Mieszkasz pod Krakowem? Domagaj się sprawnej komunikacji zbiorowej!

Mieszkasz pod Krakowem? Domagaj się sprawnej komunikacji zbiorowej!

Biedny, uciśniony kierowco płacący podatki poza Krakowem! Zacznij się domagać od swojej gminy sprawnej komunikacji zbiorowej i większych dopłat do linii aglomeracyjnych! Kupiłeś mieszkanie poza Krakowem, bo tak jest taniej. Płacisz tam podatki, chcesz mieć tam nową drogę, szkołę, boisko i basen. W porządku. Ale nie domagaj się, by mieszkańcy Krakowa sfinansowali Ci sprawny dojazd do Krakowa.

Na P&R powinni się zrzucić wszyscy!
Parkingi Park&Ride są oczywiście słuszne i należy je budować. Pytanie jednak, czy za pieniądze Krakowa? Zakładam, że z P&R Czerwone Maki w co najmniej 90% nie będą korzystać mieszkańcy Krakowa, tylko mieszkańcy okolicznych gmin np. Skawiny. Czemu więc przerzucamy obowiązek budowy takich parkingów na Kraków? Może to Skawina, Zielonki, czy Wieliczka powinny się dorzucić do budowy takich parkingów? P&R w obecnej formie finansowania oznaczają przerzucenie całości kosztów transportu publicznego mieszkańców gminy podkrakowskiej na…gminę Kraków, bo w takim wypadku ani do budowy/funkcjonowania parkingu, ani do zwiększonych potrzeb dowozowych linii miejskiej gmina podmiejska nie dołoży ani złotówki.

Tramwaj na Kocmyrzów?
Może też warto byś domagał się od swojej gminy sprawnego transportu zbiorowego. Nie musisz jeździć samochodem! Najprostszy przykład to nowa czteropasmówka (2×2) do Kocmyrzowa. Kiedyś dojeżdżała tam tzw. Kocmyrzówka, czyli linia kolejowa nr 111 Kraków Nowa Huta – Kocmyrzów, która kiedyś sięgała aż do Proszowic. Linię wyłączyli z eksploatacji w latach 90-tych. Co zrobiła gmina? Lobbowała za budową wylotówki w miejscu starej linii kolejowej. A przecież można było tam wyremontować drogę w standardzie 2×1 i w miejscu starego torowiska zrobić np. tramwaj. To coś normalnego w UE. W przypadku takiego tramwaju, w odróżnieniu od linii aglomeracyjnych 2xx, mieszkańcy mieliby szybki dojazd bezpośrednio do centrum miasta, np. poprzez wydłużoną linię tramwajową nr ‚5’. Tyle, że w takim przypadku gmina musiałaby płacić za część kursów tramwaju. Więc najprościej jest walnąć drogę i zrzucić cały problem na Kraków

Było miejsce!
Na tramwaj na Kocmyrzów było miejsce w pasie drogowym, były gotowe prace ziemne, a mimo to wybrano droższy w budowie wariant z drogą. Oczywiście teraz Kraków ma na swój koszt podciągać czteropasmówkę (2×2) do swoich granic, żeby tamci „biedni” mieszkańcy nie stali w korku do rogatek miasta, tylko kawałek dalej, między osiedlami. To Kraków ma im teraz zbudować na swój koszt P+R, a najlepiej w ogóle bezpłatne parkingi podziemne w centrum miasta. Skoro mieszkańcy Kocmyrzowa mają problem z dojazdem do Krakowa i z parkowaniem, to może niech „podziękują” własnej gminie, która ich do tego zmusiła?

Zielonki
Dlaczego miasto i Zielonki chcą budować Trasę Wolbromską w przekroju 2×2 lub 2×3 z estakadami, zamiast w tym samym pasie zbudować do Zielonek tramwaj?

Zabierzów
Dla Zabierzowa i okolicznych gmin Kraków przebudował na własny koszt Rondo Ofiar Katynia. Zabierzów „ma gdzieś” większą ilość kursów linii aglomeracyjnych 2xx, bo sam by się do tego musiał zacząć dokładać. Jest za to nowy basen, nowa szkoła, nowy Orlik, wyremontowane wszystkie drogi w gminie, co dało standard życia pod wieloma względami wyższy niż w Krakowie. A co z dojazdami do Krakowa? Niech Kraków zafunduje, to nie nasz problem! Przecież „my już się trochę dokładamy do 2xx”.

Kolej
Nie rozumiem, czemu tylko nieliczne gminy inwestują w P&R przy kolei. Nie wszystkie autobusowe linie aglomeracyjne 2xx muszą dojeżdżać do Krakowa. Równie dobrze podkrakowska gmina może zorganizować autobusy przejeżdżające przez okoliczne miejscowości i dowożące pasażerów na stację kolejową. To najszybsza forma transportu. Nie ma niestety ani jednego takiego „kolejo-busu”.

