Czego możemy się nauczyć na temat bezpieczeństwa na drodze od wojskowego pilota?

Czego możemy się nauczyć na temat bezpieczeństwa na drodze od wojskowego pilota?

  • 29.01.2013
  • Autor:

“Sorry, koleś, nie zauważyłem cię”. To zdanie powtarzane jest przez kierowców w całym kraju. Czy kierowca, który cię potrącił faktycznie był nieostrożny czy też może naprawdę cię nie zauważył?

Raport Johna Sullivana, pilota Royal Air Force (siły lotnicze Wielkiej Brytanii) przynosi odpowiedź na to pytanie i może mieć znaczący wpływ na sposób, w jaki szkolimy kierowców i rowerzystów, aby byli bezpieczni na drodze.

John Sullivan to pilot RAF, który “wylatał” ponad 4 tysiące godzin, oraz zapalony rowerzysta. Jest także specjalistą od wypadków lotniczych i autorem licznych raportów na ten temat. Piloci wojskowi muszą radzić sobie z prędkościami rzędu 1600 km/h. Wszystkie wypadki lotnicze są dokładnie analizowane w celu wyciągnięcia wniosków i uniknięcia podobnych błędów w przyszłości.

Ludzkie oczy nie są zaprojektowane do jazdy.
Jesteśmy, jako gatunek, owocem setek tysięcy lat ewolucji. Nasze oczy oraz sposób, w jaki nasz mózg analizuje obraz, są bardzo dobrze przystosowane do tropienia antylop i dostrzegania niebezpieczeństw w rodzaju tygrysów szablozębnych. Jednak tego typu zagrożenia należą już do zamierzchłej przeszłości a zostały zastąpione przez szybko poruszające się pojazdy. Z nimi jeszcze nie umiemy sobie dobrze radzić.

Dlaczego?
Światło wpada do oka i trafia na siatkówkę. Następnie jest przetwarzane na impuls elektryczny, który mózg odbiera jako obraz. Tylko mała część siatkówki, zwana dołkiem środkowym siatkówki, jest w stanie wytworzyć wysokiej jakości obraz. To dlatego musimy patrzeć wprost na jakiś obiekt, aby dostrzec jego szczegóły. Pozostała część siatkówki nie odbiera szczegółów, jest odpowiedzialna za tzw. widzenie peryferyjne. Już nawet niewielki kąt robi różnicę – obiekt, znajdujący się 20° od centrum pola widzenia jest o 90% mniej wyraźny niż gdyby patrzeć na niego na wprost.

Wypróbuj swoje widzenie peryferyjne
1. Stań w odległości 10 metrów od samochodu
2. Przesuń oczy na punkt, znajdujący się o jedną szerokość samochodu w prawo lub w lewo
3. Bez poruszania oczami spróbuj odczytać numery rejestracyjne
4. Powtórz to z odległości 5 metrów

Ten test pozwala zauważyć jak niewiele szczegółów jesteśmy w stanie dostrzec, gdy obiekt, na który patrzymy, nie znajduje się w centrum naszego pola widzenia.

Nie oznacza to, że nie jesteśmy w stanie nic zobaczyć za pomocą widzenia peryferyjnego – jasne, że możemy. Dojeżdżając do skrzyżowania, byłoby trudno nie zauważyć wielkiej ciężarówki jadącej z boku, nawet kątem oka. Oczywiście, im większy obiekt, tym łatwiej go dostrzec. Ale czy jesteśmy w stanie dostrzec motocykl albo rowerzystę? Aby mieć szansę zauważyć obiekt na kolizyjnym kursie musimy poruszyć oczami lub głową tak, aby znalazł się on jak najbliżej centrum pola widzenia. W ten sposób będziemy w stanie użyć najbardziej wrażliwej części siatkówki oka i dostrzec szczegóły.

