Będzie kultura, nie będzie kasków

Będzie kultura, nie będzie kasków

W krakowskiej wkładce Gazety Wyborczej pojawiły się rowery. Znowu! Po świetnym artykule o rowerzystkach tym razem dostajemy garść porad dotyczących bezpieczeństwa. I dobrze!

Wśród artykułów wyjaśniających, co to ten kontrapas (czy w 21 wieku można nie wiedzieć, co to kontrapas?), jak jeździć (jak zwykle: przewidywalnie i metr od krawężnika), jak uczyć dzieci jazdy na rowerze, oraz jak widzi rowerzystów Policja (ha! nie jako źródło mandatów i nie jako szaleńców czy zawalidrogi), mamy artykuł satyryczny. Naprawdę. Dawno się tak nie uśmiałem, jak dziś czytając wywiad z Panią K. D.-J. „Będzie kultura, będzie bezpieczeństwo”.

Już dobór zdjęcia był wyjątkowo celny – czy to ma być polska kultura jazdy rowerem? Przekraczanie jezdni po zebrze pod czujnym okiem stracha na kierowców? Czy to ma być nowatorski polski wkład w bezpieczeństwo ruchu drogowego? Ale nic to, może akurat takie zdjęcie było na podorędziu, przecież napotkanie prawidłowo jadących dzieci do szkoły to cud.

Natomiast dwa kolejne zdania spowodowały, że wielkie oczy powoli zamieniały się w wielki uśmiech. Czytamy: „Standardy związane z kulturą jazdy na rowerze, ale też z bezpieczeństwem i znajomością przepisów są w Polsce wciąż na niskim poziomie” – „Przykład bardzo banalny: czy rowerzyści zakładają kaski? Większość nie.”

Droga Pani! Czy Holandia jest krajem o bardzo niskiej kulturze jazdy rowerem, bo tam praktycznie nikt kasku nie ubiera? Podobnie Dania? Tam nikt w kasku nie jeździ, bo jest bezpiecznie – jak to zostało osiągnięte? Czy promując kaski, czy może inaczej?

Jedźmy dalej: „Jednak z roku na rok jest coraz lepiej, poprawiają się statystyki dotyczące wypadków, widać coraz więcej elementów odblaskowych, kasków” – że się poprawia, dobrze, że widać odblaski, też świetnie, po to są, a że widać kaski? W jaki sposób widok kasku poprawia statystyki? Podpowiem, że nie ma badań, w których udałoby się udowodnić, że jazda użytkowa rowerem po mieście jest bezpieczniejsza w kasku. Są za to badania, które ponad wszelką wątpliwość dowodzą, że obowiązek jazdy w kasku drastycznie zmniejsza liczbę rowerzystów (Australia). Jest prosta statystyka, która mówi – tam, gdzie jest bezpiecznie, mało kto kask zakłada.

„Ja jestem zwolenniczką zakładania kasków. Oczywiście one w 100 proc. nie zagwarantują nam bezpieczeństwa na drodze” – uff, dobrze, że nie padło stwierdzenie, że rowerzysta w kasku jest nieśmiertelny. A co z badaniami, w których wyszło, że rowerzysta w kasku jest mijany w mniejszej odległości, niż rowerzyści bez kasku? Co z efektem Pelzmana? Czy Pani jest święcie przekonana, że kaski na pewno zwiększają bezpieczeństwo, podczas gdy badający to zagadnienie statystycy sami nie wiedzą, czy tak jest naprawdę?

Czytamy również, że stowarzyszenia rowerowe przekonują, że jazda w kasku nie zapewnia niebezpieczeństwa. No jasne, bo nie zapewnia. A jeśli wpływa, to bardzo mało, i nie wiadomo, w którą stronę. Samo noszenie kasku – faktycznie może zmniejszyć obrażenia czubka głowy. Paradoksalnie, promowanie kasków może bezpieczeństwo rowerzystów zmniejszać. Tak wychodzi z badań.

