Pieszym na chodnikach zagrażają nie tylko rowerzyści

Pieszym na chodnikach zagrażają nie tylko rowerzyści

Powszechnie uważa się, że pieszym na chodnikach zagrażają tylko rowerzyści. I rzeczywiście styl jazdy wielu krakowskich rowerzystów jest po prostu arogancki i niebezpieczny, prowadząc przez to do wypadków z udziałem pieszych.

Przypomnijmy zatem najważniejsze zasady korzystania z chodników:
w strefach Tempo 30 i strefach zamieszkania nigdy nie jedź po chodniku;
nie jedź po chodniku tam, gdzie poruszasz się tuż przy fasadach kamienic;
nie przeskakuj z jezdni na chodnik i z chodnika na jezdnię;
z chodnika korzystaj tylko tam, gdzie to uzasadnione i zawsze szanuj tam pieszych;
dowiedz się co oznacza kombinacja znaków drogowych jak C-16 T-22 „droga dla pieszych, nie dotyczy rowerów”: to też chodnik i jesteś tam gościem;
na chodniku to pieszy ma pierwszeństwo, dlatego nie używaj dzwonka, lepiej użyć słowa „przepraszam”;
przewiduj: pieszy ma prawo nagle skręcić w bok, dziecko nie chodzi na smyczy, a ze sklepu w każdej chwili może wyjść na chodnik jakiś klient;
ustępuj pieszym w strefach zamieszkania, np. w obrębie Plant;

Tyle rowerzyści. Okazuje się jednak, że na chodnikach jeszcze większym zagrożeniem niż rowerzyści są kierowcy samochodów! Poniżej dane z policyjnego systemu Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWiK) za lata 2007-2012 z Krakowa, gdzie miejsce zdarzenia to „Chodnik, droga dla pieszych”.
Tabela: ofiary wśród pieszych wg typu pojazdu sprawcy:

pojazd sprawcy zdarzenia lekko ranni ciężko ranni zabici
samochód osobowy 104 48 15 1
Samochód ciężarowy do przewozu ładunków z przyczepą 1 0 1 0
Samochód ciężarowy do przewozu ładunków bez przyczepy 8 5 3 0
pojazd nieustalony 1 0 1 0
Autobus inny 1 0 1 0
mechaniczny w sumie: 115 53 21 1
rower 60 31 13 0

Zobaczmy jak to wygląda procentowo.

pojazd sprawcy zdarzenia lekko ranni ciężko ranni zabici
mechaniczny w sumie: 65.7% 63.1% 61.8% 100.0%
rower 34.3% 36.9% 38.2% 0.0%


W przypadku ofiar kierowców-chodnikowców to oczywiście nie wszyscy. Do tego należałoby doliczyć pieszych, których wypadek/kolizja na jezdni była spowodowana tym, że weszli na jezdnie próbując ominąć nieprawidłowo zaparkowany samochód, lub weszli na przejście dla pieszych przy ograniczonej widoczności spowodowanej parkowaniem aut zbyt blisko skrzyżowania, czy przejścia dla pieszych. Tych danych już tak prosto z SEWiK nie wyciągniemy, jednocześnie w praktyce oba typy wypadków w przypadku rowerzystów nie mają szansy się wydarzyć. Reasumując: rowerzyści mogą być olbrzymim zagrożeniem dla pieszych na chodniku, ale kierowcy są jeszcze większym!

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Rigel

    rowerzyści mogą być zagrożeniem dla pieszych nie tylko w sensie obiektywnym (liczby wypadków, które spowodowali) ale w sensie subiektywnym: powodując obniżenie poczucia bezpieczeństwa pieszych poruszających się po chodnikach i w strefach pieszych. To jest ważne wyzwanie promotorów przekształcania miast w miasta przyjazne dla ludzi: dlatego skupiajmy wysiłki na pokazywaniu sensu i sposobów redukcji skali ruchu i parkowania samochodów w pobliżu centrum miasta. Wiele sytuacji konfliktowych na płaszczyźnie pieszy-rowerzysta wynika z faktu zabierania przestrzeni chodników przez parkujące samochody. Nie demonizujmy płaszczyzn konfliktów tylko szukajmy rozsądnych rozwiązań.

