Lassota i Gibała za zniesieniem obligatoryjności zakazu jazdy na rowerze dla nietrzeźwych rowerzystów

Lassota i Gibała za zniesieniem obligatoryjności zakazu jazdy na rowerze dla nietrzeźwych rowerzystów

O poglądy na temat zniesienia obligatoryjności zakazu jazdy na rowerze dla nietrzeźwych rowerzystów zapytałem dwóch znanych krakowskich parlamentarzystów: Józefa Lassotę z klubu Platformy Obywatelskiej i Łukasza Gibałę z klubu Ruchu Poparcia Palikota. Obydwaj posłowie interpelowali do Ministerstwa Sprawiedliwości ws skreślenia z kodeksu karnego art. 178a §2 kk, a poseł Lassota napisał także interpelacje ws zniesienia obligatoryjności zakazu jazdy na rowerze dla rowerzystów nietrzeźwych i pod wpływem alkoholu, oraz aktywnie przekonywał innych parlamentarzystów do propozycji zmiany przepisów w tym zakresie.

Adam Łaczek: Dlaczego jest Pan za zniesieniem obligatoryjnego zakazu jazdy rowerem dla nietrzeźwych rowerzystów?
lukasz-gibalaŁukasz Gibała: Niemal rok temu – w marcu 2012 roku – klub parlamentarny Ruchu Palikota złożył w sejmie projekt nowelizacji Kodeksu Karnego, zakładający dekryminalizację jazdy na rowerze w stanie nietrzeźwości. Mówiąc prościej, chcemy, żeby jazda na rowerze w stanie nietrzeźwości nie była traktowana jak przestępstwo, za które grozi kara nawet roku więzienia. Zgodnie z naszym projektem byłoby to nie przestępstwo, a wykroczenie. W praktyce, w konsekwencji takiej zmiany, sądy nie mogłyby w przypadku nietrzeźwych rowerzystów orzekać kary pozbawienia wolności. Sam od dawna głoszę pogląd, że jazda na rowerze w stanie nietrzeźwości nie powinna być traktowana jak przestępstwo. Nie można pijanego rowerzysty traktować na równi z pijanym kierowcą. Rowerzysta pod wpływem alkoholu stanowi nieporównywalnie mniejsze zagrożenie na drodze, niż kierowca samochodu, i stanowi zagrożenie przede wszystkim dla samego siebie. Dowodzą tego wszystkie statystyki – w wypadkach powodowanych przez pijanych rowerzystów poszkodowani są niemal wyłącznie oni sami. Nie oznacza to oczywiście, że pochwalam w jakikolwiek sposób prowadzenie roweru pod wpływem alkoholu. Uważam jednak, że rażąco niesprawiedliwa jest sytuacja, w której w więzieniach przebywa ponad 5000 osób, które jechały rowerem w stanie nietrzeźwości.

Jeśli zaś chodzi o samo zniesienie obligatoryjności orzekania zakazu jazdy na rowerze, uważam, że w tej sprawie sądy powinny mieć pewien margines swobody. Każdy taki przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Dlatego sądzę, że w zupełności wystarczy obecna regulacja z Kodeksu Wykroczeń, zgodnie z którą sąd może, ale nie musi orzekać zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd powinien zbadać każdą indywidualną sprawę, a nie orzekać „z automatu”.

