Karoseria nie chroni przed odpowiedzialnością karną

Karoseria nie chroni przed odpowiedzialnością karną

Utarło się, że to słabszy musi bardziej uważać, bo ma więcej do stracenia w razie wypadku, jednak karoseria nie chroni przed odpowiedzialnością karną. Retoryka w stylu „słabszy ma uważać”, czy też nawet „życia mu nie cofniesz”, oraz „tu leży rowerzysta, który miał pierwszeństwo” jest szczególnie popularna przy omawianiu sytuacji na przejazdach rowerowych. Kierowca jest przekonany, że to on jest chroniony przez karoserię, a to rowerzysta poniesie olbrzymie „konsekwencje pierwszeństwa”. Jak pokazuje praktyka jest to bardzo złudne.

Zacznijmy od tego, że w Krakowie rowerzyści giną naprawdę rzadko. W latach 2009-2011 miał miejsce tylko 1 taki przypadek, w dodatku na skutek zderzenia czołowego. Jeszcze ciężej jest stracić życie na przejście dla rowerów, a to ze względu na stosunkowo niskie prędkości samochodów. W 2011 roku w Krakowie na przejazdach rowerowych z winy kierowców lekko rannych zostało 8 rowerzystów, a ciężko 4 rowerzystów. I co ważne dla kierowców zwalających wszystko na rowerzystów: nie było ani jednego przypadku gdy to rowerzyście przypisano winę za „nieprawidłowe: przejeżdżanie przejścia dla rowerów”.

Lekko i ciężko ranni
W zarządzeniu Komendanta Głównego Policji przeczytamy:

4) osoba ciężko ranna – osobę, która doznała ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej lub znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała oraz urazów w postaci np. złamań, uszkodzeń organów wewnętrznych, poważnych ran ciętych i szarpanych;
5) osoba lekko ranna – osobę, która poniosła uszczerbek na zdrowiu inny niż określony w pkt. 4, naruszający czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres trwający nie dłużej niż 7 dni, stwierdzony przez lekarza.

Trzeba też sięgnąć do Kodeksu Karnego:

art. 156 § 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
art. 157 § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego.
§ 5. Jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni, a pokrzywdzonym jest osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na jej wniosek.
Art. 177. § 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na jej wniosek.

Odpowiedzialność za potrącenie rowerzysty
W praktyce trzeba rozróżnić 3 przypadki:
Lekki uszczerbek na zdrowiu (art. 157 par. 2 k.k.), gdy rozstrój zdrowia trwał nie dłużej niż 7 dni – jest to ścigane jedynie z tzw. oskarżenia prywatnego, a gdy brak takiego sprawa kończy się mandatem za wykroczenie drogowe,
Średni uszczerbek na zdrowiu (art. 157 par. 1 k.k.), gdzie rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni, a nie zostały spełnione przesłanki konieczne dla uznania za ciężki uszczerbek na zdrowiu (w praktyce jest to większość ciężko rannych w SEWiKu)
Ciężki uszczerbek na zdrowiu (art. 156 k.k.) to inaczej trwałe kalectwo lub ciężkie uszkodzenie ciała (np: utrata wzroku, słuchu, zdolności do pracy zawodowej, dotkliwe oszpecenie)
Po wypadku najważniejsza jest obdukcja lekarska, to ona wykaże ile trwał rozstrój zdrowia spowodowany wypadkiem. Oskarżyciel publiczny (prokurator, policja) poprowadzi sprawę jedynie w przypadku spowodowania średniego lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W Krakowie w 2011 z winy kierowców ciężko rannych zostało 21 rowerzystów. W każdym z tych przypadków kierowcą z automatu zajął się prokurator.

