Grzegórzki: brak strefy to przyzwolenie na parkingową samowolkę

Grzegórzki: brak strefy to przyzwolenie na parkingową samowolkę

Grzegórzki oczami zwykłego mieszkańca to doskonały przykład nieskuteczności polityki „wyczekiwania”. Problem z miejscami parkingowymi zaczął się ok. 2006/2007 roku. Dziś sytuacja jest tragiczna. Choć mieszkańcy domagają się reakcji władz, straży miejskiej oraz policji, te wolą czekać, aż sprawa sama jakoś się rozwiąże i nie trzeba będzie podejmować żadnych trudnych decyzji. Wiadomo, decyzja to odpowiedzialność, a tego nie lubimy.

Okolice Hali Targowej oraz lodowiska Cracovii to dobre miejsce na darmowy postój na cały dzień. 10 minut na piechotę do Rynku, 10 minut na Kazimierz. Zbyt duży popyt na wolne miejsce oraz jego stała podaż powodują, że nie dla każdego starczy tego miejsca. Normalnym sposobem rozwiązania tego problemu jest wprowadzenie strefy parkowania, by cena regulowała nadwyżkę popytu. Zamiast tego mamy jednak wolnoamerykankę. Kierowcy parkują gdzie chcą, nie bacząc ani na dewastację infrastruktury, ani na kulturę (zastawianie chodników), ani na bezpieczeństwo kogokolwiek poza nimi samymi (blokowanie skrzyżowań, przejść). Władze patrzą na to ze zrozumieniem.

Szkoda, że przy okazji nie rozumieją jak wielkie szkody wywołuje to wśród mieszkańców. Nie chodzi mi nawet o materialne utrudnienia, bo można się kłócić, dlaczego mieszkańcy mają mieć większe prawo do przestrzeni niż osoby tu niemieszkające. Szkody pojawiają się przede wszystkim na poziomie wiary w to, że istnieje prawo, porządek, przepisy; że mają sens; że są respektowane; że ci, którzy je lekceważą są w mniejszości.

Moim zdaniem, trzy sprawy są szczególnie istotne.

Po pierwsze, lekceważenie bezpieczeństwa przez notoryczne zastawianie przejść dla pieszych. Zasłania to widoczność innym kierowcom, uniemożliwiając prawidłową jazdę. Codzienność ilustrują poniższe zdjęcia z al. Daszyńskiego.

Zdjęcie 1. Al. Daszyńskiego i kompletnie zastawione przejście dla pieszych. Oczywiście, kierowcy nie raczą zwolnić, by upewnić się, że nikogo nie potrącą. Pieszy niech grzecznie czeka na swoją kolej.

Zdjęcie 2. Al. Daszyńskiego. Radosny postój przed zebrą, trwający już 2 tygodnie. SM problemu nie widzi.

Zachowanie straży miejskiej jest dla mnie bulwersujące z dwóch powodów. Po pierwsze, zakładając blokady takim pojazdom utrwalają tylko niebezpieczeństwo. Po drugie, robią to wybiórczo. Podczas niedzielnej „giełdy” blokady zakładane są masowo. W ciągu tygodnia prawie w ogóle, choć Straż okolicę patroluje. Przykład z dwutygodniowym postojem samochodu ze zdjęcia 2. jest wymowny.

Po drugie, niektórzy kierowcy zorganizowali sobie nielegalne prywatne parkingi na publicznych chodnikach. Skuteczny sposób, by zagwarantować sobie darmowe miejsce, które zawsze na nas czeka.

Zdjęcie 3. Al. Daszyńskiego, „prywatny”, „wewnętrzny” parking na chodniku. Już nie muszę się martwić o miejsce, niech się martwią frajerzy. SM i tak nie dostrzeże wykroczenia.

Zdjęcie 4. Ulica Wiślisko i „wewnętrzne” chodnikowe parkingi. „Po co komu chodnik? Przecież nikt tędy nie chodzi! A ja parkować muszę!”

