Czy SM podoła walce z samochodowymi trucicielami?

Czy SM podoła walce z samochodowymi trucicielami?

W dyskusji o sposobach na zmniejszenie zanieczyszczeń pochodzących od samochodów nie zapominajmy o kondycji obecnej Straży Miejskiej. A ta jest fatalna, o czym pisałem już w tekście o strefach ograniczonego postoju. Czy ta jednostka jest w stanie zniweczyć działanie np. strefy ograniczonej emisji spalin?

Umweltzone
Strefa ograniczonej emisji spalin to rozwiązanie w którym wszystkie samochody są oznaczone odpowiednią plakietką w zależności od stopnia szkodliwości samochodu, a najwięksi truciciele nie mogą wjeżdżać do określonych obszarów miasta. W teorii wszystko super: wprowadzamy krakowskie umweltzone, a stare niemieckie diesle już nie pojeżdżą po Alejach Trzech Wieszczów. Kto to jednak wyegzekwuje?

Problem Niemców = duży problem Polaków
Jak zwracał uwagę dr Michał Beim nawet w Niemczech mają problem z nieszczelnością Umweltzone. Czy w Polsce będzie inaczej? A jeśli kierowcy starych gruchotów nie dostosują się do zakazu wjazdu do strefy ograniczonej emisji? Co jeśli po prostu nie wyrobią plakietek odpowiadających emisji silnika? Albo kupią „lewe” naklejki na czarnym rynku? Kto zweryfikuje samochody w ruchu? Kto zweryfikuje nawet parkujące samochody skoro teraz nikt sobie nie radzi z egzekucją przepisów dot. parkowania?

Dostosujemy się?
Czy strefa ograniczonej emisji spalin będzie przestrzegana przez kierowców z równą „gorliwością” jak zakaz parkowania na zieleńcach, na chodnikach bez pozostawienia przestrzeni dla pieszych, na przystankach komunikacji miejskiej, na skrzyżowaniach, przy przejściach dla pieszych itp.? Czy kierowcy, którzy dzisiaj nielegalnie wjeżdżają do strefy B i jeżdżą po buspasach dostosują się do przepisów dotyczących emisji spalin?

Tylko elektronika!
Nie przekreślam pomysłu wprowadzenia w Krakowie strefy ograniczonej emisji spalin. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że by taka strefa była skuteczna musi za nią pójść nadzór elektroniczny w postaci np. kamer. Taki wideorejestrator na podstawie analizy tablicy rejestracyjnej sam powinien wykryć przypadki wjazdu do strefy samochodu z trującym silnikiem. Taki system nadzoru obejmujący np. śródmieście funkcjonalne Krakowa byłby jednak dosyć drogi, dlatego najlepiej byłoby go wprowadzić równolegle ze strefą opłat kongestyjnych, która zapewniłaby finansowanie.

Pozorne zmiany szkodzą
Boję się, że władze zdecydują się jednak na wersję „light”, czyli strefę ograniczonej emisji spalin, której działania będzie strzegła bohaterska Straż Miejska. Możemy być wtedy pewni, że o żadnym obniżeniu stężenia zanieczyszczeń nie będzie mowy. Co gorsza władze puszące się „Umweltzone” zapewne zignorują inne rodzaje działań i stracimy kilka lat bez realnych działań obniżających samochodowe zanieczyszczenie powietrza.

PS. A może się mylę i przykładowo pojedynczy patrol Straży Miejskiej na Krowodrzy wywiąże się ze stawianych przed nim zadań?

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Taka umwelt-strefa nie ogranicza problemów takich jak korki, miejsca parkingowe i ogólne zawłaszczanie przestrzeni miejskiej przez samochody. Dużo lepsza moim zdaniem jest opłata kongestyjna – demokratyczna i elastyczna: za duży ruch – zwiększamy opłatę (to wymaga tylko przeprogramowania automatów i terminali w kioskach).
    Przy takim rozwiązaniu kontrola jest dużo prostsza bo zero-jedynkowa, nie ma potrzeby dystrybucji winietek, przeglądów technicznych, problemu łapówek za wydanie winietki innej niż wynikająca z modelu i stanu pojazdu, wreszcie nie są faworyzowane pseudoekologiczne auta hybrydowe i inne z alternatywnym napędem (np. hałaśliwe pierdziele na sprężone powietrze).

  • jeśli ktoś ma znajomych w Berlinie może zapytać jak tam egzekwują od kierowców myto za nadmierną emisję

  • Jan Biskup

    Nie tylko w Berlinie. Teraz to już chyba w każdym większym mieście Niemiec. Nie dotyczy motocykli i aut zarejestrowanych jako zabytki.

  • Dominik Warmuz

    Nie dotyczy zabytków? To dość ryzykowne w Polsce, gdzie średni wiek samochodu to ponad 15 lat ;)

  • Michał Beim może się wypowiedziec o egzekucji przepisów w Niemczech. Tylko że tam nie ma podejścia „jakoś trzeba dojechac/jakoś trzeba zaparkowac”, bo to jest główny problem z egzekucją w PL

  • Andrzej

    Moze najpierw niech na przeglądach rejestracyjnych diagności zaczną egzekwowac normy spalin i hałasu. A pozatym dalczego tylko okreslone obszary miasta mają być chronione przed trucicielami?
    A co mają powiedzeć ludzie miszkający w pobliżu obwodnicy?

  • Matik

    wprowadzenie takich opłat to duże koszty – trzeba postawić system ewidencji, kontroli.. – praca dla urzędników i oni są za tym jak najbardziej. Mamy strefy parkowania – lobbować za rozszerzeniem stref, za zmianą ustawy i uwolnieniem stawek za godzinę (tańsza strefa buforowa, a w centrum podniesienie stawek, w tym znaczne w starym mieście) – samochód jest luksusem w mieście, a tym bardziej na starym mieście gdzie każdy mieszkaniec ma dostęp do komunikacji zbiorowej całą dobę, jeśli chce parkować autem niech za to płaci ale więcej niż teraz, a osoba przyjeżdżająca do centrum niech też płaci więcej – w końcu wybrała samochód zamiast komunikacji miejskiej