Mieszkańcy przedmieść muszą zacząć domagać się normalnej aglomeracyjnej komunikacji zbiorowej, częstszych kursów pociągów od władz województwa, a nie budowy nowych dróg. Nie można całej odpowiedzialności zrzucać na Kraków! Zamiast żądać od Krakowa alternatywy przy rozszerzaniu strefy płatnego parkowania po prostu sami ją sobie zafundujcie, rękami Waszych samorządów.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Deltar

    „Dlaczego miasto i Zielonki chcą budować Trasę Wolbromską w przekroju 2×2 lub 2×3 z estakadami, zamiast w tym samym pasie zbudować do Zielonek tramwaj?” Bez jaj! Poważnie? I niby gdzie ją chcą wytyczyć? W Mojej gminie (Skała) były prośby o to, żeby autobus dojeżdżał aż do Skały. Niestety towarzystwo, które tam rządzi jest związane z firmami przewozowymi (popularne busy) i autobusy aglomeracyjne to dla nich kiepski interes. Byłby to interes dla mieszkańców. Busy są ciasne i często przeładowane. Bilety są drogie i nie ma na nie żadnych zniżek. Do tego wszystkiego kierowcy jeżdżą bardzo niebezpiecznie. Na najbliższy przystanek, z którego odjeżdża autobus MPK mam 1,5 km. Gdyby taki autobus odjeżdżał z przystanku w pobliżu mojego domu to np. moja mama nie jeździłaby do Krakowa samochodem. A tak 1,5 km marsz pod górę, po pseudochodniku szerokości 1 m skutecznie zniechęca do korzystania z autobusu MPK.

  • maryś

    Zasada jest taka, że za inwestycje na terenie danej gminy płaci ta gmina. Jeżeli mieszkańcy Skawiny, czy Zabierzowa (przykładowo) mają na twoje życzenie dopłacać do inwestycji w Krakowie, to może na zasadzie wzajemności mieszkańcy Krakowa pracujący w Skawinie, czy Zabierzowie (a jest takich niemało) powinni dopłacać do inwestycji prowadzonych w tych gminach, co ?

  • Hubert

    Temat jest nieco głębszy i dotyczy (wciąż niedoszłej) ustawy aglomeracyjnej. Duże miasto tworzy razem z ościennymi gminami jeden organizm, niestety obecne mechanizmy zarządzania kasą zupełnie to pomijają.

  • VAT

    No i należałoby się też upomnieć o możliwość dojazdu rowerem z tych miejscowości. Przykładowo z Zielonek do Rynku jest 7km, odległość akurat na rower.

    • maryś

      Czy teraz dojazd rowerem z Zielonek, bądź innych podkrakowskich miejscowości jest niemożliwy ?

  • Mateusz Owsiany

    Cóż za stronniczy artykuł :) Biedny Kraków za wszystko płaci a nic z tego nie ma? Jasne ze ma bo firmy w których pracują mieszkańcy podkrakowskich miejscowości płacą podatki w krk. Zresztą dlaczego inne gminy mają współfinansować inwestycje na terenie krakowa? To jest tłumaczenie zadłużenia miasta?

  • Choćby dlatego, że korzystają z nich mieszkańcy gmin ościennych, którzy płacą PIT w tych gminach.

  • proste

  • Mateusz Owsiany

    Ale pracują dla firm które płacą podatki dla miasta Krakowa i to nie jest już proste ;)

  • @mateusz owsiany – no wiadomo- to kraków powinien ponosić wszystkie koszty i dbać o wygodę mieszkańców okolicznych miasteczek kosztem poziomu życia swoich mieszkańców – do tak. a krakowskie firmy płacą w krakowie podatki bez względu na to czy pracują w nich mieszkańcy zielonek czy nie. No i głównym źródłem dochodu miasta jest podatek pit, i jak ktoś się nie rozlicza w Krakowie to niech nie wymaga żeby mu mieszkancy miasta zafundowali wielopasmową drogę z łazienki na Rynek w Krakowie.

  • Mateusz Owsiany

    Kraków jest na tyle „daleko” technologicznie od gmin ościennych że powinien im raczej pomagać niż wyciągać kasę ;) Wieliczki nie stać na dopłacanie do 304 a kraków marnuje kase na milion niepotrzebnych festiwali np.