A teraz robi się ciekawie
Gdy poruszamy głową aby “zeskanować” otoczenie, nasze oczy nie są w stanie poruszać się płynnie i dostrzec wszystkiego wokół. Odbieramy obraz w serii krótkich ruchów skokowych, oddzielonych przerwami (fiksacjami), podczas których obraz poddawany jest obróbce. Mózg wypełnia te mikroskopijne luki informacjami dostarczonymi przez widzenie peryferyjne i stosuje mechanizm, według którego to, co pojawia się w kolejnej „klatce” powinno być identyczne z tym, co znajdowało się w poprzedniej. To może wydawać się nieprawdopodobne, ale mózg faktycznie blokuje obrazy, które są mu dostarczane podczas ruchu gałek ocznych. To dzięki temu nie oglądamy świata w postaci rozmazanych obrazów gdy patrzymy przez okno poruszającego się pociągu.

Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której śledzimy wzrokiem poruszający się obiekt.

Kolejny test
Jeśli nie jesteś jeszcze przekonany, spróbuj tego:
1. Spójrz w lustro
2. Patrz na przemian na swoje lewe i prawe oko
3. Czy widzisz, jak twoje oczy poruszają się? Nie!
4. Powtórz to, tym razem patrząc na drugą osobę. Zauważysz wyraźnie ruch jej oczu. Nie możesz zobaczyć ruchu swoich własnych oczu, ponieważ twój mózg blokuje obraz, który powstaje w momencie poruszenia gałek ocznych. To zjawisko nazywane jest maskowaniem skokowym.

W przeszłości zdolność blokowania obrazu przydawała się nam. Dzięki niej mogliśmy skradać się do zwierząt łownych bez przeciążania mózgu rozmazanymi obrazami i skupiając się na najważniejszym obiekcie a nie na otaczających nas detalach.

Lecz co się dzieje, gdy ten mechanizm jest wykorzystywany przez mózg w nowoczesnych okolicznościach, na przykład w ruchu drogowym?

Dlaczego nie zauważamy motocykli i rowerzystów?
Na skrzyżowaniu nawet najgorszy kierowca spojrzy w prawo i w lewo, aby upewnić się, że ma wolną drogę. Jednak nasz mózg jest zdolny „wyciąć” z obrazu skrzyżowania nadjeżdżający motocykl lub rower. Im mniejszy pojazd, tym większe prawdopodobieństwo, że nasz wzrok go ominie. Nie jest to do końca wina nieostrożności. Raczej można to nazwać ludzką ułomnością, uwarunkowaną biologicznie. To stąd biorą się te wymówki o „niezauważeniu” rowerzysty.

Im szybciej poruszasz głową, tym większe skoki wykonują twoje oczy i tym krótsze są przerwy, podczas których mózg „skleja” obraz. Dlatego masz większą szansę przeoczyć pojazd. Dosłownie, jesteśmy w stanie patrzeć na obiekt i go nie widzieć, jakby w ogóle go tam nie było.

Dodatkowo, kierowcy mają tendencję do pomijania wzrokiem skrajnych okolic przedniej szyby. Ich widzenie jest dodatkowo ograniczone przez ramę drzwi, co jeszcze poszerza ich „martwy punkt” widzenia.

Niebezpieczna muzyka
Nasze uszy pomagają nam tworzyć obraz otaczającej rzeczywistości. W samochodzie, w którym gra muzyka, nasz mózg zostaje pozbawiony tej użytecznej umiejętności komponowania całościowego obrazu z informacji dostarczanych jednocześnie przez oczy i uszy. W dodatku rowery są niemal całkowicie ciche i kierowcy nie są w stanie ich usłyszeć na drodze.

Jak dochodzi do wypadków?
Załóżmy, że prowadzisz samochód, bez pasażerów. Dojeżdżasz do skrzyżowania i widzisz, że jest puste. Patrzysz w lewo i w prawo. Nagle słyszysz klakson motocykla, który przejeżdża tuż przed maską twojego samochodu. Co to było?! Zbliżając się do skrzyżowania nie zauważyłeś pojazdu, który znajdował się na kolizyjnym kursie. Z powodu niedoskonałości widzenia peryferyjnego a także ograniczenia pola widzenia przez elementy konstrukcyjne samochodu nie dostrzegłeś w ogóle dość dużego obiektu, jakim jest motocykl.

