Rowerowa ulga podatkowa!

Wszyscy traktujemy podatki z pewną rezerwą, jako tzw. zło konieczne. Właściwie to uczucie zmienia się dla niektórych tylko raz w roku. Do końca kwietnia musimy złożyć deklaracje podatkowe i uśmiech pojawia się na twarzy tym, którzy mają zwrot podatku. Urząd skarbowy oddaje nam pieniądze między innymi dzięki ulgom, które zmniejszają należny podatek. System podatkowy jest bardziej złożony i ulgi możemy również otrzymywać, na przykład, za pośrednictwem pracodawcy.

Wielka Brytania wprowadziła rowerowy program ulg podatkowych

Wielka Brytania wprowadziła rządowy program ulg podatkowych przy zakupie roweru. Cyclescheme, bo tak się nazywa, jest częścią Planu Zielonego Transportu. Głównym celem jest promowanie roweru, jako środka transportu służącego do dojazdów do pracy. Umożliwia on przekazanie pracownikowi roweru wraz z artykułami bezpieczeństwa ruchu drogowego, jako świadczenia wolnego od podatku. Technicznie rzecz biorąc, pracownicy wynajmują rower od swojego pracodawcy z możliwością wykupu pod koniec okresu rozliczeniowego. Niewątpliwą korzyścią dla każdego jest zakup wymarzonego roweru o około 32% taniej, podczas gdy reszta kwoty rozłożona jest na niskie raty, które pobierane są z naszego wynagrodzenia. Maksymalna cena roweru wraz z wyposażeniem to 1 000 funtów, czyli około 5 000 zł, zatem byłoby w czym wybierać. Program obejmuje współpracę z siecią 1800 sklepów w całym kraju, gdzie można nabyć 500 różnych marek rowerów. Dostępne są wszelkie typy dwukołowców, wliczając w to rowery elektryczne, składane i inne specjalistyczne.

Likwidujemy ulgę internetową, czas na rowerową

W Polsce likwidujemy właśnie ulgę za wydatki na dostęp do internetu. „Jej znaczenie społeczne maleje, koszty dostępu do internetu spadają” tłumaczył premier. Ulga ta została wprowadzona w 2005 roku, kiedy ceny usług związanych z dostępem do internetu były wysokie i prywatnie korzystało z nich niewiele osób. W ostatnich latach z uwagi na konkurencję na rynku dostawców mediów elektronicznych ceny dostępu do internetu znacznie się obniżyły, a dostępność wzrosła. Po likwidacji, w budżecie w 2014 roku zostanie 424 mln zł. Może, zatem czas na ulgę rowerową, którą moglibyśmy wprowadzić ze względu na ważny interes społeczny związany z rozwojem społecznym i zdrowiem mieszkańców, korzystając z pozytywnych doświadczeń innych krajów?

Polityka podatkowa jest częścią kreowania polityki społecznej

W tym zakresie polityka podatkowa może być doskonałym narzędziem kreowania polityki społecznej. Ulgi podatkowe mogą wpływać na postawę społeczna i sposób postrzegania, w naszym przypadku, roweru, jako doskonałego środka transportu. Ulga w Wielkiej Brytanii wpływa na szeroką rzeszę ludzi w kwestii sposobu postrzegania rowerzystów. W cały proces zaangażowani są urzędnicy, pracodawcy, pracownicy, czy finansiści. Wydaje się, że również z tego powodu ulga rowerowa mogłaby być w Polsce tak istotna i efektywna.

Urodziłem się, studiowałem, mieszkam z rodziną i pracuję w Krakowie. To wystarczające powody, aby dbać o jak najlepszą jakość życia w grodzie Kraka. To od nas zależy w jakim mieście będziemy mieszkać, ponieważ to my to miasto tworzymy. Miasto to nie drogi, czy mury, miasto to ludzie i rowery!

  • tratva

    a co z Mogilską w końcu? Niby zamrożone, wczoraj krążyły jakieś przerażające wizualizacje z ekranami i masą pasów dla aut?

  • jacekd

    „Wszyscy traktujemy podatki z pewną rezerwą, jako tzw. zło konieczne. Właściwie to uczucie zmienia się dla niektórych tylko raz w roku. … ”

    Co za bełkot ! Wszyscy nabywają towary w szarej strefie ? Spójrz człowiecze na paragon ! Precz z socjalizmem. Żadnych dopłat i żadnych ulg. Gdy coś jest z głową i potrzebne samo się obroni. Jestem całym sercem za rowerem, ale totalnie przeciwny za psuciem już tego co zostało wypracowane przez doplaty pośrednie czy bezpośrednie. Wystarczy jeśli kasa pójdzie na sensowną infrastrukturę. Wydawało by się że zmiana pokoleniowa zapali światełko nadziei że młodzi ludzie z ruchów rowerowych będą wolni od komunistycznego czy post solidarnościowego betonu, jednak jak widać duch socjalizmu wiecznie żywy.

