Najdłuższy stojak współczesnej Europy

Najdłuższy stojak współczesnej Europy

Mój krótki tekst o słupie w środku drogi dla rowerów wywołał małą, medialną burzę. Okazało się, że słup nie byle jaki, do tego latarnia. Drogocenna. Ze złotych ust ZIKiT podkpiwał nawet Teleexpress. Jak jednak informuje inspektor rowerowy z ZIKiT „są plany usunięcia latarni”. Oby na planach się nie skończyło.
Słusznie wiele osób zwróciło uwagę, że słup to nie najgorsza wtopa tak zwanych specjalistów z ZIKiT realizujących tę „inwestycję” dlatego postanowiłem przyjrzeć się uważnie inwestycji, póki robotnicy nie zeszli z tego – teoretycznie wciąż jeszcze – placu budowy.

Uwaga – będzie pochwała:

  • doceniam, że asfaltowa nawierzchnia została wykonana niemal doskonale,
  • widać, że wykonawca przyłożył się do pracy (chociaż o jakości bezpieczniej mówić po pierwszej zimie); nie można niestety powiedzieć tego samego o pracy projektanta i inwestora.

A teraz pokrótce lista wad, niestety znacznie dłuższa:
– słup – szkoda się już pastwić, ale należy zrelacjonować co się obecnie dzieje w tym miejscu; latarnia oraz znaki ostrzegawcze z obu stron zostały wyodrębnione białą linią, tworzącą wyspę, w ten sposób tor jazdy rowerzysty z obu stron wynosi obecnie dokładnie 90cm; wyjaśnijmy od razu, że latarnia czy inna punktowa przeszkoda na drodze dla rowerów może się zdarzyć, jednak w takiej sytuacji DDR powinna zostać podzielona na dwa ciągi jednokierunkowe o szerokości 1,5m każdy, z zachowaniem skrajni (20cm wg „czerwonej książeczki”, 50cm wg krakowskich standardów) tak po zewnętrznej, jak i po wewnętrznej stronie;


Słup na miarę naszych możliwości

Jak zatem widać miejsca „troszkę” brakuje i dlatego jedyne właściwie wyjście to usunięcie latarni; dodatkowym problemem jest…
– zakręt pod kątem 90 stopni, znajdujący się zaraz za latarnią, patrząc od strony Nowej Huty; ZIKiT w swej mądrości nie uznał za stosowne poprowadzenia drogi rowerowej na wprost ku Rondu Polsadu, ale zdecydował się skierować ruch rowerowy przez placyk obok salonu Hondy. Ale wiecie co? W ZIKiT zapomnieli, że… teren, na który skierowali rowerzystów wciąż jest objęty dzierżawą! Nie dziwcie się zatem, że codziennie pracownicy salonu poprawiają usytuowanie betonowych zapór i „krowiego łańcucha” pomiędzy nimi. Jakież to żałosne!
Jak już się Wam uda po trawniku wjechać na ul. XX Pijarów, to po około 150m ponownie można wyjechać rowerem na DDR. Rozwiązanie kuriozalne, ponieważ nie trzeba być wyjątkowo bystrym, by odgadnąć, że rowerzyści i tak jeżdżą i będą jeździć w większości na wprost po chodniku. Jak to się profesjonalnie mówi – sugerowana im trasa charakteryzuje się większym wydłużeniem.
– mega stojak – zdecydowanie największa atrakcja nowej DDR po omówionym już słupie; na całej długości DDR naliczyliśmy 517 barierek między jezdnią a DDR oraz chodnikiem, które tworzą najdłuższy krakowski, a może i europejski stojak rowerowy; ponoć w przypadku drogi tej kategorii barierki są obowiązkowe gdy odległość od chodnika/DDR do jezdni nie przekracza 2,5m – przy Bora-Komorowskiego ta odległość wynosi jednak w 90% wypadków grubo ponad 3m, a zatem ich użycie nie było konieczne!


Kierowcy muszą się czuć bardzo bezpieczni

Koszt barierek wyniósł szacunkowo 200.000zł bez montażu; dość powiedzieć, że średniorocznie ZIKiT stawia w całym mieście 30 stojaków „z braku środków”, a koszt całej inwestycji na Bora-Komorowskiego to 700.000zł; pachnie niesłychaną niegospodarnością.

– dojazd z ul. Akacjowej i przejście obok Krokusa – popełniono w tym miejscu kilka błędów, część niestety bierze się z wadliwych przepisów: jadąc od strony ul. Akacjowej, po pokonaniu kilkunastu metrów wertepów, napotykamy wjazd na DDR, który jednak niefortunnie znajduje się z prawej strony w stosunku do chodnika, następnie jadąc do Krokusa włączamy się na główny ciąg drogi dla rowerów i po chwili skręcamy ku przejazdowi, który znajdować się będzie po lewej stronie pasów; przepisy rzeczywiście wymagają by przejazd znajdował się od strony skrzyżowania, ale opisany układ powoduje, że dla licznych pieszych idących od Akacjowej najkrótsza droga wiedzie po DDR; dodatkowo – z powodu braku oznakowania rowerzysta jadący od Akacjowej ma pierwszeństwo nad jadącymi z lewej tj. do Nowej Huty i podobnie z drugiej strony – włączający się z przejazdu przed rowerzystami jadącymi od Nowej Huty; ZIKiT od lat ignoruje apele o stosowanie oznakowania poziomego na DDR w formie przerywanych i ciągłych linii dzielących oraz „zębów” („ustąp pierwszeństwa”) i linii „stop”; tak właśnie rozwiązano by problem w Holandii; na te poprawki jest jeszcze czas;


Widok od ul. Akacjowej – przywyknijcie do widoku pieszych na DDR; w tle widoczne przejście dla pieszych i przyszły przejazd rowerowy

– jadąc nieco dalej napotykamy odgięcie DDR ku jezdni na dystansie około 100m, spowodowane dwoma billboardami, których ZIKiT nie potrafił / nie chce przestawić. Przypuszczam, że przesunięcie tych tablic w ocenie urzędników musiałoby nas kosztować parę milionów (wszak słup = 500tys). A, że to przecież nie są reklamy miasta, to już taki detal.


Nowy Wariant DDR z dołu…


… i z góry

Doskonale widać rzeczywiste priorytety miasta w sprawach transportowych – jeśli ktoś znajdzie zdjęcie drogi odgiętej w ten sposób z powodu reklam, to stawiam piwo; ta szykana jest niestety również niebezpieczna; problemu nie widać, gdy jedziemy od dołu, ale rowerzysta jadący z Nowej Huty poruszać się może ze znacznie większą prędkością, może nawet 40km/h (spory spadek), a jak sprawdziliśmy po zmroku odgięcie DDR nie jest widoczne z więcej niż 30m; na domiar złego rowerzystę oślepiają światła aut jadących w przeciwnym kierunku, lampy samochodowe są po prostu ustawione w taki sposób, że doświetlają pobocze, co w tym wypadku potęguje zagrożenie.
Niestety obawiam się, że jak nie dzwon w latarnię, to dzwon w betonową podporę reklamy to tylko kwestia czasu. Może znajdzie się jakiś przykładny obywatel i uświadomi naszych milusińskich za biurkami, że mają do przesunięcia jeszcze te dwa bydlaki?


