Autostrady nie zapewnią nam bezpieczeństwa na drogach
Ilustracja: Wikipedia
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Autostrady nie zapewnią nam bezpieczeństwa na drogach

W Polsce ciągle popularna jest teza, że mamy fatalny stan bezpieczeństwa na drogach z powodu braku autostrad i dróg ekspresowych. Czy rzeczywiście?

Rozwinięta siec autostrad
W 2001 siec autostrad we Francji miała 9 500 km,a w 2011 roku już 11 052 km, oznacza to przyrost o ok. 16 %.
Francja 2001 – autor grafiki Benjamin Smith.

Francja 2011 – autor grafiki Benjamin Smith.

Rzeczywiste bezpieczeństwo
Przyjrzyjmy się ikonografii o poprawie bezpieczeństwa na naszych drogach w latach 2001-2011 (liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach na milion mieszkańców).
Francja: 138 (2001) do 63 (2011).
Francja mimo rozwiniętej sieci autostrad w 2001 roku była krajem mniej bezpiecznym niż Polska w 2011. Spadek liczby zabitych był o wiele większy niż przyrost sieci autostrad. Co więc poskutkowało? Bezpardonowa walka z wykroczeniami kierowców, a szczególnie z nadmierną prędkością przy jednoczesnej tolerancji dla pieszych i rowerzystów.

Władze imponujący spadek ilości zabitych na drogach przypisują rygorystycznej polityce walki z przekroczeniami prędkości. Na drogach stoi blisko 4000 automatycznych cyfrowych radarów, których mandaty przyniosły w zeszłym roku – bagatela – 630 milionów €.

Tolerancja wynosi zaledwie 6km/h, a mandaty są przekazywane automatycznie: cyfrowe zdjęcia są obsługiwane w specjalnym centrum, gdzie od razu sprawdza się czy rejestracja się zgadza ze sfotografowanym modelem. Zazwyczaj po zdjęciu mandat przychodzi pocztą już następnego dnia.

W zależności od przekroczenia prędkości dostaje się 1 do 6 punktów karnych, a mandat wynosi od 68 do 1500 €, przy czym w mieście nie mniej niż 135 €. Przy przekroczeniu o ponad 50 km/h tez trafia się przed oblicze sędziego.

Poza stałymi fotoradarami, trafiają się również automatyczne ukryte w bagażnikach aut czy innych sprytnych miejscach.

Ważny jest też brak tolerancji dla małych przekroczeń prędkości:

Mandatów za nadmierną prędkość wypisano 10 milionów (w tym 92% za przekroczenia prędkości poniżej 20 km/h, które w Polsce są praktycznie tolerowane).

Mit 90%
Często spotykam się z twierdzeniem jakoby w UE podróż samochodem polegała na „wjechaniu samochodem na autostradę i poruszaniu się nią przez 90% dystansu”, zaś „strefy Tempo 30 to ostatnie 500 metrów”… W założeniu ma to usprawiedliwiać przekraczanie ograniczeń prędkości, bo jedyna możliwość by ich nie przekraczać to ciągły dostęp do autostrady i minimalizacja stref z uspokojonym ruchem. W rzeczywistości jednak w Wielkiej Brytanii odsetek ruchu na sieci 3600 km autostrad wynosi 19,8%. Wielka Brytania jest europejskim liderem BRD, mimo że w wielu „autostradowych statystykach” takich jak odsetek autostrad w sieci drogowej ogółem, czy w przeliczeniu na 100 kilometrów kwadratowych jest raczej w „środku europejskiej stawki”. Najwyraźniej to nie ten parametr jest kluczowy dla bezpieczeństwa.

Polsce autostrady niewiele pomogą
Nowe drogi niewiele poprawią sytuację jeśli w dalszym ciągu panować będzie powszechne przyzwolenie na przekraczanie dozwolonych prędkości. Doskonale obrazuje to sytuacja na DK 94 między Krakowem, a Zagłębiem i Górnym Śląskiem. Mimo równoległej autostrady A4 kierowcy dalej w najlepsze nic sobie nie robią z ograniczeń prędkości, czego wynikiem są regularne ofiary śmiertelne. Nie pomaga kilka fotoradarów, których tolerancja jest najwyraźniej bardzo duża, skoro kierowcy niespecjalnie przed nimi zwalniają. Przestańmy więc marzyć o uzdrowieniu sytuacji przez autostrady i zajmijmy się wreszcie egzekucją ograniczeń prędkości!

