Polski system prawny zachęca do jeżdżenia autem pod wpływem alkoholu
Ilustracja: Piotr Drabik
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Polski system prawny zachęca do jeżdżenia autem pod wpływem alkoholu

Mój rozmówca w wakacje odwiedził rodzinę w małej miejscowości na Podkarpaciu. Przez miejscowość tą przechodzi co prawda droga krajowa, ale cała miejscowość położona jest w stosunku do tej drogi trochę z boku i ma swój własny układ dróg.

Od miejscowych Michał dowiedział się, iż policja w Sanoku posiada nieoznakowany radiowóz, który używany jest do łapania… pijanych rowerzystów. I nie, nie na drodze krajowej. Tamtejsi mieszkańcy twierdzą, że policja jeździ sobie tym autem po miejscowych drogach w wioskach, kontrolując każdego rowerzystę, jakiego spotka. I tak wpadają ludzie jeżdżący po nieutwardzonej drodze pomiędzy polami z grilla, czy z pracy w polu. Łapią też ludzi jadących kilkaset metrów np. do sklepu. Nikt nie pamięta za to, aby na takich drogach kontrolowali na trzeźwość kierowców.

Najbardziej szokujący jest efekt tej nagonki. Wcześniej wszyscy, gdy byli pod wpływem alkoholu, jeśli już musieli się gdzieś przemieścić, to jeździli jedynie na rowerach. I po alkoholu do auta praktycznie nikt nie wsiadał. Natomiast obecnie do sklepu jeździ się na bani… autem

„bo tych w ogóle nie kontrolują”.

Zresztą Michał sam słyszał podczas zakrapianej imprezy następującą poradę dla kogoś innego:

„zostaw rower, bo Cię jeszcze złapią, jak piłeś to jedź autem, nie zatrzymują”

Chore. W tym miejscu warto jednak przypomnieć, że kilkakrotnie moi zagraniczni rozmówcy mówili mi, że przez nasze obecne prawo mamy w Polsce więcej pijanych kierowców, a np. w takiej Szwecji dzięki liberalnemu prawu dla rowerzystów wiele osób rezygnuje z tego by będąc pod wpływem alkoholu wsiąść do auta

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Krzysztof Kozlowski

    ” Wcześniej wszyscy, gdy byli pod wpływem alkoholu, jeśli już musieli się gdzieś przemieścić, to jeździli jedynie na rowerach.”

    No to żeście pany pojechali po bandzie….

    „Zresztą Michał sam słyszał podczas zakrapianej imprezy następującą poradę dla kogoś innego:

    “zostaw rower, bo Cię jeszcze złapią, jak piłeś to jedź autem, nie zatrzymują””

    Ładne :)
    „Imprezowicz imprezowiczowi” na zakrapianej na imprezie powiedział a poważny portal pisze o tym artykuł…

    A na koniec kwiatek…

    „a np. w takiej Szwecji dzięki liberalnemu prawu dla”

    Przepraszam czy mówimy o podejściu szwedów do alkoholu?
    Czy pełna kontrola państwa i opieki społecznej nad ilością spożywanego alkoholu to liberalne prawo?
    Wyrwanie kawałka ich podejście z kontekstu i liczenie ze nikt się nie połapie jest co najmniej śmieszne.

    Promujemy rower bo zdrowy, dobry dla środowiska społecznie pozytywny…
    I tylko dziwi to wychwalanie pijanych rowerzystów….
    Ale co tam to nasza polska metoda… Po co rozwiązywać problem alkoholizmu lepiej przesunąć go na rowery…

    Panie Adamie promowanie picia i jazdy rowerem jest strzałem w kolano kampanii rowerowej. W kraju z takimi problemami alkoholowymi jak polska nie będzie trzeba długo czekać na drastyczny wzrost ilości wypadków tym powodowanych.

    A ci rzekomi zagraniczni rozmówcy tak naprawdę to kończą picie kiedy my zaczynamy… Albo kończą bo mają wysoką kulturę picia i nie piją do oporu, albo lądują pod stołem.

    • ktosiek

      Myślisz, że osoba uzależniona od alkoholu przejmuje się zakazem jazdy po nim ? Odpowiedź jest oczywista NIE. Osobiście wolę aby taka osoba miała możliwość przejechania legalnie rowerem, który wybierze zamiast samochodu. Mniejsze zagrożenie stworzy. Kolejne pytanie po co pakować takiego człowieka do więzienia? Nie dość, że ma problem z alkoholem to jeszcze wbić mu kolejny gwóźdź to trumny.

      • Heniek

        To teraz ta strona powinna sie nazywac terapiauzaleznien.pl… nie mam wiecej pytan, jak rower ubiera sie w stroj czynnika pomagajacego wyjsc z uzaleznienia alkoholowego… takiego absurdu nie bylo za PRLu…

      • Adam Łaczek

        Czynnikiem pomagajacym wyjsc z uzaleznienia alkoholowego nie jest rower, ale to że alkoholicy którzy jeżdżą rowerem nie kończą z 2 letnim wyrokiem w więzieniu za to że jeżdżą. Na wolności mają szansę na terapie i wyjście z nałogu

      • Heniek

        Panie Łaczek, panie Łaczek…. to Pana posty to sa jakies wielkie skroty myslowe… prawo kaze pic, a lagodzenie prawa pozwala na wyjscie z nalogu? To moze zaraz dowiemy sie, ze mordercy powinni dostac „zawiasy” zeby szybciej wracali do spoleczenstwa?

        Co nowego sie dowiemy dzis?

      • Adam Łaczek

        alkoholik złapany na rowerze po 2 piwach to dla Pana morderca?
        Chyba nie zna Pan pojęcia szkodliwości społecznej czynu.
        U alkoholika podstawa to leczenie (w więzieniu nikogo nie wyleczysz), a sam fakt że jechał po 2 piwach na pustej drodze nie szkodzi nikomu. Natomiast morderstwo … Sam Pan sobie wystawia laurkę

      • Heniek

        Panie Łaczek, panie Łaczek….

        Widac wyraznie, ze przelewa pan swoj swiatopoglad do swoich stwierdzen, ktore udaja logiczne wnioskowanie… Dla mnie kazdy rowerzysta, ktory wypija 2 piwa i lawiruje miedzy przechodniami pedzac 30 na godzine to MORDERCA! Jezeli pan sie nie zgadza albo co gorsza praktykuje takie zachowania to tylko i wylaczenie pana sprawa, ale zeby pan sie nie zdziwil jak kiedys pana zamkna za takie zachowanie!

        Dodatkowo niech pan popatrzy na to z drugiej strony – od strony malej dziewczynki, ktora idzie po chodniku i trzyma matke za raczke. Jezeli PAN JA ROZJEDZIE PO PIJANEMU to niewazne czy jedzie pan swoja holenderka, czy swoim tirem!!! Nawet gorzej! Bo tiry po chodnikach nie jezdza, a rowery tak… Panie Łaczek co pan nam teraz powie?

      • Adam Łaczek

        Heniek
        A bo to każdy rowerzysta po 2 piwach lawiruje po chodniku pełnym pieszych jadąc 30 km/h? Bo IMHO mało który trzeźwy jedzie 30 km/h po chodniku, a Pan jest zwykłym hejterem.
        Jeśli pijani rowerzyści w latach 2006-2013 zabili 2 osoby trzecie i był to kierowca który zginął na jezdni i motocyklista który zginął na jezdni w wypadku to teksty o „mordercach” pijanych rowerzystach jadących 30 km/h po chodniku świadczą o tym że ma Pan problem z racjonalną oceną rzeczywistości .
        Dla mnie rowerzyści lawirujący pomiędzy pieszymi po chodniku z dużą prędkością są po prostu niebezpieczni i trzeba takie sytuacje eliminowac budując drogi dla rowerów. Budując DDR takie sytuacje wyeliminujemy skuteczniej niż srogim prawem dla nietrzeźwych rowerzystów, bo przecież po chodnikach szaleją głównie trzeźwi rowerzyści.

      • lukasz

        Panie Henku, Panie Henku,

        A gdzie Pan widzial rowerzyste jezdzacego po 2 piwach 30km/h? 30km/h to niewiele osob osiaga na kolarce, a Pan mowi o 30km/h na krakowskich chodnikach? Widzial Pan w Krakowie rowny chodnik, ktory teoretycznie umozliwilby taka predkosc? Albo chodnik, ktory na dlugosci 200m nie ma zadnego kraweznika 10 centymetrowej wysokosci?

        Troche mi to paranoja zalatuje. Ja nie twierdze, ze rowerzyscie nie jezdza po chodnikach, bo jezdza, choc uwazam ze nie powinni. Czasem robia to legalnie np. al. 29 Listopada, czasem nielegalnie ale zazwyczaj po chodniku nie da sie jechac szybciej jak 10, w porywach mozna sie rozpedzic do 15 a czesto jest to 5km/h. Problem w tym, ze w wielu miejscach gdzie ludzie jezdza po chodnikach, nie ma sciezki rowerowej, a jazda po ulicy jest niebezpieczna (np. Mogilska). Czasem zeby rozwiazac problem nalezy przeprowadzic gruntowny remont (co rozumiem moze trwac) ale czesto wystarczy wymalowac kontrapas i problem jazdy po chodniku zostanie rozwiazany. Nie rozumiem problemu z kontrapasami. Czesto slysze jak ZIKiT mowi ze jest za wasko tymczasem kontrapas na Garbarskiej jest mega waski, tak ze auta jadace jezdnia wlasciwie nie wieszcza sie na wyznaczonym pasie. Jako nie przeszkadza to jednak w bezpiecznym mijaniu sie z rowerzystami. Podobnie jest na Rajskiej. A dzieki temu ze te kontrapasy tam sa jest naprawde wygodnie i przyjemnie.

        Dlatego wlasnie patrzac z punktu widzenia malej dziewczynki trzymajacej mame za raczke, bardzo mocno popieralbym budowe sciezek rowerowych, oraz dzialania zwalczajace drogowych MORDERCOW, przez ktorych ta mala dziewczynka trzymajac mame za raczke boi sie przejsc przez jezdnie na pasach.

        Aha i na koniec prosze sobie sprawdzic ile w ostatnich latach bylo rowerowych MORDERCOW malych dziewczynek, a ilu samochodowych MORDERCOW malych dziewczynek. I wtedy niech Pan sobie odpowie na pytanie czego bardziej pownna obawiac sie mala dziewczyna i jej mama, ktora coreczka trzyma za reke??!!

      • Heniek

        Panie Łaczek i lukaszu, lukaszu… po pierwsze nie trzeba wzywac szczekaczy do kazdego komentarza, ktorego jestem autorem. Ujadanie nic tu nie zmieni.

        Co do panstwa argumentow, to proponuje kupic sobie licznik do roweru – w zaleznosci od kontekstu rower osiaga w panskich komentarzach predkosci kosmiczne, by nagle miec problem z rozpedzeniem sie do 15km/h. Taka zmiennosc parametrow mnie niezmiernie bawi.

        Jak zobaczyc pijanego rowerzyste lawirujacego miedzy przechodniami? Wystarczy przejsc sie grodzka w piatek lub sobote wieczor! Chwile poczekac i mamy delikwenta – rowerzyste – na chodniku, a oczywisice cala ulica zajeta jest przez tych – tfu, tfu – pieszych!

        Dodatkowo widze tutaj relatywizacje smierci, okazuje sie, ze jeden lub dwa trupy to nie sa straty… jak zawsze.

        PS. te 2 osoby trzecie, ktore zginely z rak rowerzystow to jest wartosc _minimalna_, poparta zalozeniem, ze w wypadku zawsze pierwszy ginie rowerzysta. To jest nieprawdopodobnie krzywdzace dla ofiar wypadkow, ktore niekoniecznie byly rowerzystami – wyobrazcie sobie takiego roslego rowerzyste po 2 piwach i starsza osobe w STARCIU. Bierzecie ofiary z wypadkow, ktore zostaly spowodowane przez rowerzystow i robicie z nich argumenty na poparcie tezy ze rower nie zabija… to jest KURIOZALNE.

      • Adam Łaczek

        te 2 osoby trzecie, ktore zginely z rak rowerzystow to jest wartosc _minimalna_, poparta zalozeniem, ze w wypadku zawsze pierwszy ginie rowerzysta.

        SEWIKowy analfabeto może najpierw dowiedz się co oznaczają konkretne wartości bo się kompromitujesz

      • lukasz

        Rozpietosc predkosci rowerzystow jest spora, bo nie kazdy ma tyle samo mocy. Predkosc zalezy tez od nawierzchni, wyraznie napisalem, ze na chodniku te predkosci sa nizsze, co jest logiczne patrzac na stan chodnikow w Krk. Stan w jakim porusza sie rowerzysta tez ma wplyw na predkosc i raczej mocy mu nie dodaje.

        Jeden lub dwa trupy to tez jest strata, ale przy ograniczonych zasobach patroli policyjnych lepiej skupic sie na zwalczaniu pijanych kierowcow i uratowac zycie kilkudziesieciu, moze nawet kilkuset osob (ginie ok 500os rocznie w wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowcow).

        Nie twierdze tutaj, ze pijanych rowerzystow nie nalezy eliminowac (ale pijanych a nie majacych 0,2 czy 0,5). Chodzi tylko o to, ze nie powinni byc traktowani na rowni z pijanymi kierowcami, bo ich szkodliwosc spoleczna i niebezpieczenstwo jakie sprowadzaja jest wielokrotnie mniejsze.