  • Ale przepraszam bardzo niech się Wieliczka odpierwiastkuje od krakowskich festiwali. Tak jak napisał Grzesiek: w firmach mogą równie dobrze pracować krakowianie i wszyscy będą zadowoleni. Skoro mieszkańcy Wieliczki czują potrzebę jeździć do Krakowa to niech się mieszkańcy Wieliczki zrzucą na drogę/autobus/SKA do Krakowa. Proste.

    • zibi22

      Jak widać nie mogą bo są mniej konkurencyjni od mieszkańców gmin ościennych. Niech niewidzialna ręka rynku decyduje o wszystkim, a nie jakieś ustawy i uchwały. Jestem za pełnym liberalizmem w każdej dziedzinie życia.

      • Adam Łaczek

        Jak niewidzialna ręka rynku to trzeba wprowadzić opłaty za parkowanie i kongestyjną. Inaczej masz sztuczne dotowanie i ciężko mówić o liberalizmie

      • maryś

        „Adam Łaczek 16 grudnia 2012:

        Jak niewidzialna ręka rynku to trzeba wprowadzić opłaty za parkowanie i kongestyjną. Inaczej masz sztuczne dotowanie i ciężko mówić o liberalizmie”

        Jak rozumiem, w każdej gmnie w Polsce, czy tak ?

      • Adam Łaczek

        Sama ustawa o drogach publicznych precyzuje że takie opłaty wprowadza się tam gdzie są problemy z parkowaniem i trzeba zwiększyć rotację (bo w ustawie nie ma opłat kongestyjnych) a póki co wiele obszarów Krakowa gdzie powinna być strefa takiej strefy nie ma.

      • maryś

        Adam, wybacz ale twoje pomysły są dokładnym zaprzeczeniem zasad „niewidzialnej ręki rynku” i więcej wspólnego mają z walką z kułakami, badylarzami, prywaciarzami i innymi „zaplutymi karłami reakcji” za komuny. W warunkach rynkowych firma A oferująca produkt drogi i niskiej jakości przegrywa z firmą B oferującą ten sam produkt taniej i w lepszej jakości. Aby przetrwać na rynku musi zwiększyć swą konkurencyjność, czyli poprawić jakość i obniżyć cenę. Ty zaś proponujesz, by wprowadzić opłaty dla firmy B, które spowodują, że jej produkt podrożeje na tyle, że ludzie zaczną kupować w firmie A, a to jest czysty komunizm. Wpisz w gugla hasło „domiar” i przekonasz się, że właśnie to proponujesz.

      • Adam Łaczek

        O jakim Ty domiarze mówisz? Jak jeździsz komunikacją miejską to płacisz miastu za ok. 65% wartości usługi, a jak jedziesz samochodem to płacisz za 0% kosztów utrzymania i budowy infrastruktury dla aut, a jak proponuje by nie było to 0%, ale np 30% to zaczynasz pisać o walce z kułakami… Litości

      • maryś

        Adam, jak jadę komunikacją miejską, to płacę za usługę przewozową tj. za przewiezienie mnie z miejsca A do miejsca B. Jeżeli jadę samochodem (swoim) to tę usługę przewozową wykonuję we własnym zakresie i nie widzę powodów, dla których miałbym za to komukolwiek innemu płacić. Tym bardziej, że sam ponosze określone koszty tej usługi. „Niewidzialna ręka rynku” wskazuje mi, która z tych usług jest dla mnie bardziej opłacalna – jeśli taniej wychodzi KM, to wybieram KM, jeśli nie, to samochód. Ta więc, jeżeli KM zależy, bym z niej korzystał, niech za pomocą MECHANIZMÓW RYNKOWYCH stara się mnie pozyskać. Zmuszanie mnie do tego poprzez administracyjne podnoszenie kosztów usługi konkurencyjnej (jazda samnochodem) z wolnym rynkiem nie tylko nie ma nic wspólnego ale jest wręcz jego zaprzeczeniem, stąd aluzja do domiaru. Natomiast budowa i utrzymanie infrastruktury drogowej to zupełnie odrębna kwestia jeśli chodzi o źródła finansowania, aczkolwiek w ostatecznym rozrachunku też jest to m.in. moja kieszeń… ;) Weź też pod uwagę, że z tej infrastruktury (a z jej części nawet na zasadzie wyłączności – buspasy) korzysta również komunikacja miejska, nie używaj więc sformułowania „infrastruktura dla samochodów”.