    • Adam Łaczek

      zgadzam się

      • Uthark

        „Ale są jeszcze ulice pokroju Alej Trzech Wieszczów gdzie organizacja ruchu jest dla rowerzysty niebezpieczna (zakaz poruszania się po buspasie, nakaz poruszania się środkowym pasem), V<=70 km/h a na chodniku parkują auta zostawiając często mniej niż wymagana przepisami szerokość. Po ATW możesz po chodniku jeździc rowerem,"

        Dobrze, że przykład takiej ulicy. W moim mieście (Grudziądz) takich ulic z buspasami nie ma, więc podany przykład pomógł mi zrozumieć, o co dokładnie chodzi.

    • Uthark

      „Wiele sytuacji konfliktowych na płaszczyźnie pieszy-rowerzysta wynika z faktu zabierania przestrzeni chodników przez parkujące samochody.”

      Ale co to ma do rzeczy? W mieście rowerzysta i tak jest zobowiązany do korzystania z jezdni, jeśli nie ma ddr. Z chodnika może korzystać wyjątkowo. Więc jak wpływ mogą tu mieć parkujące na chodnikach samochody (które stanowią problem dla pieszych), skoro rowerzysta ma jechac po jezdni? Rowerzysty na chodniku nie powinno być i tyle, a jeśli przepis PoRD mu na to pozwala, to wszelkie konflikty muszą być rozwiązywane na korzyść pieszych.

      • Adam Łaczek

        I tak i nie.
        Na ulicach w Tempo 30 na Kazimierzu, czy wokół 1 obwodnicy oczywiście masz rację.
        Ale są jeszcze ulice pokroju Alej Trzech Wieszczów gdzie organizacja ruchu jest dla rowerzysty niebezpieczna (zakaz poruszania się po buspasie, nakaz poruszania się środkowym pasem), V<=70 km/h a na chodniku parkują auta zostawiając często mniej niż wymagana przepisami szerokość. Po ATW możesz po chodniku jeździc rowerem, a to właśnie przez parkujące auta dochodzi tam do antagonizmów na linii pieszy-rowerzysta. Bo gdyby auta wyrzucono to problem byłby minimalny.

  • Uthark

    Nie wiem, skąd macie te dane, ale w samym tylko 2011r. na chodnikach zginęło 15 pieszych, dalszych 6 na przystankach zbiorkomu, przy czym w 2011r. rowerzyści nie spowodowali śmierci żadnego pieszego. Polecam lekturę raportu policji. Sewik pewnie nie obejmuje wszystkich wypadków.

    • Adam Łaczek

      To dane tylko z Krakowa. Jest to zaznaczone w tekście

      • Uthark

        Przepraszam, umknęło mi. Warto jednak dodać dane z całego kraju. To zakmnie usta tym, którzy uważają rower na chodniku za największe zło tego świata.

        PS. Nie oznacza to jednak, że akceptuję obecność rowerów na chodniku (z wyjątkiem sytuacji dopuszczalnych prawem) – jako aktywny rowerzysta nie akceptuję. Rowerzyści powinni wynieść się na jezdnie, żeby pokazać, że jest ich dużo (bo jest), a przy okazji zwiększyć bezpieczeństwo pojedynczego rowerzysty.

      • Adam Łaczek

        Nie podam tak dokładnych danych bo na stronie która udostępnia dane nie ma tak dokładnych danych o wypadkach na linii pieszy-samochód dla całej Polski. Takie dane są tylko dla najważniejszych miast

    • Bartek

      „Poniżej dane (…) z Krakowa”

  • To dane z Krakowa, a warto zwrócic uwagę, że jeśli weźmiemy dane z Polski to liczba kierowców, którzy zabili pieszych idących po chodnikach jest całkiem spora. Więc na tle Polski krakowscy kierowcy i tak wychodzą wyjątkowo łagodnie

  • arek

    dobrze, że został ten temat poruszony.