Widok od góry tj. od strony Nowej Huty, odległość do pułapki na rowerzystów nie większa niż 50m

– bardzo niebezpiecznie rozwiązanie zastosowano w pobliżu przejścia podziemnego pod jednią Bora-Komorowskiego; DDR w tym miejscu przechodzi w ciąg pieszo-rowerowy spadający i następnie wznoszący się pod dużym kątem; problem w tym, że nie odsunięto przebiegu tego ciągu od wylotu tunelu; tylko czekać aż ktoś się tam zderzy, a wystarczyło raptem 2m dystansu by zachować widoczność i dać czas na reakcje;


W dole wyjazd z przejścia podziemnego

– słabo wyszło obniżenie krawężnika między DDR a chodnikiem – to rozwiązanie bardzo pożądane, ale diabeł tradycyjnie tkwi w szczegółach. Kształt krawężnika jest nieodpowiedni – powinien być „ścięty”. A tak, to krawężnik wystaje po prostu ponad DDR i w przypadku cieńszych opon grozi to ścieraniem zębów na asfalcie tudzież wybiciem na kostce brukowej obok;
– oznakowanie poziome – symbole roweru są wymalowane wypukłą na kilka milimetrów farbą. Jakby w tym mieście mało było krawężników na DDR! Sporo rowerzystów na mieszczuchach jeździ w taki sposób, że slalomem omija te malowanki; ot, taka zabawa projektanta;
– chodnik – mówiąc o wadach DDR trzeba także wspomnieć o nowo wykonanym chodniku, który niestety jest za wąski i wykonany z kostki brukowej; efekt? rolkarze i panie z wózeczkami zakupowymi poruszają się po DDR; szczególnie kłopotliwa jest sytuacja między Krokusem a bramą lotniska, na którym odbywają się kilkanaście razy w roku imprezy masowe; w tym miejscu chodnik powinien być dwukrotnie szerszy, w przeciwnym razie konflikty między pieszymi a rowerzystami są murowane; pewnego przedsmaku dawał już Coke Live w drugi weekend sierpnia; i znów wypada zapytać: czy tak trudno było to przewidzieć?
– za skandal należy uznać sposób realizacji inwestycji – budowa rozpoczęła się późną wiosną, prace wciąż trwają – podkreślmy, że to nie wina wykonawcy, który po prostu korzysta z danego mu czasu, ale zleceniodawcy, który nie określił bardziej restrykcyjnego terminarza prac; w efekcie nowa DDR ma szansę zostać otwarta pewnie na początku zimy; do tego w pierwszym okresie prac, gdy rozebrano starą nawierzchnię ani piesi, ani rowerzyści nie otrzymali żadnej alternatywy; tablica „przejście drugą stroną” jest w sytuacji drogi 2×3 pasy ruchu ponurym żartem.
Ufff, chyba tyle. Za dużo czytałem klasyka gatunku na ibiekkrakow i mi się udzieliło ;)

Na pocieszenie trzeba powiedzieć, że w trakcie wykonywania zdjęć spotkaliśmy kilkadziesiąt osób jadących na rowerach w obie strony. Rowerzyści, gdy tylko da im się jakąkolwiek infrastrukturę, pojawiają się sami. Życzylibyśmy sobie tego, żeby infrastruktura ta powstawała w zgodzie z prawem, standardami i zdrowym rozsądkiem. Mówiąc krótko: Szanowni Państwo, budujecie? Budujcie z głową.


Przystanek Bora-Komorowskiego vis-a-vis Krokusa, jedne z niewielu sensownie umieszczonych barierek


Niedokończony jak dotąd przejazd rowerowy, szkoda że po drugiej stronie na rowerzystę czekają schody i płot


Sytuacja w rejonie przejścia obok Krokusa – z lewej pasy i przyszły przejazd dla rowerzystów, z lewej widoczny dojazd od ul. Akacjowej


I widok z drugiej strony; kto ma tu pierwszeństwo na DDR?


Najdłuższy stojak Europy


I jeszcze raz słup wstydu ZIKiT, a za nim zakręt


90cm od linii do krawężnika – nie chce być inaczej


Skrajna między DDR, a barierkami; do 50cm, które wynikają ze standardów rowerowych dla Miasta Krakowa sporo brakuje


Przejazd zagrodzony przez Hondę


Co jakiś czas mamy małe atrakcje w skrajni dla sprawdzenia czujności rowerzystów


Wszystko co dobre (umiarkowanie) szybko się kończy – przed ul. Stelli-Sawickiego DDR przechodzi w asfaltowy ciąg pieszo-rowerowy


Sposób malowania sugeruje wyjeżdżającym z terenu lotniska, że to oni mają pierwszeństwo, to poważny błąd


Znaleźliśmy miejsce do ulokowania stojaków nr 518 i 519


Pozytywny akcent na koniec: rowerzyści nie czekają na przecięcie wstęgi

Krakus od urodzenia. Absolwent VIII LO i archeologii UJ, pracuje w jednym z międzynarodowych koncernów chemicznych. Z zamiłowania dziennikarz społeczny. Zamieszkiwał w Nowej Hucie, na Klinach, Prądniku Czerwonym, a obecnie na Górce Narodowej. To ostatnie spowodowało, że sprzedał samochód i kupił rower. Nadal nie może się nadziwić, jak inny jest Kraków z perspektywy dwóch kółek. W wolnych chwilach spotyka się z rowerową bracią, a co zasłyszy, opisuje.

  • Deltar

    Uff, dobrze, że tamtędy nie jeżdżę. Betonowe zapory przy salonie Hondy są moim zdecydowanym faworytem ;) Tylko czekać, aż ktoś w nie wyrżnie po zmroku. Barierki też są na medal :D A wystarczyło posadzić tam rośliny, o takie

  • barklu

    Poważnie, jeśli jest poniżej 2,5m to muszą być barierki? Co prawda DDR z 2008r, może wtedy jeszcze przepis nie obowiązywał? Także droga wysokiej kategorii:
    http://goo.gl/maps/srLzQ

    A Hondzie by korona z głowy nie spadła, jakby pozwoliła przejechać. Myślę, że np. tabliczka „jadąc tędy jesteś gościem salonu Hondy – myślimy o wszystkich uczestnikach ruchu” czy coś w tym stylu byłaby dla firmy lepsza wizerunkowo niż betonowe bariery. Może niech ktoś podpowie?…

    • Krzysztof Kozlowski

      Pytanie jeszcze czy ten wyjazd jest „legalny” Wcale nie musi być i wtedy może to nie zależeć od dobrej woli.

    • jasiop

      46. 1.Usytuowanie ścieżki rowerowej względem jezdni powinno zapewnić bezpieczeństwo ruchu.
      2.Odległość ścieżki rowerowej od krawędzi jezdni oraz jej usytuowanie powinny odpowiadać wymaganiom określonym w § 43 ust. 1, z zastrzeżeniem ust. 3.

      a
      >>>
      § 43. 1.Usytuowanie chodnika względem jezdni powinno zapewniać bezpieczeństwo ruchu. Odległość chodnika od krawędzi jezdni, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4, nie powinna być mniejsza niż:
      1) 10,0 m – w wypadku ulicy klasy S,
      2) 5,0 m – w wypadku ulicy klasy GP,
      3) 3,5 m – w wypadku ulicy klasy G.
      2.Na ulicy klasy Z, L lub D chodnik może być usytuowany bezpośrednio przy jezdni lub przy pasie postojowym. Ulica klasy L lub D w strefie zamieszkania może nie mieć wyodrębnionej jezdni i chodników.
      3.W wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych warunkami miejscowymi oraz przy przebudowie albo remoncie ulic, o których mowa w ust. 1, dopuszcza się usytuowanie chodnika bezpośrednio przy jezdni, przy czym w wypadku ulic klasy S i GP – pod warunkiem zastosowania ogrodzenia oddzielającego chodnik od jezdni lub innych urządzeń zapewniających bezpieczeństwo ruchu.
      4.Na drodze klasy GP, G lub Z poza terenem zabudowy, w zależności od potrzeb, może być stosowany samodzielny ciąg pieszy lub pieszo-rowerowy, usytuowany poza pasem drogowym lub chodnik na koronie drogi, oddzielony od jezdni bocznym pasem dzielącym o szerokości nie mniejszej niż 1,0 m.
      <<<

      3.Przy przebudowie lub remoncie drogi klasy G i dróg niższych klas dopuszcza się wyznaczenie przy prawej krawędzi jezdni pasa dla rowerów o szerokości nie mniejszej niż 1,5 m. Pas dla rowerów powinien być oddzielony od sąsiedniego pasa ruchu znakami poziomymi.

