Stojakowe niespodzianki

Stojakowe niespodzianki

Nowe stojaki pod Vinci

Bardzo ucieszył mnie widok nowych stojaków rowerowych (główne zdjęcie artykułu) ustawionych przy biurowcu Vinci na ulicy Opolskiej. Są one dodatkową przestrzenią dla rowerów z zadaszeniem. Szkoda tylko, że nie są to zwykłe „U” stojaki, tak jak większość przy budynku, które są najlepszym rozwiązaniem. Cieszy dbanie przez zarządcę o komfort pozostawiania wzrastającej liczby rowerów. W okolicy nie ma wielu miejsc parkingowych dla samochodów i coraz więcej ludzi decyduje się na dojazd rowerami.

Jeden z rowerowych stojaków wokół budynku (zdjęcie ze strony internetowej Vinci)

Jeden z rowerowych stojaków wokół budynku (zdjęcie ze strony internetowej Vinci)

Droga rowerowa przechodząca przy samym budynku (zdjęcie ze strony internetowej Vinci)

Droga rowerowa przechodząca przy samym budynku (zdjęcie ze strony internetowej Vinci)

 

Stojaki samochodowe

Po zaparkowaniu swojego roweru zrobiłem zdjęcie i wrzuciłem na „fejsbuka”. W czasie dnia rozgorzała dyskusja, iż przydałoby się więcej „stojaków” samochodowych. Moja odpowiedź była do przewidzenia i bazowała na sprzeciwie związanym z faktem, iż należałoby z połowy miasta zrobić parking, żeby się wszystkie auta zmieściły. Dla wzmocnienia przekazu zaproponowałem jeden z wykładów Jana Gehla. Z powodu tego, iż argumenty padały bezpośrednio z Japonii zostałem potraktowany jednym z parkingów samochodowych z Tokio. Pozostałem jednak nieprzekonany do tego rozwiązania, a szczególnie do jego estetyki oraz faktu, że auta, aby zaparkować muszą dojechać powodując korki i zanieczyszczenie powietrza.

Parking piętrowy w Tokio

Parking piętrowy w Tokio

 

Niespodzianka stojakowa

Zapytałem, czy nie ma na miejscu dobrych przykładów transportu publicznego lub rowerowego. W zamian otrzymałem wideo pokazujące podziemny parking dla rowerów o nazwie Eco Cycle. Rozwiązanie zostało opracowane zgodnie z zasadą „Kultura na powierzchni, funkcja pod ziemią”. To ostatecznie eliminuje uciążliwości parkingu na chodniku, a zaoszczędzoną powierzchnię, której nigdy za wiele w Japonii, można wykorzystać na przestrzeń publiczną. Rowery zaparkowane są w bezpiecznym miejscu i osłonięte od wszelkich czynników atmosferycznych. Dodatkowym atutem jest łatwość w obsłudze całego systemu.

Można zatem powiedzieć, że spotkały mnie dwie miłe stojakowe niespodzianki. Pierwsza stała się elementem krakowskiej rzeczywistości, druga zapewne pozostaje w sferze marzeń do wdrożenia w bliżej nieokreślonej nieskończoności czasowej.

 

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!

  • lukasz

    Trzeba przyznac, ze zarzadca budynku Vinci daje dobry przyklad i szybko reaguje na rosnaca popularnosc rowerow. W chwili obecnej pod Vinci jest w stanie zaparkowac okolo 100 rowerow, mniej wiecej tyle co miejsc ma naziemny parking kolo budynku, z ta roznica, ze stojaki zajmuja tyle miejsca co max. 8 aut.

    Po dodaniu nowego stojaka jest nieco latwiej postawic rower, bo do niedawna po 9 trzeba bylo przypinac sie do drzewa albo znaku, teraz miejsc wystarcza aczkolwiek troche na styk wiec mam nadzieje, ze niedlugo pojawia sie kolejne stojaki!!

  • jeden market, co to uchodzi za ‚delikatesy’ po 2 latach i braku odpowiedzi na pismo, niedawno przykrecil, ale w nieco schowanej lokalizacji, 3 calkiem dobre stojaki. ludzi i tak przypinaja sie pod samymi drzwiami do barierek, bo pewnie nie zauwazyli czarnych stojakow w cieniu i oddalonych od wejscia o jakies 30 metrow.

    biznes sie uczy, na wlasnych bledach.

    • lukasz

      Ich strata, niech popatrza na stojak rowerowy pod Tesco na Kapelance. Zawsze jest zapelniony rowerami:) Jak widac do supermarketu tez mozna jechac na zakupy na rowerze!! Niestety wiele sklepow jeszcze tego niezauwazylo albo jak stawiaja stojaki to marnej jakosci (np carefoure na Ruczaju)!!

  • mnie sie marzy taki stan prawny, w ktorym developerzy nie beda zmuszani do budowania parkingow samochodowych w ogole. teraz sa minima, ktore musza spelnic. wiem, ze jest czesc tzw. wiecznie niezadowolonych – ‚prawdziwym polakow’, ktorzy krzycza, ze to za malo. ale przyklad Jersey City wspomniany w tym video (od 1:29) pokazuje, ze zamiast wymaganego minimum, mozna ustalic maksymalna liczba miejsc markingowych, co ulatwia ‚przekonanie’ ludzi do korzystania z innych forma transportu niz samochod osobowy

    • ktosiek

      Mylisz przekonanie ze zmuszeniem, no ale cóż fanatyzm czasami zaślepia. Pozdrawiam

      • jakbym mylil, to nie napisalbym ‚przekonanie’ w cudzyslowiu.

        zastanow sie i odpowiedz sobie lub tutaj na pytanie. czy gdyby prawo nie narzucalo na developerow minimalnej liczby miejsc parkingowych np. przy nowo-budowanych biurowcach, to czy developer by je w ogole zbudowal? jaki ma interes developer z miejsc parkingowych?

      • Adam Łaczek

        Warto dodac, że prof Donald Shoup krytykuje w swoich publikacjach naukowych właśnie te duże wymagania parkingowe w MPZP wskazując na patologie które takie zapisy wywołują (m.in. morza parkingów i wyspy budynki)
        Polecam np High cost of free parking autorstwa Donald Shoup

  • Sebastian Ociepka

    Również dla mnie parkingi, a właściwie ich ograniczanie jest kluczem do przekonania ludzi do innych form transportu. Każda podróż samochodem zaczyna się i kończy na parkingu. Rozwiązania są gotowe wystarczy po nie sięgnąć i wprowadzić w życie. Przykład Vinci pokazuje, że można to realizować również w zakresie prywatnym i zachęcać ludzi do transportu publicznego i rowerowego.

  • Krzysztof Kozlowski

    No a potem porodzą się młodym obecnie cyklistom dzieci w ilości większej niż 1, dojdzie konieczność zrobienia zakupów dla wesołej gromadki i codzienne wypady do sklepu przestaną być praktyczne. (np pieluchy przy dwójce kupuje się hurtowo co nie jest łatwe w przewożeniu na rowerze)

    Potem dojdą różnego rodzaju urazy choroby (swoje i dzieci)…
    Nagła chęć wyskoczenia za miasto… Rowerem? Pewnie jak daleko zajedziemy z dwójką maluchów? Zresztą sami też tak sobie.

    Oglądam to na co dzień. Rowerzyści zapaleni na co dzień zasuwają swymi rumakami a pod blokiem…. Stoi ich „szkoda” tak na wszelki wypadek….
    (najczęściej zaparkowana na dwóch miejscach :( )

    Czemu? Bo jest wygodnie bo jest szybko bo jest potrzebne.
    I co jak już „przekonacie” ludzi do nie posiadania auta a wam się zachce?
    A jak się połamiecie i rower będzie nieosiągalnym luksusem? Co wtedy? Przeprowadzka czy taksówki?

    A jak wam przyjdzie dojeżdżać do pracy 40km w jedna stronę? A tam nie będzie komunikacji podmiejskiej bo zgodnie z postulatami wielu rowerowych działaczy ludzie z miejscowości przyległych powinni się martwic sami bo nie płacą podatków w mieście?

    Porozmawiajcie z ludźmi żyjącymi od kilkudziesięciu lat w obrębie plant.
    Powiedzą wam jak wile problemów sprawia niemożność posiadania auta i dojechania do domu. Ale i problem z wezwaniem jakiegokolwiek serwisu.

    To wszystko łatwo się mówi. U nas wciąż dewelopera buduje mniej miejsc niż w krajach „zorientowanych na rowery!!!”

    A rowery tez gdzieś trzeba trzymać. Ja mam w domu 7 :)
    Wiecie jak cholernie przeszkadzają?
    Gdzie je mam trzymać?

    Idąc waszym tokiem rozumowania powinienem mieć jeszcze solidne cargo które zajmuje jedno miejsce parkingowe….
    A jak bym mieszkał w osiedlu z minimalną ilością miejsc to gdzie go sobie postawię?