Czy warto zostać przestępcą?
Lekkomyślni kierowcy, którzy kierują się zasadą „to słabszy ma uważać” bardzo łatwo mogą stać się przestępcami. Kary szczegółowo opisałem kilka miesięcy temu (Art. 177 § 1). W większości przypadków kierowcy zostają skazani na karę pozbawienia wolności nawet do lat 3 w zawieszeniu, wraz z towarzyszącą temu wysoką grzywną. Każda z takich osób jest wg prawa przestępcą, ma na kilka lat „zepsute papiery” i może zapomnieć o zawodach związanych z niekaralnością, a w praktyce może oznaczać również zwolnienie z obecnej pracy, co może być szczególnie problematyczne w sytuacji gdy ktoś ma zaciągnięty kredyt. Sprawcy wypadku grozi także orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów, co także może poczynić duże komplikacje zawodowe i osobiste. Nad sprawcą wisi też widmo „odwieszenia” zawieszonej kary … Prawne skutki wypadku kierowca może więc odczuwać nawet przez kilka lat, tymczasem jego ofiara – rowerzysta najczęściej „wyliże rany” w ciągu kilku-kilkudziesięciu dni i po miesiącu już nie będzie pamiętał o sprawie. Ochrona dawana przez karoserię jest więc bardzo złudna.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • ktosiek

    Oczywiście prawdą jest iż karoseria nie chroni od odpowiedzialności, co ukazałeś podając podstawę prawną. Jednak twierdzenie iż słabszy musi bardziej uważać, bo ma więcej do stracenia w razie wypadku. Wynika ono z logiki, i jest jak najbardziej zasadne. Co z tego, iż miałeś pierwszeństwo, skoro będziesz kaleką, lub leżał na jakimś cmentarzu? Dlatego bezwzględne egzekwowanie swoich praw jest szczytem głupoty, bo mam pierwszeństwo to jadę na pełnej prędkości nie zważam na to, iż ktoś może mnie nie zauważyć, gdyż znajduję się w martwym polu, tudzież poruszam się ścieżką, której przebieg uniemożliwia dostrzeżenie moje obecności. Jeśli Cię nie widzę, to nie mogę ustąpić Tobie pierwszeństwa.

    • lukasz

      Sprzeciw wobec twierdzenia, iz slabszy musi bardziej uwazac, wynika z tego, ze mowiac tak osoby jezdzace samochodami zmniejszaja swoja czujnosc i odpowiedzialnosc bo „on jest slabszy i napewno zobaczy mnie ze jade, przeciez ma wiecej do stracenia”.

      Chodzi o to zeby kierowcy przestali w ten sposob myslec. Jezeli kierowca skreca w prawo i istnieje szansa (a istnieje) ze rowerzysta bedzie w martwym punkcie to KIEROWCA nie powinien jechac w ciemno tylko upewnic sie ze nikt nie nadjezdza (nadchodzi w przypadku pieszych).

      Jezeli myslisz, ze rowerzysci jezdza jak idioci nie patrzac na otoczenie to sie grubo mylisz. Gdybym liczyl na to ze kierowcy uszanuja moje pierwszenstwo juz dawno lezalbym w szpitalu albo 2m pod ziemia:)

      Wyobraz sobie ze na rowerze tez istnieje zasada ograniczonego zaufania, dokladnie ta sama, ktora powinno sie stosowac jezdzac autem i wiekszosc rowerzystow ja stosuje:) Ale rowerzysci tez nie zawsze sa w stanie zauwazc niebezpieczenstwa i mimo wszystko dochodzi do wypadkow….

      • pinkdotR

        Pełna zgoda.

        Ten artykuł rozumiem jako kolejny apel aby skierować ODPOWIEDZIALNOŚĆ pod właściwym adresem czyli sprawców wypadków a nie ich ofiar. Edukacja prowadzona metodą „Kierowcy nie szanują pierwszeństwa na przejściach i przejazdach więc piesi i rowerzyści powinni uważać za nich bo mogą zginąć” albo „Kierowcy nie zauważają nieoświetlonych uczestników ruchu więc zrób z siebie odblaskową choinkę” itp to droga donikąd.

        Państwa, które mają spadające statystyki wypadków i ofiar odeszły dawno od takiego myślenia. Poszły w inną stronę: „Potrącisz pieszego lub rowerzystę – jesteś ZAWSZE winny”. Nie ważne czy wszedł czy wbiegł, czy był dzieckiem czy dziadkiem, czy było słońce czy mgła. Prowadzisz samochód – bądź stale świadom odpowiedzialności.

