Cykloakademia – kontrapasy

Pierwszy odcinek poświęcamy kontrapasom. Dlaczego? Bo to temat w naszym kraju dość nowy, nie wszyscy jeszcze kontrapasem jechali. Temat miły dla rowerzystów – kontrapasy powstają właśnie dla nich, upraszczają jazdę rowerem, niektórych nawet cieszy to, że mają przywilej! Proszę, auto nie może, a rower jak najbardziej!

O tym, jak jeździć kontrapasem i na co uważać, opowiada film. A ja skupię się na innej rzeczy – dlaczego rowerzyści chcą jeździć pod prąd? Czy nie mogliby, jak inni, korzystać z ogólnodostępnej sieci dróg?

Otóż najpierw musimy wyjaśnić jedną sprawę – mądre miasta (czy też raczej rządzący nimi) jazdę rowerem promują – jako rozwiązanie problemów transportowych. Przynajmniej niektórych. I nie budują dróg dla rowerów, kontrapasów itp., bo rowerzyści się domagają, tylko po to, żeby jak najwięcej ludzi pojechało rowerami.

A kiedy mieszkańcy wybiorą rower? Zdeklarowanych rowerzystów jest kilka procent. „Miłośników motoryzacji”, co to nigdy na rower, ani, o zgrozo, do autobusu nie wsiądą, też kilka procent. A reszta? Wybierze rozsądnie, czyli to, co najwygodniejsze. Chcemy mieć czyste powietrze, ciszę, dużo miejsca na zieleń i mało wypadków? No to zróbmy jazdę rowerem wygodną, a autem – niewygodną.

No i tu pojawia się pytanie: co sprawia, że jazda rowerem jest wygodna? Co spowoduje, że więcej osób skorzysta z roweru? Jak zachęcić (realnie) do jazdy rowerem? Rowerzyści odpowiadają:

musimy czuć się bezpiecznie – jazda w szybkim ruchu aut tego nie spełnia – kontrapas jak najbardziej;

musimy jechać prostą drogą do celu – każde nadkładanie drogi męczy rowerzystę, objazdy, bo ktoś wymyślił jeden kierunek – powodują irytację, kontrapasem pojedziemy najefektywniej;

musimy wiedzieć, jak jechać – poprawna infrastruktura powoduje, że nawet dziecko pojedzie po niej bezpiecznie i zgodnie z przepisami, jadąc po prostu tak „jak droga prowadzi” – kontrapasami łatwo to realizujemy;

musimy widzieć, że miastu na nas zależy – decydując się na rower, czy zachęcając innych, nie chcemy występować jako herosi sportu czy też fanatycy eko, ale rozsądni obywatele – kontrapas pokazuje, że miasto jest nam wdzięczne za wybór mniej szkodliwego środka transportu.

No i last, but not least – dlaczego rowerzysta ma cierpieć, bo „samochodziarze” się nie mieszczą? Ulica jednokierunkowa powstaje zwykle wtedy, gdy albo jest kłopot z minięciem się aut, albo auta nie mają gdzie parkować. Przepraszam bardzo, ja się bez problemów na takich ulicach mijam z autami, a parkuję zwykle i tak gdzieś, gdzie to nikomu nie przeszkadza i miejsca jest dość. Oczywiście, rower nie jest królem istnienia, i pewne ograniczenia są konieczne. Ale dlaczego organizacja ruchu ma być podporządkowana najbardziej egoistycznemu środkowi transportu w mieście, jakim jest auto? Które owszem, jest często wygodne dla właściciela, ale najbardziej przeszkadza innym?

A na koniec zagadka: czy mamy w Krakowie ulice jednokierunkowe, które powstały po to, by utrudnić przejazd autem? Rozcinające wygodne połączenie, po to, by ruch się zmniejszył? Oczywiście pozostawiając możliwość bezpośredniego przejazdu rowerem?  Tak, jak się to robi w miastach, które bardziej dbają o mieszkańców, niż o kierowców?

  • Jagódka

    nie mamy. zikit o to dba

  • jaros

    Już nie przesadzajmy, że nie ma u nas takich ulic. Np. ulica Podzamcze. Dla samochodów ruch jest mozliwy tylko w jedną stronę, a rowerem można jechac w obie (odcinek od ul. Straszewskiego do Grodzkiej).

    • Lena

      od Straszewskiego do Grodzkiej na Podzamczu jest jednokierunkowa? a taksówki, dorożki, samochody mieszkańców, służb miejskich, melexy oraz autobusy to co, takie przebrane rowery? jeżdżą też tamtędy cwaniacy oraz turyści. to nie jest ulica jednokierunkowa z dwukierunkowym ruchem rowerów.

  • Heniek

    Ulice sa jednokierunkowe, zeby ograniczyc RUCH TRANZYTOWY, niewazne czy samochodowy czy rowerowy. W MIESCIE NAJWAZNIEJSZY JEST PIESZY! I tego sie bede trzymal! Prosze nie zaniemiac spokojnych ulic w potok rowerzystow, ktorzy nie ustepuja pieszym na przejsciach!

    • ulice jendokierunkowe w Krakowie, poki co sa po to, by bylo wiecej miejsc parkingowych dla samochodow, a nie zeby ograniczyc ruch tranzytowy. te funkcje pelnia niejako dodatkowo i to tylko w niektorych przypadkach.
      oczywiscie, ze pieszy jest najwazniejszy w miescie i rowerzysci powinni im ustepowac na przejsciach, tak samo jak kierowcy samochodow.
      a i ciesze sie, ze dostrzega Pan znaczenie kontrapasow w promocji ruchu rowerowego.