Szwajcarska kultura rowerowo-alkoholowa

Szwajcarska kultura rowerowo-alkoholowa

Andreas Speiser – rowerzysta miejski, Szwajcar mieszkający w Bernie. Język polski poznał na uniwersytecie. Już 3 razy był w Polsce na dłuższy okres czasu, a ostatni raz przebywał rok w ramach programu ERASMUS studiując europeistykę na UJ.

Adam Łaczek: Czy w Szwajcarii przy okazji kontroli trzeźwości policja nie zwraca uwagi na rowerzystów, bo żaden Szwajcar nie wsiądzie na rower po spożyciu alkoholu?
Andreas Speiser: Nie. Ludzie często piją trochę alkoholu i wracają do domu na rowerze. Rower to dobra alternatywa do samochodu.

AŁ: Czy szwajcarska policja prowadzi wyrywkowe kontrole trzeźwości rowerzystów tak jak dzieje się to w Polsce? Czytałem, że liczba złapanych rowerzystów sięga ledwie kilkudziesięciu rocznie, że kontrolują co najwyżej takich, którzy np. jadą w nocy bez świateł. Czy Ty lub Twoi przyjaciele mieliście kontrole trzeźwości na rowerze?
AS: Nigdy nie słyszałem, by ktoś z moich znajomych został skontrolowany, gdy jechał na rowerze po pijanemu. Kiedyś kontrolowali rowerzystów w związku z velovigniette, czyli obowiązkowym OC (do 2011) dla rowerzysty. Polowano na rowerzystów w okresie, kiedy było trzeba kupić nową na kolejny rok. Raz mnie złapali, ale nie dostałem mandatu, tylko powiedziano mi, że muszę kupić nową naklejkę. Wtedy byłem jeszcze w liceum, ale myślę, że gdybym był starszy to dostałbym mandat.

AŁ. Niby macie limit 0,5 promila alkoholu we krwi dla rowerzystów, ale też nikt go nie przestrzega, tzn. bez problemu rowerzyści jeżdżą z większymi stężeniami. Czy to prawda?
AS: W Bernie komunikacja miejska jeździ do 0:30 w nocy, potem jeżdżą tylko nocne, które dodatkowo kosztują. Z tego powodu dużo osób jeździ do klubów na rowerze. Trzeba mieć światła i postrzegać przepisów, a nikt nie skontroluje ile wypiłeś alkoholu. To, że policja przymyka oko na nietrzeźwych rowerzystów powoduje, że mamy mniej pijanych kierowców.

AŁ: Czytałem że jedyną karą dla nietrzeźwych rowerzystów w Szwajcarii jest kara finansowa. Czy któryś z Twoich przyjaciół dostał mandat za alkohol na rowerze? Znasz w ogóle przypadki gdy rowerzystę ukarano mandatem za cokolwiek?
AS: Nie znam nikogo, kogo by złapano i ukarano mandatem. Raz policja zatrzymała mnie i moją dziewczyną, bo jechaliśmy w dwójkę na jednym rowerze. Było jasno i nie piliśmy niczego. Obyło się bez mandatu, ale powiedziano nam, że musimy iść pieszo do domu.

AŁ: BFU w swojej publikacji „Ruch rowerowy. Wypadki, czynniki ryzyka i prewencja” w podpunkcie 3.5.4 stwierdza, że policyjne kontrole trzeźwości nakierowane stricte na rowerzystów są mało realistyczne, zbyt osobo-chłonne i że zasoby policji można lepiej wykorzystać przeciwko pijanym kierowcom pojazdów silnikowych. Propozycja takich działań wobec rowerzystów zostaje nazwana „nie wydajnym wykorzystaniem zasobów”. BFU to Szwajcarska Rada ds. Zapobiegania Wypadkom, czyli taki odpowiednik naszej Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ale rozszerzony poza ruch drogowy. Jesteście bogatym państwem, a mimo to uważacie, że masowe kontrole trzeźwości względem rowerzystów są nieopłacalne? Nie stać Was na to? Czemu Wasza policja nie prowadzi zmasowanych akcji przeciwko pijanym rowerzystom?
AS: Państwo musi być dla ludzi. Pijani rowerzyści nie są problemem dla Szwajcarii i dla Szwajcarów. Myślę, że ludzie straciliby szacunek do policji, gdyby polowała na rowerzystów.