  • Krzysztof Kozlowski

    Kurcze a zastanawiałem się po co oni tam stawiają te barierki z takim zapałem… Nie przyszło mi do głowy że to kompleks parkingowy dla pracowników pobliskich biurowców.
    Patrząc na ilość biurowców ilość barierek wcale nie przesadzona ;)
    Może zaproponować ogrodzenie po drugiej stronie na całej długości?

    O reklamy proszę się nie martwić chronią je prze rowerzystą barierki… :D
    A swoją drogą to nie wiem z kiedy zdjęcia ale mam dziwne wrażenie że jest ich już tam więcej niż na zdjęciach.

    @Deltar ŻADNYCH ROŚLINEK !!!
    Potem jest tak jak w Hucie. Jedziesz a tu drzewo na środku albo krzaczek….

  • postworek

    Jeśli chodzi o tytuł „Najdłuższego stojaka w Europie” to krakowskie prawa do niego są bezpodstawne. Bezapelacyjnie wygrywa bowiem stojak pomiędzy Wrocławiem a Trzebnicą o długości ok. 10 km! http://goo.gl/maps/DCfpF (praktycznie w dowolnym miejscu wystarczy włączyć street view). Dodatkowo droga rowerowa zrobiona jest z miłej dla tylnej części ciała kostki fazowanej, a zapewne w trosce aby rowerzysta nie zasnął szlak malowniczo meandruje po obu stronach jezdni.

    „Inwestycja” została oddana do użytku w roku 2010.

    Dzięki Waszemu artykułowi dowiedziałem się w końcu, dlaczego w ogóle ktoś wyrzucił na to pieniądze – bo ddr jest za blisko jezdni. Ciekawe jednak, że nigdzie indziej się tego nie spotyka i nikogo do odpowiedzialności nie pociągają. Zresztą niczego taka bariera nie zatrzyma, a już na pewno nie przy prędkościach pozamiejskich. Nie rozumiem…

    • Michał Młody

      informacja jakoby bariery „musiały być” pochodzi z nieoficjalnego źródła z zikit. Niestety na oficjalne zapytanie o podstawę prawną tego barierkowego szaleństwa ZIKiT odpowiedzi jeszcze nie udzielił.

      Prawdopodobnie projektant na B-K sugerował się art. 43 pkt. 3 Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie:

      http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19990430430

      Sęk w tym, że chodnik tutaj nie przylega do jezdni…

      • @Michal Mlody
        ale tu dokladnie ten paragraf i punkt ma zastosowanie.
        w rodziale 9. paragraf 46 punkt 2. mowiacy o sciezkach rowerowych, jest napisane:
        Odleglosc sciezki rowerowej od krawedzi jezdni oraz jej usytuowanie powinny odpowiadac wymaganiom w paragrafie 43 ust. 1 z zastrzezeniem ust. 3.

        (rany sam nie moge uwierzyc w to, co pisze )

        czyli teraz po polsku: mozna bylo zbudowac ddr tak blisko drogi klasy GP (standardy wymagaja oddalenia 5m), ale trzeba bylo zastosowac ogrodzenie oddzielajace.

        w tym przypadku nie wydaje sie, ze ten przepis jest sensowny, ale jest. mnie tez lekko rece opadaja z tego powodu.

        pytanie otwarte: czy trzeba bylo zastosowac takie ogrodzenie, a nie np. jakies nizsze i tansze

      • Mariusz

        Pas dla rowerów nie musi przylegać do jezdni, by powstał wymóg wygrodzenia pasa.
        Jeśli nie ma zachowanej odległości to musi być zastosowane wygrodzenie.

        Chociaż w tym przypadku to ja bym bardziej widział bardziej barierę energochłonną np. linową od strony jezdni niż wygrodzenie pasa dla rowerów.

        Dlaczego bariera linowa?

        1. Zabezpiecza ona nie tylko przed zjechaniem rowerzysty na jezdnię ale również co ważniejsze zjechaniem samochodu na DDR.
        Wygrodzenie U12 takiego zabezpieczenia nie daje. Samochód może kosić rowerzystów i pieszych bez większego problemu.

        2. Pozbylibyśmy się na części odcinka wygrodzenia przylegającego do pasa dla rowerów.

        Stosowanie wygrodzenia przylegającego do pasa w sytuacji gdy jest miejsce na jego znaczne oddalenie jest niestety głupie.

      • VAT

        @Mariusz: a niby z czego to wynika, bo na pewno nie z przepisu? czytam i oczom nie wierzę: barierki, jak rozumiem, muszą być jeśli chodnik lub DDR przylega BEZPOŚREDNIO to jezni. Na Bora przylega BEZPOŚREDNIO chyba tylko przy tych zasranych reklamach.

      • Mariusz

        @VAT
        Projektant musi chronić swój tyłek.
        Nie ważne czy to ma sens, czy nie ma sensu.
        Prawo jak zwykle nie jest jednoznacznie, dlatego dla projektanta bezpieczniej jest zaprojektować taką barierkę niż jej nie zaprojektować.

        Myślisz, że sędzia będzie się zastanawiał nad sensownością tej barierki. Zda się na opinie biegłego który stwierdzi, że powinno być ogrodzenie bo niema zachowanej odpowiedniej odległości i koniec tematu, idziesz do paki.
        Oczywiście jeden biegły powie tak drugi inaczej bo każdy sobie inaczej to zinterpretuje.

        Jedynie co projektant mógł zrobić chroniąc równocześnie swój tyłek to zaprojektować barierę linową wzdłuż jezdni zamiast wygrodzenia.

      • VAT

        Dzięki za przedstawienie punktu widzenia projektanta. W tej sytuacji mam dla niego tylko jedną radę: zmień pracę. Jeśli motywem dla kogoś jest jedynie osłonięcie własnej d.py to najwyższy czas się przekwalifikować.
        No i zastanów się co wybieram ja, użytkownik – swój komfort i bezpieczeństwo czy spokojny sen niedouczonego projektanta?

      • Krzysztof Kozlowski

        @VAT proponuje żebyś się przejechał omawianym ddr zanim zaczniesz pisać gdzie przylega a gdzie nie.

        Weź też pod uwagę że barierki jak by nie były absurdalne spełniają tam też funkcję „zagrody dla bydła”. Stąd też pewnie takie a nie inne zostały zastosowane.

        Co do ochrony 4 liter to wybacz ale tu akurat jestem w stanie zrozumieć projektanta.
        Jeśli przepisy mu coś nakazują to on to musi zastosować.
        Jeśli jest pole do interpretacji to nie dziw się że się chroni.
        Prawo budowlane jest porąbane i nikt nie ma ochoty siedzieć bo „nie zadbał o bezpieczeństwo”

        Gdyby wszyscy projektanci nie godzący się na projektowanie absurdów zmienili zawód szybko by kraj stanął w miejscu.

      • Michał Młody

        Tak sobie gadamy chyba czysto hipotetycznie, bo nie słyszałem żeby w Polsce gdzieś projektanta skazano…

      • VAT

        @Krzysztof Kozlowski: jeżdżę tamtędy codziennie do Twojej wiadomości. Powtórzę jeszcze raz: mam gdzieś komfort projektanta, ma budować dla mojego komfortu i bezpieczeństwa. Finito.
        @Michał Młody: No właśnie, a nieraz by się należało.