        Samochód to nie jest milutki pokój z wygodnym fotelem do zrelaksowania się muzyczką i podziwiania przesuwającego się krajobrazu. Zapomnisz o odpowiedzialności, będziesz musiał wyjść na zewnątrz i porozmawiać z policjantem, prokuratorem, sędzią a także rodziną ofiary. Karoseria nie oddziela Cię od rzeczywistości – tę ważną prawdę przekazuje ten artykuł.

    • Adam Łaczek

      ” Jeśli Cię nie widzę, to nie mogę ustąpić Tobie pierwszeństwa.”
      Sam wymyśliłeś te bzdury czy wyuczyłeś się ich w jakiejś milicyjnej szkole?
      W cywilizowanym świecie mówi się o widzeniu peryferyjnym i jeśli kierowca ma gdzieś problem to są sposoby na zauważenie tych których normalnie nie zauważysz np. możesz obrócic głowę za prawe ramię (patrz tekst o pilocie RAFu na łamach ibike)

  • Będzie i o przejazdach w Cykloakademii, będzie…

  • Deltar

    Ile razy już słyszałem, że cmentarze są pełne tych którzy mieli pierwszeństwo. Prawda jest natomiast inna. Na cmentarzach leżą ci, na których pierwszeństwo wymuszono.
    Zmiana języka jest bardzo ważna w dyskusji na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Mówmy jak jest i nazywajmy rzeczy po imieniu. Tłumaczenie „nie widziałem” nie jest żadnym tłumaczeniem. Kierowco, zwolnij to zobaczysz.

    • ktosiek

      Bo taka jest prawda, Cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo. Trzymam się tej zasady i wiesz co ? Ani razu nie uczestniczyłem w wypadku, a jeżdżę bardzo dużo. Co z tego że sprawca wypadku pójdzie siedzieć, skoro ja będę trupem? Dlatego zawsze zwalniam przed skrzyżowaniami nawet jak mam zielone, po co ryzykować, bo mam pierwszeństwo. A uczynienie z rowerzystów świętych krów to nie najlepszy pomysł, gdyż to wyłącza u nich myślenie. I mamy taki nie oświetlonych idiotów w środku nocy, których kierowca nie jest wstanie w porę zauważyć, i to bez względu na prędkość poruszania się.

      • deltar

        Nikt nie mówi, żeby zachowywać się jak święta krowa, wyłączać myślenie i nie uważać. Chodzi o to, żeby rowerzyści i piesi nie byli zastraszani. Idąc twoim tokiem myślenia przestaniemy żyć w państwie prawa tylko w państwie gdzie silniejszy ma władze. Czy jak zbliżasz się do skrzyżowania gdzie masz pierszeństwo to przepuszczasz ciężarówkę która nie ma pierszeństwa tylko dla tego że jedziesz mniejszym samochodem? Czy może zwalniasz, obserwujesz i wjeżdżasz korzystając ze swojego pierwszeństwa? Do czego dojdziemy jeśli piesi i rowerzyści nie będą korzystać ze swoich praw?

      • Krzysztof Kozlowski

        @deltar pojedź na prądnicka i wyjedź z niej kilkaset razy.
        Jestem prawie pewien że za którymś razem abo ustąpisz ciężarówce albo cię rozsmaruje nader inteligentny kierowca przelatując na późnym żółtym (w zasadzie to i czerwone się świeciło ale takie podobne do zółtego….)

        Analogicznie jadąc rowerem mając pierwszeństwo jadę ale…
        Jak przypuszczam że mnie kierowca może nie zauważyć nie jadę
        Jak widzę kierowcę który nie patrzy na mnie nie jadę
        Jak widzę kierowcę czytającego sms też nie jadę
        Jak rozmawia przez telefon patrz wyżej

        Zresztą zamień sobie kierowcę z kierującym bo wszystko to tyczy się też rowerzystów. Ostatnio mi rowerzysta wpatrzony w telefon wyjechał z podporządkowanej pod koła.
        Gdybym choć przez chwilę założył że skoro mam pierwszeństwo to mogę jechać to gościa bym zmywał z szyby.
        Uratowało go tylko to że zakładam iż może ktoś nie zachować się rozsądnie.