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Mariusz

    Pytanie ile wypadków na DK94 jest spowodowanych przez ruch tranzytowy (zazwyczaj szybszy), a ile przez lokalny?

    Segregacja ruchu tranzytowego od lokalnego jest podstawową zasadą BRD.

    DK94 jest niestety traktowana jako tańsza alternatywa dla ruchu tranzytowego do A4, a tak nie powinno być.

    • Hubert

      To o czym piszesz jest bez znaczenia. Wypadków byłoby mniej, gdyby polscy kierowcy jeździli ostrożniej, bez względu na typ drogi. Mści się niestety pobłażliwość dla piractwa drogowego. Ciekawe, że w Polsce ginie średnio 10 os. w 100 wypadkach, a we Francji ponoć 5/100. O czym to świadczy? Efekty zdarzeń są znacznie poważniejsze bo oprócz zasadniczego czynnika dochodzi efekt nadmiernej prędkości.

      • Mariusz

        To, że kierowcy nie przestrzegają ograniczeń prędkości to jedno, a to że są źle projektowane drogi to drugie.

        Ruch tranzytowy powinien być oddzielony od ruchu lokalnego to jest jedna z zasad projektowania zhierarchizowanej sieci drogowej.

        Nie mam statystyki wypadków ale z doniesień prasowych wynika, że większość wypadków na DK94 jest z udziałem kierowców samochodów ciężarowych.
        Można zatem przypuszczać, że to właśnie wypadki na tej drodze są spowodowane przez ruch tranzytowy

    • Hubert

      „Ruch tranzytowy powinien być oddzielony od ruchu lokalnego to jest jedna z zasad projektowania zhierarchizowanej sieci drogowej”.

      Po pierwsze: gdzie wyczytałeś tę mądrość? Po drugie napisz łaskawie co to ma do rzeczy?

      Powtórzę: ludzie w Polsce giną na drogach z powodu niskiej kultury drogowej, a nie z powodu stanu dróg. Często niestety remont drogi pogarsza BRD, bo znika czynnik zmuszający do zdjęcia nogi z gazu.

      Zamiast „doniesień prasowych”, wedle których to piesi i rowerzyści głównie odpowiadają za ofiary na drogach, zajrzyj lepiej na http://www.sewik.pl.

      • Mariusz

        1. „Po pierwsze: gdzie wyczytałeś tę mądrość? Po drugie napisz łaskawie co to ma do rzeczy?”

        Inżynieria Ruchu Drogowego Teoria i Praktyka – S. Gaca, W. Socharzewski, M. Tracz
        strona 470
        Dokładnie jest opisany wpływ czynników przy projektowaniu i planowaniu układów komunikacyjnych na BRD.

        Są tam takie hasła jak kategoryzacja, jednorodność ruchu, ograniczenie dostępności, samo tłumaczące się drogi itp. Warto się z tą pozycją zapoznać.

        DK94 pełni 3 funkcje:
        – tranzytową
        – zbiorczo rozprowadzającą
        – zapewniającą dostęp do obiektów
        co nie jest dobre z punktu widzenia BRD.

        Tutaj są wytyczne to budowania dróg w Holandii:
        http://zapodaj.net/images/5b1ea5fc58f0c.jpg

        Autostrada A4 mogła by zdjąć ruch tranzytowy i zwiększyć bezpieczeństwo na DK94 tylko musi być konkurencyjna zarówno cenowo jak i czasowo.

        2. „Zamiast “doniesień prasowych”, wedle których to piesi i rowerzyści głównie odpowiadają za ofiary na drogach, zajrzyj lepiej na http://www.sewik.pl.”

        Z tego co widzę to brak w tej bazie informacji na temat DK94 to nie wiem po co mam tam zaglądać skoro statystyk dotyczących tej drogi tam nie ma?

      • Adam Łaczek

        @Mariusz
        Ale co właściwie sugerujesz poprzez twierdzenie o nie rozdzieleniu funkcji?
        1. DK 94 w dającej się do przewidzenia przyszłości nie będzie drogą klasy A/S
        2. Mimo wszystko będzie drogą tranzytową np tranzyt może jeździc do terminalu w Sławkowie.
        3. Wszędzie na świecie drogi krajowe to nie tylko A/S ale też zwyczajne drogi z normalnymi skrzyżowaniami. Chociaż np w Niemczech często masz wzdłuż nich CPR. Nie zmienia to faktu, że jak jest ograniczenie do 50 km/h to tam jeżdżą w miarę możliwości 50 km/h
        4. Aby Autostrada A4 zdjęła ruch tranzytowy i zwiększyła bezpieczeństwo na DK94 trzeba mocno podnieśc stawki mandatów i znieśc tą chorą tolerancję na fotoradarach.
        Wtedy A4 będzie konkurencyjna zarówno cenowo jak i czasowo.
        5. Nie znam struktury ofiar wypadków na DK94 ale jeżdżę tam od czasu do czasu i widziałem zmiażdżone a to motocykle, a to zwykłe osobówki. Wypadki z TIRami też się zdarzają, ale nie powiedziałbym by były dominujące.

