Miasto dla ludzi, miasto dla rowerów

Miasto dla ludzi, miasto dla rowerów

Sporo ostatnio mówimy i piszemy w sprawie planowanej reorganizacji ruchu w centrum miasta, koncentrując się głównie na pomyśle wprowadzenia zakazu ruchu rowerów na Plantach. Zarówno ja, jak i Marcin Dumnicki pisaliśmy o argumentach przemawiających za pozostawieniem rowerów w tym najstarszym krakowskim parku. W swoim tekście zwracałem uwagę jak sprytnym zagraniem popisał się ZIKiT – jeszcze pewnie przez długie tygodnie nikt nie upomni się o nieodebraną od pół roku drogę dla rowerów przy Al. Pokoju, o dziury powstałe na ciągu pieszo-rowerowym przy Kapelance, o niedziałającą wypożyczalnię rowerów itd. (Płonne nadzieję, pamiętamy i będziemy się tym zajmować).

Gdy się jednak głębiej nad tym zastanawiam, stwierdzam, że najgorszy aspekt sprawy to jednak nie tyle „przykrycie” innych rowerowych tematów, ale wywołanie wzajemnej nagonki pieszych na rowerzystów i rowerzystów na pieszych. Byłoby oczywistą przesadą powiedzieć, że współistnienie tych dwóch grup układa się zawsze idealnie. Niesnaski wynikają najczęściej z błędów projektowych i niedostosowaniem miast do potrzeb wszystkich uczestników ruchu – jeśli po drodze dla rowerów jest najkrócej, to wiadomo że pieszy pójdzie tą drogą, jeśli ulica jest skrajnie niebezpieczna (szybko pędzące auta, ciasne wyprzedzanie, zła widoczność) i dziurawa, z dużym prawdopodobieństwem można spodziewać się rowerzystów na chodniku. W żadnym razie nie można jednak mówić o jakimś stałym konflikcie. W rzeczywistości piesi i rowerzyści są najprawdziwszymi sojusznikami.

Wspomniałem ostatnio o pojęciu „shared space” – przestrzeni współdzielonej między różne grupy użytkowników. Pojęcie to stanowi zaprzeczenie separacji uczestników ruchu, która dominowała w projektowaniu miast na zachodzie w latach ‘1960 i ’70, obecnie zaś odchodzi od lamusa. Przestrzeń współdzielona jest najbardziej naturalnym sposobem organizacji ruchu w mieście, przecież do czasu upowszechnienia się motoryzacji wszystkie ulice miały właśnie taki charakter – w ostatnich dekadach XIX w. i na początku XX piesi, tramwaje, powozy, ale i rowerzyści poruszali się razem. „Shared space” nie wymaga znaków drogowych, pasów, świateł, organizuje się automatycznie tam gdzie nie dochodzi do dominacji jednego środka transportu. W Krakowie przykłady takiej przestrzeni można mnożyć: Planty, wszystkie inne parki i skwery, Rynek, Plac Jana Nowaka Jeziorańskiego, Plac Szczepański – to wszystko miejsca, w których zarówno piesi, jak i rowerzyści czują się najlepiej. Ich wspólna cecha to bardzo ograniczony ruch samochodowy.

Czy rzeczywiście istnieje potrzeba separacji pieszych i rowerzystów? Gdyby ZIKiT nie wyciągnął ze swojego magicznego kapelusza propozycji wprowadzenia zakazu ruchu rowerowego na Plantach, nikt zdrowy pewnie sam by na to nie wpadł. Teraz właśnie się dowiaduję, że jadąc rowerem terroryzuję pieszych na Plantach. Smutny paradoks.

Jeden z naszych czytelników, pan Michał, napisał:

Ciekawe, czy istnieją jakieś statystyki odnośnie wypadków z udziałem rowerów i pieszych na Plantach. Mam wrażenie, że dyskutuje się o nieistniejącym problemie.

Zgadzam się z tym stanowiskiem, problem jest wydumany. Czy nie powinniśmy się raczej wspólnie – piesi i rowerzyści – zastanowić, co robić by Kraków był miastem dla ludzi i jednocześnie miastem dla rowerów? Te dwa cele wcale się ze sobą nie kłócą.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • vrr

    ciekawe. cała sprawa z Plantami wygląda mi na celowy zabieg, zapewne opracowany dla ZIKITU przez ową tajemniczą firmę „NLP-coś tam” która dostała pół miliona w ramach oszczędzania.

