Zima w Szwecji

Zima w Szwecji

Jeździłeś sporo po Krakowie, teraz pracujesz w Linköping. Czy coś rzuciło ci się w oczy w pierwszej kolejności? Czy jest wyraźna różnica pomiędzy tym, jak ludzie używają rowerów w Krakowie a w twoim mieście?
Jakie różnice w infrastrukturze rowerowej zauważyłeś (chodzi też o Sztokholm)?

Tak, jest zdecydowana różnica. Pierwsze co daje się zauważyć to wszechobecne rowery :) Najłatwiej i w największej ilości można je zauważyć na osiedlach mieszkaniowych. Przed wejściem do budynku stoi zawsze kratka, najczęściej zajęta w połowie rowerami. Przed budynkami firm lub czasem na osiedlu są większe, zadaszone parkingi rowerowe (np na osiedlu Lambohov: http://goo.gl/maps/Ii9wV)
Te rowery, które stoją albo leżą przykryte śniegiem, to najczęściej pojazdy, które zimują nieużywane, lub wręcz zapomniane.

Parkingów rowerowych przed budynkami zimą mało się używa – rowery zostawia się w specjalnej szopie (szwedzkie słowo cykelhus, np na osiedlu Lambohov) lub komórce rowerowej bezpośrednio w budynku, do której wygodnie daje się wstawić rower (szwedzkie słowo cykelstall, np na osiedlu T1, szare drzwi po lewej)

Zdjęcie 1
Zdjęcie 1. Rowery przed mieszkaniami to zwykły widok w Szwecji.
Linköping, ul. Kaptensgatan http://kartor.eniro.se/m/nrkQn

Zdjęcie 2
Zdjęcie 2. Te rowery zmuszone są zimować na dworze… Masa rowerów i ich relatywnie niska cena sprawia, że mieszkańcy nie zawsze przejmują się każdą parą kółek jakie posiadają. ( http://goo.gl/maps/g0axs )

Zdjęcie 3
Zdjęcie 3. Wiosenny, przystrojony ukwieconymi drzewkami parking dla rowerów na sąsiednim placu.
(Zrzut ekranowy widoku “street view” © Eniro.se http://kartor.eniro.se/m/nrks7 )

Zdjęcie 4
Zdjęcie 4. Większość rowerów zimą jest chroniona przed pogodą w rozmaitych oddzielnych szopach rowerowych i komórkach przeznaczonych na rowery.

Studenci na Universytecie Linköping oczywiście głównie wybierają rower – parkingi rowerowe przed budynkami są tak obłożone jak przy dworcu kolejowym. Główna ulica kampusu to deptak kilometrowej długości. Obydwa końce deptaka rozdzielają się na rozmaite ścieżki rowerowo-piesze, a te najczęściej poprowadzone są bezkolizyjnie pod wyniesionymi rondami samochodowymi.

Zdjęcie 5
Zdjęcie 5. Mała część rowerów oczekujących przed dworcem kolejowym w Linköping. Niska cena rowerów i zerowe koszty przejazdu powodują, że sporo mieszkańców korzystających z pociągu przesiada się na rower żeby dojechać na miejsce. Taki rower jest kupowany specjalnie w tym celu. (Zrzut ekranowy widoku “street view” © Eniro.se http://kartor.eniro.se/m/nrkiH )

Zdjęcie 6
Zdjęcie 6. Widok na północny wyjazd rowerowo-pieszy z uniwersytetu. Widoczne odseparowanie drogi dla samochodów – ruch w tym miejscu jest spory – ale z punktu widzenia rowerzysty zupełnie nie przeszkadza to w spokojnym poruszaniu się (Zrzut ekranowy widoku “street view” © Eniro.se http://kartor.eniro.se/m/nrkR6 )

Zdjęcie 7
Zdjęcie 7. Przykład organizacji ruchu. Od wschodniej strony kończy się tym dużym rondem droga szybkiego ruchu nr 34, która jest dojazdową drogą z miasta do autostrady E4. Widoczne ciągi-rowerowo piesze, poprowadzone bezkolizyjnie i niezależnie od ruchu samochodowego. W całym mieście często widać małe ronda, które sa tak skonstruowane dla wygody pieszych i rowerzystów. Te, które nie są tak zrobione – są przerabiane na właśnie takie: (np http://kartor.eniro.se/m/nrkK6 – rondo w trakcie budowy, tutaj widoczne gotowe: http://goo.gl/maps/gfIYG , street view: http://goo.gl/maps/2PpTZ )
Żółtą strzałką zaznaczony jest kąt widoku zdjęcia nr 6.
(Zrzut ekranowy widoku ze strony eniro.se © Eniro.se http://kartor.eniro.se/m/nrk3J )

