Cykloakademia – obiekt marzeń – drogi dla rowerów

Dziś krótko, ale przewrotnie. Obiekt marzeń – to oczywiście drogi dla rowerów. „Czym to się je” – na filmie. A ja zwrócę uwagę na trzy, zwykle całkowicie pomijane, fakty.

Drogi dla rowerów są. Wszędzie. Mamy wygodną, super szeroką drogę od Kleparza do Mostu Dębnickiego – Aleje Trzech Wieszczów. Kłopot w tym, że cztery pasy (myślę o obu nitkach naraz) zawłaszczyły auta, a dwa przeznaczono na ratowanie niewinnej większości, blokowanej w korkach przez mniejszość. To trochę tak, jakby utrudnić dzieciom korzystanie z chodnika, lub budować dla nich specjalne ścieżynki bokami, bo przecież Bardzo Ważni Ludzie spieszą się do pracy i mogą dziecko rozdeptać. A Bardzo Ważni Ludzie są tak ważni, że się nie podzielą. Muszą mieć cztery pasy i już.

Buspas w Alejach jest niezbędny – tam auta przeszkadzają w ruchu komunikacji miejskiej. Tak samo drogi dla rowerów są potrzebne tam, gdzie ruch aut przeszkadza w wygodnym poruszaniu się rowerem. I to jest właściwy punkt widzenia – to auta przeszkadzają. Rowerzystom, pieszym, podróżującym zbiorkomem, mieszkańcom. Rower przeszkadza mniej. Autobus także. Chodzenie piechotą to już w ogóle nie szkodzi. Ale nie, dróg dla rowerów brakuje, buspasów jak na lekarstwo, a piesi zwykłe skrzyżowanie muszą przechodzić na dwa razy, tracąc na to każdorazowo dwie minuty (co najmniej). Bo przeszkadzaliby tym, którzy najbardziej szkodzą? Da się to w ogóle zrozumieć?

Rowerzyści marzą o drogach dla rowerów – prawda. Ale niecała. O drogach dla rowerów marzyć powinno miasto, mieszkańcy, którzy nie chcą tkwić w korkach i truć się spalinami. Powiem przewrotnie – Wam, jeżdżący po Krakowie rowerem, nowe drogi dla rowerów nie są potrzebne. I tak jeździcie. Drogi dla rowerów potrzebne są tym, którzy nie jeżdżą. Którzy mogliby dojechać do pracy wygodnie przez Aleje, ale źle się czują w zawłaszczonej przestrzeni. Nie chcą, aby za ich bezpieczeństwo odpowiadali Bardzo Ważni Ludzie, dla których czas dojazdu, lub frajda z jazdy,  jest ważniejszy niż bezpieczeństwo.

Podsumowując – jeszcze, w większości, nie odrobiliśmy lekcji „rozwiń myśl – rower jako środek transportu”. U nas o drogach dla rowerów marzą rowerzyści. W Niemczech, Belgii, Holandii, Francji o rowerzystach marzą mieszkańcy, którzy zrozumieli, że dać się terroryzować użytkownikom najbardziej szkodliwego i niedopasowanego do miast środka transportu – samochodu – jest po prostu głupie.