    Błagam pisząc nie piszcie o utopi.
    Jest wiele rzeczy które można zrobić ale nie piszcie o „przekonywaniu” zakazami. Zapewniam ze można zachęcać ludzi i to działa.
    Jak miejsca dla aut nie będą potrzebne same znikną.
    Ale rower nie jest alternatywą jest uzupełnieniem i o tym nie powinno się zapominać bo znowu za kilka lat obudzimy się z rękoma w szambie.

    Chwilowe radykalne tędy nigdy nie prowadziły na dłuższą metę do niczego dobrego.

    • Sebastian Ociepka

      Dziękuję Panie Krzysztofie za głos w dyskusji. Niniejszym chciałbym odpowiedzieć na Pańskie obawy i sprostować parę kwestii.

      Sam posiadam dwójkę dzieci i owy stan posiadania nie przeczy mobilności rowerowej oraz pieszej. W ramach alternatywy istnieje transport zbiorowy, z którego również korzystamy. W momentach wyższej konieczności zamawiamy taksówkę. Ten sposób jest bardzo wygodny i elastyczny.

      Samochód zatem staje się ostatnią z preferowanych opcji. Nie oznacza to, że samochodu nie posiadam i z niego nie korzystam. Owszem wyjeżdżam nim poza miasto, ale posiadam „tylko” jedno auto, które owszem jest zaparkowane, ale nie na dwóch miejscach. Nie poruszam się nim do centrum, nie zatruwam innych mieszkańców i nie powoduję korków.

      Zakupy, o których Pan wspomniał robię za pośrednictwem Internetu. Wówczas nie dość, że nie tracę czasu to nie powoduję dodatkowego ruchu. Dostawca objeżdża parę miejsc w czasie swojego dnia, więc efektywność jest dużo większa w porównaniu z zakupami indywidualnymi. Jeżeli potrzebuję czegoś doraźnie to mam sklep niedaleko domu i idę do niego pieszo.

      Jeżeli ktoś dojeżdża do pracy 40 km w jedną stronę to najlepszym rozwiązaniem jest system Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej połączonej z systemem P+R i komunikacją miejską. Wypożyczalnia rowerów miejskich oraz system Rower – Pociąg – Rower dopełniają wachlarzu możliwości. System owy jest już na etapie rozwoju i będzie w pełni operacyjny od 2015 roku.

      Parkingi rowerowe są istotną kwestią, aby cały system można rozwijać i należy jak najszybciej w nie inwestować. Należy zwrócić uwagę w tym miejscu, iż parking na 100 rowerów zajmuje tyle miejsca co miejsca postojowe na osiem samochodów. Resztę przestrzeni w zamian można przeznaczyć na przestrzeń publiczną, z której będą korzystać ludzie, a nie samochody.

      W tym znaczeniu rower jest realną alternatywą, a nie tylko utopią, o którą Pan go posądza. Rozwój motoryzacji generuje ogromne koszty, z których wypływają znikome korzyści. Muszę Pana zmartwić, ponieważ owy trend nie jest jedynie wymysłem grupki zapaleńców, a ogólnopolskim trendem, który został już przyjęty na poziomie rządowym w Założeniach Krajowej Polityki Miejskiej.

      • Krzysztof Kozlowski

        Po pierwsze nie parking na 100 rowerów zajmuje tyle miejsca co 8 miejsc postojowych a jedynie mało komfortowe stojaki.
        Owszem na chwilę rozwiązanie dobre na „nocowanie” już kiepskie.
        Poza tym trójki nie przewiozę rowerem który zmieszczę na takim „parkingu” Mam dla najmłodszej przyczepkę która niestety muszę składać i trzymać na szafie.

        I wróćmy do meritum czyli zmniejszania ilości miejsc celem popularyzacji roweru.
        Czy Pana jazda zmniejsza ilość potrzebnego miejsca?
        Nie do końca bo auto stoi. Więc zapotrzebowanie na miejsce pod miejscem zamieszkania jest.
        Deweloper powinien mieć obowiązek budowy miejsc parkingowych pod budynkami (albo na dachach bo przecież taki system działa i jest elegancki i nie wyklucza zrobienia nad tym ogródka) oprócz tego deweloper powinien zapewniać parking (nie kawałek rury do przypięcia) dla rowerów.
        Można by nawet pomyśleć o rowerach kargo w odpowiedniej ilości na ilość mieszkańców.
        Ograniczanie miejsc parkingowych jest zwykłą utopią która promują ludzie nie czujący (często chwilowo) potrzeby posiadania swojego auta. Albo ludzie z miejsc gdzie parking nie jest problemem a tylko odwiedzający miasto.

        Co do zakupów przez internet to super tylko że ja nie lubię się ograniczać do wąskiego spektrum jakie oni oferują. Obecna oferta jest uboga i nie zapewnia mi i moim dzieciakom odpowiedniego poziomu i jakości żywienia. (pomijam koszta które nie są wcale pomijalne dla wielu)
        Jak na złość na Prądniku Czerwonym jest mały wybór sklepów z prawdziwego zdarzenia więc jakoś te dojazdy po żywność są konieczne.

        Mobilność z dziećmi…
        Trójka na treningi w rożnych miejscach Krakowa.
        Rowerem? Niby fajnie ale dla 9 latka 1,5h treningu i 20km to trochę sporo.
        Do tego dochodzi czas. ok 2h na sam dojazd. A jest ich trójka :)
        Komunikacja zbiorowa nie jest żadną alternatywą bo jest niewydolna. Czasowo nie ma szans na zgranie.
        Zima sprawę komplikuje dodatkowo.
        Można by powiedzieć że problem wymyślony i bardzo specyficzny ale wiem że nie jedynie mój i wcale nie taki rzadki.
        Samo wprowadzenie opłat za parkowanie w podgórzu podniesie mi koszty zapewnienia dziecku rozwoju o ~60zł/mc szacuje że samo parkowanie w czasie dowożenia dzieciaków na sekcje sportowe będzie mnie kosztować 1200 – 1600zł/rok więcej z powodu opłat parkingowych Pytanie czy budżet się domknie i czy nie będzie trzeba zrezygnować z tego luksusu jakim jest rozwijanie zdolności dzieci.

        Kolejna sprawa to ludzie starsi którzy nie mają internetu (komputera i umiejętności)

        Taksówki?
        Tak świetnie. Kogo na nie stać?
        Mnie osobiście nie bardzo. Emerytów? Moi rodzice mając pod 80 nie mieli by szans na korzystanie z luksusu codziennego dojeżdżania na rehabilitację taksówką. Utrzymanie roczne auta nie jest znowu takie strasznie drogie jak się zestawi go z taksówką.
        Komunikacja miejska? :) No wybacz ale dla osoby ledwo chodzącej przy upale 30+ to nie jest opcja.

        Niestety w wielu kwestiach wypowiadają się młodzi nie widzący wykluczonych starych.
        W Niemczech tkankę społeczną stanowią starsi. Są na ulicach są w mieście w restauracjach. Są wszędzie ale ich na to stać. U nas zapomina się o tym i rozwiązania w wielu miejscach wykluczają ludzi z społeczeństwa.
        Niemcy mają mało miejsc parkingowych…. na ulicach!
        Ale pod budynkami mają ich dość. Ile razy tam byłem parkowałem w garażach albo na miejscach dla gości.

        Szybka kolej aglomeracyjna…
        :) Wszędzie kolej? Proszę zerknąć na mapę.
        Prawda jest taka ze się zgadzam że zbiorkom aglomeracyjny jest niezbędny ale niestety jest na dzień dzisiejszy utopią.
        Miasto zapycha się dojeżdżającymi do centrum pracownikami/petentami bo nie ma alternatywy.
        Urząd miasta niedługo będzie w strefie. Załatwienie paru spraw zajęło mi 5h gdzie zaparkują petenci? Tak zaraz za strefą płatnego parkowania. Parking dla rowerów? POWINIEN LEŹĆ DO OCZU KAŻDEMU a nie lezie.
        Może by było inaczej jak by na obrzeżach była P+R z prawdziwego zdarzenia a komunikacja miejska była choć znośna.

        Dość sporym problemem zaraz będzie migracja ludzi z miasta do miejscowości obrzeżnych spowodowana kosztami.
        Parkowanie ruch korki nie są tak częstym powodem jak koszty.
        Za mieszkańcami uciekają firmy…
        Problemem będzie sytuacja w której centrum interesów miasta staną się zielonki/Skawina/ Wieliczka…. a centrum skansenem
        Proponuje wycieczkę po centrum po rynku i ulicach okalających.
        Co się dzieje? Czemu stoją puste lokale?
        Czemu empik rezygnuje z najbardziej prestiżowej lokalizacji w mieście? Ile osób mieszka w rynku?
        Można pisać setki art. o tym jak na zachodzie ograniczenia wzbudziły miasto ale u nas dzieje się coś innego.
        Czemu? Może jednak robimy coś źle?

        oby 2015r był prawdą ja stawiam na 20-25 :) takie realia.