Pojawia się też szantaż emocjonalny – otóż ktoś, kto nie docenia kasku, ma porozmawiać z bliskimi ofiar, które zginęły przez brak tegoż. Ale zaraz – może one zginęły przez brak uwagi? Albo zostały rozjechane przez kierowcę wariata? Gorzej – może one zginęły dlatego, że ktoś rozdawał wokół kaski, zamiast uczyć kierowców, że rowerzysta ma na przejeździe pierwszeństwo? Może zginął, bo realne, potwierdzone badaniami zwiększanie bezpieczeństwa rowerzystów poprzez działania prorowerowe (więcej rowerzystów = bezpieczniej dla wszystkich) są nie w smak lobby samochodowemu?

I krótkie podsumowanie, kawę na ławę, bo coś ta prawda o kaskach nie może trafić do „specjalistów” – kask nie jest zły. Promocja kasków – owszem. Takie to skomplikowane. A zarazem proste.

Na szczęście Polacy mają zdrowy rozsądek, i większość po mieście jeździ bez kasku. A kto chce – jeździ sportowo lub boi się upadku – ubiera.

A ja jakoś wciąż nie mogę uwierzyć, że promując kaski doprowadzimy do takiej poprawy bezpieczeństwa, że kaski potrzebne nie będą – jak w Amsterdamie. Szczególnie, gdy za promocję kasków zabiera się koncern budujący drogi ekspresowe. Czy im naprawdę zależy na bezpieczeństwie rowerzystów, czy na tym, żeby jak najwięcej ludzi wybierało auto?

  • zibi22

    Miałem wczoraj kolizję z pieszym. szedł po części (celowo nie piszę ścieżce) rowerowej zgodnie z moim kierunkiem jazdy. Nie widział mnie.Wymierzyłem odległość tak aby go bezpiecznie minąć, zmniejszyłem prędkość o 30%. Myslę bezpiecznie przejadę po części dla pieszych. A on nagle prosto pod moje koła. Chyba nic mu się nie stało choć uderzenie było mocne. Postuluję zatem aby ubierać pieszych w kaski analogicznie do tego co pisze w gazecie. Niech kierowcy samochodów też ubierają kaski, skoro tak poprawiają bezpieczeństwo.

    • Może Cię usłyszał i zwiewał na swoją część. Mi regularnie włażą z chodnika na jezdnię prosto przed rower, bo przecież nie słychać auta.

      O tym by „bezpieczniacy” mówili, a nie o kaskach.

      • zibi22

        Powiem krótko. Jeżdżę ulicami i smieszkami rowerowymi. Codziennie dojeżdżam do pracy i tak naprawdę sytuacji niebezpiecznych więcej mam na ścieżkach. Gdyby nie spaliny aut to całkiem przeniósłbym się na jezdnię. Największe zagrożenie stwarzają rekreacyjni rowerzyści. Co z tego że taka niunia mnie przeprosi ze wjechanie pod koła jeśli pognie mi ramę i zniszczy rower? Dziś mógłbym długo wyliczać… Prawie zderzyłem się z pajacem, który nie dość że jechał w wesołej trójce w jednym szeregu to jeszcze sprawdzał smsa w komórce. Pani z pieskiem nie szła po ścieżce co prawda, ale smycz łącząca ją z pieskiem biegła poprzecznie do ścieżki. Jakaś laska przy wyprzedzaniu nagle skręca prosto na mnie. Ja dojeżdżam codziennie 20 km i siłą rzeczy muszę jechać szybciej. Muszę wyprzedzać tych którzy jadą tylko na spacer i zawsze staram się to robić tak żeby nie utrudniać ruchu z naprzeciwka. Każde hamowanie powoduje stratę energii co czuje się przy takim dystansie. Dlatego bardziej wkurzają mnie źle jeżdżący rowerzyści niż kierowcy. Zresztą kultura kierowców znacząco się poprawia z roku na rok

      • Ciekawe, czy jakby ich wszystkich w kaski poubierać, to jeździliby lepiej :-)

    • bmth

      proponuję korzystanie z dzwonka

    • lukasz

      Zibi zgadzam się z Tobą, kaski dla kierowców aut powinny byc obowiązkowe!! Myślę, że w samej Polsce uratowac by się udało kilkaset osób rocznie dzięki temu. Jeszcze lepsza statystyka byłaby gdyby wszyscy mieli system HANS, protektor na kręgosłup, czteropunktowe pasy sportowe, fotele kubełkowe i klatkę.