Przy tej okazji dochodzi też do poważniejszych wykroczeń, np. jazdy wzdłuż po przejściu dla pieszych. Samochód ze zdjęcia 5. nie ma innej możliwości, by wjechać na „swój prywatny parking” jak właśnie przejechać po zebrze.

Zdjęcie 5. Ul. Metalowców. „Postawili mi słupki? No to myk po pasach”. Po przeciwnej stronie zastawione ruchliwe przejście dla pieszych. Niech się pieszy martwi, gdy go kierowca nie zauważy.

Zdjęcie 6. Okolice Hali Targowej. Dzielna policja interweniuje w bardzo poważnej sprawie niezwykle groźnej szajki drobnych pijaczków, nielegalnie handlujących bzdetami wygrzebanymi ze śmietników. Czy szanowna policja dostrzeże też cwaniaków, którzy obok urządzili sobie „prywatny” parking? Czy zauważy, że kierowcy muszą przejechać po zebrze, by sobie wygodnie zaparkować?

Trzecim poważnym problemem jest zastawianie skrzyżowań, utrudniając przy tym widoczność. Dla części kierowców każdy skrawek chodnika jest parkingiem. Co z tego, że znajduje się na skrzyżowaniu, oni i tak będą parkować.

Zdjęcie 7. Al. Daszyńskiego, „Uff, udało się znaleźć dobre miejsce na cały dzień. I to, panie dziejku, za darmo!”

Zdjęcie 8. Zastawione skrzyżowanie Daszyńskiego i Wincentego Pola. Jaką szansę ma kierowca wyjeżdżający z W. Pola na dostrzeżenie pieszego, który legalnie chce przekroczyć jezdnię? Odpowiedź: „Niech nie przechodzi”

Zdjęcie 9. Parkowanie na skrzyżowaniu Metalowców i Daszyńskiego. Logika jest taka: „jest chodnik, znaczy nie ma skrzyżowania, znaczy wszystko wolno”. To *jest* skrzyżowanie i tu nie wolno parkować.

Zdjęcie 10. Na deser, zupełne szaleństwo. Straż Miejska jedzie po chodniku, bo nieprawidłowo zaparkowane samochody uniemożliwiają prawidłową jazdę. Czy SM podejmie jakiekolwiek działania? …zgadli państwo.

Nic dziwnego, że część osób ostro protestuje przeciw wprowadzeniu strefy parkowania. Z ich perspektywy nic złego się nie dzieje, a przynajmniej parkowanie jest za darmo. To nic, że na środku al. Daszyńskiego są ogródki i piaskownice dla dzieci; że ruch pieszych i samochodów jest spory. Dopóki ktoś nie zginie, dopóty wciąż będzie można „legalnie” zastawiać przejścia dla pieszych.

Jeszcze dwa, trzy lata temu parkowanie „wewnątrz” chodnika było domeną jedynie kilku cwaniaków. Teraz coraz więcej osób dostrzega, że to dobry i pewny sposób na znalezienie miejsca. A i z ulicy nie widać, więc blokady nie będzie. Złoty interes!

Podobnie rzecz się ma z blokowaniem skrzyżowań. Trzeba tylko pamiętać o niedzieli, bo wtedy SM robi „nalot”. A poza niedzielą, hulaj dusza! Jest chodnik, jest parkowanie.

Polityka wyczekiwania nic nie da. Głupotą jest obserwować narastające problemy i liczyć, że same się rozwiążą. Nie rozwiążą, a bierność zachęca tylko do łamania prawa. Skoro tak, to może zamiast mamić nas wizją porządku, lepiej powiedzieć wprost: niech każdy radzi sobie sam. Tylko, czy o to chodzi w życiu w mieście?

Zenek Rowerzysta

  • pojutrze

    jesli wladze nic niereaguja na lamanie przepisow to moze by tak niezmywalnym mazakiem, upominac takich kierowców. Mozna by tak napisac im na masce: „Szanowny kierowco, prosze nie parkuj na chodniku.”