Ścieżki rowerowe są regularnie odśnieżane, kiedy prowadzą wśród budynków są posypywane drobnym żwirem, który wiosną jest zbierany do ponownego użytku.

Dedykowane ścieżki rowerowe są tylko w centrum, obok ulic tylko dla pieszych i rowerów.
Zwykle poza centrum są to asfaltowe ścieżki – u nas znane jako CPR (ciągi pieszo-rowerowe).
Taka ścieżka służy najczęściej do łączenia ze sobą dzielnic, ale widać że nawet i w gęstszej zabudowie Szwedzi jeżdżą po chodniku, starając się nie jechać po jezdni. Z uwagi na masę rowerów i fakt że sporo jest tych współdzielonych asfaltówek, nikt tutaj nie ma oporu przed jechaniem po “chodniku”.

Właściwie jedyną sprawą jaka mi się nie spodobała to forsowany przez niektórych Szwedów pogląd, że po drodze należy chodzić lewą stroną. Nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, że połowa mieszkańców Linköping za drogę uznaje taką wąską rowerowo-pieszą asfaltówkę, co sprawia, że połowa pieszych chodzi lewą stroną a druga prawą… Powoduje to nieprzyjemną dosyć konieczność lawirowania między pieszymi chodzącymi po różnych stronach ścieżki. Uważam to za bezsensowne i wprowadzające niepotrzebne zamieszanie. Idąc czy lewą czy prawą stroną, na tak wąskiej przestrzeni znacząco nie oddalimy się od przejeżdżających rowerów. Lewostronni piesi stresują się także bardziej, gdy widzą jadący naprzeciwko rower – często wygląda to tak jakby rowerzysta chciał rozjechać pieszego, podczas gdy czeka na to żeby puścić rower nadjeżdżający z przeciwka. Trudno mi opisać to zagadnienie, ale każdy kto przyjedzie do Szwecji (a przynajmniej do Linköping)  z tym się spotka. Problem zwiększa fakt, że “lewostronni” są przekonani że chodzenie lewą stroną jest prawidłowe i poprawia ich bezpieczeństwo. To zagadnienie aż się prosi o kampanię społeczną i filmy edukacyjne ;)

Pewna drobna część pieszych i rowerzystów zakłada elementy odblaskowe, zwykle jednak zapala zwyczajnie tylne światło. Sporo rowerzystów jeździ po zmroku zupełnie nieoświetlonych…

Czy miejsce, w którym mieszkasz jest przyjazne dla ludzi (nie tylko rowerzystów)? Chodzi mi o chodniki, parki, strefy spowolnionego ruchu itp.?

Tak, zdecydowanie Szwecja jest przyjazna dla mieszkańców. Nie wiem czy wynika to z założonych koncepcji urbanistycznych, czy też specjalnie luźnej zabudowy.

Gdy przejeżdzamy przez teren zabudowany samochodem poza miastem praktycznie zawsze oprócz znaku “50km/h” natrafiamy na specjalne słupki zawężające widoczny przejazd, przejeżdzamy przez ronda i wyniesione pasy dla pieszych.

W mieście, zwłaszcza na osiedlach mieszkaniowych, widać wyraźne wymuszenie spokojnego ruchu samochodów.
Przejście dla pieszych jest najczęściej wyniesione i zbudowane z kostki brukowej.
Osiedlowe uliczki często zwężają się do szerokości jednego samochodu. Dodatkowo na takim zawężeniu często są tworzone przystanki autobusowe. Kiedy autobus się zatrzymuje, całkowicie blokuje ruch zapewniając pełne bezpieczeństwo wsiadającym i wysiadającym.

