Uniwersytet Jagielloński – przyjazny rowerzystom?

Uniwersytet Jagielloński – przyjazny rowerzystom?

  • 04.12.2012
  • Autor:

 

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że ogromną część ruchu rowerowego w Krakowie generują studenci. Jest to logiczne, bo właśnie ta grupa użytkowników dróg ma najczęściej do pokonania krótkie dystanse, za to odwiedza kilka miejsc dziennie, czy to przemieszczając się z miejsca zamieszkania do centrum czy też między jednostkami uczelni. Coraz częściej wybierają rower, jako najtańszy, najbardziej niezawodny i najwygodniejszy środek transportu.

Przyrost liczby rowerzystów na ulicach Krakowa w ciągu ostatnich lat jest niezaprzeczalnym faktem. Pozostaje pytanie, czy uczelnie zauważyły, że coraz więcej ich studentów (i oczywiście pracowników) korzysta z roweru? Zdaje się, że niekoniecznie wszystkie. Największa krakowska uczelnia, Uniwersytet Jagielloński, niezbyt dobrze radzi sobie z tym zjawiskiem. W wyniku nawiązanej z sierpniu tego roku współpracy z panią Pełnomocnik Rektora UJ do spraw Bezpieczeństwa Studentów i Doktorantów, członkowie Stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów przygotowali szczegółowy raport, dotyczący stanu infrastruktury rowerowej na terenach uniwersyteckich. Przedmiotem raportu były przede wszystkim stojaki rowerowe, z których korzystają studenci i pracownicy uczelni. Poniżej przedstawiamy podsumowanie tego przedsięwzięcia.

Ani ilość, ani jakość

Wyniki raportu są przygnębiające. Poniższa tabelka zestawia liczbę skontrolowanych budynków z ilością stojaków i miejsc parkingowych:

Jednostka Liczba obiektów Obiekty ze stojakami % Liczba stojaków Liczba miejsc
Uniwersytet Jagielloński 73 31 42,5 % 146 664
Collegium Medicum UJ 26 15 57,7 % 45 329
OGÓŁEM 99 46 46,5% 191 993

Jak widać, mniej niż połowa budynków uniwersyteckich posiada stojaki rowerowe. Jeśli podzielimy liczbę dostępnych miejsc parkingowych dla rowerów (993) przez liczbę studentów i pracowników Uniwersytetu (58 548) okaże się, że na jedną osobę przypada 0,017 miejsca. To zdecydowanie za mało, jak na potrzeby drugiej co do wielkości uczelni w Polsce. Gdyby chociaż były to stojaki wysokiej jakości… Niestety, spośród 99 uwzględnionych w raporcie miejsc tylko dwa posiadają funkcjonalne i bezpieczne stojaki.

Jedno to teren Instytutu Europeistyki w Przegorzałach, do którego można dojechać rowerem znacznie łatwiej i szybciej, niż rzadko kursującymi autobusami. Znajdują się tam dwa stojaki U-kształtne, niestety tylko przykręcone do podłoża, a nie zatopione w nim. Gdyby tylko istniał parking rowerowy u podnóża wzniesienia, tak by można było zostawić rower na dole, a resztę drogi pokonać piechotą…

Drugie miejsce, to budynek Domu Studenckiego D przy ul. Racławickiej 9a, gdzie stoi duży stojak w formie spirali.

Pozostałe to „wyrwikółka”, do których nie można przypiąć ramy roweru, a jedynie koło, pod warunkiem, że nie mamy szerszej opony. Rekordy niefunkcjonalności biją konstrukcje przy Bibliotece Jagiellońskiej, które tylko umownie można nazwać stojakami.