        I taka uwaga. Ja nie posądzam roweru o bycie utopią.
        Absolutnie uważam ze dla wielu jest alternatywą. Dal wielu nawet może całkowicie zastąpić auto. Nie uważam jednak za rozsądne kroki jakie są obecnie podejmowane w mieście.
        Robi się wiele od za przeproszeniem „dupy strony”.

        Może się mylę ale zamiast inwestować w parkomaty na dzień dzisiejszy zainwestował bym w wywalenie co 30 miejsca postojowego w centrum na rzecz stojaków dla rowerów. (Każdy stojak to reklama na nim dla sponsora na 2lata i mamy bez kosztowe stojaki.)
        Do tego wymusiłbym pozwolenie legalnego korzystania z bus pasów przez rowery. Zainwestował w malowanie pasów rowerowych. Nawet tam gdzie jest za wąsko należy je wymalować przerywaną żeby kierowca wiedział jak powinien omijać rowerzystę. (widziałem takie rozwiązania na zachodzie) A rowerzyści czuli by się bezpieczniej.
        Może podłączyć ddr do Prądnika czerwonego? Jesteśmy oderwani od świata a jazda Olszańską nie jest najprzyjemniejsza.

        To jest zachęta. I zapewniam że by działała.
        Ja jadąc do miasta bardzo często mam problem z zostawieniem roweru. Wielu weźmie auto.

        W kwestii rugowania aut można by pokosić się o zakaz stosowania samochodów przez studentów szczególnie napływowych… mają ulgi na zbiorkom. Wiem ze niby strefa ma to rozwiązać wokół AGH ale znowu mieszkańcy dostają „bonus za studentów”

        Wstawka o dwóch miejscach była celowa ale proszę nie brać jej do siebie. To wynik obserwacji sąsiadów. :)
        Niestety często zdeklarowani rowerzyści mają auto a że często są mało świadomymi/doświadczonymi kierowcami parkują jak by całe miasto było ich. Zresztą niestety taka beztroskę komunikacyjną widać też na naszych DDR i zwykłych drogach.

        Wszystkie rozwiązanie powinny być robione z głowa. Zmniejszanie ilości miejsc parkingowych jest utrudnieniem które może się odbić czkawką bardzo szybko.
        Proszę zauważyć że w dni wolne od zajęć lekcyjnych (nie od pracy!) nie robią robią się olbrzymie korki. Są nie tylko znośne ale i płynne.
        Czemu? Może miasto powinno pochylić się nad polityką transportu dzieci do szkół?
        Ja mieszkam 100m od szkoły dzieciaków a mimo to muszę je odprowadzać. Mają do przejścia ul strzelców która ma ograniczenie do 40/h i przejście z Agatką. Po 10 min. syn zrezygnował z przejścia…
        nie trzeba progów tylko policjanta 2x w tygodniu z plikiem mandatów.
        Kręcący sie po okolicy zboczeniec? Policja reaguje po 40min…
        To są rzeczy które da się rozwiązać natychmiast jednak jakoś łatwiej rugować auta z centrum.
        Wbrew pozorom maja wpływ na ruch. Rodzice nie wożą dzieci do szkół dla przyjemności. Robią to bo nie są w sanie czasowo zgrać pracy ze szkołą. Pomijam też że koło szkoły przypiąć rower to fikcja :) (Rower wciąż nie jest szybszy od auta a sprawdzałem to na wielu kierunkach i wielu przejazdach włączając w to czas na zaparkowanie)
        Nie zdziwiłbym się jak zrobienie bezpiecznych ddr na osiedlach które prowadziłyby do szkól i zadaszonych stojaków zmniejszyło by ruch kołowy w mieście radykalniej niż strefy płatnego parkowania. Oczywiście takie coś musiało by być ciągle patrolowane przez SM co robi z pomysłu coś z pogranicza SF.

        Ja coraz czyściejszej myślę o ucieczce z miasta. Jak ucieknę to razem z firmą i podatkami, pomimo że kocham to miasto. Ludzie z mojego otoczenia myślą tak samo i tylko się zastanawiam kto ostatni zgasi światło.
        Koszty życia w Krakowie zaczynają przekraczać zyski.
        Proszę jeszcze raz spojrzeć na centrum i erozje firm. Ja ze względu na moją działalność widzę to na co dzień jak ludzie uciekają zarówno firmy jak i mieszańcy.

        No ale cóż polityka supermarketów i podnoszenia kosztów życia/prowadzenia firmy zaczyna działać…

        Pozdrawiam i proszę pamiętać ja nie jestem przeciw jestem za ;)
        Chciałbym tylko żeby mnie było stać na mieszkanie w mieście (nie mylić z wegetowaniem).

      • Sebastian Ociepka

        Z całym szacunkiem, ale stawia Pan wszystko na głowie i z tego co rozumiem nie ma żadnej alternatywy, w Pana mniemaniu, dla indywidualnego ruchu samochodowego. Oczywiście ma Pan prawo do swojego zdania i ja to szanuję. Nie mogę się jednak zgodzić z tą argumentacją, ponieważ ona prowadzi jedynie do utrzymania modernistycznego status quo, a co za tym idzie, nie oferuje żadnej poprawy naszej rzeczywistości. Zostajemy zatem przy własnym zdaniu i każdy z nas nadal próbuje wdrażać własne koncepcje. Pozdrawiam.

    • Adam Łaczek

      @Krzysztof Kozłowski
      Też mam dwójkę dzieci i uważam Pan pean za robienie z polaków ciot (jak masz dziecko to nie umiesz wykorzystac na codzień roweru). Jakoś w innych miastach umieją odpowiednio motywowac do posiadania max 1 auta i dzięki temu liczba pojazdów/1000 mieszkańców jest tam np 2x mniejsza niż w Krakowie… Niech sobie Pan sam wyciągnie wnioski.
      IMHO nie chodzi o motywowanie zakazami, a o motywowanie finansowe i przez egzekucję obowiązujących przepisów …

      • Krzysztof Kozlowski

        Dziękuje że mnie pan tak ładnie podsumował :)
        Proponuje bez złości panu naturalnej przeczytać co napisałem powyżej.
        Motywowanie finansowe mam na poziomie 86% moich dochodów.
        I co dostaję w zamian?
        Mierne usługi socjalne i obietnicę ich pogorszenia jak i wizję kolejnych podatków.

        Dziękuję bardzo za to współczesne niewolnictwo.

      • Adam Łaczek

        @Krzysztof Kozłowski
        Podatki to nie motywowanie finansowe, bo nie mamy wyboru, a w przypadku środków transportu mamy … Nie musi byc Pan niewolnikiem samochodu, chociaż musi byc niewolnikiem fiskusa

  • Krzysztof Kozlowski

    Panie Sebastianie ależ ja nic nie stawiam na głowie :)
    Może poza wciskanymi nam do głów „rozwiązaniami” z kosmosu.

    Co daje strefa płatnego parkowania?
    Miała zmniejszać ilość aut. Zmniejszyła?
    Zwolennicy mówią podnieśmy opłaty to zmniejszy…
    Czy aby na pewno?
    Kto tam parkuje?
    Mieszkańcy przedsiębiorcy, petenci i turyści.
    Mieszkańcy mają abonament i im się należy jak chłopu ziemia.
    Przedsiębiorcy potrzebują auta pod firmą. Jak nie potrzebują dawno juz nie parkują a jak potrzebują tą kwotę przesuną na petentów.
    Petent też jak potrzebuje (wygoda to potrzeba ale i czasem czas uniemożliwia dojście) to też zapłaci.
    (wielu „singli” będących pracownikami „firm prestiżowych” też zapłaci bo ich stać)
    Aut nie ubędzie.
    (no chyba że erozji ulegnie ilość firm i mieszkańców co niestety ma miejsce)

    Więc co jak nie SPP? A no to co się stosuje na świecie (nawet w mitycznym Amsterdamie wespół z innymi rozwiązaniami) Strefy ograniczonego postoju.
    Tanie (ba może bezpłatne) ale uniemożliwiające parkowanie dłużej niż 30min 1h czy ile sobie gdzie wymyślimy a raczej ile potrzeba w danym miejscu.
    (początki strefy były właśnie SOP a nie SPP)

    Klient który jest przywiązany do auta nie ucieknie, mieszkaniec nie będzie godzinami szukał miejsca bo wymusimy rotację.
    Przedsiębiorca będzie miał problem ale zrekompensuje mu to prestiżowa lokalizacja z klientami w postaci pieszych jak i rowerzystów i na dokładkę zmotoryzowanych którzy wiedzą że da się dojechać.