    niemniej jak zwykle jest to fragment większej claości jaką jest jakość i ilosć ścieżek rowerowych oraz kwetsia bezpieczeństwa ruchu rowerowego w mieście

    to nie jest problem jazdy po chodniku lecz racjonalności zachowań rowerzysty/ów

    trzeba by rowerzyści uczyli się mądrej jazdy poprzez bycie uczestnikiem ruchu dorgowego ale także ruchu pieszego

    przepisy można zmieniać – powstaje pytanie po co sa ścieżki rowerowe?
    a) są torem wyścigowym,
    b) są niepotrzebnym wydatkiem,
    c) są chwilową modą,
    d) są alternatywa dla ruchu dorgowego,
    e) są elementem ruchu drogowego,
    f) są równorzędnym systemem komunikacji miejskiej,
    g) nie wiadomo co to.
    Warto sie zastanowic nad tym pytaniem. I zacząć wreszcie udzielać odpwowiedzi…

    • Adam Łaczek

      Trochę nie rozumiem jak chcesz odpowiedziec na pytanie o DDR. To po prostu element infrastruktury rowerowej i masz prawo jechac po niej te 25-30 km/h

    • Uthark

      Po ddr można jechać rowerem i 50km/h, chyba że znaki stanowią inaczej.

      • madziu

        @Uthark
        PoRD Art 19.1 przeczytaj ze zrozumieniem a później wypowiadaj się na temat prędkości.

      • Adam Łaczek

        Ale ma rację. Skoro na takiej Mogilskiej jadę po jezdni z V=30 km/h to czemu po wybudowaniu DDR mam jeździc wolniej?
        Jadę tyle ile mi nogi pozwolą :)

      • Uthark

        @Madziu

        Art.19.1 nie zabrania jeździć 50km/h na ddr, nakazuje „jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu”.

        DDR są różne, nie wszędzie da się jechać tak szybko. Jak przylega do chodnika, to przecież nikt o zdrowych zmysłach nie rozpędzi tam roweru do 50km/h. Są jednak w moim mieście takie, gdzie da się bezpiecznie rozpędzić do 50km/h.

        Poza terenem zabudowanym mozna jechać rowerem nawet 90km/h, o ile jesteś w stanie zapanować nad rowerem, a warunki, w jakich ruch ten się odbywa, umożliwiają jazdę z taką prędkością. A w mojej okolicy są miejsca (strome zjazdy), gdzie sprawny rowerzysta na odpowiednim rowerze jest w stanie rozpędzić się do 90km/h, skoro ja na trekkingu byłem w stanie pojechać ponad 65km/h (przy tej prędkości „skończył” mi się prędkościomierz przy rowerze, a jeszcze przez jakiś czas się rozpędzałem).

        Ten przepis jest mi znany od 30-u lat – tyle lat mam prawo jazdy.

      • Adam Łaczek

        Jak jezdnia przylega do chodnika to przecież nikt nie pojedzie autem 50 km/h!?
        A przecież pojedzie
        A koło mnie na Nowohuckiej jezdnia z V=70 km/h przylega do chodnika a niektórzy to jeżdżą i po 90 km/h
        Nie stosujmy podwójnych standardów.

  • Paweł Zięba

    No i kolega Adam po raz kolejny nie zawodzi ze statystykami :) Podziwiam upór w wyliczaniu danych, która mają takie znaczenie, jak punkty w „Whose Line is it Anyway?”.

    Ale prawda – rowerzystów na chodnikach jest zbyt dużo. Sam jeżdżę czasem chodnikiem (np. na wspomnianych ATW, czy ul. Pilotów). Źródło problemu jest stare jak świat i wszystkim dobrze znane: brak infrastruktury rowerowej!

    Natomiast pokazywanie problemu z perspektywy „samochody i tak zabijają więcej pieszych na chodnikach” jest błędne i wygląda trochę na próbę odwrócenia uwagi od problemu na zasadzie „O! Tam! Ptaszek!” . Nie wspomnę, że jest śmieszne i żenujące, jak gimnazjalny argument kończący dyskusję pod tytułem „A Twoja matka jest brzydsza od mojej!”.

    Kierowcy zabijający pieszych nie mają absolutnie żadnego logicznego związku z problemem rowerzystów na chodnikach. Ale tak, jak wielokrotnie już wspomniałem: statystyką można wykazać wszystko przy odpowiednim doborze danych wejściowych i metody pomiaru :)

    Polecałbym się zająć czymś naprawdę rowerowo-pożytecznym. I mającym sens.