Zdjęcie 8
Zdjęcie 8. Przykład organizacji ruchu na osiedlu. Oczywiście obowiązuje parkowanie tylko w wyznaczonych miejscach.
1. zwężenie na przejściu dla pieszych
2. i 5. zwężenie na przystanku autobusowym – zwiększa to bezpieczeństwo wysiadających pasażerów. Strefa 30 km/h – zaznaczona znakami z obu stron. Widok Google Street View przystanku: http://goo.gl/maps/7Io9p
3. rozdzielenie drogi na dwa pasy – przejście dla pieszych
4. Ażurowy parking piętrowy dla samochodów (2 piętra + dach) Magnetyczny token jest używany do wrót wjazdowych i do klatki schodowej.
6. Dojazd do parkingów. Dojazd na długości oznaczonej żółtą kreską jest zawężony do szerokości jednego pojazdu i wyniesiony na początku.

Przy okazji: widok kładzionej kostki na niedalekim skrzyżowaniu http://kartor.eniro.se/m/nr38q – w celu podniesienia bezpieczeństwa pieszych.

(Zrzut ekranowy widoku ze strony eniro.se © Eniro.se http://kartor.eniro.se/m/nr3bj )

Parkowanie samochodu jest legalne tylko wyznaczonych miejscach.
Miejsca dla gości są płatne, podobnie jak  parkingi przy supermarketach, także w nocy – możemy tam stać bezpłatnie tylko pół godziny. Znajomy opowiadał jak kiedyś spóźnił się z opłaceniem parkingu o pół godziny z powodu ulewy – i o godzinie pierwszej w nocy otrzymał za to mandat (500 koron)

Mieszkańcy korzystają z wykupionego miejsca, dosyć często spotykany jest piętrowy budynek garażu.

Rozwiązanie osiedla na sposób szwedzki bardzo mi się spodobało, uważam że wprowadza całkowity porządek, kontrolując obecność samochodów. Jest to bardzo kontrastujące z sytuacją w Polsce – na przykład w Krakowie na relatywnie nowym osiedlu Ruczaj, gdzie parkujące auta dominują i przeszkadzają w poruszaniu się.

Pewne ścieżki i miejsca są oznaczone jako tylko i wyłącznie dla pieszych. Widać to szczególnie w parkach, gdzie dzięki temu można spokojnie sobie pospacerować.

W Polsce w zimie ruch rowerowy prawie zanika albo jest postrzegany jako coś dla hardkorowców. Jak jest w Szwecji? Czy ktoś tam jeździ? Czy odśnieżają ścieżki rowerowe? W końcu zimy w Szwecji są bardziej mroźne. Przy okazji opisz jaka jest pogoda zimą w Szwecji – śnieg, temperatury itp.
Jak Szwedzi podchodzą do jazdy rowerem? Czy traktują to – podobnie jak Holendrzy i Duńczycy – jako coś naturalnego, normalny środek transportu, czy też wciąż jest to domena studentów, ludzi zakręconych na punkcie ekologii itd.?

W Szwecji wyczuwa się pewien rodzaj ducha tężyzny i krzepy fizycznej, nastawienia że aktywność zapewnia zdrowie. Widać biegaczy nie przerażonych minusową temperaturą, dużo pieszych i rowerzystów. Rodzice nie ubierają dzieci “na bałwanka”. Właśnie po sposobie ubierania się można najszybciej zaobserwować że mieszkańcy Szwecji uodparniają się na temperatury od najmłodszych lat.

Zdecydowana większość rowerzystów ubiera się na rower tak jak idąc piechotą – czyli zwykle w czapce, rzadko kiedy widoczny jest jakiś wystający szalik. Kominiarki, maski czy rękawy na twarzy to tutaj niezwykły widok.

Bardzo rzadko  przejedzie ulicą lycrowy “fred”, czyli zapalony amator kolarstwa czy innego rowerowego sportu.

Zdjęcie 9
Zdjęcie 9. Jedna z bardziej ruchliwych zielonych tras do pracy i na uczelnię z osiedla T1. Jeździłem tędy do pracy.
Widoczny pieszy “lewostronny” i rowerzystka (z odkrytą głową) prowadząca rower pod górkę.
(http://goo.gl/maps/AyBfC )

Zdjęcie 10
Zdjęcie 10 Droga do pracy, kawałek dalej.