      • Adam Łaczek

        Tekst przecież nie mówi o tym że jeśli widzimy że nas kierowca nie widzi to mamy i tak jechac i korzystac z pierwszeństwa. TEKST JEST O PRZEKAZIE MEDIALNYM. STRASZENIU ROWERZYSTÓW KONTUZJAMI I ŚMIERCIĄ.

      • Adam Łaczek

        Od lat pełno jest u nas gadki o tym że „Cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo” i jakoś trupów w PL najwięcej. Za to tam gdzie z niechronionych robi się te „święte krowy” (zwłaszcza pieszych) BRD wzrasta. Nie przyszło Ci do głowy że Twoje teorie odstają od praktyki?

  • Krzysztof Kozlowski

    Jeszcze jest jeden element układanki
    Jakość infrastruktury i rozzwiązań.

    Jest masę miejsc gdzie kierowca nie widzi rowerzysty i co?
    Rowerzyści w wielu wypadkach zdają się to ignorować zupełnie nie biorąc pod uwagę takiej możliwości. Kierowca nawet stając na uszach czy przepychając auto nie ma szans dostrzec rowerzysty jadącego 30-40/h a nieraz i wolniej odpowiednio wcześnie.

    Sytuacja nieraz występuje w drugą stronę. I to rowerzysta nie widzi.

    Często są to uwarunkowania terenu trudno-zmienialne ale równie często są to żywopłoty nigdy nie przycinane albo element upiększający w postaci dzwonów na skrzyżowaniu.

    Czasem wyjątkowo ciekawy układ ddr/droga albo jakiś wywijas ddr który sugeruje że rowerzysta nie jedzie na przejazd.
    Do tego dochodzą setki znaków slupów reklam.
    Żeby było śmieszniej malowanki na drogach robią się szare zanim dobrze skończą je malować i ścierają się w tępię ekspresowym. Znaki są brudne i niewidoczne w światłach. Często schowane za krzakami.

    I w tym wszystkim nie ma odpowiedzialnych a wiele wypadków wynika wprost z wadliwej infrastruktury. Błędy projektowe potem wykonawcze i na koniec błędy w utrzymaniu powodują ze drogi są niebezpieczne.

    Jakoś o tym aspekcie jest cicho. A jest on jednym z głównych powodów powstawania wypadków. Jest wiele miejsc w których jak wszyscy (mający i nie mający pierwszeństwo) nie zachowają się równocześnie jak by go nie mieli kwestia czasu jest wypadek.

    Dużo winy tu ponosi „siłowe” separowanie ruchu rowerowego od samochodowego które tworzy wiele miejsc o znakomicie ograniczonym polu widzenia. Wielokrotnie bezpieczniejsze by były przejazdy przez skrzyżowania po jezdni a nie oddalone.
    Dopóki za wypadki w takich miejscach nie zacznie prokuratura ścigać projektantów i innych odpowiedzialnych za infrastrukturę to ciężko będzie szło poprawianie bezpieczeństwa.

    Jedną rzeczą jest to jak ludzie jeżdżą a drugą co dane jest im dostrzec przez drogowców. Jeśli żeby zobaczyć czy ktoś nie jedzie ddr muszę na nią wjechać to niewiele się da zrobić jak nią będzie zasuwał w majestacie prawa i mający pierwszeństwo rajdowiec wychodzący z założenia że skoro ma pierwszeństwo to kierowca MA go zobaczyć.

