Zapraszam na jezdnię
Ilustracja: ptmitchell
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Zapraszam na jezdnię

Ilość rowerzystów na chodniku jest odwrotnie proporcjonalna do ich poczucia bezpieczeństwa na jezdni, więc póki nie uporamy się z patologiami naszych dróg (kierowcy, to o Was), nie należy spodziewać się, że rower przemykający wśród pieszych stanie się czymś rzadkim. Z moich obserwacji wynika, że największe obawy budzą zbyt blisko wyprzedzające auta. Miejscy rowerzyści z pewnym doświadczeniem wiedzą, że istnieją techniki radzenia sobie z tym problemem. Postanowiłem zebrać i opisać je w jednym miejscu.

Najpierw techniki „pasywne” czyli takie które nie wymagają od nas żadnego konkretnego działania:
1) Dodaj sobie szerokości.
Nie jest tajemnicą, że na jezdni w kraju nad Wisła większy liczy się bardziej, oto zasadniczy problem rowerzystów, ale – przy odrobinie sprytu – także potencjalne rozwiązanie. Doświadczenia wielu osób z którymi się konsultowałem dowodzą, że sakwa, koniecznie z lewej strony i najlepiej jak najszersza, torba, karimata położona w poprzek bagażnika, a nawet rozwiane włosy czy płaszcz budzą większy respekt u kierowców. Bardzo dobrze gdy dodatkowo klapa sakwy łopocze na wietrze, ciągnie się za nami wstęga szalika, byle nie wkręcił się w szprychy. Należy wyjaśnić, że bardzo wiele, jeśli nie wszystko co dotyczy sposobu zachowania na drodze da się wyjaśnić prostymi zasadami psychologii. Np. szeroka jezdnia i dobra widoczność skłania kierowców do dociśnięcia pedału gazu. Z tego samego powodu rowerzysta jadący „niepewnie” działa uspokajająco na piratów drogowych.

2) Razem raźniej
Na opisanym wyżej prawidle opierają się w zasadzie wszystkie techniki. Podobnie jak bagaż dodający szerokości jazda w większej grupie, nawet po bardzo ruchliwej jezdni jest bezpieczniejsza i bardziej komfortowa dla rowerzystów. Bezpieczniejsza choćby z tej racji, że we dwie czy kilka osób jesteśmy lepiej widoczni. Jeśli więc czujesz się niepewnie jadąc samotnie, poproś kogoś znajomego by wybrał się z Tobą, a nawet przyłącz się do przypadkowo napotkanego cyklisty / cyklistki.

3) Rower cargo
Nie dla każdego dostępna, ale sprawdzona technika by żaden kierowca nie próbował ryć się na gazetę, to jazda rowerem cargo, co potwierdzić mogą choćby członkowie Spółdzielni Rowerowej. I znów chodzi o to samo – zajmuję więcej miejsca na drodze, budzę większy respekt, jestem omijany z większym dystansem. Doskonała propozycja szczególnie dla osób, które bezskutecznie próbują pokonać strach przed poruszaniem się po jezdni. Kto chciałby spróbować może się kontaktować.

Oprócz powyższych są także, nieco trudniejsze, techniki „aktywne”, które wymagają pewnego poziomu asertywności i stałej obserwacji sytuacji na drodze:

4) Dystans od krawężnika
Wbrew temu co się wydaje przeciętnemu kierowcy rowerzysta wcale nie ma obowiązku jazdy przy krawężniku, natomiast każdy kierujący pojazdem (obojętnie autem, rowerem czy ciągnikiem rolniczym) powinien jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Dobra rada od doświadczonych rowerzystów jest taka: dystans do krawężnika powinien być taki by na Twoim pasie oprócz Ciebie nie zmieścił się nikt inny. To nie złośliwość, ale podstawowa zasada bezpieczeństwa – chodzi o to by być widocznym (a zawsze lepiej gdy kierowca ma Cię przed nosem) i wykluczyć wyprzedzanie na trzeciego. No chyba że pas ruchu ma rzeczywiście 4,5m szerokości.

5) „Szalony Iwan”
Po opanowaniu punktu 4) do wykorzystania jest jeszcze jedna technika aktywnego „odstraszania” kierowców. Nic tak mocno nie zachęca do zachowania odległości przy wyprzedzaniu jak rowerzysta jadący wężykiem. Kiedy więc słyszę za sobą rosnące obroty silnika, a miejsca na bezpieczne wyprzedzanie brak (ergo: będzie się wpychał na gazetę), to rozpoczynam „omijanie dziur”. Oczywiście z szerokością wykonywanych zakosów nie należy przesadzać, ot wystarczy mały ruch kierownicą w prawo i lewo, tyle by wzbudzić delikatny niepokój u kierowcy zbliżającego się auta. Dlaczego „Szalony Iwan”? Pojęcie zapożyczyłem z filmu „Polowanie na Czerwony Październik”. Jeśli jest jeszcze ktokolwiek kto nie oglądał, to najwyższy czas nadrobić kinowe zaległości.