    Kolejny problem to zmniejszenie tego ruchu.
    Po co zamykać?
    Czy nie lepiej otworzyć? Wywalamy znaki puszczamy rowery na ulice a te zwężamy. Oczywiście strefa 30 a gdzieniegdzie można by się pokosić o „strefę zamieszkania” choć ta mogła by się jeszcze nie sprawdzać.
    Oczywiście niech to będzie kluczenie ale bez silenia się na uniemożliwienie dojazdu. Rowery wygrają bo będą miały kontrapasy.

    Ile osób będzie chciało takim obszarem sobie skracać wiedzą oczywiście że łamanie przepisów nieuchronnie będzie związane z karą?

    A przybysze z ościennych gmin?
    Czemu śladem Amsterdamu nie zapewniliśmy im już dawno P+R?
    Nie stać miasta? Mało jest terenów leżących odłogiem?
    Czemu śladem Amsterdamu w NISKIEJ! opłacie parkingowej nie mieści się dojazd do centrum i z centrum?

    Są alternatywy dla rozwiązań podatkowych jakimi są SPP. Jednak są to rozwiązania które mogły by przynieść szybka poprawę a na tej nikomu naprawdę nie zależy. (to o czym pierzę to nie utopia a rozwiązania stosowane i działające na świecie my chcemy importować wybiórczo to co niekoniecznie będzie działać solo)
    Co by zrobili urzędnicy bez ciągłej walki o poprawę naszego bytu?
    Tak byli by niepotrzebni.

    Zmiany idą w złym kierunku nie z powodu indolencji a z powodu niechęci do skutecznych rozwiązań. Teraz wiele grup dało się wkręcić w akcję opłat za wjazd do miast i poszerzania w nieskończoność SPP. Chcę przypomnieć że jak poszerzano ją o Kazimierz to wielu zwolenników nie dopuszczało argumentu o zakorkowaniu Podgórza!

    Teraz czas na parkingowy koszmar ugorka? A za rok kampania o poszerzenie strefy? Może zamiast wydać kasę na ograniczenia trzeba było wydać ja na P+R?
    Ale jak by zadziałało to o co by walczyli rożni aktywiści?
    Jak można sobie wytrącić tak poważny argument jak walko o nie trucie z rąk?
    Bardzo mi przykro to pisać ale czasem odnoszę wrażenie że tu nie chodzi o ludzi a o walkę.

    Dlaczego na ulicy Brodowicza nie ma do tej pory pasów rowerowych?
    Jakże naturalnego i łatwego rozwiązania?
    Nikt mi nie wmówi że nie były by używane.

    Bodajże w Dreźnie nie istnieje coś takiego jak przejazd dla rowerów bo jest niebezpieczne. Czemu u nas z uporem maniaka tworzy się ddr-y? (które nie przypominają zachodnich dróg a zwykłe deptaki)
    Z tych samych powodów dla których wprowadza się SPP.
    Z tych samych dla których powstają postulaty żeby ograniczać miejsca.
    Wzniecamy pożary które będzie ktoś musiał gasić za kilka lat.

    Czemu widząc że deregulacja ruchu przynosi niesamowite efekty nie można pominąć etapu zamykania i separowania i przejść do właśnie deregulacji?

    Podgórze, Kazimierz spora część Krowodrzy cały obszar II obwodnicy, Grzegórzki nadają sie do wywalania znaków praktycznie w całości.

    Czemu się nie pójdzie w tym kierunku?
    Bo nie ma woli poprawy.

    Danie ludziom wyboru pomiędzy rowerem i autem to jest alternatywa.
    Teraz wielu ma jeden sensowny wybór w postaci auta i powodując że korzystanie z niego stanie się koszmarnie kosztowne próbuje się roweru zrobić tańszą alternatywę.
    Alternatywa to kiepska bo auta nie będzie można wybrać. To znaczy przepraszam bogaci zapłacą…

    Zaczęliśmy od miejsc i na nich skończmy.
    Postulat ograniczenia dla deweloperów miejsc które mają zbudować jest upiornie głupi. Na ten moment budujemy ich miej niż jakiekolwiek standardy światowe każą a jeszcze każdy deweloper patrzy jak przerobić miejsca zrobione żeby odebrano projekt na inna funkcje p odbiorze.
    Kolejną sprawą jest że te miejsca można wykorzystywać na rowery. Gdzie je postawimy jak ich nie będzie?
    I znowu bogaci zapłacą….

    Czy nie ma tu wizji pogłębiania różnic społecznych?
    Czy aby na pewno należy iść w kierunku na końcu którego bogaci mogą autem a reszta rowerem?
    Czy po to walczyło wielu żeby wyplenić mit że rower jest dla biedoty żeby teraz go on wylazł?

    Kolejny podatek jak i zakaz posiadania miejsca na 4kółka bądź powodowanie ze cena tego miejsca będzie nierealnie wysoka jest złem i w tej kwestii się nie zgadzamy na pewno Panie Sebastianie.

    W innych myślę że szybko moglibyśmy sie bardziej lub mniej zgodzić.
    Ja po prostu mając okazję pojeździć po centrach niemieckich miast i nie mając problemu z dojechaniem „gdzie bądź” autem polubiłem taki model miasta rowerów. I zobaczyłem ze to ze można nie znaczy ze każdy będzie jechał autem. Wolał bym taki „wolny” Kraków.

    Tak samo nie bardzo podoba mi się zabieranie mi prawa dojechania autem jak nie dano mi infrastruktury rowerowej (sensownej ALTERNATYWY).
    Proszę wybaczyć ale dojazd z Prądnika Czerwonego do rynku nie jest ani łatwy ani miły ani przyjemny. A z dziećmi wprost niebezpieczny.

    Pnie Adamie w sprawie motywowania do posiadania jednego auta proszę
    zastanowić się o jakiej motywacji można mówić jak nie ma dojazdu do centrum/urzędów/ szkół sensowną infrastrukturą rowerową z niemałych osiedli Krakowa?
    Moja żona boi sie jak jadę rowerem… Sama się boi. Wiele osób nie wsiada z tego powodu na rower. Ale przecież wzięcie za mordę kierowców to problem nie do przeskoczenia.
    Gdyby kierowcy TYLKO jeździli (proszę nie pomylić z jeździli tylko) zgodnie z przepisami wzrost rowerów na licach by był wyraźny a nie trzeba by nic ruszać z infrastrukturą. Automatem ruch byłby spokojniejszy i była by niebotyczna zachęta dla wielu do jazdy rowerem.
    Tylko policja pewnie ma ze dwa patrole na miasto…. No i NIE DO SIĘ…

    Jeżdżąc po ulicach zgodnie z przepisami i czują się lekko nieswojo zastanawia mnie dlaczego nie można rozwiązywać problemów zaczynając od rozwiązań najprostszych i nie uderzających w mieszkańców praworządnych.

    Ciekawe ile aut by znikło z ulic jak by tylko wzięto się uczciwie za źle parkujących. Ilu cwaniaków przesiadło by się na rower/tramwaj?

    Pan jest rozpoznawalny i Pana ludzie słuchają proszę przemyśleć to co napisałem i się zastanowić czy nie należało by tego drążyć.
    Nie mogę pojąć czemu na przejściu na którym jest 40 i Agatka i komisariat przejście jest aktem samobójczym… Od lat…

    Nie rozumiem czemu takich problemów nie rozwiązuje się policjantem i plikiem mandatów a progami zwalniającymi które niszczą nasze auta i rowery.
    Podejrzewam że z tego samego powodu dla którego brniemy w SPP…
    Bo jak byśmy zbudowali P+R mogło by nie być pretekstu do łupienia mieszkańców poprzez SPP.

    Zastawione chodniki- ograniczmy parkowanie? NIE Załóżmy panom i paniom blokady albo odholujmy zabawki.
    Na trzeci dzień zaparkuje prawidłowo a jak nie znajdzie miejsca na czwarty przyjedzie rowerem…. a bardziej oporny nauczy się po pięciu dniach….
    Po co nakładać za „matolstwo” podatek na porządnych?
    Usuwanie „matolstwa” to samofinansujący się biznes.

    Mam nadzieje ze zrozumieją Panowie moje przydługie wywody nie zakładając odgórnie że na pewno nie mam racji ;)

    • Adam Łaczek

      Co daje strefa płatnego parkowania?
      Zmniejsza zanieczyszczenie, korki, odsetek nielegalnie zaparkowanych aut …
      „Miała zmniejszać ilość aut. Zmniejszyła?”
      I tu niech Pan nie pisze głupot, bo pomiary wyraźnie wskazują że rotacja tam gdzie jest strefa jest wyższa, czyli jest poprawa.

      „Strefy ograniczonego postoju”
      Mają w PL zerowa egzekucję. Pisałem już o tym na ibike. Brakuje u nas czegoś w rodzaju parkschreibe.
      Ale Pan i tak wie lepiej :) A badania z USA pokazują że strefy ograniczonego postoju są masowo olewane przez kierowców.