      • Krzysztof Kozlowski

        @VAT zasadndiczo nie ma znaczenia gdzie i co masz.
        Zasadniczo jeśli przepis każe postawić śmieszne barierki to nie jest to wina projektanta i on musi to zrobić jeśli inwestor każe a przepisy nie zabraniają to projektant musi
        itd itp…
        Jego prawem jest projektować tak żeby nie pójść siedzieć (a tak naprawdę obowiązkiem).

        Cała sprawa się rozbija o to czy one tam są wymuszone prawem czy są widzimisię. Jeśli widzimisię to czyim jeśli inwestora to znowu nie winą to projektanta.

        Jak już napisałem jest nikła szansa że się przydadzą jak będą imprezy masowe żeby przypinać rowery.

        Co do skazywania to o ile wiem już powolutku sądy patrzą w kierunku zarządców dróg. Była sprawa wypadku motocyklisty o ile pamiętam z wyrokiem.
        A projektanci są pozywani Nie wiem na ile w sprawach drogowych ale jednak w przypadku wypadków i katastrof sądy to biorą pod uwagę czy nie było błędów projektowych.

        Oczywiście spraw tak głośnych jak hala wystawowa sprzed paru lat jest mało ale takie sprawy są wcale nie rzadkie.
        Odpowiedzialność jest olbrzymia i nie mamy prawa nie wiedząc kto i czemu te barierki wymyślił wieszać psów na projektancie.

        To można by robić w momencie kiedy byśmy byli pewni że na 100% skrewił z własnej winy.
        Jeśli chcemy poprawiać poziom infrastruktury trzeba „oskarżenia” rzucać sensownie. To co uprawiasz jest sorry ale pieniactwem.

        Zgodność działań nawet z głupimi przepisami projektu jest naprawdę ważniejsza niż twój komfort.
        Przepisy głupie trzeba zmieniać a nie wymagać żeby ktoś inny je łamał dla naszego dobrego samopoczucia.

        Problem jest olbrzymi bo durnych niespójnych i szkodliwych przepisów jest multum. Projektant musi się z nimi zmagać a nie jest to ani łatwe ani przyjemne. Do tego dochodzi inwestor który ma swoje „wytyczne”.

        Znam temat dość dobrze i wiem że niektóre absurdy wynikają wprost z przepisów albo o zgrozo z ich interpretacji przez zatwierdzającego projekt.

        Oczywiście pisząc to nie zakładam wcale że projekt jest ok.
        Nie mnie oceniać. Wiem ze wiele projektów drogowych ma wady specjalnie do celów przetargowych. Praktyka dość powszechna.
        Umowy projektant-wykonawca są patologią i wszyscy o tym wiedzą i nikt z tym nic nie robi.
        Sami wykonawcy szyją na jakości a zlecający dziwnym trafem nie zauważa.

        To wszystko jest dzieje się na naszych oczach i co gorsza za nasze pieniądze ale retoryka „mam gdzieś komfort projektanta, ma budować dla mojego komfortu i bezpieczeństwa. Finito” sprowadza nas na do poziomu pieniaczy.

        prawda jest taka że większość tych inwestycji można by zablokować na etapie projektu po czym zmusić do ich poprawy i zrobienia porządnie co więcej nieraz o wiele mniejszym kosztem i bez późniejszych kosztownych poprawek.
        Jednak dopóki z środowiska rowerowego przebijają się głosy agresywne i na poziomie „mam gdzieś” oraz oskarżenia rzucane bez wiedzy to nikt nie będzie się takimi ruchami przejmował choć by miały rację.
        Trzeba by mieć grupę która ma wiedzę i jest fachowcami w temacie która by każdy projekt wyłapywała i umiała znaleźć błędy celowe jak i przypadkowe.

        Na to jak łatwo jest się wyżyć przykładem może być krowi łańcuch. Czy zanim niektórzy zaczęli namawiać do agresywnych zachowań wobec „Hondy” zastanowili się czy oni są rzeczywiste winni? Czy zastanowili się czemu ten łańcuch się tam pojawił?
        Kiedy?
        Czy zastanowili się czym jest ten kawałek asfaltu?
        To stara droga…
        Czy wjazd z niej jest prawnie sankcjonowany? Czy ona w ogóle istnieje? Czy salon nie dostał nakazu „likwidacji nielegalnego wjazdu”? Były takie przypadki gdzie używaną przez wszystkich drogę zamykał właściciel nie ze złośliwości a z „nakazu władzy”

        Pomijam że wątpię żeby te osoby podjechały do salonu i porozmawiały w tej sprawie.

        Może macie rację może to złośliwe świnie a może ich też zalewa krew. Może projektant to przysłowiowa „dupa wołowa” a może go szlak trafiał że musi się pod czymś takim podpisać?

        Taka retoryka szkodzi i koszmarnie razi. Trzeba tego jak ognia.
        Taka retoryka jest też wodą na młyn „wrogów roweru”.
        Każdą dyskusję w której stracą argumenty „wygrają” jeśli my będziemy wrodzy, agresywni bądź chamscy.

    • jerzozwierz

      Moment moment, ale tam ta barierka nie oddziela DDR od jezdni, tylko jest po drugiej stronie DDR – czyli oddziela DDR od szczerego pola! http://goo.gl/maps/SZfI7

      To świadczy o tym, że to jednak stojak rowerowy a nie barierka. Logiczne, że lepiej przypiąć rower od strony szczerego pola niż od strony jezdni (nie będzie na niego leciał kurz/błoto od samochodów). To jest genialne!

    • Rzeczywiście stojak dłuższy. Ale zastanawia mnie jedno. Dlaczego barierki są między chodnikiem a trawą, a nie między DDR a jezdnią? W tym miejscu gdzie są wg street view, to niczego zupełnie nie chronią.

      • Krzysztof Kozlowski

        Zapewne chronią rów przed rowerzystami.
        Na naszej ddr przy bora też barierki są nie tyko po stronie jezdni

  • Marek

    Nie lubię malkontentów i wiecznego narzekania, ale jak to w Polsce – nic nikomu nie pasuje i zawsze jest źle. DDR jest wykonana bardzo dobrze poza drobnymi dosłownie uchybieniami, które nie mają wpływu na komfort jazdy. Ale po kolei: pechowy słup jest oznakowany wyraźnie i widać przeszkodę. Poza tym nikt nie zwalnia z myślenia rowerzystów. Dalej – billboardy i ich obejście. – jest łagodny łuk. Można zastosować poprzeczne garby na DDR jako spowalniacze prędkości. Takie spowalniacze powinny być też w innych miejscach DDR, gdyż z góry część rowerzystów – tych bez wyobraźni, będzie się rozpędzała do dużych prędkości i będą kolizje z jadącymi wolniej, lub zderzenia z jadącymi z przeciwka. Barierki – super że są, zawsze to oddziela od jezdni, nikt nie zaparkuje samochodu w skrajni lub na DDR – zatem pomysł na plus. Wyjście z tunelu – rowerzysta powinien zachować zwiększoną ostrożność i zwolnic w tym miejscu. Miejsca za wiele nie ma na odsunięcie i poprowadzenie DDR dalej od wejścia. Podsumowując – super, że jest ta DDR. ZIKIT zrobił dużo dobrego dla rowerzystów. Pytanie, czy potrafią to docenić?