AŁ: Czy w odbiorze społecznym pijani rowerzyści wydają się być dużym problemem? Czy łączenie alkoholu i roweru jest społecznie akceptowalne?
AS: Tak, jeśli ludzie piją z umiarem.

AŁ: Skoro szwajcarska Policja nie marnuje czasu na pijanych rowerzystów to czym się zajmuje w zamian?
AS: Prawdziwymi przestępstwami. Ale też dużo się u nas rozdaje mandatów za nieprzepisowe parkowanie. Mamy wiele stref, gdzie za darmo można parkować np. tylko pierwszą godzinę. Mamy wiele stref płatnego parkowania

AŁ: Jakie są alkoholowe zwyczaje szwajcarskich rowerzystów?
AS: Pijemy wino do obiadu, ale się nim nie upijamy. Raczej nie pijemy wódki W barze pije się piwo, które jest drogie, a piwa choć podobne procentowo są mniejsze (0,33 l i 0,2 l) niż w Polsce, więc myślę, że ludzie piją mniej niż w Krakowie. Po prostu nie stać nas na to, by pić dużo. Choć czasem się zdarza by Szwajcar wypił za dużo alkoholu, a potem wsiadł na rower.

AŁ: Ile można wypić by jeździć rowerem w bezpieczny sposób?
AS: 2-3 piwa 0,33 l z ok. 5, 2% alkoholu, a potem powrót do domu.

AŁ: Po czym poznać że wypiło się za dużo alkoholu by móc prowadzić rower w bezpieczny sposób?
AS: Ludzie często wiedzą ile mogą wypić z własnej praktyki. I większość jeśli wypiła za dużo jest rozsądna i wraca pieszo. Szwajcarskie miasta są małe, stolica ma 130 000 mieszkańców, więc i odległości są niewielkie.

AŁ: Możesz opisać: jak to jest jeździć rowerem pod wpływem alkoholu? Co się zmienia?
AS: Pogarsza się nasza reakcja, gorzej oceniamy sytuacje drogowe.

AŁ: W Polsce za najbardziej karygodne zachowanie u rowerzystów postrzegana jest właśnie jazda pod wpływem alkoholu. A co jest nim w Szwajcarii?
AS: Jazda bez świateł w nocy.

AŁ: Czy alkohol jest w jakiś sposób częścią Waszej kultury mobilności? Czy dzięki temu ludzie chętniej przesiadają się na co dzień na rower zamiast samochodu?
AS: Raczej nie. Kluczowe jest to, że infrastruktura dla rowerów jest lepsza niż w Polsce, a parkowanie samochodów jest drogie. Większa jest też świadomość ekologiczna.

AŁ: Czy turyści odwiedzający Polskę są świadomi tego, że to co w Szwajcarii spotyka się z pobłażaniem w Polsce może skończyć się kilkumiesięcznym pobytem w więzieniu?
AS: Myślę, że dla turystów to może być przykrą niespodzianką. W ogóle istnieje w Polsce jakiś dziwny stosunek do alkoholu, ponieważ większość Polaków lubi pić, ale picie na ulicy jest zabronione. W Szwajcarii ludzie często piją w parkach i na ulicy, a nie mamy z tego powodu więcej problemów z przemocą.

AŁ: A gdyby jakiś Wasz polityk zaproponował Wam zrewidowanie Waszej polityki względem rowerzystów, pod hasłem „zero tolerancji dla alkoholu na drogach u rowerzystów”? Co byś mu odpowiedział?
AS: Myślę, że nie głosowałbym na niego, ale żyjemy w demokracji: można tak sądzić. Bardzo wątpię w to, że znalazłby większość, która wsparłaby taką politykę.