    Dla przykładu kilka miejsc na al. JPII

    Ale też skręt z Ptaszyckiego w prawo do centrum sportu Fajnie jest jak nie ma pieszych bo można wcześniej sobie obejrzeć ddr i ocenić czy jest tam ktoś do puszczenia ale jak są to po puszczeniu ich stoi się tak niefortunnie że nie ma pełnego oglądu na ścieżkę. Może i specyfika mojego auta ale widziałem tak już jak inni ruszali po puszczeniu pieszych tuż przed jadącym rowerem więc zakładam że go nie widzieli a nie byli złośliwi (może odważnie ale jednak sądzę że to był powód „chamstwa”)

    Kolejne miejsce tona ruczaju wyjście z kampusu uj przez ddr zza ekranów :)
    Jest ktoś jadąc rowerem jest w stanie dostrzec pieszych? I czy piesi są w stanie widzieć wcześniej rowerzystę?

    Niesamowita jest różnica miedzy jazdą u nas i „na zachodzie” tam nie ma sytuacji żebym musiał sie zastanawiać czy jest przejście czy go nie ma
    Nie ma sytuacji żebym nie widział nic na skrzyżowaniu a jak jest to jest tak oznakowane/oświetlone/zorganizowane że wszyscy przejadą przez nie powoli dając tym co mają i nie mają pierwszeństwo czas na odpowiednia reakcję.

    Jazda tam daje przyjemność u nas to ciągłe napięcia bo jest po prostu ciemno szaro. Tam nie przeoczę przejścia bo nawet jak jest nieoświetlone to w reflektorach się rozświetli a u nas? Pasy się starły dawno temu zresztą nigdy nie były naprawdę odblaskowe tylko tak żeby się nazywało znaki też odblaskowe to może były ale na specyfikacji do zamówienia bo na etapie produkcji jakoś już kiepsko a że potem się zabrudziły to całkiem przestały być widoczne…..
    Trzeba wytężać wzrok i się domyślać…

    A wracając do cmentarzy i pierwszeństwa to gdybym zawsze jak mam pierwszeństwo z niego korzystał to nie starczyłoby mi miejsca na samochodzie na odznaczanie trupów i rozwalonych aut.
    Oczywiście bardzo dużo było by aut z ich świetnymi kierowcami ale bardzo dużo pieszych (daltoniści i tacy co np. beztrosko wychodzą spomiędzy zaparkowanych autobusów nie patrząc) I wielu wielu rowerzystów.

    Więc radykałów w tej kwestii przestrzegam przed radykalizmem bo każdy popełnia błędy.

    • Adam Łaczek

      Proponuję przyswoic pojęcie „widzenie peryferyjne” – da się temu przeciwdziałac.

      • Krzysztof Kozlowski

        Możesz myśl rozwinąć?

      • Adam Łaczek
      • Krzysztof Kozlowski

        Mogłem się spodziewać że masz na myśli coś absurdalnie innego niż to co napisałem.

        Zastanawiam się jak często piloci maja do czynienia z krzakami nasadzonymi na skrzyżowaniach i jakie treningi im fundują żeby mogli w rozszerzając swoje umiejętności widzieć zza przeszkód?

        Zapewne piloci jej elitarnej jednostki równie często ćwiczą jak patrzeć przez setki slupów tysiące znaków i innych fantazyjnych rzeczy nastawianych na skrzyżowaniach.

        Dodatkowo uczą ich widzenia w kompletnej ciemności…
        A może dają im noktowizory?
        Nieeeeeee zdecydowanie rozwijają ich umiejętności i ćwiczą wzrok….

        A Niemcy to idioci nie znający się na widzeniu peryferyjnym i mający nadmiar folii odblaskowych i farb dobrej jakości.
        To nie troska o zapewnienie widoczności a właśnie ten nadmiar i niedorozwój powodują że tam skrzyżowania i przejścia są widoczne z daleka a pieszych nie zasłaniają tysiące znaków i innych tablic.
        Pewnie brak slupów wszechobecnych na ddr też wynika z ich niedorozwoju i braku umiejętności widzenia peryferyjnego bo my powinniśmy ćwiczyć „widzenie peryferyjne” (ja bym to nazwał absurdalnym ale się zjeżysz że z ciebie kpię) i widzieć słupy….

        Nasza infr. jest świetna a ja się czepiam bezpodstawnie…

        Wiesz zastanów się chwilę nad tym co i kiedy piszesz.
        Jesteś tym typem człowieka z którym nawet jak ktoś się zgadza to on misi mieć inne zdanie.
        Takim podejściem zaczynasz bardziej szkodzić niż pomagać.

