Niewidzialność pieszych potwierdzona doświadczalnie

Niewidzialność pieszych potwierdzona doświadczalnie

Mój mały syn tak ma, że cieszy się na widok hałasujących pojazdów. Toteż stoimy sobie tak czasem przy krawędzi jezdni, on ekscytuje się hałasem tramwajów i silników aut, ja rozmyślam o polskim bezpieczeństwie ruchu drogowego. Wykonaliśmy razem pewien eksperyment porównawczy. Okazuje się, że nie wszędzie taka zabawa w stanie przy skrzyżowaniu jest możliwa. Przy okazji odkryliśmy też polski sposób na niewidzialność…

Pierwsze miejsce akcji – Francja. Średniej wielkości miasteczko na południu. Podczas porannego spaceru, stajemy przy skrzyżowaniu przy jednej z głównych ulic w centrum. Wokół skrzyżowania przejścia bez sygnalizacji. Stoimy nieopodal jednego z nich, ale nie bezpośrednio przy wejściu na jezdnię. Wiecie co się dzieje? Wszyscy kierowcy zatrzymują się, żeby nas przepuścić… bez wyjątku! Machanie, że my nie idziemy, tylko sobie oglądamy nudzi nam się po kilku razach, nie da się po prostu tak stać. Musimy odejść dalej. Sytuacja taka nie jest odosobniona. Występuje też na przejazdach rowerowych, nie da się na przykład stanąć i spokojnie pofotografować infrastrukturę.

Zmieniamy teraz miejsce akcji, przenosimy się do Polski. Podobna sytuacja. Ulica Królewska w Krakowie. Stajemy przy przejściu bez sygnalizacji na wysokości ul. Kronikarza Galla. W ramach eksperymentu, staję z synem na rękach na samym środku przejścia dla pieszych tuż przy granicy chodnika. Wyglądamy jakbyśmy mieli zaraz zrobić krok na jezdnię. I co? Jesteśmy niewidzialni! Nie podejrzewacie chyba, że ktokolwiek się zatrzymuje, ale… nikt nawet nie zwalnia! Przerażające jest też to z jaką prędkością kierowcy jadą przez przejście. Gdybyśmy zrobili krok, jesteśmy bez najmniejszych szans. Żaden mijający kierowca nie jest w stanie wyhamować. Wypadek murowany, a potem znany polski scenariusz. Wtargnięcie pieszego. Wyrok na trupie. Zwrot z ubezpieczalni z pogiętą blachę. Szerokiej drogi, panie kierowco, przepraszamy za kłopoty. Bon voyage!

Myślę, że to proste porównanie daje pewien obraz tego, gdzie jesteśmy w kwestiach bezpieczeństwa ruchu drogowego i podejściu do jego niechronionych uczestników. Każdy, kto opuszcza granice naszego kraju wie, że Francja nie jest pod tym względem jakaś wyjątkowa. Wyjątkowa jest Polska, co niestety potwierdzają statystyki wypadków.

Aby zrozumieć, jak Francja osiągnęła tak dziwne z polskiego punktu widzenia zachowanie kierowców, warto zapoznać się z tekstem Oliviera Schneidera pt. O świadomości, czyli o tym, że pierwszeństwo a odpowiedzialność, to dwie różne sprawy.

Zawodowo zajmuje się doświadczalną optyką kwantową oraz badaniami materii w ultra niskich temperaturach. Poza pracą działa na rzecz zrównoważonego transportu. Od 2007 roku związany ze Stowarzyszeniem Rowerowy Toruń. Obecnie mieszka i pracuje w Krakowie, związany z Kraków Miastem Rowerów. Twórca i współautor bloga Wolny Rower, na którym stara się promować rower jako najlepszy środek transportu oraz najprzyjemniejszy sposób na spędzanie czasu wolnego. Przez obiektyw aparatu fotograficznego obserwuje rowerową rewolucję w polskim transporcie miejskim.

  • Krzysztof Kozlowski

    Nie dramatyzuj tak :)
    Nie jest aż tak źle…

    To znaczy zgadzam się z tobą i w ogóle i w szczególe ale…
    Widać poprawę. Ewidentnie jest lepiej.