        Pijani piesi rowniez sa niebezpieczni i powoduja wypadki drogowe, czy z tego wynika ze nalezy ich traktowac jak kierowcow aut?? Bo zgodnie z Pana logika sa to MORDERCY, ktorych nalezy eliminowac. Tylko, ze wtedy pol polski siedzialoby w pierdlu:)

    • Adam Łaczek

      Co do ograniczeń w sprzedaży alkoholu w Skandynawii to też o tym pisałem na ibikerakow więc ciężko mi zarzucać wybiórczość. Co do Szwecji to ja tylko przekazuje to co usłyszałem od rodowitej Szwedki, która mieszkała w Krakowie. Zna się chyba lepiej na sytuacji u nich niż Ty?

      I gdzie Ty tu widzisz chwalenia pijanych rowerzystów, promowanie picia etc? Trzeba dużej dozy oszołomstwa by dopatrzyć się tego w tym artykule.

      • Heniek

        Panie Łaczek, Panie Łaczek…

        Jezeli w Szwecji dziala, to w Polsce tez musi! Widze, ze to jest koronny argument… na tej samej zasadzie, jezeli w Kongo mozna poslubic malpe to tez pan bedzie popieral zmiane konsytucji?

        Jezeli Pan Łaczek jeszcze sie nie zorientowal, to byla ironia ;) Prosze wiecej samokrytki, a mniej slepego zapatrzenia w wybiorcze ciekawoski o okolicznych krajach;)

      • Adam Łaczek

        Jakby Pan nie zauważył w całej UE ma Pan łagodniejsze prawo niż w Polsce. To my jesteśmy tym „Kongo gdzie poślubia się małpę” – tzn tak wyglądamy na tle UE w tym zakresie

      • Heniek

        Panie Łaczek, panie Łaczek…

        Czesto przytaczany argument „ze w cywilizowanej europie jest inaczej” swiadczy tylko i wlacznie o panskich kompleksach. To, ze w europie gdzies tam jest lagodniejsze prawo nie znaczy, ze maja tam racje. Nie chceby zeby byla tutaj legalnych narkotykow, eutanacji, Brevika ani rownoprawnych malzenstw z koniami…
        Analogicznie sugeruje zastanowic sie choc chwile, nad tym co pan proponuje. Ograniczenia spozycia alkoholu skad sie wziely, jezeli stworzymy warunki do ciaglego picia, to zwiekszymy liczbe alkoholikow – a alkohol tak jak kaski na rowerze – powoduje statystycznie wiecej zgonow;)

      • Adam Łaczek

        Akurat BRD jest mierzalne i z całą świadomością można powiedziec gdzie jest lepiej (UE), a gdzie gorzej (Polska)

  • Malachiasz

    Patrząc powierzchownie można dojść do wniosku, że legalizacja jazdy na rowerze pod wpływem alkoholu, ma na celu promocje jazdy na rowerze pod wpływem alkoholu. To instynktowny wniosek na tzw „chłopski rozum”, więc nikt nie powinien mieć do nikogo pretensji o to, że część ludzi nie rozumie prawdziwego celu legalizacji lub depenalizacji kierowania rowerem pod wpływem alkoholu.
    Celem właściwym jest bowiem zmniejszenie ilości pijanych kierowców samochodów na rzecz zwiększenia ilości pijanych rowerzystów. Czy chociaż jedna osoba ma wątpliwości co do tego, czy wolałaby być potrącona przez pijanego kierowce samochodu czy przez pijanego rowerzystę?

    • Krzysztof Kozlowski

      „Czy chociaż jedna osoba ma wątpliwości co do tego, czy wolałaby być potrącona przez pijanego kierowce samochodu czy przez pijanego rowerzystę?”

      Ja mam… Wolałbym nie zostać potrącony. Wbijająca ci się w bebechy kierownica roweru potrafi uziemić na długie mc.
      Zresztą też wolałbym żeby mnie taki pijany nie trafił jak jadę rowerem i nie wepchnął pod jadące ulicą auta…

      Wolałbym żebym nie musiał się martwić o dzieci….
      Wolałbym żeby ludzie nie mieli musu jazdy jak się schleją.

      • Malachiasz

        Jeżeli masz wątpliwości czy wolałbyś być potrącony przez pijanego kierowce samochodu czy pijanego rowerzystę to wszelka dyskusja z tobą nie zostanie rozstrzygnięta przez logiczne argumenty, a co najwyżej przez emocje. Nie podejmuje się zatem dalszych prób przekonania ciebie i dla dobra wszystkich obywateli Polski liczę, że ustawodawcy w krótkim czasie przestaną podzielać twoje poglądy.

      • Adam Łaczek

        Ja bym zadał inne pytanie: czy wolisz być potrącony przez pijanego rowerzystę, czy gościa który swoim autem w OZ jedzie 80 km/h zamiast 50 km/h. Bo przypominam że za to drugie grozi nieduży mandat … czemu więc kara za to pierwsze ma być taka gigantyczna?

      • Krzysztof Kozlowski

        Jak byś czytał ze zrozumieniem to byś dokładnie wiedział o czym piszę.
        Mam prawo nie bać się że ktoś zrobi mi krzywdę bo musi pić i jechać. Ja nie zabraniam nikomu się napić. Ba ustawodawca nie zabrania.
        Jest jasno ustalony jednak limit powyżej którego prawo do picia ogranicza twoje prawo do ryzykowania zdrowia i życia innych.

        Czy z powodu tego że ktoś jedzie rowerem ma to prawo mieć większe? Ja chce się na ulicy czuć bezpiecznie. Mam do tego prawo. Tak samo jak miliony ludzi. To prawo nie może być ograniczone chciejstwem picia i wewnętrznym przymusem jeżdżenia potem komunikacją indywidualną przez innych.

      • Adam Łaczek

        Masz prawo do bezpieczeństwa, ale kara musi być adekwatna do czynu. No chyba że idziemy w ekstremizm prawny i dla bezpieczeństwa damy np. kierowcy 25 lat łagru za wyprzedzanie rowerzysty bez 1 metra odstępu …

      • Adam Łaczek

        Tyle że dzięki liberalnemu prawo i tak nie zostaniesz potrącony przez rowerzystę, za to szansa na to że rozjedzie Cię pijany kierowca zmniejszy się. Tyle fakty. Zresztą idąc Twoim tropem rozumowania za przekroczenie dozwolonej prędkości o 10 km/h powinno grozić do 5 lat więzienia … W końcu liczba ofiar nadmiernej prędkości idzie w tysiące rocznie, a liczba zgonów os trzecich spowodowanych przez pijanych rowerzystów to 1 osoba w latach 2006-2012

  • lukasz

    A co by policja robila gdyby zdepenalizowali jazde pod wplywem na rowerze? Teraz moga zajac sie bardzo bezpiecznym dla nich lapaniem pijanej (najczesciej 0.2-0.5 promila) krakowskiej mlodziezy, ktora po spotkaniu ze znajomymi na kazimierzu bocznymi uliczkami (tunel pod torami kolejowymi w strone hali targowej) wraca do domu.

    Przeciez to taka fajna zabawa jeden wyskakuje z przodu, a drugi z tylu i cap…mamy kolejnego frajera, ktorego mozna przesluchac, zalozyc mu sprawe, odnotowac w kajeciku i wpisac do statystyk jako zlapanie kolejnego niebezpiecznego „pijanego kierowcy” bo przeciez w wiadomosciach nigdy nie mowia czy ilu z pijanych kierowcow to byli rowerzysci.

    Piekny sukces bardzo niskim nakladem pracy. No i co teraz by tego nie mogli robic? Blady strach by padl na komendantow. Jak oni wyjda z tego z twarza? Statystyki spadna!!! Wykrywalnosc spadnie, bedzie trzeba sie angazowac w bardziej niebezpieczne akcje!!!! O matko trzeba jak najszybciej uciekac na wczesniejsza emeryture:)

    Mam znajomych ktorzy zostali zlapani na rowerze w ten sposob, jakos nie jestem wdzieczny policji za to ze ich zatrzymali bo nie stanowia oni wiekszego zagrozenia!! Znam tez goscia ktory juz 2 razy po pijaku rozwalil auto, a jeden z moich sasiadow zginal jadac autem prowadzonym przez pijanego kierowce. Czemu nasza kochana policja nie zdjela obu tych debili z drogi zanim zrobili krzywde innym? Pewnie dlatego, ze CZAILI SIE W KRZAKACH na rowerzystow…

    GRATULUJE. Zaluje ze place podatki!!

    • Krzysztof Kozlowski

      Jakoś nie widzę tych łapanek na pijanych rowerzystów…
      Jakoś chyba histeryzujecie.

      A kierowców tez policja łapie może za rzadko ale jednak.

      Jedno jest pewne.
      Tak jak kierowców pijaków strasznie boli przestrzeganie prawa i lamentują ze oni tylko jedno no może dwa piwka… Iże przecież i że powinni łapać tych zalanych w sztok….
      Tak samo lamentują rowerzyści…

      Ciekawy jest ten przymus picia jak się jest pojazdem w mieście….
      Skręci biedaczyska jak sobie nie golną…

      ALKOHOLICY NA ROWERY!!! Fajne hasło ;)

      • ktosiek

        Nie ma łapanek na rowerzystów? Powiem tak w trwającym sezonie rowerowym, byłem kontrolowany pod względem trzeźwości(jeżdżę rekreacyjnie) za każdym razem gdy ruszałem w trasę(co daje piękne 40 kontroli). Wiesz ile razy skontrolowano trzeźwość gdy byłem kierowcą ? Ostatni raz rutynowa kontrola trzeźwości była 4 lata temu(tzw trzeźwy poranek). Nie wiem czym to jest podyktowane, być może mam szczęście do kontroli tudzież na rowerze wyglądam jak żul. Jednak uważam iż łapanki są, wszak jak nazwiesz czterdzieści kontroli w zaledwie 7 miesięcy ?

      • Krzysztof Kozlowski

        No chyba musisz wyglądać jak żul ;)
        Ja nie wiem czy w ciągu ostatnich kilku lat trafiłem na choć 20 patroli które by mnie mogły skontrolować :D

        Masz jakieś wyjątkowe szczęście…

        A czemu uważam że pijacy na za kierownicą czegokolwiek nie powinni mieć czego szukać.

        http://www.se.pl/wydarzenia/kronika-kryminalna/pijany-rowerzysta-wioz-dziecko-na-smierc_285180.html

        Wiem to „se” wiem to jeden wypadek wiem nagonka…
        Wiem że w Polsce wszyscy piją jedno na max dwa piwa a mają po 1,5-2 promile. Wiem ze polska nie jest gotowa kulturowo do tego żebyśmy po jednym piwie powiedzieli pas i pojechali spokojnie do domu rowerem.
        Pomimo że wielu by zachowało kulturę zbyt wielu debili by nie wykazało się myśleniem.

        porównywanie nas do krajów w których kultura picia jest zupełnie inna jest na ten moment bezsensowne.

      • Adam Łaczek

        Dużo zależy nie od tego jak wyglądasz ale gdzie jeździsz. Są miejsca gdzie policja jest po prostu nastawiona na łapanki …
        PS. Przecież nikt nie mówi o niekaraniu pijanych rowerzystów. Mówimy tylko o proporcjonalności kary

      • ktosiek

        W każdym kraju jegomość z artykułu dostałby po grzbiecie, jednak czy należy go wsadzić do więzienia i odbierać prawo jazdy? Odpowiedź jest przecząca. A tak poza tematem. Dlaczego większość ma mieć ograniczaną wolność,tylko dlatego że dysfunkcyjna mniejszość nie potrafi się zachować. Dlaczego człowiek kulturalny nie może w spokoju zrobić sobie pikniku w parku, wypić lampki wina i spokojnie wrócić do domu rowerem? zdeprawuje tym kogoś?Piszesz o kulturze picia w Niemczech też nie jest najlepiej i tu nikomu to nie przeszkadza, a jak ktoś rozrabia to przyjeżdża policja i robi porządek

      • Adam Łaczek

        Dane o liczbie zatrzymanych z Art 178a par 2 kk w stosunku do udziału w ruchu pokazują że łapanek jest pełno

  • Bulwersator

    Od kiedy to policja jest systemem prawnym? W tym przypadkiem problemem jest brak kontroli nad statystykami produkowanymi przez policję a nie system prawny.