      • Adam Łaczek

        1. Analogicznie PKP PR wykonują usługę przewozową i nie powinny nikomu płacic, a płacą – za dostęp do infrastruktury PKP PLK
        Jeśli wykonujesz sobie usługę przewozową po np. DK 94 to też płacisz poprzez viaTOLL.
        Jak sobie zajmiesz w celach biznesowych chodnik to miasto też każe Ci za to płacic.
        To jest elementarz ekonomii. Korzystasz z deficytowego dobra więc plac.
        2. Nie ma żadnej niewidzialnej ręki rynku jeśli usługa B jest maksymalnie dotowana, a w zasadzie można to nazwac dumpingiem.
        3. budowa i utrzymanie infrastruktury drogowej to w żadnym wypadku nie pieniądze z benzyny. Jeśli już to m.in. PIT. Tyle że w takim razie komunikacja miejska też jest utrzymywania z tego podatku więc powinna byc darmowa a nie jest.
        4. Ale czemu autobusy MPK nie miałby płacic za dostęp do usługi? Przecież jak puścisz linie aglomeracyjną po DK94 lub DK7 to też płacisz viaTOLL

      • maryś

        1. Jest to wynikiem CHOREJ pseudoprywatyzacji PKP, której skutki teraz na własnej skórze odczuwają mieszkańcy woj. śląskiego. Powinni jeszcze powołać osobne spółki od semaforów, osobne od zwrotnic itp. (oczywiście każda z zarządem i radą nadzorczą) bo tylko tego brakuje do pełni „kapitalizmu”… ;)
        Póki co, to osobowe za viaToll nie płacą, zaś zajmowanie drogi dla przemieszczenia się nie jest celem biznesowym.

        2. Nikt mi do mojej usługi (przemieszczania się samochodem) nie dopłaca, a wręcz przeciwnie. Budowa i utrzymywanie infrastruktury NIE JEST DOTOWANIEM – kłaniają się podstawy ekonomii… ;)

        3. Nigdzie nie twierdziłem, że to pieniądze z paliwa (choć nie można wykluczyć, że subwencje z budżetu centralnego przeznaczone na miejskie inwestycje w części z tych podatków nie pochodzą). Jak dla mnie, to wystarczyłaby mi sieć i stan dróg z początków XX wieku ale czym i po czym TY woziłbyś swoje dzieci do żłobka i po czym jeździłyby autobusy miejskie ?… Jak widać, infrastruktura drogowa musiałaby tak czy owak powstać i nie wynika ona z żądań kierowców. Ale OK – zgodzę się na płacenie za korzystanie z niej pod jednym warunkiem: że rowerzyści również będą płacić za budowę i utrzymanie infrastruktury tworzonej specjalnie i wyłącznie dla nich – może być ?… No i są miejsca na świecie, gdzie komunikacja miejska jest darmowa.

        4. To ile wtedy kosztowałby bilet KM ?…

      • Adam Łaczek

        1. Bałagan na KŚ nie ma nic wspólnego z PKP PLK
        A za korzystanie z dróg w mieście płaci się np. w Londynie – „stolicy światowego komunizmu”
        2. Prosty przykład: miasto buduje, remontuje, utrzymuje 2 budynki. Z budynku A można korzystac za darmo, a z budynku B można korzystac za opłatą. W obu przypadkach cel korzystania jest ten sam. Więc miasto dotuje użytkowników budynku A
        3. W Londynie i Sztokholmie płaci się za dostęp do dróg i te drogi powstaja i są modernizowane. Co to za demagogia.
        4. Cena nawet by spadła. Co prawda MPK płaciłoby więcej za dostęp, ale jednocześnie zmniejszyłyby się korki więc pracę przewozową można by było wykonac w krótszym czasie (mniejsze zużycie paliwa)

      • maryś

        1. Masz rację – opłaty te wprowadził przecież niejaki Ken Livingstone, zwany Czerwonym nawet przez swych kolegów z Partii Pracy… ;)

        2. Przykład chybiony – zarówno jadąc samochodem, jak i KM NIE płacisz za korzystanie z infrastruktury (w dużej części tej samej). Jeżeli chcesz wprowadzić opłaty dla jednych i drugich, to wypadałoby wziąć pod uwagę wartość odtworzeniową naprawy zniszczonej nawierzchni. Ktoś tu proponował stawkę 4 zł za samochód osobowy, jeśli zatem weźmie się pod uwagę, że zniszczenie nawierzchni spowodowane przejazdem jednego autobusu (zwłaszcza przepełnionego) jest KILKASET TYSIĘCY razy większe niż spowodowane przejazdem auta osobowego, to jaką byłaby stawka dla KM ? I nadal uważasz, że ceny biletów by spadły ?… ;)))

        3. Jaka demagogia ? Stwierdziłem tylko fakt, że mnie osobiście wygodne, szerokie i gładkie drogi nie sa potrzebne – wystarczyłyby mi gruntowe, nawet bez odśnieżania w zimie… ;) A Londyn i Sztokholm to nie cały świat… ;)

