Złe zatoki

Złe zatoki

Zatoka autobusowa jako przykład dyskryminacji pieszych, pasażerów komunikacji miejskiej i rowerzystów? W życiu nie przyszło by mi to do głowy, gdyby nie cykl artykułów na stronie Stowarzyszenia „Zielone Mazowsze” (przykład dobrych praktyk z Palermo, a na dole strony linki do poprzednich tekstów cyklu).

Cóż jest złego w zatoce autobusowej? Problemów jest kilka, omówię je w skrócie.
Wjazd do zatoki i jej opuszczenie to dodatkowe cenne sekundy stracone przez autobus komunikacji miejskiej, w skali całej trasy złożonej z kilkudziesięciu przystanków wychodzi tego czasem nawet kilka minut czyli do kilkunastu procent całego czasu przejazdu. Wjazd i wyjazd z zatoki grozi potrąceniem pasażerom oczekującym na przystanku, natomiast brak możliwości precyzyjnego zatrzymania pojazdu utrudnia wsiadanie i wysiadanie, szczególnie niepełnosprawnym i osobom na wózkach.

Wreszcie najważniejszy problem: zatoka wyznaczana jest najczęściej kosztem chodnika czy drogi dla rowerów, a zatem jej budowa oznacza zawężenie tych ciągów, odgięcia, utrudnienia w poruszaniu (kto nie przeciskał się nigdy przez tłum na przystanku), a gdy całkiem „brak” miejsca – takie kwiatki jak na poniższych zdjęciach z Autostrady Skawina.

4m
9m

Gdy przyjrzeć się powyższej inwestycji, fałszywie nazywanej „tramwajem na Ruczaj”, czy przebudowie Ronda Ofiar Katynia widać wyraźnie że „deficyt” miejsca najbardziej odbił się na rowerzystach, ale i piesi nie mają powodów do radości. Znamienne, że w obu tych wypadkach starczyło gdzieniegdzie przestrzeni nawet dla 8 pasów ruchu.

Skoro zatoki autobusowe mają te wszystkie wady, to dlaczego wciąż są powszechnie stosowane? Banalna rzecz: dzięki zatokom kierowcy samochodów osobowych nie muszą czekać na opuszczenie przystanku przez autobus i to w zasadzie jedyna ich funkcja. Mówiąc innymi słowy, zatoki istnieją tylko dla wygody Pana/Pani Kierowcy i ich statystycznego 0,2 pasażera. Wychodzi więc na to, że zatoka autobusowa jest kolejnym przykładem dominacji prywatnego transportu samochodowego nad wszystkim innym w naszych miastach.

Należy jeszcze powiedzieć, co w zamian. Skoro nie zatoka, to co? Otóż, nic albo wręcz przystanki wystające w formie półwyspu. Polecam tutaj wspomniane już dobre praktyki, opisane w tekstach „Zielonego Mazowsza„.

Zdjęcia: autostrada-skawina.pl

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • Adam Łaczek

    Zatoki to kolejny objaw choroby na którą chorujemy jako miasto

  • zibi22

    Korzystałem kiedyś z komunikacji publicznej w jednym z azjatyckich miast. Bardzo ciekawie się to tam prezentuje. Autobus na przystanku nie zatrzymywał się a jedynie zwalniał. Cale miasto przejeżdżał dość szybko. Oczywiście to nie było tam ani jednego starszego człowieka. Raczej nie miałby szans wsiąść. Ciekawe czy u nas by się przyjęło? :) Ale powiem tak. Gdyby nie zatoki przystankowe to korki byłyby znacznie większe. Bardzo często jest tak że zatoka jest zlokalizowana za skrzyżowaniem i autobus stając na drodze blokowałby samochody na skrzyżowaniu.

    • VAT

      To jak z nieustannym poszerzaniem ulic – mimo zatok korki dalej są, a jednocześnie pogarsza się konkurencyjność komunikacji zbiorowej.

    • Krzysztof Lipień

      W Delhi i Mumbaju tak to wygląda.
      Jeśli kierowca widzi osobę starszą to staje i czeka aż wejdzie, ale może ruszyć wtedy należy tłuc w autobus i wrzeszczeć, aby czekał. W Budapeszcie zatoki są tam, gdzie potrzeba – na ulicach, gdzie jest mniejsza potrzeba stosuje się anty-zatoki. W jednej wsi w powiecie limanowskim nie było zatoki i korków też – po jej powstaniu okazało się, że zatoka jest za wąska i autobus chcąc w nią wjechać blokuje oba kierunki ruchu.

  • Matik

    Napisałem do ZIKITU ws przystanku na Matecznego obok uzdrowiska aby odsunęli tę wiatę od ogrodzenia bo nie da się przejechać rowerem bo ludzie jak krowy stoją na całej szerokości chodnika i żeby wymalowali znaczek roweru za nią.. nic się nie da zrobić.. a może się nie chce..

  • @zibi22: Trzeba wybrać. Płynny ruch w tym miejscu to korek kawałek dalej.

  • Paweł Skarżyński

    Ale dlaczego? To już rowerzysta nie może poczekać na autobus jeśli się na niego nadzieje? Dla mnie to nie jest jakiś wielki problem w ruchu ulicznym więc nie widzę problemu zatoki na pasie dla rowerów (być może przerwanym na nią z powodów przepisów

  • Paweł: Poczytaj sobie o pozostałych wadach zatok: http://www.zm.org.pl/?a=zatoki_przystanki_1

  • Paweł Skarżyński To już kierowca nie może poczekać na autobus jeśli się na niego nadzieje? Dla mnie to nie jest jakiś wielki problem, żeby kierowcy sobi postali (i tak, jak widać, to ich główne zajęcie), więc po co robić zatoki?

  • Właśnie spróbowałem sobie wyobrazić likwidacje wszystkich zatok w mieście.. powietrze wtedy przy każdym wyjściu na zewnątrz powodowałoby pobicia i siniaki..

  • Moim zdaniem są pewne miejsca, gdzie zatoki są konieczne, ale zatoka dla jednej linii jeżdżącej rzadko to jest idiotyzm.

  • Mariusz

    U nas podobnie jeżdżą busiarze jak komunikacja miejska w azjatyckich miastach. Zatrzymują się tylko na chwile jedynie jak ktoś machnie i ruszają zanim drzwi zamkniesz należycie. Płacisz kierowcy gdy bus już jedzie, nieraz drobniaki lecą ludziom z rąk.