    • Adam Łaczek

      Nie bo to system prawny deprawuje policję i podpuszcza ich do takich działań. Policja przed 2001 kiedy był jeszcze normalny system prawny jakoś nie organizowała masowych łapanek na rowerzystów

      • zeralda

        „Policja przed 2001 kiedy był jeszcze normalny system prawny jakoś nie organizowała masowych łapanek na rowerzystów”

        Po śliskim lodzie stąpasz. Nie nazwał bym tego normalnym systemem prawnym…

      • Adam Łaczek

        W tym zakresie było normalnie. Nietrzeźwi rowerzyści nie byli przestępcami, a zatrzymanym policja spuszczała np powietrze z opon

  • zeralda

    @ Krzysztof Kozłowski

    Wyobraź sobie, że w naszym kraju też żyją ludzie, którzy piją umiarkowanie. Nie widzę powodów dlaczego miałbym sobie odmówić zimnego piwa w Kryspinowie czy na Turbaczu. Jeśli wg Ciebie stan prawny, który kreuje polowanie na rowerzystów (przez leniwych stróżów prawa nabijających sobie statystykę) jest właściwy to pogratulować priorytetów.
    Ciekawe dlaczego jeśli chodzi wykrywalność kradzieży, bądź pijanych kierowców nasi dzielni policjanci nie są tak energiczni? W jednym, z poprzednich wpisów masz przecież statystykę – 42% wykrytych przypadków pijanych kierowców to rowerzyści !!!! Uważasz, ze te liczby odzwierciedlają rzeczywiste zagrożenie na drogach spowodowane nadużywaniem alkoholu ?

    • Krzysztof Kozlowski

      Stan prawny nie kreuje polowania.
      To kłam. Kłam w który wierzymy bo prasa nie zajmuje się poważnymi tematami a plecie trzy po trzy. Jakoś zupełnie się zapomina że wielu z siedzących ma już grubo pod pazurkami i siedzą za głupotę wielu to kierowcy z zabranymi prawkami niektórzy mający rowerzystów na sumieniu którzy przesiedli się na rowerek. (recydywa).

      Czy dobrze że siedzą? Nie powinni chodzić z wielką tablicą przyczepiona do pleców „jestem pijakiem” Pewnie efekt by był lepszy.

      W krajach do których wam tak spieszno nie jest też tak różowo z tym piciem.
      Konsekwencje spowodowania kolizji po alko tam są o wiele dotkliwsze niż u nas. Normy nagle przestają być liberalne.

      Niemiecka policja dość mocno chce obniżenia limitu dla rowerów bo psują im statystyki :) W ramach zwiększania bezpieczeństwa dojdą do momentu w którym i to zrobią.
      U nas zapomina się pisząc jak tam jest liberalnie że jak taki rowerzysta kogokolwiek trąci będzie sądzony jak pijany kierowca. według limitów dla kierowców.

      Nie jest też prawdą że zygzakujący rowerzysta tam na drodze się utrzyma. Policja szybko go usunie z drogi i ma do tego prawo. (to u nas już by było uznane za naruszeni swobód)
      To jak z ograniczeniem. Tam masz ograniczenie ale jak policja uzna że jedziesz za szybko do warunków to ci wpierdziela mandat i możesz podyskutować w sądzie na temat jego słuszności.
      U nas jak będzie limit to będzie on traktowany jako prawo i skrupulatnie przez większość wykorzystywany do „granic”

      Niemcy nie maja ograniczeń na autostradach. I choć kocham jeździć powyżej 200/h i jeżdżę tam w ten sposób i uważam to za dobre wygodne i słuszne to nie jestem zwolennikiem braku ograniczeń w Polsce.
      Ba jestem przeciwnikiem. Z tego samego powodu dla którego uważam że picie i kierowanie u nas nie ma jeszcze prawa bytu.

      Jakoś mam wrażenie ze ludzie pijacy umiarkowanie nie powinni mieć problemów z nie łączeniem jazdy z piciem. nigdy nie stanowiło to dla mnie problemu. Piłem nie jechałem jechałem nie piłem. przeżyłem czasy szkolne studenckie i nie spadł mi od te polityki włos z głowy. Nie przeszkadzało mi to w zabawie. Pomimo ze alkohol lubiłem. Teraz nie pikę praktycznie wcale bo jeżdżę bardzo dużo i autem i rowerem. Nie staje się moje życie gorsze ani uboższe.

      Zresztą jak się chcę napić i jeździć zawsze jest alternatywa :)
      Piwa bezalkoholowe są i wcale nie są gorsze a nawet potrafią być lepsze od większości syfu sprzedawanego w sklepach.
      Na Kryspinów jak znalazł ;) Przynajmniej potem można pływać.

      A tak na marginesie to piwo na Turbaczu?
      Picie w górach to nie jest najlepszy pomysł. Ja wiem że to tylko Turbacz i wielu traktuje jak niedzielny spacerek do parku ale jednak… niejednego ta „górka” pokonała.

      • Bulwersator

        „picie i kierowanie u nas nie ma jeszcze prawa bytu” jeszcze?

      • lukasz

        @ „Wiem że w Polsce wszyscy piją jedno na max dwa piwa a mają po 1,5-2 promile”

        Osoby ktore maja 1,5-2 promili niech ponosza konsekwencje bo to jest duzo, ale i tak dalej nie jestem pewny, czy wlasciwa konsekwencja jest wiezienie. Jezeli ktos jest uzalezniony to po wyjsciu z pierdla znowu wypije. Jezeli komus zdarzy sie to jednorazowo to mysle ze wysoka kara finansowa i roboty publiczne bylyby wystarczajace. Wsadzajac takich ludzi do pierdla generujemy duze koszty, z ktorych samo utrzymanie wieznia to dopiero poczatek…
        Mnie chodzi o osoby ktore maja problemy poniewaz mialy rzeczywiscie te 0,2-0,5 promila i wypily jedno czy dwa piwka. Czy to jest niebezpieczne? Watpie. Czemu ludzie ida na piwo i wracaja rowerem? Bo tak jest wygodniej i szybciej. Skoro jezdzisz duzo na rowerze to pewnie zdarza Ci sie byc w Tyncu. Idac Twoim tokiem rozumowania powinno sie 3/4 rowerzystow tam jezdzacych karac i wsadzac do pierdla za recydywe bo za kazdym razem jak jada na weekendowy rower zatrzymuja sie na browar. Bo tak jest poprostu fajnie i jakos nie zauwazylem zeby na sciezce rowerowej z tego powodu bylo niebezpiecznie.

        @ „A tak na marginesie to piwo na Turbaczu?
        Picie w górach to nie jest najlepszy pomysł. Ja wiem że to tylko Turbacz i wielu traktuje jak niedzielny spacerek do parku ale jednak… niejednego ta “górka” pokonała”

        Nie zartuj sobie bo juz mi rece opadly. Wyobrazasz sobie gorskie schroniska bez piwa? Pojdzmy za ciosem i zakazmy picia piwa i wogole alkoholi na stokach narciarskich bo przeciez mozna zrobic komus krzywde, picia na miescie, bo przeciez mozna wejsc po pijanemu pod auto, picia w domu bo mozna wypasc przez okno, picia wogole bo to nie zdrowe. Ale pojdzmy jeszcze dalej…bycie trzezwym tez jest niebezpieczne tyle wypadkow na trzezwo sie zdarza, wiec moze tego tez zakazac.

        Jak mawial klasyk: NIE BEDZIE NICZEGO i wtedy bedzie bezpiecznie:)

      • Adam Łaczek

        1> Obecny stan prawny napędza polowania. Z 1 złapanego rowerzysty policja ma więcej pożytku niż z 10 drobnych złodziejaszków (do 250 zł)
        2. Recydywa w przypadku rowerzystów to żadne wytłumaczenie. Rowerzysta w Holandii złapany 2x po piwie dostaje 2* 130 EUR mandatu (ale musi być bardzo pijany by go ukarali). W Polsce gościu który miał 2* 0,6 promila w wielu przypadkach siedzi kilka miesięcy.
        W tym samym czasie recydywiści kierowcy którzy przekraczają dozwoloną prędkość o 10 km/h np. 25x w ciągu roku w ogóle za to nie są zatrzymywani …

        3> „W krajach do których wam tak spieszno nie jest też tak różowo z tym piciem.”
        Bełkot. Już o tym pisałem wielokrotnie na ibikekrakow. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że jak zrobisz komuś krzywdę to nawet jak jesteś trzeźwy to jesteś traktowany ostro (kodeks karny). Pijany rowerzysta w ponad 90% wypadków robi krzywdę tylko sobie więc nie jest traktowany tak samo jak kierowca. Głosisz tu jakieś urban legend. Jak robisz komuś krzywdę to jesteś traktowany ostro, a jak robisz to pod wpływem alkoholu to jesteś traktowany po prostu bardziej ostro. Skoro niby w UE jest bardziej ostro niż u nas to napisz jak tam jest … pewnie nie masz pojęcia :)

        4. Niemcy: policja chce obniżenia limitu dla rowerzystów do 1,1 promila … faktycznie jak w PL :)
        5. zygzakujący rowerzysta w Holandii dostanie tylko mandat … a nie 6 miesięcy w więzieniu.

        W tym temacie działam od grudnia 2011 roku, wymieniłem masę korespondencji i rozmów z obcokrajowcami na ten temat (łącznie z dopytywaniem się o podstawę prawną więc mam dowody na wiarygodność swoich tekstów) i jak czytam co o tym wszystkim piszesz to muszę powiedzieć: jesteś dyletantem.

      • Krzysztof Kozlowski

        O na bełkot czekałem…
        Tak to co piszę to bełkot….
        Ty to wiesz najlepiej w końcu każde zdanie które jest odmienne kwitujesz swoim najmocniejszym argumentem „bełkot”
        Przyznam że siła tego argumentu jest tak wielka że udowadnia wyższość twojego zdania nad innych.
        W sumie wymiana korespondencji i rozmowy z obcokrajowcami to solidny argument do udawania alfy i omegi.

        A i dyletantem jestem :) Skoro ty to stwierdziłeś to na 100% to prawda przyznaje się więc tak masz rację…
        W końcu łatwiej przyznać ci rację niż udowadniać że nie jestem wielbłądem. Prawda?

        Obecny stan prawy jest znany i jeśli ktoś daje się daw razy złapać z 0,6promila na rowerze to jest głupi. Nazwijmy sprawy po imieniu. Ma prawo w tyle i naiwny jesteś jeśli liczysz że tylko to dotyczące piwa.

        I tak w temacie limitów.
        Polska ma jedne z najostrzejszych. Czy jesteś za zrównaniem nas z większością EU? Czy uważasz że kierowcy powinni mieć prawo do 0,5 promila?
        Jak wszyscy to wszyscy….
        Dlaczego oni mają wyższe niż my? Dlaczego pomimo to mają mniej wypadków? Może jazda na bani nie jest problemem?

        Pomyślałeś chwilę zanim wziąłeś się za dziennikarkę?
        Pojedź popij z nimi. Zaproś popij z nimi…
        Przeprowadź się na 3-4 lata….

        „W tym temacie działam od grudnia 2011 roku, wymieniłem masę korespondencji i rozmów z obcokrajowcami na ten temat ”

        :D ….

        Rozpatrujesz sprawy jednostronnie i przedstawiasz tak jak jest ci wygodnie żeby pasowały do światopoglądu.
        Z prawdziwą dziennikarską robota to ma niewiele wspólnego.

      • Adam Łaczek

        Tak – bełkot.
        Kiedy ja przywoływałem prawo dla nietrzeźwych rowerzystów w jakimś kraju UE to podawałem konkretną podstawę prawną, tekst w oryginalnej wersji językowej + tłumaczenie.
        U Pana ZERO czegoś takiego. Ot rzuca Pan hasłami ws w których nie ma Pan wiedzy. Tak jest Pan tu dyletantem.

        „W sumie wymiana korespondencji i rozmowy z obcokrajowcami to solidny argument do udawania alfy i omegi.”
        I dalsza część bełkotu. Ja podawałem konkretne art z konkretnych ustaw … a Pan? To co ja pisałem dało się zweryfikować dzięki podaniu konkretnych aktów prawnych … a co można zweryfikować w Pańskich komentarzach? Jak ulał pasuje to Pana komentarz: „Rozpatrujesz sprawy jednostronnie i przedstawiasz tak jak jest ci wygodnie żeby pasowały do światopoglądu.”

        Limit nie ma nic wspólnego z ostrością prawa. Holandia ma niższy limit dla rowerzystów niż Austria ale suma sumarum łagodniejsze prawo.

      • Krzysztof Kozlowski

        „Mój rozmówca w wakacje odwiedził rodzinę w małej miejscowości na Podkarpaciu…….

        …..Od miejscowych Michał dowiedział się, iż policja w Sanoku posiada nieoznakowany radiowóz, który używany jest do łapania… pijanych rowerzystów. I nie, nie na drodze krajowej. Tamtejsi mieszkańcy twierdzą, że policja jeździ sobie tym autem po miejscowych drogach w wioskach, kontrolując każdego rowerzystę, jakiego spotka. I tak wpadają ludzie jeżdżący po nieutwardzonej drodze pomiędzy polami z grilla, czy z pracy w polu. ”

        I ty mi piszesz że głoszę „urban legend”?
        A co to przepraszam jest?
        No może masz rację to głuchy telefon :)
        Potem krążą opowieści o rowerzystach wsadzonych do wiezień za jedno piwo pewnie pierwsze w życiu. Zresztą jak pewnie wiesz w więzieniach siedzą sami niewinni a winni są na zewnątrz.

        Napisałem ci że traktujesz prawo wybiórczo.
        Piszesz to co ci jest wygodne a to co niewygodne pomijasz.