    • Michał Młody

      czuć pióro projektanta tudzież tak zwanego specjalisty od infrastruktury odpowiedzialnego za odbiór z ramienia zikit tego potworka _-_

    • @Marek
      uwagi zglaszac trzeba. rowerzysci – koncowi uzytkownicy produktow projektantow i zikitu, nie tylko maja prawo, ale takze obywatelski obowiazek zglaszac uwagi.
      co do lukow, to moze i sa lagodne, ale poszerzenia na lukach mogly by sie pojawic.
      zadne garby poprzeczne nie wchodza w gre i nawet nie powinny sie pojawiac w umyslach rowerzystow, chyba ze rzeczywiscie jestes projektantem. przestanmy traktowac rowerzystow jak idiotow. prawie wszyscy rowerzysci dostosowuja predkosc do warunkow na drodze. zreszta nie widze przeszkod by tam rowerzysci rozwijali wieksze niz 20 km/h predkosci. na jakiej podstawie prawnej mielibysmy spowalniac ruch rowerowy?

      • VAT

        „Na jakiej podstawie prawnej mielibysmy spowalniac ruch rowerowy?”
        Właśnie!

    • Krzysztof Kozlowski

      @Marek jestem chyba jedną z bardziej znienawidzonych osób przez twórców tego portalu bo czepiam się ich ciągle. Ale jak czytam ciebie to zastanawiam się czy ty byłeś na tym DDR i czy widziałeś prawdziwy DDR i przede wszystkim czy wiesz co to znaczy jeździć rowerem.

      Po pierwsze ten cud zaczyna się i kończy „w polu”. Znowu zabrakło z jednej strony kilkudziesięciu metrów z drugiej znienacka wyskoczył krowi łańcuch.
      Więc co za sens ma taka ddr?
      Przecież to jest trasa komunikacyjna a nie spacerowa.
      Ok rozumiem starczyło na tyle kasy. (tłumaczenie głupie i nie uzasadnia absurdu)

      Po drugie reklamy. Nie zgadzam się a autorem że celowe by było ich przestawianie.
      Drogie a na pewno droższe od meandrowania DDR. Ale do ciężkiej cholery czemu zrobili śmieszne zygzaki?
      Czemu nie odsunęli delikatnym szerokim łukiem ddr od chodnika dużo wcześniej? Musieli robić dziwne zygzaki o dziwnej geometrii? (wciąż mam wrażenie że się ddr tam zwęża ale nie mam dość samozaparcia żeby pojechać z metrem)
      Pomijam że słupy mogły zainspirować do puszczenia ddr równolegle do chodnika ale oddzielonej pasem zieleni. To by było rozwiązanie optymalne.
      I dawało by to szanse na zwiększenie prędkości komunikacyjnej roweru z odległych dzielnic. Tam można było robić „autostradę rowerową”

      Słup… Wiesz jak by on tam sobie nawet stał sam… A widziałeś chodnik obok?
      Wierzysz w to że ludzie pójdą chodnikiem?
      Przejedziesz koło tego słupa z przyczepką mieszcząc się na ddr?
      (większość bez przyczepki się nie mieści)
      Jeśli na któreś pytanie odpowiedziałeś tak to winszuje dziecięcej wyobraźni :)

      Myślenie myśleniem ale jak masz 90 cm drogi i 90cm pojazd to sorry…

      Barierki…
      Zahaczyłeś kiedyś o taką? Moja córka zahaczyła. Boli…
      W sytuacji awaryjnej nie masz gdzie uciekać. W kilku miejscach są na tyle blisko ddr że jakiekolwiek zachwianie i cię „złapią” Efektem będzie (już jest) to że ludzie jadący wzdłuż nich będą uciekać podświadomie do środka ddr.
      Czy chronią przed pojazdami? Się okaże…. A myślę że w tym miejscu fotoradar by chronił lepiej nie ma powodu żeby tam kierowcy jeździli 100 i lepiej.

      Wyjście z tunelu…
      Zachowanie ostrożności to jedno a tworzenie miejsc które zagrażają bezpieczeństwu to drugie. Po co to zrobiono? Nie można było się bardziej wysilić?
      Jest to zrobione wyjątkowo nieprzyjemnie i jak pojawią się „szybcy i „rozkojarzeni”” mieszkańcy PK to zaczną ci na „pełnym gazie” wytaczać się na ddr.

      Super ze jest ddr szkoda że nie jest zrobiony porządnie.
      Najśmieszniejsze że zrobienie tego dobrze wcale nie musiało by kosztować więcej. Ale schrzanić coś trzeba żeby potem była praca przy poprawianiu….
      Innego uzasadnionego powodu takiej fuszerki nie ma.

      Na ten moment wciąż nie ma żadnej trasy (dłuższej niż najdłuższy ddr )którą da się sensownie przejechać rowerem korzystając z infrastruktury rowerowej.
      Zawsze potykamy się o jakiś chodnik albo krowi łańcuch….

      • jerzozwierz

        Popadasz z jednej skrajności w drugą. Fotoradar to samo zło. Zastanów się dobrze czy są one na prawdę potrzebne do regulowania ruchu i poprawy bezpieczeństwa? Wg mnie nie.

      • Krzysztof Kozlowski

        Fotoradar to samo zło?
        Jakoś na zachodzie się je stosuje powszechnie…

        Prawda jest taka że jak jeździsz zgodnie z przepisami to ci fotoradary latają koło pióra.
        Owszem obecna ich forma jest absurdem. Powinny być ukryte i zmieniać miejsce. Wtedy ludzie by faktycznie zwolnili.

        Jeśli nie mamy patroli to one są jedynym narzędziem przywołującym debili do porządku.
        Oczywiście że lepiej by było gdyby jeździła policja i wyłapywała przygłupich kozaków ale…

      • Zgadzam sie z Krzysztof Kozlowski. fotoradarow powinno byc w Polsce znacznie wiecej i podzielam opinie, ze powinny byc nieoznaczone, pochowane i nieustannie przenoszone, by wylapywac piratow drogowych. dodatkowo powinno sie stosowac na szeroka skale odcinkowe pomiary predkosci, skutkujace nieuchronym mandatem, a nie powiadomienim, ze sie jechalo za szybko. ci co przekraczaja dozwolona predkosc, doskonale to wiedza, robia to z premedytacja, jedynie tlumacza sie pospiechem lub innymi wyssanymi z palca historyjkami. zero tolerancji dla piractwa dorgowego.

  • zeralda

    Droga jest w miarę OK, Są pewne niedociągnięcia – słup (który ma być przecież przesunięty) i durne zagrywki salonu Hondy. Natomiast dla rozsądnego rowerzysty jest to jeden z lepszych ciągów rowerowych w Krakowie (można tam pocisnąć na kolarce bez stresujących zawijasów, krawężników i kiepskiej nawierzchni).

    Rozwalają mnie natomiast te bariery. Jak pomyślę, że można by było za tę kasę postawić kilkanaście porządnych stojaków rowerowych to mi ręce opadają.

    • Krzysztof Kozlowski

      O co tobie chodzi masz przecież ponad 500 porządnych stojaków…
      Wystarczy brać rowery i przypinać ;)

      Jestem przekonany ze projektant zrobił to z zamysłem zachęcenia do przyjazdów na imprezy masowe rowerem.

  • ktosiek

    „I widok z drugiej strony; kto ma tu pierwszeństwo na DDR?” Młodzieńcze Proszę powiedz mi, że zacytowane pytanie jest retoryczne. Przecież na DDR obowiązują ogólne zasady ruchu drogowego, i ten kto zna przepisy wie kto ma tam pierwszeństwo. Choć muszę przyznać, iż przebieg drogi skłania do wymuszenia pierwszeństwa.

    • Krzysztof Kozlowski

      No to kto ma pierwszeństwo? :D
      Założę się że będą co najmniej dwie teorie na ten temat.