Prędkość – nikt na rowerze się nie śpieszy. Podobnie jak ludzie nie chodzą przyspieszonym krokiem, tak cykliści przemieszczają się dosyć powoli a napotykając wzniesienie sporo osób zsiada z roweru.

Nie ma typowego wieku rowerzysty. Widać nieco więcej mężczyzn niż kobiet ale nie ma zdecydowanej przewagi.

Jeżdżą osoby w średnim i w starszym wieku – raczej powoli i dosyć statecznie, ale jednak z pewnością wynikającą z lat doświadczenia na rowerze. Wieczorami w weekendy widać grupki młodzieży, wracające lub jadące całą ekipą do miasta. Czasem w dwójkę na jednym rowerze i z dużą ilością śmiechu :)

Nie miałem okazji obserować ruchu latem, zimą z pewnością ruch rowerowy jest wszędzie, zwłaszcza w godzinach szczytu.

Nawet w leniwe niedzielne popołudnie widać spory ruch rowerowy:
wystarczy stanąć pod osiedlowym sklepikiem (COOPem) i obserwować klientów – mniej więcej połowa podjedzie na rowerach.

Zwykle jest to rower typu holenderskiego lub turystyczny – mocno przerdzewiały, skrzypiący, chrzęszczący i stukający stalowy rower z trzybiegowym sachsem.
Widać sporo takich rowerów używanych od dziesiątek lat – w boksach rowerowych w bloku widziałem zaparkowane zabytkowe modele tutejszych rowerów firmy Crescent.

Większość rowerów ma jakiś koszyk, czy z przodu czy zawieszony z boku, do zostawienia plecaka czy torebki. Rowery mają jak najmniej przeszkadzać – jak najmniej obsługi.
W opisywanej sytuacji podjechania do lokalnego sklepiku większość osób pozostawia rower przed kratkami, przekręcając a następnie wyjmując kluczyk tylnej blokady koła roweru – co zajmuje parę sekund. Podobna sytuacja z ulockiem którym upierałem się spiąć ramę do kratki, zajmowała dużo więcej czasu.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo rowerów: zdarza się, że słabo przypięte rowery są kradzione. Nieco dziwna  jest cała masa rowerów leżących na ulicach, przy kratkach albo wystająca kołami ze śniegu – to oznacza że złodzieje raczej polują na nowsze modele.

Zdjęcie 11
Zdjęcie 11 W drodze na T1 i centrum z osiedla Lambohov. Rowerzysta widzi przed sobą przejazd pod drogą dla samochodów.
( http://goo.gl/maps/LW9SI )

Zdjęcie 12
Zdjęcie 12. Klostergatan 14, Linköping. Organizacja w centrum miasta. Wjazd od tej strony tylko dla rowerzystów. Jest to ulica która prowadzi do ścisłego centrum. krzyżując się z jedną z najstarszych ulic miasta: Ågatan.

Pracujesz w dużej, znanej firmie. W Polsce pokutuje przekonanie, że na pewnych stanowiskach nie wypada nie jeździć samochodem. Czy zauważyłeś coś takiego w twojej firmie?

Nie zauważyłem takiego podejścia – raczej daje się zauważyć eksponowanego ducha egalitaryzmu. A rower – to zdrowy i przyjemny środek komunikacji i tak jest postrzegany przez wszystkich.

Kiedyś znajomy opowiadał mi, że w Szwecji jest bardziej liberalne prawo dot. jazdy po alkoholu na rowerze. W efekcie gdy ktoś wybiera się do knajpy, to naturalne jest, że zostawia auto i bierze rower. Spotkałeś się z tym?

Spora część osób nie korzysta z auta żeby dojeżdżać do pracy czy uczelni i podobnie to się rozkłada wieczorem – ktoś kto jest przyzwyczajony do roweru naturalnie go wybierze. Ci którzy używają samochodu, oczywiście że wybiorą rower lub komunikację miejską – lub przyjdą piechotą, zawsze mając możliwość zadzwonienia po taksówkę.

Czy pod względem szeroko rozumianego transportu jest coś, czego brakuje ci w Szwecji, a co miałeś w Krakowie?

Tylko jeden drobiazg – gdy chciałem zrobić większe zakupy, musiałem jednak użyć samochodu. Regularnie uruchamiałem go co tydzień z tego powodu. W Krakowie jeden z supermarketów oferuje zakupy online – transport żywności pod dom.

