Rowerem do przedszkola

Rowerem do przedszkola

O rodzicach wożących dzieci do przedszkola rowerem chyba każdy już słyszał. Proceder ten, mimo pełnych zgrozy spojrzeń i uwag „niecyklistów”* („przecież się przeziębi”, „to niebezpieczne”, „czemu on nie ma kasku” itp.), staje się coraz bardziej popularny. Kłopot drobny w tym, że (jak to zwykle z rowerami), nie wiadomo dokładnie, ilu takich rodziców jest.

Natomiast łatwo można policzyć, ile przedszkolaków dojeżdża do przedszkola rowerem:

DSC00524

To nie wszystko, część pojazdów nie zmieściła się na zdjęciu:

DSC00523

I to nie jest przedszkole w Amsterdamie, tylko w Krakowie. Tam moje dzieci bawią się, uczą, oraz propagują jazdę rowerem :), jak ich tata.

Jak do tego doszło? Otóż dwa lata temu rowerów tam nie było. Niezależnie od pogody. Pierwszym rowerem „parkującym” był rower mojej córki, w zeszłym roku dołączył rower syna oraz jeszcze jednego dziecka. W tym roku – eksplozja. Okazało się, że można. Wystarczył jeden przykład, aby pokazać, że nikt tych rowerów nie ukradnie, Straż Miejska nie zostanie wezwana, dziecko się nie połamie po drodze, a ogrodzenie nie wybuchnie.

I tak można zmieniać Kraków. Z rowerowych przedszkolaków wyrosną mali rowerzyści z upragnieniem wyczekujący ukończenia dziesięciu lat (karta rowerowa! legalnie po jezdni!), potem na rowerach pojadą do szkół, na studia, do ślubu :)… Z rowerowych przedszkolaków wyrosną dzieci, które same dojadą do szkoły, na zajęcia po szkole – uwalniając rodziców od roli „taksówki”.

Tylko szkoda, że dopiero ich dzieci będą mogły dojechać rowerkami na Rynek. Do Parku Jordana. Na basen. Nad Wisłę. Na Kopiec Krakusa. A chciałyby – sześciolatek na rowerku po raz pierwszy staje się w pełni „równorzędny” transportowo. Taki dzieciak chodzi wolniej, więc rodzic się niecierpliwi, na wózku jest przewożony, w aucie też, tramwajem tak samo. A na rowerku nawet może rodzica wyprzedzić. Staje się odpowiedzialny – musi uważać na innych, zatrzymywać się przed jezdnią… To rozwija.

Rzucam hasło: Kraków miastem rowerków! A decydentom podaję pod rozwagę: przyjazne miasto to nie takie, gdzie ludzie wychodzą z domów, żeby wsiąść do auta. Tylko takie, gdzie wychodzą, żeby pobyć w mieście. A bezpieczne ulice to nie te, gdzie każdy pieszy ma odblaski, a Straż łapie przechodzących na czerwonym. Tylko takie, gdzie sześciolatki dojadą wszędzie rowerkami. Pod czujnym okiem rodziców, ale trasą, na której całe rodziny mogą czuć się  bezpiecznie.

* małe wyjaśnienie słowa „niecyklista”. Otóż z ludzi uważających rower za zwykły środek transportu media uparcie tworzą grupę „cyklistów”, różniącą się jakoby istotnie od tzw. „normalnych”. Otóż ja proponuję utworzyć określenie „niecyklista” – ktoś, kto nie rozumie, że jazda rowerem po mieście świadczy o normalności, a nie skłonnościach autodestrukcyjnych, czy też przynależności do grupy spiskowców o terrorystycznych zapędach.

  • willa

    A ile km robią Twoje dzieci do przedszkola?
    My mamy 2,5km pod górę, raz z synem na rowerku biegowym ruszyliśmy. Trwało to… ponad 40 minut. Z powrotem było jeszcze gorzej, bo jest solidna górka po drodze i mało tam życia nie stracił. Odpuściłam. Poczekam aż nauczy się pedałować, albo chociaż używać hamulca.

  • Marcin

    Największą przeszkodą jest brak stojaków przed przedszkolem oraz … rodzice przyspawani do samochodów. Niektórzy aby jakoś wynagrodzić dzieciom wożą ich rowerki … w bagażnikach samochodowych. Moje dzieci najchętniej dojeżdzają na rowerach do przedszkola bo stwierdziły że tak jest najszybciej. A rówieśnicy wzdychają że ich rodzice to tylko samochodem.

  • tratva

    a my akurat mamy bardzo przyjemną trasę do przedszkola i rowerek biegowy jest w użyciu intensywnym. całą zimę jeździliśmy, po lodzie itd. więc na wiosnę technika jazdy była wyszlifowana na lodzie i teraz jeździ się jeszcze lepiej :D

  • jalowiec

    My stosujemy rower biegowy na przemian z jazdą rowerem taty i małym pasażerem. Póki co jest super i mimo górki oba rozwiązania się sprawdzają. Najlepsze jest jednak to, że z czasem zobaczyłem przy przedszkolu coraz więcej rowerków a nawet jedną przyczepkę rowerową.
    Co ciekawe dwa rowerki biegowe ma też na stanie przedszkole, ale niestety jeszcze ich w akcji nie widziałem.

  • VAT

    „Rzucam hasło: Kraków miastem rowerków! A decydentom podaję pod rozwagę: przyjazne miasto to nie takie, gdzie ludzie wychodzą z domów, żeby wsiąść do auta. Tylko takie, gdzie wychodzą, żeby pobyć w mieście. A bezpieczne ulice to nie te, gdzie każdy pieszy ma odblaski, a Straż łapie przechodzących na czerwonym. Tylko takie, gdzie sześciolatki dojadą wszędzie rowerkami. Pod czujnym okiem rodziców, ale trasą, na której całe rodziny mogą czuć się bezpiecznie”.
    Genialne!! :)

  • Pytanie do Autora: czy pod tym przedszkolem, o którym Pan wspomina widziano już jakieś cargo bajki? :)

  • Anka

    Hmm, może przedszkole moich córek (na Strąkowej) to jakaś „zielona wyspa” – ale od kilku już lat przed przedszkolem stoi dłuuuuuugi stojak na rowery dla dzieci, który zapełnia się o 8.15 – później reszta dzieciaków (a jest to spora grupa) parkuje obok :)

    • Marcin Dumnicki

      Faktycznie! Gratulacje! Nawet w street view widać masę rowerków.

      Zazdrościmy stojaka, my tak dobrze nie mamy :(