        „W tym miejscu warto jednak przypomnieć, że kilkakrotnie moi zagraniczni rozmówcy mówili mi, że przez nasze obecne prawo mamy w Polsce więcej pijanych kierowców, a np. w takiej Szwecji dzięki liberalnemu prawu dla rowerzystów wiele osób rezygnuje z tego by będąc pod wpływem alkoholu wsiąść do auta…

        A to co jest?
        Gadałeś kiedyś z jakimś Szwedem?
        Znasz historię alkoholu w Szwecji?
        SYSTEMBOLAGET mowi ci coś ta nazwa?
        Liberalne prawo?
        Tak mają bardzo liberalne prawo dla rowerzystów. (Ale dwa lata w pierdlu można dostać? ;) )
        Ale mają zamordyzm jeśli chodzi o alkohol. Jak kupisz za dużo to masz opiekę społeczną na karku która leczy cię z alkoholizmu.
        Przy tak „liberalnym” prawie można mieć pobłażanie dla rowerzysty…

        To właśnie pokazuje jak wybiórczo traktujesz temat. Nie można traktować prawa dla rowerzystów w oderwaniu od podejścia do alkoholu i programów przeciwdziałania alkoholizmowi i jego skutkom.

        Rozumiem że twoi rozmówcy w związki z naszym prawem u nas będąc zamiast na rower wsiadają do auta?

        Mam dziwne wrażenie ze z tym dyletantem to kocioł garnkowi przyganiał…

        I jeszcze zapytam…
        Czy jadąc nocą w którymś z tych krajów o których piszesz omijałeś kiedyś na zachodzie pijanego ciemnego rowerzystę?
        Widzisz ja nie a w Polsce niestety miałem okazję w ostatniej chwili uciekać i wiesz… niewiele brakowało żebym pod tirem wylądował.
        Ciekawe jaka by była przyczynny wypadku?
        Zjechał z niewyjaśnionej przyczyny na lewy pas?

        Nie ten moment nie ta kultura i nie ten poziom podejścia do problemu alkoholu żebyśmy mogli bawić się w Szwecję czy choćby Niemcy.
        Ale ty tego nie chcesz widzieć. Chęć jeżdżenia na piwo rowerem chyba przesłania ci szersze spojrzenie na świat.
        Przykre.

        Wiele razy masz dużo mądrego do powiedzenia ale niestety twoje nadużywanie „bełkotu” w obliczu innego spojrzenia psuje efekt.
        i więcej rozwagi w opieraniu się na „zdaniu rozmówców”. Ono często jest nieobiektywne.

      • Adam Łaczek

        1. Ale na to że w Polsce odbywają się masowe łapanki na rowerzystów wystarczy udowodnić poprzez zestawienie statystyk liczby zatrzymanych do udziału w ruchu … Gdyby nie było łapanek to się statystycznie nie ma prawa wydarzyć.
        A tekst jest tylko opisem łapanek na konkretnym przykładzie

        2. Jeśli wina nietrzeźwego rowerzysty jest na tyle duża że powinien pójść do więzienia to z automatu 70% polskich kierowców powinno trafić do więzień bo generują większe zagrożenie…

        3. Co do Skandynawii to tak się składa że mieszkałem tam przez dłuższy czas i to kilkakrotnie i to co piszesz to … bełkot.
        Żyjąc w Skandynawii nie miałem problemu by pić codziennie i nawet dużo … z tubylcami. No ale pewnie wiesz lepiej, a ja traktuje temat wybiórczo :) Zresztą akurat ten aspekt prawa w Skandynawii opisałem na ibikekrakow więc wybiórczości mi nie możesz zarzucić.

        4. I dalej stereotypy: skoro jechał nieoświetlony to pewnie pijany … a czemu nie „skoro jechał autem za szybko to pewnie był pijany”?

        PS. Takiej Holandii w kwestii podejścia do alkoholu daleko do Szwecji a prawo też mają liberalne … Jak to jest że w takim Świnoujściu Ci prymitywni Polacy stwarzają takie zagrożenie na rowerach, a tuż za Niemiecką granicą problem znika?

        Na koniec: w swoich tekstach o prawie w UE opierałem się przede wszystkim o obowiązujący w UE stan prawny a nie o zdanie rozmówców, stąd jestem od Ciebie bardziej obiektywny.

      • Krzysztof Kozlowski

        Pani Adamie ad. 3)
        Brednie to pan opowiada na temat podejścia do alkoholu w Szwecji. Ten kraj od przeszło 100 lat intensywnie walczy z alkoholizmem z lepszym lub gorszym skutkiem.

        U nas jeśli o to chodzi jest tragicznie.

        I ad 4)

        Bredzisz waść… No chyba że był trzeźwy i jechał zygzakiem bo mu się nudziło…
        Taki właśnie poziom dyskusji prezentujesz.
        Wydaje ci się i zakładasz ze wszyscy się czepiają stereotypów.

        Wic polega na ty że w Polsce nie mały problem stanowią pijani piesi i rowerzyści na drogach (gównie szosach).
        Problem o tyle nie mały że są niebezpieczni. Odruchem jest ominąć takiego delikwenta a to często jest równoznaczne z czołówką.
        Założenie że taki łebek zagraża tylko sobie jest krótkowzrocznością.

        Problem jest taki że jak podniesiemy na ten moment limity to policja straci narzędzie eliminacji ich z dróg.
        Czy w Polsce sytuacja w której zataczający się rowerzysta ale mający poniżej limitów zostanie zawieziony na izbę będzie akceptowalna?
        We wszystkich krajach o których piszesz policja widza że człowiek zagraża innym ale i sobie może reagować.
        U nas stan prawny i podejście do policji powoduje że posypie się lament i skargi.
        U nas policji na ulicach nie ma. Nie ma prewencji.
        To nie są rzeczy które są łatwo rozwiązywalne i należy je rozwiązywać programowo powoli i spokojnie.

      • Adam Łaczek

        Ad 3.
        To że Szwecja walczy z alkoholizmem przez takie a nie inne przepisy to fakt, ale nie dochodzi tam do sytuacji o których Pan pisze więc straszenie Szwecją kogoś kto był w Skandynawii i mógł normalnie korzystac tam z życia jest zabawne :)
        Jakoś znam przypadki gdzie ktoś kupił w monopolowym w Szwecji 600 mocnych piw i nikt się do niego nie doczepił że pije za dużo. A kupił dla siebie.
        Tamtejsze przepisy wymuszają po prostu większe planowanie zakupów alkoholowych, bo jak ktoś się obudzi o 22 że chce napic się piwa to ma problem.

        Ad 4. Sam wiele razy jechałem zygzakiem z różnych przyczyn i byłem wtedy trzeźwy. Z pozycji kierowcy wyprzedzającego takiego rowerzystę nie ma szans ocenic czemu jedzie on zygzakiem
        Skoro gośc był pijany to trzeba było się zatrzymac, zatrzymac przestępcę i wezwac policję.

        „w Polsce nie mały problem stanowią pijani piesi i rowerzyści na drogach”
        Statystyki poproszę, bo akurat dobrze wiem, że Pan kłamie.

        „Problem jest taki że jak podniesiemy na ten moment limity to policja straci narzędzie eliminacji ich z dróg.”
        Pan walczy z nieistniejącym problemem. Nikt nie będzie podnosił limitów dla rowerzystów. Zmieni się tylko kara: w 99% przypadków będzie to teraz tylko mandat na miejscu
        Po prostu nikt nie będzie tracił czasu w sądach i nikt nie będzie więził rowerzystów w więzieniach.

    • Heniek

      Jezeli chcesz byc alkoholikiem i pic na Turbaczu, a tam nie mieszkasz to powinienes sobie zapewnic transport we wlasnym zakresie, ten sam argument mozna z powodzeniem stosowac w przypadku kierowcow samochodow (bo to niby ich prawo jezdzic po pijaku??!?!?!)

      Dodatkowo popatrz na statystyki ile ludzi ginie od „nadmiernej predkosci” a ile od „alkocholu”, w takim razie zalegalizujmy jazde na 2 promilach, bo przeciez tak malo osob ginie!

      • Adam Łaczek

        O ile mi wiadomo to na Turbaczu chodzi się po prostu pieszo, a na górze sprzedają piwo … Kolego chyba wpadłeś w jakąś histerię … wydaje Ci się że jak ktoś coś pisze o alkoholu to zawsze w kontekście roweru

  • zeralda

    @ Heniek,
    Masz jeszcze coś równie durnego do powiedzenia?

    Panowie, jeśli chcecie żyć w ascezie i całkowitej trzeźwości to gratuluję Wam wyboru i wytrwałości (poważnie). Ja jestem człowiekiem słabym i browar na Turnbaczu nadaje mi pewnego rodzaju sens w pedałowaniu nań ;-).

    Przecież tak naprawdę chodzi o durny limit 0,2-0,5 promila i jeszcze durniejszych stróżów prawa, którzy wykorzystują to do zapchania swojej nieefektywności. Limit dla rowerzystów powinien wynosić około 0,8. Dla przekracających oczywiście mandaty w zależności od wysokości stężenia.

  • Krzysztof Kozlowski

    @lukasz zacznę od Turbacza…
    Ja pamiętam czasy kiedy w schronisku pić nie było wolno i trzeba było z obiektu wyjść jak się chciało imprezować. (czy przypadkiem w wszystkich schroniskach pttk nie było zakazu :) ) A jakoś ludzie w góry chodzili.
    Nie wiem jak jest teraz bo ostatni raz byłem tam dobrze ponad 10 lat temu.
    Z tego co dochodzi do mnie to jest burdel i rozdarta zapita smarkateria…
    I ciężko się wyspać.

    Jak najbardziej wyobrażam sobie schroniska bez piwa. Jak ktoś sobie tego nie wyobraża to sorry ale już powinien mocno zastanowić się nad tym czy aby to jest zdrowe.
    (darujcie sobie lament że was wyzywam od alkoholików ja ktoś się poczuł dotknięty to proponuję uczciwy test na alkoholizm )

    I teraz powiem ci że oszołomy które po piwku wypuszczają się w góry niestety często są pacjentami GOPRu niestety jest to narażanie chłopaków na niebezpieczeństwo bo każda akcja w górach to realne zagrożenie.
    Niestety ludzie tego nie ogarniają w swoim pędzie do napicia się.
    Góry nawet tak „proste” jak Turbacz nie wybaczają błędów.

    Co do Tyńca mam swoje zdanie. Wybacz ale czasem używam tej trasy jako komunikacyjnej i w weekendy rozluźnione towarzystwo jadące całą szerokością nie napawa mnie dobrym humorem. Ale powiedzmy sobie że trasa jest rekreacyjna więc znoszę to spokojnie a takie zachowanie wcale nie musi mieć związku z alkoholem.
    Ale jak widzę tatusiów z dzieckiem w foteliku żłopiących piwsko to mnie niezmiennie szlak trafia.
    NO po prostu jest super…
    No ale przecież to tylko dwa pifka….

    Co do więzień to w większości ludzie którzy tam siedzą to są recydywiści. W wielu wypadkach ludzie którzy odmówili leczenia. Bardzo często kierowcy którzy dostali zakazy więc wsiedli na rower.

    @zeralda sorry ale jak piwo nadaje sens wyprawy na Turbacz…
    No kurde nie… Aż nie chce wierzyć że nawet półżartem to piszesz.
    Ale w końcu każdemu sens życiu i podejmowanym działaniom nadje co innego… skoro tobie piwo to ok.

    @Bulwersator Tak jeszcze.
    pomimo że ja uważam że łączenie kierowania (czymkolwiek) a alko jest zbędne i pozbawione sensu to jednak w krajach o wyższej kulturze kieliszek wina czy piwo do obiadu jest normą. I jazda potem również.

    Problem w tym że to piwo u nas jest spożywane solo albo jako przystawka do kolejnego.
    U nas największymi zwolennikami piwa i roweru są ci ci chcą sobie do knajpy wyskoczyć z kumplami rowerkiem… Bo im się nie chce chodzić…

    A ja się pytam czemu nie piwo bezalkoholowe albo niskoalkoholowe?
    Po co nam większe limity przecież da się pić bez procentów ?

  • zeralda

    @ Krzysztof Kozłowski

    Gadasz jak jakiś Mułła z Afganistanu. Jeśli nie widzisz różnicy między chlaniem i imprezowaniem do 3 nad ranem a chwilą relaksu z widokiem na Tatry po ostrej wyrypie przy JEDNYM lub DWU piwach to się nigdy nie zrozumiemy.

    Wypraszam sobie, żeby jakiś Heniu wyzywał mnie od alkoholików. Nie życzę sobie również, żeby państwo uruchamiało organy do ścigania mnie i innych za tę chwilę „słabości”.
    Gór w swoim życiu zaliczyłem sporo (i to nie takich malutkich Gorców ale o wiele bardziej dzikie tereny). Jak mnie miejscowi częstowali swojską wódką to nigdy nie odmówiłem i zawsze znajdowałem chwilę czasu żeby jakoś (ręcznie) wymienić parę słów. Czy wobec tego byłem nierozważny? Nigdy się nie opijałem i jakoś przeżyłem te „niebezpieczne” sytuacje (choć u naszych wschodnich sąsiadów było trudno się oprzeć gościnności) .
    Mam wrażenie, że cytujesz jakieś komunały z broszurek typu : Obywatelu , bądź ostrożny w górach…

    P.S. Jak widzę tatusia, który „żlopie” JEDNO piwo w Tyńcu to jakoś mnie szlag nie trafia… Może jedź na urlop na jakąś spokojną prowincję w Czechach – może wtedy zauważysz, że życie można sobie umilić na różne sposoby nie szkodząc innym…

  • chyba piszecie o mojej wiosce. Nowosielce pod Sanokiem. Podziękowania za linka od dobrego druha Filipa. Wrocław rządzi.