    Ja nigdy nie miałem problemów z wejściem na przejście (znaczy tych psychicznych) ale od nowelizacji kodeksu jak już postawie nogę na przejściu to daje to w większości wypadków zamierzony efekt. (nowelizacja w której zwiększono prawa rowerzystów wprawdzie nie zmieniła w tej kwestii wiele ale przypomniała wielu ze jest coś takiego jak „kodeks drogowy”)
    Nie w każdym kraju jest tak że jak dojdziesz do przejścia to masz pierwszeństwo są takie regulacje jak u nas że jak jesteś na przejściu to je masz.
    W angielskim bodajże kodeksie masz napisane że masz postawić nogę na pasy upewnić się że kierowca cię puszcza i iść (oczywiście tam kierowcy to wiedzą i widzą nogę na przejściu zanim ona na nim stanie :) )

    I miałeś zasadniczo pecha że stojąc tam nie trafiłeś na mnie. :)
    Ja zatrzymuję się przed praktycznie każdym „przejściem z pieszym” i każdym kiedy widzę że pieszy idzie i ma ze mną kontakt (wtedy w 90% wystarczy ze zwalniam i jest to układ idealny niestety wielu pieszych wymaga pisemnego zaproszenia na przejście)

    Ewidentnie coś u nas pękło. Coś się zmienia. Dwa trzy lata wstecz rzadkością był ktoś puszczających pieszych a jak ja to robiłem to pisk za mną był normą.
    Teraz widzę takie zachowanie codziennie

    Teraz trzeba idąc za ciosem po prostu to robić i reszta się nauczy sama. Kwestia czasu i to wcale nie liczonego w dziesiątkach lat.

    Za to przeraża mnie zachowanie większości rowerzystów.
    Ja wiem że wolno prawą wyprzedzać ale do cholery nie bezpośrednio przed i na przejściu!!!! I do cholery jak auta stają to rowerzyści tez mają stanąć.
    Pieszy na przejściu jest świętością również dla rowerzysty! (tak na marginesie jego miniaturowy pies na smyczy też. )

    Zdarzyło mi się że przechodząc przez przez przejście kiedy aż dwóch kierowców :) się zatrzymało jeden rowerzysta przejechał mi przed nosem…
    Wielokrotnie jak stawałem przed przejściem żeby pościć pieszych przelatywał kłomnie rowerzysta…
    Na ddr wjechał mi w koło gość bo zatrzymałem się żeby puścić panią z laską przez przejście na ddr (polecam przepis w tej kwestii)…

    Przerażające jest trochę ze w Polsce wszystko idzie tak opornie. Jak już coś drgnęło wśród kierowców to z kolei rowerzyści zachowują się jak kierowcy lat 10 wstecz….

    Co do samego przechodzenia spróbujcie dojść do przejścia stanąć przed postawić nogę na pasy i popatrzeć na kierowcę (tylko tego na pasie na który wchodzicie nie innych) Sprawdziłem działa(nie nie zawsze nie od razu ale znacznie lepiej niż wrastanie na chodniku ;) ) .
    Tak samo nie czekajcie aż będziecie mieć wolną drogę. Jak na pasie na który wchodzicie jest pusto to wejdźcie ci z drugiej strony wtedy staną.

    • Marcin

      @Krzysztof, nie wiem czy byłeś we Francji lub innych krajach. Moje osobiste doświadczenie jest niestety takie same jak autora. 90-95% kierowców jeździ jakby pieszych nie było.

      • Krzysztof Kozlowski

        We Francji nie miałem okazji chodzić po drogach ale np. Niemcy bardziej poukładane jak najbardziej odwiedzam.

        Ja wiem że tam jest lepiej i chyba jasno to napisałem. Ale ewidentną odwilż u nas widać.

        Jest jednak też ta druga strona.
        Jeżdżąc tam mam klarownych pieszych.
        Nie ma praktycznie bujających w a nawet ci są klarowniejsi niż u nas.

        Jest zupełnie inna wrażliwość na ruch.
        Zupełnie inne zdecydowanie pieszych.
        Super się jeździ jak pieszy nawiązuje kontakt wzrokowy idzie a nie gapi się jak ciele i jest ogólnie nieprzewidywalny.

        Sama kwestia puszczania nie jest tylko kwestią nauczenia kierowców. Jest też kwestią nauczenia pieszych wchodzenia na przejścia. wielu się nie zatrzymuje bo „on i tak nie przejdzie”.
        niestety nie jest rzadkim że zatrzymując się przed przejściem zaczyna ze mną pieszy „przepychankę” Daję mu znak a on mi mach żebym jechał… W końcu odchodzi od przejścia żeby za chwilę jak przejadę do niego podejść i znowu próbować przejść.