AŁ: Kto jest bardziej groźny: pijany rowerzysta, czy kierowca przekraczający prędkość o 20-50km/h? Kogo należy karać bardziej surowo? Kary dla nietrzeźwych rowerzystów są śmiesznie niskie jeśli porównamy je z tymi za przekraczanie dozwolonej prędkości samochodem. Czemu tak się dzieje?
AS: Za łagodnym karaniem rowerzystów stoją lepsze argumenty merytoryczne. To nadmierna prędkość jest najczęściej przyczyną śmiertelnych wypadków. Pijany rowerzysta prędzej wpadnie w rów i nie jest w stanie jechać dalej niż spowoduje wypadek w którym ucierpi ktoś trzeci. Nie bez znaczenia jest też fakt, że komunikacja publiczna jest bardzo rozwinięta w Szwajcarii, a ludzie obawiają się o środowisko. Z tego powodu kierowcy nie są zbyt popularni, trochę jak palacze. Rowerzysta, który pomaga planecie, powinien płacić mniej niż kierowca.

AŁ: Czy to jakie mamy prawo dla pijanych rowerzystów wpływa na to, jak Szwajcarzy, lub Ty postrzegacie Polskę?
AS: Myślę, że to tworzy negatywny wizerunek Polski i polskiej policji. Polska policja nie ma dobrego wizerunku także wśród Polaków.

AŁ: A gdybyś został Ministrem Sprawiedliwości i miał byś zaproponować Polsce reformę prawa to co byś zaproponował?
AS: To nie jest łatwe. Myślę, że nie chodzi tylko o zmianę prawa. W demokracji trzeba znaleźć konsens, kompromis. Polacy muszą znaleźć rozwiązanie.

AŁ: Wielu Polaków mówi jednak, że Polacy są narodem krnąbrnym, który trzeba trzymać „na smyczy” surowym prawem, bo inaczej jak tylko zliberalizujemy prawo to ulice zapełnią się zataczającymi się pijakami na rowerach. Czy jest w tym trochę racji?
AS: Nie można traktować dorosłych jak dzieci. Polskie prawo ma być dla Polaków. Polacy mają prawa i obowiązki. Nie sądzę, by Polacy byliby tacy nieodpowiedzialni, aby nie móc im dać więcej odpowiedzialność w tym zakresie

AŁ Jakie wzorce może czerpać Polska ze Szwajcarii w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego?
AS: Pod czas Świąt (Boże Narodzenie i Sylwester) wolontariusze robią akcję Nez Rouge (Czerwony Nos). Pijani kierowcy mogą zadzwonić pod numer kontaktowy akcji i mogą za darmo jechać do domu taksówką „nez rouge”. W Szwajcarii mamy w szkole egzamin z prowadzenia roweru, coś jak egzamin na prawo jazdy. Ale to przede wszystkim rodzice uczą dzieci jak jeździć na rowerze, bo w szkole nie ma na to czasu. Istnieją kursy integracyjne dla uchodźców, w których uczą praktycznej jazdy rowerem. Dorosłych raczej nikt nie uczy, bo wszyscy już umieją jeździć.

AŁ: A co oprócz prawa dla nietrzeźwych rowerzystów zdziwiło Cię najbardziej w Polsce?
AS: Chcę powiedzieć, że bardzo mi się podobało w Polsce pod różnymi względami. Kraków ma bogate życie kulturalne. Polacy byli bardzo otwarci wobec mnie. Interesowali się mną i szybko się zintegrowałem. Ludzie w Polsce chyba też są trochę bardziej spontaniczni od Szwajcarów. Tej spontaniczności brakuje mi teraz w Szwajcarii. To co zmieniłbym w Polsce to jakość powietrza. Kraków podobno ma najgorsze powietrze w Europie. Wybudowałbym w końcu spalarnię śmieci w Krakowie i poprawiłbym izolację domów itd.

AŁ: Czy miałeś jakieś przygody w Polsce z kontrolami trzeźwości rowerzystów, lub w ogóle z polską policją? Ostatnio wielu obcokrajowców u nas „wpada”.
AS: Tak, zatrzymali mnie w Krakowie po meczu Polska-Grecja. W końcu nie ukarano mnie za to, że jechałem pod wpływem alkoholu, bo za mało wypiłem (0,1 ‰). Ale dostałem mandat w wysokości 100 złotych za jechanie na chodniku. Jechałem tam, bo na ulicy wydawało mi się że jest zbyt niebezpiecznie: duży ruch samochodów, a tam gdzie musiałbym jechać było dużo dziur. To było na al. Focha przy Błoniach, ok. 21.00. Oglądaliśmy mecz w Oranżerii i wsiadałem uważnie na rower. Jechałem może 10 metrów na chodniku, bo ruch samochodowy był duży. Po drugiej stronie ulicy jest DDR. Około 50 metrów dalej przejechałbym przez ulicę na drugą stronę, aby jechać dalej po ścieżce rowerowej. Niestety nie miałem okazji tam dojechać zanim policja mnie zatrzymała.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • tratva