  • Krzysztof Kozlowski

    „Nie życzę sobie również, żeby państwo uruchamiało organy do ścigania mnie i innych za tę chwilę “słabości”.”

    @zeralda jak wielu innych… Kierowców też….
    Wypracowujemy normy społeczne i się ich trzymamy. Są limity i ich się trzymamy. Czasem je zwiększamy czasem zmniejszamy ale się ich trzymamy.
    To jest życie w społeczeństwie.

    Patrzymy na zachód i ich „porządek komunikacyjny” ale jak już zaczynają się tematy norm zaczyna się lament i nie życzenie sobie żeby ktoś karał za chwilę słabości.
    Niestety przekraczające normy są u na s traktowane jak „równe chłopaki”
    Jak ich złapią to są ofiarami „łapanek” pokrzywdzeni przez system.

    Tyczy się to każdej dziedziny. Normy dla innych nie dla mnie.
    Kierowcy maja puszczać pieszych rowerzyści? Przecież oni sie przecisną.
    Ograniczenie prędkości dla rowerzysty? Po co przecież on nie stwarza zagrożenia.
    Limit alkoholu dla rowerzysty? Przecież wsiądzie pijany do samochodu…
    Ale czemu? Bo ma w d wszystko i wszystkich.

    Walczymy o swoje prawa strasząc tym że nie będziemy przestrzegać obowiązków. Syf, chamstwo, bylejakość… Kwintesencja takiego myślenia.

    Teraz sprawa dopuszczenia picia pod chmurką…
    Fajnie jestem za…
    Tylko zobacz co się dzieje w miejscach gdzie to spożycie ma miejsce.

    sp2 w Krakowie…
    Idź w niedzielę wieczorem jak jest ciepło.
    Idź i policz rozwalone butelki puszki.
    Idź posłuchaj jak świetnie zachowują się spożywający.
    Zobacz jak dochodzi do dewastacji terenu.

    Chcesz innych przykładów? Przyjemnie się chodzi plantami?

    To jest problem który trzeba rozwiązać a potem za lat kilkanaście można myśleć o bonusie dla tych co wiedza jak używać alkoholu.
    Najczęściej tak jest że rozsądni muszą się ograniczać żeby nierozsądni nie weszli im na głowę.

    Od tyle…

    • lukasz

      @ Krzysztof K.

      Wyobraź sobie, że ludzie dalej chodzą w góry i jak nie chcą to nie piją. A wypicie piwa w schronisku to nic złego. I oddzielmy chołotę, która zachlewa ryje w każdym możliwym miejscu od zwykłych turystów, którzy znają umiar, a takich jest na szczęście większośc. Jestem za tym aby karac tych co przesadzają, ale nie może byc tak, że większośc, która zna umiar, jest karana za głupotę innych.

      Co do picia na plantach to powinno się z tym walczyc, ale niestety straż miejska ma ciekawsze zajęcia (łapanie „pijanych” rowerzystów) niż upierdzielanie się z menelami i żulami z plant.

      Normy są potrzebne, ale powinny byc ustalone na sensownych poziomach. Nie powinno byc tak, że za 2 czyny, których społeczna szkodliwośc jest zupełnie inna grozi taka sama kara.

      Jak chcemy, żeby w tym kraju następowały zmiany to musimy skupiac się na tych obszarach, na których można osiągnąc największy postęp.
      PRosty przykład na liczbach. Jeżeli w Polsce w wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowcow ginie rocznie 700 osob, a pijanych rowerzystow kilkanascie, a zwiekszenie ilosci patroli na ulicach pozwoli na ograniczenie wypadkow o 10% to na czym powinny się skupic kontrole? Patrzac na obecny podzial (czyli jakies 50/50) mozna zapobiec smierci w sumie 36-37 osob. Gdyby wszystkie sily przerzucic na kontrole dotyczace samochodow mozna by zapobiec smierci 70 osob. No ale latwiej lapac pijanych rowerzystow.

      Co do pijanych rowerzystow w wiezieniach to i tak uwazam, ze powinno sie ich leczyc a nie ladowac do pierdla nawet jesli sa wielokrotnymi recydywistam.

  • zeralda

    Nie chce mi się pisać na temat kultury picia żuli na Plantach bo nie o tym tutaj mowa. Specjalnie napisałem WIELKIMI LITERAMI fragmenty mojego poprzedniego posta, żeby czytający zrozumiał o co mi chodzi.
    A Ty dalej „zasuwasz” mi głodne kawałki o puszkach, dewastacji terenu i rozwydrzonej młodzieży…
    Z mojej strony EOT.

  • kola04

    Panie KK największym zagrożeniemna polskich drogach są TRZEŹWI SHUMACHERZY W SWOICH 2 TONOWYCH BOLIDACH, i poczytaj pan sobie trochę statystyk podanych przez pana A.Ł. ,ilu nawalonych cyklistów siedzi za kratami a ilu TRZEŹWYCH SHUMACHERÓW MORDERCÓW.Jadąc autem, idąc na nogach lub siedząc na bajcyklu, wolę spotkać na swojej drodze nawalonego cyklistę niż TRZEŹWEGO SHUMACHERA. A jak tak boi się pan bardzo tych nawalonych cyklistów to poczytaj sobie trochę statystyk GDDKIA.

    • lukasz

      Piekne podsumowanie:)

    • Krzysztof Kozlowski

      A teraz weź te statystyki zestaw z ilością rowerzystów i zobacz jak „bezpieczni” są rowerzyści. Podpowiem ci że rowerzyści wcale nie powodują mniej wypadków. Czy skutki mniejsze? Pewnie tak tylko czy ktoś kto jest połamany ma skakać z radości że go rower połamał bo ten sam debil mógł siedzieć przecież w aucie?

      Chyba wam się w głowach pomieszało. To nie o to w podnoszeniu bezpieczeństwa chodzi żeby debil wpadał na ludzi rowerem a nie autem. Chodzi ELIMINACJĘ debili jako źródła niepotrzebnych i głupich wypadków.

      • Marcin

        &K. K., zapoznałem się ze stastykami i pijani rowerzyści są tak samo niebezpieczni jak osoby leżące lub stojące na ulicy. I wróćmy do głównego przesłania artykułu. Chodzi o stosowne użycie policji w zależności od częstości występowania zdarzenia oraz od skutków jego zajścia. Pijani kierowcy są przynajmniej ileś razy więcej niebezpieczni bardziej niż pijani rowerzyści. Zachowujmy więc odpowiednie proporcje w przypadku akcji policyjnych. A ponadto policja powinna na każdego złapanego pijanego rowerzystę zatrzymać przynajmniej jedną osobę leżącą lub stojącą na ulicy.

      • Adam Łaczek

        1. GDDKiA zestawiła wypadki z udziałem rowerzystów w ruchu i wyszło że powodują wielokrotnie mniejsze zagrożenie niż kierowcy
        2. Rowerzyści w stosunku do udziału ruchu powodują mniej wypadków ze skutkami u osób trzecich. To wynika z elementarnej matematyki, a jak Pan jest matematycznym analfabetą to nie nasz problem
        3. Skoro kara do 1 roku pozbawienia wolności dla każdego rowerzysty który przekroczy dozwolony limit to skuteczna droga do „eliminacji debili” to ciekaw jestem co proponujesz dla kierowców „Trzeźwych szumacherów” jak to kolega napisał? Może 2 lata więzienia za przekroczeie dozwolonego limitu prędkości o 10 km/h?

      • lukasz

        „To nie o to w podnoszeniu bezpieczeństwa chodzi żeby debil wpadał na ludzi rowerem a nie autem”.

        No wlasnie poniekad o to chodzi!! Po to sie ogranicza predkosc, zeby jak dojdzie do wypadku, jego skutki byly jak najmniejsze. Zatem jesli zamiast 100 debili, ktorzy wpadna autem na pieszego i go zabija albo okalecza bedziemy mieli 100 debili, ktorzy wpadajac na kogos polamia go albo tylko obtlucza to bedzie to „w pewnym sensie”poprawa bezpieczenstwa.

        Nie da sie pewnych zachowan wyeliminowac calkowicie, a juz napewno nie jest to mozliwe przy obecnej ilosci patroli policji!! Trzeba zatem wybrac takie dzialania, ktore pozwalaja najmocniej oganiczyc ilosc ofiar wypadkow, a takim dzialaniem nie jest lapanie rowerzystow po 2 piwach!!

        Wyobraz sobie, ze ja tez chcialbym aby liczba wypadkow byla rowna 0, liczba ofiar smiertelnych 0 i rannych 0. Tylko ze wtedy patrol musialby stac co 100 metrow a na to pieniedzy w budzecie nie ma. Zatem masz ograniczone zasoby, ktore trzeba wykorzystac w mozliwie efektywny sposob. Poczytaj sobie o Regule Pareto.

        Cudownie by bylo zeby na swiecie nie bylo zadnych debili, ani kierowcow ani rowerzystow ani pieszych, zeby wszyscy byli trzezwi, uwazni i rozsadni. Zeby nie bylo huliganow i bandytow, zlodzieji i oszustow. Ale tak nie jest i nigdy nie bedzie, a puki co na swiecie jest wiecej powazniejszych problemow niz pijani rowerzysci, ludzie palacy marihuane i grajacy po klubach w pokera i w wiekszosci cywilizowanych krajow doskonale to rozumieja. No ale my jestesmy w Polsce. A wszystkiemu winni sa pijani rowerzysci tak samo jak wszystkie korki generowane sa przez Comiesieczna Piatkowa Mase Krytyczna:)

        A wogole to wszystko wina Tuska.

      • Krzysztof Kozlowski

        2012r rowerzyści spowodowali 1714 wypadków
        Kierowcy 23 265
        Czy jest to dobry wynik? Czy należy się nim nie przejmować?
        Przejazdy rowerem wciąż są na bardzo niskim poziomie (a w 2012 były zapewne na niższym niż w tym)

        Resztę wniosków sobie wysnuje każdy myślący, a nie ślepo wierzący panu Adamowi, sam.
        Panie Adamie jeszcze raz. Powtarzam proszę czytać ze zrozumieniem i nie wmawiać innym rzeczy których nie napisali.

        ad 3. Jak nie ma innej metody to czemu nie?
        Samolubny debil na drodze to zło i zagrożenie dla innych.
        Pijany trzeźwy w aucie na rowerze czy pieszo nie powinien być tolerowany.
        Tak jest w „wielkim świecie”

        A swoją drogą Panie Adamie poziom i kultura… :)
        Powala na kolana.

        @lukasz wybacz ale ilość patroli w Polsce jest śmieszna.
        I między innymi dla tego uważam że zwiększanie limitów w tym momencie jest strzałem w kolano całej akcji promowania roweru.

        Jeśli teraz nagle pojawi się kilku pijanych debili na rowerach którzy spowodują obrażenia u osób trzecich ale zmieszczą się w ramach podniesionego limitu to nagonka na rowerzystów zniszczy starania między innymi wasze w celu promowania roweru.
        Jeśli zacznie dochodzić do częstszych wypadków na ddr z tego powodu (kultura komunikacyjna u nas na ddr jest zerowa!) to wiele osób przestanie używać roweru ze strachu o zdrowie.

        Czarny scenariusz? Bardzo możliwe że się nie spełni ale o wiele bardziej prawdopodobne że się spełni.
        Problem w tym że mamy w kraju zbyt wielu ignorantów żeby liczyć że zachowają zdrowy rozsądek.

        „Na zachodzie” dziwne zachowania na drodze są wyłapywane niemal natychmiast.
        To są drobiazgi których zdajecie się nie widzieć próbując mi udowodnić że bredzę.

        U nas często się coś robi w oderwaniu od okoliczności.
        A potem się poprawia i poprawia i zmienia i znowu poprawia…
        Z tymi limitami to właśnie prosta droga do wylania dziecka z kąpielą.
        Tylko żeby to zrozumieć musi zwyciężyć zdrowy rozsądek a nie chęć pojechania na piwo rowerem.

        A swoją drogą obecny limit spokojnie daje szansę na to żeby legalnie to jedno piwo wpić. A małe to nawet dwa.
        Oczywiście warunek że nie 6% i nie duszkiem na pusty żołądek…
        Jednym słowem nie tak żeby się upić a żeby się napić piwa.

      • Adam Łaczek

        @Krzysztof Kozłowski
        Ad 1. Fajnie że zestawiasz samobójców z mordercami.
        W ten sposób to trzeba wsadzac do więzień pijanych pieszych!
        Opracowanie GDDKiA tyczyło się właśnie szkodliwości dla osób trzecich
        Ad 3. Od kiedy to w „wielkim świecie” nie ma tolerancji dla pijanych rowerzystów, a już tym bardziej pijanych pieszych?
        Znowu Pan zmyśla?
        I akurat surowe kary więzienia za przekraczanie limitów prędkości nawet o małe wartości to niestety patologia i miałoby to opłakane skutki.
        Skoro Pan tego nie rozumie a jest tylko teoretykiem skandującym o wysokich wyrokach to pewnie się nie dogadamy

      • Adam Łaczek

        @Krzysztof Kozlowski
        „ale zmieszczą się w ramach podniesionego limitu”
        Kiedy wreszcie nauczy się Pan czytac ze zrozumieniem? Projekt noweli przepisów nie przewiduje żadnego podniesienia limitów dla rowerzystów, a tylko złagodzenie kar. Pisałem to już Panu, ale Pan dalej nie rozumie.