    • Adam Łaczek

      Jacku, tylko taka ulga ma akurat sens bo motywuje do działań, które w dłuższym horyzoncie czasowym dadzą Państwu oszczędności. Czyli „teraz darujemy Ci te 200 EUR podatku, ale i tak zyskamy na Tobie przez to że mniej pójdziesz na L4, mniej skorzystasz z leków refundowanych i może nie pójdziesz na rentę z powodu choroby cywilizacyjnej”. Państwo na tej uldze wychodzi na swoje więc gdzie tu socjalizm?
      Natomiast komunistyczny beton to olbrzymie dopłaty do transportu samochodowego w miastach, przy prawie zerowych wpływach fiskalnych do budżetów miast i olbrzymich kosztach zewnętrznych, które pokrywają inni.

      I ja byłbym jak najbardziej za tym by nie robic żadnych ulg: ani na rower, ani na samochód (czyli opłata kongestyjna pokrywająca koszty generowane przez auta), wtedy też będziemy odpowiednio zmotywowani do wyboru optymalnego środka transportu

      • Sebastian Ociepka

        Oczywiście opłata kongestyjna jest również skutecznym narzędziem polityki fiskalnej. Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, że obie formy są stosowane równolegle. Oczywiście można dyskutować nad wyższością jednej nad drugą. Myślę jednak, że obie mogą mieć trochę inne funkcje społeczne. Niestety w Polsce wydaje się, że nie dojrzeliśmy jeszcze do wprowadzenia żadnej.

  • @jacekd
    nie jestem autorem tego wpisu, ale czy w wolnym kraju nie mozna powiedziec/ napisac, ze nie lubi sie placenia podatkow. tym bardziej, ze placimy w Polsce stosunkowo wysokie podatki a w zamian od panstwa ‚dostajemy’ likwidacje szkol czy brak miejsc w przedszkolach dla naszych dzieci. ‚dostajemy’ tez miasto nieprzyjazne czlowiekowi/mieszkancowi, a miasto przyjazne wylacznie developerowi. nikt to nie nawoluje do powrotu komunizmu, czy zniesienia podatkow.
    nie zapomnij prosze o jeszczze jednej sprawie demokracja nie jest synonimem kapitalizmu

  • Sebastian Ociepka

    @jacekd
    Celem powyższego artykułu było zwrócenie uwagi, iż państwo może mieć skuteczne i stosunkowo niedrogie formy promocji zrównoważonego transportu. Ulga, o której piszę w zasadzie jest zaniechaniem pobrania podatku ze względu na ważny interes społeczny. Wydanie tych pieniędzy ma silny aspekt edukacyjny ze względu na zaangażowanie wielu grup społecznych. Rozpatrywanie zatem tych zagadnień z perspektywy ideologicznej uważam za bezzasadne. Najważniejszą kwestią jest ROWER i forma jego promocji w obecnym systemie finansowym.
    Pozdrawiam i dziękuje za głos.

  • taaa jasne, znajac zycie Rostowski zaraz wymysli ze rowerzysci powinni placic podatek od drog i chodnikow!

    • Mariusz

      Przecież rowerzyści płacą podatki za drogi i chodniki, tyle samo co kierowcy.

      Przypomnę, że drogi i chodniki w Krakowie budowane z pieniędzy gminy, a głównym dochodem dla gminy jest podatek PIT.

      Akcyza, VAT zawarta w cenie paliwa nie stanowi dochodu gminy Kraków, a przynajmniej nie bezpośrednio.

      Tym samym bez różnicy czy po Krakowie będzie jeździł jeden samochód czy milion samochodów, gmina Kraków będzie miała w zasadzie tyle samo pieniędzy.

      To niestety jest chora sytuacja, ponieważ podatki powinny być celowe, czyli płacący powinien wiedzieć za co płaci i co może oczekiwać w zamian.

      W Krakowie może się spalać paliw na kwotę ponad 2 000 mln zł. z tego połowę stanowi akcyza i VAT.

      Za 1000 mln rocznie można było by wybudować obwodnice, tunele, estakady, kładki, mosty, metro itp.

      Ale te pieniądze niestety nie wracają bezpośrednio do Krakowa, takie są fakty.

      Do tego krakowscy kierowcy żyją w przeświadczeniu, że finansują budowę infrastruktury komunikacyjnej w Krakowie.
      Jak widać nic bardziej mylnego.

    • Sebastian Ociepka

      Jan Antony Vincent-Rostowski (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) – polski i brytyjski ekonomista, uczęszczał do szkoły Westminster w Londynie. Następnie uzyskiwał kolejne tytuły zawodowe:
      1972: BSc (Bachelor of Science) – International Relations, University College London,
      1973: MA (Master of Arts) – Economy and History, University College London,
      1975: MSc (Master of Science) – Economics, London School of Economics and Political Science
      Czyli przykłady z Anglii mogą go przekonać. Niestety nie wiem, czy w czasie mieszkania w Londynie jeździł rowerem… ;)

  • Zbigniew Dobrzyński

    A moze by tak znieść dochodowy?