      • ktosiek

        Na tym skrzyżowaniu pierwszeństwo ma rowerzysta nadjeżdżający z prawej, tak jak to ma miejsce w przypadku samochodów. Choć zarządca powinien to porządnie oznakować, gdyż większość nie wie bądź zapomniała, jak wygląda skrzyżowania równorzędne oraz to jak się na nich zachowywać. Najlepiej aby Pierwszeństwo miał główny ciąg komunikacyjny, i naciskajcie na władze. Macie teraz najlepszy ku temu czas, w przyszłym roku wybory samorządowe, a w rok wyborczy najwięcej rzeczy powstaje, wszak o wyborców trzeba dbać ;)

    • Michał Młody

      Oczywiście, że retoryczne. Staruszku :) W tekście wyraźnie napisałem, że powinny się tam pojawić na DDR trójkąty, które uporządkują pierwszeństwo, bo mało kto wie, że to są skrzyżowania równorzędne.

      • Krzysztof Kozlowski

        A mam takie pytanie. I teraz poważnie czy aby przypadkiem ddr idący wzdłuż Bora nie ma pierwszeństwa z tytułu tego że idzie wzdłuż drogi głównej mającej pierwszeństwo…

        Zdrowy rozsądek mówi że nie ale….

        No i co wtedy z wszystkimi ulicami podporządkowanymi które mają znak ustąp pierwszeństwa ustawiony za przejazdami rowowymi?
        Wtedy to kierowcy jadącymi „podporządkowanymi dolotami” mają pierwszeństwo?
        Tu mamy trochę analogiczną sytuację.

      • Hubert

        @K.Kozlowski: Zabrzmi to banalnie, ale dojazdówki są dojazdówkami ponieważ mają oznakowanie „ustąp pierwszeństwa”. Generalna reguła w przypadku braku oznakowania to równorzędność skrzyżowań. Rzeczywiscie znaki A-7 najczęściej są błędnie stawiane przed jeznią drogi głównej, a poinny być już przed przejazdem rowerowym.

  • Paool

    biorąc pod uwagę te wszystkie krawężniki, wystające farby, ogólną jakość i równość krakowskich DDR (większości) czasami mam wrażenie, że to wszystko jest budowane z myślą o rowerach górskich :/ słowo daję, czasami tak mnie wytrzepie że nie muszę kawy w pracy pić :P

    • Michał Młody

      Otóż to. To jest też powód, dla którego ciężko po Krakowie jechać np z parasolem w ręce. Po prostu na tych wszystkich hopkach nie sposób utrzymać równowagi (przy prędkości już, dajmy na to 14 km/h) trzymając kierownicę jedną ręką.

      • zeralda

        Też mam z tym problem, zwłaszcza jak trzymam w drugiej ręce piwo…

    • roweowiec

      Jeżdżę na zmianę rowerem miejskim i „góralem” – faktycznie lepiej się jeździ góralem, bo mniej trzepie (dobra amortyzacja). Jak jeżdżę rowerem miejskim to nadkładam drogi, żeby ominąć niektóre atrakcje, bo normalnie plomby z zębów wypadają.

  • Proponuję te betonowe osłony wrzucić Hondzie za płot, lepiej będą się komponowac na maskach stojących tam samochodów.

    Z JAKIEGO POWODU te sk*rwysyny nie życzą sobie żeby rowerzysci tamtędy jeździli i stwarzają dla nich zagrożenie??

    • Michał Młody

      Mają podpisaną z gminą (dokładniej z ZIKiT) umowę dzierżawy tego łącznika. O umowie w zikit jednak… zapomnieli ;D

  • Deltar

    Wracając jeszcze do tematu barierek, to uważam, że lepszym rozwiązaniem byłaby bariera energochłonna wzdłuż drogi. Taka konstrukcja rzeczywiście miałaby praktyczne zastosowanie.

    • Michał Młody

      i byłaby niższa, co nie groziłoby zahaczeniem kierownicą przez rowerzystów. Choć mnie osobiście podoba się wizja jakiegoś gęstego żywopłotu na całej długości DDR tak, by reflektory samochodów nie oślepiały.
      Zwróćcie uwagę, że problem z żywopłotem nie polega na tym, że nie spełniłby swojej funkcji, tylko że po jakimś czasie byłby zapuszczony i wchodził na DDR jak cała zieleń w mieście – ale to również byłby efekt zaniedbań ZIKiTu :(

  • JJ

    Czyli jest standard krakowski. Trzeba było coś spieprzyć, bo przecież wtedy nikt nic nie pisał (przyjmując zasadę, ze Polacy zdawkowo wyrażają zadowolenie, za to narzekają gremialnie). Jadę dzisiaj sprawdzić organoleptycznie.

  • Justyna

    Podobno przy zatwierdzaniu projektów DDR biorą udział osoby z krakowskiego „środowiska rowerowego” – to prawda?

    • Hubert

      „Środowiska rowerowe” brały udział w audycie, co niestety nie znaczy, że uwagi audytowe zostały uwzględnione. Niektórych rzeczy np. wystającego oznakowania poziomego nie da się wychwycić na etapie audytów. Często też dobre rozwiązanie przyjęte podczas audytu zostaje zepsute przez projektanta na dalszym etapie prac…

    • JarMark

      @ Justyno
      Przedstawiciele „środowisk rowerowych” zostali bezczelnie „wyrzuceni” z bezpośredniego_udziału w audycie przez ZIKiT (co zatwierdził Prezydent Miasta Krakowa w stosownym zarządzeniu) …

      Obecnie (teoretycznie) można zgłaszać uwagi do audytów korespondencyjnie (e-mailowo lub pocztowo). I różne osoby (w tym przedstawiciele Stowarzyszeń rowerowych z tego korzystają).

      Sęk w tym, że duża część uwag i wniosków obywatelskich jest olewana i odrzucana.
      I powstają wówczas takie głupie rozwiązania, często pogarszające bezpieczeństwo.

      Nadal – niestety – projektanci i osoby decyzyjne w ZIKiT nie starają się tworzyć infrastruktury rowerowej z sensem, z zachowaniem zdroworozsądkowych zasad, z zamysłem i najlepszą praktyką (np. holenderską) …

  • Paweł

    Kolejny artykuł sugerujący, że rowerzyści to awanturnicy i zarazem jakieś łamagi. Ciekawe kiedy ktoś napisze mądrość w stylu „ścieżki rowerowe powinny powstać w centrum Krakowa kosztem wyburzenia kamienic”.

    Bo jak inaczej odczytać Cyt.: „Niedokończony jak dotąd przejazd rowerowy, szkoda że po drugiej stronie na rowerzystę czekają schody i płot”. Ktoś przeczyta ten artykuł za kilka tygodni i ani po niedokończonym przejeździe nie będzie śladu (oby!) ani tym bardziej po płocie odgradzającym prowadzoną inwestycję. Chyba sam nie wiesz, czego oczekujesz w zakresie prowadzonej tam inwestycji, która nic wspólnego nie ma z nową ścieżką.

    Kolejny punkt to narzekanie na „odgięcie z powodu reklam”. Jakoś tak się przyjęło, że krytyka inwestycji rowerowych w Krakowie oparta jest na zazwyczaj ironii i domaganiu się gładkich jak stół bez zakrętów, świateł i pieszych czy samochodów w pobliżu.
    Cyt.: „Doskonale widać rzeczywiste priorytety miasta w sprawach transportowych – jeśli ktoś znajdzie zdjęcie drogi odgiętej w ten sposób z powodu reklam, to stawiam piwo; ta szykana jest niestety również niebezpieczna; problemu nie widać, gdy jedziemy od dołu, ale rowerzysta jadący z Nowej Huty poruszać się może ze znacznie większą prędkością, może nawet 40km/h (spory spadek), a jak sprawdziliśmy po zmroku odgięcie DDR nie jest widoczne z więcej niż 30m; na domiar złego rowerzystę oślepiają światła aut jadących w przeciwnym kierunku, lampy samochodowe są po prostu ustawione w taki sposób, że doświetlają pobocze, co w tym wypadku potęguje zagrożenie.”