      • Krzysztof Kozlowski

        „Panie Adamie” to ze nie potrafi pan zrozumieć paru prostych linijek tekstu i poważnie traktuje sarkazm wynikający z coraz bardzie absurdalnych argumentów to naprawdę nie moja wina.

        To nie ja wyskoczyłem z przekraczającymi o 10km.
        I napisałem „jak nie ma innego wyjścia”
        W „wielkim świecie” znaleźli inne ale u nas się ni do bo za mało pieniędzy :)
        No to jak się nie da to się nie da. Przekraczanie prędkości jest problemem kolosalnym i jak nas nie stać na leczenie tej choroby to chorych trzeba izolować.

        Proszę spróbować się chlać w „wielkim świecie” Proszę pojechać i spróbować raz drugi…
        Oczywiście każdy kraj ma jakieś swoje specyfiki dopuszczenia i folgowania.

        Prawda jest taka że jesteśmy krajem kochających łamanie prawa.
        Każdy powód jest dobry. Co śmieszne jak ktoś inny łamie to jest zły niedobry niebezpieczny jak my to „nieposłuszeństwo obywatelskie” albo „głupie prawo”
        Fotoradary? Ależ to jest zło wcielone… :)
        Ciekawe ze narzekają na nie najbardziej ci co z nich korzystają. I zawsze podstępnie złapani przez złych funkcjonariuszy którzy sobie nabijają kieszenie a przecież oni tylko prędkość przekroczyli…
        Pijani rowerzyści? No siedzą w więzieniach ale do cholery nie z powodu wadliwego prawa a wadliwego sposobu myślenia!
        Jak ktoś jest głupi i łamie prawo to niech nie biadoli że siedzi.
        I nie pitolcie że po dwóch piwach lądują w więzieniu. Jest to zwykła zbiorowa histeria która do niczego dobrego nie prowadzi.

        Ja uważam że zwiększenie limitów jest złe bo wiem że zygzakującego delikwenta nikt nie zatrzyma i nie usunie z drogi.
        Więc jak trafi na mnie na drodze to mnie połamie.
        Wiem również że w Niemczech szansa że taki delikwent daleko zajedzie jest bliska zeru. Ich stać na to żeby takiemu uniemożliwić dalszą podróż i skutecznie wyłapują zachowania niebezpieczne.
        To jest podstawowa różnica w naszym toku rozumowania.
        Bo co do samego faktu podnoszenia limitów jeszcze moglibyśmy może i porozmawiać to co do celowości i skutków wprowadzania go na ten moment na pewno się nie dogadamy.
        Ja po prostu mam troszkę inną perspektywę a nie tylko kilka paragrafu prawa szwedzkiego dotyczących rowerzysty na rowerze.
        To nie jest temat tylko drogowy. Łatwo jest sobie rzucać hasła i forsować swoje pomysły jak nie pomyśli się o skali problemu alkoholizmu w Polsce.
        Tak samo nie można oderwać tego rozważania od ogólnej „jakości jazdy po naszych drogach”
        0,3+ to rozproszona uwaga… Przy obecnej kulturze i tak naprawdę konieczności uważania nieraz „ponad normę” ten aspekt nie jest do pominięcia.
        W krajach o których pieszym wszyscy na wszystkich uważają bardziej. Nie chodzi tu tylko o kierowców chodzi tez o rowerzystów i pieszych. U nas „nikt” nie uważa na nikogo

        Nie wiem czy najlepszym sposobem na naukę jest wpuszczanie na ulicę ludzi z „rozproszoną uwagą”.
        Czy nas na to stać?
        Czy jest to sensowne?

        I kolejna sprawa to to że jednak presja na ograniczanie picia na świecie jest i to nie mała i to nie tylko ze strony środowisk medycznych. Nie jest wcale wykluczone że za kilka lat spotkamy się z limitem na np poziomie 0,4 dla rowerów obligatoryjnie narzuconym z UE. Niemożliwe? Wiele razy UE z KE pokazały że wszystko jest możliwe a koszy skutków spożywania alkoholu są olbrzymie i wcześniej czy później dojdziemy do etapu obniżania tolerancji w tej materii.
        Pierwszy mały krok sondażowy robią Niemcy…

        I to by było na tyle dalsza dyskusja z człowiekiem który nie czyta ze zrozumieniem jest zaślepiony swoją wizją nagina fakty i jeszcze stosuje jako argument chamskie obrażanie rozmówcy nie ma szczególnego sensu.
        Taka rozmowa zawsze musi się zamienić w bezsensowną wojnę.

        Pozdrawia Pana Panie Adamie i proponuje pomyśleć czy aby rozmówca bredzi. Czy może dostrzega coś co nie jest dla Pana z różnych powodów widoczne.
        Ja tez nie lubię do knajpy zasuwać z buta. Ot leniwy jestem. Ale mimo to nie widziałem w tym nigdy problemu.

        I jeśli można to proszę o namiar na opracowanie na które się Pan powołuje.

      • Adam Łaczek

        @KK
        „Proszę spróbować się chlać w “wielkim świecie” „
        Nie wiem o co chodzi Panu z tym chalniem, ale prawo w UE jest raczej łagodne
        Jak ma Pan inne zdanie to proszę o jakąś podstawę prawną, linki

        „I nie pitolcie że po dwóch piwach lądują w więzieniu.”

        Akurat znam takie przypadki, ja bym powiedział że mało kto siedzi za totalne upicie się na rowerze

        „Ja uważam że zwiększenie limitów jest złe”

        Ja uważam że powinien Pan wrócic do szkoły podstawowej by nauczyc się czytania ze zrozumieniem
        Projekt noweli nie przewiduje zwiększenia limitów, a złagodzenie kar (mandaty zamiast więzienia)

        „Wiem również że w Niemczech szansa że taki delikwent daleko zajedzie jest bliska zeru”

        W Niemczech taki delikwent póki nie ma 1,6 promila jedzie legalnie i wszędzie dojedzie

        „Nie jest wcale wykluczone że za kilka lat spotkamy się z limitem na np poziomie 0,4 dla rowerów obligatoryjnie narzuconym z UE.”
        W to akurat nie wierzę. Był już projekt unifikacji PoRD w UE i upadł. Zresztą główny problem jest jednak w tym, że Holender i Szwed nie widzą nic złego w rowerzyście po 2 piwach stąd na Pańskie pomysły zareagowaliby śmiechem.

        „koszy skutków spożywania alkoholu są olbrzymie”

        Czyli przewiduje Pan że obrót alkoholem w PL będzie taki jak w Norwegii i Szwecji? :) Ciekawe
        Bo jakie to skutki spożywania alkoholu przez rowerzystów mamy? W porównaniu do skutków alkoholizmu znikome

        I też uważam że dyskusja z wtórnym analfabetą o tym czego rząd nie ma zamiaru wprowadzic nie ma sensu. Nie wiem skąd Pan to wziął, ale radzę nauczyc się czytac ze zrozumieniem, bo ciężko dyskutowac z wytworami Pańskiej fantazji

      • Krzysztof Kozlowski

        „I też uważam że dyskusja z wtórnym analfabetą o tym czego …..”

        Ciesze się ze się pan w tej kwestii ze mną zgadza… Choć uważam ze trochę za ostro się Pan Panie Adamie ocenia.

        A tak kończąc te smutne żarty to prosiłbym jednak żeby Przestał mnie Pan notorycznie publicznie obrażać .

        Prosiłem o namiar na te badania :) i prośbę ponawiam.
        I w odniesieniu do całej radosnej twórczości.
        Niemiecka policja ma prawo zatrzymać rowerzystę jeśli uzna że stwarza zagrożenie. Czyż nie?

        Więc stwierdzenie że
        „W Niemczech taki delikwent póki nie ma 1,6 promila jedzie legalnie i wszędzie dojedzie”
        Jest zwykłym wprowadzaniem w błąd. Jeśli pojedzie zygzakiem i zatrzyma go policja uznając że „ze względu na spożycie napojów alkoholowych lub innych środków odurzających nie jest w stanie prowadzić pojazdu bezpiecznie,”
        to
        „podlega karze pozbawienia wolności nie przekraczającej roku więzienia, lub grzywnie,”

        Czy jest jakiś inny zapis który by znosił ten?
        Czy nie jest tka jak napisałem że „zygzakującego” policja ma prawo wyeliminować z drogi?

        Jeśli tak bredzę jak pan wszystkim wmawia to może niech mnie pan wyprowadzi z błędu i przytoczy zapisy które to potwierdzą?
        Chętnie konkretów posłucham chętnie się doszkolę ale na ten moment wygląda ze mam rację w tej kwestii. A że moja wiedza na temat ich działania to potwierdza to jakoś tak będę się opierał przy swoim.

        U nas policja ma tylko limity.
        To jest problem który będzie trudny do przeskoczenia w kraju w którym zaufania do policji nie ma. Zresztą nie ma prawa być skoro każde ich działanie jest krytykowane.

        „Projekt noweli nie przewiduje zwiększenia limitów, a złagodzenie kar (mandaty zamiast więzienia)”

        I proszę. Czyli bogaty może chlać… Biedny nie bo go nie stać.
        Super…
        Czym to jest jak nie zwiększeniem limitów?
        Poza tym pomysłów jest wiele od zmniejszenia kar po zwiększeni limitów.
        Co da zmiana podejścia? Zmniejsz problem „łapanek”?
        No chyba nie bardzo bo da kasę z mandatów :)

        O czym piszemy? Proszę się zacząć czytać.

        I tak na marginesie to „łapówki za łamanie prawa” już pokazały jak świetnie działają. Jak ktoś dostaje fotkę z fotoradaru to zamiast punktów bierze 500zł i dalej ma ograniczenia w tyle.

        Czyli bogaty zapłaci mandat biednego komornik zlicytuje/zamknie za mandat. no poprawa jakościowa super :D
        Proszę się zastanowić do czego chcemy dążyć.
        Mniejsze ograniczenia bo społeczeństwo jest ostrożne i rozsądne czy mniejsze kary żeby nieostrożne społeczeństwo było stać na brak rozsądku?

        W kwestii kosztów mówiłem o ogólnych kosztach skutków pijaństwa.
        Więc do dalszych dywagacji nie ma sensu już się odnosić bo były nie na temat.

        „W to akurat nie wierzę. Był już projekt unifikacji PoRD w UE i upadł. Zresztą główny problem jest jednak w tym, że Holender i Szwed nie widzą nic złego w rowerzyście po 2 piwach stąd na Pańskie pomysły zareagowaliby śmiechem.”

        To proszę sobie zdać sprawę że takie pomysły się pojawiały i pojawiają w parlamencie i wystarczy że dojdzie do władzy frakcja przychylna żeby się pojawił przepis.
        Oczywiście taka unifikacja była by piramidalną głupotą jednak chcę zauważyć że unifikacja warzyw jest faktem :) A takich świetnych przepisów jest setki i tysiące.

        „Akurat znam takie przypadki, ja bym powiedział że mało kto siedzi za totalne upicie się na rowerze”

        I nie była to recydywa a pierwszy raz?

      • Adam Łaczek

        @KK
        To Pan jest wtórnym analfabetą bo ciągle Pan mówi o podniesieniu limitu mimo że nikt o tym nie mówi i nie proponujemy takich zmian

        Badania:
        http://ibikekrakow.com/2012/03/31/pijani-sprawcy-wypadkow-kto-szkodzi-glownie-sobie-a-kto-innym-pijani-rowerzysci-jak-pijani-piesi/
        +
        „Zdarzenia drogowe z udziałem rowerzystów 2006–2008” GDDKiA
        W tym opracowaniu na stronie 36 tabela 6.4 przedstawia skutki zdarzeń drogowych(czyli zarówno wypadki jak i kolizje) z udziałem nietrzeźwych rowerzystów w odniesieniu do wszystkich zdarzeń z udziałem rowerzystów (również te nie z ich winy).

        Co do Niemiec:
        http://ibikekrakow.com/2012/01/03/niemcy-dla-pijanych-rowerzystow-limit-16-%E2%80%B0/
        Można zauważyć, że żaden szczególny poziom alkoholu we krwi nie jest wymieniony. Jest to kwestia rozstrzygana przez sądy, które decydują, kiedy kierujący “nie w stanie prowadzić pojazdu bezpiecznie”. Od 1990 roku jurysdykcja ustaliła przy pomocy ekspertów medycznych, że bezwzględny limit dla kierowców wynosi 1,1 promila stężenia alkoholu we krwi / BAC (blood alcohol content) (albo 0,11 jak można powiedzieć) i 1,6 promila dla rowerzystów. Powyżej tych poziomów, nikt nie może prowadzić danego pojazdu w sposób bezpieczny.
        Więc Pana teza jest jakby mocno sprzeczna z jurysdykcją :)

        Zmiana prawa:
        limit teraz: 0.2 , limit po zmianie prawa: 0.2
        Dla Pana Kozłowskiego to zwiększenie limitów. Jednak analfabeta … matematyczny
        Z takimi tezami nie zamierzam polemizowac

        Co do propozycji unifikacji prawa: nigdy nie było propozycji unifikacji prawa dla rowerzystów w kwestii alkoholu, wątpię by były. W Państwach starej UE nie ma frakcji która by o to zabiegała
        Warzywa to jednak handel wewnątrz UE.