      Kubica zapiął przy ponad 200km/h w scianę i przeżył więc co tam zderzenie czołowe przy 100km/h. Promujmy bezpieczne auta:)

      Pozdrawiam

    • rower_power

      Czy to było na krakowskich bulwarach? Widziałem.
      Swoją drogą kultura jazdy po bulwarach wielu rowerzystów była skandaliczna. Masa ludzi, dzieci, wózki dziecięce, rolkarze, biegacze i… goście w lycrach popierniczający na pełnej prędkości.
      Dla tego nie lubię jeździć po bulwarach i unikam tego jak ognia.

  • krakowianka

    podobnie jak przedmówca (lub przedpiszca) doznaje szewskiej pasji gdy jade zgodnie z przepisami a inni pseudorowerzysci wyczynija cuda, ktore ze zdrowym rozsadkiem nie maja nic wspolnego.
    np. sciezcka wspoldzielona z pieszymi, jednokierunkowa o czym swiadcza znaki drogowe ustawione wzdluz niej. oczywiscie 50% ruchu odbywa sie w kierunku odwrotnym do obowiazujacego, czesto jeszcze np. rozmawiajac przez telefon trzymany w lapie, a zapytany delikwent czemu lamie przepisy, odpowiada:
    – a co to pani przeszkadza,
    – a co mnie to obchodzi, jade jak chce
    – nie wiedzialem,
    – codziennie tak jezdze, itd.
    zadnemu do lba nie przyjdzie, ze pieszy ma tu pierwszenstwo, oni zaś wymuszaja na nich uskakiwanie w bok, niemal pod kola prawidlowo jadacych rowerzystow, ktorzy klanc na czym swiat stoi, hamuja.
    malo tego zauwzylam, ze to swiatle zachowanie przewaza wsrod odzianych w kaski i inne ochraniacze. nieodmiennie mam wrazenie, ze te kaski mozgi im uciskaja, wylaczjac wszelkie procesy myslowe.

    • Lena

      a gdzie jest takie cudo jak ciąg pieszo-rowerowy z jednokierunkowym ruchem rowerów?

  • Jeśli chodzi o zakładanie kasku – to faktycznie kierowcom by się one bardziej przydały niż rowerzystom

  • Tadek St

    a jeszcze bardziej przydałyby się wszystkim, szczególnie dzieciom w domach, gdzie najczęściej ulegamy wypadkom ;) O ile człowiek byłby bezpieczniejszy, jakby cały dzień chodził w kasku, ochraniaczach i kamizelce odblaskowej, które by ściągał tylko do spania (nawet w kąpieli się mogą przydać, w końcu wanna to bardzo zdradliwa bestia).

  • Szraz

    Dokładnie tak jak mówią poprzednicy! Jak ktokolwiek ma szanować rowerzystów, skoro oni sami nie potrafią siebie uszanować nawzajem? Od 5lat jeżdżę niemal wyłącznie ścieżkami rowerowymi (akurat takie mam szczęście, że zawsze zmieniając mieszkanie trafiam na takie z dobry połączeniem w interesujące mnie miejsce) i to jest istny horror, jak zachowują się cykliści… Jest nas przecież tak mało, ale kłopotów i stresu więcej niż jadąc samochodem. Nie stać mnie na dojazdy autem, więc muszę się męczyć na rowerze. Codziennie pokonuję jakieś 30-35km i zawsze cieszę się, że docieram cało do celu. Dlatego w artykule jest nieco prawdy: KULTURA ROWERZYSTÓW JEST ŻAŁOŚNIE NISKA!

    • lukasz

      Od 2 lat jeżdżę na rowerze do pracy i zastanawiam się czy mieszkamy w tym samym mieście…nie twierdze, że ruch rowerowy jest na najwyższym poziomie, ale bez przesady nie narzekajmy tak.