Wypada mi jeszcze dodać na koniec przestrogę przed technikami, które nie działają: chodzi o kamizelki i kaski. Czytałem swego czasu o brytyjskich badaniach (może ktoś poratuje linkiem? za nic nie mogę znaleźć), w których badano dystans do wyprzedzanego rowerzysty. Okazuje się że w przypadku osób w kasku odległość była mniejsza niż np. gdy ten sam rowerzysta miał na głowie kobiecą perukę. O co chodzi? Im bardziej „profesjonalny” wygląd, tym większa pewność siebie u wyprzedzających kierowców.
A teraz zapraszam na jezdnię! To naprawdę nie jest takie straszne.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • Adam Łaczek

    Służę linkiem tekstu o korelacji między kaskiem a odległością przy wyprzedzaniu: http://ibikekrakow.com/2011/06/24/rowerzysta-wyprzedzany-przez-kierowcow-%E2%80%93-fakty-i-mity/

  • jrx

    Co do czynnego reagowania – polecam lewe lusterko. bez oglądania się za siebie widzimy czy za plecami nie mamy jakiegoś oszołoma.

  • Fajny artykul! Zapraszamy na jezdnie, tu jest jeszcze calkiem sporo miejsca na rowery :)

  • pinkdotR

    Do wymienionych technik dołożyłbym jeszcze lusterko. Dzięki niemu można nie tylko słyszeć co się dzieje z tyłu ale po prostu widzieć i się stosownie zachować. np. zwiększając odległość od krawężnika aby zniechęcić do wyprzedzania na trzeciego. Gdy trafimy na [ocenzurowano], który mimo tego się wepchnie, miejsce po prawej przyda nam się do zwiększenia odległości od niego i podniesienia własnego bezpieczeństwa. Lusterko powie nam kiedy taki manewr zastosować. No i jest niezastąpione przy skręcaniu w lewo i wszelkich zmianach pasów.

    • VAT

      Hmm, ciekawe. Widzę jadną wadę lusterka – zwiększa szerokość roweru i utrudnia manewrowanie w korkach.

      • pinkdotR

        Jak zwiększa szerokość to zgodnie z komentowanym przez nas artykułem pomaga odsunąć wyprzedzające samochody a jeśli nie mieści się w korku, to może jest jednak za ciasno w danym miejscu ;-)

      • lukasz

        Widuje czasem goscia co ma malutkie lusterko przyczepione do kasku. Nie zwieksza to szerokosci roweru a daje obraz co sie za nami dzieje :-)

  • Stachhu

    Fajny artykuł :) I co najlepsze te metody działają. Ja osobiście zawsze używam opcji nr 4. Działa bezapelacyjnie :)

    Polecam też w razie gdy już czujemy się pewniej na drodze wykazywać się kulturą. Jeżeli słyszysz, że za Tobą jedzie cały korowód aut, a droga na to pozwala ( wg własnego uznania każdy powinien tę opcję stosować) zjechać maksymalnie do prawej i puścić jadące auta, oczywiście cały czas pilnując czy droga zaraz się nie zwęzi i odpowiednio wcześnie znów zając należyte rowerzyście miejsce.

    Osobiście też zawsze na chamstwo reaguje chamstwem. Gdy taki kierowca na mnie trąbi niech zapomni, że zjadę i go puszczę, a jak będzie natarczywy pozdrawiam go tzw. środkowym palcem ;) Trzeba szanować swoje prawa.

  • Nipsu

    „Razem raźniej” – o tak, to najlepiej działa na wszelkich baranów drogowych. Kiedyś jechałem z kumplami Wielicką i przysapał się do nas pewien dziadek drogowy nauczyciel, co to ma prawo jazdy od 30 lat. Błędem było to, że jechałem zbytnio przed nimi, dziadek zajechał mi drogę na światłach, wysiadł i zaczął opierniczać, że co na tutaj robię , że powinienem „być na ścieżce” (której notabene na Wielickiej nie ma). Za chwilę dojechali moi kompani i dziadek nie wiedział którędy ma spierdzielać do auta, a tymczasem zdążyłem przytrzymać mu drzwi, po czym trochę go słownie sponiewieraliśmy. Gościu nie wiedział jak się nazywa już w momencie, gdy zobaczył że jest nas więcej. Bardzo polecam metodę „Razem raźniej”.