        Wiesz wyłącz swój jad i złość pojedź (nie rozmawiaj z wieloma) tam i pojeździj (ale dużo ) autem, rowerem, KM. I na spokojnie porównaj.
        Czytając twoje wstawki odnoszę wrażenie że należysz do tych co troszkę widzieli dużo czytali ale tak naprawdę to mało doświadczyli.

        Możesz tu opowiadać różne bajki i widzeniu takim czy innym o złych kierowcach i dobrych rowerzystach ale powoli stajesz się osoba która jest stoperem rozwoju komunikacji rowerowej.

      • Adam Łaczek

        Dobrze że wspomniałeś Niemców, akurat tam podczas egzaminu na prawo jazdy jeśli przecinasz przejazd dla rowerów na prawoskręcie i nie obrócisz głowy za prawe ramię to oblewasz egzamin. To są właśnie wyuczone zachowania, które eliminują problem widzenia peryferyjnego. Jak obrócisz głowę za prawe ramię z automatu to żaden krzak i znak nie jest Ci straszny i zawsze zauważysz rowerzystę. Jeżdżę też autem i zawsze w takich sytuacjach obracam głowę za prawe ramię. Podobnie gdy przecinam przejścia dla pieszych to „skanuję” jego okolice. I to zawsze, nawet jak wydaje mi się że nikogo nie ma w pobliżu bo wiem że mój mózg może coś wyciąc. Ale lepiej byc ostatnią sierotą jak Ty i narzekac że nie widac.

      • Krzysztof Kozlowski

        Obróć sobie głowę nawet o 360st.
        I co ?

        Tak sądziłem. Jak napiszesz że zobaczysz rozpędzonego rowerzystę to tylko znaczy że jesteś takim ignorantem na jakiego pozujesz.

        Opowiadasz herezje i tyle jesteś szkodnikiem dla sprawy rowerowej głosząc że kierowcy mogą zobaczyć rowerzystę osłoniętego krzakami posadzonymi przez indolentnych drogowców na skrzyżowaniach.
        Zupełnie zdajesz się nie widzieć że czytelna i dobra infrastruktura dla kierowców zwiększy nasze rowerzystów bezpieczeństwo.

        Piszemy o wypadkach i o możliwościach zapobiegania i zdrowym rozsądku to piszmy uczciwie kierowca jest tylko człowiekiem.
        Jeśli uważasz że obracając głowę nie ma możliwości żebyś nie zobaczył jesteś niebezpiecznym ignorantem.
        FIZYKI NIE OSZUKASZ. To ze zobaczysz rowerzystę w monecie naciskania na gaz nie gwarantuje że zahamujesz zanim on wpadnie ci pod koła albo zatrzyma się na twoich drzwiach.

        Jest wiele miejsc gdzie skręcając widzę słupek auta, drzewo, latarnię, słup od sygnalizacji….
        Tak ruszam głową wychylam się przód tył… Ale do jasnej cholery chociażbym się skichał to nie jestem w stanie patrzeć przez prawe ramie i w lewo… Rusza się sprzed przejścia licząc że nikt nie leci jak wariat i ze z szczepów informacji jakie do nas docierają wyłapiemy te istotne. A niestety wielu rowerzystów ma to gdzieś bo mają pierwszeństwo i na przejazdach 30 jest dla nich ok.

        Dobrze zorganizowane skrzyżowania ten problem minimalizują.
        Tak samo jak wprowadzanie ddr przez skrzyżowania a nie chorobliwe już wywalanie je na przejścia które są z założenia konstruowane dla obiektów poruszających się z prędkościami do 8km/h.