Większość stojaków to stare sprzęty, niektóre kuriozalnie skonstruowane – część, do której przypina się rower, jest odkręcana a nie przyspawana. Z obserwacji wynika, że studenci i pracownicy niejednokrotnie wybierają przypięcie roweru do jakiejkolwiek barierki, słupa czy innego elementu, który pozwala na zapięcie ramy a stojaki stają się ostatecznością. Szczególnie przykre jest to, że pod nowymi budynkami UJ, choćby na Ruczaju, powstają właśnie takie niefunkcjonalne parkingi rowerowe, chociaż przy nowej inwestycji można byłoby się pokusić o postawienie porządnych stojaków (są wyjątki, o czym na końcu).

Dobre, zadaszone parkingi rowerowe przy akademikach to w wielu krajach Europy standard. Niestety, nie na UJ. O rowerowe potrzeby mieszkańców akademików, choćby o możliwość przechowania roweru przez zimę, zadbano tylko w 3 domach akademickich: Żaczku, Piaście i Domu Studenckim D, gdzie istnieją przechowalnie rowerów, oferujące łącznie 50 miejsc –  to kropla w morzu potrzeb. Dodatkowo, przechowalnia w Żaczku jest płatna a prowadzą do niej strome schody, podobnie zresztą jak do kilku innych parkingów rowerowych przy akademikach i budynkach dydaktycznych.

Dobra wola nie wystarczy

W wielu miejscach widać wyraźnie, że administracja stara się wyjść naprzeciw potrzebom rowerzystów i stawia stojaki, nawet w dużych ilościach. Co z tego, skoro są one złej jakości, niefunkcjonalne, czasem ustawione w nieodpowiednich miejscach. Przykładem takich nierozumnych działań mogą być miejsca parkingowe przy Centrum Dydaktyczno – Kongresowym Wydziału lekarskiego Collegium Medicum przy ul. św. Łazarza 16: parking rowerowy na ponad 70 miejsc, pod dachem, niestety – stojaki „wyrwikółka”, nie zapewniające bezpieczeństwa. W tym miejscu zarządca budynku zdaje sobie chyba sprawę, że łatwo dokonać tu kradzieży roweru, bo wywiesił nawet kartkę, instruującą studentów, że powinni przypiąć swój jednoślad. Na nic jednak kartka, skoro do stojaka można przypiąć tylko koło…

Inny przykład to budynek Kolegium Śląskiego przy Al. Mickiewicza 3, gdzie najbardziej oblegane przez rowerzystów były nie kiepskie stojaki przed wejściem, lecz solidne barierki na tyłach budynku. Administrator, chcąc dogodzić coraz liczniej korzystającym z rowerów studentom, wygrzebał z zakamarków magazynów kilka stojaków – „wyrwikółek”, pamiętających chyba lata 80., niefunkcjonalnych i niesolidnych. Efekt? Barierki wciąż cieszą się popularnością, stojaki najczęściej pozostają puste. Te przykłady dowodzą, że nie wystarczą chęci i dobra wola administratorów budynków uniwersyteckich. Potrzebna jest także wiedza i tak zwane „know how”. Zamiast kupować nowe, ale kiepskiej jakości stojaki, lepiej zasięgnąć rady kogoś, kto ma jakieś pojęcie o potrzebach rowerzystów lub choćby zajrzeć do miejskich dokumentów , z których można dowiedzieć się, jak powinien wyglądać porządny stojak.

Będzie lepiej?

Podczas tworzenia raportu jego autorzy wielokrotnie spotykali się z pozytywną reakcją zastanych w budynkach osób, czy to administratorów poszczególnych obiektów, dyrektorów jednostek uczelni czy też po prostu dozorców. Osoby te w większości podkreślały, że wielu studentów przyjeżdża na rowerach i stojaki są potrzebne, przeważnie jednak mówili o braku pieniędzy na porządną infrastrukturę. Przykładem może być zarządca budynku bursy przy ul. Śliskiej 14, który ma w planach postawienie zadaszonego parkingu rowerowego w ogródku przylegającym do budynku, czeka jednak na dotację na ten cel. Autorzy raportu nie podejmują się podpowiadania Uniwersytetowi, jak ma dzielić środki finansowe i skąd wziąć dodatkowe fundusze na stojaki. Reakcje ludzi związanych bezpośrednio z poszczególnymi budynkami wskazują jednak na to, że na poziomie lokalnym jest zainteresowanie i wola, aby stojaki stawiać, gorzej chyba z dostrzeżeniem tej woli na poziomie administracji centralnej.