    P.S.: Żeby nie było całkiem gorzko, dodam, że spisnie porad „jak cyklista powinien się zachować na chodniku” jest jak najbardziej dobrym pomysłem!

  • Spoko-luzik… Po kolejnym „spier…” usłyszanym od buca na rowerze zgłosiłem wreszcie sprawę na SM. Parę mandacików i się może przerzedzi, bo teraz jest autentyczna masakra. Z wiosną całe to tałatajstwo na chodniki wyległo. Fuuuj! :P

  • magawis

    A dla mnie problem jest głównie w tym, że ludzie nie potrafią współdziałać. Większość pieszych ma pretensje do rowerzystów za to, że jeżdżą chodnikiem, ale przecież zwykła ludzka uprzejmość by wystarczyła w rozwiązaniu problemu. Jest zasada, że idąc po chodniku idziemy prawą stroną – nie dlatego bo jeżdżą rowery, ale dlatego bo takie są zasady dobrego wychowania. Większość osób chodzi środkiem i ma w głębokim poważaniu, że nie jest sam na chodniku. A przecież gdyby każdy stosował się do tej prostej zasady środek chodnika byłby pusty i mógłby tamtędy przejechać rower. Wiele razy widziałam również sytuację, gdy chodnik koło ścieżki rowerowej był pusty, a piesi i tak musieli strefą rowerową się przejść. O samochodach, które na ścieżkach stoją często nawet nie wspominam. Ja jeżdżę na rowerze i staram się jeździć ścieżkami rowerowymi, ale umówmy się nie ma ich aż tak dużo, a często w miejscach gdzie ich nie ma zwyczajnie strach wjechać na ulicę. Bądź co bądź, ale ja na moim małym rowerze nie mam szans z samochodem, o autobusie nie wspominając. A wiele razy zdarzyło mi się, że kierowca o mało mnie nie rozjechał i dziwił się jeszcze co ja robię na ulicy. Jednym zdaniem – wszyscy musimy pogodzić się z tym, że są rowerzyści, my nie znikniemy tylko dlatego, bo komuś to przeszkadza. Mi na przykład przeszkadzają alkoholicy i osoby, które wyłudzają zasiłki – czy to znaczy, że jak na nich ponarzekam to znikną?

    • Uthark

      „Większość pieszych ma pretensje do rowerzystów za to, że jeżdżą chodnikiem”

      A dlaczego nie pojadą jezdnią?

      Jestem w stanie zrozumieć rowerzystów, którzy jadą chodnikiem wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, na której obowiązuje normalne w mieście ograniczenie do 50km/h – sam jadę chodnikiem po moście Malinowskiego na Wiśle w Grudziądzu, który to most jest w ciągu DK16, na której panuje bardzo duży ruch, a na chodniku na moście jest bardzo mały ruch pieszych – można sobie wyobrazić korek, jaki powstanie za rowerzystą jadącym tym mostem, który ma 1100m długości. Kiedyś na tym chodniku była prawna możliwość jazdy rowerem, ale ją znieśli po potrąceniu pieszego przez rowerzystę, w wyniku czego pieszy został zepchnięty na jezdnię pod nadjeżdżający samochód i zginął. Rowerzyści jednak jeżdżą tam dalej chodnikiem, wypadków nie ma; tamten wypadek był wyjątkowy.

      Nie rozumiem jednak rowerzystów, którzy jeżdżą po chodnikach wzdłuż ulic o małym natężeniu ruchu. Tłumaczenie „bo kiedyś samochód wyprzedzał mnie bardzo blisko” jest bardzo kulawe. Do tego wielu rowerzystów reaguje agresywnie, jak pieszy nie uskoczy gdzieś na bok i rowerzysta nie może przejechać.

      • Ja też nie rozumiem. Kulawych tłumaczeń jest więcej – a dla mnie to jest prosta piłka: jak się boisz ruchu w miastach, to idź na psychoterapię albo wyprowadź się na wieś.