        4. ->patrz p. 2

      • Adam Łaczek

        1, Teraz w Londynie szefuje ktoś z drugiej strony sceny politycznej a opłaty zostały
        2. Jadąc KM pośrednio finansujesz budowę dróg, bo zarobek z biletów trafia do budżetu miasta – do dużego wora, z którego jest finansowane wszystko, także drogi. W przypadku jazdy autem nic nie trafia do budżetu miasta
        Opłata kongestyjna to nie viaTOLL i nie ma na celu rekompensaty za niszczenie dróg. Opłaty są tym wyższe im większy problem dla miasta z kongestią, a autobusy nie tworzą zatorów ulicznych

      • maryś

        1. Niezależnie od opcji politycznej nikt nie zrezygnuje z dodatkowej darmowej kasiory. Ale nie zmienia to faktu, że wprowadził ją Czerwony Ken.

        2. Jeszcze raz, jadąc KM płacę za usługę przewozową, a gdzie później te pieniądze trafiają i jak są dysponowane, to nie moja broszka. Zresztą sam napisałeś wcześniej, że te pieniądze pokrywają zaledwie 65 % kosztów funkcjonowania KM, więc nie za bardzo moga być przeznaczane na budowę dróg… ;) Nie wiem też na jakiej podstawie miałbym płacić miastu za jazdę samochodem, skoro na budowę dróg i funkcjonowanie KM (z której praktycznie nie korzystam) miasto już zabiera mi część PIT.

        3. W artykule nie ma mowy o opłatach kongestyjnych tylko o żądaniu współfinansowania krakowskich inwestycji przez okoliczne gminy z uwagi na to, że ich mieszkańcy z nich korzystają. Ale tak samo mieszkańcy Krakowa korzystają z infrastruktury sąsiednich (i nie tylko) gmin i równie zasadne jest domaganie się ich współudziału w ich finansowaniu.

        Skoro jesteśmy przy opłatach kongestyjnych, z największych polskich miast Kraków jest NAJMNIEJ zakorkowany.

      • Adam Łaczek

        1. Opłata za usługę to nie „darmowa kasiora”
        2. Idąc Twoim tropem nie powinieneś też płacić za bilety MPK skoro koszt KM jest pokrywany z Twoich podatków. Widocznie same podatki nie wystarczają. Analogicznie jest z infrastrukturą samochodowa. To gdzie trafiają później pieniądze to nie Twoja broszka, ale miasta już jak najbardziej. Jak coś ma rentowność na poziomie 0% to wprowadza się system naprawczy
        3. Tezy tekstu to raczej żądanie by okoliczne gminy :
        -sfinansowany więcej wzkm na terenie swojej gminy (np dowozówki do kolei)
        – sfinansowały transport szynowy na terenie swojej gminy (a nie Krakowa)
        – zbudowały same P&R przy kolei, a nie oczekiwały że Kraków będzie w to inwestował u siebie.

  • Niekoniecznie w całości oczywiście, ale wymaganie finansowania tego w całości z krakowskiego budżetu jest co najmniej dziwne.

  • Mateusz Owsiany

    No więc właśnie. Nie powinno się zrzucać ani w jedną ani w drugą stronę odpowiedzialności ale skoro np. droga jest na terenie krakowa a prowadzi w stronę zabierzowa to dlaczego oni mają płacić? :)

  • Bo to oni w większości z niej korzystają. Dlaczego Kraków ma ponosić koszty za wszystkie gminy ościenne? Owszem dla własnej wygody powinniśmy rozbudowywać systemy P&R itp, ale dorzucać się do tego powinni ich użytkownicy

    • maryś

      Czyżby żaden mieszkaniec Krakowa nie pracował w Kraków (sic!) Business Park w… Zabierzowie ?… Czyżby żaden mieszkaniec Krakowa nie jeździł na weekendowe wypady w Dolinki ?… Jak dla mnie, to tego typu wypowiedzi ocierają się o szowinizm i ksenofobię.

      • Adam Łaczek

        ok, ale czy dojazd do dolinek powoduje olbrzymie problemy transportowe w imię których Zabierzów buduje biedaautostradę za 100 mln zł?

      • maryś

        Wybierz się w jakiś ciepły, wiosenny weekend w Dolinki przez Zabierzów, to sam zobaczysz… Ale tematem twojego artykułu jest chęć obciążenia kosztami korzystania z krakowskiej infrastruktury użytkowników spoza Krakowa i chciałbym, byś wyjaśnił mi dlaczego ma to działać tylko w jedną stronę. Czy Olkusz ma cokolwiek z tego, że parę razy w miesiącu przejeżdżasz przez to miasto ?…

      • Adam Łaczek

        Olkusz nie jest zarządcą DK 94 i nie ma na tej drodze nic do gadania. Akurat tutaj płacę podatki w paliwie a te wprost idą na finansowanie dróg krajowych

      • maryś

        OK, Olkusz nie jest miastem na prawach powiatu, więc masz rację. Na pewno jednak nieraz zdarzyło ci się jechać drogą wojewódzką, powiatową, czy gminną i z tych przejazdów ani województwo, ani powiat, ani gmina nic nie miały. A przecież ponoszą koszty budowy i utrzymania swojej infrastruktury, z której korzystasz ZA DARMO. Dlaczego więc w Krakowie miałoby być inaczej niż gdzie indziej ?