        „I nie była to recydywa a pierwszy raz?”
        Raz nie recydywa,ale zazwyczaj recydywa. Ale co to za argument. Za 5-cio krotną recydywę przy przekraczaniu prędkości nikt Cię nie pakuje do więzienia.
        A tu pakują już przy drugim razie.

      • ktosiek

        Cyt. „Wiem również że w Niemczech szansa że taki delikwent daleko zajedzie jest bliska zeru. Ich stać na to żeby takiemu uniemożliwić dalszą podróż i skutecznie wyłapują zachowania niebezpieczne.”

        I właśnie tu jest ukazana wyższość Niemiec nad Polakami, gdyż myślą ekonomicznie. Weź statystyki ilu obecnie rowerzystów przebywa w więzieniach, pomóż przez 2500 gdyż tyle wynosi miesięczny koszt utrzymania więźnia Po tym dzianiu oblicz ile pieniędzy wydamy na ich utrzymanie przez cały wyrok jaki statystycznie odbywają. Wyjdzie niezła sumka, którą można
        przeznaczyć na wymienioną w cytacie czynność

      • Krzysztof Kozlowski

        @Ktosiek oczywiście że można by i tak. Zresztą wymieniona czynność jest jak by to powiedzieć samofinansująca wiec biadolenie że nas nie stać jest kpiną.

        Tylko trzeba by chcieć. Obecny stan dzięki nieudolnej władzy jest taki że na policję czeka się przeszło 40min i nie jest to ich zła wola ale dwa patrole na rejon to często za mało.
        Drogówka jest nieskuteczna bo ich nie ma a nie ma bo ktoś sobie uroił że nas nie stać. Zamiast krążyć wyłapywać wykroczenia drogowe uradzają akcje nie dlatego ze system prawny ich zachęca ale dla tego że nie mają narzędzi żeby działać skutecznie.

        Jedynym postrachem jest wysokość i dotkliwość w większości TEORETYCZNEJ kary kary. Rozmowa w takich warunkach o jakimkolwiek łagodzeniu jest ciekawą formą zrobienia sobie kuku.
        Takie rozmowy można wprowadzić jak policja będzie miała środki możliwości i chęci prowadzenia prewencji i reagowania na zachowania niebezpieczne. Zarówno wyłapane samodzielnie jak i zgłoszone prze obywateli.
        I tu kolejny aspekt społeczny. U nas panuje opór i wstręt przed zgłaszaniem np pijanych czy dziwnie zachowujących się na policję. Zresztą zgłaszaniem czegokolwiek.

        Oczywiście powody znów jest kilka. Kultura mówiąca niesłusznie że to donos. Czas reakcji służb który powoduje że często nie mają na co reagować co niewątpliwie zniechęca. I ogólny brak szacunku dla policji na każdym kroku podjudzany krzykami tych co prawo łamać lubią. A ponieważ lubimy łamać prawo i niejako traktujemy to jako „nieposłuszeństwo wobec zaborcy” wszelka poprawa idzie bardzo opornie.

        W takich warunkach trzeba zdać sobie sprawę z utopi działania prewencyjnego policji. Nie mają środków i narzędzi.
        Co więcej zatrzymany będzie agresywnie na taką prewencję reagować. U nas zatrzymany prze policję jest pokrzywdzony.

        Trzeba działać programowo a nie na hura. Trzeba umieć wybierać moment i argumenty a nie wmawiać społeczeństwu że pijany rowerzysta rozwiązuje problem pijanego kierowcy.
        Nie rozwiązuje a na pewno nie w kraju w którym „mamy 3% rowerzystów”

        Tyle bo szkoda nerwów i czasu.

      • Heniek

        Panie Łaczek, panie Łaczek… ale ten artykul:

        To jest gwalt na statystyce i socjologii razem, CZYLI TO GWAŁT ZBIOROWY. Robi pan potworne uogolnienia i zaklada rzeczy wedlug „widzimisie”. Czy jest Pan alfa i omega? Czy przypadkiem posiadl pan wszechwiedze i przesciga BOGA?

        Przytacza Pan liczbe, ze pijany rowerzysta zamorduje 6,6 razy rzadziej niz kierowca samochodu, wiec rowerzysci sa NIEWINNI JAZDY PO PIJANEMU! Gdzie tu logika?!?!? Niech pan idzie do co 7 ofiary pijanego kierowcy czy tam rowerzysty i niech pan tej ofierze powie, ze zginela wedlug statystyki w malo znaczacej sytuacji!!!! GRATULUJE MORALNOSCI!

        Koejny przyklad: Zakladam, tak jak pan ze jest stala wartosc proporcji pomiedzy iloscia wykrytych pijanych a rzeczywistych pijanych, pijani rowerzysci do pijanych kierowcow maja sie jak 110000 do 73000 czyli okolo 1.5, ale uwaga, na jednego „blachosmrodziaza” przypada 0.1 rowerzysty! Czyli pijanych rowerzystow wylapuje sie wsrod znacznie mniej licznej grupy, dlatego mozna latwo policzyc ze jakby rowerzystow bylo tylu co kierowcow samochodow proporcja by wyniosla: 110 tys. do 730 tysiecy!!! CZYLI ROWERZYSTA MA 6.6 RAZY WIEKSZA SZANSE ZE KOGOS ZABIJE! Bo per osoba jest tam znacznie wiecej PIJANYCH!

        Czy w zwiazku z tymi wynikami nie powinnismy leczyc rowerzystow? Skoro tak czesto sa PIJANI NA ROWERACH? Z czego sie bierze ta dysproporcja? Moze to czynniki srodowiskowe? Moze rower sklania ludzi do picia?

      • Adam Łaczek

        Widzę że jest Pan trollującym półanalfabetą:
        ibike: „pijani kierowcy pojazdów mechanicznych powodują wypadki 6,6396 razy częściej niż pijani rowerzyści”
        Mowa o wypadkach z ich udziałem. W większości to są sami rowerzyści! U kierowców te wypadki to głównie z ofiarami u osób trzecich
        A Pan tu rzuca hasłami „pijany rowerzysta zamorduje 6,6 razy rzadziej niz kierowca samochodu” – czy ma Pan maturę?
        PS. a takie proporcje przy wykrywalności przyjąłem by nie oskarżac policji wprost o to że profiluje zatrzymania pod kątem środka transportu.

      • lukasz

        „Koejny przyklad: Zakladam, tak jak pan ze jest stala wartosc proporcji pomiedzy iloscia wykrytych pijanych a rzeczywistych pijanych, pijani rowerzysci do pijanych kierowcow maja sie jak 110000 do 73000 czyli okolo 1.5, ale uwaga, na jednego “blachosmrodziaza” przypada 0.1 rowerzysty! Czyli pijanych rowerzystow wylapuje sie wsrod znacznie mniej licznej grupy, dlatego mozna latwo policzyc ze jakby rowerzystow bylo tylu co kierowcow samochodow proporcja by wyniosla: 110 tys. do 730 tysiecy!!! CZYLI ROWERZYSTA MA 6.6 RAZY WIEKSZA SZANSE ZE KOGOS ZABIJE! Bo per osoba jest tam znacznie wiecej PIJANYCH!”

        Panie Henku, Panie Henku,

        Albo Pan zakonczyl edukacje matematyki na etapie podstawowki, albo nie uwazal Pan na lekcjach w liceum bo wtedy bylo sporo o statystyce i logice.

        „SZANSA” o ktorej Pan pisze jest prawdopodobienstwiem, a na wartosc prawdopodobienstwa wplywa duza ilosc zmiennych. Przejawem niewiedzy i ignorancji jest stwierdzenie, ze przy hipotetycznych proporcjach pijanych kierowcow do rowerzystow 110tys – 730 tys statystycznie rowerzysta ma 6,6 krotnie wieksze szanse ze kogos zabije.

        Nie wzial Pan pod uwage conajmniej kilku zmiennych, ktore maja kolosalny wplyw na PRAWDOPODOBIENSTWO zabicia kogos np. predkosc, masa pojazdu.

        Jezeli wedlug Pana prawdopodobienstwo smierci w wyniku potracenia przez rower i auto jest taka sama to proponuje cofnac sie do podstawowki.

        To pewnie i tak nie pomoze skoro juz raz to do Pana nie trafilo wiec proponuje przeprowadzic test:

        Najpierw niech Pan poprosi kolege, zeby wjechal w Pana na rowerze przy predkosci 30km/h, a pozniej niech to samo zrobi samochodem. Generalnie proponuje, zeby zachowac przedstawiona przezemnie kolejnosc, w przeciwnym wypadku jest duza szansa, ze nie uda sie panu testow dokonczyc i zakonczy je Pan na pierwszej polowie.

        Potem jeszcze jeden test, zeby sprawdzic kto jest bardziej niebezpieczny pod wplywem. Niech pan wypije 6 bronkow a potem na swoim podworku (bo na drodze to niebezpieczne:) niech Pan sprobuje rozwinac maksymalna predkosc na rowerze, a potem to samo samochodem.

        Na koniec po przeprowadzeniu tych 2 skomplikowanych testow niech Pan sie zastanowi, czy rzeczywiscie prawdopodobienstwo zabicia kogokolwiek jest jednakowe dla obu sytuacji. Dla utrudnienia prosze sobie wyobrazic, ze zarowno pijany kierowca jak i pijany rowerzysta niezwykle rzadko osiagaja predkosc 30km/h:)

      • Krzysztof Kozlowski

        Nie wiem co wy z tym zabiciem…

        Ja wcale nie jestem pewien czy zostanie zabitym to jest ta gorsza opcja.
        Wiecie jak cholernie utrudnia życie połamana noga?
        Wiecie jak potrafi franca boleć wiele lat po złamaniu?
        Wiecie jak utrudniają i obrzydzają życie uszkodzenia kręgosłupa?

        Zdecydowanie czasem lepiej żeby nas zabiło niż żebyśmy mieli się mędzyć latami.

        I tak na marginesie to rozpatrywanie zagrożenia w aspekcie zabije nie zabije jest farsą i dziecinadą.
        Trzeba rozpatrywać w aspekcie skaże kogoś na pogorszenie jakości życia nie skaże.

        W tym aspekcie już tak różowo rower nie wypada.

        Dodatkowo jak chcemy iść ku normalności to na ulicach powinni się pojawić ludzie starzy którzy są obecnie wykluczeni.
        Zderzenia z takim człowiekiem niestety podnosi ryzyko śmierci w skutek relatywnie „błahych” złamań
        W ciągu 1 roku od złamania biodra ~70% ludzi starych umiera.
        Dla porównania to młodych kilka procent.

        Są to zgony których nie zobaczycie w żadnych statystykach bo występują „za późno”

        Chcąc uczciwie zbadać temat trzeba by się przekopać przez dane z wielu źródeł i analizować to. Ale nikt nigdy tego nie zrobi bo nikomu na tym nie zależy.

      • Adam Łaczek

        Jeśli już Pan tak skrupulatnie liczy to warto zauważyc że wypadki to akurat najmniejszy problem. Większy problem to brak ruchu i choroby cywilizacyjne. Tutaj chronieni karoserią kierowcy umierają przez lata żyjąc jak warzywa na lekach, podczas gdy rowerzyści umierają później i są zdrowsi.

      • lukasz

        „Ja wcale nie jestem pewien czy zostanie zabitym to jest ta gorsza opcja.
        Wiecie jak cholernie utrudnia życie połamana noga?
        Wiecie jak potrafi franca boleć wiele lat po złamaniu?
        Wiecie jak utrudniają i obrzydzają życie uszkodzenia kręgosłupa?

        Zdecydowanie czasem lepiej żeby nas zabiło niż żebyśmy mieli się mędzyć latami. ”

        Ciekawe podejscie:) Rozumiem zatem, ze nalezy zadbac o to aby w wypadkach wiecej osob ginelo niz bylo rannych, wkoncu lepiej zeby zgineli, niz zeby zyli z bolaca noga….

        W takim razie podniesmy predkosc w miescie do 70km/h na uliczkach osiedlowych, tak ze jak juz ktos wejdzie pod kola mial pewnosc ze sie meczyc nie bedzie. A na pozostalych niech bedzie 140 km/h tak jak na autostradzie, zeby miec pewnosc, ze jak bedzie wypadek to jak najmniej osob przezyje…tak zeby sie nie meczyli.

        „Dodatkowo jak chcemy iść ku normalności to na ulicach powinni się pojawić ludzie starzy którzy są obecnie wykluczeni.”

        Czesto gesto ich nie ma na ulicach bo chodniki sa pozastawiane, a przejscie przez jezdnie jest czyms prawie niewykonalnym.

        Ale pewnie to wina rowerzystow:) Wkoncu to oni jezdza po miescie +100km/h

        Ja mimo wszystko wole zostac potracony przez rowerzyste, niz samochod. I wole miec zlamana noge niz trafic do piachu. Ale to tylko moje zdanie:)

      • Krzysztof Kozlowski

        „W takim razie podniesmy predkosc w miescie do 70km/h na uliczkach osiedlowych, tak ze jak juz ktos wejdzie pod kola mial pewnosc ze sie meczyc nie bedzie.”