  • robzrad

    Jest jednak kwestia komfortu pieszych – nie jest przyjemnie, gdy zza placów wyjeżdża nagle rozpędzony (do powiedzmy 25km/h) rowerzysta. Trudno puścić „luzem” małe dzieci, jeśli w każdej chwili ktoś może zrobić im krzywdę. Idealnie by było doprowadzenie do sytuacji, że obwodnicą Starego Miasta jedzie się najszybciej, więc w naturalny sposób większość osób które się śpieszą, jadą użytkowo, daleko, pojedzie tamtędy (z prędkością >25 km/h). Natomiast alejki na Plantach powinny być przystosowane i w naturalny sposób wymuszać prędkość spacerową (<15km/h ? może <10 km/h ?). Ławki na środku? Dużo zakrętów ?

    • deltar

      Rzadko zdarza się, że ktoś pędzi rowerem po Plantach. Ludzie w większości jeżdżą powoli. Wszystko jest kwestią zdrowego rozsądku i wzajemnego szacunku, nakazy, zakazy i ograniczenia tutaj niczego nie zmienią. Rowerzyści na Plantach to nie jest problem. Planty to dobry przykład shared space, myślę że jeszcze lepszym przykładem jest Plac Wszystkich Świętych gdzie mamy wszystko: pieszych, rowerzystów, dorożki, samochody, meleksy i tramwaje. Nie ma żadnych świateł i wszystko działa.

  • pinkdotR

    Jeśli ZIKiT celowo puścił kontrowersyjną koncepcję zakazu jazdy rowerami po Plantach (i ul. Grodzką), aby przykryć inne tematy, to zrobił błąd, gdyż powiększył sobie tylko grono przeciwników całej reorganizacji ruchu. Moim zdaniem trzeba im pomóc naprawić ten błąd tak, aby całe środowisko rowerowe stanęło murem za reorganizacją i broniło jej przed atakami z innych stron a już się takie rozkręcają – można poczytać w dzisiejszej Gazecie.

    Jak to zrobić? Zaproponować im na spotkaniu 22 kwietnia (gdzie i o której to jest?) żeby wstrzymali się z tym zakazem i zobaczyli jak ruch przeniesie się na Pierwszą Obwodnicę Rowerową. Moim zdaniem będzie tak, jak pisze tu już wiele osób, czyli szybki ruch przeniesie się na obwodnicę a na Plantach zostanie ruch spacerowy i ostatnie metry dojazdu do celów podróży. Będzie można się obejść bez obciachowo wyglądającego upstrzenia Plant zakazami ruchu rowerów a co najwyżej dać kilka tabliczek z grzeczną prośbą do rowerzystów o zachowanie parkowego charakteru alejek na Plantach i stosowny styl jazdy (jeśli faktycznie jest z tym problem, bo ja nigdy nie widziałem).

    Wtedy rowerzyści zamiast toczyć wojnę z ZIKiTem i pieszymi poprą cały projekt i skupią się na tym, żeby podpowiedzieć jak najlepiej zaprojektować obwodnicę, aby była szybka, bezpieczna i funkcjonalna. Ważne będą wjazdy z zewnątrz. Mnie najbardziej będzie zależało na wjeździe na wprost z DDR przy Bernardyńskiej i z ul. Pawiej (dojazd Ruczaj Dworzec PKP) ale każdy z nas ma z pewnością jedną lub kilka takich relacji, w których będzie chciał korzystać z obwodnicy i z tym warto przyjść do ZIKiTu. Ważna będzie też kwestia przejeżdżania przystanków tramwajowych. W tej chwili wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem będą przystanki wiedeńskie zarówno po stronie samochodowej jak i rowerowej. Być może jednak padnie jakaś lepsza propozycja.

    W każdym razie spróbujmy sformułować wspólne rowerowe stanowisko, w którym zawrzemy to na czym nam zależy tak, abyśmy mogli stać się zwolennikami a nawet ambasadorami całej idei. To będzie ZIKiTowi potrzebne do udanego przeprowadzenia rewolucji. Wojna z rowerzystami przy tym projekcie zwyczajnie się nie opłaca.

  • niezbyt dokladny, ale jednak zapis mojego wczorajaszego wystapienia w Radio Kraków:

    Rozmowa Jacka Bańki i Adama Piśki z Aleksandrem Miszalskim – Radnym dzielnicy Stare Miasto oraz Marcinem Wójcikiem ze Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów o planowanych zmianach w organizacji ruchu w centrum Krakowa, które wywołały niezwykła burzę.

    J.B: Musimy rozpocząć od oceny tego planu.

