Godziny szczytu w San Francisco

Dowodem jak stosunkowo łatwo można wpływać na przyzwyczajenia komunikacyjne mieszkańców miast i przesadzać ich np. na rowery, niezależnie od ukształtowania terenu, są działania podejmowane w partnerskim mieście Krakowa – San Francisco w Stanach Zjednoczonych. Amerykański lider w odchudzaniu ulic ma już potwierdzone badaniami wyniki – 3,44% pracowników dojeżdża na rowerze. Dane pochodzą z 2011 roku i zdają się być już nieaktualne, czego wyrazem jest powyższe video. Podobne przydałoby się nakręcić w Krakowie. Masz pomysł na jakiej ulicy?

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • VAT

    Dać ludziom odpowiednią infastrukturę, a dwa kółka znajdą się same :)
    BTW: tylko po co im te kaski…

    • Maciek

      To ironia?
      Kask na rowerze to dla mnie jak pasy w samochodzie – przez większość czasu tylko trochę przeszkadza ale raz na 10 lat może uratować życie.

      • watpie by byla to ironia ze strony VAT
        zauwaz Macku, ze w krajach gdzie ruch rowerowy jest duzy, prawie nikt nie jezdzi po MIESCIE w kasku. zastanawiales sie dlaczego. ja w Krakowie zauwazylem pewna prawidlowosc. w kaskach przewaznie widuje tzw. rowerzystow rekreacyjnych, korzystajacych z dwoch kolek w weekend. ci co jezdza rowerem jako srodkiem transportu – tzw. commuters, raczej kaskow nie uzywaja.

      • Hubert

        Ciekawe dlaczego w takim razie kierowcy i pasażerowie aut nie używają kasków? Wiesz, że ryzyko urazów głowy jest u nich większe niż w przypadku rowerzystów? Raz na 10 lat kask komuś z nich może to uratować życie…

      • Adam Łaczek

        Zabobon nie jedno ma imię: jedni noszą amulety, inni święte kamienie, a jeszcze inni uważają że kaski ratują życie, podczas gdy badania np z UK wskazują że w wypadkach w których giną rowerzyści kask i tak by ich nie uratował.

      • ktosiek

        Adamie racz przytoczyć badania, w których wykazano iż rowerzysta przeżył gdyż miał kask na głowie. Nie twierdzę iż kask zapewnia 100% ochronę, jednak zawsze lepiej mieć coś na głowie gdy już do wypadku dojdzie. Mowa oczywiście o zdarzeniach typu zderzenie dwóch rowerzystów tudzież zepchnięcie przez samochód(przy potrąceniu fakt za wiele nie pomoże). A oba zdarzenia mogą zakończyć się śmiercią, przykład w dniu 18.12.2007 na Świnoujściu na DDR czołowo zderzyli się rowerzyści, jeden z nich w wyniku uderzenia głową w asfalt zmarł. Przypuszczam iż kask w tym wypadku mógł pomóc. Rzecz jasna jestem przeciwnikiem obowiązkom typu jazda w kasku czy to na motorze czy też rowerze, zapinaniu pasów itp. Twoja głowa Twoja sprawa.

      • Adam Łaczek

        ktosiek
        Ale jeśli chcesz ubierac kask „na wszelki wypadek” to ubieraj go też idąc pieszo. Warto!
        Mój daleki sąsiad został potrącony na pasach na Zakopiańskiej w KRK. Miał dziurę w czaszce i epilepsję. Gdyby miał kask …

      • ktosiek

        Chodząc pieszo nie jestem uczestnikiem ruchu drogowego, a jedynym bezpośrednim z nim kontaktem jest przejście dla pieszych, tak więc ryzyko wypadku jest nikłe a i prędkość z jaką się poruszam nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia. Gdyż Ludzki organizm jest ewolucyjnie przystosowany do poruszania się z prędkościami do 25 km/h, poniżej tych prędkości nie nastąpią urazy poważniejsze urazy. Inaczej jest w przypadku poruszania się na rowerze, praktycznie cały czas jest się uczestnikiem ruchu odbywającego się po jezdniach, a to oznacza większe ryzyko kontaktu z samochodem, do tego dolicz większe prędkości, których nasz organizm nie zniesie tak dobrze. Osobiście będę jeździł w kasku czy to się komuś podoba czy też nie.

