Naucz się chodzić

To jest apel do wszystkich tych, którzy zaspokajając odwieczne pragnienie mobilności ulegli presji nowoczesności, postępu technologicznego, ale także wygody, zapomnieli jak doskonale jesteśmy jako ludzie przystosowani do chodzenia. To z kolei wiąże się z potrzebą chodzenia w celu utrzymania naszego organizmu w zdrowiu na długie lata.

Apeluję więc do wszystkich, ale szczególnie do tych, dla których chodzenie ogranicza się do przejścia z domu do samochodu i z parkingu do pracy. Nauczcie się proszę chodzić na co najmniej 30-minutowe spacery każdego dnia.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • srbike

    Przecież chodzenie w Krakowie jest szkodliwe dla zdrowia…

  • od razu niezdrowe. gdyby wszyscy chodzili to byloby im tak cieplo, ze nawet by w piecach nie palili, a i samochodami by nie jezdzili ;)

  • Sebastian Ociepka

    W Krakowie problem z chodnikami jest nie mniejszy, niż z trasami rowerowymi. Nie połączone, źle utrzymane, wąskie, zastawione samochodami, z podziemnymi przejściami. Miasto powinno zapraszać do chodzenia, jeżdżenia na rowerze, czy poruszania się komunikacją miejską. Należy miasta przeprojektowywać, tak jak robią to amerykanie. Skoro oni wycofują się z „amerykańskiego snu”, my powinniśmy to zrobić tym bardziej! ;)

  • Krzysztof Kozlowski

    „Należy miasta przeprojektowywać, tak jak robią to amerykanie.”

    To nie jest możliwe.

    Raz że oni mieli „troszkę szersze drogi” :) więc maja „troszkę” więcej miejsca na robienie ddr i chodników.
    Dwa że u nas jest histeria Zabytów.
    Jamerykanie raz że nie mieli zabytków a te które mieli jak im staną na drodze to przeniosą.

    U nas każda inwestycja rozbija się o to co pod ziemią. Pomysł żeby wpuścić auta pod ziemię zawsze musi uwzględniać kilka lat prac archeologicznych.
    Nawet rondo mogilskie o mały włos nie rozbiło się o fort….

    Tak samo porównanie nas do Amsterdamu jest śmieszne bo oni przejechali buldożerami przez miasto a teraz odbudowali to co im pasowało tak jak im pasuje.

    My dusimy się Historią czasem przesadnie o nią zabiegając.
    Lata zaniedbań w mieście doprowadziły do paraliżu miasta.
    Do tego dochodzą „przeszkody terenowe”

    Stąd też import „rozwiązań z zachodu” nie u nas tak oczywisty.

  • to co napisales powyzej jest nieco populistyczne, szczegolnie te lata zaniedban. je akurat mozna obrocic in plus.
    nie wszystkie ulice w Holenderskich miastach poszerzono, by nastepnie je za kilka lat zawezac.

    w KRK w moim odczuciu jest sporo ulic, ktore powstaly jeszcze za PRL-u i sa za szerokie, np Olszyny – Pilotow, czy w samym centrum skrzyzowanie Lobzowska Garbarska Dunajewskiego i drugie wylot Slawkowskiej w Basztowej.

    na obu tych skrzyzowaniach moznaby zrobic ladowisko dla smiglowcow, ruch pieszy olbrzymi, ale o zawezeniu jakos nikt poza sekcja ds. realizacji polityki rowerowej miasta i aktywistami, nikt nie mowi i raczej takze o tym nie mysli.

    i tu dochodzimy znow do konsensusus, ze u nas w polsce i w krk takze, nikt lub prawie nikt nie mysli o infrastrukturze transportowej.

    • Krzysztof Kozlowski

      Może nie do końca się dobrze wyraziłem :)

      Lata zaniedbań miały się odnosić do ogólnego kierunku rozwoju. Kraków od lat „buduje się” a potem się myśli jak by tu skomunikować dzielnice.
      Do pewnego momentu wynikało to z przyłączania do Krakowa „oddzielnych organizmów”

      Ale teraz….
      Budujemy olbrzymie osiedla (ruczaj-czerwone maki) a potem głowimy się jak je sensownie skomunikować. Pomijam że same te osiedla są komunikacyjnym koszmarkiem bo ani przejść ani przejechać czymkolwiek ani zaparkować ani… Zresztą kto był ten wie.

      Prestiżowe centrum konferencyjne stawiamy w jednej z bardziej zakorkowanych lokalizacji.
      Supermarket niemal „na rynku”? A co tam niech będzie.

      Nie mamy obwodnic.
      I jest koszmarkiem. Przecież tam się wjeżdża za karę albo jak się wszystkie inne opcje wyczerpało.
      II już powinna być bez świateł i stanowić lokalny ring dla ruchu lokalnego ale… Zapomnieliśmy o III wiec ruch między osiedlami i dzielnicami idzie przez nią.
      A III nie istnieje…
      IV ? Powstanie zapewne jak już będziemy mieli nóż na gardle.