      Może niech Pan najpierw przeczyta jakąkolwiek książkę o płatnym parkowaniu, a potem niech Pan się zabiera za komentowanie.

      Co do Pańskich propozycji to np o pasy rowerowe na Brodowicza walczymy od dawna, ale większośc Pana propozycji to iluzja. Skoro jest alternatywa dla SPP to niby gdzie, bo każde miasto które ujarzmiło samochody stosuje SPP.
      Skoro można tak po prostu bez budowy infry i tylko za pomocą edukacji kierowców (czy tam karania ich) wymusic popularyzację rowerów to gdzie tak zrobiono?

      Skoro P&R wystarcza to czemu ten na Ruczaju jest pusty? Skoro lepiej edukowac mandatami niż progami to czemu w Holandii i w Niemczech masowo stosuje się rozwiązania uspokajające ruch?

      • Krzysztof Kozlowski

        Panie Adamie proszę przeczytać na spokojnie co pan pisze i zastanowić się czy aby nie dał pan sobie wmówić „niemocy”

        Mam wrażenie że uwierzył Pan w to iż patologie są normą.

        SOP mają zerową egzekucję…
        Czemu?
        Trzeba to zmienić.
        Niemcy, Holandia, Austria. Da się? Da. To znaczy ze nie jest niemożliwe.

        SPP Zmniejsza ilość nielegalnie zaparkowanych aut?
        Przepraszam?
        Proszę nielegalnie zaparkować w Niemczech poza SPP :)
        Zobaczy Pan jakie tam ma znaczenie miejsce gdzie ktoś zaparkuje nielegalnie ;)

        Nie gódźmy się na to by z patologią walczyć wstawianiem nas do klatek. We wszystkich krajach „rowerom przyjaznych” przestrzeganie przepisów jest priorytetem i nie robi się z tego czegoś z pogranicza „SF”

        SPP nie zadziała tak jak byśmy chcieli bo nie ma alternatywy.
        Albo jest kiepska.
        KM jaka jest wiemy wszyscy i tu się chyba zgadzamy że czas dojazdu nią i komfortu tego rozwiązania jest nijaki. Pomijam kwestie tego w jakim stanie się wysiada z tego środka komunikacji.

        Ifr. rowerowa… Wie Pan jak wygląda. Zapytałem o trasę z Prądnika Czerwonego do centrum. Kolejna to Prądnik -Podgórze i PR-Krowodrza. Ma Pan jakieś rozwiązanie?
        Ja przejadę ale jak komuś mówię że jadę ATW albo Pilotów to w większość mówi coś spomiędzy wariat-samobójca.
        Takich kierunków jest masa.
        SPP są proponowane w obszarze z którego dojazd jest względnie przyzwoity. Liczy Pan że mieszkańcy obrzeży i podmiejskich sypialni zaryzykują przejazd np. ul. Pilotów w godzinach szczytu żeby nie zapłacić za postój?

        Ci których nie stać dawno przestali używać auta Ci których stać pojadą i zaparkują a Część która teraz staje w Podgórzu wróci do centrum bo już im będzie wsio ryba.
        Ci z poza miasta którzy nie zapłacą za postój zaparkują gdzie indziej. P+R jest rozwiązaniem problemu tych gości w mieście.
        SPP mogła by spokojnie tylko ich obowiązywać.

        SOP mogła by rzeczywiste wpłynąć na wypchnięcie ludzi którzy nie przyjechali coś załatwić a przyjechali na długie godziny.
        Pilnowaniem jej mogli by spokojnie się zająć Policja na rowerach która by oprócz tego pilnowali parkowania, rzucania papierków i usuwali z ulic niepokornych właścicieli piesków którzy nie rozumieją że odchody ich pupili nie dekorują miasta. A i może by kierowców stonowali? A i może nie był by każdy mur i brama obsikana przez „piwoszy”
        Mogło by zadziałać? Myślę że tak.

        Nie mówię że absolutnie żadnych SPP nie robić. Wszystko można ale…
        Teraz zrobienie SPP nie zmieni mentalności. Sorry ludziom będzie trudniej ale brak łatwiejszej alternatywy spowoduje że się dostosują. I nauczą żyć z SPP. Może jak by najpierw doprowadzić mogilska do porządku. Zrobić coś z Pilotów wymyślić dojazd z Prądnika białego rowerami…
        I zobaczywszy że to nie działa wprowadzić jakieś rodzaje SPP czy właśnie SOP to może by wyedukowało ludzi.
        A tak? Zaparkują 3 przecznice dalej robiąc kuku mieszkańca innego osiedla. Trochę zapłaci bo wygra wygoda.
        Efekt będzie jakiś. Byle jaki. Coś się rozluźni coś się zmieni będzie można odtrąbić sukces.

        Pan o tym doskonale wie i widzi że tak to działa w Krakowie. Można to od siebie odsuwać myśląc że przecież gdzie indziej…
        Ale to nie zadziała tak jak u innych bo my jesteśmy inni :)
        Tylko że oni to robili powoli od 50 lat a my zrobiliśmy coś 20 lat temu a teraz próbujemy zasypać na szybko 20 letnią stagnację.

        Ja nie mogę sobie pozwolić na luksus jazdy rowerem po mieście.
        (proszę sobie wyobrazić choć będzie Panu pewnie trudno ze dla mnie był by to autentyczny luksus)
        Strefy mnie średnio bolą bo płacą za to moi klienci. (Dla przyjemności do miasta nie jeżdżę prawie wcale bo dziki tłum mnie nie bawi a smród uryny odrzuca)
        Chociaż już niedługo za luksus podwiezienia dzieci do dziadków będę musiał zapłacić. Optymalną trasą rowerem to 7,5km…
        Ale tamtędy nie pojadę bo ryzyko jest za duże. Sensowna trasa to 9,5km a to ok 45min :) Realnie z dziećmi 55min.
        Czyli sporo więcej niż przejazd autem tam i z powrotem…
        Teraz pytanie czy byłbym szczęśliwszym mieszkańcem miasta jak bym musiał zapłacić za to więcej albo musiał jechać dłużej?
        Pytanie czy mam czas być tym szczęśliwszym mieszkańcem?

        Czemu P+R na ruczaju jest pusty?
        A wiemy gdzie ludzie z tamtych miejscowości jadą? Może nie do centrum? Może na Kurdwanów?
        Może do Huty?
        A swoją droga czy na Ruczaju jest rower miejski?

        Powiem tak osoba jadąca z Skotnik na Pilotów… Jechała KM nie dość że dłużej niż autem w Godzinach szczytu to jeszcze dojeżdżała w stanie „płynnym”.
        Praca z nią nie należała do przyjemności ;)
        Rowerem miał trasą „sensowną” ~14km co przekraczało jego zdolności. „rewelacyjnego” DDR na ruczaju jeszcze nie było co sprawę komplikowało.
        Czy myśli Pan że te 2h potrzebne na dojazdy do pracy rowerem vs ~45 minut to już alternatywa?
        To osoba która teoretycznie mogła by korzystać z P+R Rowerem/autem do ruczaju i dalej KM… ale KM się wlecze…

        I teraz pytanie co należy zrobić?
        Utrudnić/podrożyć przejazd autem żeby obywatel zrezygnował i wybrał czasowo gorszy wariant? 1h dziennie więcej to 10 dni czasu zabrane na dojazdy rowerem… Pytanie czy to lepsze niż czas z rodziną?
        Czy może zrobić coś z KM?

        Jak Pan sobie wyrzucenie ruchu z centrum skoro relacje pomiędzy osiedlami są kanalizowane przez centrum?
        Albo trzeba wprowadzić drakońskie opłaty za wjazd do centrum
        Albo zakazać.
        Pierwsze uderzy w nas wszystkich bo zadziała jako czynnik wyzwalający wzrost cen pogarszając życie w mieście.
        Drugie nagle obniży komfort życia. Ludzi którzy nie maja w centrum żadnego interesu.

        Jest jeszcze opcja domknięcia dwóch wiecznie iluzorycznych obwodnic miasta. I wcale nie mówię że mają to być „miejskie autostrady” Ja bardzo chętnie zobaczyłbym powiedzmy 4 jednopasmowe mniej lub bardziej równoległe ulice równolegle z podniesieniem prędkości do 50 i pasem rowerowym.
        W tym momencie Bieżanów Huta jest nieskomunikowane.
        Ruczaj-Krowodrza… ATW
        Ba nawet Prądnik Biały i Czerwony średnio.

        Proszę uwierzyć że czytam książki i opracowania :)
        Ale może też czytam inne niż te które tylko chwalą obecne systemy?
        Nie lepiej pójść w stronę miasta bez znaków i masy skrzyżowań z „pierwszeństwem”? Po co nam sygnalizacja świetlna?
        Zdaje Pan sobie sprawę z tego że dla wielu „Głupich szybkich i wygodnych” likwidacja znaków w obrębie II obwodnicy i wprowadzenie konsekwentnie 30 było by o wiele większą zachętą do omijania tego miejsca niż opłaty czy nawet zakazy?

