[video] Rower publiczny – Nowy Jork vs. Kraków

W Krakowie rower publiczny pojawił się prawie 5 lat temu – w listopadzie 2008 roku. Od samego początku był raczej drogą zabawką niż użytecznym narzędziem do przemieszczania się po mieście. Wszystko przez ograniczoną mocno skalę projektu – tylko 10 stacji i 100 rowerów. Obecnie, po problemach związanych z wycofaniem się operatora, działają tylko 3 stacje prowadzone przez ZIKiT i są małe szanse na to, by system urósł jeszcze w tym roku do zapowiadanych rozmiarów – 50 stacji.

Dlaczego w innych miastach, także Polskich, wypożyczalnie rowerów publicznych cieszą się dużą popularnością, a u nas nie? Jedną z przyczyn jest wspomniana wielkość systemu. Jeśli nie ma skąd i dokąd jechać, to rowery niszczeją, a w najlepszym razie, zwyczajnie stoją zadokowane w stacjach. Drugą przyczyną jest też brak ciągłości infrastruktury rowerowej, która przez 5 lat rozwoju, wróć, regresu systemu roweru publicznego, powiększyła się nieznacznie i to tylko tam, gdzie stacji wypożyczalni nigdy nie było i być może nigdy nie będzie.

A jak się robi rower publiczny w mieście, które w opinii pewnej grupy krakowian uchodzi za zbyt duże, by rower był prawdziwą alternatywą dla transportu samochodowego? Ot po prostu. Z głową. Najpierw w 5 lat buduje się system infrastruktury rowerowej (pdf), a następnie przedstawia się mieszkańcom rower publiczny w liczbie 6 tys. jednośladów w 330 stacjach rozmieszczonych na Manhattanie i Brooklynie.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • Nipsu

    Moim zdaniem brak spójności sieci dróg dla rowerów oraz ich wątpliwa jakość to również jeden z kluczowych powodów dla których przeciętny Kowalski nie wsiądzie na rower. Bo właśnie dla takich ludzi przeznaczone są rowery publiczne, bardziej „oddani” rowerzyści posiadają na ogół swoje własne pojazdy i to niejednokrotnie w liczbie większej niż jeden.

  • @Nipsu
    zgadza sie. istotna jest tez liczba rowerow i stacji. w Krakowie te 100 rowerow, jesli dobrze policzylem, oznacza, ze jeden rower publiczny przypada na 7591 mieszkancow, a w NYC jest to 1389 mieszkancow, czyli mowiac prosciej, jest bardziej dostepny

  • Szyba

    Podrzucam ciekawy link na temat infrastruktury rowerowej za Wielką Wodą- może wideo się przyda:
    http://www.trystero.pl/archives/12895

  • VAT

    Przykład Warszawy pokazuje, że system może działać nawet bez odpowiedniej infastruktury, jednak z całą pewnością zwiększa ona atrakcyjność roweru publicznego. Niestety w Krakowie wypożyczalnia jest i była zawsze tylko zabawką.

  • Maciek Lasyk

    Coś chyba nie tak – wybierają „nr zamka 3” a otrzymują z numeru 2. Szkoda, że te rowery nie są zrobione z myślą o turystach. Równać trzeba do najlepszych. W Lądku bez problemu z żoną pożyczyliśmy 2 rowery za pomocą karty kredytowej – super stan, zylion stacji, zyliard użytkowników. A u nas to już kilka lat od uruchomienia z tego co pamiętam i nadal słyszymy, że „kiedyś będzie taka możliwość”. Ehh :( Ale za to plus duży za darmowe wypożyczenia dla KKM – super sprawa :)

  • ja te zaczynam sie juz niecierpliwic. karmi sie nas zapowiedziami, ale to sa niestety puste kalorie

  • Szkoda że nie jest za darmo, jak my!

  • W Kra urzędnicy zawsze wiedzą lepiej od użytkowników, nie pytają ich o oczekiwane walory funkcjonalności. Osiągają wirtuozerię dzięki temu, że sami z zasady nie korzystają z wypożyczalni