      • Mariusz

        @Adam Łaczek

        Zgodnie z warunkami technicznymi droga krajowa powinna być klasy min. GP ew. G.
        DK 94 może miejscami jest klasy GP, znaczy przekrój poprzeczny w większości ma jak GP i być może ukształtowanie w planie i wysokościowe jest jak w GP.

        Jednak pozostałe elementy niestety kwalifikują ją jako drogę niższej klasy G, Z np. dopuszczenie zjazdów do posesji , połączenie z drogami niższych klas, ukształtowanie wlotów skrzyżowań, dopuszczenie ruchu pieszego rowerowego na poboczu itp. czynników wpływających na bezpieczeństwo.

        Droga powinna sama się tłumaczyć, czyli jeśli mamy pas szerokości 3,5 do tego pobocze 1,5 m to kierowca ma jasną informację, że to jest droga wyższej klasy i może nią pędzić powiedzmy min. 80 km/h, a tutaj niespodzianka ograniczenie do 50 km/h.

        Zresztą podobną sytuacje mamy w Krakowie.
        Projektowane są pasy po 3,5 m, długa prosta na kilka km i zdziwienie, że kierowcy nie respektują ograniczenia do 50 km/h.

        Wracaj jednak do tematu Droga Krajowa nie musi być faktycznie A lub S może być GP, tylko, żeby było GP, anie G lub Z.

        Jeśli weźmiemy jeszcze raz przykład z Holadnii
        http://zapodaj.net/images/5b1ea5fc58f0c.jpg

        to zauważymy, że DK94 nie spełnia wymagań drogi tranzytowej, a nawet zbiorczo rozprowadzającej, a dla ruchu tranzytowego przecież powinna.

      • Adam Łaczek

        A jakie to warunki techniczne zakazują ruchu rowerowego na drodze klasy G, czy GP? Chociaż zgadzam się, że nie jest to dobra praktyka.

        „jeśli mamy pas szerokości 3,5 do tego pobocze 1,5 m to kierowca ma jasną informację, że to jest droga wyższej klasy i może nią pędzić powiedzmy min. 80 km/h, a tutaj niespodzianka ograniczenie do 50 km/h.”
        A to jest akurat bzdura. Informacją to jest znak drogowy. Problemem są też nasze przepisy, które zachęcają do robienia tego typu rozwiązań zamiast ich zakazac.
        To jak droga wygląda powinno byc dostosowane pod 50 km/h skoro mieszkają tam ludzie, a nie odwrotnie.

        „Zresztą podobną sytuacje mamy w Krakowie.
        Projektowane są pasy po 3,5 m, długa prosta na kilka km i zdziwienie, że kierowcy nie respektują ograniczenia do 50 km/h.”
        ZIKiT tłumaczy się starą śpiewką: tak nakazują przepisy. Więc problem zaczyna się w tzw. ekspertach od BRD, którzy napisali te przepisy.

        Przykład tej tabelki z Holandii jest kuriozalny, bo odnosi się on do obszarów niezabudowanych, a przecież akurat takie zwykłe DK to nie są przecież GP/A/S które omijają z daleka miejscowości.
        Umówmy się że większośc DK nigdy tak nie będzie wyglądac.

  • Hubert

    Adam, bardzo dobry artykuł. Gratuluję!

