Dlaczego jadę na sam przód

Dlaczego jadę na sam przód

Znowu to czerwone… Dojeżdżam do skrzyżowania, rowerem, mijam czekające auta, zatrzymuję się przed pierwszym z nich… stop! Właśnie wykonałem manewr, który pewnie przez niektórych kierowców traktowany jest jako zamach na instytucję kolejki – no ja tu grzecznie czekam w kolejce do świateł, a tu jakiś pedalarz mija mnie 5 centymetrów od lusterka i wciska się bezczelnie na sam początek kolejki… No jak tak można?! To powinno być zabronione!

Powodów, dlaczego rowerzyści tak jeżdżą, jest kilka.

Po pierwsze, to jest legalne. Co więcej, mijanie stojących aut z prawej strony jednośladem zawsze było legalne. W maju 2011 roku nawet dołożona została możliwość wyprzedzania w ten sposób powoli jadących aut – co oznacza, że takie zachowanie jest jak najbardziej akceptowalne prawnie.

Po drugie, jadę rowerem po to, aby było szybciej. Jedną z największych zalet roweru jest możliwość omijania w taki sposób korków. To jest trochę coś za coś – rowerem łatwiej ominąć auta, i dlatego jest taki fajny. Ale też rower łatwiej wyprzedzić. Nie potrzeba do tego całego wolnego sąsiedniego pasa, jedzie on wolniej. Korzystajmy z tej możliwości.

Po trzecie, tak jest bezpieczniej. Może to wyda się dziwne, ale poradniki jazdy rowerem po mieście wskazują, żeby przed światłami podjeżdżać na przód i zatrzymywać się przed kierowcą – tak aby nas widział. Nie z boku, ale właśnie przed. Pozwala to uniknąć niemiłego zdarzenia, gdy kierowca nagle skręci w prawo, a rowerzysta akurat jedzie prosto znajdując się obok. Może być niezauważony. Podobnie poradniki nakazują, gdy nie ma możliwości ustawić się na początku, aby ustawić się „między” – kierowca z tyłu nas widzi, a na tego z przodu my będziemy uważać. Oczywiście nie chodzi o to, żeby wpychać się na środek jezdni między bagażnik i maskę, gdzie zwykle i tak się nie zmieścimy, tylko aby zająć miejsce przy krawężniku, ale obok „przerwy” w korku.

Po czwarte, coś, co nie wynika z ustawy, ale zdrowego rozsądku popartego Uchwałą Rady Miasta Krakowa. W centrum priorytet powinni mieć piesi, rowerzyści i komunikacja zbiorowa. Jadąc rowerem zajmuję mniej miejsca, nie hałasuję, nie smrodzę, nie tworzę korków – jestem tam mile widziany. Samochody osobowe mile widziane nie są – mają sporo ograniczeń, z czasem tych ograniczeń będzie więcej. Co więcej, w niektórych miejscach ja i tak będę jechał szybciej – za skrzyżowaniem są kolejne, z kolejnymi korkami. Wyprzedzanie roweru nie ma wtedy sensu. Oczywiście na trasie przelotowej, poza miastem, starałbym się raczej zrobić dokładnie odwrotnie – tak, aby dać się jak najłatwiej wyprzedzić. Nie mijać kogoś, kto i tak mnie zaraz prześcignie.

No ale dlaczego muszę się pchać na sam początek? Czy nie wystarczyłoby podjechać na tyle blisko, aby załapać się na następne zielone? Otóż jest jeden istotny powód – rura wydechowa. Stojąc w korku za samochodem, czekając na światła, jestem bombardowany smrodem (przepraszam kierowców dobrze utrzymanych nowoczesnych aut z katalizatorami – jeśli nie „gazujecie”, faktycznie nie śmierdzi). To nie jest ani zdrowe, ani przyjemne. Tak więc dopóki spaliny będą śmierdzieć i truć, dopóty moje zdrowie będzie dla mnie ważniejsze niż wygoda, często zresztą iluzoryczna, kierowców.

  • pg

    Ale brakuje podstawowej i bardzo ważnej informacji o tym żeby uważać z ciężarówkami/dostawczakami bo szczególnie one maja tzw martwe pola
    Nie jest w stanie kierowca wszystkiego zauważyć w lusterkach wiec nie przeciskamy się do przodu obok ciężarówek
    oraz druga uwaga
    ciężarówki też miewają L-kę i tez zdarzają się kursanci w większych autach

  • kameleon

    Dodałbym do tego jeszcze dwa własne powody: 1) jako rowerzysta dużo sprawniej przyspieszam i po prostu pokonuję skrzyżowanie szybciej niż auta, 2) nie widzę najmniejszego powodu, żeby stać w „ich” korku. Jak się komuś nie podoba, to niech głosuje na polityków którzy wreszcie zbudują sieć infrastruktury rowowerowej.

  • Brat

    Jeszcze tekst „dlaczego przejeżdżam na czerwonym”.