      Okej czasem ktoś jedzie środkiem ścieżki albo po lewej stronie a nie po prawej, czasem ktoś gada przez komórkę (zupełnie jakby kierowcy aut tego nie robili nagminnie:-), ale generalnie da się normalnie jechac…

      Dziwię się ludziom, którzy oczekują, że ruch rowerowy będzie idealny skoro ruch samochodowy jest jaki jest. Zastanówcie się ile razy używacie klaksona jeżdżąc autem i potem zastanówcie się ile razy mając w rowerze klakson byście go użyli? Założe się, że byłby używany równie często!!

      Co jednak nie oznacza, że nie powinniśmy się starac poprawiac kultury ruchu rowerowego.

      Pozdrawiam

    • Mariusz

      Z jednej strony jest to wina wielu rowerzystów z drugiej władz miasta które mają w d**pie bezpieczeństwo ruchu rowerowego w Krakowie.

      Przykładem jest pas dla rowerów na bulwarach, jest to istna katastrofa komunikacyjna.
      Przy tak dużym natężeniu natężeniu rowerów oraz pieszych, winna być wykonana osobna jezdnia dla rowerów z dwoma pasami ruchu.
      Zwłaszcza, że jest tam na to bardzo dużo miejsca.

      Za obecne umiejscowienie pasa dla rowerów pomiędzy ławkami i zieleńcem, a pasem dla pieszych, ktoś kto się pod tym podpisał powinien siedzieć.

      • buraczek

        Zgadzam się w 100%. Buduje się ścieżki rowerowe tam gdzie mało kto z nich korzysta, a ta najważniejsza gdzie ruch jest olbrzymi nie doczekała się żadnej inwestycji (namalowanie linii na asfalcie to nie wszystko). rozdzielenie pieszych i rowerzystów pasem zieleni byłby najlepszym rozwiązaniem. Proponuje poruszyć ten temat w szerszej debacie.

  • gosciówa

    Dojeżdżam codziennie do pracy, nie noszę kasku bo uważam, że nie rozwijam tak zawrotnych prędkości. Nie uważam że powinien być obowiązkowy do jazdy miejskiej. Postuluję natomiast o obowiązkowe egzaminy na kartę rowerowa, albo inne przyuczenie przyszłych rowerzystów… Posiadam prawo jazdy i pewne wyuczone nawyki są bezcenne również na rowerze… Czasem aż włosy dęba stają jacy inteligenci wsiadają na rowery, nie mówiąc już o księżniczkach szos… Brak zrozumienia pisma obrazkowego (żenada), brak oświetlenia, ignorancja współuczestników ruchu, wymuszanie piwerwszeństwa… Bo niestety są rowerzyści i Rowerzyści

    • Uthark

      Szczerze mówiąc, zdecydowana większość znanych mi rekreacyjnych rowerzystów ma prawo jazdy. Dlaczego nie przestrzegają przepisów, jadąc na rowerze? Gdyż nie przestrzegaja ich, jadąc samochodem. Poza tym, jazda samochodem na tyle rózni się od jazdy rowerem, że ktoś, kto jeździ samochodem, niekoniecznie będzie potrafić jeździć rowerem po jezdni.

      • mg

        Ma prawo jazdy ale szkoląc sie do PJ zauważyłeś żeby wymagano części dotyczacej ruchu rowerowego?
        Fakt ze osoba inteligenta i świadoma wyciągnie z tego wnioski reszta będzie miała w d.

  • Do spania zdejmować? Nigdy, moja ciocia spadła kiedyś z łóżka!

  • tptak

    Tak samo drażni mnie nieodpowiedzialne zachowanie pieszych/rowerzystów (w proporcjach oni zachowują się niewspółmiernie gorzej w ruchu niż samochody, które spotykam po drodze). Tym bardziej więc analizuję moje zachowanie i pracuję nad nim jak najmocniej potrafię, aby je jeszcze bardziej poprawić. Szczególnie zwracam uwagę na zatrzymywanie się przy przejściach dla pieszych – z pokorą przyznaję, że na tym obszarze jestem kiepski.