      A infrastruktura rowerowa?
      A jest… tylko dojechać nią gdziekolwiek….
      Taki drobiazg jak brak kontra pasa na Strzeleckiej…
      Przecież skrzyżowanie „pod dworcem” jest tak fajne że czemu by rowerzyści nie mieli z niego skorzystać?
      Zapomnienie o połączeniu kamienna pawia które było bardzo wygodnym połączeniem rowerowym i pieszy i często wybieranym też jest przykładem właśnie tych zaniedbań o których pisze.
      Za chwile kogoś potrąci tramwaj i zastawią przejście całkowicie bo przecież mamy ATW albo długa do wyboru…
      Zniknie kolejne rozsądne i naturalne połączenie.

      Ciekawym miejscem jest stara Nowa Huta.
      Tam prawie wszędzie można dojechać kilkoma alternatywnymi drogami WĄSKIMI ale bez świateł co kawałek.
      Średnia +10 pomimo wielu przejść przed którymi prawie zawsze trzeba zwolnic stanąć bo pieszych całkiem sporo….

      • lukasz

        „Prestiżowe centrum konferencyjne stawiamy w jednej z bardziej zakorkowanych lokalizacji”

        Jednoczesnie w jednym z najlepiej skomunikowanych miejsc (autobusy i tramwaje z wiekszosci dzielnic miasta jezdza przez rono grunwaldzkie), w prestizowym miejscu, blisko wielu hoteli. A wiec nie ma potrzeby jechania do centrum kongresowego autem:)

  • Marcin

    Nie jest tak źle z chodnikami w Krakowie. Prawda, nieraz są w kiepskim stanie, ale podobnie jak ulice. Natomiast główny problem stwarzają samochody parkujące na chodnikach. Chodniki powinny być w 100% uwolnione od samochodów. Albo chodnik albo parking. I więcej szykan blokujących wjazd na chodniki proszę. A także likwidacji przejść podziemnych.
    Ostatnio na forum lokalnego dodatku pewnej gazety codziennej ktoś się skarżył że musial iść AŻ jeden kilometr aby dojść na Targi Książki. Tak to jest jak komuś noga przyspawała się do pedała gazu i sprzęgła. Ciężko ją potem użyć do innych celów. :-).

  • zgadzam sie z lukaszem, co do lokalizacji centrum kongresowego. pomijam rozwazania, czy jest ono potrzebne czy nie, to na pewno jest dobrze usytuowane. dojechac sie do niego da kilkoma roznymi liniami transportu zbiorowego i rowerem. samochodem takze. to takjakby krytykowac lokalizacje opery, albo filharmoni, albo starego teatru, czy teatru bagatela.

    prosze sprawdz czy przy najpopularniejszych muzeach takich jak MOMA w NYC, sa parkingi.
    naprawde duza hala sportowa Madison Square Garden na swojej stronie podaje nastepujaca informacje:

    Please be advised that Madison Square Garden, does not own, operate or have an affiliation with any parking facilities.

    najwiekszym zaniebdaniem krakowa jest wlasnie myslenie o inwestycjach w schematach z lat 70. ubieglego wieku, czyli zapewnianie miejsc parkingowych i odpowiedniego ukladu drogowego dla indywidualnego transportu samochodowego.
    a powinno sie budowac nawet osiedla tak, by dalo sie do nich wygodnie i szybko dojechac tramwajem, rowerem, dojsc pieszo, a na koncu dojechac samochodem. to oczywiscie wszystko w duzym uproszczeniu podaje.

  • Krzysztof Kozlowski

    Dobra z tym centrum może macie „trochę” racji ;)

    Zakładając że to centrum będzie służyć mieszkańcom Krakowa i oni będą głównymi gośćmi to bym się zgodził.
    Ale zakładając że będzie to centrum które ma przyciągać przyjezdnych to już sprawa nie jest taka oczywista.
    Niby lotnisko jest łatwo dostępne… :) ot jedna przesiadka i podobno tylko 34min….
    Dworzec kolejowy blisko….
    Dworzec autobusowy też dostępny łatwo…
    Dość sprawnie można się dostać z dworca.

    Ja się jednak jestem gotów założyć że dopóki nie powstaną sensowne P+R i zmiana mentalna nie ma szans żeby duża (przeważająca?) cześć petentów nie wjechała tam autami „pod drzwi”
    Bo jak przyjadą autem do miasta to przecież naturalnym będzie przyjechać tym autem pod drzwi. A że na wszelkiego rodzaju nasiadówki jeżdżą najczęściej „wiecznie spóźnieni”… i niekoniecznie podatni na zachęty pieniężne w postaci opłat.

    W kwestii dojechać rowerem już się trudno tak do końca zgodzić.
    Z Krowodrzy „nie ma” dojazdu.
    Prądnik jeden i drugi… tak sobie.
    huta przyzwoicie ale bez przesady bo nie ma ciągłości. Kurdwanów i okolice jak wszyscy wiemy… będzie lepiej…

    • lukasz

      Zagraniczni goscie z balic przyjada do centrum taksowka czy busem, ktory ich wysadzi i pojedzie dalej, a nie potrzebuje miejsca parkingowego:) Zreszta osoby przyjezdzajace z innych polskich miast na kilkudniowe konferencje tez najpierw jada do hotelu i z hotelu dojezdzaja na konferencje rowniez czesto taxi. a dla tych co musza/chca jecha autem miejsca nie braknie. Bo i tak bedzie to mniejszosc.