  • pg

    Przede wszystkim polskie drogi zawalone są milionami zbędnych znaków przez co umykają uwadze te ważne (a niektóre są ważne)
    Ponadto polskie drogi są źle oznakowane i kierowcy uczą się tym samym lekceważyć znaki w ogóle, bowiem zdecydowana większość znaków jest o niczym
    Np teren zabudowany na odludziu, absurdalne ograniczenia prędkości, masa sprzecznych znaków (szerokosć drogi na moście o ruchu wahadłowym z jednej strony 3.30 a z drugiej 3.50 – u mnie tak niedawno jeszcze było)
    Ciekawy jest znak: uwaga dzikie zwierzęta (w lesie – no kto by się spodziewał)
    oraz uwaga dzikie zwierzęta – koniec :)

    A jednocześnie brak chodników i poboczy w terenach zabudowanych

    Ronda, małe rondka są fajnym wynalazkiem ale wiecie ile tam się daje znaków? 4 wloty a na każdym: nakaz jazdy z prawej, ustąp pierwszeństwa, ruch okrężny, ogranicznie do 40, przejazd rowerowy, przejście dla pieszych, koniec drogi z pierwszeństwem, tablica informacyjna o kierunkach na rondzie
    i tak bez końca

  • Deltar

    Fakt, znaków jest zdecydowanie za dużo i stawiane są zupełnie bez sensu. Przykładem może być droga przed dolinę Prądnika od Pieskowej Skały do Ojcowa. Naprzemiennie stoją tam znaki 50 km/h i 70 km/h oddalone od siebie czasem nawet o 30 metrów. Droga jest wąska i kręta, a każdy most jest zwężony. Jest to droga poza terenem zabudowanym, więc teoretycznie jest tam dozwolona jazda 90 km/h. Czy nie lepiej było postawić znak strefa tempo 50 na całym odcinku tej drogi? I tak nie da się tam jechać więcej.

  • Proponuję podzielić te dane przez liczbę samochodów na 1000 mieszkańców i okaże się, że mamy jednak w Polsce poprawę. Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźnik liczby aut w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, w dodatku cały czas rosnący, podczas, gdy w Europie tendencja jest stabilna bądź malejąca. W zasadzie uważam, że to tekst trochę nie na miejscu, bo nic rowerom do autostrad.

  • Różnica między ikonografią a infografiką jest mniej więcej taka jak między epidiaskopem i episkopatem ;)

  • polskanie ma jednego z najwyższych w polsce współczynnika samochodów na mieszkańca, polskie MIASTA mają jedne z najwyższych w europie wskaźniki samochodow na mieszkańca W MIASTACH( dokładniej- polskie i … włoskie). Krótko mówiąc na cywilizowanym zachodzie samochód służy do jazdy NA WSI a rower i komunikacja miejska w mieście , w barbarii natomiast jest dokładnie na odwrót …

  • Zbigniew Dobrzyński

    W cywilizowanym zachodzie udział samochodu w transporcie miejskim jest taki sam lub większy niż w barbarii. Ilość aut na 1000 mieszkańców nie ma wielkiego znaczenia.

  • Jedno jest niewątpliwie faktem: Polska jest najgorsza w Unii pod względem BRD. Drugi fakt: bez zdecydowanej walki z prawdziwymi przyczynami wypadków, żadne wydatki na nowe drogi nie poprawią sytuacji.

  • Grzegorz Konrad Marek masz rację, użyłem skrótu myślowego, co nie zmienia faktu, że autostrady są o niebo bezpieczniejsze od terenów zabudowanych.

  • pg
  • Kierowca_rowerzysta

    Tak się składa, że najwięcej wypadków spowodowanych na skrzyżowaniach w miastach, gdzie jeździ się wolniej niż na autostradach.
    Sam często na autostradzie jadę nawet i 200km/h, w mieście jak są 3 pasy w jedną i w drugą oddzielone pasem zieleni i nie ma żadnych przejść dla pieszych bo są kładki – to też lece nawet i 120km/h.
    Ale na zwykłych skrzyżowaniach, jeżdżę zawsze z przepisową prędkością.
    Jak jadę w trasę, to najbardziej wkurzające jest, prosta droga przez pola i ograniczenie do 50km/h .
    Jak wjeżdżam do wioski w teren zabudowany – to tak zwolnie do tych 50km/h, ale stawianie takich znaków gdzie popadanie bez względu czy to ma sens, jest chore. Później kierowcy odruchowo je ignorują.
    To samo z fotoradarami. Dlaczego stoją w polach pomiędzy miejscowościami ? Zamiast przy przejściach przy szkołach/ przedszkolach / gimnazjach.

    Denerwuje mnie też nagonka na kierowców przekraczających prędkość. Bo najwięcej wypadków zdarza się przy stosunkowo niskich prędkościach.
    Od 14 lat nie miałem żadnej kolizji, a regularnie dostaje mandaty za przekraczanie prędkości i w 90% są to mandaty wystawione za przekroczenie prędkości na obwodnicy kielc lub autostradzie – na odcinkach, gdzie piękna droga leci przez pola i las i nie ma żadnych skrzyżowań, zabudowań, dzieci itd..
    Czyje bezpieczeństwo oni tam pilnują ?
    Pamiętajcie: Wolniej nie znaczy bezpieczniej.