  • Nipsu

    „Szczególnie, gdy za promocję kasków zabiera się koncern budujący drogi ekspresowe” – na tym właściwie można by zakończyć cały ten artykuł :)

  • Krzysztof Kozlowski

    „Natomiast dwa kolejne zdania spowodowały, że wielkie oczy powoli zamieniały się w wielki uśmiech. Czytamy: “Standardy związane z kulturą jazdy na rowerze, ale też z bezpieczeństwem i znajomością przepisów są w Polsce wciąż na niskim poziomie” – ”

    Piękny pokaz jak się ludzie przekrzykują.
    Śmieszne wywody jednej osoby są zripostowane prze jeszcze śmieszniejsze drugiej….

    Kultury jazdy na rowerze w Polsce NIE MA.
    Czy to powinno powodować uśmiech? W środowiskach rowerowych powinno wywoływać debatę i ruch w kierunku zaszczepienia tej kultur!!!!
    A wywołuje śmiech…

    To co się dzieje w Krakowie na ścieżkach rowerowych to dokładnie to samo co się działo lat temu 15 na drogach.
    armagedon i bezhołowie.
    Czuję się o zgrozo bezpieczniej na drodze wśród morderczych kierowców niż na DDR. Czemu? A temu że cholerni terroryści rowerowi nie tylko chcą udowadniać swoja wyższość nad samochodami domagając się dogodnych warunków dla siebie ale mają za nic innych rowerzystów oraz pieszych.

    Czemu pisze o terrorystach?
    A temu że przerażająca ilość bęcwałów na rowerach którzy zachowują się jak by byli sami na drodze ma tą znamienną niebieską naklejkę na rowerze. Jak się widzi niebieski znaczek to można się spodziewać zachowań nazwijmy to delikatnie samolubnych.
    Jak takiego widzę to mam ochotę złapać za frak i natłuc.
    A to dla tego że psuje taki opinie o rowerzystach i rodzi wrogość zarówno kierowców jak i pieszych.

    Dlaczego w Holandii pomimo braku kasków jest bezpiecznie?
    Bo tam debili wyłapała dawno temu policja.
    Tak tak tam rowerzystów się kara za manie gdzieś przepisów.
    U nas by zaraz był krzyk że to zagraża rozwojowi kultury rowerowej :)

    Kolejna sprawa to sprawa kasku….
    Ja nie używam ale nie próbuje się kłócić z tym że kask poprawił by bezpieczeństwo mojego durnego łba :)
    Badania wbrew temu co powyżej napisano udowadniają że kask zwiększa bezpieczeństwo.
    A że rowerzyści w kasku zachowują się niebezpieczniej?
    Sorry to debilizm rowerzysty.
    A że kierowcy mijają w mniejszej odległości?
    To debilizm kierowców.
    Co nie zmienia faktu że kask zwiększa bezpieczeństwo a zmniejsza je brak kultury komunikacyjnej!!! Zarówno u kierowców jak i u rowerzystów!!! I to udowadniają badania.

    Jak się wyśmiewa czyjś tekst to warto nie sadzić analogicznych kwiatków!

    „Na szczęście Polacy mają zdrowy rozsądek, i większość po mieście jeździ bez kasku. ”

    CO MA BRAK KASKU ZE ZDROWYM ROZSĄDKIEM WSPÓLNEGO!!!!
    Jak ktoś się nie boi upadku to go to przed rąbnięciem głową w asfalt i robieniem w pieluchy uchroni? Brak kasku to nie zdrowy rozsądek a zwykła wygoda i kalkulacja że mnie nic złego nie spotka. Tak naprawdę to nie zdrowy rozsądek ale albo jego kompletny brak albo kalkulacja szans na wypadek.

    Mienicie się ludźmi na poziomie to starajcie się pisać na poziomie. W tym artykule daliście do zrozumienia wielu że jazda bez kasku jest bezpieczniejsza bo kask obniża bezpieczeństwo…. Proponuje ścianę kask i sprawdzić najpierw w potem bez. Rozbieg i sprawdzenie jak obniżył bezpieczeństwo ;) Może zrozumiecie że problemem nie jest kask i zaczniecie pisać prawdę a nie ideologiczną szkodliwą papkę.