        Zakazy mają gdzieś a myślenie ich tak boli że jak na każdym skrzyżowaniu się ich zmusi do tego to uciekną z przerażenia.
        To nie mój wymysł a rozwiązania z powodzeniem wdrażane na zachodzie.

        Dlaczego Amsterdam buduje metro a u nas uważna się to za głupie?

        Pana ostre radykalne a czasem nawet „ograniczone” (moje widzenie albo żadne) podejście zraża wiele osób do Pana i tak naprawdę do całego ruchu rowerowego.
        To tez nie jest wyssane z palca a z rozmów z ludźmi.

        Tu przykład.
        „Skoro lepiej edukowac mandatami niż progami to czemu w Holandii i w Niemczech masowo stosuje się rozwiązania uspokajające ruch?”

        Progi są u nas tam już ciężko trafić (jeżdżąc po zachodnich Niemczech nie przejechałem żadnego W Krakowie kilka dziennie mnie „spowalnia”). W normalnych krajach są rozwiązania uspokajające ruch ale do cholery nie progi które wyrywają zawieszenie z podwozia :) Oni już dawno zrozumieli ze to nie działa i zrobili coś lepszego (np wyniesione przejścia) węższe ulice czy miejsca w których miesza się ruch wszystkich uczestników, u nas wciąż kładziemy te plastikowe cuda gdzie tylko się da.

        Zresztą mandatami oni też świetnie uspokajają :) Dlatego nawet na ulicach nie uspokojonych jest spokojniej niż u nas.

        Mamy olbrzymią szanse przeskoczyć etap na którym są obecnie miasta zachodnie i wejść od razu w ten w który oni wchodzą teraz. Niestety nie widzę ani odwagi ani chęci.

        Wątpię żeby Pan chociaż spróbował przeskoczyć barierę która dzieli nasze spojrzenia. Czasem trzeba się zatrzymać i zastanowić czy to że ktoś tak a tak zrobił to znaczy że musimy robić dokładnie tak samo i że to jest optymalne. Czy ktoś inny w swoich utopiach nie ma racji i czy utopia nie jest realna do wprowadzenia. Czasem można się wysilić na bycie pionierem ;) Proszę się zastanowić co by powiedział 99% ludzi jak te powiedzmy 50 lat temu pokazać by im obecny Amsterdam?

        Jak reagowali ludzie jeszcze niedawno jak im mówiono że likwidacja znaków poprawia jakość przejazdów? Trzeba było eksperymentu żeby się okazało że to nie sen utopisty i szaleńca… Choć dalej wielu mówi że bez znaków w Krakowie to ani rusz…
        No bo skąd by wiedzieli która to prawa?

      • Adam Łaczek

        W Afganistanie prawa gejów, kobiet, czy innowierców mają zerową egzekucję…
        Czemu?
        Trzeba to zmienić.
        Niemcy, Holandia, Austria. Da się? Da. To znaczy ze nie jest niemożliwe.
        Oh wait …:)
        Pan oczekuje że każdy problem da się rozwiązac tu i teraz. To skoro się da to niech Pan powie jak tego dokonac tu i teraz.

        SPP Zmniejsza ilość nielegalnie zaparkowanych aut w Polsce i są na to dowody z pomiarów, a Pan nie potrafi uzasadnic tezy przeciwnej.
        Podobnie z działaniem SPP.
        Ja mam pomiary, a Pan ma własną opinię :)

        Co jest złego w jeździe po Pilotów? i myślę że jak kogoś nie stac na abonament 250 zł (albo na 2x 250 zł) to jednak nie zapłaci.
        W ogóle zresztą uważam że ws SPP to szkoda czasu na polemikę z Panem bo mimo że Pan twierdzi że coś o SPP Pan czytał to śmiem wątpic.
        Prosze konkretnie napisac co Pan czytał… bo odnoszę wrażenie że był to Fakt :)

        I Pana poglądy na transport … nie ograniczajmy … nie zniechęcajmy …
        Tyle że z takim podejściem zanieczyszczenie powietrza nie spadnie…
        No ale do wdychania zanieczyszczeń można ludzi przymusic, ale do ograniczenia jego źródeł już nie można nikogo zmuszac …

  • Krzysztof Kozlowski

    Panie Adamie a jakie to prawa mają kobiety innowiercy i geje w Afganistanie?

    Tak zapewniam że ich prawa są respektowane. Tylko że te prawa są takie jakie są albo wprost ich nie ma.
    Choć sam Afganistan to kiepski przykład bo to kraj w którym mamy taki stan rzeczy jaki mamy i o jakimkolwiek prawie trudno mówić.

    A Holandia też ma swoje pod pazurkami ale jednak udało im się pewne problemy rozwiązać. Niemcy tez do krajów tolerancyjnych nie należą…

    Nigdzie nie napisałem że problemy da się rozwiązać tu i teraz. Nie czyta pan dokładnie.

    Co złego widzę w jeździe ul. Pilotów?
    To samo co dziesiątki rowerzystów spychających ludzi z chodników.
    Jak pan tego nie widzi to może należy oczy otworzyć.
    Nigdy pana tam autobus nie próbował wprasować w krawężnik?
    Mnie tak. (Swoją drogą czy tych baranów nie można by jakoś okiełznać bo są jednymi z bardziej bezczelnych jednostek )
    A samochody mijające na cm to nie jest tam norma? (wyprzedzanie na trzeciego też tam już widziałem)
    Pomijam dziury w drodze i że całość kończy się na rondzie młyńskim na którym nie ma się jak włączyć w to coś co niektórzy nazywają infrastruktura rowerową.
    Wyobraża pan sobie z dzieckiem jazdę w takich warunkach? To ma być bezpieczne i odpowiedzialne? Ja mając wprawę i nie mając leków przed autami a nawet dobrze się czują w ruchu tam nie czuje się dobrze a tym bardziej bezpiecznie jak mam jako odpowiedzialny ojciec jechać tamtędy z dzieckiem?
    To już chyba lepiej Mogilską która jest o wiele bardziej cywilizowana

    Jak pan tego nie widzi to przepraszam o czym rozmawiamy?
    Ja jeżdżę tamtędy często, Lublańską i rondem Barei w Strzelców też (choć tą przyjemność sobie też często odpuszczam pomimo frustracji na przejazdach przez Dobrego pasterza i konieczności przejechania nielegalnego chodnikiem odcinka od estakady). Ale to nie jest alternatywa dla WIĘKSZOŚCI a dla znikomej grupy.
    Dla większości to już przeżycia ekstremalne.
    Ale w sumie skoro Pan nie widzi problemu to po co ta cała wrzawa o rowerzystów? Ja po mieście rowerem jeżdżę przeszło 20 lat. Nie śniło się o ddr i było OK. Jeździłem sprawnie w ruchu (często sprawniej to szło niż teraz tą pożal się Boże infrast. rowerową której unikam jak ognia) i nie narzekałem więc może to pianie o rowerzystach to fanaberia?

    Dalsza rozmowa ma nijaki sens w świetle takiego niedostrzegania problemów. (albo co gorsze próby pokazania mi swojej wyższości i ciągłych prób wykpiwania rozmówców)

    Pokazuję Panu inny punkt widzenia. Jak go Pan nie przyjmie i nie pochyli się nad przekonaniem ludzi którzy mają podobny to będzie Pan dreptał w swojej kampanii. Zbuduje Pan do mur za którym jest wielu potencjalnych rowerzystów w samochodach.

    Sprowadza pan sprawę do 2×250? :D Czyli dzielimy społeczeństwo na biednych i bogatych… Bogaty może truć biedny nie…
    Socjalizm w najlepszym wydaniu. SUPER! TAK TRZYMAĆ!
    To różnica między SPP a SOP.
    Jedna ogranicza dostępność podnosząc cenę druga ogranicza celowość użycia auta do dojazdów dla ludzi spędzających wiele godzin w pracy nie ograniczając dostępności danego rejonu (zmuszając do zostawienia ich np na p+R albo pod domem) a nawet ją podnosząc.
    Ale Pan dużo czytał… To może jeszcze więcej trzeba, albo jeszcze raz?
    (A skoro już wywołał pan Niemców i ich metody to może literaturę pióra Adolfa? Całkiem ciekawa. On też był za „rugowaniem” )
    Tylko że oni teraz mają społeczeństwo pełne ludzi starszych a u nas starsi są wykluczeni i zamieceni pod dywan. Ciekawe nie?