    • Krzysztof Kozłowski

      „Sam często na autostradzie jadę nawet i 200km/h,”

      Mam nadzieję że nie w Polsce?

      „w mieście jak są 3 pasy w jedną i w drugą oddzielone pasem zieleni i nie ma żadnych przejść dla pieszych bo są kładki – to też lece nawet i 120km/h.”

      No i mam nadzieję ze zabiorą ci prawo jazdy a jak wsiądziesz do auta bez to i auto.
      Głupotę trzeba leczyć jak nie kijem to pałą.

      Zastanawia mnie jak to jest że u Niemców jak jest 50 i dwa pasy przez pola bez przejść to wszystkich wyprzedzam jadąc 52/h…?
      Jak to jest e jak na autostradzie wyświetlą znaki „80” i uwaga mgła to wszyscy jadą 80 i ani km więcej pomimo że mgły nie ma?

      Jak to jest że jak są 4 pasy na autostradzie długa prosta i 80 to wszyscy jadą 80 a nie 200?
      Pewnie głupi jacyś są….
      A i Niemcy mają głupie ograniczenia… Przecież to długa prosta…

      Zejdźmy na między miastowe… Cholera tam też mają na długich prostych gdzie są pola z lewej pola z prawej i nic poza tym ograniczenia…
      I żaden bałwan nie jedzie więcej niż mu napisali….

      Czemu u nas jest tak nawciskane ograniczeń?
      Bo barany na ulicy w mieście jadą i 120…
      Policja to wie i jak chce osiągnąć prędkość 90 to stawia 70 albo i 60….
      A jak nie pomaga to fotoradar.

      Jadą bydlaki przez drogę gdzie tylko pola….
      A potem policja musi ich wyciągać spod Bizona bo im na drogę znienacka z pola „wyskoczył” ale ograniczenie było GŁUPIE….

      I akcja wycinania drzew przy drogach…
      No trzeba wyciąć drzewa bo baran zamiast jechać 50-60 musi pruć 120 wyprzedzać na trzeciego. Potem nagle takiemu baranowi drzewo na drogę wyskakuje… To trzeba wyciąć drzewa….

      120/h po trzypasmowe w mieście?
      Opolska potem Lublańska w Krakowie.
      W wielu miejscach 50! w kilku 70 ale barany dają do pieca bo długa prosta i jak dociśnie to dłużej będzie mógł postać na następnych światłach.
      Efekt?
      Na przejściu między estakadami ciągłe wypadki bo jakiś baran nie wyhamuje.
      Pomijam że szybkie buraki ciągle przelatują tam na czerwonym ryzykując życie ludzi. Po co stawać to tylko czerwone. Poza tym jak stanąć jak się jedzie 120?

      Ulica Strzelców?No ktoś złośliwie postawił 40!
      Jeszcze przejście z Agatką!
      Wszystkie nadworne buraki zasuwają 60-70…. Ile się da bo przecież prosta i widoczność dobra….
      Zresztą nazwijmy sprawę po imieniu. To są zwykli bandyci.
      Przejście przez to przejście jest wyzwaniem. A codziennie przechodzi tamtędy dużo dzieci do szkoły.
      Ale dla bałwanów za kierownicą to głupie ograniczenie.
      Dziesiątki razy jadąc 40 byłem w tym miejscu wyprzedzany. Nieraz na przejściu. Raz jak zwolniłem żeby puścić dzieciaka to skurwiel mnie zaczął wyprzedzać i w ostatniej chwili się zatrzymał na lewym pasie…

      Niestety ale las fotoradarów jest potrzebny bo takich mamy baranów na drodze jak mój szanowny przedmówca. Las ograniczeń również.
      Jak masz ochotę pokazać jakie jesteś chojrak jedź do Niemców. Pojedź w mieście 120… Może jak po polsku nie rozumiesz to niemiecka policja po niemiecku i w „euro” ci lepiej wytłumaczy?

      Niestety ta cholerna mentalność że jak się wsiądzie do auta to „trza grzać” pokutuje u nas. Kierowca jadący zgodnie z przepisami to zawalidroga a taki co grzeje 120 po mieście to „debeściak… Ominąć stojących w korku i się wryć z pasa do lewoskrętu… O to klasa sama w sobie.

      • lukasz

        Like it