        Nie można żyć w ciągłym strachu i tym strachem usprawiedliwiać wszystkiego. Równie dobrze można by stwierdzić, że w porządku jest noszenie przy sobie obnażonego miecza samurajskiego, bo „kiedyś jakiś kibol spojrzał na mnie krzywo i teraz się boję”.

  • Paweł Zięba

    Przem: ja to samo słyszę od pieszych na DDRach :) ostatnim hitem była pani, której piesek zaczął robić „numer dwa” na samym środku ścieżki rowerowej. Dodam, że pani z pieskiem na smyczy swym jestestwem zajęła całą szerokość ścieżki. Nie dość, że pani miała pretensje, że ktoś próbuje jej pupilka rozjechać, to jeszcze zbluzgała inną panią, która jej podpowiedziała, że kupkę po piesku trzeba sprzątnąć. hell yeah!

    • Uthark

      Masowa obecność pieszych na ddr to wyrażone nogami zdanie pieszych, że rower nie stanowi dla nich istotnego zagrożenia, a raczej dyskomfort.

      Co nie upoważnia do rewanżu na pieszych i niezgodnej z prawem jeździe rowerem po chodniku.

  • 1. Nie napisałbym tego artykuły gdyby nie to, że regularnie słyszałem od pieszych argumenty, że kierowcy nie są zagrożeniem dla pieszych na chodnikach w przeciwieństwo do rowerzystów.
    2. Niby jakim cudem pisanie o ofiarach kierowców jest wybielaniem i relatywizowaniem ofiar rowerzystów? Przecież wyraźnie podałem liczbę ofiar rowerzystów.
    Wiele osób, które uważają że jazda rowerem po chodniku jest zawsze super niezależnie od okoliczności pewnie nawet nie wie, że ofiar rowerzystów wśród pieszych jest tak dużo.
    3. Mimo wszystko ważne są proporcje. Bo ostatnio można odnieśc wrażenie że jedynym problemem pieszych są rowerzyści.
    Bo olanie proporcji prowadzi do sytuacji w której Policja ignoruje ponad 90% przyczyn wypadków z udziałem rowerzystów koncentrując się tylko na oświetleniu i alkoholu.
    Mówienie o podjęciu działań właściwie do proporcji nie zmienia faktu, że jazda rowerem bez oświetlenia jest naganna i że trzeba z tym walczyc
    4. Pisanie o doborze metody zbierania statystyk to już brednie. To rzeczywiste przypadki, wypadki, ofiary. Może podaj w jaki sposób chcesz zebrac te dane by wyszło że to rowerzyści są tu większym zagrożeniem?
    Bo z tego co piszesz to podobno bardzo proste ;p

    A porady „jak cyklista powinien się zachować na chodniku” napisałem właśnie po to by rowerzysta nie myślał sobie, że skoro kierowcy mają jeszcze więcej ofiar to jemu można więcej.
    Można mniej, bo celem nie jest dobicie do liczby ofiar kierowców, a zejściem z liczbą ofiar do minimum.

  • Słoń W Składzie Porcelany

    Powinniśmy się cieszyć, że coraz więcej osób porusza się rowerami.
    Fakt, chodniki to nie miejsca dla rowerów, nie dajmy się spychać do rogu, powinniśmy jeździć ulicami lub ddr’kami. Jakiś czas temu ukazał się artykuł nt. Jazdy rowerem po ulicy, nie pamiętam dokładnie tytułu, ale zapamiętałem tylko fragment o jeździe w odległości 1m od krawężnika aby mieć możliwość manewru. Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Z własnego doświadczenia wiem, że im bliżej krawężnika jadę, tym bardziej zachęcam kierowców do wyprzedzania na milimetry. Rowerzyści, na ulice i ddr’ki! :)

    • Uthark

      Po prostu kierowcę trzeba zmusić do tego, żeby przy wyprzedzaniu rowerzysty musial zjechać na sąsiedni pas ruchu. Wtedy dwa razy się zastanowi, zanim zaryzykuje uszkodzenie samochodu.

  • Oczywiście Przemku. Prostaków trzeba tępic. Dlatego też trzeba propagować zasady rowerowego savoir vivre na chodnikach.