AŁ: Jak podaje Centralny Zarząd Służby Więziennej wg stanu na dzień 25.10.2012 w aresztach śledczych i zakładach karnych przebywa 3137 osób, które podczas aktualnego pobytu odbywają, odbyły lub będą odbywać łącznie 4 562 orzeczeń za przestępstwa związane ze złamaniem sądowego zakazu jazdy na rowerze To ok. 39% „nietrzeźwych rowerzystów” w więzieniach. Ta grupa to tzw. „alkoholicy recydywiści”. Czy tych ludzi da się wyleczyć przez dalsze wsadzanie do więzień za łamanie zakazów jazdy na rowerze? A może ma Pan jakiś inny pomysł na rozwiązanie ich sytuacji?
Józef LassotaJózef Lassota: Każde zachowanie, czy postępowanie sprzeczne z obowiązującym prawem nie może być pobłażane. Brak egzekwowania prawa jest tylko zachętą do jego lekceważenia. Jednocześnie sprawą niezwykle ważną jest adekwatność orzekanej kary w stosunku do skutków społecznych, a także innych, np. ekonomicznych, popełnionego wykroczenia, czy przestępstwa.
W przypadku „nietrzeźwych rowerzystów” należy, moim zdaniem, wyróżnić grupę przypadkowych sytuacji, zdarzających się najczęściej, i grupę recydywistów. W przypadkowych sytuacjach karanie więzieniem za jazdę po przysłowiowym „piwku” jest wielkim błędem. Kara powinna być dotkliwa, ale adekwatna do przewinienia. Zbyt restrykcyjne prawo wcale nie musi przynosić pozytywnych efektów. Skutki kary odosobnienia są zdecydowanie przeciwne od zamierzonych. Począwszy od niepotrzebnych dużych kosztów, pokrywanych przecież przez podatników, a skończywszy na najczęściej urazach psychicznych i negatywnego wpływu (deprawacji) osadzonych. Kara więzienia powinna być stosowana przede wszystkim w stosunku do osób realnie zagrażających zdrowiu i życiu innych, w sytuacjach, gdyż z dużym prawdopodobieństwem można ocenić, że inne środki zapobiegawcze nie będą skuteczne.

W przypadku recydywy kary powinny być znacznie bardziej dotkliwe niż tylko kary finansowe. Oprócz obowiązku poddania się leczeniu, skuteczniejszym sposobem byłyby np. roboty publiczne lub inne świadczenia na rzecz społeczności lokalnej. Trudno byłoby przyjąć, że pobyt w więzieniu jest jakąkolwiek metodą leczenia alkoholików.

ŁG: Słusznie podkreśla Pan Redaktor, iż wsadzanie do więzień na pewno nie jest dobrą metodą terapii grupy, którą określa Pan jako „alkoholików-recydywistów”. Umieszczanie tych ludzi w więzieniu jest wyborem „drogi na skróty”. Państwo powinno promować odpowiednie postawy w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego, a umieszczanie w więzieniu pijanych rowerzystów z pewnością nie wykształci u nich takich postaw. Należałoby tu podjąć działania zupełnie inne, o charakterze terapeutycznym i edukacyjnym. Słusznie Pan zauważył, że takich ludzi trzeba przede wszystkim leczyć, karanie w tego rodzaju przypadkach często nie przyniesie oczekiwanego skutku.

AŁ: Co Pan powie przeciwnikom zmian, którzy twierdzą np. że „zastosowanie zakazu eliminuje nietrzeźwego rowerzystę na określony okres z udziału w ruchu drogowym, co ma bezpośredni wpływ na poprawę bezpieczeństwa tego ruchu.” Tymczasem z analizy ryzyka wypadków na milion przejechanych kilometrów wynika, że osoby w wieku 25–29 lat są 2–3 razy bardziej zagrożone wypadkiem, prowadząc samochód niż podczas jazdy na rowerze, a w wieku 18–24 lat nawet 5x bardziej. Czy mamy tu wzrost bezpieczeństwa, skoro osoba z prawem jazdy w dalszym ciągu może przesiąść się na samochód i uczestniczyć w ruchu drogowym?
JL: Zupełnie niezrozumiała i niekonsekwentna jest taka argumentacja. Nie można bowiem przyjąć, że rowerzysta, nawet po wypiciu piwa, stanowi większe zagrożenie, niż kierujący samochodem. Rowerzysta, najczęściej, najbardziej naraża sam siebie.
Nie oznacza to, że należy pobłażać pijanym rowerzystom. Recydywistów należy pozbawiać, czasowo lub na stałe, praw uczestnika kołowego ruchu drogowego, w tym również kierowania samochodem.
ŁG: To bardzo słuszny argument za tym, że obligatoryjny zakaz prowadzenia jazdy na rowerze nie przyczynia się do wzrostu bezpieczeństwa ruchu drogowego. To właśnie dlatego postulujemy zniesienie tego zakazu.