Rozejrzałeś się szybko w lewo i w prawo a twoje oczy “przeskoczyły” nad nadjeżdżającym pojazdem. Reszta drogi była pusta i właśnie tym obrazem twój mózg postanowił wypełnić luki, powstałe podczas poruszania oczami. Trochę przerażające, prawda?

Nie byłeś nieostrożny – tylko nieefektywny. W dodatku jeśli nie spodziewałeś się motocykla lub rowerzysty, czyli w ogóle nie pomyślałeś o możliwości spotkania go w ruchu drogowym, twój mózg tym łatwiej “wyciął” taki obiekt z przedstawionego ci obrazu rzeczywistości.

Teraz już wiesz. Co możesz zrobić?

Kierowcy:

  • Zwolnij, zbliżając się do skrzyżowania czy ronda. Nawet jeśli wydaje ci się, że droga jest pusta. Zmiana prędkości pozwoli ci dostrzec pojazdy, których inaczej nie miałbyś szansy zauważyć.
  • Rzut oka nie wystarczy. Musisz być uważny i metodyczny, tak jakbyś prowadził odrzutowiec. Skup wzrok na co najmniej trzech punktach po prawej i po lewej, blisko, nieco dalej i daleko. Można dojść w tym do wprawy a każde zatrzymanie wzroku będzie trwało ułamek sekundy. Piloci myśliwców wojskowych tak właśnie postępują, nazywając tę czynność „skanowaniem otoczenia” – jest ona niezbędna w ich pracy i zapewnia bezpieczeństwo nawet przy prędkościach naddźwiękowych.
  • Za każdym razem spójrz dwukrotnie w lewo i w prawo – to podwoi szansę dostrzeżenia każdego pojazdu.
  • Zwróć uwagę na boczne części przedniej szyby. Najlepiej wychyl się nieco, aby spojrzeć poza filary drzwi. Drzwi po stronie kierowcy blokują dużą część twojego pola widzenia. Jak mawiają piloci, rusz głową, bo zginiesz! („Move your head or you’re dead”).
  • Zmieniając pas, spójrz w lusterka i przed siebie.
  • Jedź z włączonymi światłami. Oświetlony pojazd albo jaskrawe ubranie są zawsze lepiej widoczne, niż ciemny obiekt, który wtapia się w tło.
  • Najtrudniej dostrzec motocykl, rowerzystę lub pieszego gdy słońce nie stoi wysoko na niebie – uważaj szczególnie rano i wieczorem.
  • Pamiętaj, aby przednia szyba twojego samochodu była czysta. Nie widuje się samolotów z brudnymi szybami, prawda? Dostrzeganie obiektów i tak jest trudne, nie komplikuj sobie życia przez brudne szyby!
  • Nie rób głupstw. Patrząc na ekran komórki zamiast na drogę nie masz szansy zobaczyć zbyt wiele przed sobą, nawet jeśli tylko rzucasz na niego okiem. Wszystkie szczegóły są wtedy poza polem twojego widzenia. Nawet jeśli co chwila podnosisz wzrok na drogę, twój mózg może nie nadążyć z przetwarzaniem informacji i ułamek sekundy może zaważyć na czyimś życiu!

 

Rowerzyści i motocykliści:

  • · Wzrok kierowcy może cię “wyciąć” z jego obrazu rzeczywistości. Jaskrawe ubrania i oświetlenie pomagają, zwłaszcza migające lampki, które przyciągają wzrok i są zauważalne nawet w widzeniu peryferyjnym. Możesz ich używać także za dnia, nic na tym nie stracisz (no, może tylko trochę więcej pieniędzy na baterie) a zyskasz większe bezpieczeństwo.
  • · Jadąc rowerem spójrz nie na samochód zbliżający się do skrzyżowania a na jego kierowcę. Jesteś na tyle blisko i masz o tyle szersze pole widzenia, że możesz zauważyć czy kierowca patrzy na ciebie. Jeśli patrzy – to znaczy, że cię zauważył i raczej cię nie potrąci. Jeśli tylko prześlizgnął się po tobie wzrokiem, nie zatrzymując go, to jest ryzyko, ze cię nie dostrzegł i nie zahamuje w porę!
  • Pamiętaj, że mała ilość światła słonecznego, brudna szyba czy deszcz ograniczają szansę kierowcy na dostrzeżenie ciebie i twojego pojazdu na drodze.
  • Nie jedź tuż przy krawędzi jezdni! Kierowca skupia wzrok tam, gdzie może napotkać inny samochód – na jej środku, nie przy krawężniku. Znajdź się w takim punkcie, w którym masz większą szansę być zauważonym.