    Więc w kwestii tego co czytałem proszę wybaczyć ale nie będę się Panu spowiadał. powiem tylko że moja średnia to 1 książka tygodniowo.
    Takie żałosne próby dyskredytowania rozmówcy śmierdzą piaskownicą i jest co najmniej poniżej poziomu ludzi wykształconych. (Teraz może Pan triumfować ogłaszając wszemi wobec ze nie czytałem bo nie wymieniłem ;) co dopełni obrazu chłopca w piaskownicy)

    • Adam Łaczek

      Czyli
      1. Recepty na działanie SOP Pan nie ma, mimo że twierdzi Pan że na pewno taka jest.
      2. Literatury naukowej też Pan o SPP nie czytał. Chyba że książki Adolfa H., na które się Pan tu powołuje, ale to się nie kwalifikuje do tej kategorii :) (PS. zgodnie z prawem Godwina wygrałem dyskusję ;P)
      3. Sam Pan jesteś socjalistą, bo SOP zakazują postoju długoterminowego, a przy SPP biednych stac na parkowanie (godzina kosztuje mniej niż bilet MPK)
      To Pan chce zakazywac, a ja operuje na kapitalistycznym prawie popytu i podaży.
      Proszę poczytac np. mój wywiad z dr Michałem Beimem:
      http://ibikekrakow.com/2013/03/19/beim-o-strefach-ograniczonego-postoju-w-niemczech-i-w-polsce/
      Dr Beim trochę lepiej zna się na Niemczech i parkowaniu od Pana i twierdzi, że: „W dużych niemieckich miastach stosuje się głównie strefy płatnego parkowania, a ograniczony postój stosowany jest jako rozwiązanie uzupełniające.”
      „Jak wspomniałem, strefy ograniczonego postoju mają swoje ograniczone zastosowanie – do newralgicznych punktów miasta. Nie wyobrażam sobie większych części miasta z ograniczonym czasem postoju. Przykładowo, co ma zrobić biznesmen, który potrzebuje dłuższego czasu parkowania, aby móc przeprowadzić ważne rozmowy? Stać go na opłacenie miejsca. Dlaczego zabraniać tym którzy chcą za to zapłacić? Nie wszystkim wystarczy np. 60 czy 90 minut!”

      • Krzysztof Kozlowski

        Ad 1.
        O jaką receptę panu chodzi?
        Stawiamy znak i działa. Do tego wreszcie wypuszczamy na ulice policję i mamy takie dwa w jednym porządek i grzecznych kierowców którzy zwijają się jak im czas minie.

        Co tu jest trudnego?
        Receptą jest przestrzeganie przepisów. Wiem dla Nas jest to straszliwa wizja końca świata. A i jeszcze solidarność i uczciwość ale to słowa zapomniane i jak ich ktoś używa to się od wariatów go wyzywa.

        I jeszcze taka uwaga. Ja nigdzie nie napisałem żeby zamieniać całkowicie SPP SOP Również nie napisałem ze powinno się zlikwidować SPP :)
        Napisałem ze rozszerzanie SPP w obecnej sytuacji nie ma sensu bo jedynie przepycha problem. Jest to pochopne godzenie się na dodatkowe opodatkowanie.

        Ad 2.
        To ponieważ delikatna aluzja się nie przebiła przez mur Pana „widzimisię” powiem mniej delikatnie.
        Proszę nie opowiadać farmazonów.
        Jak bym nie czytał to bym tylko sobie roił żeby roić to bym Panu podał tytuły ;) Ale ponieważ mi lotto mi czy Pan sobie będzie roił tak czy inaczej to nie zamierzam teraz na zawołanie wracać i robić spisu tytułów.

        Ad 3.
        Pan chce opodatkowywać :)
        Gdyby ulice były prywatne moglibyśmy mówić o kapitalizmie.
        Na ten moment wszyscy łożymy na ich budowę i utrzymanie i pozwalanie na to by bogaty miał więcej prawa do tego czego sam nie zbudował jest według mnie niezasadne.

        Wracając do naszego „biznesowego człowieka” to czy nie może zaparkować na jednym z licznych parkingów? A jak ja przyjeżdżam do klienta i muszę wypakować sprzęt dla niego i nie mogę znaleźć miejsca bo on hoduje hemoroidy na spotkaniu?

        Chciałem zauważyć ze Niemcy mają pokaźną ilość parkingów „w centrum” Mają tez SOP tam gdzie rotacja jest wskazana…
        Wiec skoro u nich się da to czemu nie u nas?
        Mają też parkingi „pod domami” więc mieszkańcy mają gdzie schować auto. Czemu u nas się nie da wypruć kamienicy i zrobić ją użyteczną a tam tak?
        I znowu mają obwodnice metra i ogólnie niezłą komunikację.
        Mają też infrastrukturę rowerową ale maja przede wszystkim wychowanych kierowców i ROWERZYSTÓW którzy się nawzajem szanują i szanują pieszych.

        A mają jeszcze kolej i to taką bajerancką że jeździ szybciej od samochodu :) A my mamy kolej? Czy skansen?
        I wie Pan że nikt tam nie wpadł na pomysł położenia progów zwalniających na autostradzie żeby ludzie wybierali koleje zamiast auta!
        Co więcej oni nie zakładaj że przedmieścia to źli wyzyskiwacze którym trzeba zamknąć drogę do miasta tak żeby nie przyjeżdżali…
        Co oni tam jeszcze mają….
        Pozamiatane chodniki?
        A … nigdy tam w psią kupę nie wdepnąłem…

        A u nas… Ale to przez auta…

        A jak Pan wyjaśni to…
        http://www.samochodyelektryczne.org/1000_samochodow_elektrycznych_w_amsterdamie.htm

        Czemu importujemy z kraju o niższym poziomie opodatkowania w pierwszej kolejności podatki?
        Czy naprawdę sądzi Pan że na dzisiejszy stan infr. rowerowej i komunikacji miejskiej SPP rozwiąże jakieś problemy?

        Może bym częściej pojechał do miasta rowerem… Ale wiedząc że nie mam go gdzie zostawić rezygnuję…
        A zapomniałem niemcy mają stojaki rowerowe w sporych ilościach…
        Ciekawe czemu chętniej używają rowerów niż my. To na pewno SPP :D

        Ciekaw jestem Pana odpowiedzi na moje wcześniejsze pytania. Pan jako znawca spraw rowerzystów powinien mi odpowiedzieć na nurtujące mnie szarego nie znającego się kierowcy pytania o drogę…

        A wracając do Godwina…
        Cy ja Pana zwyzywałem od faszystów?
        Wie Pan o czym Pan pisze?
        Pomijam że coś pan zaczął o radykalnym islamie…
        Moja wstawka o Adolfie odnosiła się bezpośrednio do pana wywodów o tolerancji.
        Godwina wyciągnął Pan więc w nieodpowiednim momencie.
        Sorry.

      • Adam Łaczek

        @Krzysztof Kozlowski
        1. W PL będzie to wyglądało to tak, że postawi się znak, a przy czasie parkowaniu ograniczonym do np 90 min średni czas parkowania będzie wynosił 4 godziny :)
        Więc nie będzie to działało. Oprócz zmian w prawie (PoRD i parkschreibe) potrzeba zmiany mentalności Straży Miejskiej i Policji, bo te służby robią wszystko by nielegalnie parkującym nic się nie stało.
        To nie jest proste bo przecież nie wyrzuci Pan wszystkich na zbity pysk. Zresztą kogo by Pan zatrudnił w zamian, skoro podobnie myśli i działa większośc społeczeństwa?
        2. Jest Pan jak uczeń, który twierdzi, że przeczytał lekturę … tylko nie potrafi cokolwiek o niej powiedziec :)
        3. No popatrz, a komunikacja PUBLICZNA też jest płatna… jakim cudem?
        Przecież też na nią wszyscy łożymy …

        Co do Niemiec: Widzi Pan w Niemczech SOP mają powierzchnie jakiejś 1/1000 – 1/100 powierzchni SPP.
        SOP ma się do SPP jak sól do zupy. A Pan przekonuje nas teraz że jak do garnka wsypiemy soli i nakropimy kilka kropel zupy to będzie smacznie.

        Co do tez „oni mają to i to w tym Amsterdamie/Niemczech więc u nich to działa” to proszę zauważyc że jest sporo badań o SPP z miast gdzie nie ma ani sprawnej komunikacji zbiorowej, ani P&R, ani sieci DDR, a SPP działa. Mowa o wielu miastach z USA

      • Krzysztof Kozlowski

        1) Nie należy tłumaczyć nieudolnością policji i SM nie wprowadzania rozwiązań które mogą po poprawiać naszą rzeczywistość
        Idąc tym tokiem nie należy walczyć o infrastrukturę rowerową bo co zbudują to słup na środku postawią.
        Do puki tego podejście nie zmienimy będzie w kraju bajzel.

        2) :D nie dam się sprowokować do udowadniania że nie jestem wielbłądem.