    Nie takie rzeczy się dzieją na ścieżkach na całym świecie:
    – Los Angeles (!) – http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRQTsae1CsJwFfGEf_DujhNzl5Ez7ZA9LYRPKSMD4LIClNRGQcG
    – Wiedeń (pewnie Wam przeszkadzałaby od razu ta skrzynia) – http://spacing.ca/national/2013/07/31/cycling-think-do-tank-vienna-berlin-a-tale-of-two-cycling-cities/
    – czy Sofia – http://www.balkantravellers.com/en/read/article/1847
    A zatem wisisz mi piwo.

    Uważam, że zastosowane rozwiązanie przy reklamach jest najlepsze z możliwych – realnie – do wykonania. A autor niech nie robi z siebie i rowerzystów nieudaczników. Cyt.: „Niestety obawiam się, że jak nie dzwon w latarnię, to dzwon w betonową podporę reklamy to tylko kwestia czasu.”
    Rowerzysta ma oczy i widzi na jakie warunki oraz jaką prędkość może sobie pozwolić. Jest użytkownikiem drogi i podobnie jak każdego innego (np. kierowcę) obowiązuje go zasada szczególnej ostrożności a nie zasada jadę i ma wszystko w d… . Skoro trzeba zwolnić albo skręcić na równej i wygodnej ścieżce to trzeba jakość „znieść ten ból”. Kierowca który miał kolizję/wypadek bo nie dostosował się do panujących na drodze warunków (w tym geometrii jezdni) nie wini wykonawcy/projektanta za to, że na drodze był zakręt. Ponosi on odpowiedzialność za to, że nie uwzględnił tego w swojej jeździe. I rowerzysta nie jest tu wyjątkiem.

    Cyt.:”Kierowcy muszą się czuć bardzo bezpieczni”. Ach ta ironia… Przecież doskonale zdajesz sobie sprawę, że to nie o bezpieczeństwo kierowców a rowerzystów chodzi. Bo jak masz przy sobie ruch >70/90 km/h i coraz większy ruch na tej DDR to w przypadku wypadnięcia samochodu z jezdni zagrożenie jest duże.

    Oczywiście kwestia licznych wad projektowych przy ul. Akacjowej i sięgająca absurdu końcówka DDR przy Hondzie to są powody do prawdziwych i konkretnych działań naprawczych.

    Cyt.:”Szczególnie kłopotliwa jest sytuacja między Krokusem a bramą lotniska, na którym odbywają się kilkanaście razy w roku imprezy masowe; w tym miejscu chodnik powinien być dwukrotnie szerszy, w przeciwnym razie konflikty między pieszymi a rowerzystami są murowane; pewnego przedsmaku dawał już Coke Live w drugi weekend sierpnia; i znów wypada zapytać: czy tak trudno było to przewidzieć?”

    Gdybyś był tam w dniu festiwalu lub kiedykolwiek wcześniej to po pierwsze wiedziałbyś, że podwójny ani nawet wielokrotnie szerszy chodnik problemu by nie rozwiązał. Tymczasowe ogrodzenie które wtedy jest rozkładane musi odgrodzić od ulicy znacznie szerszy potok ludzi niż łączna szerokość aktualnego ciągu pieszo-rowerowego. Kraty są więc za ścieżką – dzięki temu nie przeszkadzają w ruchu zablokowanie chodnika i DDR trwa głównie w czasie opuszczania terenu imprezy przez 2 godziny.

    Zwracanie uwagi na błędy – tak. Ale zdecydowane nie oderwanemu od rzeczywistości domaganiu się traktowania rowerzystów jako święte krowy.

    Mówię to jako kierowca i rowerzysta. No i czekam na to piwo ;)

    • Deltar

      Panie Pawle, nikomu nie chodzi o to, żeby traktować rowerzystów jak święte krowy. Chcemy po prostu dobrze wykonanej infrastruktury i poważnego traktowania, nic więcej. Bubli rowerowych jest w Krakowie sporo, a większości z nich można było uniknąć. Ciesze się, że powstają nowe udogodnienia dla rowerzystów, ale niech powstają z głową.
      Pozdrawiam.

    • Michał Młody

      Doskonałe przykłady z cywilizowanego świata :) Następnym razem proszę o przykłady z Rosji, Bangladeszu, czy Somalii – światowej sławy wzorce w zakresie budowy dróg dla rowerów najwyższej jakości!

      Sorry ale jak chcesz Kraków równać z rowerowymi miernotami, to rzeczywiście ZIKiT zafundował nam szczyt marzeń.

      Piwa odmawiam w związku z powyższym odmawiam.

    • Bartek

      „zdjęcie (…) drogi” vs. „rzeczy (…) na ściezkach”. Wisisz autorowi skrzynkę piwa za czytanie bez zrozumienia.

    • jasiop

      >>>
      Cyt.:”Kierowcy muszą się czuć bardzo bezpieczni”. Ach ta ironia… Przecież doskonale zdajesz sobie sprawę, że to nie o bezpieczeństwo kierowców a rowerzystów chodzi. Bo jak masz przy sobie ruch >70/90 km/h i coraz większy ruch na tej DDR to w przypadku wypadnięcia samochodu z jezdni zagrożenie jest duże.
      <<<<

      śmiem twierdzić, że takie barierki w przypadku wypadnięcią samochodu z jezdni mogą zrobić więcej szkody niż pożytku – po prostu to nie są tzw. "bariery energochronne/chłonne" i po uderzeniu pojazdu przy większej prędkości pójdą one w "drzazgi" zwiększając zagrożenie rozbitymi elementami na o wiele większej przestrzeni …

  • zeralda

    Jednak trochę racji w tym jest. Kompletnie nie potrafimy się cieszyć z tego, że powstał kawałek w miarę przyzwoitej infrastruktury (w porównaniu do starszych inwestycji).
    Babole oczywiście są ale część z nich pewnie za rok zniknie.

    • Bora-Bora

      @zeralda
      „Babole oczywiście są ale część z nich pewnie za rok zniknie”
      – otórz same nie znikną i właśnie po to publikowane są teksty takie jak ten
      (zdaje się, że nie ma co liczyć na samokrytykę wykonawcy)
      a niewiątpliwa radość autora z DDR nie ma tu nic do rzeczy

      • zeralda

        Dodam jeszcze jedno – mam wrażenie, że niektórzy funkcjonują w oderwaniu od rzeczywistości. Nie można oceniać inwestycji bez analizy ekonomiki budżetu miejskiego. Jeśli mamy 1 czy 100 mln na DDR-y to powinniśmy się zastanowić nad racjonalizacją wydatków. Uważam, że większym błędem było zainstalowanie tych długich barier (w kontekście braku stojaków). Wolałbym, żeby miasto raczej skupiło się na łączeniu ciągów w „przyzwoite” DDR-y, wydzielone pasy i kontrapasy niż fundowało mi przenosiny jakiegoś banera za 100 tys PLN… Nie od razu Holandię zbudowano – zróbmy na razie jakiś przyzwoity szkielet sieci DDR a potem bawmy się w jej dopieszczanie (w miarę wzrostu zamożności miasta).

    • JarMark

      @ zeralda

      „Babole oczywiście są ale część z nich pewnie za rok zniknie.”