 

Co możemy poradzić na tę ludzką ułomność zmysłów?
Odkrycia i sugestie Johna Sullivana są fascynujące. Jednak jego rady zakładają, że kierowcy zmienią swoje przyzwyczajenia. Osobiście uważam, że kierowca samochodu jest mniej zdolny do nabrania nowych umiejętności i zmiany zachowania niż pilot samolotu. Dlatego sądzę, że jest to jeszcze jeden powód, aby maksymalizować bezpieczeństwo rowerzystów poprzez budowanie odpowiedniej infrastruktury.

Podsumowując, oto najważniejsze rady dla rowerzystów: Pamiętajcie o kolorowych ubraniach i oświetleniu – jedno i drugie zwraca uwagę i zwiększa bezpieczeństwo na drodze. Starajcie się też znaleźć się w dobrym punkcie na jezdni – raczej bliżej środka pasa niż tuż przy krawężniku.

Tłumaczenie: Helena Karniewicz
What an RAF pilot can teach us about being safe on the road

  • Mariusz (Nipsu)

    Pamiętam taką akcję ze swojego kursu na prawo jazdy: Byliśmy w Czyżynach, dojeżdżałem do ronda „pod Carrefourem”. Zahamowałem gdyż widziałem że na rondo z dużą prędkością wjeżdża inny pojazd i na pewno przed nim nie zdążę. Na zatrzymanie mój instruktor zdziwiony spytał „Dlaczego się zatrzymałeś, przecież jest pusta droga”. Owszem, z siedzenia pasażera droga była istotnie pusta – słupek A w Toyocie Yaris jest dość szeroki… Nie zapominajcie o tym.

  • gronel

    Fajnie, tylko zapomniał o złych przyzwyczajeniach, które sa dodatkowo potęgowane przez te wymienione „wspomagacze”.
    Zgadza się, że światła pozwalają szybciej dostrzec obiekt. Ale co z tego jak światła sprzyjają zerkaniu i skutecznie zniechęcają do dłuższego obserwowania? Co z tego jak mocniejsze światła samochodów maskują nawet oświetlonego rowerzystę? Czy to ma w czymś pomóc? Nie. Światła należy wyłączyć w ciągu dnia by odzwyczaić kierowców od zerkania.

    Migające lampki. Nie. Oczywiście, że są lepiej zauważalne ale one nie są prawidłowym oświetleniem pojazdów w ruchu. Mózg odbiera jako prawidłowe światło ciągłe więc migające może zostać zignorowane przez mózg (pomimo, że będzie widoczne). To tak samo jak ze wszystkimi migającymi reklamami. Migające światła rowerowe mogą właśnie zostać tak zinterpretowane.

    • robzrad

      Możesz podać jakieś źródło tej informacji o migających lampkach? Zawsze wydawało mi się że to właśnie migające lampki bardziej rzucają się w oczy.

      • gronel

        Źródło czego? To na wszystko trzeba mieć naukowe dowody? No ludzie.
        Jak 99% pojazdów świeci światłem ciągłym to jak może być zinterpretowane światło migające? Szczególnie, że światło migające częściej spotyka się w reklamach i innych obiektach niezwiązanych z ruchem drogowym. No właśnie.
        A migające światło ostrzegawcze na drogach to żółte (czy tam pomarańczowe). Nie białe i nie czerwone.

      • Adam Łaczek

        @gronel
        Nieprawda. Większośc świateł nie związanych z ruchem drogowym wcale nie jest migająca. Migające są tylko telebimy, ale one są trochę na innej wysokości. Więc mrugające światło jak najbardziej wyróżnia rowerzystę. Zresztą to nie tylko moje zdanie ale też np. zespołu ekspertów MdR

      • gronel

        A czy ja napisałem, że większość świateł nie związanych z ruchem jest migająca?
        Napisałem, że większość świateł migających jest niezwiązana z ruchem.