  • Krzysztof Kozlowski

    ad 4)

    A co jeśli obok jest pas wyłączony albo pas do lewoskrętu albo…
    ja się dowiedziałem że kierowca MPK „wyprzedzał z szczególną ostrożnością”
    A o mało dwa razy mnie nie rozjechał zmuszając do uciekania bo musiał wyprzedzać na skrzyżowaniu przed azylem…

    Niestety ta metoda nie działa na oszołomów.
    Po prostu was wyprzedzi kawałek dalej i nie zachowa odległości a jak będziecie uciekać to on zacznie wykorzystywać każdy kawałek przestrzeni.

    Niestety ale to złudne poczucie bezpieczeństwa. Co gorsza u debili wywołuje złość która może ich prowokować do „pokazania wam”

    ad 5) Szalony iwan ma tę wadę że jeśli trafimy na szybkiego to pomiędzy zygzakami koleś pojawi się koło was…
    Skutki opłakane jeśli się za późno zorientujecie.
    No i często widzę takiego Iwana na dobrej drodze bez dziur którego nie mogę wyprzedzić tylko dal tego że zygzakuje…
    To znaczy nie mogę wielkie słowa. Ja po prostu przeczekuję i robię to bezpiecznie ale wielu szlak trafi i po prostu wyprzedza go na mm

    Kolejna sprawa że wyjątkowo mnie irytują „szaleńcy” których wyprzedzam z zachowaniem wszelkich zasad a nawet dając więcej miejsca niż przepisy przykazały i jak jestem na wysokości ich tylnego koła to oni mi odbijają w lewo… W efekcie na ich wysokości z 1,5m robi się 0,5m.
    Pytanie czy to ja jestem winien że rowerzysta skasował swój margines bezpieczeństwa?

    No i wszystkich Iwanów proszę o to żeby jak jadę za nimi rowerem to dali się wyprzedzić…. Zachowując 1m przy wyprzedzaniu już parę razy musiałem uciekać w lewo coby mnie takie iwaniątko nie staranowało. Czy naprawdę wyprzedzając rowerem muszę lądować niemal na przeciwległym psie? (tu trochę przesadzam ale wcale nie bardzo)

    No i w końcu wszystkim dającym takie rady w artykułach podsuwam żeby przypominali że na ddr jazda środkiem i w stylu Iwanowym jest pozbawiona sensu i paraliżuje ruch… a niestety ten styl jest powszechny.

    A co do technik które nie działają to przeraża mnie ilość ciemnych rowerzystów w dniu dzisiejszym. Ciemno, mokro, szaro pasy jak to u nas zlały się z asfaltem…. A czarni rowerzyści się pchają….

    Nie jestem fanem kamizelek ale w taką pogodę dajcie szanse żeby było was widać. Światła i odblaski a po zmroku nawet kamizelka to nie ujma na honorze.

    I pamiętajcie że słońce już nisko i jak macie je za plecami (albo jedziecie pod słońce) to was nie widać .
    Włączenie lampki sytuację kapitalnie poprawia.

  • madziu

    Szalony Iwan to zwrot o 360 stopni! Nie traktujcie więc tego manewru zbyt dosłownie :D.

  • Zyrol81

    A tak.. to się akurat zgadza. choć z tą jazdą od krawężnika bym uważał. Nie chodzi o to, aby jechać tak, aby nikt poza nami n pasie się nie zmieścił, bo przepisy nakazują nam właśnie jazdę jak najbliżej prawej krawędzi drogi, a więc generalnie rowerzysta powinien jechać nie dalej niż 3 cm od krawędzi jezdni. Podstawowa zasada bezpieczeństwa mówi, że należy utrzymać jednak około metra od krawędzi, czyli mniej więcej tam, gdzie znajdują się ślady prawych kół aut. Nawet, jeśli samochód za Tobą spokojnie będzie mógł wyprzedzać, to jednak taka pozycja wymusi od kierujących zwolnienia. A to często w zupełności wystarczy, aby czuć się bezpiecznie na drodze. Dodatkowo takie wymuszanie zwolnienia pozwoli nam pokazywać i wykonywać manewry bez strachu o potrącenia. Po prostu będziemy mogli spokojnie wyciągnąć rękę, bo ten za nami już zwalnia, a widząc wyciągniętą rękę zaniecha manewru wyprzedzania i pozwoli nam skręcić w lewo. A jazda zygzakiem faktycznie się sprawdza, choć nierzadko w wyciu klaksonów i wyzwisk ze strony kierowców.

  • Anna
  • Al

    A ja jeżdżę po jezdni, używam metody 4 i nikt mnie nie atakuje, choć kilka razy dojechałem idiotów wyprzedzających mnie na podwójnej ciągłej, czy skrzyżowaniu i spokojnie tłumaczyłem, że to wykroczenie drogowe. Kilka razy objaśniłem takiemu kierowcy jego drzewo genealogiczne, ale to już dzisiaj co raz rzadsze.