      Obawiam się (po wieloletnich doświadczeniach z krakowskimi inwestycjami), że za rok prawie nic się nie zmieni … Co najwyżej pogorszy się jakość asfaltu na drodze dla rowerów :))

      Nie rozumiem, skąd Twój optymizm i radość? Ja nie widzę powodu ani do hurra-optymizmu ani do radości. Zobacz na jezdnie dla samochodów obok: trzy pasy, żadnych kretyńskich odgięć, słupów w skrajni, a przede wszystkim jezdnie mają ciągłość (co byś powiedziała na barierki w poprzek jezdni ustawione np. przed wjazdem na estakadę nad rondem Polsad-u?).

      Dlatego też irytuje mnie, gdy ktoś – na konkretne i uzasadnione zarzuty – na nieprawidłowości przy nowo powstałej inwestycji – „nakazuje” innym cieszyć się, ponieważ „powstał kawałek przyzwoitej inwestycji” …

      • zeralda

        @ Bora-Bora & JarMark

        Chodziło mi przede wszystkim o proporcję. Ta trasa łączy ważne Huciane osiedla ze Śródmieściem. Między Hondą a tunelem jest imho dość dobrym DDR-em. Przywoływanie wad jakimi są łuki wokół tych reklamowych banerów (trzeba być naprawdę ślepym, żeby ich nie zauważyć) czy zbyt małej szerokości chodników (dla 3-4 imprez w roku, gdzie i tak wszystko jest wtedy zawalone tłumem) jest lekką przesadą. Co do mojego optymizmu to myślę, że mamy wreszcie swojego oficera a Zikit już chyba zmiękł w sprawie tego słupa. Honda pewnie też odpuści jak się zrobi koło tego czarny PR.

        „Zobacz na jezdnie dla samochodów obok:….”
        No i co z tego? Równie dobrze kierowcy mogliby psioczyś, że nie ma przejścia podziemnego koło Mc Donaldsa, że nie ma estakady nad Stella itp bzdury…

        „(co byś powiedziała na barierki….”
        Jestem facetem ;-)

        Przemieszczam się 3 razy w tygodniu ze Skotnik do Huty. Po drodze mam przyzwoitą DDR na Bora, Lema i Meissnera (choć plomby wypadają na przejazdach). Reszta to niestety nędza – dziurawe i pofałdowane. Nie wincie mnie zatem, że staram się nieśmiało bronić tej nowej DDR-ki,

      • Paweł

        JarMark

        Nie wiem ile masz lat ale chciałbym Cię poinformować, że

        „Zobacz na jezdnie dla samochodów obok: trzy pasy, żadnych kretyńskich odgięć, słupów w skrajni, a przede wszystkim jezdnie mają ciągłość (co byś powiedziała na barierki w poprzek jezdni ustawione np. przed wjazdem na estakadę nad rondem Polsad-u?).”

        ta droga kiedyś nie istniała a między Wiślicką a Rondem Polsadu jeździło się tylko „górą” ul. Dobrego Pasterza. Zbudowano więc lepszą drogę dla pojazdów, mamy wygodną równą ścieżkę. Zauważyłeś naturalne prawo rozwoju miasta/społeczeństwa a więc też infrastruktury rowerowej?

  • Heniuuc

    No, to jakby autor nie zauwazyl, to slup sluzy spowolnieniu ruchu!!!!! Jezeli jakis rowerzysta nie zauwaza slupa tej wielkosci, to nie powinien byc dopuszczony do pieszych blizej niz 10 metrow… Rozumiem, ze sa rowerzysci pedzacy 40 na godzine, ale prosze USZANUJMY PIESZYCH!

    • VAT

      Do Twojej wiadomości: jeśli zginiesz kiedyś na drodze, to na 99,9% będzie to efekt potrącenia przez samochód. Zastanów się teraz czy to na pewno ruch rowerowy powinien być „spowolniany”!

    • Krzysztof Kozlowski

      @Heniuuc masz rację rowerzyści nie powinni być dopuszczani do pieszych.
      Powinni mieć ddry na jezdniach. :)

      Do tego momentu stawianie słupów jako elementu spowolnienia ruchy jest absurdem. Robienie takich rzeczy za nasze pieniądze jest kpieniem z podatnika.
      Pomijając wszystko to chodnik w tym miejscu też jest kpiną.

  • Marcin

    Niestety, piesi i rowerzyści są regularnie traktowani „z buta” przy okazji wielu inwestycji i remontów. Obecne przykłady to remont przy ul. Kotlarskiej – zamknięcie ciągu pieszo-rowerowego, budowa Centrum Kongresowego, budowa biurowców przy ul. Kapelanka. A wystarczyłoby zwęzić tylko trochę jezdnię.

  • na poprawe humoru, ze u nas nie jest tak zle i na pewno nikogo nie starajac sie usprawiedliwic
    w Sao Pailo zbudowano mur w poprzek drogi rowerowej

  • Deltar

    Pewnie niektórzy już widzieli, ale barierki zostały usunięte prawie na całej długości. Fragmenty zostały tylko na początku i końcu ddr oraz w okolicach przystanków :)

    • Bulwersator

      Nic nie usuwano. Nie były na całej długości.

  • Bulwersator

    A mi się podoba. Poza tym absurdalnym słupem i pułapką dzięki Hondzie (zgłosiłem na policję i do ZIKITu, postaram dopilnować się by coś z tym zrobiono – nawet jeśli to ich teren to stwarzanie zagrożenia dla innych jest lub powinno być nielegalne).

    „małe atrakcje w skrajni” zostały usunięte, zakręty na reklamy byłyby niebezpieczne dla motorów i podczas wyścigów, „najdłuższy stojak Europy” jest sensowny – zdarzają się wywrotki (mój przypadek – jamnik wlazł pod rower) gdy podobna konstrukcja może uratować przed wpadnięciem pod samochód.

    Jest to rzadki przypadek długiej, użytecznej i używalnej ścieżki rowerowej. Mam nadzieję że w przyszłym roku zbudują jeszcze więcej, bez słupów w jezdni.

    • Jakub Stępak

      Dalece nie. Żadnej barierki nie usunięto, w zasadzie to jeszcze dostawiono przy akademikach od strony chodnika (bo jest skarpa).

    • Bulwersator

      Odpowiedź ZIKITu: to teren prywatny, typ może robić co mu się podoba. Spróbuję ustalić jaki Geniusz Karpat to zaprojektował (może ma sensowne wyjaśnienie czemu wygląda to tak jak wygląda).

      Mam nadzieję że uda się pogonić ZIKIT by dobudowali brakujący kawałek. Teraz straż miejska pewnie będzie czatować na jadących rowerem pomiędzy Hondą a Rondem Polsad.

      Sam nie wiem co myśleć o właścicielu salonu Hondy. Z jednej strony złośliwy, z drugiej – też byłbym zirytowany gdyby po moim terenie poprowadzono ścieżkę rowerową. A tak właściwie – jakim cudem i po co gość ten ma tą drogę?

      • to nie jest teren prywatny, tylko gimnny. na moja wiedze umowa dzierzawy zostala juz wypowiedzona. raz jeszcze powtorze, ze ta droga rowerowa jeszcze nie jest oddana do uzytku. oficjalnie to wciaz jest chodnik, na ktorym dozwolony jest ruch rowerowy, co wynika z zapisow PoRD

  • Marek

    Proponuję zakończyć już krytykowanie drogi dla rowerów wzdłuż al. Bora Komorowskiego w wykonaniu Zikit, bo w innych miastach buduje się na przykład tak: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/absurdalna-sciezka-rowerowa-trzeba-miec-fantazje/3qf9j
    Przykład z Bydgoszczy.

    • Jakub Stępak

      Ale dlaczego zawsze mamy równać w dół? Wszyscy wiemy że mogło być gorzej, ale, co ważniejsze, mogło być też lepiej.