        Czy migające światło wyróżnia rowerzystę? Tak. Tylko problem polega na interpretowaniu takiego światła przez kierowcę. Przyzwyczajony do światła ciągłego z powodzeniem może zostać zignorowane.

        To tak samo jak obecnie z pojazdami bez świateł (nawet samochody) są „niewidoczne” właśnie przez to, że teraz kierowcy patrzą na światła a nie na pojazdy. Zresztą nawet kierowcy przyznają, że nawet jeśli je widzą to uznają, że nie jadą.
        I tak samo jak z rowerzystami, którzy są „niewidoczni” z uwagi na brak przyzwyczajenia kierowców do widoku rowerzysty.

        A eksperci? Ekspertów mamy od wszystkiego. Byle tylko im pasowało. Nie wiem po co tak nalegali by światło migające było legalne. A Ci eksperci w ogóle nie zainteresowali się największym problemem czyli świeceniem w dzień przez samochody.

      • robzrad

        @gronel: chodzi mi o to, że mnie bardziej w oczy rzucają się migające lampki. Pewnie właśnie dlatego, że 99% świateł nie miga. Ciekaw jestem, czy Twoja wersja to indywidualne odczucia czy coś co potrafisz inaczej uzasadnić. Ciekawe że pojazdy uprzywilejowane mają migające światła.

      • gronel

        Migające przydrożne reklamy bardziej rzucają się w oczy. Ciekawe czy przykują twoją uwagę.

        To są moje odczucia poparte rzeczywistością jeżdżąc na rowerze jak i samochodem. Możesz również poczytać o badaniach austriackich dr Heiliga i dr Pflegera nad wpływem świateł.

        A pojazd uprzywilejowany? Ciekawe dlaczego ma jeszcze syrenę? Światła nie wystarczają? Ciekawe dlaczego obecnie wiele pojazdów jedzie na długich?

      • Adam Łaczek

        @gronel
        Migające światła ma jakieś 12 telebimów w mieście i przynajmniej setka rowerzystów w Krakowie … Więc nie masz racji

      • gronel

        Aha. Jedynymi przydrożnymi reklamami i innymi źródłami światła są telebimy.

      • Marcin

        @gronel. Piszesz: „A eksperci? Ekspertów mamy od wszystkiego.”. Zatem popatrz w lusterko. Witaj w klubie.

      • ptysiek

        @gronel
        Uważasz, że mrugające światło na pojeździe w ruchu ulicznym jest „be” bo może zostać zignorowane. To i pewnie, wg Twej logiki, migające światło kierunkowskazu jest też niedobre, i powinno być światłem świecącym w sposób ciągły bo zostanie zignorowane?

    • Adam Łaczek

      @gronel
      A co ma jeszcze migające oświetlenie?

      • gronel

        A np. chodnikowa reklama pobliskiego baru z kebabem. Rowerzysta z migająca lampką skutecznie wtapia się w tło reklamowanego zestawu kebabowego na talerzu.

      • lukasz

        Znowu symaptyczne trollowanie kolegi gronele. Poziom hejterstwa 10/10. Czy Tobie gronel cokolwiek pasuje, czy tak z zalozenia hejtujesz wszystko i wszystkich jak przystalo na polskiego partriote?

      • gronel

        Masz coś konstruktywnego do dodania w temacie czy przeszkadza ci każda opinia inna niż zachwalana przez „środowisko rowerowe”?

      • lukasz

        Zastanawiam sie tylko po ktorej stronie Ty sie opowiadasz? Krytukujesz wszystko i wszystkich. Samochody sa zle ale srodowiska prorowerowe i ich dzialania lepsze nie sa. Ktos chce cos zrobic to robi to zle. Ograniczenia predkosci i fotoradary zle, budowa nowych drog zle bo za szerokie. Jest cos co wedlug Ciebie jest robione dobrze? Nie widzialem na tym forum jeszcze zebys sie opowiedzial pozytywnie za jakimis dzialaniami…wiec czego Ty chcesz od wladz miasta i srodowiska rowerowego? Tylko krytykujesz i uwazasz ze nikt nie ma racji (ba tak to brzmi), czy moze jednak tylko wyrazasz swoja opinie (choc robisz to bardzo napastliwie – ja wiem lepiej niz inni)?