      • Adam Łaczek

        Opłaty wprowadza się tam gdzie są problemy z kongestią. Jak na jakiejś DW będą tworzyć się korki to jak najbardziej jest sens wprowadzać tam opłatę

      • maryś

        Nadal nie wyjaśniłeś dlaczego reszta Polski ma płacić za jazdę po Krakowie, a Kraków po reszcie Polski ma jeździć za darmo. Owa mityczna kongestia nie ma tu nic do rzeczy…

    • maryś

      Jakub, możesz przytoczyć wyniki jakichkolwiek badań naukowych potwierdzających większy udział kierowców spoza Krakowa na krakowskich ulicach ?

  • Mateusz Owsiany

    Buduje u siebie wiec płąci za swoje. Czyli za rozbudowę Balic powinien płacić cały świat?

  • wieliczka płaci całe 500tys roczenie za linię 304 której utrzymanie kosztuje rocznie 6 milionów… zanim więc palniesz głupotę to pasowałoby sprawdzić. Atu nie chodzi o to że droga w krakowie jest w stronę zabierzowa , tylko że są chore wymagania żeby kraków na swój koszt sfinansował budowę dróg w klasie przynajmniej G 2×2 poprawiających życie mieszkańcom okolic krakowa (i tym samym zachęcał do wyprowadzki z krakowa …) i finansował to z pieniędzy MIESZKAŃCÓW MIASTA KRAKOWA. bo „się należy” , bo „kupiłem dom pod miastem to teraz chcę wygodnie dojechać, a pit płacę tam gdzie mieszkam bo kraków mam w dupie. jakeście głupie i się nie wyprowadziliście to macie mi zafundować wszystko”. Jeśli o mnie chodzi to powinno się natychmiast zablokować budowy wszystkich tras radialnych i przeznaczyć pieniądze tak żeby służyły osobom mieszkającym w krakowie a nie w skawinie czy myślenicach.

  • widzisz i nie grzmisz..

  • Paweł Kasperowicz

    Rozwiązaniem problemu jest postawienie opłaty za wjazd do Krakowa w godzinach 7-10 (dajmy np 4 zł, ale bez żadnych miesięcznych ulg). I to nie tylko jako źródło finansowania, ale jako narzędzie profilujące ruch samochodowy w Krakowie. Opłatą powinna nie być objęta tylko komunikacja aglomeracyjna (do zastanowienia czy firma bus X też).
    Pojawią się tym samym pieniądze na P&R.

    Z góry uprzedzę tutaj osoby, które powiedzą, że nie zadziała – puki się nie wypróbuje choćby na miesiąc to nie wiadomo.

    • Adam Łaczek

      Takie coś świetnie działa działa i w Londynie i w Sztokholmie

  • Wieliczki nie stać na te 500 tys zł? ok. ale Krakowa nie stać na brak strefy płatnego parkowania więc albo zapłacicie za parkowanie w centrum albo kombinujcie z transportem zbiorowym.

  • MarekL

    Moment moment…forma listu otwartego, zacznijmy wiec dykusje!
    Widze w Panu autorze „mitycznego” krakusa: „Kraków jest wspaniały – ja jestem cudowny, a co nie jest „Krakowem” jest winne calemu zlu na świecie” – toche to żenujące.
    Prawda leży zupełnie gdzie indziej, a tacy ludzie jak Pan autor zamazują poważne problem, odwołując sie do dobrze znanej w całej Polsce próżności Krakowianina, rozpoczynając próżne i donikąd idące dyskusje.
    Proszę Pana autora niech sie Pan przełamie, wyjedzie w końcu z Krakowa, usiądzie w samolot i skorzysta z komunikacji publicznej w Europie – Wiedniu, Berlinie, Paryżu, Florencji, czy Londynie, nie mówiąc już o NY, i wówczas niech Pan napisze artykół dotykający tego problemu.
    Fakty są takie, że władze Krakowa rozkradły/roztwoniły pieniądze na co sie tylko dało, a teraz uwijają się jak mogą, żeby jak najmniej wyszlo na jaw – między innymi kosztem komunikacji publicznej, która jest, o czym kolega autor chyba zapomnial – krwiobiegiem każdej metropolii (krakowska ma zaawansowaną miażdzyce i niedokrwienie) – ale do tego trzeba troche wiedzy z ekonomi, której niestety Pan autor nie posiada przytaczając argumenty conajmniej śmieszne.
    Czekam na odpowiedz i pozdrawiam wszystkich, których boli problem krakowskiej komunikacji publicznej
    mieszkaniec spod Krakowa ;)

    • Paweł

      +1.