  • wolę jechać powoli ostrożnie chodnikiem niż zwiększać prawdopodobieństwo wjechania we mnie rozpędzonego taksówkarza czy innego oszołoma, który nie zwalniając skręca np ze Stradomskiej w Dietla w prawo, albo robi to samo na in skrzyżowaniach…

    • Uthark

      W mieście rzadko dochodzi do najechania rowerzysty przez samochód od tyłu. O wiele bardziej częste są uderzenia boczne.

      Masz prawo jechać środkiem pasa ruchu przez skrzyżowanie, jeśli ten pas umożliwia jazdę w więcej niż jednym kierunku. Stosując ten przepis nie spotykam się z tym, że kierowcy skręcający w prawo zajeżdżają mi drogę, jak jadę prosto. Ja tak jeździłem, zanim ten przepis wszedł w życie – po tym, jak kiedyś zajechano mi tak drogę.

  • Paweł Zięba

    Adam,
    ad1: super! jeśli chcesz obijać palce o klawiaturę, żeby dyskutować z takimi argumentami, to Twój czas i Twoje palce :) Jak wcześniej wspomniałem: nie ma to żadnego logicznego związku i dla mnie nadal nie ma żadnego pożytecznego skutku wynikającego z takiej dyskusji.
    ad2: czy gdzieś napisałem, że próbujesz kogoś wybielić? Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że nie w tym kierunku i nie z takimi argumentami powinna się toczyć dyskusja w temacie problemu rowerzystów na chodnikach
    ad3: tak, wiem: ze statystyką się nie dyskutuje :) równie dobrze można porównać ile psów pogryzło ludzi na chodnikach i napisać, że psy są bardziej/mniej niebezpieczne dla pieszych niż rowerzyści.
    ad4: jak wyżej. dodam tylko, że nie próbuję wmówić, że te wypadki nie miały miejsca. chciałem zaznaczyć, że nie ma informaci ile % wypadków z udziałem rowerzystów/pieszych i aut/pieszych nie zostało zgłoszonych (tym samym nie jest widocznych w SEWiK’u, z którego wziąłeś dane wejściowe).

  • Ciekawostka: jak jest w drugą stronę:

    Kraków 2007-2012, miejsce zdarzenia: droga dla rowerów
    zdarzenia: 24
    Struktura ofiar wśród rowerzystów:
    Lekko 6
    Ciężko 2
    Struktura ofiar wśród pieszych:
    Lekko 7
    Ciężko 3

    Tak więc jest to o wiele mniejszy problem.
    Natomiast ciekawostka: kiedy rowerzysta rozjeżdża pieszego na chodniku to bardzo rzadko sam jest ofiarą wypadku (ranny). Natomiast jeśli to pieszy wchodzi pod koło roweru na DDR to pieszy jest ofiarą minimalnie częściej niż rowerzysta

  • Ale to jadąc po chodniku zwiększasz prawdopodobieństwo że wjedzie w Ciebie nieuważny kierowca.
    Poczytac o problemach przy widzeniu peryferyjnym: http://ibikekrakow.com/2013/01/29/czego-mozemy-sie-nauczyc-na-temat-bezpieczenstwa-na-drodze-od-wojskowego-pilota/

  • dlatego staję przed każdym wyjazdem z bramy itp- znam swoje trasy:)

  • Paweł Zięba
    1. Jest wiele absurdalnych argumentów z którymi się spotykałem np. wymysły o kaskach, czy OC dla rowerzystów.
    Z mojego punktu widzenia są one idiotyczne, ale jeśli się powtarzają tzn. że wiele osób tak myśli i trzeba pewne rzeczy rozjaśniac.
    2. Ale wg mnie ws rowerzystów na chodnikach dyskusja powinna iśc w kierunku nauki poprawnych zachowań na chodniku.
    Po to napisałem te porady. Ale informacja o rzeczywistej liczbie wypadków podana jest jako ciekawostka
    3. Widzisz analizy oparte o odpowiedniki SEWiK są standardem na całym świecie. W ten sposób identyfikuje się problemy i próbuje się je rozwiązac.
    Ty odrzucasz jedyne źródło wiedzy jakie mamy i proponujesz … no właśnie co? Wróżbiarstwo w milicyjnym stylu „oświetlenie i alkohol, a reszta się nie liczy”?
    Właśnie przez takie podejście mamy ostatnie miejsce Polski w UE pod względem BRD.
    Ad 4. Oczywiście takich danych nie ma, ale nie zmienia to faktu, że nie ma alternatywy dla danych wejściowych w postaci SEWIK
    Bo w ten sposób to możesz podważac wszystko. Np. weźmiesz dane z SEWiK z których niezbicie wynika, że piesi potrącani są na przejściach dla pieszych prawie wyłącznie z winy kierowców, a Ty radośnie możesz twierdzic, że przecież może jest dokładnie odwrotnie skoro nie znamy ilości przypadków nie zgłoszonych.
    W ten sposób w analizie BRD cofamy się do głębokiej komuny i stawiamy milicyjnego tarota.