Na koniec pozytywny przykład. Przy nowo powstającym budynku Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej na Ruczaju stanie 50 porządnych, U-kształtnych stojaków na rowery. Zostały uwzględnione w projekcie po osobistej interwencji jednego z doktorantów Wydziału, który zwrócił się w tej sprawie do dyrektora jednostki, a ten z kolei ochoczo podchwycił pomysł i nakazał architektom zaprojektowanie parkingu rowerowego. Doktorant, będąc osobą zaangażowaną w działalność pro-rowerową i znającą się na rzeczy, został poproszony o skonsultowanie projektu stojaków z architektem i wykonawcą. Inicjatywa jednostki zaowocowała powstaniem projektu, który będzie dobrze i długo służył setkom ludzi.

Jakie wnioski można wysnuć na przykładzie tej sytuacji? Po pierwsze, indywidualna inicjatywa ma sens i szanse powodzenia, większe niż oczekiwanie od uczelni, że sama z siebie zadba o komfort rowerzystów i bezpieczeństwo ich pojazdów. W pierwotnym projekcie w ogóle nie było parkingu rowerowego. Po drugie,  i to dotyczy już tych, którzy decydują o postawieniu stojaków, nie tylko władz uczelni ale też np. firm i administratorów biurowców oraz architektów: nie każdy zna się na stojakach, zwłaszcza, jeśli nie jeździ rowerem na co dzień. Zamiast robić coś, co wydaje się dobre ale w rezultacie jest bublem, lepiej zapytać kogoś, kto „siedzi w temacie” i może pomóc wybrać takie rozwiązania, z których rowerzyści będą chętnie korzystać i które zapewnią bezpieczeństwo ich jednośladom.


  • Krzysztof Ryba

    Niesłychana rowerowo-stojakowa mizeria na tym UJ. Ja mam pod nosem miasteczko AGH i kompleks naukowy AGHu i tam jest – dosłownie – zatrzęsienie porządnych stojaków. Zdarzają się wyrwikółka ale są w znakomitej mniejszości (na szczęście).

  • Kobi

    Sam robie rocznie kilka tysięcy kilometrów, ale prawda wygląda tak przynajmniej z tego co zauważyłem (sam studiuję), że jak ktoś dojeżdza np. na uczelnie rowerem z reguły jest to rower, który w razie kradzieży nie będzie opłakiwany latami. Ja nie zdecydowałbym się na przypięcie mojego roweru do stojaka, ponieważ zdaję sobie sprawę z doświadczenia również, że jest to bardzo ryzykowne, a przeciąć blokade rowerową nie jest trudno. Sam nad tym ubolewam, ale do Holandii nam daleko ;) pozdrawiam Łukasz

    • wincent

      to dziwne bo widzę sporo rowerów studentów( a zwłaszcza studentek) wartych spokojnie z 1,5k …

  • gronel

    Do wyrwikółek można przypiąć ramę. Wkładamy tylnym kołem (jak się nie mieści to stawiamy obok) i przypinamy za dolną, poziomą część ramy (korba – tylna piasta).

    • Hubert

      Pod warunkiem, że materiał z jakiego sklecono „wyrwikółko” nie rozpada się pod silniejszym kopniakiem.

    • Rafał

      Wstawienie koła w wyrwikółkę to gwarancja pokrzywienia szprych, jezeli się da oprzeć rower o coś , to ujdzie, ale zdazyło mi się raz – przed budynkiem KSW – że musiałem połozyc rower na trawniku, żeby go przypiąc do „stojaka”.