        Znajomy w Niemczech dostał upomnienie od policji za „zmuszenie pojazdu do zatrzymania się” bo nie wszedł na drogę tylko stanął czekając aż kierowca dojedzie i się zatrzyma :)

        To nie jest tak że tylko kierowców tam się dyscyplinuje.

        No i rowerzyści… Kurczę nie zdarzyło mi się żeby ktoś mnie pełnym pędem mijał na mm albo nawet jak wlazłem jak krowa w szkodę na ddr żeby miał pretensje. Krótki dzwonek przepraszam ja przeprosiłem uśmiech… Wszystko miło i przyjemnie. Tak samo nie zdarzyło mi się żeby rowerzysta przejechał mi przed nosem na przejściu :) co u nas jest standardem.

        Inna kultura.

  • Potwierdzone. Ostatnio spędziłem trochę czasu w Berlinie. Kierowca zawsze zatrzymuje się widząc pieszego.

    Raz nawet zostałem strąbiony przez kierowcę że stoję na przejściu i nie przechodzę (czekałem odruchowo czy na pewno się zatrzymał)…

    W Poznaniu nie można na to liczyć, choć zdarza się : )

    • Heniek

      Skoro trabil w zabudowanym, trzeba bylo na niego doniesc do Schutzpolizei! Niech sie blachosmrodziaz nauczy!

  • Bartek

    Potwierdzone na belgijskiej wsi :)

  • Krzysztof

    Art. 13.

    1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

    Art. 26.

    1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

    Po prostu prawo mamy do d*! Samo stanie przed przejściem nie obliguje kierowców do zatrzymania, muszę być NA nim (no ale wtedy „wtargnę”). Ba – zatrzymując się złamaliby prawo! Jedynie co może pomóc na ten stan rzeczy to zmiana prawa i ogólnokrajowa kampania informacyjna.

    • Krzysztof Kozlowski

      Bardzo podobne obowiązuje Anglii i działa.

      Nie prawi jest do dupy tylko kultura i poszanowanie prawa.
      Obecne by wystarczyło i nie stanowiło problemu gdyby kierowcy nie zakładali że muszą przejechać.

      Podchodzisz do przejścia dotykasz nogą pasów.
      Nie wtargnąłeś ale już jesteś na przejściu.
      Najbliższy samochód który może się bezpiecznie zatrzymać staje.
      Koniec tematu ty przechodzisz on jedzie.

      Zawodzi ostatni punkt. Czemu? Bo prawo złe?
      Nie bo cwaniactwo i naginanie prawa mamy we krwi.
      Bo zawsze każdy musi być pierwszy przed innymi.

      Zmiana prawa da poprawę ale nie rozwiąże problemu. Zmianę jakościową dała by akcja policji.

      Wypuścić 5 w cywilu na przejścia. I niech chodzą w kółko przez przejścia i wyłapują debili.
      Proste i skuteczna po tygodniu macie kierowców w Krakowie grzecznych jak baranki. PRZY OBECNYM PRAWIE

      Chce zauważyć ze na dzień dzisiejszy są miejsca gdzie można stać NA PRZEJŚCIU (nie przed) i żaden bajok nie che stanąć.
      Pomimo że i tak widać kolosalną poprawę w tej materii.

      Znowu nie jest to wina przepisów a braku ich egzekwowania.
      Jakakolwiek zmiana przepisów nic nie da zez policji na drogach.
      Brak zmiany + policja da efekty natychmiast pomimo obecnego które pomimo swoich niejasności nie jest wcale takie złe.

      • Krzysztof

        Brytyjczycy mają fajnie to opisane w ichnim Highway Code:

        195

        Zebra crossings. As you approach a zebra crossing

        – look out for pedestrians waiting to cross and be ready to slow down or stop to let them cross
        – you MUST give way when a pedestrian has moved onto a crossing
        – allow more time for stopping on wet or icy roads
        – do not wave or use your horn to invite pedestrians across; this could be dangerous if another vehicle is approaching
        – be aware of pedestrians approaching from the side of the crossing.

        Faktycznie nie ma o tym aby przepuszczać pieszego oczekującego przed przejściem. Ale cały wydźwięk jest taki, że masz – jako kierowca – zrobić wszystko aby pieszy spokojnie przeszedł przez pasy. Bez popędzania, bez przejeżdżania po piętach (co mi się bardzo często przytrafia).

        Być może jest to tylko kwestia kultury. Tylko i aż, bo kulturę trudniej zmienić niż prawo.