      • pieszy jest uczestnikiem ruchu i to nie tylko na przejsciach dla pieszych. i wydaje ci sie, ze ryzyko wypadku pieszego na przejsciu jest nikle. jakby tak bylo, to nie dochodziloby do wypadkow, takze smiertelnych, w tej ‚enklawie bezpieczenstwa’ pieszego. sprawdz statystyki zanim takie cos napiszesz.
        piszesz, ze ludzki organizm jest ewolucyjnie przystosowany do predkosci do 25 km/h. zgoda, ale skad wytrzasnales te wieksze predkosci rowerzysty, ktory porusza sie po miescie ze srednia predkoscia 15km/h. wiec jak najbardziej jest to predkosc do ktorej ewolucyjnie jestesmy przystosowani.

        na szczescie prawo mamy takie, ze ja i inni, jezdzimy bez kaskow, czy to sie komus podoba czy nie ;)

      • VAT

        @Ktosiek: jesteś pewien, że chodzenia jest takie bezpieczne? co roku ginie w Krakowie 30 pieszych; najlepsze że część to potrącenia NA CHODNIKU :(

      • Adam Łaczek

        @ktosiek
        zgonów pieszych w KRK masz co roku ok 30, a zmarłych pieszych jak na lekarstwo (w ciągu ostatnich lat tylko jedna osoba i to bardzo zaawansowana wiekowo, co też ma wpływ na skutek wypadku.
        Dobra rada: zanim zaczniesz się ośmieszac i pisac o szansach zajrzyj do SEWiK

    • Adam Łaczek

      Bo amerykańska kultura strachu ich od tego uzależniła … czytałem że jeśli w Holandii widzisz kogoś w kasku to na 90% będzie to Amerykanin :)

      • bmth

        W Holandii też większość ludzi dba o swoje fryzury dlatego kask u nich przeszkadza + kultura kierowców. To wszystko sprawia, że nie czują się zagrożeni! :)

      • Adam Łaczek

        bmth
        Ja też nie czuję się zagrożony dlatego jestem przeciwny straszeniem kaskami w materiałach o rowerzystach

  • JJ

    Minneapolis’ Midtown Greenway
    Polecam, w szczególności 3:51. Obecnego prezydenta naszego miasta raczej nie zobaczymy na takim plakacie, ale może przyszłego?

  • zeralda

    Co Wy macie za uczulenie na te kaski? Gadanie, że nie poprawiają bezpieczeństwa jest dla mnie niezrozumiałe. Jeżdżę regularnie na rowerze 15 lat i w tym czasie miałem 3-4 wywrotki, po których wydzwoniłem czaszką o asfalt/kamienie czy inne podłoże. gdybym nie miał wtedy kasku nie wiem czy byłbym w stanie teraz coś sklecić na klawiaturze.
    Jak się jeździ 30-40 km/h na rowerze to niestety zdarzają się sytuacje, które są niezależna od nas i często się kończą dość niebezpiecznie (wyskakujący pies na smyczy, dziecko, pańcia, która jest pierwszy raz na rowerze już nie mówiąc o błędach kierowców). Rozumiem Wasze zaangażowanie w sprawie ewentualnego sprzeciwu wobec ustawowego obowiązku noszenia kasku ale nie rozumiem tego ściemniania, że kask nie poprawia bezpieczeństwa (trochę bardziej dynamicznie jeżdżącego) rowerzysty. Jeśli chodzi o commuters-ów jeżdżących 15-20 km/h to jeszcze się mogę zgodzić ale na miłość boską nie krytykujcie kolesi jeżdżących na kolarkach za używanie tego kawałka plastiku bo widocznie coś jest na rzeczy.
    Aha i gadanie o tym, że kierowcy nie używają kasku przypomina mi argument typu : a u was murzynów biją…

    • Adam Łaczek

      „gadanie o tym, że kierowcy nie używają kasku przypomina mi argument”
      Niestety nie masz pojęcia o urazach w wypadkach. Polecam:
      ZEUS wypadki klomunikacyjne a urazy
      wypadki komunikacyjne a urazy w wlk. brytanii
      o urazach glowy wsrod rowerzystow

      • zeralda

        Ok, więc wg Twojego linku – wypadki i urazy w Wlk Brytanii – 38% to urazy głowy i twarzy. Czy argument, że urazy barku, które są liczniejsze i stanowią 43% są wystarczającym powodem do kwestionowania użyteczności kasku?
        Żeby było jasne – jestem przeciwnikiem obowiązku noszenia kasku – powinna to być wolna decyzja rowerzysty.
        Natomiast wciskanie kitu, że kask jest zupełnie niepotrzebny w świetle twoich danych jest IMHO sporym nadużyciem.
        Tak jak wspomniałem wcześniej – dla kogoś jezdżącego bardziej „sportowo” taki kask może być czasami zbawieniem.