  • Hubert

    Cóż, raport pokazał smutną prawdę. Ciekawe czy ktoś we władzach uczelni postanowi coś z tym wreszcie zrobić?

    • rbk

      To zależy, czy ktokolwiek z wierchuszki UJ widział ostatnio rower, jeździł na nim kiedykolwiek – zwłaszcza „użytkowo”, a nie rekreacyjnie.
      Z tego co wiem, to były rektor AGH Antoni Tajduś był/jest miłośnikiem roweru i jak mawia – dopóki zdrowie mu pozwalało, a obowiązki nie przeszkadzały – przez kilkanaście lat dojeżdżał na AGH rowerem. Może dlatego pod jego wpływem kanclerz zafundował taki ‚stojakowy raj’ na AGHu.

      W sumie, jak tak sobie myślę, to nie byłoby źle dla rowerowego Krakowa, gdyby ten profesor, zastąpił innego – „sprawdzonego”.

  • Hubert

    Jakoś nie obiło mi się, żeby wśród najwyższych władz UJ rower był szczególnie popularny. Niestety. AGH ma pod tym względem duże szczęście, jeśli jest tak jak piszesz.

  • Deltar

    Fakt, na UJ słabo z infrą dla rowerów. A propo wyrwikółek, Kaufland całkiem niedawno postawił sporo stojaków, niestety są to tylko wyrwikółka :(

  • Tato

    Pod „Czerwoną chirurgią” przy Kopernika są porządne stojaki z programu ekologicznego, jeszcze z ubiegłego wieku- zatroszczył się o nie jeden z lekarzy: zadeklarowany cyklista :-) Oczywiście są zawsze oblegane. Natomiast co do CDK- 70 miejsc nie wystarcza, bo są one zajmowane przez studentów ze Skandynawii, dla których jazda rowerem jest oczywistością.

    • Lena

      tak, w raporcie te stojaki pod chirurgią są uwzględnione (polecam sam raport i zdjęcia), jednak nie byliśmy pewni, czy to inicjatywa uczelni czy miejska. jak rozumiem – inicjatywa indywidualna, znowu, a wykonanie z zewnętrznego grantu/akcji? :) raport robiliśmy w sierpniu, więc było pustawo, ale cieszy mnie info, że pod CDK brakuje miejsc – to świadczy o tym, że nie wymyślamy sobie tych hord rowerzystów w Krk, ale że oni istnieją naprawdę…

  • Paweł
  • Nie wiem jak wygląda sprawa w przypadku nowego budynku, ale na Reymonta sytuacja wygląda bardzo dobrze. Parkuję pod trzema różnymi wydziałami i FAIS zdecydowanie przoduje w ilości miejsc – zawsze je znajduję. Na WZKiS i WM jest gorzej, w sezonie czasem brakuje miejsc, ale też nie ma tragedii. Jedyne czego szczerze mi brakuje, to monitoring. Kamery nie są drogie, a skutecznie odstraszają i dają jakąś podstawę do karania za kradzieże.

  • I jeszcze uwaga do tego ile miejsc przypada na osobę – na uczelni nie siedzi się od 7 rano do 21.

  • pod WZIKSem są wyrwikówła, pod „MIT” też. Pod BJ jest jakieś gówno gorsze od wyrwikówłek nawet. Pod FAISem są wyrwikóła, pod Novum i A.MAximum też. W Collegium Ruinum(K2) są wyrwikółka w szalonej liczbie z 5ciu. Na Piłsudszkiego nie ma NIC. Na Oleandrach są wyrwikówka. O budynkach wewnątrz plant nawet szkoda wspominać. @Maciej ciemborowicz – nie wiem co rozumiesz pod pojęciem „bardzo dobrze” ale porównanie to ty chyba robisz ze środkową syberią