    • @Krzysztof Kozlowski – ostrzezenie. jeszcze jeden haiterski komentarz i zostaniesz zbanowany.

    • greg

      o jaką niebieska naklejke chodzi?

      • greg

        Niektórzy mogą się poczuć jakby ktoś im powiedział prawdę o świętym Mikołaju. EU 1078, europejski certyfikat bezpieczeństwa dostaja kaski, które przetrwały uderzenie w swą górna część z prędkością 5.5m/s czyli 19.8 km/h.
        Następnym razem na rowerze starajcie się trafić w potrącające was auto górą częścią głowy i zadbajcie, żeby różnica prędkości zmieściła się w 19.8 km/h.

  • pablo vitasso

    do wszystkich tych którzy uważają że „kask nie zaszkodzi a może pomóc” – proponuję znaleźć statystyki ryzyka śmierci pieszego w zderzeniu z samochodem, np tutaj http://www.walkinginfo.org/pedsafe/crashstats.cfm albo tutaj: http://www.drogizaufania.pl/aktualnosc/765
    z tego ostatniego: „Zderzenie z autem jadącym 30 km na godzinę z reguły kończy się lekkimi obrażeniami pieszego. Prawdopodobieństwo wypadku śmiertelnego wynosi 15 procent.
    Przy 40 kilometrach na godzinę – zdarzają się wypadki śmiertelne (30 procent), pieszy wychodzi z takiego zderzenia, ale z ciężkimi obrażeniami. Czasami zostaje inwalidą do końca życia.
    Przy 50 km/h pieszemu grozi inwalidztwo lub śmierć. Kończy się tak 60 procent wypadków.
    Wpadnięcie pod koła auta jadącego z prędkością 60 kilometrów na godzinę bardzo często (85 procent przypadków) kończy się śmiercią pieszego.
    Pieszy, który wpada nagle pod koła auta jadącego szybciej niż 60 kilometrów na godzinę, praktycznie nie ma szans na przeżycie.”

    kaski rowerowe są zaprojektowane do redukcji przeciążenia w czasie UPADKU. przy kolizji to jest już inny rząd wielkości przeciążeń i taki kask nie zrobi różnicy.

  • Wydaje mi się, że mocne akcje „antykaskowe” powinniśmy organizować TYLKO w razie lobbowania za obowiązkowym noszeniem kasków w czasie jazdy. W innych wypadkach jestem za przemilczaniem tematu bo mam nieodparte przekonanie, że sprawa kaskowa odwraca naszą uwagę od spraw znacznie istotniejszych. My rowerzyści niemal zawsze DAJEMY SIĘ WPUŚCIĆ w jałowe dyskusje pt. „w kasku czy bez kasku”, „w kamizelce odblaskowej czy bez” zamiast drążyć tematy naprawdę ważne. Co widać zresztą po powyższej dyskusji i komentowanym artykule.

    • zibi22

      To fakt. Czyli wnioski z całej dyskusji są takie. Że zaczyna nam się robić niebezpiecznie na ścieżkach rowerowych, bo ruch się zwiększył a nie zwiększyła się znajomość i zastosowanie przepisów. Może trzeba uświadamiać podczas jazdy tych co źle jadą że narażają siebie i innych. Tu sprawa jest dość prosta bo nam łatwiej się zatrzymać i pogadać z kimś kto źle jedzie niż dotrzeć do kierowcy w blaszaku.

    • Adam Łaczek

      Nieprawda. Samo promowanie kasków w formie kultury strachu szkodzi rowerzystom bo odstrasza od jazdy na rowerze

  • arnbold

    RP dalej swoje o kaskach:
    „Do dużej liczby wypadków (po prędkości – od mnie) przyczyniają się także: nietrzeźwość kierowców, niezapinanie pasów, brak widoczności pieszych i rowerzystów, nieużywanie kasków przez rowerzystów.”

    Można wyciągnąć logiczny wniosek, iż kierowca samochodu, potrąci rowerzystę bez kasku a tego w kasku, w identycznej teoretycznie sytuacji, już nie.

    http://prawo.rp.pl/artykul/793784,1006394-Mandat-za-predkosc-na-2-tys–zl.html