    W Szwajcarii nikt nie ściga konsumentów cannabis a u nas – napychanie więzień studentami jest mile widziane. Dlatego tam jest Szwajcaria a tu – Polska. My ciągle żyjemy pod zaborem, skończył się zabór sowiecki – mamy zabór buraczano korporacyjny. W zasadzie należałoby dodać jeszcze – samochodowo deweloperski. Ufundowany oczywiście na strukturach towarzyskich z „poprzedniego systemu” czego Kraków jest wybornym przykładem.

    • Paweł Krzyżanowski

      Pijąc piwo na bulwarze w Seebad Ahlbeck jestem turystą rowerowym, wjeżdżając do Świnoujścia staję się automatycznie przestępcą. Dziwny ten świat.

      • andrzej

        Taaak. . ale nie jest dziwny świat tylko RP. Pytanie, dlaczego ta RP jest tak porąbana, wsadzając za kraty cyklistów na bani a po kilku latach procesu wypuszczają PRUSZKÓW ? Czyżby ze strachu ? Cykliści w RP nie tworzą żadnej wielkiej organizacji, nie mają żadnych wpływóch, może czas się skupić, założyć POLSKO EUROPEJSKIE STOWARZYSZENIE CYKLISTÒW , i mieć wpływ na tworzenie nowych DDR, kontrapasów i całej infrastruktury dla bezpiecznej jazdy bajcyklem. Ile w RP może być cyklistów ? milion, dwa, może ktoś ma jakieś dane statystyczne, a może kilkaset tysięcy…. Deklaruję przekazywać raz w miesiącu kwotę do 100pln na takie Stowarzyszenie cyklistów w zamian za propagowanie jazdy bajcyklem, , wpływ na tworzenie infrastruktury rowerowej,,, separację ruchu cyklistów od SHUMACHERÓW, , i tworzeniu bezpiecznych styków z pieszymi, , oraz na obsługę prawną dla cyklistów i pieszych.

  • pinkdotR

    Nie zależy mi specjalnie na prawie do jazdy rowerem po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu. Jechałem chyba dwa razy, gdy byłem sporo młodszy i nie jest to dobry pomysł. Dla własnego bezpieczeństwa nie potrzebuję prawa do wrócenia na rowerze do domu po piwku czy dwóch.

    Szwajcarskie podejście podoba mi się z innego powodu: policja nie zajmuje się rowerzystami po alkoholu ze względu na skrajnie niską efektywność takiego działania – zajmuje czas wielu funkcjonariuszy a przynosi statystycznie pomijalną poprawę bezpieczeństwa. Oni skupiają się na tym, co daje realne efekty.

    • liberte

      Ja na przykład uważam, że palenie papierosów jest głupie i niebezpieczne dla zdrowia, kiedyś paliłem, ale na szczęście udało mi się rzucić. Natomiast gdyby ktoś chciał całkowicie zakazać palenia to broniłbym praw palaczy. Dopóki szkodzą tylko sobie, nic mi do tego.

  • lukasz

    Teraz trzeba popatrzec kto rzadzi w Szwajcarii a kto w Polandowie i masz odpowiedz dlaczego w Szwajcarii zyje sie przyjemniej:-) moze kiedys dozyjemy takich czasow jak do wladzy dojdzie mlodsze pokolenie, a nie te stare pierniki, co tylko swoich na stolki chca poupychac i nachapac sie na emeryture:)

  • pozdrowiemia z Zurychu. wlasnie jestem po przejazdzce rowerem zeby zobaczyc miasto i piwo w centrum bylo czyms normalnym. ale zaskakuje mnie jak oni tutaj majac tyle sciezek i pasow rowerowych wciaz jezdza chodnikiem i po przejsciach jesli tak jest wygodniej. pieszy ma pierwszenstwo ale nikt sie nie oburza ze rowerzysta przejechal przejsciem rozmawiajac przez komorke