    • Bartek Pietrzyk

      On ryzykuje ok. 100 zł mandatu, Ty wysokie odszkodowanie i odpowiedzialność karną za niszczenie mienia, ew. doraźne pobicie na miejscu (stwierdzam tylko fakt, nie pochwalam tej nierównowagi). W Polsce własność prywatna, zwłaszcza ta na czterech kołach, jest święta, a przestrzeń publiczną ogół ma gdzieś.

  • Brat

    „indywidualny transport samochodowy” AKA „cywilizacja śmierci” ? Dziś miałem sen, Kraków czysty bajkowy z Mądrym Królem który nie boi się postawić deweloperom i zawalczyć o miasto.

  • Czemu zamazaliście rejestracje?

    • Zenek Rowerzysta

      To ja zamazałem jeszcze przed wysłaniem do redakcji. Przede wszystkim dlatego, że nie chciałem napiętnować konkretnych kierowców, tylko ujawnić codzienne zjawisko. Jutro ktoś inny popełni dokładnie takie samo wykroczenie.

  • Tomecek

    1. Czy parkowanie na chodnikach nie jest legalne, jeżeli zostawiamy minimum 1,5 metra wolnego miejsca (np. zdjęcie 3)?

    2. Można używać karnych naklejek. To nie jest dewastacja, ani niszczenie mienia, gdyż nie wprowadza trwałych zmian w samochodzie.

    • ptysiek

      Odnośnie pkt. 1 to zapoznaj się z artykułem 47 PoRD. Opisuje on w jaki sposób dopuszczone jest parkowanie na chodnikach.
      Parkować, tak jak to widać na zdjęciu 3 nie wolno.

  • KubekWP

    Zdjęcie nr. 6. Dzielna policja sama chwilę wcześniej przejechała po zebrze żeby móc dokonać interwencji. Więc jak mogliby w ogóle zwrócić uwagę na nielegalnie parkujących kierowców?

  • zeno

    Czy ktoś sobie zdaje sprawę ile mniej będzie miejsc parkingowych jak zrobią strefę?
    Osoba opisująca zdjęcia nie ma zbyt dużo pojęcia o realiach i przepisach parkowania w okolicy, nie na wszystkich zdjęciach są łamane przepisy!!!
    A parkować trzeba.
    Jestem mieszkańcem Daszyńskiego i wiem co mówię.
    Również nie chcę płacić za parkowanie pod własnym domem.

    • Adam Łaczek

      1. Nie ubędzie ani jednego. To co Ty nazywasz miejscem parkingowym nie jest nim.
      2. Czy na Grzegórzkach nie obowiązuje PoRD skoro napisałeś, że ktoś nie ma pojęcia o przepisach
      3. Na których zdjęciach nie są łamane przepisy?
      4. Palic śmieciami też trzeba, bo zima i zimno, a zarobki małe

  • Marcin

    Naklejki są dobre. Nie chodzi o trwałą szkodę, ale o zwrócenie uwagi – a także rozładowanie własnych frustracji. Może powinniśmy mocniej interweniować w Radzie Dzielnicowej. Sam zaproponowałem aby na wszystkie przejścia dla pieszych na Daszyńskiego przebudować w formie wyniesionych wysepek., przed przejściami i skrzyżowaniami wybudować przeszkody architektoniczne uniemożliwiające parkowanie. Dzielnica mogłaby nawet to zrobić z własnych środków . To może przygotujmy petycję do Rady i spróbujmy pozbierać podpisy?

    • rbk

      Ja jestem za. Przygotuj proszę i będziemy podpisywać :)

  • Krakuska

    Bez strefy źle,ze strefą wcale nie lepiej.. Mieszkam na Wielopolu, i u nas jest strefa,ale co z tego,przecież stoją parkometry i każdy przyjezdny kupi bilecik i tak zajmuje miejsce mieszkańcom. Płacę za miejsce pod domem,a i tak tego miejsca nie ma..

    • Adam Łaczek

      Ale to nie wina strefy tylko ustawy o drogach publicznych, która ogranicza zakres cen za parkowanie.
      W cywilizowanym kraju na takiej ulicy jak Pani to podniesiono by cenę za parkowanie tak by zajętość miejsc była na poziomie 85%.