnych linii, szczególnie 2 i 3 listopada, ale i 1 nie było wielkiego tłoku. Za to cała okolica Cmentarza Batowickiego była dokładnie obstawiona zaparkowanymi samochodami, na każdym wolnym kawałku trawnika. Widać, że ludzie coraz chętniej wybierają samochód i tego się nie zmieni. Komunikacja zbiorowa nigdy nie zapewni takiego komfortu, czasu przejazdu, niezależności od wymyślonej przez pseudo fachowców od komunikacji trasy i rozkładu, jak prywatny samochód.

    • lukasz

      Komfortu moze i nie zapewni wiekszego, ale trudno sie dziwic. Z czasem przejazdu juz tak wesolo wcale nie jest. Na pewnych trasach i kierunkach KM jest juz szybsza i ten trend bedzie sie rozwijal. Najwazniejsze to wprowadzac ulatwienia dla KM, buspasy, strefy ograniczonego ruchu samochodowego i w ten sposob podniesienie atrakcyjnosc i oplacalnosc KM.

      A co do niezaleznosci, to najlepszym srodkiem komunikacji pod tym wzgledem jest rower:) Wlasciwie nie ma ograniczen co do poruszania sie, wszedzie mozna podjechac „pod drzwi”, czyli tam gdzie kierowcy bardzo chca, a nie moga:)