        @lukasz po pierwsze uprawiasz demagogie po drugie masz samolubne podejście.

        Demagogię bo nie chodzi o to żeby ludzie ginęli a o to żeby wypadków nie było.
        Ograniczenie prędkości w pierwszej kolejności zmniejsza ilość wypadków a niejako skutkiem ubocznym jest spadek rozległości obrażeń.
        Przy prędkościach 30-40 w wielu wypadkach do obrażeń nie dojdzie (poza potłuczeniami)

        Więc ograniczając prędkość mamy na celu ZAPOBIEGANIE wypadkom i jakimkolwiek obrażeniom a nie zmniejszanie ich skutków. To drugie jest przy okazji.

        Chroniczne podkreślanie że rowerzysta wyrządzi mniejsze szkody jest dlatego absurdalnym argumentem bo nie o to chodzi kto wyrządzi mniejsze szkody a o to żeby ich nie wyrządzać.

        Dlaczego jesteś samolubny?

        Ja bym wolał zginąć niż zostać niedołężnym ciężarem dla rodziny.
        Jako trup przynajmniej nie będę obciążał ich.
        Trzymanie się pazurami życia jest dla mnie niedorzeczne.

        A co do bólu… Uwierz że czasem człowiek ma dość.
        A jak jeszcze środki przeciwbólowe możesz łykać z podobnym skutkiem jak cukierki to jest zupełnie różowo.

        Cały czas zakładacie że rowerzysta to niewiele zrobi.

        Dla mnie oczywistym jest że wypadków nie unikniemy ale ważne jest żeby dojść do momentu w którym będą to wypadki a nie skutki krótkowzrocznego i samolubnego działania wynikającego z chciejstwa jednostki stawianego ponad prawo do życia i zdrowia ogółu.

        Picie i jada jest właśnie takim samolubnym chciejstwem. Tłumaczonym na wszystkie możliwe sposoby żeby tylko usprawiedliwić niepotrzebne ryzykowanie cudzego zdrowia życia szczęścia i niezbywalnego prawa do zdrowia.
        Chciejstwo które nie ogranicza nas bo przecież można wziąć taksówkę czy nocny autobus.

        Co do ludzi starszych to opowiadanie ze nie ma ich z powodu zastawionych chodników jest co najmniej śmieszne.
        Nie ma ich bo wielu mieszka w kamienicach bez wind bo krawężniki są wysokie bo boją się wyjść na chodniki po których jeżdżą jak porąbani rowerzyści. I to macie info od osoby starszej korzystającej z balkonika. Jakoś samochody zaparkowane w poprzek są na końcu listy.

        Ciekawe ile osób wie że osobę niedołężną trzeba zawsze i wszędzie przepuścić? Ciekawe ilu rowerzystów to wie bo obserwuje nagminne przelatywanie przed nosem takich osób. Bo przecież co im staruszek będzie średnią zaniżał.

        Ale znów chęć kreowania rzeczywistości podsuwa żeby pisać że źle zaparkowane samochody to główny problem.
        Problem nie leży w samochodach ani kierowcach tylko w mentalności chciejstwa. Przecież ilość samochodów mówi sama za siebie że większość z nas jest tymi złymi kierowcami.
        A że czasem jedziemy rowerem? no czasem jedziemy rowerem i niestety to widać ze to ta sama samolubna chamska i skrajnie nieodpowiedzialna masa tylko że pojazd inny.

        Zresztą coraz częściej widać to po sposobie „parkowania” rowerów…. W poprzek chodnika na przejściu na schodach tak że się nie da przejść…

      • lukasz

        „Ograniczenie prędkości w pierwszej kolejności zmniejsza ilość wypadków a niejako skutkiem ubocznym jest spadek rozległości obrażeń”

        Mozna na to i w ten sposob popatrzyc. Zgadzam sie. Aczkolwiek uwazam, ze dzialanie podejmowane w celu poprawy bezpieczenstwa, czesto ukierunkowane sa na zmniejszenie rozleglosci obrazen, a nie samo wyeliminowanie wypadkow. Przeciez pasy bezpieczenstwa, poduszki powietrzne, kontrolowane strefy zgniotu, czy elementy infrastruktury takie jak bariery energochlonne, slupy oswietleniowe, ktore sie lamia, a nie powoduja zatrzymania auta w miejscu jak betonowe, sluza do ograniczenia skutkow wypadkow w tym obrazen kierowcy i pasazerow.

        Wiec nie do konca sie zgadzam, ze ograniczenie obrazen jest tylko i wylacznie przy okazji zmniejszenia ilosci wypadkow.

        „Ja bym wolał zginąć niż zostać niedołężnym ciężarem dla rodziny”

        Ok ale mowisz tutaj o skrajnym przypadku. Nie wszystkie ofiary wypadkow staja sie tzw. warzywami. Wiele osob mimo ciezkich obrazen, po dlugotrwalej rehabilitacji wraca do zdrowia, a z cala pewnoscia przez okres rehabilitacji sa obciazeniem dla rodziny.

        A osobna sprawa jest czy np. Twoja rodzina podzielala by Twoj poglad i tez wolalaby zebys zginal niz wymagal ich stalej opieki?

        To kwestia podejscia. W tej sytuacji, moze rowniez Tobie zarzucic samolubnosc, bo byc moze Twoja rodzina wolalaby zebys mimo wszystko zyl.

        „Picie i jada jest właśnie takim samolubnym chciejstwem”

        Ja nie twierdze, ze osoba pijana na rowerze nie powinna ponosic konsekwencji. Ale te konsekwencje powinny byc stosowne do przewinienia. Nie moze byc tak, ze za 2 przewinienia o zupelnie roznym ciezarze, pijany kierowca i pijany rowerzysta ponosza jednakowe konsekwencje. Prowadzenie auta pod wplywem jest wielokrotnie bardziej niebezpieczne i spolecznie szkodliwe dlatego zasluguje na ostrzejsze traktowanie.

        Po to system karny przewiduje rozne sankcje zeby rozrozniac ciezar przewinienia. To tak jakby w ten sam sposob traktowac kogos, kto przywalil drugiej osobie z piesci i kogos kto uzyl do tego maczety, noza, siekiery itp.

        Oba zachowania sa naganne ale mimo wszystko nie sa tak samo karane. Zatem niech jazda pod wplywem na rowerze bedzie karana ale od jakiegos sensownego poziomu i nie wiezieniem, ale sankcjami finansowymi albo pracami spolecznymi.

        „Ale znów chęć kreowania rzeczywistości podsuwa żeby pisać że źle zaparkowane samochody to główny problem”

        To nie jest glowny problem, ale jeden z wielu. Choc z tego powodu bardziej cierpia matki z wozkami po potrzebuja wiecej miejsca.

        Brak wind w kamienicach nie jest wina systemu transportu wiec nie ma o czym dyskutowac. Zreszta bezdyskusyjnie uwazam, ze we wszystkich budynkach powinno sie wprowadzac ulatwienia dla osob niepelnosprawnych i niedoleznych. Co do nieustepowania pierwszenstwa osobom starszym i wogole pieszym, to mimo wszystkie przoduja samochodu, aczkolwiek rowerzystom tez kultury brak.

        Rowerzyscie nie powinni jezdzic po chodnikach. Swieta racja, wlasnie dlatego trzeba budowac sciezki rowerowe przy ruchliwych ulicach gdzie ten problem jest najwiekszy i uspokajac ruch aby rowerzyscie nie bali poruszac sie po jezdni.

        „Zresztą coraz częściej widać to po sposobie “parkowania” rowerów”

        Tez widze ten problem. Na to tez jest rozwiazanie, trzeba stawiac stojaki rowerowe, ktorych obecnie brakuje. Niestety w chwili obecnej, w wiekszosci miejsc rowerzysta ma do wyboru: znak, latarnie, ogrodzenie. Tam gdzie takie stojaki sa, rowery sa zaparkowane poprawnie.

  • zeralda

    @KK ” swoją drogą obecny limit spokojnie daje szansę na to żeby legalnie to jedno piwo wpić. A małe to nawet dwa.
    Oczywiście warunek że nie 6% i nie duszkiem na pusty żołądek…”

    Miałem się już nie odzywać ale niestety bredzisz… Tak się składa, że mam alkomat i po jednym żywcu masz 0,22-0,26 promili. Dopiero po pół godzinie schodzi poniżej (mam 185 cm/95 kg, więc mniejsze gabaryty powinny uważać). Piszę to dla dobra ogółu, żeby czasem nie wierzyli kosmitom piszącym banialuki.

  • madziu

    @Zeralda
    To zależy nie tylko od wagi ale też przemiany materii. Dmuchałem kiedyś w policyjny (profesjonalny) alkomat po jednym dużym Żywcu. Wyszło 0,2 jak w pysk strzelił. Nie pamiętam ile wtedy ważyłem ale na pewno mniej niż 80 kg (bo byłem bardzo młody). Zdrowy dorosły osobnik płci męskiej może spokojnie wypić małe piwo bądź lampkę wina bez wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego i przyszłość swojego prawa jazdy.

    Alkomaty podręczne są takie sobie jeśli chodzi o dokładność. Jeśli ważysz 95 kg, masz zdrową wątrobę i nie pijesz tego (dużego) piwa na czczo, to szanse, że będziesz miał powyżej 0,2 są znikome. Znikome, ale są :) i ja dlatego zawsze poprzestaję na lampce wina – bo piwa nie lubię :D.

  • zeralda

    Zgadza się, raz masz 0,18 raz 0,21 a jak masz gorszy dzień to wyskoczy 0,26. Tylko wytłumacz to panu władzy, że dzisiaj masz gorszy dzień…
    Dlatego ten limit jest bez sensu. Dorosły człowiek nie powinien się obawiać wypicia jednego piwa i przejażdżki na rowerze (mam pompki robić przed jazdą?).

    • Krzysztof Kozlowski

      Dlatego jak pewnie wiesz jako ofiara łapanek po jednym piwie mówisz panu policjantowi ze właśnie wyszedłeś z baru i zapewne mierzy poziom alko w ustach. Pan „władza” czeka kolejne 15 min. i robi kolejny pomiar spadnie masz farta nie spadnie…. :)
      Jeszcze badanie krwi… Czas działa na twoja korzyść oczywiście że jedno dwa piwa to nie 4-6 :) jak to często bywa.

      • lukasz

        „Jeśli teraz nagle pojawi się kilku pijanych debili na rowerach którzy spowodują obrażenia u osób trzecich ale zmieszczą się w ramach podniesionego limitu to nagonka na rowerzystów zniszczy starania między innymi wasze w celu promowania roweru.”

        Pijani debile sie nie pojawia bo oni juz na tych drogach sa. Jezeli wierzysz, ze Ci ktorzy jezdza na rowerze nawaleni w sztos obawiaja sie jakichkolwiek limitow to sie grubo mylisz. I niech sie policja skupi na takich osobnikach, a nie zajmuje sie kims kto ma 0,5 promila.

        „Tylko żeby to zrozumieć musi zwyciężyć zdrowy rozsądek a nie chęć pojechania na piwo rowerem.”

        Ja nie mam ochoty jechania na piwo rowerem. To ze zmieni sie prawo nie oznacza, ze nagle zaczne jezdzic rowerem na piwo. Jak mam ochote sie napic piwa bedac na rowerze to i tak to robie. Ta zmiana nie spowoduje zmiany moich zachowan. Zniknie jedynie teoretyczna szansa na to, ze strace prawo jazdy (choc to raczej watpliwe, bo raczej nie pije wiecej jak 1 piwko).

        Chodzi o to zeby zdecydowana wiekszosc ludzi, ktorzy znaja umiar i nie robi nic niebezpiecznego, nie byla wciagana w machine wymiaru sprawiedliwosci.

        ” wybacz ale ilość patroli w Polsce jest śmieszna”

        I wlasnie dlatego policja powinna sie zajmowac powaznymi sprawami a nie marnowac zasoby na znikomo poprawiajaca bezpieczenstwo lapanke rowerzystow po 1-2 piwach!!

  • Marcin

    @Krzysztof, piszesz: „2012r rowerzyści spowodowali 1714 wypadków
    Kierowcy 23 265”. Sprawdź proszę ile wypadków spowodowali pijani rowerzyści. Bo o tym jest ten artykuł, a nie o wszystkich wypadkach.

  • zgredling

    Cicho o tym na stronach rowerowych, a szkoda. Albowiem sprawa już niedługo – miejmy nadzieję – będzie w nieaktualna. 30 września Sejm po uchwaleniu przekazał Prezydentowi do podpisu nowelizację m.in. kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń, która dekryminalizuje jazdę „po głębszym” rowerem. Od teraz będzie to już co najwyżej wykroczeniem, i to takim, za które odebranie prawka ani odsiadka grozić nie będą. Może wreszcie Policja zajmie się czymś innym, bo tym statystyk wykrywalności sobie wiele nie poprawi…

  • zeralda

    Może myślą, że jak będzie cicho to żaden Talib nie zrobi wrzawy, że tabun nawalonych Hunów-rowerzystów nawiedzi ulice naszych miast i wsi i zowstawi pożogę…. ;-)