    • VAT

      Why not? Ostatnio stuknąłem 3,5km w 11 minut, 4 razy na czerwonym. I co? I nic, zero zagrożenia, bo ulice były zupełnie puste.
      Warto zdać sobie sprawę, że gdyby nie auta, światła nie byłyby potrzebne. Zresztą w Polsce stawia się je nie dla regulacji, tylko w celu uspokojenia ruchu.

      • vrr

        e właśnie ruch byłby przecież spokojniejszy bez świateł jak sądzę. Ale światła to porażka, stoją takie światła nic nie jedzie a rowerzysta ma baczność. To obraza dla rozumu przecież. Jak są światła to kierowa ciśnie a jak ma znak że przejście dla pieszych bez świateł to uważa. A zarazem nie ma tego bezsensownego stania na czerwonym gdy nic nie jedzie i się rozładowuje ruch. No nie wiem czy dobrze myślę. Ale często tworzą się bezsensowne korki na światłach.

      • gronel

        Światła instaluje się dla:
        – umożliwienia przejazdu z kierunków o małym natężeniu bez pierwszeństwa
        – zmniejszeniu liczby zdarzeń drogowych na krzyżówkach o dużym natężeniu
        – niepełnosprytnych pieszych bo jakiś idiota wlazł po maskę

        Dla uspokojenia ruchu wystarczy zrobić skrzyżowanie równorzędne a nie światła.

        A czy światła są tylko dla samochodów? Nie. Gdyby były korki rowerowe to światła też by miały sens.

    • Adam Łaczek

      a od kiedy to ustawianie się na przodzie jest nielegalne?

  • ptysiek

    Zauważyłem, że kierowcy bardzo często zostawiają między pojazdem a linią zatrzymania / pasami przejścia pieszego na tyle duży odstęp, że bez problemu po ich ominięciu mieszczę się w tej „śluzie” i wygląda to, jakbym pierwszy dojechał do skrzyżowana :)

    • gronel

      Jeszcze gdyby ustawiali się gęsiego to by było ok. A na razie to pasy 3,5m są zastawione na całej szerokości pojazdami 2m.

  • Mariusz (Nipsu)

    Ja nigdy nie pcham się na sam przód, dojeżdżam tyle aby na 100% załapać się na następne zielone i nie stać czasem dwa razy. Zwykle staję obok przy krawężniku „w przerwie” między samochodami więc smrodu z rur nie tam czuję.

    • gronel

      I jak ruszasz to jesteś przygwożdżony do krawężnika, jedziesz po dziurach czy studzienkach a dodatkowo dostajesz po twarzy bo koła samochodów akurat toczą się w koleinie.
      Nie wspominając o idiotach skręcających w prawo bez zwracania uwagi na rowerzystów.
      Ja jednak wolę na przód i chociaż skrzyżowanie przejechać na spokojnie.

      • lukasz

        Ja tez jade na przod. Ruszam i tak szybciej niz auta a po przejechaniu skrzyzowania poprostu zjezdzam lekko na prawo zeby umozliwic samochodom wyprzedzanie. Choc jesli widze ze na kolejnym skrzyzowaniu za 200m tez jest korek to dla wlasnego bezpieczenstwa staram sie sie nie dac im mozliwosci wyprzedzania. Denerwuja mnie matoly ktore wyprzedzaja mnie na 200m po czym staja w korku, a ja i tak ich ponownie mijam.

      • Mariusz (Nipsu)

        Przesadzasz, wcale tak nie jest. Poza tym od jakiegoś czasu nie mam ochoty pokazywać się na jezdniach bardziej ruchliwych niż np. Brodowicza czy Pilotów, a tam to spokojnie przechodzi bez wymienionych przez Ciebie atrakcji. Bardziej ruchliwe miejsca omijam i staram się żeby moja trasa przebiegała tam gdzie są drogi dla rowerów, wtedy takie problemy odpadają.

  • ja tez zawsze omijam samochody stojace w kolejce do zieonego, nawet jesli jest ich tylko 3-4. robie to ze wzgledu na bezpieczenstwo. nigdy nie spotkalem sie z tego powodu z agresja ze strony kierowcow, chyba im to nie przeszkadza. bez problemu mnie wyprzedzja na lub za skrzyzowaniem, a ja mam pewnosc, ze mnie widza. poza tym cykl swiatel tego jedynego skrzyzowania ze swiatlami na mojej drodze do pracy jest taki, ze gdybym stal za samochodami, to nie zmiescilbym sie w cyklu swiatla zielonego – tak krotko sie swieci.

  • Artur

    Tak naprawdę wystarczyłoby żeby były wszędzie porobione małe, jednopasowe ronda…. ruch byłby cały czas płynny, spowolniony, i nie hałasowałby zanadto.
    No i czekamy na regulacje faworyzujące samochody hybrydowe i elektryczne! Bo duże silniki spalinowe są już w miastach przeżytkiem.