    A.M: Mam dosyć mieszane uczucia. Kierunek zmian jest bardzo istotny. Natomiast forma wprowadzenia tego przez ZIKiT jest nieładna. Nie pytano nas o zdanie, teraz pyta się dopiero nas o zdanie.

    J.B: Prezydent Trzmiel mówił wczoraj, że ta prezentacja planów to także początek konsultacji społecznych.

    M.W: Uważamy, że to dobry pomysł, ale za mało radykalny. Powiem, prawoskręty to jeszcze za mało. Dobrze byłoby wszystkie promieniste ulice: Długa, Karmelicka, Piłsudzkiego, Zwierzyniecka – jakby wyrzucić z tamtych ulic samochody, wtedy usprawni to ruch. Wtedy wprowadzenie jednokierunkowego ruchu wokół Plant być może nie byłoby wcale potrzebne. Mówię o tych, którzy tam nie mieszkają oczywiście. Wszystko w celu usunięcia tranzytu. Na przykład wprowadzenie strefy B na tamtych ulicach może byłoby lepszym rozwiązaniem. Wystawienie do publicznej wiadomości nie jest jeszcze konsultacjami społecznymi.

    J.B: Jak więc powinniśmy o tym rozmawiać? W jakim kierunku?

    A.M: Ponoć w tej chwili mają to z nami konsultować. Jeśli rzeczywiście będziemy mieli wpływ na te zmiany to super, jeśli będzie to teoretycznie konsultowane to słabo.

    J.B: Więc jakie zastrzeżenia?

    A.M: Potraktowanie wszystkich w ten sam sposób – to będzie stwarzało problemy. Jeśli ktoś na przykład dojeżdża z centrum poza centrum. W tej chwili z południa, żeby wrócić np. na Pl. Matejki, Filipa musi objechać całe miasto, całe centrum. Mieszkańcy mogą mieć problem z powrotem do domu. Nie mówię już o miejsca parkingowych, będziemy tych miejsc szukać 3 razy dłużej niż do tej pory.

    M.W: Ja bym rozszerzył strefę B. Być może na ul. Długiej wprowadzić ruch jednokierunkowy? Wreszcie na tym rysunku pojawia się kontrapas, dzięki któremu rowerzysta będzie mógł bezpiecznie ominąć Aleje Trzech Wieszczów. Jest to więc krok w dobrym kierunku.

    J.B: Wróćmy do pasa wewnętrznego, tego najbliższego Plantom, co tam?

    M.W: Ja bym zdarł asfalt i poszerzył Planty.

    A.P: Czy w tej okolicy nie ucierpi na tym zabiegu handel i punkty usługowe?

    M.W: Brak dojazdu nie uśmierca wcale tego punktu usługowego.

    A.M: Nawiązując do tego pytania o pas ruchu, uważam, że ścieżka rowerowa jest dobry pomysłem. Gdyby ona pojawiła się na pierwszej obwodnicy, nie byłoby potrzeby pozwalać rowerom na ruch po Plantach. Tam chodzą matki z dziećmi, spacerują.

    M.W: Tylko jak wprowadzić to w życie? Planty są parkiem miejskim więc jeździć rowerem można. Droga rowerowa to krok w dobrym kierunku, ale budzi problemy chociażby na skrzyżowaniach.

  • Nawet ci piesi, którzy chodzą zygzakiem na środku DPR z tendencją na nagłą zmianę kierunku w stronę roweru, na metr przed nim. Nawet ci piesi, którzy stoją na ścieżce rowerowej za przystankiem, na całej szerokości.
    Frustrujące zjawiska, ale mam nadzieję, że pieszych jeszcze można doedukować, tak jak rowerzystów.

  • w każdej grupie są osoby, co nie myślą

  • Zgadza się, dlatego zakończyłem nadzieją, mimo że zacząłem od frustracji :)

  • Pelna zgoda z pinkdotR w kwestii Plant i poparcia. Linia srodowiska rowerowego powinno byc wlasnie to ze wszelki „szybki” ruch rowerowy z pewnoscia przeniesie sie na ddr kiedy takowa powstanie. Natomiast leniwie toczacy sie po Plantach rowerzysci i rowerzystki wrecz dodaja im uroku :). Takze nie ma co sie spieszyc z zakazem, zrobic i poobserwowac a pozniej zakazywac, w koncu to jest cos co zawsze miasto moze zrobic do tego praktycznie bezkosztowo. I pelna zgoda ze powinnismy skupic sie na poparciu inicjatywy zamiast roztrzasac te Planty, bo opor jest duzy. Pozdro