      • Adam Łaczek

        @zeralda
        Ale wg tych badań w kasku powinieneś chodzic pieszo i jeździc samochodem. Jeśli kask stosujesz tylko na rowerze to jesteś zabobonny. To już lepsza paranoja i noszenie kasku zawsze – to Cię na pewno ochroni

    • Hubert

      OK, ale odróżnijmy sport rowerowy od jazdy na rowerze po mieście. Wygląda, żeby goście na tym filmiku się ścigali? Jeżdżą w kaskach na rowerach, a nie chodzą w nich na co dzień, tylko dlatego że ktoś im wmówił że na rowerze są _bardziej_ zagrożeni.

      • zeralda

        OK, część z nich na pewno przesadziła i rzeczywiście jadąć 15-20km/h jest może niepotrzebne (ale z drugiej strony jeśli czuje się z tym dobrze to czemu nie?). Odnosiłem się raczej do tych młodszych, którzy pomykali „troszkę” szybciej na kolarkach niż przeciętny Holender na swoim mieszczuchu.
        Jestem za Waszą walką z bzdurnymi nakazami w stylu kamizelki, kaski i inne świecidełka – macie rację, że może to zniechęcić pewną populację do przesiadki na rower ale jestem przeciwny żeby przeginać w drugą stronę.

      • Adam Łaczek

        @zeralda
        To nie jest przeginanie. Rower ma byc produktem dla mas, a kask stygmatyzuje, sprawia że jazda na rowerze jest postrzegana jako niebezpieczna. Z marketingowego punktu widzenia lepiej sprzedac masom ludzkim rowerowy przekaz bez kasku, niż z kaskiem. Zresztą Mikkel Collvile Andersen – autor określenia Cycle Chic sprzeciwia się tagowaniu i pisaniu tak o zdjęciach z ludźmi w kaskach. Jak sądzisz dlaczego? Bo gośc jest prawdziwym specem od marketingu …

  • @zeralda
    temat _KASK_ jest tak goracy/kontrowersyjny, ze prawie wszyscy reaguja na niego przesadnie.
    co nie znaczy, ze nie powinno sie o nim rozmawiac.

  • Krzysztof Kozlowski

    Temat kask jest przykładem nieumiejętności rozmowy i nierozumienia argumentów. :D

    Po pierwsze czy ci amerykanie przypadkiem nie mają obowiązku mieć kasków?
    O ile wiem to w kilku stanach jest taki obowiązek ale mogę się mylić.

    A teraz urazy.

    Jeżdżę na rowerze te kilka lat i kasku nie mam.
    Kilka poważniejszych wypadków miałem i głowy nie „rozwaliłem”.
    Nawet spotkanie z autem. Owszem walnąłem głową o auto ale policzkiem potem o ziemię i miałem nawet guza na tyle głowy….

    Teraz pytanie czy kask by mi pomógł czy bym waląc nim o ziemię uszkodził kark?
    Na pewno kask (DOBRY) zwiększa bezpieczeństwo bierne głowy.
    Na pewno w iluś wypadkach może uratować życie. (np spotkanie z krawężnikiem)
    I na pewno może spowodować wzrost ryzyka urazów „innych”. Tu szukać proszę zainteresowani o urazach rotacyjnych.

    Czy kask chroni głowę. Tak Czy zwiększa bezpieczeństwo? Głowy na pewno.
    Kręgosłupa już nie koniecznie.
    Czy daje większe bezpieczeństwo głowie? Biorąc pod uwagę że podświadomie chronimy głowę to zmniejsza szanse bo walimy o ~3-cm wcześniej niż bez niego.

    A teraz kwestia naszego ja.
    Mając kask czujemy się bezpieczniej więc więcej ryzykujemy :)
    A kierowcy i inni rowerzyści wiedząc ze jesteśmy bezpieczni i szanse że zrobią nam krzywdę są mniejsze też więcej ryzykują….