  • Tomek Więcek

    Ktoś kto korzysta z ulic i ma w tym trochę doświadczenia to doskonale wie, że jazda przy krawężniku to proszenie się o kłopoty. :)

  • Ostatnio zrobiłam małe badania. Rowerzyści jeżdżą po chodnikach, bo boją się tramwajów i samochodów… Brak infrastruktury rowerowej nikogo nie usprawiedliwia.

    • Krzysztof Kozlowski

      Tramwaj? A przepraszam ten minie rowerzystę na zapałki czy niezauważony nas zaatakuje? :)
      Co jak co ale tramwaj widać słychać i jest w 99% przewidywalny…..

  • Uthark

    Warto pisać o tym, jak rowerzysta powinien zachowywać się na chodniku, ale przede wszystkim powinno się podkreślić, kiedy prawo zezwala mu na obecność na chodniku.

  • rowerzysta

    jako rowerzystka poruszajaca sie po miescie od 40 lat i jestem absolutnie przerazona wzrostem bezmyslnosci i jednoczesnie arogancji wiekszosci rowerzystow. do tego dochodzi absolutna nie znajomosc przepisow oraz brak umiejetnosci jazdy w miescie i mamy naprawde grozne zjawisko. grozne nie tylko dla pieszych ale dla tych rowerzystów i kierowcow, ktorzy szanujac przepisy poruszaja sie po miescie zgodnie z nimi.
    jedyny punkt z wyzej wymienionych w tekscie powyzej, z ktorym nie zgadzam sie to slowo przepraszam, za miast dzwonka. na ruchliwych ulicach wlasnych mysli nie slychac, a wiekszosc pieszych odcinajac sie od szumu produkowanego przez samochody ma w uszach sluchwaki i mozna sobie gadac przepraszam do ukichanej smierci. Nota bene polowa rowerzystow rowniez jezdzi ze sluchwkami w uszach i tez nie slysza co sie wokol nich dzieje. Z czystej ciekawosci przeprowadzilam eksperyment na DDR wzdluz Al. Jana Pawła II. Nie sluchalam muzyki na full (bo wogole tego nie znosze, w zadnych warunkach), ale nie slyszalam wiecej niz powolowy dzwiekow, ktore moga byc istotna informacja dla mnie jako kierujacej rowerem. Dlatego w sytuacjach awaryjnych bede uzywac dzwonka, zawsze i wszedzie, gdy bedzie to konieczne. Jednoczesnie apelujac do tej czesci rowerzystow o których pisałam na poczatku: opamietajcie sie, nie jestescie pepkiem swiata, wokol was sa ludzie, ktorzy nie musza sie stosowac do waszego ‚wdzimisia’.

  • dokladnie, tak jak brak umiejetnosci jazdy po miescie. gdy sie taka nabedzie to ani samochody, ani tyrmawaje czy autbusy nie sa wiekszym zagrozeniem od pieszego na chodniku, ktory w kazdecj chwili moze zmienic kierunek marszu, machnac reka i w konsekwencji tego dziala np. zrzucic rowerzyste z roweru

  • Uważam, że pieszy przez swoją kompletną nieprzewidywalność jest większym zagrożeniem dla rowerzysty – nagła zmiana kierunku jazdy, żeby ominąć pieszego, który nagle skręcił, może skończyć się tragicznie. Na jezdni zdecydowana większość pojazdów jedzie zgodnie z przepisami.