  • buraczek

    Nie chce żeby mi oddawali jakieś podatki. Chce żeby mniej zabierali.

  • Hmmm albo możliwość przeznaczenia 1% własnego podatku na inwestycje rowerowe – rower i inne gadżety :D

  • pinkdotR

    Motywacja finansowa do wyboru środka transportu na pierwszy rzut oka fajna, ale nie podoba mi się komplikowanie systemu podatkowego. Już prościej byłoby obniżyć VAT na rowery i części rowerowe, co obecny system obsłużyłby od razu.

    Najlepiej byłoby jednak nie rozwijać socjalizmu a zająć się likwidowaniem kosztów zewnętrznych transportu poprzez obciążanie nimi bezpośrednich generatorów. To też skomplikuje system ale tu akurat warto, żeby zlikwidować uprzywilejowaną pozycję transportu samochodowego i zapewnić uczciwe warunki konkurencji z innymi środkami transportu (w tym z rowerami w dojazdach do pracy)

  • I jeszcze więcej socjalizmu!

    • pinkdotR

      Z tym „jeszcze więcej socjalizmu” to odnosisz się do mojego postulatu obciążenia kosztami zewnętrznymi ich „producentów” w celu wyrównania warunków konkurencji?

      Ja uważam, że jest wręcz przeciwnie: obecnie jest socjalizm w postaci darmowego dostępu do (większości) dróg a płatnego np. do wszystkich torów kolejowych oraz przerzucanie kosztów leczenia ekspozycji na spaliny, hałas i wibracje na tych, którzy tych skutków doświadczają i/lub na system opieki zdrowotnej. Są jeszcze koszty w postaci zajęcia przestrzeni w mieście na darmowe miejsca do parkowania i odebranie jej innym uczestnikom życia w mieście a także tolerowane bezprawne zawłaszczanie chodników w tym samym celu.

      To wszystko jest socjalizm chroniący transport drogowy osobowy i towarowy przed ponoszeniem rzeczywistych kosztów, które się z nim wiążą.

  • Grzegorz Janoszka a co zlego jest w socjalizmie?

  • Zapytaj Stalina, Lenina czy Hitlera, to tacy znani socjaliści.

  • pomylil Ci sie TOTALITARYZM z socjalizmem

  • Piotr

    wprowadzenie takiej ulgi spowoduje tylko jedną rzecz – wzrost ceny rowerów, skutkiem ubocznym będzie większa ilość rowerów zalegających w piwnicach

  • Zbigniew Dobrzyński

    Z socjalizmem problem jest taki, że bazuje na okradaniu ludzi pracowitych i rozdawaniu nierobom. Interwencjonizm państwowy zaburza procesy gospodarcze doprowadzając do bardzo nieefektywnej produkcji i dystrybucji dóbr. Zabija przedsiębiorczość i powoduje wzrost biedy wśród ludzi. Wielka łapa rządu zachęca do korupcji i różnych łajdactw.

    I Grzegorz się nie pomylił – wszyscy wymienieni panowie byli socjalistami i co więcej, dobrał odpowiednie przykłady, jako że totalitaryzm zazwyczaj towarzyszy socjalizmowi.

  • Sebastian Ociepka

    Rozumiem zatem, że skoro przykład pochodził z Wielkiej Brytanii, najbardziej liberalnego kraju w Europie, to reszta Unii przekroczyła już Rubikon w drodze ku samozagładzie… Rower jawi się tutaj jako potężne narzędzie wywrotowe, więc mam nadzieję, że wpadnie w dobre ręce i nie stanie się symbolem krwawej ideologii. ;)

  • arek

    bełkot!
    1. oczywiście można być przeciwnikiem ulg podtakowych i optować za obniżeniem i uproszczeniem podatków.
    2. można byc przeciwnikiem rowerów i rowerzystów.
    3. w obecnym stanie prawnym taka ulga rowerowa (ekologiczna, wspomogająca, czy jak tam zwał) byłaby rzeczą pożądaną.
    4. ważne są szczegóły. być może powinna wyglądac tak
    1. ulgę otrzymuje pracownik na dojazd do pracy.
    ulgę otrzymuja rodzice na zakup rowerow dla dziecie
    2. kwota ulgi ma charakter kroczący w zależności od ilosci rowerów.
    3.wiąże sie to z rejsetracja rowerów.
    4. ulgę może otrzymywac pracodawca 5. ulga może mieć chrakter dopłaty do rowerow jako elementów pocesu leczenia(rehabilitacji)
    5. ta ulga nie powinna być duża , ale z każdym rokiem coraz wyższa
    do stowarzyszeń rowerowych winna należeć inicjatywa w tej sprawie
    przypominam, że istnieje obywatelska inicjatywa ustawodawcza i to społeczeństwo może przedstaić projekt (zmiany) ustawy

  • Jasne. Jakby w panstwach kapitalistycznych nigdy nie brakowalo jakichs dobr w sklepach, albo nie bylo kolejek