AŁ: W latach 2001-2011 mieliśmy ponad 700 tys osób z orzeczonym zakazem prowadzenia rowerów. Jeśli na jednej szali wagi położymy te iluzoryczne korzyści ze wzrostu bezpieczeństwa ruchu drogowego, a na drugiej szali negatywny wpływ m.in. na poziom zdrowia publicznego, koszty transportu i problemy parkingowe w miastach, koszt opieki zdrowotnej i wiele innych ważnych dla interesu narodowego dziedzin życia, to co wskaże waga?
JL: Jest dosyć oczywistym, że waga pokaże absurd stosowanej obecnie penalizacji w przypadkach rowerzystów „po piwku”.
ŁG: Waga wskaże, iż nie powinniśmy pochopnie orzekać zakazu prowadzenia roweru. Tak, jak powiedziałem wcześniej, każdy przypadek jest inny i powinien być rozpatrywany indywidualnie.

AŁ: Tego typu obligatoryjnego zakazu jazdy na rowerze nie ma w przepisach żadnego z Państw UE, a nawet w Rosji i Ukrainie. Z czego wynika to, że akurat w Polsce dorobiliśmy się tak restrykcyjnych przepisów dla rowerzystów?
JL: Nie jestem w stanie znaleźć racjonalne uzasadnienie takiego stanu prawnego w Polsce. Martwiło by mnie natomiast podtrzymywanie obecnej, zbyt restrykcyjnej polityki karnej. Mam nadzieję, że większość sejmowa podzieli moje stanowisko i ostatecznie przyjęta zmiana kodeksu wykroczeń będzie racjonalna.
ŁG: Podejrzewam, że w imię walki z nietrzeźwymi kierowcami jednakowo potraktowano kierowców samochodów i rowerzystów. Praktyka stosowania obecnego Kodeksu Karnego wykazała, że było to błędne założenie. A złe prawo trzeba naprawiać.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Ewa

    A jak mi ktoś ukradnie rower, to w najlepszym przypadku go spiszą…

  • liberte

    A co z obowiązkowym skierowaniem na badania lekarskie kierującego rowerem w stanie po użyciu alkoholu? Ok. 400 zł, + koszt dotarcia do wojewódzkiego ośrodka badań lekarskich, jeden-dwa dni wyjęte z życiorysu i upokarzająca procedura badań albo tracisz PRAWO JAZDY jeśli je akurat posiadasz? Czy projekt zmian przewiduje również tę kwestię?

    • Adam Łaczek

      Nie będzie obowiązkowych skierowań IMHO bo postępowanie mandatowe jest postępowaniem uproszczonym. A utrata prawa jazdy nie będzie obligatoryjna, tylko fakultatywna

      • liberte

        Chodzi mi o skierowanie kierującego pojazdem na badania na podstawie art.122 pkt.3 lit. b Kodeksu Drogowego. Czy tu planowane są jakieś zmiany?

  • Biko

    Ja nie widzę w PORD art. 122

    • Adam Łaczek

      No też widzę że wykreślono i chyba nie dali zastępnika nigdzie indziej.

  • liberte

    Z tego co się doczytałem i o ile dobrze zrozumiałem, art. 122 (wraz z całym rozdziałem 4) został uchylony od 19 stycznia 2013 i zastąpiony następującym:
    do dnia 3 stycznia 2016 roku skierowanie na badanie lekarskie i badanie psychologiczne w przypadku kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu, następuje na podstawie odpisu wyroku przesłanego przez sąd (art. 135a)

    (źródło: http://www.linia.waw.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=235&Itemid=2)

    • Adam Łaczek

      Czyli jeśli rowerzysta będzie ukarany w postępowaniu mandatowym to wyroku sądu nie ma więc nie ma badań. No chyba że policjant skieruje sprawę do sądu