    Poza tym w czym problem, żeby wybrać taką trasę, żeby nie musieć jechać chodnikiem? Ja na przykład Alejami nie jeżdżę, wolę nadłożyć drogi. Rano wybieram Krowoderską, bo na Długiej samochody i tramwaje są zbyt stłoczone, żeby normalnie i bezpiecznie przejechać. Po Żuławskiego prowadzę rower idąc po chodniku, bo pod prąd po jezdni jechać nie będę, a jadąc mogę skrzywdzić hasające wokół dzieci z pobliskiego przedszkola.

  • Uthark

    Ciekawe, z czego bierze się nieprzestrzeganie przepisów przez rowerzystów. Większość znanych mi dorosłych rowerzystów ma prawo jazdy, mają także samochody, sporo z nich jeździ samochodami na codzień, ale ich styl jazdy rowerem jest często proszeniem się o klopoty. Niektórzy z nich nie mają nawet wymaganego prawem oświetlenia.

    • gronel

      Głównie ze strachu lub braku poczucia bezpieczeństwa czy pewności na jezdni. Najlepsi są chodnikowi garncarze w kamizelkach.
      Prawo jazdy w niczym nie pomoże. Może tylko zwiększyć szansę na znajomość przepisów. Prawo jazdy nie jest z kolei żadnym gwarantem przestrzegania przepisów.
      Oświetlenie to beznadziejny przykład.

  • Dominik Warmuz

    Ile procent zdarzeń z udziałem pieszego i samochodu jest zgłaszane policji? Ile procent zdarzeń z udziałem pieszego i roweru jest zgłaszane policji?

  • Piotr Hrehorowicz

    Dotąd czułem się na krakowskich ulicach stosunkowo bezpiecznie. (unikałem oczywiście wielopasmowych arterii).

    Jednak w związku z tegorocznym wielkim wysypem „nowych rowerzystów” czuję się jeszcze bezpieczniej.

    Myślę sobie nawet, że niektóre ulice są obecnie bezpieczniejsze niż wydzielona infrastruktura rowerowa (zatłoczona i w ogromnym stopniu opanowana przez rowerzystów/tki nie znających podstawowych zasad ruchu np. prawostronności).

  • Sebastian Łączny

    Jeśli skręcający w prawo „taksówkarz czy inny oszołom” może Cię potrącić, prawdopodobnie oznacza to ze jedziesz za blisko krawędzi jezdni. ;)

  • Krzysztof Kozlowski

    „Ale są jeszcze ulice pokroju Alej Trzech Wieszczów gdzie organizacja ruchu jest dla rowerzysty niebezpieczna (zakaz poruszania się po buspasie, nakaz poruszania się środkowym pasem), V<=70 km/h a na chodniku parkują auta zostawiając często mniej niż wymagana przepisami szerokość. Po ATW możesz po chodniku jeździc rowerem, "

    Chciałem zwrócić uwagę na niebezpieczne stwierdzenie " Po ATW możesz po chodniku jeździc rowerem, "

    Na wielu (jeśli nie większości) odcinków ATW jest 50!!!
    Idiotycznie i irracjonalnie przelatana odcinakami z podniesieniem do 70 które jest szkodliwe i niebezpieczne dla wszystkich od kierowców do pieszych.
    Jazda rowerem wzdłuż ATW zgodnie z przepisami musiała by być slalomem chodnik-jezdnia.

    Bark pasa rowerowego na bus pasie jest olbrzymim błędem.
    Często widzę tam rowerzystów na środkowym pasie i tamują oni ruch masakrycznie co więcej nie jest to bezpiecznie bo w sznurach aut zupełnie giną na dość wąskiej drodze nieraz dając się spychać na bus pas po to by zaraz wracać na środkowy….
    Wielu tam łamiąc przepisy jedzie bus pasem i jeszcze nie widziałem żeby to komuś przeszkadzało. Nie rozumiem czemu tyle lat nie da się dopuścić takiego rozwiązania działającego w innych krajach a kapitalnie ułatwiającego komunikację.

    Tak samo na Opolskiej i dalej w kierunku Huty dużo odcinków ma 50!!!.
    Kierowcy o tym zapominają podobnie jak rowerzyści.