Zdarza się Wam jeździć z Hitlerem?
Ilustracja: Razem Autem
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Zdarza się Wam jeździć z Hitlerem?

To amerykański plakat propagandowy z czasów II wojny światowej. W dzisiejszych czasach mało kto dostrzega coś złego w samotnej jeździe samochodem. A może macie jakieś sprawdzone sposoby pozwalające na uniknięcie takich sytuacji? Oczywiście większość z Was jeździ rowerem i to jest najlepszy sposób na „bezhitlerowe” poruszanie się po mieście, ale jak już wybieracie samochód, to czy uczestniczycie w jakimś programie car-poolingu etc. ?

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Ja mam ten komfort, że pracuję w domu i nie muszę codziennie dojeżdżać do pracy :]
    A jeżeli już jadę gdzieś samochodem, to raczej z potrzeby, bo np. rowerem się nie da.

  • liberte

    Gdy mam gdzieś sam jechać samochodem, budzi to we mnie odrazę :-) Gdy muszę stać w korku, to gotuję się szybciej niż woda w chłodnicy;-)
    Najczęściej podróżuję samochodem z rodziną, wówczas, stając w korku, pokazuję dzieciom, że rowerem byłoby w tym momencie szybciej i prawie zawsze wołają: nooo, mogliśmy jechać na rowerach!

    • Krzysztof Kozlowski

      To po co masz samochód?
      Jakieś zamiłowanie do BDSM ?

      • Patryk

        I ja się zdziwiłem. Wole rower to jeżdżę na rowerze. Nie samochodem żeby się zastanawiać, że rowerem byłoby szybciej.

    • ktosiek

      Co do zasady masz rację czasami rowerem jest szybciej, jednak nie tak komfortowo jak samochodem, sucho, ciepło cicho i wygodnie, a na skołatane korkami nerwy polecam walerianę lub/i spokojną muzykę. Komunikacji indywidualnej nie zastąpisz nigdy. Zawsze znajdą się ludzie, którzy z pewnych względów nie będą chcieli dojeżdżać rowerem czy też komunikacją masową nie ma znaczenia czy to powody fizyczne czy też psychiczne(obawa przed tłumem, strach przed kieszonkowcami,itp).

  • madziu

    @Krzysztof
    Pozwól, że zacytuję Twój wpis z kilku artkułów wstecz:
    „Sorry napisze wprost. Żygam każdą minutą w aucie.
    I często bym wybrał rower np jadąc z dzieckiem…”

    Więc po co masz Krzysztofie samochód? Jakieś zamiłowania do BDSM?

    • Krzysztof Kozlowski

      Nie lubię jak się tnie wypowiedź żeby zmienić jej sens/wydźwięk tylko w celu dopieczenia.

      „I często bym wybrał rower np jadąc z dzieckiem gdyby nie to że nie ma połączeń dość bezpiecznych i szybkich. Dla mnie naturalna trasa na rower, z dzieckiem robi się problematyczna. ”

      Więc nie uważam że było by szybciej bo brak jest połączeń po których można bezpieczną optymalną trasą . Gdyby było to byśmy zasuwali na rowerach . A że nie jest to jadę autem.
      Ale nie mówię dzieciom że było by szybciej. Owszem czasem im zwracam uwagę że jak bym jechał sam to zapewne rowerem było by lepiej.

      Jak jest szybciej rowerem to nie ma sensu brać auta…

      Sarkazm użyty do wypowiedzi liberte nie miał na celu jego dyskredytacji tylko zwrócenie uwagi iż tłumaczenie dzieciakom że lepiej jest rowerem i wybieranie auta jest lekką schizofrenią.
      Jak i zwrócenia uwagi że wybór (nie jego a raczej innych bo on zapewne to czuje podobnie jak ja) auta zapewne nie jest irracjonalnym sadomasochizmem a koniecznością.

      A tak na marginesie to jazda autem jest dla mnie sadyzmem… Sadyzmem otoczenia i uwarunkowań.
      Niestety pomimo ciągłej analizy jak to zmienić wciąż problemy natury organizacyjno/społecznie/sytuacyjno/infrastrukturalnej (i w przypadku dzieci wydolnościowej) rozwalają temat.