Czego Polacy mogą nauczyć się od Szwedów? To pytanie ogólne, nie chodzi tylko o transport i rowery.

Zalety szwedzkiej organizacji starałem się przedstawić w tym wywiadzie, myślę że pewne rozwiązania, zwłaszcza używanie ciągów pieszo-rowerowych mogłoby być zastosowane również tak konsekwentnie – na osiedlach na początek wystarczyłoby dodać znaki na wszystkich chodnikach.

Nie spotkałem się z tym żeby jakiś Szwed uraził się na dźwięk dzwonka.

Moglibyśmy nauczyć się traktować rower tak zwyczajnie jak Szwedzi – jako kawałek złomu, ale takiego mocno praktycznego, z którego korzystanie to coś normalnego jak chodzenie.

autor: Cyklista Miejski / fb: Cyklista Miejski
Zdjęcia: Pablo Vitasso (licencja Creative Commons BY-NC-ND)

https://www.facebook.com/CyklistaMiejski

  • Paweł

    O – taką infrastrukturę rowerową chciałbym mieć w Krakowie!

    • Rigel

      a może lepiej żebyś marzył o takiej polityce przestrzennej i transportowej a nie tylko o takiej infrastrukturze? Widoczna infrastruktura rowerowa to jeden z ważniejszych, ale na pewno nie jedyny i nie najważniejszy element całej układanki.

  • Nipsu

    Mam alergię na CPRy, u nas to się nie sprawdzi, bo piesi łaziliby po całej szerokości tych ścieżek i trąbili jak bardzo to oni są ‚u siebie’. Musi być wzajemne poszanowanie i kultura wśród uczestników ruchu żeby takie rozwiązania mogły funkcjonować, a u nas niestety tego jest brak. Jestem za separacją ruchu rowerowego tak samo od ruchu samochodowego jak od pieszego.

    • Rigel

      separacja jest dużo bardziej kosztowna niż polityka typu „www.kierunek szacunek.pl”. Poczytaj materiały projektu presto-cycling.eu, może coś zrozumiesz. Warto byś także poznał koncepcję shared space, i przestał pisać teksty o niemożliwych do przezwyciężenia różnicach w kulturze czy mentalności – to jest typowe narzędzie mędrków decydujących o dominacji samochodów w naszym pięknym kraju, w którym udało się DUUŻO zmienić.

      • lukasz

        Zgadzam sie po niekąd z oboma pogladami. Z jednej strony rzeczywiscie ludzie w Polsce maja pewne przyzwyczajenia, które ciezko zmieniac, ale z 2 strony „separacja” to tylko pogłębianie problemu. Nie da się wszystkiego odseparować,a w miejscach które pozostaną wspólne, będzie jeszcze gorzej!!

        Zmiana przyzwyczajen to kwestia czasu. Tak jak jeszcze do niedawna spora czesc ludzi nie potrafila wyobrazic sobie funkcjonowania z zakazem palenia w knajpach, tak teraz wiekszosc z tych osob tenze zakaz popiera mimo, ze sami dalej pala!!

        Myślę, że podobnie bedzie z „shared space”. Przez jakis czas bedą się ludzie gubić i denerwować, ale później się przyzwyczaja i docenią. Co nie zmienia faktu, że w pewnych miejscach „separacja” jest potrzebna (CPR i przystanki autobusowe bez objazdu z tyłu dla rowerów na Ruczaju to wielka kpina – w takim miejscu shared space nigdy się nie sprawdzi)

        Pozdrawiam

      • Rigel

        shared space polega przede wszystkim na uspokojeniu ruchu na tej części pasa drogowego, który jest przeznaczony do jazdy samochodem, tak aby i cykliści i piesi (kierowcy również) czuli się bezpiecznie. Shared space rozumiany jako chodnik zamieniony na ciąg pieszo rowerowy to oczywiści nie to o co chodzi w mieście zrównoważonego rozwoju.

  • barklu

    Czyżby Szwedzi bali się jeździć po jezdni? Nie sądzę, by ciągi pieszo – rowerowe były dobrym rozwiązaniem, gdy ktoś chce się szybko przemieszczać. Lepsze pasy rowerowe. No chyba że nieobowiazkowy chodnik z dopuszczonym ruchem rowerowym.