      Piszę to jako mieszkaniec Krakowa.

    • Adam Łaczek

      Jak już Pan wymienia te wszystkie miasta to proszę zauważyć że tam właśnie funkcjonują miedzygminne związki transportowe i komunikacja finansowana jest ze wspólnej puli, a nie jak w Krakowie, gdzie ościenne gminy rzucają jakieś ochłapy po czym mamy autobusy aglomeracyjne z taktem 1 raz/h

  • vrr

    Świetny tekst Panie Adamie! Takie rzeczy się wybornie czyta w piękną niedzielę słoneczną gdy nie ma sensu otworzyć okna bo stężenie pyłów i śmierdzi. Budzi się we mnie jakaś taka fantazja o demokracji oddolnej, niemal jak za prasłowiańskich czasów. O samorządowej mądrości zbiorowej. Jeszcze raz dziękuję za ten tekst i pozdrawiam.

  • Ewa Sas

    Komunikacja aglomeracyjna jest chujowa i nie dziwcie się, że ludzie nią nie jeżdżą, bo mało kogo urządza autobus raz na godziną a w weekend co dwie (a jak będzie miał „wypadek” na trasie to MPK się nie przejmuje, żeby wysłać zastępczy). Ale nie gadajcie, że tylko ludzie z podmiejskich miejscowości jeżdżą do Krakowa, bo wystarczy w godz17-18 wyjechać na ul. Łokietka (po str. za Opolską), aby zobaczyć ile samochodów z rejestracją KR JEDZIE DO MIASTA. Więc tutaj sytuacja jest dwustronna.
    Mam pytanie do autora artykułu gdzie proponuje parking park&ride na trasie kraków-zielonki. Bardzo mnie to ciekawi.

  • Ewa Sas: a gdzie masz problem? Robi się P&R jeszcze przed Opolską i autobus dowozowy do pętli na Krowodrzę Górkę.

  • Ewa Sas

    Ani przed ani za Opolską nie masz tyle miejsca, aby zrobić parking. A na Krowodrzę Górkę jeżdżą autobusy aglomeracyjne więc to nie jest żadne rozwiązanie. Każdy chciałby mieć jak na Czerwonych Makach, ale problem jest taki, że nie ma na to miejsca. O odciążeniu centrum z ruchu samochodowego trzeba było myśleć zanim się pozwoliło na wybudowanie pierdylionu bloków w pobliżu pętli tramwajowych. I mowa tutaj zarówno o Krowodrzy Górce, jak i Bronowicach Małych. Lada moment nie będzie gdzie palca wetknąć. Wystarczy zobaczyć jak budują gigantyczne chaty między Królowej Jadwigi, a Bronowicami Małymi.

  • Matik

    Przypomina mi się pewien urywek z Kroniki Krakowskiej dotyczący finansowania linii aglomeracyjnych, gdy to Kraków domagał się większych opłat, na co przedstawiciele gmin podkrakowskich nie chcieli się zgodzić.. i kompromisu nie było, ale urzekła mnie jeszcze jedna wypowiedź pewnego prezydenta podkrakowskiego miasta, że w takim autobusie rzadko kto kasuje bilet jeśli nie jedzie do Krakowa…. dlatego komunikacja aglomeracyjna jest nierentowna, a ktoś musi za nią zapłacić. Dopóki nie zniechęca się kierowców do wjazdu do Krakowa komunikacja taka nie będzie dochodowa, oraz trzeba zaproponować alternatywny transport, na który takie gminy nie chcą płacić więc Kraków powinien iść w kierunku rozwoju alternatywnych infrastruktur komunikacyjnych jak tramwajowa bądź SKM bez rozbudowy ulic bo one już są, tylko wykorzystywane są nieefektywnie, bo czym usprawiedliwić ludzi jadących pojedynczo w samochodach? Ja do jazdy po osiedlu wyciągam rower, do miasta autobus (bo 10 km w mrozie nie sprawia mi przyjemności) a samochód od święta.. Chociaż chciałbym aby puszczono jeszcze jeden autobus przez moje osiedle o nieco odmiennej trasie, gdyż jestem skazany na Borek F., ale pieniędzy brak, a niestety sąsiednia gmina też nie jest zainteresowana daniem innej możliwości komunikacji swoim mieszkańcom więc nic się nie zmieni…

  • Paweł

    Zdanie „Ale nie domagaj się, by mieszkańcy Krakowa sfinansowali Ci sprawny dojazd do Krakowa.” zakłada, że mieszkańcy podkrakowskich miejscowości właśnie tego się domagają. Ja takich żądań nie widziałem. Myślę, że artykuł byłby lepszy gdyby podawał kto dokładnie takie żądania wysuwa.