  • madziu

    Krzysztofie moim zdaniem nie zmieniłem sensu Twojej wypowiedzi przez skrócenie Twojego tekstu. Założyłem też, że jeśli ktoś czytuje ibikekraków to przypomina sobie o czym wtedy pisałeś albo to sprawdzi. Jeśli ktoś chce przeczytać całą wypowiedź, to proszę: http://ibikekrakow.com/2013/10/15/groningen-miasto-dla-pieszych-i-rowerzystow/.
    Liberte napisał(a)? „gdy muszę stać w korku”, co jest równoznaczne z „musiałem/am wsiąść w samochód”. Ty również opisywałeś sytuacje, w których Twoim zdaniem nie miałeś innego wyboru i musiałeś użyć auta. Twoim zdaniem…

    Z tego co pisałeś jeździsz też po mieście na rowerze. Naprawdę nigdy stojąc samochodem w korku nie pomyślałeś „a mogłem cholera mimo wszystko jednak wsiąść na rower” albo „dlaczego wybrałem akurat TEN dzień na załatwianie rzeczy, do których samochód jest niezbędny”? Jako człowiek świadomy problemów komunikacyjnych Krakowa nie rozmawiasz z dzieckiem/dziećmi o tym, kiedy i dlaczego lepiej wsiąść w tramwaj czy na rower a kiedy jednak samochód jest najrozsądniejszym wyborem?
    Nie oceniaj innych pochopnie. Piszesz tu dużo fajnych rzeczy i Twoja złośliwość wobec Liberte a później oskarżanie mnie o manipulowanie Twoimi wypowiedziami jakoś tak… nie pasuje do całokształtu Twojej tutaj obecności.

    • Krzysztof Kozlowski

      Jeszcze raz. Moja „złośliwość” nie była kierowana w liberte.
      Może fakt zagalopowałem się sądząc że zostanie to łatwo wychwycone.

      Co do samego tekstu o manipulowaniu to chodziło mi bardziej o zestawienie tego z sadomasochizmem. Było to zwrócenie na konkretny problem uwagi.
      Tłumaczyłem w poprzednim wpisie i mam nadzieje że przy odrobinie chęci zostanie to zrozumiane
      Ale masz rację wyszło gorzej niż chciałem :) Czasem się coś napisze a w kolejnym czytaniu widać że mogło by być lepiej. Akurat siadłem do komputera żeby się zrelaksować a że akurat trafiłem na to że nie wyczułeś mich intencji….
      mea culpa

      Co do samej analizy stania w korku już się nie do końca zgodzę bo nieraz musiałem stać w korku pomimo że nie musiałem wsiąść do samochodu. Ale mniejsza z tym.

      A w odpowiedzi na twoje pytanie czy ” nie pomyślałeś „a mogłem cholera mimo wszystko jednak wsiąść na rower” albo „dlaczego wybrałem akurat TEN dzień na załatwianie rzeczy, do których samochód jest niezbędny””

      Tak często….
      Ostatnio nawet byłem z tego powodu wkurzony… W końcu jechałem w sprawach „porządkowych” tam fakturka tu fakturka tam dotknąć tu dotknąć…
      Przeszło mi jak mi klient powiedział moje ulubione…. Jeszcze mam taką małą sprawę… No i bagażnik pełny złomu :) No i byłbym w „ciemnej czarnej” gdybym był rowerem.

      Niestety ten problem z planowaniem u mnie jest poważnym ograniczeniem w wyborze roweru.
      Często mnie wkurza że muszę brać auto szczególnie do Krowodrzy ale niestety niewiele mogę z tym zrobić. Kolejna sprawa że ponieważ staram się nie jeździć bez potrzeby i optymalizować przejazdy to moje przebiegi oscylują między 50-300km na dzień :)
      Ale pracuje nad tematem :)

      Co do rozmów z dziećmi… :)
      Już je torturuję że nie dostaną kart na autobusy tylko rowery jak pójdą do gimnazjum :) Zresztą są całkiem zadowolone z pomysłu.
      Córka (9 lat) sama chciała żebym z nią jeździł na trening rowerem (co indoktrynacja robi z dziećmi ;) ). Niestety odbiliśmy się od muru… 9km +trening na basenie +9 km powrotu pomimo że wydawało mi się łatwą trasą okazało się zbyt dużym wysiłkiem….
      Problem w tym że jak moje dzieci widzą że utknęliśmy autem to same stwierdzają że rowerem jechalibyśmy…. :)
      Mają wrednego ojca który uczy je racjonalności, począwszy od wyboru środka transportu poprzez styl jazdy, i jak bym im wyskoczył z tekstem że racjonalniej było by rowerem jak wybrałem auto… Na pewno nie odmówiły by sobie złośliwości . Toteż nie daje im tej radochy.