        3) A nie było by pięknie jak by była bezpłatna?
        Albo wszystko jest płatne i prywatne albo jest opłacane z podatków i publiczne co za tym idzie bezpłatne.
        Parkowanie rowerów też zajmuje miejsce ddr też czemu nie ma za to być opłat? Wielu „zdeklarowanych pieszych” uważa i kierowców i rowerzystów za zło wcielone co im powiemy?
        Można tak w kółko podnosić podatki bo ktoś inny jest opodatkowany.
        Ja jestem przeciwnikiem podatków. Płacę już 86% !

        Niemcy mają takie śmieszne znaki na których jest napisane 30min… 60 min…
        :D I wie Pan co? Tam policja sobie z tym radzi…
        Owszem tam obywatel wie że jak zajmie miejsce na dłużej to inny obywatel zadzwoni na policję….
        U nas zniszczyliśmy szacunek do policji i zwyczaj przestrzegania prawa i mamy gigantyczny problem.

        Które z tych miast USA nie ma metra?
        Chętnie się zapoznam z tymi konkretnymi badaniami jeśli można prosić.
        Ciekaw jestem jak dostają się do pracy w centrum mieszkańcy podmiejscy?
        Z tego co wiem z rozmów z osobami mieszkającymi tam to najnormalniej wykupują miejsca na parkingach komercyjnych których jest sporo choć na tyle mało że są drogie. Dla wielu jest to spory wydatek który obniża ich standard życia ale jest jedyną alternatywą dojazdu do pracy\szkoły która jest w centrum.

        Czy to jest działanie? Czy pozorne działanie? Czy rozwiązano problem czy tylko pozornie rozwiązano ukrywając go?

        Czy podnoszenie jakości życia kogoś kosztem kogoś innego jest rozwiązaniem problemów?
        Strefa w Kazimierzu dala znikomą poprawę jego mieszkańcom a pogorszyła funkcjonowanie mieszkańcom Podgórza. O takie „rozwiązania” chodzi?
        U nas się to tak odbywa.
        Będziemy „rozmywać ” problem aż któraś dzielnica przyjmie samochody bez narzekania. Pytanie czy się uda skoro dochodzimy do granic zza których ciężko się dostać np rowerem. ;)

      • Adam Łaczek

        1. Jak poprawią, skoro szansa na to że znacznie skróci się średni czas parkowania jest praktycznie zerowa?
        Czegoś takiego nie ma na DDR na której słup zdarzy się raz na kilka km, a pozostały fragment jest przyzwoity
        2. Już Pan udowodnił, że się Pan na tym nie zna.
        3. Oczywiście wszyscy chcemy by świat składał się z pięknych i bogatych i by podatki były 0% …
        Proszę poczytac ustawę o drogach publicznych, jak tam się uzasadnia wprowadzenie opłat za parkowanie to się Pan dowie czemu nie ma SPP dla rowerów
        O Niemczech tłukę Panu do głowy, że oni mają w ich PoRD parkschreibe. Dałem Panu link … a Pan dalej nic nie rozumie…
        Co do USA: Los Angeles ma metro i beznadziejny transport publiczny. Badania ma Pan w tekście o SPP i zanieczyszczeniach.

        Skoro pyta się Pan czy podnoszenie jakości życia kogoś kosztem kogoś innego jest rozwiązaniem problemów? to zapytam czy akceptuje Pan budowę dróg w Krakowie, bo wszystkie jakie ostatnio powstały obniżyły znacząco komfort życia mieszkańcom kosztem kierowców.

      • Krzysztof Kozlowski

        1) Już przerobiliśmy temat i wróciliśmy do początku.
        Nie dociera do Pana że ktoś kto musi stać będzie stać?
        Mieszanie strefami SOP i SPP może dopiero udostępnic miejsca poprzez zapewnienie rotacji.
        My wciąż nie mamy sensownych parkingów a dokładniej systemu parkingów.
        A mieszkańcy stać będą. Wprowadzanie SPP W KRAKOWIE!!! również zniechęca mieszkańców centrum do ruszania się autem więc ich auta będą wrastać w ulice.

        Do puki nie połączymy sensownym systemem komunikacji odciętych dzielnic Krakowa i nie zapewnimy LEPSZEJ alternatywy dla przyjezdnych to SPP się nie sprawdzi.
        W europie działa bo mają ALTERNATYWY.

        2) :D ależ Pan jest bajkopisarz…

        3) Mi świat pięknych i bogatych nie pasuje. To nas chyba różni. Jak tylko mi życie pozwoli to ucieknę do świata brzydkich i biednych oni mają za dramo to czego namiastkę chce nam Pan dać za ciężkie pieniądze zarobione niewolniczą pracą (i nie nie będę Panu tłumaczył tego zdania wiem że jest za trudne do pojęcia choć proszę na chwilę zamknąć oczy i spróbować wyjść ze swoich utartych wąskich kolein myślowych to morze się uda.Wtedy tez może przestanie Pan we mnie widzieć wroga i ignoranta ;) )

        W Niemczech maja całe spektrum rożnych rozwiązań. Spotkałem się z przeróżnymi wariantami i mutacjami w zależności od miasta.

        Co do Los Angeles ….
        Weszliśmy na niebezpieczny temat.
        Proszę sobie spojrzeć na problem ludzi których tam nie stać na pracę…
        Zobaczyć jak rozwarstwione jest społeczeństwo. Jakimi autami jeżdżą?
        Potem zerknąć na slumsy z których wielu mieszkańców przez całe życie nie wyjechało!
        Potem proszę pomyśleć o wymierających dzielnicach i całych miastach…
        Bardzo śliski temat.

        A „dziennikarska uczciwość” wymaga żeby napisać o pasach dla „podwożących” :) O dopłatach w niektórych miejscach do zakupu dużych aut.
        Warto też spojrzeć na odległości.

        I na koniec zastanówmy się jakie to ma przełożenie na np przejazd z Prądnika do centrum….

        Czy akceptuję budowę dróg w Krakowie?
        Oczywiście choć zastanawiam się czemu są robione w tak idiotyczny sposób.
        Zastanawia mnie czemu nie wpuszczamy niezbędnych dróg pod ziemię tylko budujemy estakady.
        Nie rozumiem estakady tramwajowej.

        nie rozumiem czemu buduje się drogi w Krakowie a nie dokończono obwodnicy. Nie rozumiem potworka na ruczaju…
        I nie rozumiem czemu uważa Pan że te drogi robią dobrze kierowcom?
        Ja nie jestem zwolennikiem szerokich dróg w mieście.
        Tak samo nie rozumiem czemu u nas nie ma żadnej sensownej onfr. rowerowej. WSZYSTKO co powstaje to jest farsa. I jesli ktos odtrąbia to jako sukces to znaczy ze jego działania sa pozorne i skierowane na trwanie stanu w którym czeba coś poprawiać.

        Nie wiem gdzie Pan widzi „przyzwoite poza słupem” Ja widzę niebezpieczną i niefunkcjonalną farsę.
        Może za mało Pan jeździ po tych przyzwoitych ddr?

        Setki idiotycznych przejść z zerową widocznością nadchodzących pieszych.
        Setki „meandrów” przed skrzyżowaniami.
        Przejazdy odsunięte od jezdni z nagminnym brakiem widoczności zarówno dla roweru jak i dla kierowcy.
        WIĘKSZOŚĆ ddr zaczyna się i kończy „w próżni”
        Praktycznie z żadnej ddr nie można się bezpiecznie logicznie i sensownie włączyć w ruch uliczny.
        Na większość nie da się wjechać w sposób j/w
        DDR idące „jak chodniki” trafiają na światła i stoi się jak ten głupi b…. tracąc czas w drodze do celu. Pomijam już kilkukrotne start stopy na rondach.

        Brak ciągłości ddr. Proszę dojechać do Huty :)
        Proszę dojechać na Prądnik…

        Kwestię krawężników pominę bo to mi najmniej przeszkadza.
        Ale idźmy dalej.
        Skrzyżowania ddr są równorzędne i jest tam bajzel brak malowanek jest przykładem że traktuje się ddr jak chodnik.
        A i krzaki /drzewa i inne atrakcje i to nie co kilka km a na każdym kroku.

        Nie jest tak źle? Proponuję zamiast udawać eksperta i zaczytywać się w „opracowaniach” wsiąść na rower i zobaczyć jak to wygląda w cywilizowanym świecie.
        Tym czymś co się u nas buduje dojechać gdziekolwiek to bieg z przeszkodami.
        I nic nie wskazuje żeby miało się to zmienić.
        Do puki rowerzysta nie wyląduje na drodze W RUCHU i nie będzie w stanie dotrzeć w normalnych warunkach nie łamiąc przepisów i nie przepychając sie chodnikami z punktu A do B to wszystkie strefy SPP SOP i nawet zakazy można sobie wsadzić między bajki.

        Do tej pory nie odpowiedział mi Pan na moje pytania o trasy…

    • VAT

      Wow, narodził się nowy transportowy geniusz.