        Pasy rowerowe które zapewniają że nas widać i jesteśmy w ruchu bardziej dostrzegalni też są rzadkością. I przez wielu z ruchów rowerowych są niemile widziane… Wręcz powiedziałbym że budzą strach…

        Ale co tam lepiej założyć że kierowcy to oszołomy w blacho-smrodach chcący zabijać rowerzystów i są zaślepieni swoim pancerzem. Nie wspominać ze infr. jest miejscami tragicznie niebezpieczna.
        Po co ? Przecież to zaburzyło by stan permanentnej wojny…

        Tylko wiesz co?
        Potem te same knoty buduje się w infrastrukturze rowerowej.
        Jadąc rowerem też w wielu miejscach fundują ci jakiś ekran żywopłot nigdy nie przycinany albo inną atrakcję.
        Wiem ty masz skaner w oku rentgena i inne cuda ale większość się męczy bez tych udogodnień i co tu dużo mówi jedzie na wyczucie ryzykując…
        Patrz ruczaj… Widzisz? Co widzisz?
        Obecna infrastruktura rowerowa to porażka. albo się jeździ tym powoli i z nadmiarem uwagi (tak samo ja po ulicach autem) i jedzie się wolno albo zamykasz oczy i ryzykujesz.

        Ty powinieneś w ZIKiCie pracować. Jak by ci rowerzyści powiedzieli ze im słup nie pasuje powiedział byś żeby ćwiczyli „widzenie peryferyjne” i będzie git.

      • Adam Łaczek

        Cóż ja uważam że wystarczy odpowiednio zwolnic, obrócic głowę i problemu dużego nie ma.
        Ale jeśli masz tam problem z widocznością jako kierowca to czy napisałeś do ZIKiTu pismo by pojawiło się tam lustro drogowe, albo by przycięli odpowiednio żywopłot?
        Nie napisałeś, zgadłem? Oczekujesz że to rowerzyści coś zrobią :)

      • Krzysztof Kozlowski

        No więc po pierwsze odwrócenie głowy daje ci złudzenie ze widzisz. Bo nie widzisz. wiem bo znam to miejsce „na wylot” i wiem dokładnie kiedy widzę rozpędzonego rowerzystę.
        ZA PÓŹNO.
        Sorry. Ale jak rowerzysta nie zwolni do niskiej prędkości to wpada na przejazd nie dając szans kierowcy.

        Założenie jest oczywiście takie że on nie może wpaść bo musi ustąpić pierwszeństwa tym z prawej a że ma żywopłot to musi prawie stanąć żeby im ustąpić więc na przejazd nie „wpadnie”

        No to jak już oboje się pośmialiśmy to teraz idźmy w temat „wszystko zrobią rowerzyści”

        Po pierwsze jestem rowerzystom więc zwolnij z tymi podziałami.

        Po drugie nie nie napisałem bo pomimo że jeżdżę tamtędy po kilka razy dziennie i autem i rowerem to jedyny kierunek z którego by mnie bolał brak widoczności omijam :) zgodnie z zasadą że wolę wolne wąskie uliczki od szybkich ze światłami.
        Lustro tam to nieporozumienie bo wytrzyma tydzień.
        A żywopłot przycinają i wtedy widać głowę rowerzysty :)…. Ale wiesz on rośnie szybko :) Trzeba by słać pismo co miesiąc….

        Jeden jedyny raz tam rowerzysta próbował się zabić pod moimi kołami ale miał farta że go wyczułem zanim się schował.
        Zaskoczę cię również że kolega na 99% źle ocenił kto gdzie jedzie i gdzie będzie zielone i za późno zobaczył sygnalizator a że jechał za szybko jak na porąbaną i złą infrastrukturę (której mógł się nie spodziewać jak nie zna miejsca!)
        I teraz dalej. miejsce ci podałem jako przykład.
        Podałem ci kilka takich miejsc.

        Czy aby na pewno chodzi o zabawę w pisanie?

        Zwróciłem tylko uwagę ze w tym i prawie wszystkich artykułach o tej tematyce brakuje aspektu dobrej infrastruktury i widoczności dla kierowców.
        Brakuje a jak kierowca i rowerzysta będą mieli czytelne drogi i będą się widzieć to będzie bezpieczniej to będzie przyjemniej i płynniej.