      (I tu zaznaczam że w ostatnim zdaniu nie atakuje w żaden sposób liberte pomimo że mogło by się tak wydać.
      I na koniec taka uwaga BDSM nie jest niczym złym ;) A można powiedzieć że jest nawet pozytywne nawet takie samochodowe )

  • liberte

    No proszę, nie było mnie kilka dni i wywołałem małą dyskusję.
    Dla zagmatwania dodam jeszcze, że decydujący wpływ na wybór środka transportu, (oprócz oczywiście odległości do celu i posiadanego czasu) ma moja lepsza połowa, a moje dyskusje z dziećmi o przewagach jednego środka transportu nad innym służą także wpływaniu na jej światopogląd komunikacyjno-transportowy, który jak chyba u większości piękniejszych połów promuje te, w których trudniej się zmęczyć/spocić/przeziębić.

    • ktosiek

      Po to właśnie wymyślono samochód aby się nie męczy nie spocić i nie przeziębić. Jak powszechnie wiadomo człowiek to leniwa bestia, i dlatego dokonuje nowych odkryć, aby po ich dokonaniu żyć dłużej i męczyć się jeszcze mniej. ;)

      • ale okazalo sie, ze przez unikanie meczenia sie, pocenia, czy przeziebiania, ludzkosc masowo cierpi na znacznie powazniejsze schorzenia wynikajace z BRAKU RUCHU. ewolucja nas tak uksztaltowala, ze musimy podejmowac wysilek fizyczny by utrzymac sie w dobrej formie.
        mnie najbardziej smuci to, ze Ci co sie nie chca zmeczyc jadac na rowerze do pracy, jada po pracy samochodem do silowni.

      • KrisK

        Zdziwię cię ktosiek. Mając śrubki w nodze rower jest jedynym środkiem przemieszczania się który nie masakruje mojej nogi.
        Chodzenie jest katorgą sprzęgło po 30 min jazdy w umiarkowanych korkach powoduje ten sam efekt a jazda rowerem o dziwo jest obojętna…
        Kolejna bajka to z tym przeziębianiem…
        Niesamowite jak wiele osób cherla w lecie bo ma klimę i w zinie bo ma ogrzewanie. (niesamowite że po tylu latach tych udogodnień nie nauczyli się korzystać) Rower ten problem niweluje bo jak zaczniesz jazdę wiosną w zimie będziesz zahartowany…

        Z kolei jazda rowerem daje mi psychiczny odpoczynek a i fizycznie nie zawsze jest bardziej męcząca od auta które potrafi wypompować fizycznie i psychicznie. Więc z tym męczeniem się też nie jest to takie proste i oczywiste.

        Kolejny aspekt to lenistwo…
        Jak byśmy byli tacy leniwi to byśmy jeszcze byli na drzewach.
        A o zgrozo te „leniwe wynalazki” służą głównie zwiększeniu wydajności i ilości pracy którą możemy wykonać.
        Tak naprawdę mobilność stworzona została głównie na potrzeby pracy pracy a w małym stopniu próżności.

        Mobilność za to raczej rozbija więzi społeczne i zaprzecza zwolnieni obrotów które by budowały „senne społeczności lokalne” które to mają czas na zdrowe lenistwo.

      • ktosiek

        W pełni się zgadzam unikanie zmęczenia posiada swoje wady, i zalety i według mnie tych drugich jest więcej, jednak to tylko moja subiektywna opinia. Napisałeś również, iż zasmuca Cię widok pewnych osób. Powinieneś być świadom tego, iż cześć z nich nie ma możliwości odpowiedniego przygotowania się do pracy po przebyciu 10 km na rowerze. Wszak nie będzie obsługiwać klientów siedząc w przepoconym garniturze, gdyż szybko pracę by straciła.

      • lukasz

        Dlatego wlasnie trzeba prosic, postulowac, domagac sie ogranizacji prysznicy w miejscu pracy. Nie jest to ani kosztowne, ani problematyczne, a i niektorym „waznym” ludziom w firmie przydaloby sie czasem wziac prysznic przed waznym spotkaniem o 16. Po 8h pracy, spora czesc osob swiezoscia nie grzeszy:)

    • KrisK

      Bałem się wprost zapytać żeby nie zostać posądzonym o szowinizm ale widzę że jednak moja diagnoza nie była taka błędna….

      Kobiety mają to do siebie że zachowują większą dozę krytycyzmu i dystansu jak i zdrowego rozsądku do pomysłów jazdy rowerem zawsze i wszędzie. Moja małżonka pomimo świadomości transportowej mimo wszystko często jest w mocnej opozycji do moich zapędów rowerowych.
      Co gorsza często ma rację a przynajmniej argumenty z którymi w żaden sposób nie mam szans wygrać.
      Choć mam nadzieję że wraz z rozwojem bezpiecznej i sensownej infr. część tych najsilniejszych argumentów przeciw zniknie.