    • pg

      U mnie w mieście jest już blisko 20 takich rond – fajna sprawa dla lewoskrętów i dla początkujących kierowców
      ale na 3 z nich (w Polsce potrafią zepsuć każdy dobry pomysł) poprowadzono o zgrozo drogę rowerową poza tym rondem po zewnętrznej stronie a nawet od lewej!!! strony – zamiast po rondzie rowerem jedziesz obok i po dodatkowych przejazdach

      • Mariusz (Nipsu)

        Kretyństwo w czystej postaci. W takich momentach człowiek się poważnie zastanawia nad sensem istnienia przepisu o obowiązkowości tychże dróg…

  • Mi właśnie w ten sposób gość urwał osłonę lusterka „rogiem”. Jaka odp – że za blisko krawężnika stałem przed przejściem d.p.? Czy co źle zrobiłem? :)

    Oczywiście kolega Rowerzysta nawet nie raczył się zatrzymać tylko pognał na czerwonym dalej, bo i po co…

    Uprzedzając: miejsce zostawiam po mojej LEWEJ, bo goście na pasie wewnętrznym zostawiają z prawej – jest więcej miejsca i np. motocykliści ładnie przejeżdżają dalej.

    BTW sam jak jeżdżę rowerem to to robię, ALE tylko tam, gdzie później to nie sprawi… kłopotu i późniejszego – chwilę po ruszeniu – wyprzedzeniu mnie. A jeśli nie widzę miejsca z prawej – nie wciskam się na siłę… Ale ja się staram myśleć i jak samochodziarz, i jak rowerzysta :/

    • Mariusz (Nipsu)

      Wiesz, tutaj wszyscy myślą tak jak i Ty. Strzelam że jakieś 3/4 z nas posiada prawo jazdy i to nie od wczoraj…

  • Szczególnie na Mogilskiej zauważyłem że jak stawałem z przodu rowerem to ludzie dostawali ataku choroby wściekłych kierowców i wyprzedzali mnie na centymetry. Kiedy stawałem równo ze wszystkimi i czekałem to zawsze – to nigdy nie było problemów i spokojnie prawie na około mnei wyprzedzali. Dla własnego bezpieczeństwa zrezygnowałem z tego przywileju…. na mogilskiej ;)

  • Daniel Lisowski przykro mi z powodu Twojego lusterka. mnie raz o malo facet nie polamal nogi na skrzyzowaniu Pawia Lubicz Basztowa. ja jechalem na realcji Lubicz Basztowa, czyli relacji z pierwszenstwem przejazdu, a on nagle jak byłem juz na jego wysokosci zaczal wyjezdzac z Pawiej i jechac wprost na mnie. uratowal mnie dzownej i refleks. nie uslyszalem nawet przepraszam.
    chamstwo sie po prostu zdarza, ale mam wrazenie, ze jest go coraz mniej na krakowskich ulicach.

  • eh.a rozwiązanie jest proste. rozstrzelać rowerzystów. samochody przerobić na wielkie kanapy, pozbyć się ubrań, zdrapać cały ten asfalt i hasać radośnie w bieliźnie po trawie wąchając kwiatki i podziwiając chmurki…

  • Piotr Kaczor a jak bedziesz w tak milych okolicznosciach przyrody zarabial na zycie? ;)

  • będę sadził truskawki i wymieniał na inne dobra :D

  • Z handlu tą trawką, po której będzie biegał ;p

  • pomysl mi sie podoba, ale truskawki daja owoce tylko przez jeden miesiac w roku :)

  • przez pozostałe miesiące będziemy żywić się miłością i seksem :P

  • michał

    Stawanie na przodzie kolejki do świateł jest ok. Ale nie na 29 listopada czy opolskiej. Wyprzedzenie rowerzysty samochodem na na 3 pasmowej drodze jest bardzo trudnym zadaniem i najczęściej tworzy się korek .
    Ja sam na 3pasmówki się nie pcham bo uważam to za szalone:)

    • Zenek Rowerzysta

      „Wyprzedzenie rowerzysty samochodem na na 3 pasmowej drodze jest bardzo trudnym zadaniem”

      Dlaczego? Gdy jadę samochodem to czasami mam problem, by przepisowo wyprzedzić rowerzystę, gdy jest jeden pas, ale na trzech?

      • VAT

        Problem braku umiejętności.

  • Jeżeli mam miejsce to odjeżdżam na bok przepuszczając tak samo rower czy motocykl, irytujące i wkurzające jest dopiero jak Rowerzysta ciśnie za wszelką cenę byle by pierwszym być na światłach a potem jedzie tak że ani nie wiadomo czy skręca czy cholera go wie co i jak… a tak jest bardzo często…

  • Dźwiedziu

    Dla mnie jazda rowerem po mieście była by o wiele przyjemniejsza i bezpieczniejsza gdyby:
    1. Skrajna prawa strona jezdni byłaby bez dziur i kolein.
    2. Samochodom zaparkowanym na chodniku nie sterczałyby dupy.