        Zjeżyłeś się niepotrzebnie i zacząłeś udowadnia że ćwiczenia wzroku kierowców coś dadzą co jest tonalnym absurdem sprzecznym z jakimikolwiek działaniami z krajów na które się wielokrotnie powołujesz.
        Tam się jakoś doświetla ciemne przejścia… Czemu nie wysyłają kierowców na kurs doskonalenia „widzenia peryferyjnego”
        Może dlatego że nie są fanatykami uważającymi kierowców za zło wcielone?

        Napisanie że infrastruktura u nas jest dobra a kierowcy się za mało rozglądają jest strzałem w kolano rowerzystów i prezentem dla ZIKiTu.
        Taki tekst z twoich ust jest jak pochwała dla ich niewygodnych nieergonomicznych i niebezpiecznych rozwiązań które nam serwują. Przecież to wina kierowców że sadzi się żywopłoty na skrzyżowaniach…

        Jak już napisałem takie same rozwiązanie są stosowane na ddr.
        I dzięki temu średnia bezpiecznego i rozsądnego przejazdu przez miasto drastycznie spada…
        Oczywiście można szybciej nie licząc się z pieszymi czy innymi rowerzystami tylko to nie mieści siew moich standardach.
        niestety wielu tak jak i na drogach tak na ddr zamyka oczy i leci.

        O taki rozwój ci chodzi?
        Wiem ze taka bylejakość, spychologia i szukanie winnego jest u nas normą….
        Sorry ja tego pojąć nie mogę.
        A jak czytam takie rzeczy z ust człowieka pretendującego do miana „eksperta” w dziedzinie rozwiązań drogowych to się
        przykro robi.

        Można i trzeba wytykać błędy kierowców ale do cholery nie można zakładać że wszystko jest ich winą i powinni wszystko „przeskoczyć”.

      • Adam Łaczek

        Sprawdziłem w SEWiK na tym skrzyżowaniu nie doszło do żadnego wypadku.
        Kolorujesz sobie rzeczywistość :) I niby czemu lustro miałoby tam tak krótko postac?

      • Krzysztof Kozlowski

        To był tylko PRZYKŁAD miejsca w którym masz BRAK WIDOCZNOŚCI.

        Tam są światła co więcej jak pewnie wiesz ten przejazd nie służy nikomu bo prowadzi donikąd i ewentualny problem występuje tylko dla skręcających w prawo (choć nie jestem pewien czy nie zmienili ustawień świateł). To zapewne tłumaczy że akurat mogło nikogo nie trafić.
        Brak wypadków nie znaczy ze miejsce jest fajne i dobrze zrobione.

        Nic nie koloryzuje tylko dałem ci jako przykład jak się organizuje skrzyżowania wcześniej podałem kilka innych przykładów które nie tylko ja uważam za złe.

        Co do samych wypadki to dochodzi tam do wypadków (zdarzeń drogowych :) )
        Całe to skrzyżowanie jest parszywe i się ludzie na nim gubią jak przysłowiowa Andzia.

        Zakładam że patrzyłeś na wypadki z rowerzystą bo jeśli na inne to znaczy ze sam rejestr jest o KDR bo w ostatnim okresie co najmniej dwa razy zbierali z tego skrzyżowania rozbitków.

        Ale ok „niech ci będzie Wojtek” masz rację infrastruktura w Krakowie jest na najwyższym światowym poziomie :D
        Przejścia,przejazdy i skrzyżowania zapewniają widoczność pieszych i rowerzystów…
        Napisz lurkę do ZIKiTu z podziękowaniami i prośbą żeby nic nie zmieniali bo jest tak świetnie…..

      • Adam Łaczek

        Patrzyłem na rowerzystów. Patrzenie na SEWiK akurat ma sens bo często wyolbrzymiane są wydumane problemy, a inne leżą odłogiem.
        Fatalny w statystykach jest np przejazd na łączniku Kotlarska – Podgórska. Widocznośc jest tam po prostu boska … problem w tym że kierowcy ignorują podstawowe normy BRD i wiedzę o widzeniu peryferyjnym.

  • @Krzysztof Kozłowski
    angielscy piloci jak wiadomo widza lepiej bo jedza marchewke