    • smokkam

      Widać kolega jeździ tylko w słoneczne dni, i tylko kiedy słonko już wysoko. Pojeździj wczesnym rankiem i wieczorem pod słońce to możemy porozmawiać o bezsensie świateł w dzień. Jeździłem zarówno rowerem jaki i samochodem kiedy nie było obowiązkowych świateł i jeżdżę teraz, i wg mnie jest o wiele lepiej ze światłami niż bez. Szczególnie na naszej szerokości geograficznej.

      • robzrad

        Samochody są _nieco_ lepiej widoczne, natomiast rowerzyści i piesi są o wiele słabiej widoczni między światłami samochodów.

  • Adam Łaczek

    Generalnie sam doszedłem do takiego sposobu patrzenia gdy jeżdżę samochodem. Stosuje go przy prawoskrętach i lewoskrętach gdy przecinam PdR i PdP.

    Co do migającego oświetlenia: dla rowerów jest to legalne oświetlenie i akurat jak dla mnie bardziej widoczne

  • lukasz

    Ja zawsze patrze na kierowce wyjezdzajacego z podporzadkowanej i czest widzac ze nie mam z nim kontaktu wzrokowego zwalniam. Juz nie raz dzieki temu uniknalem wypadku:)

  • jak jestem kierowcą to sam tak jeżdżę jak jest opisane

  • Dziękuję Helena Karniewicz za świetne tłumaczenie

  • jaklu

    migające światełka mają istotną wadę. istnieje spore ryzyko, że źrenica kierowcy zatrzyma się na rowerzyście w momencie gdy jest ono zgaszone. kierowcy bardzo często omiatają tylko wzrokiem ulice i gaz. już miałem taki przypadek (mimo oświetlenia twierdziła, że mnie nie widziała – nie mam powodu żeby wątpić) i od tej pory po zmierzchu jeżdżę w odblaskowej kamizelce, a ostatnio zastanawiam się nad założeniem drugiej, mniejszej lampki skerowanej właśnie na nią (kamizelkę).

    • gronel

      To zjawisko jest możliwe przy małej częstotliwości migania (raczej rzadko spotykane) lub przy długich odstępach pomiędzy mrugnięciami (znacznie częściej spotykane). Sam osobiście posiadam lampkę z takim trybem. Odstęp wynosi sekundę. Jak kierowca trafi w ten odstęp to nie zauważy (nawet przy prawidłowym obserwowaniu a nie zerkaniu). Wielu rowerzystów nie jest też tego świadomych.

      A Twoje rozwiązanie. Po prostu śmieszne :) Nie prościej włączyć tryb ciągły?

      • jaklu

        nie rozumiem – mała częsotliwość migania i duże odstępy między mignięciami to znaczy dokładnie to samo.
        Jeżeli śmieszy cię rozwiązanie to ok, jednakże dzięki niemu zamiast punktowego światła które może być łatwo zasłonięte przez np zaparkowane samochody masz światło odbite na dużo większej powierzchni i do tego wyżej położone, ale to tylko taki pomysł, sam tak nie jeżdżę, przynajmniej jak dotąd.

      • gronel

        Nie jest tym samym. Przykładowo mam lampkę która w przeciągu ok. 0,3s miga trzykrotnie a odstęp przerwy to 1 sek. Częstotliwość migania (10Hz) jest więc znacznie większa od częstotliwości całego cyklu (<1Hz).

        Nie wiem natomiast jak jeździsz, że zasłaniają cię zaparkowane samochody.

  • styczoo

    Zgadzam sie, ze samochody powinny jezdzic bez swiatel. Widzialem gdzies statystki, ze po wprowadzeniu nakazu jezdzenia na swiatlach liczba potracen pieszych i rowerzystow wzrosla… A teraz swiatla do jazdy dziennej sa montowane seryjnie w samochodach. To jest chore!