    Ciekawą informacją dodatkową byłoby stwierdzenie, co sądzą o rozwoju komunikacji miejskiej firmy zlokalizowane na terenie Krakowa. Firmom może zależeć na dostępie do pracowników z całej aglomeracji.

    Osobiście najbardziej jestem rozczarowany koleją aglomeracyjną, a właściwie jej brakiem. Ale jeśli Kraków ma problem ze zmotywowaniem PKP do zorganizowania czegoś takiego, to tym bardziej będą go miały małe okoliczne gminy. Jedyna nadzieja w województwie.

    • Adam Łaczek

      Wystarczy przeczytać dowolny komentarz pod tekstem o strefie płatnego parkowania. Zawsze pojawia się to samo: zanim wprowadzicie strefę dajcie nam sprawną komunikację i P&R, bo na razie mamy autobus aglomeracyjny raz na godzinę. Czemu Ci ludzie wysuwają te żądania w stosunku do Krakowa?

  • Z Zielonek jest wystarczająco blisko by do centrum jeździć rowerem. A jeśli komunikacja aglomeracyjna jest beznadziejna to może czas by gmina Zielonki dała po prostu więcej pieniędzy na ten cel wtedy autobusy mogą jeździć i z f=20 min. O tym jest ten artykuł m.in.
    Co do P&R to są oficjalne plany miasta więc nic ponadto nie wymyślę natomiast w dłuższej perspektywie to czemu nikt nie pomyśli o linii tramwajowej do Zielonek?

  • Ewa Sas

    Adam powodzenia Ci życzę w ustalaniu czegoś z mieszkańcami Zielonek. 80% to nie przyjezdni, a tutejsi, którzy uważają, że na nic nie mają wpływu. Nie będzie sołtys rozmyślał nad poprawieniem sytuacji (osobiście również uważam, że tutaj powinna być odpowiedzialność obustronna i nie jest złym pomysłem, aby Zielonki dofinansowały transport do Krakowa), skoro większość mieszkańców ma to gdzieś. Mentalności pewnych ludni nie zmienisz. Nie są oni tacy postępowi, jak młode studenty jeżdżące po mieście rowerami, to są w większości starsze babcie jeżdżące z siatami na Kleparz.Wiem, bo miałam nieprzyjemność organizować raz petycję i nigdy więcej się na to pisać nie będę.
    A tramwaj yyyy dłuższa perspektywa? Nasze wnuki się tego nie doczekają, skoro jesteś z Krakowa to powinieneś wiedzieć ile lat wisi projekt podciągnięcia linii tramwajowej na Olsze, a co dopiero pomysł podciągnięcia czegoś takiego do Zielonek.
    Jak jeździsz do Zielonek rowerem to jesteś niezły jankes. Ja bym się bała przy samochodach osiągających obok mnie prędkość 90km/h.

    • robzrad

      Jeżdżę rowerem z Zielonek do pracy do Krakowa przez cały rok (w tym tygodniu mam przerwę bo zepsuł mi się rower i muszę się telepać autem). I nie uważam się się za jankesa – przez Marszowiec jedzie się spokojnie, nie ma tłoku więc samochody mijają Cię z dużym odstepem (większym niż w Krakowie). Drogą wolbromską jest gorzej – bo większy tłok – ale też da się jeździć i ludzie jeżdżą, nieraz mijałem innych rowerzystów, nawet wczoraj.

  • Marcin

    Jako mieszkaniec Krakowa w wielu miejscach, do których jeżdże, muszę płacić za parkowanie. Mogę się zżymać, ale takie prawo lokalnych samorządów. Tak samo oczekuję że przyjezdni, nie płacący podatków w Krakowie, będą płacić za korzystanie z przestrzeni publicznej jeżeli chcą tu przyjechać i parkować. Jest to nasza decyzja, podejmowana przez radnych, których my mieszkańcy Krakowa wybraliśmy. Takie nasze prawo. Mieszkańcy okolicznych miejscowości niech się organizują na sposób, jaki uważają dla siebie najwłaściwszy. Uważam że jedynie pojawienie się mocnych argumentów ekonomicznych takich jak płatne strefy parkowania zachęci sąsiedne gminy i ich mieszkańców do bardziej zdecydowanych kroków.