    Więc jak by na to nie patrzeć bilans opłacalności kasku jest mocno złożony.
    I tylko kwestia czego się bardziej boimy powinna decydować o tym czy kask ubierzemy czy nie.

    A jak ktoś chce być naprawdę zabezpieczony to musi sobie kupić pełny kask motocyklowy :)
    Pomysł nakazu stosowania kasków to nic innego jak pozorowane działania polityków. Chcą nam pokazać jak się o nas martwią ;)

  • Krzysztof Kozlowski

    I taka refleksja…
    Jakie oni mają fajne drogi :D

    I o kaskach dla zainteresowanych do poczytania
    http://mathmed.blox.pl/2011/07/Czy-kask-rowerowy-ratuje-zycie.html

  • zeralda

    @Adam Łaczek
    „Z marketingowego punktu widzenia lepiej sprzedac masom ludzkim rowerowy przekaz bez kasku, niż z kaskiem.”

    Ale ja się pod tym podpisuje rękami i blokami. Ale – co innego pewnego rodzaju zabieg socjotechniczny wobec mas pracujących miast i wsi aby ujeżdżali rowery, a co innego rozmowa o faktach na portalu dla ludzi, którzy są raczej przekonani do roweru.

    • Krzysztof Kozlowski

      Fakty są takie że kask może ci uratować życie jednocześnie paraliżując cię…
      Może cię sparaliżować nie ratując ci życia.
      Może ci uratować życie nie paraliżując cię.

      Oczywiście są możliwe wszelakie mutacje tych stanów.

      I jak tu komuś coś proponować?
      Będzie miał farta to ci podziękuje. Pecha to cię znienawidzi…

    • Adam Łaczek

      zeralda
      Ale omawiamy właśnie materiał propagandowy na którym zrobiono kaskowy product placement :)
      Napisałem na ibike masę tekstów, do części z nich dobierałem zdjęcia i o ile nie był to tekst o kaskach (oczywiście krytyczny) to starałem się tak dobierac zdjęcia by kask się na zdjęciach nie przewijał. Chociaż do wielu swoich tekstów zdjęc nie dobierałem i zazwyczaj jak ktoś dodał to też tego nie analizowałem.

      • @Adam
        ja dobieralem wiekszosc zdjec do Twoich tekstow i jak wiesz, tez jezdze bez kasku. ten material video prezentuje tutaj, by bylo jasne, nie dla promocji kaskow, ale po to, by pokazac, jak niewiele potrzeba (pieniedzy), a zarazem bardzo duzo (woli politycznej), by mieszkancy zaczeli korzystac z roweru jako srodka transportu.

  • JJ

    Eh, a czy cała ta dyskusja nie mogła się skończyć na zdaniu „moja głowa, moja sprawa”. Ja dojeżdżam do pracy ok. 25 km w jedną stronę, ok. 6 km przez Kraków. Jak jadę na commuterze (czyli w miarę spokojnie) to zazwyczaj nie ubieram kasku, to samo podczas poruszania się tylko po mieście.

    Ale jak wsiadam na szosówke żeby pokonać całą trasę to i owszem, ubieram „skorupkę”, a już na wyjazdy terenowe MTB obowiązkowo. I jest mi obojętne czy „propaguję” kulturę strachu lub inszy marketnig albo czy pasuje od do tego czy owego – ważne że ja się czuję bardziej komfortowo.

    Zdaję sobie sprawę że na rowerze można sie nabawić kontuzji lub nawet stracić życie, ale dla mnie jest to taka sama wiedza/ryzyko jak wsiadając do samochodu. Mam się przestać przemieszczać wobec tego?

  • zibi22

    Zwróćcie uwagę na to jakimi rowerami poruszają się tam ludzie. W większości to rowery szosowe, ostatecznie treki. To świadczy o mentalności ludzi. U nas przewaga górala i dziwić się że nie chce mu się potem jeździć po mieście.

    • To swiadczy w pierwszej kolejnosci o infrastrukturze. Jezdzilem ostatnio po SF, rowniez po Market st. z filmu i to miasto oraz okolice sa po prostu stworzone do jazdy na szosie. Czysty pragmatyzm a nie mentalnosc ;)