    • gronel

      Nie można patrzeć na statystyki roczne. To pogoda miała główny wpływ na wzrost wszystkich statystyk. Wpływ świateł jest nie do ustalenia. Można jedynie wnioskować jak wpływają.
      Bardziej ciekawą statystyką był wzrost o prawie 50% wypadków z udziałem motocyklistów za dnia (tę statystykę policja utajniła).

      • Kula

        To akurat ma swoje korzenie w tym, że wcześniej tylko motocykliści byli zobowiązani do jazdy ze światłami w dzień, w ten sposó wyróżniali się z szarej masy pojazdów bez oświetlenia, właśnie oświetleniem.

        Co do rowerowych światełek, cóż, mrugacze mimo wszystko bardziej rzucają się w oczy pomiędzy stałymi, wyróżniają się z tłumu, to tak jakbyś postawił długowłosego pomiędzy setką łysych.

        A artykuł ciekawy, zastanawiam się czy da się jakoś poszerzyć percepcję wzroku peryferyjnego…

  • bardzo ciekawy artykuł…
    ciekawy również w oryginale..
    http://www.londoncyclist.co.uk/raf-pilot-teach-cyclists/

  • jaklu

    ok – rozumiem.
    ale ty też możesz się trochę wysilić, przecież nie mówię że mnie zasłaniają samochody tylko świtło zamontowane na kierownicy – czyli jakieś 1 m nad ulicą.
    Przeglądając twoją wyjątkową aktywność na tym forum, życzę miłego trolowania i pozdrawiam.

    • gronel

      W jaki sposób zaparkowany samochód może zasłonić światło na kierownicy? Może sprecyzujesz sytuację bo analogicznie samochód powinien mieć światło na dachu :)

  • pożyteczne wskazówki

  • Tomasz Stachowski

    Z drugiej strony to, że kierowca nie widział rowerzysty z tego względu, że jego oczy nie zarejestrowały go, bo kierowca zbyt szybko przekręcił głową i tylko pobieżnie się rozejrzał, to nie jest nic innego, jak nieuwaga , niedbalstwo i brak zachowania szczególnej ostrożności

  • przesłanie mi się podoba: „Rowerzyści (…) Starajcie się też znaleźć się w dobrym punkcie na jezdni – raczej bliżej środka pasa niż tuż przy krawężniku.”
    i uniemożliwi to jeszcze wyprzedzanie na trzeciego na 10cm

  • Dopóki człowiek nie wsiada na rower (choć nie tylko roweru się to tyczy) ze świadomością rzucenia wyzwania śmierci, niczego się nie nauczy, a nic tak nie wymusza poprawy widzenia peryferyjnego jak jazda na ostrym ;] Tak ogólniej sprawę ujmując, mam wrażenie, że masa uczestników ruchu drogowego nie czuje się niestety w żadnej mierze odpowiedzialna za zdrowie i życie swoje i innych, a poruszając się (czy to samochodem, pieszo czy rowerem), myśli o niebieskich migdałach, zamiast uważać, a świadomość pojemność ma ograniczoną. Wydaje mi się, że to nie kwestia trzymania się gotowego przepisu czy reguł, ale przygotowania na wszystko – czyli „expect the unexpected”. Mało kto o tym mówi, ale pociąga to za sobą nieodłącznie wybaczanie błędów innym użytkownikom dróg, bo czepianie się myśli typu „przecież to nie ja zawiniłem” albo „jadę dobrze” czy „co za baran!” na nic się nie zdaje – rozprasza tylko uwagę. Dla martwego czy zabójcy i tak wszelkie racje przestają mieć znaczenie. Zresztą widząc błędy nieustannie w innych, przymyka się oczy na własne i o tragedię nie trudno. Szanujmy się zatem, wybaczajmy sobie i uważajmy na siebie nawzajem na drodze, bo umiejętność panowania nad pojazdem posiądzie dobrze tylko ten, kto uprzednio zdobył umiejętność panowania nad samym sobą.

  • Teraz już mamy komplet – po wyjaśnieniach fizjologii aspekty psychopatologii